Blog

  • Truskawki po 35 zł za kg? Sezon zaczyna się od rekordowych cen!

    Truskawki po 35 zł za kg? Sezon zaczyna się od rekordowych cen!

    Czy jesteście gotowi zapłacić 30-35 złotych za kilogram pierwszych polskich truskawek? Tak wygląda rzeczywistość na hurtowym rynku na początku kwietnia 2026 roku. Podczas gdy na sklepowych półkach wciąż królują importowane owoce za 11-13 zł/kg, krajowe szklarniowe rarytasy biją rekordy cenowe.

    Szokująca wycena pierwszych owoców

    Maciej Kmera z Rynku Bronisze nie pozostawia złudzeń: pierwsze polskie truskawki ze szklarni kosztują w hurcie od 30 do 35 zł za kilogram. Na taką wycenę największy wpływ mają wysokie koszty produkcji. To cena, która może przyprawić o zawrót głowy, ale eksperci uspokajają – to dopiero początek sezonu.

    „Trzeba jednak podkreślić, że są to ceny pierwszych owoców, jakie trafiły na rynek” – przypominają analitycy.

    Kiedy czeka nas ulga?

    Dobra wiadomość jest taka, że sytuacja powinna się zmienić już pod koniec kwietnia. Właśnie wtedy do sklepów i na bazary zaczną trafiać większe ilości polskich truskawek pochodzących z upraw w tunelach foliowych. Wcześniej zapewne pojawią się owoce z upraw szklarniowych, ale ich udział w rynku jest niewielki i są droższe.

    Krajowi plantatorzy truskawek tunelowych zapowiadają pierwsze dostawy po długim weekendzie majowym. To moment, na który czekają wszyscy miłośnicy letnich owoców.

    Dlaczego w tym roku będzie drogo?

    Niestety, miłośnicy truskawek powinni się przygotować na dość wysokie ceny przez cały sezon 2026. Jak informuje serwis sadyogrody.pl, który rozmawiał z producentami, po wyjątkowo surowej zimie, która dała się we znaki plantatorom, ceny tych owoców mogą być wyższe niż w poprzednich latach.

    Dla porównania warto przypomnieć, że w 2025 roku cena krajowych truskawek rzadko spadała poniżej 10 zł za kilogram, nawet w szczycie sezonu.

    Czego możemy się spodziewać?

    Według szacunków producentów w sezonie ceny truskawek mogą kształtować się na poziomie około 22–24 zł za łubiankę (2 kg). To wartości orientacyjne, a ostateczna cena będzie zależała od wielu czynników, w tym od dalszego przebiegu pogody.

    Szerszy obraz rynku owocowo-warzywnego

    Truskawki to tylko część większej układanki. Cały rynek owocowo-warzywny przeżywa niemałe turbulencje:

    • Krajowe warzywa są o 6% droższe niż przed rokiem (dane z 23 marca)
    • Warzywa importowane podrożały aż o prawie 32%
    • Importowane owoce są droższe o 15,6% niż rok temu

    Największe wzrosty cen wśród importowanych owoców dotyczą winogron białych (+46%), borówki (+40%) i cytryn (+30%).

    Co z innymi owocami?

    Jeśli chodzi o krajowe owoce, sytuacja wygląda nieco lepiej. Cały koszyk krajowych owoców jest o 14% tańszy niż rok wcześniej. Na rynku hurtowym dostępne są:

    • Jabłka z chłodni: 2-5,5 zł/kg
    • Gruszki odmiany konferencja: 4,5-6,5 zł/kg

    Na rynku hurtowym w Broniszach można już kupić truskawki z Grecji – kilogram kosztuje 11 zł. Eksperci zaznaczają, że chłodniejsza pogoda nie sprzyja popytowi na te owoce i powoduje spadek cen.

    Podsumowanie

    Sezon na polskie truskawki zaczyna się od rekordowo wysokich cen, ale perspektywy są nieco bardziej optymistyczne. Wraz z nadejściem większych dostaw z tuneli foliowych ceny powinny stopniowo spadać. Mimo to, po trudnej zimie dla plantatorów, cały sezon 2026 może być droższy niż poprzednie lata. Warto śledzić rozwój sytuacji – zwłaszcza że pogoda w nadchodzących tygodniach będzie kluczowym czynnikiem kształtującym ceny naszych ulubionych letnich owoców.

  • XTB wchodzi do elitarnego klubu w ZEA. Polski fintech zdobywa kluczowe licencje

    XTB wchodzi do elitarnego klubu w ZEA. Polski fintech zdobywa kluczowe licencje

    Czy polska firma może stać się poważnym graczem na jednym z najszybciej rozwijających się rynków finansowych świata? XTB właśnie udowodniło, że tak! Polski fintech zdobył właśnie prestiżowe licencje kategorii 1 oraz 2 od Urzędu ds. Rynków Kapitałowych (CMA) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

    To nie jest zwykłe pozwolenie na działalność. To bilet wstępu do elitarnego grona instytucji finansowych, które mogą w pełni świadczyć usługi maklerskie i oferować zaawansowane produkty inwestycyjne w tym kluczowym regionie.

    Co oznaczają te licencje dla XTB?

    Krótko mówiąc: pełnię możliwości. Dzięki licencjom kategorii 1 i 2, XTB zyskuje pełne możliwości świadczenia usług maklerskich oraz oferowania zaawansowanych produktów inwestycyjnych na rynku ZEA. To strategiczny ruch, który otwiera drzwi do dynamicznego rynku Bliskiego Wschodu.

