Blog

  • ZUS ma dla seniorów dwa kluczowe wsparcia. Sprawdź, czy przysługują właśnie Tobie

    ZUS ma dla seniorów dwa kluczowe wsparcia. Sprawdź, czy przysługują właśnie Tobie

    Czy wiesz, że po przekroczeniu pewnego wieku ZUS zaczyna wpłacać na Twoje konto dodatkowe pieniądze, nawet bez Twojego wniosku? A może słyszałeś o „500 plus dla seniorów”? To nie są plotki, to realne świadczenia, o których warto wiedzieć wszystko. Przygotowaliśmy dla Ciebie kompletny przewodnik po tych formach wsparcia.

    Dodatek pielęgnacyjny: prawie 370 zł „z urzędu” po 75. urodzinach

    Oto świetna wiadomość dla najstarszych emerytów. Jeśli skończyłeś 75 lat, ZUS uzna, że Twoje prawo do dodatku pielęgnacyjnego powstaje automatycznie. To oznacza zero formalności! Urzędnicy sami sprawdzą Twoją datę urodzenia i zaczną wypłacać pieniądze od miesiąca, w którym świętujesz urodziny. Nie musisz składać żadnego wniosku, zaświadczeń ani dzwonić na infolinię.

    Nowa stawka obowiązuje od 1 marca 2026 roku i wynosi 366,68 zł miesięcznie. Pieniądze otrzymasz w tym samym terminie, w którym ZUS przelewa Twoją zasadniczą emeryturę lub rentę, jako jedną, większą sumę.

    A co, jeśli nie masz jeszcze 75 lat?

    Spokojnie, pieniądze możesz otrzymać wcześniej, jeśli Twój stan zdrowia na to pozwala. Prawo do dodatku zyskasz w każdym wieku, jeżeli lekarz orzecznik ZUS stwierdzi, że jesteś osobą całkowicie niezdolną do pracy oraz całkowicie niezdolną do samodzielnej egzystencji.

    Tu jednak musisz przejść przez formalności. Kluczowy jest wniosek oraz dokument OL-9 – to zaświadczenie o stanie zdrowia, które wypełnia Twój lekarz prowadzący. Uwaga! Dokument ten jest ważny tylko przez miesiąc od daty wystawienia, więc nie zwlekaj z wizytą w ZUS.

    Kiedy ZUS wstrzyma wypłatę? Uważaj na te sytuacje

    Istnieją wyjątki, w których dodatek Ci nie przysługuje, nawet po 75. urodzinach. ZUS wstrzyma wypłatę, jeżeli przebywasz w zakładzie opiekuńczo-leczniczym lub pielęgnacyjno-opiekuńczym dłużej niż dwa tygodnie w miesiącu, a placówka zapewnia Ci pełną opiekę finansowaną ze środków publicznych.

    A tutaj ważna przestroga: nie łącz świadczeń! W Polsce nie można pobierać jednocześnie dodatku pielęgnacyjnego z ZUS oraz zasiłku pielęgnacyjnego wypłacanego przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Gdy ZUS przyzna Ci dodatek, musisz natychmiast powiadomić o tym swój urząd gminy. Pobieranie obu świadczeń naraz grozi koniecznością zwrotu nadpłaconych środków z odsetkami.

    „500 plus dla seniorów” – drugie, większe wsparcie

    Ale to nie wszystko! ZUS oferuje jeszcze drugą formę pomocy, potocznie zwaną „500 plus dla seniorów”. To świadczenie uzupełniające, które wynosi do 500 zł miesięcznie. Prawie połowa osób je pobierających to osoby w wieku 75 lat i więcej.

    Środki te są wsparciem dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji i mają pomóc w wykonywaniu prostych, codziennych czynności.

    Kto może dostać nawet 500 zł i na jakich warunkach?

    Warunki są konkretne. Świadczenie uzupełniające może trafić do osoby, która:

    • ma ukończone 18 lat,
    • jej niezdolność do samodzielnej egzystencji została stwierdzona odpowiednim orzeczeniem,
    • nie jest uprawniona do emerytury, renty ani innego świadczenia publicznego (lub łączna wysokość tych świadczeń brutto nie przekracza 2 687,67 zł).

    Dodatkowo beneficjent musi mieszkać na terenie Polski i mieć polskie obywatelstwo lub odpowiednie prawo pobytu (dla obywateli UE/EFTA). Wyjątkiem są osoby tymczasowo aresztowane lub odbywające karę pozbawienia wolności.

    Jak ubiegać się o 500+ od ZUS?

    Tutaj konieczny jest aktywny krok. Aby ubiegać się o świadczenie, należy złożyć wniosek w ZUS – osobiście lub pocztą. Do wniosku trzeba dołączyć orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji. Jeśli go nie masz, dołącz zaświadczenie lekarskie i dokumentację medyczną.

    Decyzja ZUS powinna zostać wydana w ciągu 30 dni. Świadczenie przysługuje od miesiąca, w którym spełnisz warunki i złożysz wniosek. A jeśli decyzja będzie odmowna? Masz prawo się odwołać! Możesz złożyć odwołanie do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych za pośrednictwem ZUS w ciągu miesiąca od otrzymania decyzji – i jest to wolne od opłat.

    Podsumowując, ZUS ma w zanadrzu dwa potężne narzędzia wsparcia. Jedno płynie automatycznie z wiekiem, drugie wymaga inicjatywy, ale może być wyższe. Warto znać swoje prawa i z nich skorzystać.

  • Leasing samochodów już nie taki opłacalny. Od 2026 r. nowe limity uderzają w przedsiębiorców

    Leasing samochodów już nie taki opłacalny. Od 2026 r. nowe limity uderzają w przedsiębiorców

    Czy korzystasz z samochodu w firmie? Jeśli tak, przygotuj się na wyższe koszty. Od 1 stycznia 2026 roku w Polsce wchodzą w życie nowe limity podatkowe dla pojazdów wykorzystywanych w biznesie, a kluczowym kryterium staje się emisja CO2. To nie tylko promocja ekologii, ale i realny cios w kieszeń tysięcy przedsiębiorców.

