Blog

  • Develia szykuje gigantyczną inwestycję w Gdańsku. Kupuje Stocznię Cesarską za pół miliarda złotych!

    Develia szykuje gigantyczną inwestycję w Gdańsku. Kupuje Stocznię Cesarską za pół miliarda złotych!

    Czy giełdowy deweloper właśnie dokonuje najważniejszego zakupu w swojej historii? Kontrolowana przez fundusze emerytalne Develia podpisała właśnie przedwstępną umowę na przejęcie kluczowego projektu w sercu Gdańska.

    Ponad pół miliarda za historyczne tereny

    Na ok. 550 mln zł oszacowano wartość transakcji zakupu Stoczni Cesarskiej w Gdańsku od belgijskich deweloperów Alides i Revive. To nie tylko cena udziałów, ale także spłata pożyczek. Strony chcą zamknąć całą operację do końca tego roku.

    Ale to nie koniec finansowych szczegółów. Cena sprzedaży udziałów zostanie ustalona w oparciu o uzgodnioną wartość nieruchomości wynoszącą 550 milionów PLN, pomniejszoną o zadłużenie finansowe. Na poczet zapłaty Develia zobowiązała się do wpłaty zaliczki w wysokości 55 milionów PLN.

    „Po zamknięciu transakcji planujemy prowadzić inwestycję etapowo, co pozwoli efektywnie rozłożyć koszty generalnego wykonawstwa i zabezpieczyć naszą długoterminową obecność w Trójmieście” – skomentował prezes Develii Andrzej Oślizło.

    Co kryje się w tym „banku ziemi”?

    Mowa o terenach dawnej Stoczni Cesarskiej przy ul. Narzędziowców, ul. Wyposażeniowców i Placu Porozumienia Gdańskiego. Projekt przewiduje zabudowę wielofunkcyjną na łączną powierzchnię 220 tys. mkw., w tym co najmniej 3 tys. mieszkań.

    Dla I etapu wydana została już ostateczna decyzja o pozwoleniu na budowę obejmująca 388 lokali mieszkalnych i 31 usługowych. Start realizacji przewidywany jest w przyszłym roku. To drugi duży projekt Develii o znaczeniu miastotwórczym w Gdańsku, po niedawno rozpoczętym projekcie PPP rewitalizacji dzielnicy Nowy Port.

    „Obowiązujący plan zagospodarowania stwarza możliwość realizacji wielofunkcyjnej dzielnicy w miejscu o niebagatelnym znaczeniu historycznym dla współczesnej Polski. To jeden z nielicznych tak dużych obszarów inwestycyjnych zlokalizowanych w centrum dużego miasta” – dodał Karol Dzięcioł, członek zarządu Develii.

    Warunki i harmonogram płatności

    Transakcja jest uzależniona od kilku kluczowych warunków. Pozostaje m.in. kwestia nieskorzystania z prawa pierwokupu przez Skarb Państwa oraz uzyskania zgody ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej.

    Terminy zapłaty ceny są uzależnione od daty zawarcia umowy przenoszącej tytuł prawny do udziałów. Jeśli transakcja zamknie się po 20 czerwca 2026 roku, Develia będzie mogła odroczyć zapłatę części ceny w wysokości 100 milionów PLN na okres do 6 miesięcy – ale z oprocentowaniem na poziomie 15% rocznie.

    Rekordy na koncie i dalsze plany

    Develia nie zwalnia tempa. W 2025 roku spółka pochwaliła się rekordowymi wynikami. Skonsolidowany zysk wzrósł o 17%, do poziomu 442,6 mln zł. Firma przekazała klucze do 2,96 tys. mieszkań, ustanawiając nowy rekord.

    Co ważne, mimo kolejnego dużego wydatku inwestycyjnego, Develia tradycyjnie jest gotowa wypłacić dywidendę. W 2025 roku deweloper ustanowił też rekord sprzedaży – 3,35 tys. mieszkań, o prawie 5% więcej niż rok wcześniej. Cel na 2026 rok to podpisanie 3,6-3,8 tys. umów.

    „W minionym roku ponownie wypracowaliśmy rekordowe wyniki zarówno pod względem sprzedaży, jak i liczby przekazanych mieszkań, co przekłada się także na najlepsze w historii spółki wyniki finansowe” – podkreślił prezes Oślizło.

    Co dalej z projektem?

    Develia nie wyklucza zaproszenia do projektu partnera, co mogłoby jeszcze zwiększyć jego potencjał. Inwestycja może być sfinansowana ze środków własnych, ale niewykluczone jest posiłkowanie się długiem.

    Belgijscy sprzedawcy, Alides i Revive, zapowiadają zaangażowanie się w kolejne projekty w Polsce. Tymczasem Develia, która w 2023 i 2025 roku kupiła aktywa wycofujących się z Polski francuskich deweloperów Nexity i Bouygues Immobilier, konsekwentnie umacnia swoją pozycję na rynku.

    Czy uda się dotrzymać ambitnego harmonogramu i zamknąć transakcję do końca roku? Wszystko w rękach urzędników i… historii.

  • 10 krajów NATO szykuje się na najgorsze. Polska ma już plan masowej ewakuacji ludności

    10 krajów NATO szykuje się na najgorsze. Polska ma już plan masowej ewakuacji ludności

    Czy Europa jest gotowa na masowy exodus swoich obywateli? W obliczu rosnących napięć dziesięć państw Sojuszu Północnoatlantyckiego ogłosiło właśnie historyczną współpracę, aby przygotować wspólne plany ewakuacji cywilów. I Polska jest w samym centrum tych działań.