    „Otrzymanie kolejnych licencji w regionie MENA to dla nas bardzo ważny krok w realizacji strategii budowania pozycji XTB. Po raz kolejny udowadniamy, że jesteśmy w stanie sprostać wymaganiom jednego z najbardziej uznanych systemów regulacyjnych na świecie” – mówi Omar Arnaout, prezes zarządu XTB, cytowany przez Comparic.pl.

    Ale to nie wszystko. Jak dodaje prezes Arnaout, kluczowa jest możliwość dalszego rozwoju oferty, nie tylko w zakresie standardowych usług, ale także bardziej zaawansowanych produktów, m.in. związanych z zarządzaniem aktywami.

    Dlaczego region MENA jest tak ważny?

    Ekspansja zagraniczna to jeden z kluczowych priorytetów rozwoju XTB. A region Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA) jest w tej strategii na pierwszym miejscu. Dlaczego?

    • Dynamiczny wzrost klientów – region wyróżnia się pod względem przyrostu nowych użytkowników.
    • Rosnące przychody – ten wzrost przekłada się bezpośrednio na generowane zyski.
    • Ogromny potencjał – Zjednoczone Emiraty Arabskie to jeden z najszybciej rozwijających się rynków finansowych na świecie.

    W odpowiedzi na ten trend XTB konsekwentnie pracuje nad rozszerzaniem swojej oferty produktowej właśnie na tym rynku. Zdobycie licencji w ZEA to kamień milowy w tym procesie.

    Szersza strategia globalnej marki

    To nie jest odosobniony ruch. Działania w ZEA wpisują się w szerszy proces budowania międzynarodowej marki XTB. Spółka konsekwentnie poszerza swój zasięg i ofertę w kluczowych regionach.

    Przykłady? Proszę bardzo:

    • Rozszerzenie oferty o handel opcjami w Hiszpanii i Niemczech.
    • Partnerstwo we Francji, gdzie XTB zostało głównym partnerem największej hali sportowo-widowiskowej w Europie.

    A to jeszcze nie koniec aktywności marketingowych. Już w sobotę, 11 kwietnia, na ring powróci Tyson Fury, ponownie występując z logo XTB. Transmisja tego wydarzenia będzie miała globalny zasięg i będzie dostępna dla abonentów Netflixa na całym świecie.

    Kluczowym elementem strategii XTB jest budowa globalnego zasięgu w oparciu o rozwój silnych struktur lokalnych. Zdobycie licencji w ZEA, jednym z najbardziej wymagających systemów regulacyjnych, pokazuje, że polski fintech jest gotowy, by grać w najwyższej lidze światowych finansów.

    Czy to początek nowej ery dla XTB na Bliskim Wschodzie? Wszystko na to wskazuje. Rynek ma ogromny apetyt, a XTB ma teraz wszystkie niezbędne narzędzia, by go zaspokoić.

  • Ropa z Morza Północnego za niemal 150 dolarów! Rynek fizyczny wstrząśnięty rekordami

    Ropa z Morza Północnego za niemal 150 dolarów! Rynek fizyczny wstrząśnięty rekordami

    Czy cena ropy poniżej 100 dolarów za baryłkę to tylko iluzja? Podczas gdy kontrakty terminowe tanieją, rzeczywisty koszt dostawy surowca właśnie przebił historyczne rekordy, odsłaniając głębokie pęknięcia w światowym systemie energetycznym.

    Fizyczna rzeczywistość kontra giełdowy optymizm

    Mimo że dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie obniżyło ceny kontraktów terminowych Brent poniżej 95 dolarów za baryłkę, rynek fizycznych, natychmiastowych dostaw płonie. Z danych LSEG, podanych przez „Financial Times”, wynika, że cena ropy Forties Blend – kluczowego benchmarku dla dostaw z Morza Północnego – w czwartek wzrosła do niemal 147 dolarów za baryłkę. To przebicie maksimów notowanych tuż przed globalnym kryzysem finansowym w 2008 roku.

    Cena rzeczywistej ropy z natychmiastową dostawą jest obecnie o ok. 50 USD wyższa niż cena ropy Brent z kontraktów terminowych – zwraca uwagę Oilprice.com.

    Wzrost napędza zacięta rywalizacja europejskich i azjatyckich rafinerii oraz traderów o fizyczne baryłki, które mają zastąpić ogromne ilości ropy obecnie uwięzionej w rejonie Zatoki Perskiej. Fizyczne dostawy z Morza Północnego są wyceniane wyraźnie powyżej międzynarodowego punktu odniesienia, jakim jest ropa Brent.

    Kluczowy mechanizm hedgingu zawodzi

    Presja na zabezpieczenie dostaw okazała się tak silna, że… zakłóciła funkcjonowanie jednego z podstawowych mechanizmów rynku! Handlowcy informowali, że nie byli w stanie zawierać transakcji na kontraktach CFD na ropę Brent na kolejny tydzień.

    Stało się tak, gdyż cena tych instrumentów, odzwierciedlających różnicę między cenami dostaw natychmiastowych a terminowymi, przekroczyła 30 dolarów za baryłkę. To poziom graniczny obowiązujący na giełdzie Intercontinental Exchange, głównym europejskim rynku obrotu ropą. Kilku uczestników rynku przyznało, że nie pamięta sytuacji, w której handel tymi powszechnie używanymi instrumentami zabezpieczającymi był faktycznie niemożliwy.

    Ormuz wciąż zablokowany, eksport na poziomie 8%

    Źródłem całego zamieszania jest wciąż dramatyczna sytuacja w strategicznej cieśninie Ormuz. Przed eskalacją konfliktu przepływało przez nią około 20% światowych dostaw ropy. Mimo ogłoszonego zawieszenia broni, ruch tankowców jest wciąż drastycznie ograniczony.