    Nowe limity: elektryk na podium, spalinowce w tyle

    Jak wyjaśnia serwis Infor.pl, od przyszłego roku wszystko zależy od emisji. Najwyższy limit amortyzacji, wynoszący 225 tys. zł, przysługuje wyłącznie na auta elektryczne i wodorowe. Samochody emitujące poniżej 50 g CO2/km (głównie hybrydy plug-in) mogą liczyć na limit 150 tys. zł. Wszystkie pozostałe pojazdy, czyli większość popularnych modeli spalinowych, trafiają do najmniej korzystnej kategorii z limitem zaledwie 100 tys. zł.

    Samochody spalinowe kupione i wprowadzone do ewidencji do końca 2025 r. zachowują stare limity podatku. Jednak w przypadku leasingu lub wynajmu od 2026 r. obowiązuje już nowa proporcja podatkowa, co oznacza niższe odliczenia.

    Koniec z przewidywalnym leasingiem? Zmiana zasad gry

    Do końca 2025 roku punkt odniesienia był jeden: 150 tys. zł. Mechanizm był znany i stabilny. Teraz to się zmienia, i to radykalnie. Kluczowa różnica, jak wyjaśnia serwis bizblog.spidersweb.pl, dotyczy sposobu rozliczania rat w leasingu operacyjnym.

    Do kosztów podatkowych trafia już nie cała rata, lecz jedynie część kapitałowa – i to tylko w proporcji odpowiadającej nowemu limitowi. Część odsetkowa pozostaje kosztem w pełnej wysokości. Leasing finansowy pozostaje poza tą zmianą, co w praktyce czyni go dziś opcją wartą ponownego rozważenia.

    Jak to wygląda w praktyce? Przykład z życia

    Weźmy konkretny przykład. Jeśli przedsiębiorca leasinguje samochód spalinowy o wartości 150 tys. zł, to jeszcze w 2025 roku mógł rozliczać pełną część kapitałową rat. Od 2026 roku musi zastosować limit 100 tys. zł.

    To oznacza proporcję 100 tys. do 150 tys., czyli 2/3. W efekcie tylko 66,7% części kapitałowej każdej raty może zostać uznane za koszt podatkowy. Reszta wypada z rozliczenia.

    Przykład z drugiego źródła jest jeszcze bardziej dobitny. Serwis Dziennik.pl przytoczył przykład Hyundaia Tucson 1.6 HEV o wartości około 161 tys. zł brutto. Wcześniej przedsiębiorca korzystający z leasingu mógł zaoszczędzić niemal 35 tys. zł w ciągu pięciu lat. Po wejściu nowych regulacji kwota ta spada do niespełna 24 tys. zł.

    Stare umowy, nowe problemy

    Here’s the kicker: nowe przepisy obejmują nie tylko umowy zawarte od 2026 roku, ale również te podpisane wcześniej. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorcy w trakcie trwania leasingu muszą nagle dostosować się do nowych zasad.

    To wyraźnie podważa poczucie przewidywalności, które było jedną z największych zalet leasingu. Koszty, które jeszcze niedawno można było oszacować z dużą dokładnością, dziś wymagają korekty w trakcie gry.

    Co z VAT-em i co dalej?

    Zasady dotyczące VAT pozostają bez większych modyfikacji. Leasing operacyjny nadal jest opodatkowany VAT, a przedsiębiorca może go odliczyć w 50 lub 100 proc., w zależności od sposobu użytkowania auta.

    Problem pojawia się gdzie indziej. Choć sam mechanizm odliczenia VAT się nie zmienia, rośnie realny koszt użytkowania samochodu w firmie. Część wydatków przestaje bowiem być kosztem podatkowym, co przekłada się bezpośrednio na wyższe obciążenie podatkiem dochodowym.

    Nowe limity są zaskoczeniem dla części kierowców. Jak stwierdził na łamach serwisu Dziennik.pl Piotr Juszczyk, doradca podatkowy InFakt: „Od 2021 r. ceny aut poszybowały w górę, a limity od 2017 r. pozostają niezmienione. Zamiast je waloryzować, planuje się obniżenie. To kompletnie oderwane od realiów”.

    Dla wielu Polaków nowe przepisy oznaczają realny wzrost kosztów – różnice w rozliczeniach sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych. Choć celem jest promowanie ekologicznych pojazdów, w praktyce firmy nadal będą kierować się rachunkiem ekonomicznym. Nowe przepisy nie eliminują leasingu, ale wyraźnie zmieniają jego opłacalność. Tam, gdzie wcześniej decyzja była dość oczywista, dziś coraz częściej wymaga kalkulacji – i to nie tylko na początku, lecz przez cały okres trwania umowy.

  • Złoty pod presją, forint w kosmos! Co dzieje się na rynku walut?

    Złoty pod presją, forint w kosmos! Co dzieje się na rynku walut?

    Czy polityka i ropa naftowa mogą jednocześnie napędzać dwie zupełnie różne historie na rynku walut? W poniedziałek świat finansów obserwował niezwykły rozdział: polski złoty tracił, a węgierski forint świętował spektakularne zwyżki. Oto, co się wydarzyło.

    Złoty w defensywie

    Ochłodzenie nastrojów na globalnych rynkach sprawiło, że inwestorzy mniej łaskawym okiem spoglądają na złotego. W poniedziałek dobra passa polskiej waluty została przerwana. Pogorszenie globalnych nastrojów w związku z niepewną sytuacją na Bliskim Wschodzie znów postawiło notowania pod presją.