    Sojusz na rzecz ochrony ludności

    Informację o porozumieniu przekazał rząd Szwecji, podkreślając, że doświadczenia z Ukrainy pokazują, iż czasowe przemieszczenie części ludności pozwala państwu prowadzić działania obronne, jednocześnie zapewniając ochronę cywilom.

    „Celem porozumienia jest wzmocnienie ochrony ludności cywilnej w przypadku poważnych kryzysów lub, w najgorszym przypadku, wojny” – podano w oświadczeniu cytowanym przez agencję Reuters.

    W inicjatywie uczestniczą Niemcy, Polska, Estonia, Łotwa, Litwa, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Islandia i Dania. Wszystkie te kraje są członkami NATO i w ostatnich latach znacząco zintensyfikowały plany obronne.

    Wspólne plany mają obejmować organizację transportu, koordynację kontroli granicznych, wyznaczanie korytarzy przemieszczania się ludności oraz procedury przyjmowania i rejestracji ewakuowanych. Szczególna ochrona będzie dotyczyć osób najbardziej narażonych, w tym dzieci, seniorów i osób niepełnosprawnych.

    Estonia, Łotwa i Litwa wcześniej zawarły podobne porozumienie, uwzględniające scenariusze masowego exodusu ludności w przypadku koncentracji lub ataku wojsk rosyjskich. Finlandia, posiadająca ponad 1300 kilometrów granicy z Rosją, podpisała w 2024 roku dwustronne porozumienie ze Szwecją w sprawie współpracy przy ewakuacji ludności.

    Polska wdraża własny system

    Udział Polski w nowym porozumieniu wpisuje się w szerszą strategię wzmocnienia bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Polska konsekwentnie zwiększa wydatki na obronność, modernizuje armię i rozwija systemy zarządzania kryzysowego.

    Ale to nie wszystko. Rząd Polski przedstawił już własny plan masowej ewakuacji ludności na wypadek konfliktu zbrojnego. Ewakuacja ma przebiegać zgodnie z ustalonymi procedurami, a wojewódzkie organy obrony cywilnej oszacują liczbę dostępnych miejsc noclegowych, w tym w placówkach medycznych i domach pomocy społecznej, oraz zabezpieczą środki transportu niezbędne do przewozu mieszkańców.

    Logistyka na wagę złota

    Jak będzie to wyglądać w praktyce? Wyznaczone zostaną drogi i linie kolejowe możliwe do wykorzystania, z uwzględnieniem ich stanu technicznego oraz ewentualnych uszkodzeń. Za koordynację działań odpowiadać będą wojewodowie i starostowie, zapewniając przepływ informacji pomiędzy szczeblami administracji.

    Mieszkańcy obszarów zagrożonych będą otrzymywać komunikaty o ewakuacji za pośrednictwem systemów alarmowych, mediów, ulotek i wiadomości elektronicznych, aby ograniczyć ryzyko dezinformacji.

    Podczas ewakuacji organy obrony cywilnej zapewnią bezpieczeństwo i utrzymanie porządku publicznego, wyznaczą punkty zbiórki oraz zabezpieczą sprzęt ratowniczy i pomoc medyczną. Priorytetem będzie ewakuacja dzieci, kobiet w ciąży, osób starszych, chorych i niepełnosprawnych, w tym pacjentów szpitali i mieszkańców domów opieki, z udziałem zespołów ratownictwa medycznego oraz organizacji humanitarnych.

    Co zabrać? Kluczowe 72 godziny

    Proces ewakuacji umożliwi rodzinom wspólne przemieszczanie się. Każdej ewakuowanej osobie zapewnione zostaną podstawowe środki niezbędne do funkcjonowania, takie jak żywność, woda, odzież, środki higieniczne i leki.

    Ale tu ważna informacja dla każdego z nas: przepisy przewidują ograniczenia dotyczące mienia zabieranego ze sobą. Mieszkańcy powinni ograniczyć się do rzeczy niezbędnych do przetrwania przez okres do 72 godzin.

    Wspólne planowanie ewakuacji może być mniej widowiskowe niż zakupy nowoczesnego sprzętu wojskowego, ale jak pokazują źródła z Forsal.pl, jest równie istotne z punktu widzenia ochrony obywateli. Europa szykuje się na różne scenariusze, a Polska aktywnie uczestniczy w tym procesie, mając już gotowe procedury na wypadek najgorszego.

  • Rekordy sypią się jak butelki! Polacy zarabiają setki złotych na systemie kaucyjnym

    Rekordy sypią się jak butelki! Polacy zarabiają setki złotych na systemie kaucyjnym

    Czy można zarobić ponad 500 zł w kilka minut? W Polsce to już codzienność, a rekordy w zwrotach opakowań padają jeden po drugim. System kaucyjny, który ma na celu ograniczenie ilości plastikowych odpadów, okazuje się nie tylko ekologiczny, ale i… bardzo opłacalny dla uważnych klientów.