    Od wtorku przez cieśninę przepłynęło zaledwie kilka statków, z których większość była powiązana z Iranem. Ale tu pojawia się prawdziwy szok podażowy: według informacji przekazanych klientom przez Goldman Sachs, eksport ropy przez Ormuz spadł do zaledwie około 8% normalnego poziomu.

    Z powodu blokady Cieśniny Ormuz około 10 mln baryłek ropy dziennie z regionu Zatoki Perskiej nie dociera do rafinerii – informuje Oilprice.com.

    To zmusza rafinerie do gorączkowego kupowania surowca od dostawców spoza Bliskiego Wschodu, co winduje ceny w innych regionach, takich jak Morze Północne, do absolutnie rekordowych wysokości.

    Długi termin vs. krótki termin – rozbieżność mówi wszystko

    Co to oznacza dla rynku? Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowcowej w Saxo Banku, trafnie podsumowuje sytuację: rozbieżność między ceną spot a ceną terminową ujawnia, że „problemem nie jest długoterminowa dostępność, ale dostępność krótkoterminowa”.

    Rynek kontraktów terminowych może być względnie optymistyczny, wierząc, że zawieszenie broni to początek końca kryzysu. Jednak rynek fizyczny krzyczy o natychmiastowym, realnym niedoborze. Prezydent USA Donald Trump twierdził w czwartek, że „bardzo szybko zobaczymy, jak ropa znów zacznie płynąć”, ale dane mówią same za siebie.

    Podsumowując, podczas gdy notowania giełdowe mogą chwilowo uspokajać, prawdziwa burza rozgrywa się na rynku fizycznych dostaw. Rekordowa cena Forties Blend to nie abstrakcyjna liczba, lecz bezpośredni odczyt paniki wśród tych, którzy potrzebują ropy… teraz.

  • Claude Mythos Preview: AI tak potężne, że nie dla wszystkich. Oto nowy rozdział w cyberbezpieczeństwie

    Claude Mythos Preview: AI tak potężne, że nie dla wszystkich. Oto nowy rozdział w cyberbezpieczeństwie

    Czy sztuczna inteligencja może być zbyt dobra, aby ją udostępnić? Okazuje się, że tak. Anthropic właśnie ujawniło Claude Mythos Preview — model, który zrewolucjonizował podejście do cyberbezpieczeństwa, ale jednocześnie zmusił firmę do podjęcia bezprecedensowej decyzji.

    Wraz z ujawnieniem Claude Mythos Preview dotychczasowy porządek przestał obowiązywać. Do tej pory dostęp do narzędzi AI był kwestią biznesową — zapłacisz, skorzystasz. Teraz wszystko się zmienia.

    Dlaczego to narzędzie jest „zbyt niebezpieczne”?

    Anthropic zadecydował, że model ze względu na swoje możliwości nie może trafić na tym etapie w ręce zwykłych użytkowników. I to bez względu na to, jakiej kwoty nie byliby gotowi za niego zapłacić.

    „Wierzymy, że w tym przypadku będzie podobnie — przynajmniej docelowo” — czytamy w komunikacie firmy.

    Ale to „docelowo” jest tutaj kluczowe. Na tym etapie możliwości narzędzia czynią je skrajnie niebezpiecznym.

    Co potrafi Claude Mythos Preview?

    Przygotujcie się na liczby, które zapierają dech. Podczas testów z kodem przeglądarki Mozilla Firefox, poprzedni model — Opus 4.6 — podczas kilkuset prób stworzył exploity zaledwie dwa razy. Claude Mythos Preview? 181 razy. To wzrost o blisko 9000 proc.

    Ale to nie wszystko. Model już teraz był w stanie w krótkim czasie zidentyfikować błędy, które umykały specjalistom przez dziesięciolecia. Z pomocą tego modelu Anthropic zidentyfikował m.in. 27-letni błąd wewnątrz OpenBSD — systemu używanego globalnie do tworzenia zapór sieciowych.

    Z podobną skutecznością nowy model odszukiwał i wykorzystywał luki w bibliotekach FFmpeg czy w jądrze Linuksa. Przedstawiciele firmy przyznali: „W trakcie naszych testów odkryliśmy, że Mythos Preview potrafi identyfikować, a następnie wykorzystywać luki typu zero-day w każdym z najważniejszych systemów operacyjnych oraz we wszystkich wiodących przeglądarkach internetowych„.

    Projekt Glasswing: elitarne grono wybrańców

    Z nowego rozwiązania skorzystać będzie mogło tylko wąskie grono wybranych przez Anthropic firm, które w ramach nowopowstałego projektu Glasswing mają pracować wspólnie nad przygotowaniem świata na gwałtowne zmiany.

    W projekcie uczestniczą największe firmy technologiczne, m.in. Amazon, Google, Microsoft, Apple i NVIDIA. AI ma być wykorzystywana wyłącznie do celów defensywnych — wyszukiwania podatności i zabezpieczania systemów.

    Firma przeznaczyła na ten projekt 100 mln dolarów w kredytach oraz 4 mln dolarów grantów. Do czasu wprowadzenia poprawek przez producentów oprogramowania szczegóły wykrytych luk nie będą ujawniane.

    Ryzyko, które niepokoi nawet twórców

    To, co w szeregach Anthropic wywołało dodatkowy niepokój, to fakt, że Claude Mythos Preview okazywał się równie skuteczny zarówno w rękach specjalistów od cyberbezpieczeństwa, jak i pracowników innych działów. W praktyce oznacza to, że model może być w łatwy sposób wykorzystywany do łamania zabezpieczeń przez dowolną osobę.