    Najmocniej złoty tracił w stosunku do dolara, który przed południem zwyżkował do prawie 3,64 zł. Mniej zauważalne zwyżki notowało euro, umacniając się do 4,25 zł. Więcej płacono także za franka szwajcarskiego, który kosztował ok. 4,60 zł.

    Geopolityka podbija ciśnienie

    O nastawieniu inwestorów w dużej mierze decydują rosnące napięcia geopolityczne. Po fiasku negocjacji pokojowych USA z Iranem wzrosły obawy o trwałość dwutygodniowego zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie. Do tego dochodzi mocno drożejąca ropa naftowa w reakcji na plany USA dotyczące blokady cieśniny Ormuz.

    Efekt weekendowego zamieszania to znów drożejąca ropa, silniejszy dolar i generalne podbicie risk-off na rynkach. Inwestorzy obawiają się ruchów Iranu… Rozejm praktycznie jest już martwy i strony czekają tylko na pretekst, aby powrócić do wojny – zauważa w komentarzu Marek Rogalski, analityk walutowy DM BOŚ.

    Ekonomiści zaczynają już wskazywać na możliwe scenariusze stagflacji w kluczowych gospodarkach, na przykład w Wielkiej Brytanii.

    Węgierska rewolucja na rynku

    Ale tu pojawia się niespodzianka! Na wydarzenia na Bliskim Wschodzie zupełnie nie mają wpływu na notowania forinta. Węgierska waluta notuje efektowne umocnienie względem pozostałych walut. Dlaczego? To reakcja na wyborczą wygraną opozycji w wyborach parlamentarnych na Węgrzech, która oznacza odsunięcie od władzy po 16 latach Viktora Orbána.

    Takiego wyniku mało kto się spodziewał. Opozycyjna koalicja TISZA zdobyła ponad 2/3 miejsc w nowym parlamencie, gwarantując sobie kluczową większość konstytucyjną. Reakcja rynków to silne zwyżki tamtejszych aktywów – forinta, obligacji oraz akcji (nowe szczyty indeksu BUX).

    Przez wiele lat ten rynek był niedowartościowany właśnie za sprawą czynników politycznych. Węgry mają teraz szansę zwrócić uwagę globalnych graczy na region Europy Środkowej, na czym powinny skorzystać też polskie aktywa.

    Co dalej z dolarem?

    W przestrzeni walutowej większej nerwowości jednak nie ma. Coraz więcej inwestorów zwraca uwagę na to, że Fed ma niewielkie pole do podwyżek stóp procentowych w tym roku, podczas gdy zupełnie inaczej wygląda to w przypadku innych banków centralnych.

    To może dawać pole do osłabienia się dolara w kolejnych tygodniach, co powinno jednocześnie stabilizować złotego. Zresztą, jak zauważa Parkiet, złoty w poniedziałek rano zbytnio nie tracił, chociaż nastroje były słabe.

    Podsumowując, mamy do czynienia z klasycznym rozdziałem sił: geopolityczny risk-off ciągnie złotego w dół, podczas gdy polityczna nadzieja wynosi forint na wyżyny. Która historia okaże się silniejsza w nadchodzących dniach? Śledźcie notowania!

  • Bogdanka: Zysk po gigantycznej stracie, ale nad głową wisi „wysokie ryzyko”

    Bogdanka: Zysk po gigantycznej stracie, ale nad głową wisi „wysokie ryzyko”

    Czy polska kopalnia może być rentowna, gdy ceny węgla spadają, a klienci planują odchodzić od surowca? Grupa Bogdanka właśnie opublikowała wyniki za 2025 rok, które są jak rollercoaster: z jednej strony powrót do zysku, z drugiej – poważne ostrzeżenia przed przyszłością.

    Od 1,5 mld zł straty do 263,8 mln zł zysku

    To była prawdziwa jazda bez trzymanki. W 2024 roku Bogdanka odnotowała stratę w wysokości 1,49 mld zł. Rok później sytuacja wygląda diametralnie inaczej – spółka z Grupy Enea zamknęła 2025 rok z zyskiem netto na poziomie 263,8 mln zł. EBITDA wyniosła 543,1 mln zł. Ale uwaga – te liczby trzeba czytać z dużą ostrożnością.

    „Dzięki tym atutom, bez wsparcia państwa, skutecznie poradziliśmy sobie z trudnym rynkiem, wynikającym ze spadającego popytu, zmian w energetyce oraz konkurencją taniego surowca sprzedawanego poniżej kosztów wydobycia” – powiedział prezes Zbigniew Stopa, cytowany przez Parkiet.

    Gdzie podziały się przychody?

    Mimo zysku, przychody ze sprzedaży mocno spadły. Bogdanka osiągnęła 2,85 mld zł skonsolidowanych przychodów, co oznacza spadek o 22,1% w porównaniu z 2024 rokiem. Na wynik mocno wpłynął też jednorazowy odpis. W 2025 r. test na utratę wartości aktywów skutkował odpisem w wysokości 522,5 mln zł. Dla porównania, w 2024 roku odpisy wyniosły astronomiczne 2,43 mld zł.

    Po oczyszczeniu wyników o ten wpływ, zysk operacyjny (EBIT) wyniósł 304,4 mln zł. Marża EBITDA była na poziomie 19,0%, co oznacza spadek o 7,8 p.p. rok do roku.

    Inwestycje i eksport – dwie jasne strony

    Spółka nie zwalnia tempa, jeśli chodzi o wydatki inwestycyjne. W 2025 roku Grupa Kapitałowa LW Bogdanka przeznaczyła na nie blisko 623 mln zł, co stanowi 89,3% planowanego budżetu. Ponad 68% tych pieniędzy poszło na budowę nowych i modernizację istniejących wyrobisk – łącznie zrealizowano ich około 18,4 km.