    Nowy rekord absolutny

    Właśnie padł nowy, spektakularny rekord. 31 marca jeden z klientów zwrócił jednorazowo aż 1 095 opakowań – puszek i butelek. Za ten imponujący zwrot otrzymał kupon zakupowy o wartości 547,50 zł. To pokazuje skalę jednorazowej transakcji i rosnące znaczenie systemu w codziennych zakupach.

    Rekordowy zwrot został zrealizowany przy użyciu recyklomatu Tomra S1. Przedstawiciele dostarczającej go firmy Tomra Collection Polska podkreślają, że odpowiednie dopasowanie urządzeń do skali zwrotów jest kluczowe, szczególnie w okresie szybkiego wzrostu popularności systemu.

    Wrocław i Ruda Śląska też w czołówce

    Ale to nie jedyne duże kwoty, które trafiły do portfeli Polaków. W marcu padł wcześniejszy rekord wartości zwróconej kaucji w ramach zbiórki manualnej. Jak poinformował Jan Kołodyński, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka:

    Najwyższy voucher uzyskany w zbiórce manualnej wyniósł 403,50 zł i został wydany w sklepie we Wrocławiu przy ul. Rogowskiej 119

    Klient zwrócił wtedy 807 opakowań. Jeśli chodzi o automaty do zwrotu opakowań, najwyższą kwotę (377,50 zł) odnotowano w sklepie w Rudzie Śląskiej przy ul. Goduli 13. Tam klient zwrócił 755 opakowań.

    Sklepy notują wzrost ruchu

    Właściciel sklepu, w którym padł najnowszy rekord, pan Błażej Ziomek, podkreśla, że od momentu instalacji recyklomatu zainteresowanie klientów znacząco wzrosło. Jak zaznaczył, przekłada się to nie tylko na większą liczbę zwrotów, ale także na wyraźnie większy ruch w sklepie. Nowoczesne automaty umożliwiają szybkie i wygodne oddawanie opakowań, co zachęca klientów do częstszego korzystania z tego rozwiązania.

    Jak działa system?

    System kaucyjny obowiązuje w Polsce od 1 stycznia 2026 r. (według Dziennik.pl) lub funkcjonuje od października 2025 r. (według Business Insider). Zasady są jasne: kaucja wynosi 50 groszy za butelki plastikowe i puszki oraz 1 zł za butelki szklane. Kaucję można odebrać, zwracając butelkę do sklepu – albo w automacie, który wydaje voucher, albo ręcznie u kasjera, gdzie można otrzymać pieniądze w gotówce.

    Polska dostosowała się w ten sposób do zaostrzonych przepisów Unii Europejskiej, które mają na celu ograniczenie ilości plastikowych odpadów. Klienci płacą więcej za napój w butelce, ale odzyskują część pieniędzy po jej zwróceniu.

    Problemy i plany naprawcze

    Nie wszystko jednak działa idealnie. Butelkomaty sprawiają pewne problemy. Klienci skarżą się na przepełnione automaty i problemy ze zwrotem pieniędzy za vouchery.

    Na te kwestie zareagowało Ministerstwo Klimatu. Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska mówiła, że infrastruktura nie była przygotowana na tak duży napływ opakowań. Poprosiłam Departament Gospodarki Odpadami o przygotowanie rekomendacji. Chcę się też spotkać z operatorami systemu – oceniła. Resort chce wprowadzić poprawki.

    Od momentu uruchomienia systemu regularnie pojawiają się informacje o kolejnych rekordach zwrotów. To niezbity dowód na rosnącą świadomość ekologiczną konsumentów oraz skuteczność wprowadzonych rozwiązań. Wygląda na to, że opłaca się być eko – i to dosłownie!

  • Decydujący ruch Orlenu: Akcjonariusze Energi zatwierdzili gigantyczną podwyżkę kapitału

    Decydujący ruch Orlenu: Akcjonariusze Energi zatwierdzili gigantyczną podwyżkę kapitału

    Czy to koniec niezależności Energi? W Gdańsku rozegrała się kluczowa bitwa o przyszłość jednego z energetycznych gigantów, a jej wynik może zmienić układ sił w całej branży.

    Kluczowe głosowanie za nami

    Nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Energa zdecydowało o podwyższeniu kapitału zakładowego o 3,01 mld zł. To ogromna operacja, która podniesie kapitał spółki do 7,5 mld zł. Podwyższenie nastąpi poprzez emisję 276 044 742 akcji serii CC z zachowaniem prawa poboru dla obecnych akcjonariuszy.

    „Podwyższenie kapitału zakładowego Spółki dokonywane na podstawie niniejszej Uchwały nastąpi w drodze emisji 276 044 742 akcji serii CC, o wartości nominalnej 10,92 zł” – czytamy w komunikacie.

    Cena emisyjna nowych akcji została ustalona na 18,50 zł za walor. Zgromadzenie zatwierdziło też nowy tekst jednolity statutu, uwzględniający zmienioną strukturę kapitałową.

    Dlaczego Orlen tak na tym zależy?

    Płocki koncern od dawna dąży do przejęcia 100 proc. akcji Energi. Przed walnym zgromadzeniem Orlen posiadał już 382 106 796 akcji, co stanowiło 92,281 proc. kapitału zakładowego i dawało mu 94,283 proc. głosów.

    Zamiarem było osiągnięcie 95 proc. i przeprowadzenie procesu wykupu przymusowego. Jeszcze 31 marca Orlen nabył kolejne 32 627 akcji, systematycznie zbliżając się do celu.