    Przedstawiciele firmy nie owijają w bawełnę: „Okres przejściowy może być burzliwy„.

    Nowa rzeczywistość i nowe ceny

    Model będzie dostępny komercyjnie dla partnerów, ale w ograniczonym zakresie. Cena ma wynosić od 25 do 125 dolarów za milion tokenów, co dodatkowo zawęża grono użytkowników.

    Decyzja o zamknięciu dostępu pokazuje, że rozwój AI wchodzi w nową fazę. To już nie tylko narzędzie do pisania kodu, ale system zdolny do znajdowania i wykorzystywania realnych słabości w oprogramowaniu.

    Czy jesteśmy gotowi na świat, w którym najpotężniejsze narzędzia są dostępne tylko dla wybranych? Claude Mythos Preview właśnie postawił przed nami to pytanie — i nie ma na nie łatwej odpowiedzi.

  • Rurociąg „Przyjaźń” znowu płynie? Zełenski podaje kluczowy termin naprawy

    Rurociąg „Przyjaźń” znowu płynie? Zełenski podaje kluczowy termin naprawy

    Czy europejska misja inspekcyjna utknęła w Kijowie z powodów politycznych? Eksperci z Komisji Europejskiej i przedstawiciele państw członkowskich od kilku dni czekają w stolicy Ukrainy na pozwolenie na kontrolę uszkodzonego rurociągu. A sprawa właśnie nabrała zupełnie nowego tempa.

    Misja w martwym punkcie

    Miała być rutynowa inspekcja, a stała się źródłem międzynarodowych napięć. Zespół specjalistów ma skontrolować przepompownię w Brodach i ocenić stan strategicznego rurociągu „Przyjaźń”. Kijów początkowo tłumaczył opóźnienie względami bezpieczeństwa, ale w Brukseli coraz częściej pojawiają się sugestie, że prezydent Wołodymyr Zełenski może kierować się politycznymi powodami, odmawiając dostępu do infrastruktury.

    „Jeśli nadal aktualna będzie kwestia europejskiego finansowania w zamian za możliwość dostaw ropy, to poinformowaliśmy, kiedy naprawimy ropociąg Przyjaźń. Odpowiedzialność za dostawy będzie spoczywać na Europejczykach. My go naprawimy, bo takie są ustalenia. Powiedziałem im, że zakończymy to tej wiosny” – powiedział Zełenski, cytowany przez PAP.

    I tu dochodzimy do sedna sprawy. Ukraina wyraźnie łączy naprawę z kontynuacją unijnego wsparcia finansowego.

    Ziarno niezgody

    Wszystko zaczęło się 27 stycznia 2026 roku, kiedy Rosja uszkodziła rurociąg w ataku. To natychmiast wstrzymało tranzyt rosyjskiej ropy naftowej przez terytorium Ukrainy na Węgry i Słowację. Władze ukraińskie zadeklarowały gotowość do naprawy, ale jednocześnie ostrzegły przed poważnym zakresem uszkodzeń i ryzykiem kolejnych rosyjskich ataków.

    Ale Budapeszt i Bratysława mają na ten temat zupełnie inne zdanie. Oba rządy stwierdziły, że Ukraina celowo zablokowała przesył surowca, twierdząc nawet, że dysponują zdjęciami satelitarnymi pokazującymi brak uszkodzeń.

    Odwet Orbana

    Reakcja premiera Viktora Orbana była szybka i zdecydowana. Węgierski przywódca zablokował unijną pożyczkę dla Ukrainy – chodzi o gigantyczny pakiet finansowy w wysokości 90 mld euro na lata 2026–2027. Węgry wraz ze Słowacją odmówiły także poparcia dla 20. pakietu sankcji wymierzonych w Rosję.

    A to nie koniec. Orban poszedł o krok dalej, ogłaszając wstrzymanie dostaw gazu na Ukrainę. Warunkiem wznowienia przesyłu ma być ponowne uruchomienie tłoczenia ropy przez „Przyjaźń”. Budapeszt próbował nawet wysłać w marcu własną delegację z wiceministrem energii Gaborem Czepkiem na czele, ale Kijów nie uznał misji za oficjalną, określając węgierską grupę mianem „turystów”.

    Naprawa z ryzykiem

    I teraz najnowszy zwrot akcji. Zełenski potwierdza, że naprawa jest w toku, ale wskazuje na poważne problemy. Przy naprawie rurociągu wykonano już wiele prac, jednak nie da się szybko naprawić zniszczonych zbiorników.

    „Oznacza to, że tranzyt będzie możliwy, ale obarczony wszystkimi ryzykami, tym bardziej że nie wiemy, czy Rosjanie powstrzymają się od kolejnych uderzeń” – zaznaczył prezydent Ukrainy.

    Kluczowy jest tutaj termin „tej wiosny”. To konkretna deklaracja, która może być początkiem rozmrożenia tego zaognionego konfliktu. Ale jest jeden zasadniczy warunek – utrzymanie europejskiego finansowania.

    Co dalej?

    Sprawa rurociągu „Przyjaźń” przerodziła się w pełnowymiarowy kryzys dyplomatyczny, który zahacza o bezpieczeństwo energetyczne, geopolitykę i miliardowe transakcje. Zełenski w marcu informował, że przyjmuje techniczne i finansowe wsparcie UE, aby jak najszybciej przywrócić sprawność infrastruktury, zwracając uwagę, że naprawa jest uzależniona od naprawy właśnie przepompowni w Brodach.