    Co ciekawe, rośnie znaczenie eksportu. Jego udział w przychodach wzrósł do 2,7% z 1,3% rok wcześniej. Węgiel trafiał na Ukrainę i Słowację, zarówno przez pośrednika, jak i bezpośrednio. To ważny kierunek dywersyfikacji.

    „Wysokie ryzyko” utraty kluczowych klientów

    I tu dochodzimy do sedna sprawy. W swoim raporcie spółka jako „wysokie” oceniła ryzyko utraty kluczowych klientów. A to nie byle jacy odbiorcy.

    • Enea Wytwarzanie odpowiada za 64% przychodów ze sprzedaży.
    • Enea Elektrownia Połaniec to kolejne 16%.
    • Do tego dochodzi Grupa Azoty.

    Razem spółki z Grupy Enea odbierają ponad 80% węgla wydobywanego przez Bogdankę. Problem w tym, że mają przyjęty harmonogram odchodzenia od węgla.

    „W przypadku Enei (…) jest przyjęty harmonogram wyłączenia części bloków węglowych w Kozienicach i Połańcu lub zastąpienie węgla biomasą. Mowa o perspektywie lat 2029-2033” – tłumaczy Jakub Szkopek, analityk Erste Securities, w rozmowie z Parkiet.

    Spółka już działa, by zabezpieczyć przyszłość. Zawarto aneksy, które wydłużają umowy: z Zakładami Azotowymi „Puławy” do końca 2032 roku, z Elektrownią Połaniec do końca 2033, a z Eneą Wytwarzanie aż do końca 2036 roku.

    Czy geopolityka i dekarbonizacja Śląska pomogą?

    Paradoksalnie, w obecnej sytuacji mogą pojawić się też szanse. Analitycy wskazują dwa „światełka w tunelu”.

    Po pierwsze, wojna na Bliskim Wschodzie. Brak perspektyw jej szybkiego zakończenia może windować ceny węgla energetycznego, jako tańszej alternatywy dla gazu. „To przełoży się na ceny surowca i wyniki Bogdanki, ale pewnie dopiero w II połowie tego roku” – ocenia Szkopek.

    Po drugie, postępująca dekarbonizacja na Śląsku. W tym roku z JSW i PGG ma odejść kilka tysięcy osób. „To otworzy w naturalny sposób przestrzeń dla Bogdanki, która będzie mogła przekierować swój węgiel tam, gdzie PGG czy JSW nie będą w stanie” – dodaje analityk.

    Apel o premiowanie efektywności

    Prezes Stopa nie pozostawia wątpliwości – głównym wyzwaniem są niskie ceny rynkowe.

    „Dzieje się tak, ponieważ znaczna część surowca trafia na rynek po cenach nieodzwierciedlających rzeczywistych kosztów produkcji. Stabilność sektora wymaga zmian regulacyjnych i rozwiązań, które w dłuższym okresie będą premiować efektywność wydobycia i racjonalność ekonomiczną” – wskazał w raporcie rocznym.

    Bogdanka od miesięcy alarmuje, że sprzedaż węgla przez dotowane śląskie kopalnie „psuje rynek” i utrudnia utrzymanie rentowności. Na 2026 rok spółka planuje już zwiększyć nakłady inwestycyjne do niemal 819,3 mln zł, z czego 455 mln zł ma pochłonąć budowa i modernizacja wyrobisk. Planowany jest też zakup gruntów pod nową farmę fotowoltaiczną.

    Podsumowując: Bogdanka odbiła się od dna finansowego, ale jej przyszłość wciąż stoi pod znakiem zapytania. Walka o klientów w obliczu dekarbonizacji i walka o rentowność na zniekształconym rynku – to dwa fronty, na których polska kopalnia musi wygrać, by przetrwać nadchodzącą dekadę.

  • Recykling tworzyw w Europie: wielkie ambicje kontra trudna rzeczywistość

    Recykling tworzyw w Europie: wielkie ambicje kontra trudna rzeczywistość

    Czy Europa, która wyznacza sobie tak ambitne cele cyrkularne, jest w stanie odrobić straty na globalnym rynku tworzyw sztucznych? Podczas gdy światowa produkcja plastiku rośnie, udział Starego Kontynentu systematycznie maleje. To nie tylko kwestia wizerunku, ale twardych danych i miliardów euro.

    Europa traci grunt pod nogami

    Z danych organizacji Plastics Europe wynika, że udział Europy w globalnym rynku tworzyw sztucznych spadł z 22% w 2006 roku do zaledwie 12% w 2024. To drastyczne obniżka. Co więcej, obroty firm działających na tym rynku skurczyły się z 457 mld euro w 2022 roku do 398 mld euro w 2024 – to spadek o 13%.

    Dlaczego tak się dzieje? Europa traci udziały przede wszystkim z powodu coraz mniejszej produkcji z surowców kopalnych. Ale to nie wszystko. Są też problemy z przetwórstwem plastikowych odpadów na pełnowartościowe produkty, mimo że rozwój recyklingu to priorytet UE. Winne są zamykane linie technologiczne i zakłady, co jest pokłosiem wysokich kosztów energii, nierównej konkurencji z importem oraz luk regulacyjnych.

    Branża domaga się m.in. wdrożenia mechanizmów, które pobudzałyby popyt na produkty powstające z recyklingu i inwestycje w innowacyjne rozwiązania oraz usuwały bariery utrudniające swobodny przepływ towarów i surowców wtórnych.

    Firmy stawiają na recykling, ale to droga pod górę

    Polskie i regionalne koncerny nie stoją z założonymi rękami. PKN Orlen i Grupa Azoty aktywnie rozwijają swoje portfolio produktów cyrkularnych.

    Azoty, poprzez spółkę GA Compounding, od 2023 roku wytwarza linię produktów PIR (Post Industrial Recycling) opartą na polipropylenie i poliamidzie 6, zawierających minimum 30% materiałów z recyklingu. Przykładem sukcesu jest Tarnamid PIR, użyty do produkcji pierwszych na świecie krzesełek stadionowych dla Eintrachtu Frankfurt.