    Ale tu pojawia się kluczowy argument. Orlen tłumaczy, że wniosek o podwyższenie kapitału wynika z analizy spółek Grupy.

    „Energa została zidentyfikowana jako podmiot o bardzo wysokim wskaźniku jakości długu netto (net debt/equity) wynoszącym 0,9 na koniec IV kwartału 2025 r. ze spodziewanym dalszym wzrostem w kolejnych latach” – wskazywał Orlen w uzasadnieniu do projektów uchwał.

    I tu jest haczyk. Mediana benchmarku rynkowego wynosi w tym zakresie 0,40, a sytuacja Energi nie jest „pożądana i optymalna” w dłuższym horyzoncie. Dlatego koncern chce obniżyć wskaźnik do poziomu bliskiego medianie rynku, czyli nie więcej niż 0,50.

    Burzliwa dyskusja i głosy sprzeciwu

    Sam przebieg walnego zgromadzenia był pełen napięć. Rozpoczęło się z półgodzinnym opóźnieniem ze względu na duże zainteresowanie akcjonariuszy. Przewodniczącą została Justyna Bojarska, choć nie obyło się bez sprzeciwu.

    Dyskusja dotyczyła tego, która uchwała zgłoszona przez Orlen jest zasadna. Koncern najpierw zgłosił projekty pod koniec lutego z datą prawa poboru na 7 kwietnia, ale pod koniec marca przedłożył nowe wersje z datą na 4 maja. Uzasadniał to koniecznością dostosowania do regulacji Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych.

    Jan Trzciński, reprezentujący ponad 1000 osób zrzeszonych w Fundacji „To, co najważniejsze”, pytał zarząd, czy projekty uchwał nie prowadzą do pokrzywdzenia akcjonariuszy mniejszościowych.

    „Czy zostały przygotowane w interesie Energi?” – pytał Trzciński, poruszając też kwestię ewentualnego przymusowego wykupu akcji po przekroczeniu 95 proc. przez Orlen oraz planów wypłaty dywidendy.

    Inny akcjonariusz podnosił, że zaproponowana cena emisyjna 18,5 zł jest za niska wobec obecnego kursu na poziomie 18,8 zł. Jednak warto pamiętać, że jesienią 2025 r., gdy Orlen ogłaszał powtórne zaproszenie do sprzedaży akcji, były one wyceniane na 15–16 zł.

    Co dalej z Energą?

    Orlen podkreśla, że strategiczne kierunki rozwoju Energi pozostają spójne z długoterminową strategią całej Grupy. Koncern wskazuje, że jest kluczowym podmiotem realizującym strategiczne inwestycje z zakresu transformacji energetycznej w Polsce.

    Grupa Energa to przecież jedna z czterech największych grup energetycznych w kraju. Jej sieć dystrybucyjna ma 200 tys. km, obejmując mniej więcej 1/4 kraju i zasilając około 3,4 mln klientów. Od 2020 r. należy do Grupy Orlen, a teraz ich integracja wchodzi w decydującą fazę.

    Decyzja zapadła. Kapitał zostanie podwyższony, a Orlen zyska kolejne narzędzie do realizacji swoich planów. Teraz pozostaje obserwować, jak ta gigantyczna inwestycja wpłynie na przyszłość polskiej energetyki. Jak donosi Parkiet, po zakończeniu zadawania pytań ogłoszono 40-minutową przerwę, aby zarząd mógł przygotować odpowiedzi na pytania akcjonariuszy. Burzliwa dyskusja zakończyła się jednak konkretną decyzją.

  • Rewolucja w PIT? 10% podatku, próg do 150 tys. zł i kwota wolna 60 tys. zł – czy to koniec przewagi B2B?

    Rewolucja w PIT? 10% podatku, próg do 150 tys. zł i kwota wolna 60 tys. zł – czy to koniec przewagi B2B?

    Czy pracownicy etatowi w Polsce są skazani na niższe wynagrodzenie netto niż ich koledzy na B2B? W Sejmie rozpatrywana jest obywatelska petycja, która może zmienić zasady gry. Jej autor zarzuca obecnemu systemowi tworzenie „fundamentalnej niesprawiedliwości” i proponuje śmiałą reformę podatkową.

    Gdzie leży problem?

    Nie od dziś wiadomo, że przy tym samym koszcie dla pracodawcy, osoba na samozatrudnieniu może zarobić znacznie więcej „na rękę” niż etatowiec. Weźmy przykład z petycji: przy wynagrodzeniu 20 000 zł brutto, pracownik etatowy otrzymuje ok. 13 687 zł netto. Osoba na B2B, przy równowartości kosztów pracodawcy (ok. 24 120 zł), może zarobić nawet 20 240 zł netto.

    Różnica? Szokujące ok. 6 550 zł miesięcznie, czyli ponad 78 000 zł rocznie. Zdaniem autora petycji prowadzi to do „pośredniego uprzywilejowania” samozatrudnienia i zmusza ludzi do rezygnacji z ochrony prawnej umowy o pracę w zamian za wyższą wypłatę.

    Co dokładnie proponuje petycja?

    To nie są drobne korekty, ale kompleksowy plan reform. Oto najważniejsze postulaty:

    Nowe opcje podatkowe dla pracowników:

    • Możliwość wyboru między skalą a podatkiem liniowym 19%.
    • Zwiększenie kosztów uzyskania przychodu do 20% wynagrodzenia.
    • Możliwość odliczania rzeczywistych kosztów pracy.