    Czy deklaracja wiosennego terminu uspokoi napięte nerwy w Budapeszcie i Bratysławie? Czy misja unijnych ekspertów wreszcie dotrze do rurociągu? Jedno jest pewne – kwestia „Przyjaźń” stała się jednym z najgorętszych polityczno-ekonomicznych tematów tej wiosny.

  • Gorączka na GPW: Które spółki wystrzeliły o kilkanaście procent?

    Gorączka na GPW: Które spółki wystrzeliły o kilkanaście procent?

    Czy na warszawskiej giełdzie właśnie zaczyna się nowa fala hossy? W ostatnich dniach kilka spółek zanotowało spektakularne wzrosty kursów, a inwestorzy z zapartym tchem śledzą zarówno nowe kontrakty, jak i rekordowe wyniki finansowe. Oto co się dzieje na parkiecie!

    Orlen zmienia ceny, Asseco wygrywa przetarg

    Na początek trochę chłodniejsza wiadomość. Kurs Orlenu spadł o 3% po tym, jak koncern poinformował o zmianie hurtowych cen paliw. Benzyna Eurosuper 95 staniała o 29 zł za metr sześcienny, ale już olej napędowy Ekodiesel zdrożał o 7 zł za metr sześcienny.

    Zupełnie inny klimat panuje wokół Asseco Poland. Jej kurs rośnie po tym, jak ZUS ogłosił wyniki przetargu. Najtańszą ofertę złożyło konsorcjum spółek z grupy Asseco – KBJ i Dahliamatic. Wartość zamówienia na usługi wsparcia systemu SAP wycenia się na 12,32 mln zł brutto.

    Gamingowe hity: nowa gra i dywidenda

    W sektorze gier komputerowych też jest gorąco! Walory 11 bit studios drożeją o ponad 2,5%. Powód? Zarząd ogłosił pracę nad nową grą o nazwie „Crop”. Jej pierwsza prezentacja odbędzie się podczas międzynarodowego wydarzenia Triple-i Initiative.

    Ale to nie wszystko! Kurs Games Operators wystrzelił o ponad 12%! Spółka specjalizująca się w grach na PC, MAC i aplikacjach mobilnych ogłosiła decyzję o wypłacie dywidendy. Akcjonariusze otrzymają łącznie 6,05 mln zł, czyli 1,10 zł na akcję.

    Inżynieryjna perełka z ogromnym potencjałem?

    o ponad 7% zdrożały akcje Atremu – spółki świadczącej usługi inżynieryjne dla dużych projektów. Firma jest określana jako „perełka w portfelu Inwestora Wojtka”.

    „Profil inwestycyjny spółki ewoluuje… w kierunku bardziej zbalansowanego scenariusza, w którym kluczowe znaczenie będą miały: tempo odbudowy portfela zamówień, normalizacja rentowności i realizacja portfela pozyskanych projektów” – piszą analitycy DM BOŚ.

    Eksperci z DM BOŚ ustalili dla Atremu cenę docelową na 81,2 zł w horyzoncie 12 miesięcy. To oznacza ponad 50-procentowy potencjał wzrostu od obecnych poziomów!

    Cztery dynamity: Grodno, Dadelo, Best, Grupa Pracuj

    Ale prawdziwa energia bije od innych spółek, które w ostatnich dniach zaliczyły prawdziwe rajdy. Według portalu Comparic.pl, to one przyciągają największą uwagę.

    Grodno zyskało ponad 16% w kilka dni, wychodząc na 730-dniowe maksima. Spółka szacuje, że tylko w marcu 2026 roku osiągnęła 148,8 mln zł przychodów, co jest wzrostem o 46% r/r i najlepszym wynikiem w historii. Kluczowy wpływ miała sprzedaż kabli i rozwiązań fotowoltaicznych.

    „Bardzo dobrze działają oba silniki naszej strategii, tzn. nowe technologie i transformacja energetyczna… Umacniamy się jako lider sprzedażowy i technologiczny” – powiedział prezes Andrzej Jurczak.

    Dadelo odbiło o prawie 12%. Wstępne przychody netto za I kwartał 2026 roku to 139,03 mln zł, czyli wzrost o 67,29% r/r. Sukces napędza rozwój e-commerce, marka Centrumrowerowe.pl i nowe sklepy stacjonarne w Rzeszowie i Zabrzu.

    Best zyskała niemal 20% po wcześniejszej korekcie. Spółka po fuzji z Kredyt Inkaso odnotowała w 2025 roku zysk operacyjny na poziomie 208,72 mln zł (wzrost z 174,62 mln zł) i EBITDA 433,38 mln zł. Nakłady na nowe portfele wierzytelności sięgnęły 590 mln zł, czyli o 87% więcej niż rok wcześniej.

    Grupa Pracuj zyskała około 12%, choć wciąż jest pod presją wcześniejszej przeceny. W 2025 roku osiągnęła 238,65 mln zł zysku netto. Spółka oczekuje średnio jednocyfrowego wzrostu przychodów i utrzymania 45% marży skorygowanej EBITDA.

    „Spodziewamy się średnio jednocyfrowego wzrostu przychodów w serwisach rekrutacyjnych. Patrzymy z lekkim optymizmem na perspektywy Pracuj.pl” – powiedział prezes Przemysław Gacek.

    Warszawski parkiet wyraźnie się rozgrzewa. Czy te dynamiczne ruchy to zapowiedź szerszego optymizmu? Na to pytanie odpowiedzą najbliższe sesje.

  • Wielton z gigantycznym kontraktem! 255 mln zł zamówienia od klienta e-commerce wystrzeliło kurs akcji

    Wielton z gigantycznym kontraktem! 255 mln zł zamówienia od klienta e-commerce wystrzeliło kurs akcji

    Czy to koniec trudnego okresu dla polskiego giganta transportowego? Akcje Wieltonu poszybowały w górę o 7 procent podczas piątkowej sesji, a wszystko za sprawą jednej, kluczowej informacji.