    Orlen z kolei oferuje recyklaty polimerowe przez swoje czeskie spółki Orlen Unipetrol i Remaq, a recykling jest jednym z kluczowych kierunków rozwoju zgodnie ze strategią Orlen 2035. Koncern systematycznie rozbudowuje kompetencje w zakresie recyklingu mechanicznego i chemicznego.

    Ale to nie jest prosta droga. Jak zauważa Grzegorz Kulik z Azotów, o sprzedaży decydują trzy czynniki: regulacje UE, stabilność surowca wtórnego oraz różnica w kosztach między surowcem pierwotnym a recyklatem. W okresach niskich cen ropy konkurencyjność materiałów z recyklingu spada.

    Konsument, cena i… kolor butelki

    Spójrzmy na konkretny przykład z rynku. Spółka KGL, produkująca opakowania, informuje, że zużycie post-konsumenckiego materiału PET (PCR rPET) wynosiło w ostatnich latach 5-15% całości surowców i zależało głównie od wymagań odbiorców.

    Adam Skibiński, wiceprezes KGL, wskazuje, że głównym czynnikiem sprzedaży jest cena oraz wymagania odbiorców, a od 2030 roku dojdzie obowiązek realizacji unijnego rozporządzenia PPWR. Perspektywy są dobre, a materiał z recyklingu może wkrótce trafić do niemal wszystkich produktów z PET, zwłaszcza w przemyśle mięsnym i HoReCa.

    Ale jest haczyk. „Ważnym aspektem, który często ogranicza stosowanie opakowań z recyklatami jest percepcja samego wyrobu – opakowania takie mogą być bardziej szare, ciemniejsze. Konsument nie zawsze jest na to gotowy” – twierdzi Skibiński. Branża farmaceutyczna potrzebuje na to znacznie więcej czasu ze względu na wymogi bezpieczeństwa.

    Alarmujący trend i wezwanie do działania

    Sytuacja w całym europejskim sektorze nie jest optymistyczna. Węgierski koncern MOL obserwuje niepokojący trend. Zamiast dynamicznego rozwoju, branża recyklingu jest w trudnej sytuacji. Od 2023 roku moce przerobowe w recyklingu zmniejszyły się już o około 1 mln ton. Tymczasem, aby osiągnąć cele UE na 2030 rok, sektor powinien zwiększać zdolności wytwórcze o około 4 mln ton rocznie.

    MOL, który sam rozwija tworzywa z odpadów przemysłowych i certyfikowane polimery, wzywa do pilnych działań. Koncern apeluje o ukierunkowane zachęty dla recyklatów produkowanych w UE, bardziej stopniowe wdrażanie celów oraz ustrukturyzowane inwestycje.

    „Choć dostrzegamy, że długoterminowy rozwój recyklingu i tworzyw sztucznych w obiegu zamkniętym może postępować wolniej, niż wcześniej zakładano, rozwiązania cyrkularne pozostają strategicznie ważnym obszarem dla grupy MOL” – zapewnia koncern.

    MOL wierzy, że unijne regulacje z 2030 roku nadadzą nowy impuls rynkowi. Ale czas do tego roku upływa nieubłaganie. Czy Europa zdąży zbudować konkurencyjny, cyrkularny przemysł tworzyw sztucznych, czy dalej będzie tylko tracić na globalnej arenie? Odpowiedź zależy od współpracy regulatorów, inwestycji firm i… akceptacji konsumentów dla szarej butelki.

    Na podstawie materiałów Parkiet.com.

  • Genomtec w ruchu: zmiany w strukturze akcjonariatu i ważne uchwały Walnego Zgromadzenia

    Genomtec w ruchu: zmiany w strukturze akcjonariatu i ważne uchwały Walnego Zgromadzenia

    Czy wrocławska spółka biotechnologiczna Genomtec właśnie przechodzi kluczową transformację? W ciągu zaledwie dwóch tygodni na rynku pojawiły się dwa istotne komunikaty, które rzucają nowe światło na sytuację wewnętrzną firmy. To nie są zwykłe ogłoszenia – to sygnały potencjalnych zmian w zarządzaniu i strategii.

    Zmiany w strukturze akcjonariatu

    Zaczęło się pod koniec marca, kiedy Zarząd Genomtec S.A. opublikował raport bieżący nr 13/2026. Dokument, sporządzony 31 marca 2026 roku, zawierał ważne informacje o zmianach w strukturze własnościowej spółki.

    „Zarząd Genomtec S.A. z siedzibą we Wrocławiu („Spółka”) niniejszym informuje, że w dniu wczorajszym w godzinach wieczornych Spółka otrzymała od akcjonariusza Spółki – Pana Mirona Tokarskiego zawiadomienie o zmianie stanu posiadania przez niego akcji Spółki” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

    To nie był jedyny taki sygnał. Spółka przekazała również drugie zawiadomienie – tym razem od 5HT Fundacja Rodzinna. Oba dokumenty dotyczyły zmiany udziału w ogólnej liczbie głosów w spółce i zostały dołączone jako załączniki do raportu.

    Podstawą prawną dla tych działań był Art. 70 pkt 1 Ustawy o ofercie – nabycie lub zbycie znacznego pakietu akcji. To standardowa procedura, ale zawsze warta uwagi inwestorów śledzących ruchy strategicznych graczy.

    Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie działa

    Zaledwie dwa tygodnie później, 13 kwietnia 2026 roku, sytuacja nabrała jeszcze większego tempa. Tego dnia odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Genomtec S.A. (NWZ), a jego efekty zostały udostępnione w raporcie bieżącym nr 14/2026.