    Rewolucja w stawkach:

    • Obniżenie pierwszej stawki PIT z 12% do 10%.
    • Podwyższenie progu drugiego (32%) z 120 tys. do 150 tys. zł rocznie.
    • Zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł (obecnie to 30 tys. zł).

    Zmiany w składkach:

    • Dobrowolność składek społecznych dla najlepiej zarabiających.
    • Możliwość deklarowania podstawy składek – tak jak przy działalności gospodarczej.

    Autor przekonuje, że te zmiany przyniosą korzyści społeczne, ekonomiczne i budżetowe, ograniczą fikcyjne samozatrudnienie i wzmocnią finanse publiczne. Powołuje się przy tym na naruszenie konstytucyjnych zasad równości wobec prawa i proporcjonalności obciążeń.

    A co na to eksperci Sejmu?

    Sejmowe Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji ma nieco inne zdanie. Zwraca uwagę, że Konstytucja daje ustawodawcy swobodę w kształtowaniu prawa podatkowego i różnicowania obciążeń w zależności od źródła przychodów.

    Eksperci podkreślają, że autor petycji pominął kluczową kwestię: definicję źródeł przychodu w ustawie o PIT, która przesądza o sposobie opodatkowania. Ich zdaniem przepisy są precyzyjne, a problem leży w ich stosowaniu.

    Biuro nie zgadza się z tezą o „fundamentalnej niesprawiedliwości”. Wskazuje, że to nie sam system podatkowy generuje nierówne traktowanie, lecz praktyka – w szczególności masowe, często nieuzasadnione samozatrudnienie.

    Co dalej?

    Komisja zdecydowała się na skierowanie dezyderatu do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz przekazanie petycji do Ministerstwa Finansów. Rekomenduje też rozważenie działań przeciwdziałających negatywnym skutkom samozatrudnienia.

    Czy to oznacza, że umowa o pracę wkrótce stanie się bardziej opłacalna? Na razie to tylko postulaty, ale debata została oficjalnie otwarta. Śledźcie dalszy rozwój sytuacji – może być ciekawie!

    Na podstawie analizy Forsal.pl.

  • Bankomaty bez kart? Chase Bank szykuje rewolucję. Jak wypłacisz gotówkę?

    Bankomaty bez kart? Chase Bank szykuje rewolucję. Jak wypłacisz gotówkę?

    Wyobrażasz sobie wypłatę gotówki bez wkładania plastikowej karty do bankomatu? To nie scenariusz z filmu sci-fi, ale realny plan amerykańskiego giganta finansowego. Chase Bank właśnie zaczyna wdrażać technologie, które mogą na zawsze zmienić sposób, w jaki podchodzimy do bankomatów.

    Jak informuje serwis lifebus.pl, bank z rozbudowaną siecią w Stanach Zjednoczonych rozpoczyna proces, który ma wyeliminować potrzebę używania fizycznej karty. To element szerszej cyfryzacji usług bankowych, a celem jest zwiększenie szybkości operacji i poziomu bezpieczeństwa klientów.

    Bankomat przyszłości: zamiast plastiku, telefon

    Nowy model działania ma w pełni opierać się na rozwiązaniach cyfrowych. Kluczową rolę odegra dobrze znana użytkownikom płatności mobilnych technologia NFC.

    Zamiast wkładać kartę do czytnika, klient będzie po prostu zbliżał do bankomatu swój smartfon. Urządzenie wyposażone w moduł NFC połączy się z aplikacją bankową lub popularnym portfelem cyfrowym, takim jak Google Pay czy Apple Pay.

    Jak opisuje lifebus.pl, aby wypłacić gotówkę, trzeba będzie zbliżyć telefon komórkowy do czytnika NFC bankomatu, który automatycznie połączy się z danymi bankowymi.

    W przypadku kart powiązanych z Google Pay lub Apple Pay wypłata zostanie zrealizowana w podobny sposób, a cała operacja zakończy się tradycyjnym wprowadzeniem kodu PIN. Proste, prawda?

    Biometria, synchronizacja i wirtualny przewodnik

    Ale to nie koniec zmian! Chase Bank pracuje także nad dodatkowymi modyfikacjami, które mają rozszerzyć zakres operacji i poprawić komfort użytkowania.

    Wśród nowych narzędzi znajdzie się rozpoznawanie biometryczne. Będzie ono wymagane przy niektórych operacjach, np. przy przelewach, aby dodać kolejną, solidną warstwę zabezpieczeń.

    Bankomaty zostaną też zsynchronizowane z aplikacją mobilną banku. Dzięki temu część operacji będzie można rozpocząć w bankowości internetowej i dokończyć przy urządzeniu – lub dokładnie odwrotnie. To prawdziwa elastyczność!

    Planowane jest również wprowadzenie wirtualnej pomocy, która krok po kroku przeprowadzi użytkownika przez proces wypłaty czy realizacji innych usług. Ma to usprawnić obsługę i ograniczyć ryzyko błędów, szczególnie dla osób mniej obeznanych z technologią.

    Kiedy to wszystko nastąpi?

    Niestety, na konkretną datę musimy jeszcze poczekać. Projekt, jak podaje lifebus.pl, wciąż znajduje się w fazie rozwoju. Chase Bank nie ujawnił jeszcze terminu pełnego wdrożenia, choć wszystko wskazuje na to, że stanie się to raczej wcześniej niż później.