    Spółka pochwaliła się pozyskaniem ogromnego zamówienia od międzynarodowego klienta z sektora e-commerce. Inwestorzy natychmiast rzucili się do zakupów, co przełożyło się nie tylko na wzrost kursu, ale i na dużo wyższy niż zwykle obrót na parkiecie.

    Co wiemy o kontrakcie?

    Łączna wartość zamówienia to równowartość około 255 milionów złotych. Kwota została przeliczona według średniego kursu euro NBP z 9 kwietnia 2026 roku. To bez wątpienia jedno z większych zleceń, jakie spółka pozyskała w ostatnim czasie.

    Zamówienie obejmuje dostawę różnych typów naczep, które mają zostać wyprodukowane przez Grupę Wielton zgodnie ze specyfikacją ustaloną z anonimowym, znaczącym klientem międzynarodowym. Całość ma być zrealizowana do końca 2026 roku, co oznacza, że produkcja i dostawy rozłożą się na najbliższe miesiące.

    Zarząd Wielton S.A. informuje, że w dniu 9 kwietnia 2026 r. w godzinach wieczornych otrzymał drogą elektroniczną potwierdzenie złożenia zamówienia – czytamy w oficjalnym raporcie bieżącym spółki.

    Szczegółowe warunki, takie jak harmonogram dostaw czy konfiguracja techniczna, mają zostać doprecyzowane w najbliższych tygodniach. Spółka zastrzegła również, że w przypadku ewentualnego odstąpienia od realizacji poinformuje o tym w osobnym raporcie.

    Dlaczego to takie ważne dla Wieltona?

    Skala tego kontraktu jest naprawdę znacząca. Dla porównania, według wstępnych szacunków, przychody całej Grupy Wielton za 2025 rok wyniosły około 2,2 mld zł. Nowe zamówienie stanowi więc pokaźny zastrzyk dla portfela zamówień.

    To dobra wiadomość, zwłaszcza po okresie wyzwań. Jak przypomina Parkiet.com, firma mocno odczuła załamanie koniunktury w branży transportowej w Europie, co wcześniej skutkowało spadkiem popytu na jej produkty i pogorszeniem wyników finansowych.

    Kim jest Wielton?

    Dla tych, którzy mogą nie śledzić rynku na co dzień, warto przypomnieć, że notowany na GPW od 2007 roku Wielton to największy krajowy producent naczep, przyczep i zabudów. To także jeden z trzech największych producentów naczep i przyczep w Europie oraz firma zaliczana do ścisłej, światowej czołówki tej branży.

    Nowy kontrakt z sektora e-commerce może być sygnałem rosnącego zapotrzebowania na specjalistyczne rozwiązania logistyczne, napędzane dalszym rozwojem handlu internetowego. Na razie wiadomo, że rynek zareagował entuzjastycznie, a inwestorzy z ufnością patrzą w przyszłość spółki.

  • Duże kontrakty IT dla państwa: SEDIVIO i Euvic z nowymi umowami

    Duże kontrakty IT dla państwa: SEDIVIO i Euvic z nowymi umowami

    Czy polskie spółki IT szykują się na prawdziwy wysyp zamówień publicznych? W ciągu zaledwie kilku dni na rynku pojawiły się dwie istotne informacje o nowych umowach z kluczowymi instytucjami. To wyraźny sygnał, że sektor cyfryzacji państwa wciąż ma apetyt na specjalistyczne usługi.

    SEDIVIO podpisuje umowę z Centrum e-Zdrowia

    Zaczynamy od SEDIVIO S.A.. Spółka z Warszawy właśnie poinformowała o zawarciu kolejnej umowy wykonawczej z Centrum e-Zdrowia. To kontynuacja współpracy zapoczątkowanej w zeszłym roku.

    Zarząd SEDIVIO […] informuje, iż w dniu dzisiejszym, została zawarta kolejna umowa wykonawcza między Emitentem a Centrum e-Zdrowie w przedmiocie związanym z budową, rozwojem i utrzymaniem systemów teleinformatycznych.

    Umowa dotyczy Obszaru 1 – Rozwój Aplikacji/Development. Co to oznacza w praktyce? SEDIVIO zobowiązuje się do dysponowania personelem o wszystkich wymaganych profilach kompetencji zawodowych. Brzmi poważnie!

    A teraz liczby. Maksymalne wynagrodzenie za ten kontrakt to 553 480,32 zł brutto. Umowa obowiązuje przez 18 miesięcy lub do osiągnięcia tego limitu wynagrodzenia. Co ważne, kary umowne dla SEDIVIO w przypadku problemów z realizacją są ograniczone do 40% maksymalnego wynagrodzenia.

    Euvic wchodzi do gry z dużym kontraktem ramowym

    Ale to nie koniec dobrych wiadomości z rynku IT. Euvic S.A. z Gliwic właśnie ogłosił, że 10 kwietnia otrzymał podpisaną umowę ramową z Centralnym Ośrodkiem Informatyki. I tu robi się naprawdę ciekawie.

    Umowa dotyczy wytwarzania, wdrażania i utrzymania systemów informatycznych realizowanych przez wyspecjalizowany personel. Kluczowa różnica? Euvic nie jest sam – umowę podpisało razem z nim siedmiu innych wykonawców.

    Łączna maksymalna wartość Umowy Ramowej wynosi 64 942 068,00 zł netto, przy czym kwota ta stanowi górny limit zobowiązań Zamawiającego względem wszystkich wykonawców.