    Co ważne, Zarząd spółki poinformował, że NWZ nie odstąpiło od rozpatrzenia któregokolwiek z punktów planowanego porządku obrad. To istotna informacja, sugerująca, że wszystkie zaplanowane kwestie zostały omówione i rozstrzygnięte.

    „Do protokołu nie zostały zgłoszone sprzeciwy. Dodatkowo Spółka informuje, że podczas obrad NWZ nie było projektów uchwał, które byłyby poddane pod głosowanie, a nie zostały podjęte” – podkreślono w komunikacie.

    Treść konkretnych uchwał podjętych przez zgromadzenie została przekazana w załączonym dokumencie GENOMTECESPI142026Zalacznik.pdf. Niestety, bez dostępu do tego załącznika nie znamy szczegółów podjętych decyzji, ale sama informacja o ich podjęciu jest znacząca.

    Spójność w zarządzaniu

    Co łączy oba te wydarzenia? Przede wszystkim osoba reprezentująca spółkę. We wszystkich czterech podpisanych dokumentach (dwóch raportach i załączonych zawiadomieniach) figuruje Michał Wachowski jako Członek Zarządu.

    Data podpisu na pierwszym raporcie to 31 marca 2026, a na drugim – 13 kwietnia 2026. Ta ciągłość w reprezentacji sugeruje stabilność w najwyższym kierownictwie spółki podczas tych potencjalnie przełomowych tygodni.

    Co to oznacza dla inwestorów?

    Dwa raporty w tak krótkim czasie zawsze wzbudzają zainteresowanie. Pierwszy – o zmianach w strukturze akcjonariatu – może wskazywać na ruchy strategicznych inwestorów. Drugi – o uchwałach Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia – sugeruje konkretne działania zarządcze lub strategiczne.

    Brak sprzeciwów podczas NWZ i rozpatrzenie wszystkich punktów porządku obrad to pozytywne sygnały dotyczące procesu decyzyjnego w spółce. W świecie korporacyjnym harmonijne przebiegi walnych zgromadzeń nie zawsze są oczywistością.

    Kontekst regulacyjny

    Warto zwrócić uwagę na podstawy prawne obu raportów. Podczas gdy pierwszy powstał na mocy Art. 70 pkt 1 Ustawy o ofercie (dotyczącego nabycia lub zbycia znacznego pakietu akcji), drugi został sporządzony zgodnie z Art. 56 ust. 1 pkt 2 Ustawy o ofercie (dotyczącego informacji bieżących i okresowych).

    To pokazuje, że spółka działa w pełni zgodnie z wymogami Komisji Nadzoru Finansowego, co dla inwestorów powinno być uspokajające.

    Co dalej?

    Niestety, bez dostępu do załączników – zarówno zawiadomień akcjonariuszy, jak i treści uchwał NWZ – możemy tylko spekulować o konkretnych zmianach w strukturze własności czy kierunkach strategicznych podjętych przez zgromadzenie.

    Jedno jest pewne: Genomtec S.A. nie stoi w miejscu. Dwa intensywne tygodnie, dwa istotne raporty i wyraźne sygnały wewnętrznych procesów. Dla obserwatorów rynku i inwestorów to wystarczające powody, by uważnie śledzić kolejne komunikaty z Wrocławia.

    Czy te działania zapowiadają większe zmiany w strategii spółki? Czy może to tylko rutynowe dostosowania do wymogów regulacyjnych? Odpowiedzi na te pytania poznamy prawdopodobnie w kolejnych komunikatach, do których z pewnością warto będzie zajrzeć.

  • Mostostal Zabrze w świetle reflektorów: Dwie transakcje osób zarządzających w jeden dzień

    Mostostal Zabrze w świetle reflektorów: Dwie transakcje osób zarządzających w jeden dzień

    Czy zarząd Mostostalu Zabrze daje sygnał rynkowi? W ciągu zaledwie kilku minut spółka opublikowała dwa osobne raporty o transakcjach na własnych akcjach, dokonanych przez kluczowe osoby. To niecodzienne zdarzenie, które natychmiast przykuwa uwagę inwestorów.

    Co dokładnie się wydarzyło?

    Mostostal Zabrze S.A. poinformował, że 13 kwietnia 2026 roku otrzymał dwa powiadomienia o transakcjach. Oba zostały przekazane w trybie art. 19 Rozporządzenia MAR (Market Abuse Regulation), które reguluje obowiązki informacyjne osób pełniących funkcje zarządcze.

    Pierwsze zawiadomienie dotyczy transakcji dokonanej przez podmiot QUARK F.R. w organizacji. Źródła, w tym portal Parkiet, wskazują, że jest to „osoba blisko związana z Panem Dariuszem Pietyszukiem – Prezesem Zarządu Spółki”. Spółka załączyła pełną treść tego powiadomienia w dokumencie o nazwie „MZ 20260413Qzbycie.pdf”.

    „MOSTOSTAL ZABRZE S.A. informuje, że w dniu 13 kwietnia 2026 r. Spółka otrzymała powiadomienie o transakcji na akcjach Spółki dokonanej przez QUARK F.R. w organizacji” – czytamy w raporcie bieżącym nr 9/2026.

    Ale to nie wszystko. Dosłownie chwilę później pojawił się drugi komunikat.

    Druga transakcja, bezpośrednio od wiceprezesa

    Tuż po pierwszym raporcie opublikowano kolejny, oznaczony numerem 10/2026. Tym razem powiadomienie pochodziło bezpośrednio od Witolda Grabysza – Wiceprezesa Zarządu spółki. On również poinformował o transakcjach na akcjach Mostostalu Zabrze.

    „Spółka otrzymała od Pana Witolda Grabysza – Wiceprezesa Zarządu Spółki, zawiadomienie o transakcjach na akcjach Spółki” – głosi treść drugiego raportu.

    Szczegóły tej transakcji również zostały udostępnione inwestorom w załączniku o nazwie „MZ 20260413WGzbycie.pdf”.