    Dlaczego ta zmiana jest konieczna? Walka z oszustami

    Powód przyspieszonej cyfryzacji jest jasny: przestępcy nie śpią i stale udoskonalają swoje metody. W mediach często słyszymy o atakach typu jackpotting. Ta metoda polega na fizycznym uszkodzeniu konsoli bankomatu, odłączeniu przewodów i podłączeniu tzw. czarnej skrzynki. Dzięki niej przestępcy mogą zdalnie opróżnić maszynę z gotówki.

    Innym, powszechnie znanym zagrożeniem jest skimming, czyli kopiowanie danych z paska magnetycznego karty za pomocą specjalnych nakładek instalowanych w szczelinie bankomatu. Każdy nietypowy element na urządzeniu powinien wzbudzić naszą czujność.

    Eksperci od dawna podkreślają, że warto korzystać z funkcji zbliżeniowych i unikać wkładania karty do czytnika, jeśli tylko jest taka możliwość. Rozwiązanie Chase Bank idzie o krok dalej, całkowicie eliminując fizyczny nośnik z równania.

    Czy Polska pójdzie tym śladem?

    Pytanie już nie brzmi „czy”, lecz raczej „kiedy”. Polski sektor bankowy wielokrotnie udowadniał, że potrafi szybko adaptować nowe technologie. Argumenty za taką zmianą są mocne: wygoda klientów, rosnące zagrożenie cyberprzestępczością oraz naturalna potrzeba nadążania za globalnymi trendami.

    Jeśli nowatorskie rozwiązania Chase Bank sprawdzą się w praktyce za oceanem, można się spodziewać, że podobne funkcje stopniowo zaczną pojawiać się także nad Wisłą. Rewolucja w bankomatach, która dziś wydaje się odległa, może być bliżej, niż się wydaje. Gotowi na portfel lżejszy o kilka plastikowych kart?

  • Korona czeska zyskuje na wartości! Oto najnowsze notowania CZK/PLN

    Korona czeska zyskuje na wartości! Oto najnowsze notowania CZK/PLN

    Czy wiedziałeś, że jedna z najmłodszych walut w Europie właśnie notuje wzrosty? Korona czeska, która nie ma nawet 30 lat, pokazuje siłę w stosunku do polskiego złotego. Sprawdźmy, jak wyglądają najświeższe dane.

    Aktualny kurs: 0,1751 zł

    Jeśli planujesz podróż do Czech lub prowadzisz transakcje biznesowe, ten wskaźnik jest kluczowy. 03 kwietnia 2026 roku o godzinie 7:00 rano kurs korony czeskiej (CZK) wynosił 0,1751 zł. To oficjalne notowanie, które warto śledzić na bieżąco, ponieważ w ciągu dnia może się zmieniać.

    Ale to nie wszystko. Tutaj pojawia się naprawdę ciekawy trend.

    Dzienny i tygodniowy wzrost: +0,0006 zł

    Wczorajszy kurs, czyli z 2 kwietnia, wynosił 0,1745 zł. Oznacza to, że w ujęciu dziennym korona czeska zyskała +0,0006 zł. Co więcej, w perspektywie tygodniowej zmiana jest identyczna – również +0,0006 zł. To wyraźny sygnał wzrostowy dla naszej południowej sąsiadki.

    Warto jednak zaznaczyć, że po podziale Czechosłowacji przez kilka miesięcy w obiegu były zarówno korony czeskie, jak i korony czechosłowackie.

    Młoda, ale z historią: krótka opowieść o koronie

    Korona czeska jest jedyną walutą obowiązującą w Czechach i można ją spotkać tylko w tym kraju. Została wprowadzona dopiero w 1993 roku, co czyni ją jedną z najmłodszych walut na kontynencie. Jednak sama nazwa „korona” ma dłuższą historię – w 1892 roku na terenie Austro-Węgier korony zastąpiły guldeny.

    Po rozpadzie Austro-Węgier i powstaniu Czechosłowacji w 1918 roku wprowadzono koronę czechosłowacką. Obowiązywała aż do 1993 roku. Po podziale kraju w grudniu 1992 roku oba nowe państwa przez miesiąc utrzymywały unię monetarną, a następnie przez kilka miesięcy w obiegu funkcjonowały równolegle obie waluty.

    Czechy trzymają się swojej waluty

    Podobnie jak Polska, Czechy są członkiem Unii Europejskiej, ale nie zdecydowały się na przyjęcie euro. Słowacja zmieniła oficjalną walutę na euro w 2009 roku, jednak Czesi konsekwentnie podkreślają, że nie chcą jej wprowadzać na swoim terytorium. Co ciekawe, w 2007 roku okazało się, że korona czeska w dobie kryzysu finansowego była stabilniejsza od samego euro.

    Charakterystyczne cechy czeskiej korony

    Ta waluta ma kilka unikalnych właściwości. Po pierwsze, nie posiada nominału resztkowego. Oznacza to, że nie jest dzielona na mniejsze jednostki, takie jak polskie grosze. Po drugie, na awersie każdej monety widnieje herbowy symbol czeskiego lwa – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli narodowych Czech.