    To ważne zastrzeżenie – nie ma gwarancji, że cała kwota zostanie wykorzystana. COI będzie kierował zaproszenia do ofert do wszystkich wykonawców, gdy tylko pojawi się potrzeba.

    Umowa ramowa obowiązuje przez 36 miesięcy lub do wyczerpania wskazanej kwoty. Kary umowne dla wykonawców są tu niższe niż w przypadku SEDIVIO – nie mogą przekroczyć 15% całkowitej kwoty maksymalnego wynagrodzenia.

    Co to oznacza dla rynku?

    Te dwie informacje, opublikowane na portalu Parkiet, pokazują wyraźny trend. Instytucje publiczne odpowiedzialne za cyfryzację – zarówno w obszarze zdrowia, jak i administracji – aktywnie poszukują partnerów do realizacji kluczowych projektów IT.

    Dla SEDIVIO nowa umowa wykonawcza to „istotny element realizacji strategii działalności Emitenta”, jak podkreślił zarząd spółki. Dla Euvic wejście do tak dużego kontraktu ramowego z COI to szansa na stabilny strumień zleceń na najbliższe trzy lata.

    Oba kontrakty mają podobny charakter – opierają się na dostarczaniu wyspecjalizowanego personelu do budowy i utrzymania systemów. To model biznesowy, który w Polsce ma się całkiem nieźle, zwłaszcza w sektorze publicznym.

    Czekamy na kolejne doniesienia. Która spółka IT ogłosi następny kontrakt?

  • Trump kontra dawni sojusznicy: „To głupi ludzie” – ostry atak na prawicowych komentatorów

    Trump kontra dawni sojusznicy: „To głupi ludzie” – ostry atak na prawicowych komentatorów

    Czy ruch MAGA właśnie doświadcza wewnętrznej wojny? Prezydent USA Donald Trump w ostrym ataku na swoich dawnych sojuszników postanowił jasno określić, kto jest prawdziwym głosem jego elektoratu. I nie przebierał w słowach.

    Ostra krytyka na Truth Social

    W długim wpisie na platformie Truth Social Trump potępił czworo skrajnie prawicowych publicystów i podcasterów. Wymienił z imienia i nazwiska Tuckera Carlsona, Megyn Kelly, Candace Owens i Alexa Jonesa.

    „Wiem, dlaczego walczą ze mną od lat, zwłaszcza z uwagi, że uważają, że to wspaniale, że Iran, państwo numer jeden sponsorujące terroryzm, ma broń jądrową – bo łączy ich jedno: niskie IQ” – napisał Trump.

    Ale to nie wszystko. Prezydent nazwał swoich krytyków z prawicy „wariatami”, „mąciwodami” i „przegrywami”. W kolejnym zdaniu dodał: „To głupi ludzie, oni to wiedzą, ich rodziny to wiedzą i wszyscy inni też to wiedzą”.

    Stwierdził również, że mimo kreowania się jako głos ruchu MAGA, jego krytycy nie odzwierciedlają poglądów ruchu, które uosabia on sam.

    Personalne ataki i procesy

    Krytyka szczególnie dotknęła popularną na skrajnej prawicy influencerkę Candace Owens. Trump odniósł się do jej kontrowersyjnych wypowiedzi na temat żony prezydenta Francji.

    Stwierdził, że wbrew temu, co twierdzi Owens, żona prezydenta Francji Brigitte Macron nie jest mężczyzną. Wyraził też nadzieję, że Macronowie – którzy złożyli pozew przeciwko niej w amerykańskim sądzie – wygrają dużą sumę pieniędzy.

    „Właściwie, dla mnie Pierwsza Dama Francji jest o wiele piękniejszą kobietą niż Candace” – dodał prezydent.

    Dawni zwolennicy, obecni krytycy

    Tu dochodzimy do sedna sprawy. Cała czwórka wymienionych przez Trumpa publicystów to dawni jego zwolennicy, którzy ostro krytykują wojnę przeciwko Iranowi.

    Najbardziej znany z nich, były publicysta Fox News Tucker Carlson – prywatnie przyjaciel wiceprezydenta J.D. Vance’a – był jednym z mówców na konwencji wyborczej Republikanów. Co ciekawe, w tygodniach poprzedzających atak na Iran Carlson co najmniej raz spotkał się z Trumpem w Białym Domu, próbując odwieść go od tego zamiaru.

    Podział w ruchu MAGA

    Wojna z Iranem jest mocno krytykowana przez antyinterwencjonistyczne skrzydło ruchu MAGA – w tym także byłą kongresmenkę Marjorie Taylor Greene. Ale sondaże wskazują na coś zupełnie innego.

    Według badania Quinnipiac University, wojnę popiera 85 proc. wyborców Republikanów, choć ogół wyborców (53 proc.) jest jej przeciwny. To kluczowy wskaźnik pokazujący, gdzie leży prawdziwe poparcie.

    Sondaże wskazują, że mimo rozłamu w ruchu politycznym MAGA, największym poparciem działania Trumpa w Iranie cieszą się wśród elektoratu określającego się mianem Republikanów MAGA.

    Co to oznacza dla polityki?

    Trump jasno pokazał, że nie toleruje sprzeciwu nawet wśród swoich dawnych sojuszników. Jego ostry atak na Carlsona, Kelly, Owens i Jonesa to sygnał, że w ruchu MAGA nie ma miejsca na krytykę polityki zagranicznej prezydenta.