    Dlaczego to takie ważne?

    Transakcje osób zarządzających i z nimi związanych są zawsze uważnie śledzone przez rynek. Są one bowiem często interpretowane jako sygnał dotyczący wewnętrznej oceny wartości spółki przez jej najważniejszych ludzi. Publikacja dwóch takich komunikatów w tak krótkim odstępie czasu jest rzadkością i z pewnością wywoła dyskusję wśród analityków.

    Warto podkreślić, że oba raporty zostały oficjalnie podpisane właśnie przez Witolda Grabysza w jego funkcji Wiceprezesa Zarządu, co potwierdza ich autentyczność i zgodność z procedurami.

    Co dalej?

    Inwestorzy i obserwatorzy giełdy z niecierpliwością będą analizować załączone dokumenty z transakcjami. Kluczowe będą szczegóły: rodzaj transakcji (czy była to sprzedaż, czy zakup), wielkość oraz cena. To one napędzą dalsze spekulacje i mogą wpłynąć na krótkoterminowy sentyment wokół akcji MOSTALZAB.

    Jedno jest pewne – Mostostal Zabrze znalazł się dziś w centrum uwagi rynku kapitałowego. Dwie transakcje, dwa raporty, jeden dzień. Teraz kolej na interpretację rynku.

  • Cloud Technologies publikuje wyniki za 2025 rok. Zysk netto Grupy na poziomie 9,27 mln zł

    Cloud Technologies publikuje wyniki za 2025 rok. Zysk netto Grupy na poziomie 9,27 mln zł

    Jak wyglądał rok 2025 dla Cloud Technologies? Spółka właśnie opublikowała oficjalne raporty roczne, odsłaniając pełen obraz finansów zarówno jednostkowych, jak i całej Grupy Kapitałowej. To moment, w którym inwestorzy mogą sprawdzić, jak firma radzi sobie na rynku.

    Kluczowe liczby z raportu skonsolidowanego

    W skali całej Grupy Kapitałowej Cloud Technologies przychody netto ze sprzedaży w 2025 roku wyniosły 50,69 mln zł. To wzrost w porównaniu z 46,97 mln zł w roku poprzednim.

    Zysk netto Grupy osiągnął poziom 9,27 mln zł. Dla porównania, w 2024 roku było to 13,13 mln zł. Zysk na akcję (EPS) wyniósł 1,85 zł.

    Raport powinien zostać przekazany Komisji Nadzoru Finansowego, spółce prowadzącej rynek regulowany oraz do publicznej wiadomości za pośrednictwem agencji informacyjnej zgodnie z przepisami prawa.

    Ale to nie wszystko. Spójrzmy na przepływy pieniężne. Przepływy pieniężne netto z działalności operacyjnej to solidne 14,78 mln zł. To kluczowy wskaźnik pokazujący, ile gotówki generuje podstawowa działalność firmy.

    A jak wygląda sytuacja samej spółki matki?

    Tutaj mamy nieco inną perspektywę. Jednostkowe Sprawozdanie Finansowe Cloud Technologies S.A. za 2025 rok pokazuje przychody netto ze sprzedaży na poziomie 28,90 mln zł.

    Zysk netto spółki wyniósł 11,40 mln zł, co przekłada się na 2,28 zł zysku na jedną akcję. Wartość księgowa na akcję to 14,08 zł.

    Ciekawie prezentują się przepływy operacyjne na poziomie spółki – to aż 25,65 mln zł. To pokazuje siłę generowania gotówki przez samą jednostkę dominującą.

    Co jeszcze zawierają raporty?

    Publikacja to nie tylko suche liczby. To kompletny pakiet dokumentów, który został udostępniony za pośrednictwem serwisu Parkiet.com. Znajdziemy tam zarówno sprawozdania finansowe, jak i szereg oświadczeń zarządu oraz rady nadzorczej.

    W skład raportu weszły m.in. Sprawozdanie Zarządu z działalności Grupy Kapitałowej, oceny Rady Nadzorczej, informacje o firmie audytorskiej oraz oficjalne sprawozdanie z badania sprawozdania finansowego.

    Wszystkie dokumenty zostały opatrzone kwalifikowanymi podpisami elektronicznymi (XAdES), co gwarantuje ich autentyczność i integralność.

    Podsumowanie roku w liczbach

    Grupa Cloud Technologies zakończyła 2025 rok z kapitałem własnym na poziomie 79,07 mln zł i aktywami trwałymi wartymi 61,32 mln zł. To solidna podstawa do dalszego rozwoju.

    Dane finansowe w raportach przeliczono również na euro, korzystając ze średnich kursów NBP. Dla inwestorów międzynarodowych to ułatwienie w analizie.

    Rok 2025 został już oficjalnie podsumowany. Cloud Technologies S.A. wywiązuje się z obowiązku informacyjnego, prezentując pełne, zweryfikowane dane. Teraz rynek może je przeanalizować.

    Oficjalne komunikaty dostępne są w systemie ESPI.

  • Kto naprawdę rządzi w spółkach giełdowych? Ujawniono listy głównych akcjonariuszy

    Kto naprawdę rządzi w spółkach giełdowych? Ujawniono listy głównych akcjonariuszy

    Czy zastanawiałeś się, kto ma realny wpływ na kluczowe decyzje w spółkach notowanych na GPW? Właśnie poznaliśmy odpowiedź dla dwóch firm, które opublikowały obowiązkowe raporty. I liczby mówią same za siebie!

    Władza w rękach trzech graczy

    Zarówno Passus S.A., jak i Robinson Europe S.A. ujawniły wczoraj, 13 kwietnia 2026 roku, listy akcjonariuszy posiadających co najmniej 5% głosów na swoich walnych zgromadzeniach. To wymóg prawny, ale dla inwestorów to czyste złoto informacyjne!