    Podsumowując, korona czeska to nie tylko środek płatniczy, ale także element tożsamości narodowej, który – jak widać po ostatnich notowaniach – potrafi być odporny i zyskiwać na wartości. Warto mieć ją na radarze.

    Źródło: Business Insider

  • Wynajmujesz mieszkanie? Nowe zasady KSeF mogą Cię zaskoczyć

    Wynajmujesz mieszkanie? Nowe zasady KSeF mogą Cię zaskoczyć

    Czy jako prywatny wynajmujący nieruchomości musisz już wystawiać faktury w KSeF? Odpowiedź Ministerstwa Finansów jest jasna i zmienia zasady gry dla tysięcy osób.

    Nowa rzeczywistość od 1 kwietnia

    Od 1 kwietnia 2026 roku system KSeF został rozszerzony. Dotyczy to również małych i mikro podatników, z wyjątkiem tych, których miesięczna sprzedaż nie przekracza 10 tys. zł. Według najnowszych interpretacji fiskusa, w tym gronie znaleźli się także prywatni wynajmujący nieruchomości. To oznacza, że jeśli najemca zażąda faktury, muszą ją wystawić właśnie w KSeF.

    „Wdrożenie obowiązkowego KSeF nie oznacza, że wszystkie transakcje muszą być dokumentowane fakturami. W pierwszej kolejności należy ustalić, czy na podstawie obowiązujących przepisów istnieje obowiązek wystawienia faktury, a następnie, czy istnieje obowiązek wystawienia jej przy użyciu KSeF” – wyjaśnia Ministerstwo Finansów w odpowiedzi dla Business Insidera.

    Dlaczego to problem dla wynajmujących?

    Dla wielu osób to prawdziwy szok. Dotychczas w przypadku wynajmu prywatnego często wystarczały zwykłe rachunki. Co więcej, jak zauważają eksperci, wielu wynajmujących nie ma nawet świadomości, że są podatnikami VAT. Chodzi o tzw. zwolnienie podmiotowe, które przysługuje, gdy roczna sprzedaż nie przekroczy 240 tys. zł.

    Podobny dylemat mają podatnicy VAT zwolnieni przedmiotowo, świadczący określone usługi, jak np. pośrednictwo ubezpieczeniowe. Resort finansów podkreśla, że rachunki można wystawiać tylko w ściśle określonych przypadkach.

    Jest jednak światełko w tunelu

    Eksperci wskazują, że problem z obowiązkowym wystawianiem faktur w KSeF da się legalnie obejść. Choć źródła nie precyzują szczegółów tej metody, sama informacja daje nadzieję wynajmującym, którzy chcą uniknąć dodatkowej biurokracji.

    Kluczowe jest zrozumienie, że nie każda transakcja automatycznie wymaga faktury. Obowiązek jej wystawienia, a następnie wystawienia jej w KSeF, zależy od konkretnych okoliczności i przepisów. Ministerstwo Finansów potwierdza, że prywatni wynajmujący są podatnikami VAT, ale to nie równa się automatycznemu obowiązkowi używania KSeF w każdej sytuacji.

    Co dalej?

    Jeśli wynajmujesz mieszkanie, warto dokładnie przeanalizować swoją sytuację. Sprawdź, czy Twoja roczna sprzedaż z najmu mieści się w limicie 240 tys. zł, co daje szansę na skorzystanie ze zwolnienia. Pamiętaj też o miesięcznym progu 10 tys. zł, który wyłącza małych podatników z obowiązku KSeF.

    Nowe zasady są już faktem, ale jak pokazują eksperci, w ramach prawa można znaleźć rozwiązania dostosowane do indywidualnej sytuacji. Najważniejsze, aby działać świadomie i zgodnie z oficjalnymi wyjaśnieniami resortu finansów.

  • Korona szwedzka pnie się w górę! Sprawdź najnowsze notowania SEK/PLN

    Korona szwedzka pnie się w górę! Sprawdź najnowsze notowania SEK/PLN

    Czy polski złoty traci grunt pod nogami wobec szwedzkiej korony? Dane z początku kwietnia pokazują wyraźny trend, a my mamy dla Was najświeższe liczby prosto z rynku walutowego.

    Aktualny kurs: 0,3942 zł

    Jeśli planujesz wymianę koron szwedzkich, czas na decyzję! Według notowań z 3 kwietnia 2026 roku na godz. 7:00, kurs SEK/PLN wynosi 0,3942 zł. To oficjalny, bieżący przelicznik, który powinien być Twoim punktem odniesienia przy transakcjach w kantorze lub online. Jak podaje Business Insider Polska, na podstawie takich danych znacznie łatwiej podjąć racjonalną decyzję finansową.

    Dynamika notowań: zielono przez cały tydzień

    Ale to nie wszystko. Tutaj robi się naprawdę ciekawie!

    W ujęciu dziennym kurs wzrósł o +0,0012 zł. I tu jest haczyk – ten sam wzrost widzimy w skali całego tygodnia, także +0,0012 zł. To oznacza, że korona szwedzka konsekwentnie umacnia się względem złotówki od początku tygodnia. Dla porównania, dzień wcześniej, 2 kwietnia, kurs wynosił 0,3932 zł, odnotowując wtedy dzienny i tygodniowy wzrost o +0,0013 zł. Widzimy zatem kontynuację pozytywnego trendu dla SEK.

    Korona szwedzka jest walutą stabilną i cieszy się dużym zaufaniem inwestorów na całym świecie.