    Czy ten wewnętrzny konflikt osłabi ruch? Dane wskazują na coś przeciwnego – poparcie dla działań Trumpa wśród jego rdzennego elektoratu pozostaje niezwykle silne. Rewolucja może czasem zjadać własne dzieci, ale w tym przypadku wydaje się, że konsoliduje swój najważniejszy trzon.

  • Rewolucja w L4 już za rogiem. Czy praca na dwóch etatach stanie się pułapką?

    Rewolucja w L4 już za rogiem. Czy praca na dwóch etatach stanie się pułapką?

    Pracujesz u kilku pracodawców? Przygotuj się na fundamentalną zmianę w zasadach korzystania ze zwolnienia lekarskiego. Od przyszłego roku L4 przestanie być automatycznie ważne we wszystkich miejscach zatrudnienia, a już od 13 kwietnia 2026 za pracę na zwolnieniu możesz stracić zasiłek za cały okres choroby. To nie spekulacje, a zapowiadana reforma, która ma zwiększyć elastyczność, ale budzi poważne wątpliwości ekspertów.

    Nowe zasady utraty zasiłku od 13 kwietnia

    Od poniedziałku, 13 kwietnia 2026 roku, wchodzą w życie przepisy, które precyzyjnie określają, kiedy tracisz prawo do świadczenia. ZUS wyjaśnia, że osoba ubezpieczona utraci zasiłek chorobowy za cały okres zwolnienia, jeśli w czasie orzeczonej niezdolności do pracy będzie:

    • wykonywać pracę zarobkową,
    • podejmować aktywność niezgodną z celem tego zwolnienia.

    Zakład podkreślił, że bez zmiany pozostaje zasada, zgodnie z którą okres zwolnienia od pracy powinien być wykorzystany na odzyskanie zdrowia i rekonwalescencję.

    Co to dokładnie oznacza? Praca zarobkowa to każda czynność o takim charakterze, niezależnie od podstawy prawnej. Nie są nią tzw. czynności incydentalne, których podjęcia wymagają istotne okoliczności (ale nie może to być polecenie pracodawcy!). Aktywność niezgodna z celem to z kolei wszelkie działania utrudniające lub wydłużające proces leczenia. Nie zaliczają się do nich zwykłe, codzienne czynności.

    Prawdziwa rewolucja w 2027 roku

    Tu zaczyna się prawdziwa gra. Od początku 2027 roku pracownik zatrudniony u dwóch pracodawców będzie mógł wziąć L4 tylko u jednego z nich. Obecnie zwolnienie lekarskie prawie zawsze obowiązuje u wszystkich zatrudniających.

    Jak wyjaśnia „Gazeta Prawna”, nowe rozwiązanie pozwoli pracownikowi wybrać pracodawcę, do którego trafi L4. Decyzja będzie zapadać na żądanie osoby ubezpieczonej, a zwolnienie nie będzie obowiązywać w tej pracy, której charakter pozwala na wykonywanie obowiązków nawet w czasie choroby.

    Eksperci ostrzegają przed chaosem

    Przepisy, które zaczną obowiązywać od 2027 r., budzą poważne wątpliwości. Eksperci zwracają uwagę, że decydujący ma być wyłącznie rodzaj pracy, a nie miejsce czy warunki jej wykonywania. To rodzi pytania, dlaczego pracownik może być na zwolnieniu w jednej firmie, a w innej – pracować.

    Szczególnie problematyczne mogą być przypadki zwolnień psychiatrycznych czy sytuacje, gdy formalnie praca jest taka sama, ale różni się obciążeniem. ZUS zapowiada, że każda sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie, a konkretne odpowiedzi pojawią się dopiero po wejściu przepisów w życie. Eksperci ostrzegają, że w pierwszych latach może to wywołać chaos i niepewność wśród pracowników.

    ZUS z nowymi uprawnieniami kontrolnymi

    Reformie towarzyszą zmiany w zasadach kontroli. ZUS jest uprawniony do przeprowadzania kontroli ubezpieczonych, także po ustaniu tytułu ubezpieczenia. Nowe przepisy dotyczą zasad i trybu tej kontroli.

    Kontrolerzy będą mogli wylegitymować osobę kontrolowaną w celu ustalenia tożsamości. Będą też uprawnieni do wstępu do miejsca przeprowadzania kontroli oraz do odbierania informacji od osoby kontrolowanej, jej płatnika składek oraz od lekarza leczącego.

    W przypadku wykrycia nieprawidłowości, takich jak wykonywanie innej pracy zarobkowej podczas L4, ZUS natychmiast wstrzymuje wypłatę zasiłku chorobowego. Co więcej, organ może zażądać zwrotu już wypłaconych świadczeń wraz z odsetkami.

    Kto będzie wydawał orzeczenia?

    To nie koniec zmian. Reforma dotyczy także orzecznictwa lekarskiego w ZUS. Obecnie zadania te realizują wyłącznie lekarze specjaliści zatrudnieni na podstawie umów o pracę. Po zmianach formy współpracy z kadrą medyczną będą elastyczne.

    Poza lekarzami orzecznikami, w określonych sprawach orzeczenia będą mogły wydawać osoby posiadające tytuł specjalisty w dziedzinie fizjoterapii (w sprawach rehabilitacji) albo pielęgniarstwa (w sprawach niezdolności do samodzielnej egzystencji). Pozostałe zmiany w tym zakresie wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku.

    Skala zjawiska jest ogromna. W 2025 r. ZUS zarejestrował aż 22,4 mln zwolnień lekarskich, co przełożyło się na 277,6 mln dni absencji. Nowe regulacje bez wątpienia znacząco wpłyną na rynek pracy. Czy zwiększą elastyczność, czy wprowadzą zamęt? Odpowiedź poznamy już niedługo.