    W przypadku Passus S.A., który ma siedzibę w Warszawie, na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu dominowała trójka głównych graczy. Oto jak rozkładały się głosy:

    • Bartosz Dzirba – posiadał 206 377 głosów, co dało mu 34,65% głosów na zgromadzeniu i 10,94% głosów ogółem w spółce.
    • MR3M Fundacja Rodzinna (reprezentowana przez Pawła Misiurewicza) – miała 204 622 głosy, czyli 34,36% na WZ i 10,84% ogółem.
    • Michał Czernikow – dysponował 184 576 głosami, co przełożyło się na 30,99% na zgromadzeniu i 9,88% ogółem.

    Zarząd Passus S.A. przekazał również treść uchwał podjętych na tym zgromadzeniu, liczbę akcji, z których oddano głosy oraz ich procentowy udział w kapitale zakładowym – poinformował portal Parkiet.

    Raport został podpisany przez prezesa zarządu Bartosza Dzirbę oraz członka zarządu Dorotę Deręg.

    Robinson Europe: Podział sił w Bielsku-Białej

    Ale to nie koniec wczorajszych ujawnień! Zupełnie inną strukturę własności pokazał raport Robinson Europe S.A. z Bielska-Białej. Na ich Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu odnotowano aż czterech akcjonariuszy z pakietem powyżej 5%.

    Oto kto dzierżył władzę:

    • Paweł Busz375 000 głosów (34,50% na Zgromadzeniu, 20,04% ogółem).
    • Janusz Starko375 000 głosów (34,50% na Zgromadzeniu, 20,04% ogółem).
    • Sławomir Pszczoła250 000 głosów (23,00% na Zgromadzeniu, 13,36% ogółem).
    • Artur Górski87 000 głosów (8,00% na Zgromadzeniu, 4,65% ogółem).

    Co ciekawe, Paweł Busz, będący jednym z głównych akcjonariuszy, podpisał ten raport również jako członek zarządu spółki.

    Dlaczego to takie ważne?

    Te raporty to nie tylko sucha formalność. Pokazują one, gdzie skupiona jest realna siła głosu. W obu spółkach widzimy wyraźną koncentrację – w Passusie trzech graczy kontroluje praktycznie całe głosy na zgromadzeniu, a w Robinsonie czterech. Dla mniejszego inwestora to jasny sygnał, kto podejmuje kluczowe decyzje.

    Takie ujawnienia są obowiązkowe na mocy Art. 70 pkt 3 Ustawy o ofercie. Dzięki nim rynek jest bardziej przejrzysty, a wszyscy gracze wiedzą, z kim tak naprawdę mają do czynienia. Śledźcie dalej komunikaty – to właśnie tam kryją się najciekawsze informacje o prawdziwych władcach giełdowych spółek!

  • Robinson Europe sypnie gotówką! Akcjonariusze dostaną rekordową dywidendę

    Robinson Europe sypnie gotówką! Akcjonariusze dostaną rekordową dywidendę

    Czy spółki z NewConnect potrafią nagradzać swoich akcjonariuszy? Robinson Europe właśnie udowadnia, że tak, ogłaszając decyzję o wypłacie dywidendy, która bije rekordy z poprzednich lat!

    Zwyczajne Walne Zgromadzenie spółki podjęło oficjalną decyzję o podziale zysku. To nie są żadne spekulacje – oficjalny komunikat, podpisany przez członka zarządu Pawła Busza, trafił już do publicznej wiadomości.

    Konkretne liczby, które cieszą

    O co dokładnie chodzi? Spółka przeznaczy na wypłatę dla akcjonariuszy 149 993,30 zł zysku netto za poprzedni rok obrotowy. I tu jest najlepsza wiadomość: dywidenda na jedną akcję wyniesie 0,10 zł.

    Ale to nie wszystko. Ta kwota robi wrażenie, gdy spojrzymy wstecz. W ubiegłym roku akcjonariusze otrzymali 0,07 zł na akcję, a rok wcześniej było to 0,05 zł. Widać wyraźny, pozytywny trend!

    W wypłacie uczestniczyć będą wszystkie akcje spółki (z wyłączeniem akcji własnych) – czytamy w komunikacie.

    Kiedy pieniądze trafią na konta?

    Walne Zgromadzenie precyzyjnie ustaliło kluczowe daty. 24 czerwca 2026 roku to dzień ustalenia prawa do dywidendy. Natomiast 1 lipca 2026 roku to długo wyczekiwany dzień wypłaty gotówki.

    To oznacza, że akcjonariusze zarejestrowani pod koniec czerwca mogą szykować się na letni zastrzyk gotówki.

    Co z resztą zysku?

    Spółka nie rozdaje wszystkiego. Pozostała część zysku netto ma trafić na kapitał zapasowy. To strategiczny ruch, który ma wzmocnić bazę finansową Robinson Europe i jej przyszłe możliwości inwestycyjne. Firma inwestuje w swoją przyszłość, jednocześnie nagradzając obecnych udziałowców.

    Kim jest Robinson Europe?

    Dla tych, którzy mogą nie pamiętać: Robinson Europe to spółka notowana na NewConnect od 2011 roku. Jej działalność koncentruje się na dystrybucji sprzętu wędkarskiego oraz obsłudze rynku detalicznego i hurtowego w sektorze outdoor i wędkarstwa.

    Jak podaje portal pb.pl, spółka jest jednym z rozpoznawalnych podmiotów w segmencie sprzętu wędkarskiego w Europie Środkowo-Wschodniej, współpracując zarówno z markami własnymi, jak i dystrybucyjnymi.

    Decyzja o wypłacie dywidendy to zawsze mocny sygnał dla rynku. W tym przypadku to sygnał podwójnie pozytywny: nie tylko nagroda dla akcjonariuszy, ale też oznaka stabilności i dobrej kondycji finansowej firmy. Czekamy na 1 lipca!