    Nie tylko liczby: siła historycznej waluty

    Dlaczego ta waluta jest tak wiarygodna? Jej historia sięga 1873 roku i powstania Skandynawskiej Unii Monetarnej, do której oprócz Szwecji dołączyły Dania i Norwegia. Unia rozpadła się po I wojnie światowej, ale nazwa „korona” pozostała.

    Co kluczowe, Szwecja, będąc członkiem UE od 1995 roku, w referendum w 2003 roku zdecydowała o zachowaniu własnej waluty i nieprzyjęciu euro. To świadoma decyzja, która podkreśla siłę narodowej korony.

    Riksbank i zabezpieczenia: legenda w świecie finansów

    Stabilność ma też swojego strażnika. Szwedzki bank centralny, Riksbank, to najstarsza nadal działająca instytucja tego typu na świecie. A sama waluta od wieków stawia na bezpieczeństwo – szwedzkie banknoty uznawane są za jedne z najstarszych w pełni zabezpieczonych na świecie, z wklęsłym stempllem, znakami wodnymi, a historycznie nawet z groźbą kary śmierci za fałszerstwo!

    Praktyczna uwaga: choć 1 korona = 100 øre, jednostka ta ma znaczenie tylko przy płatnościach bezgotówkowych. Przy transakcjach gotówkowych kwoty są zaokrąglane do pełnych koron.

    Podsumowując: Korona szwedzka nie tylko trzyma się mocno, ale i zyskuje na wartości. To waluta z potężnym historycznym bagażem, zarządzana przez legendarny bank centralny, która właśnie pokazuje swoją siłę na wykresie wymiany. Warto mieć to na uwadze, planując jakiekolwiek transakcje.

  • Korona duńska: stabilna waluta z historią w DNA. Sprawdź aktualny kurs DKK/PLN!

    Korona duńska: stabilna waluta z historią w DNA. Sprawdź aktualny kurs DKK/PLN!

    Planujesz podróż do Danii lub interesuje Cię sytuacja finansowa tysięcy Polaków pracujących za granicą? Kluczowa jest wtedy jedna rzecz: kurs korony duńskiej. Oto najświeższe dane i fascynująca historia tej wyjątkowej waluty.

    Aktualne notowania: 3 kwietnia 2026

    Dziś, 3 kwietnia 2026 r. o godzinie 7:00, kurs wymiany korony duńskiej (DKK) względem polskiego złotego wynosił 0,5730 zł. To minimalna zmiana w porównaniu z dniem wczorajszym, kiedy to notowania kształtowały się na poziomie 0,5744 zł.

    Warto śledzić notowania na bieżąco, aby dokonać korzystnej transakcji wymiany walut, na przykład online.

    Ale to nie wszystko. Tutaj pojawia się ciekawy szczegół dla obserwatorów rynku.

    Stabilność, która przyciąga inwestorów

    Korona duńska jest walutą stabilną i cieszy się dużym zaufaniem inwestorów na całym świecie. Wahania jej kursu są przeważnie nieznaczne. Jak podaje Business Insider, zmiana notowań w ujęciu dziennym przedstawia się obecnie następująco: +0,0005 zł. W ujęciu tygodniowym kurs zmienił się o +0,0005 zł.

    Ta stabilność ma głębokie korzenie. I to dosłownie.

    Waluta z duszą: od średniowiecza do dziś

    Korona duńska to nie tylko środek płatniczy. To żywy fragment historii. Jej korzenie sięgają Średniowiecza, kiedy Duńczycy posługiwali się złotymi koronami, a później duńskimi talarami. Współczesna forma narodziła się w 1873 roku, gdy korona powróciła do Danii wraz z powstaniem Skandynawskiej Unii Monetarnej, do której należały również Szwecja i Norwegia.

    Chociaż unia monetarna się rozpadła, korona pozostała w każdym z tych krajów jako oficjalna waluta. To nie tylko ważny element kulturowy, ale także symbol niezależności i suwerenności.

    Dania mówi „tak” koronie, „nie” euro

    Mimo przynależności do Unii Europejskiej, Dania twardo stoi przy swojej walucie. W 2000 roku podczas referendum 53,2 proc. mieszkańców odrzuciło pomysł zastąpienia korony wspólną walutą euro. Decyzja ta była wynikiem obaw o utratę kontroli nad polityką monetarną oraz wpływ na gospodarkę kraju.

    Choć euro jest w Danii akceptowane jako forma płatności, korona pozostaje jej oficjalną walutą oraz walutą terytoriów zależnych: Wysp Owczych (gdzie używa się również korony Wysp Owczych) i Grenlandii.

    Design, który opowiada historię

    Każdy detal duńskiej waluty ma znaczenie:

    • Monety: Na awersie widnieje wizerunek królowej Małgorzaty II, symbolu stabilności. Posiadają charakterystyczną dziurkę na środku, która pomaga osobom niewidomym w identyfikacji nominału, oraz są ozdobione skandynawskimi motywami.
    • Banknoty: Zdobi je galeria duńskiego dziedzictwa – zabytki archeologiczne z muzeów oraz mosty z różnych okresów.

    Korona duńska to więcej niż pieniądz. To opowieść o narodzie, który ceni swoją niezależność, historię i gospodarczą stabilność. Warto ją obserwować – nie tylko ze względu na kurs.