Blog

  • Bitcoin kontra złoto: wielka bitwa o portfele inwestorów nabiera tempa

    Bitcoin kontra złoto: wielka bitwa o portfele inwestorów nabiera tempa

    Czy Bitcoin to już tylko cyfrowe złoto, czy może coś znacznie więcej? Ostatnie tygodnie przyniosły gorącą debatę, która pokazuje, jak bardzo interpretacja danych zależy od punktu widzenia. A w tle platyna bije rekordy, a Niemcy… masowo tankują w Polsce. Oto, co się dzieje na rynkach.

    Bitcoin: 12% czy wielki potencjał? Wszystko zależy od daty

    Spór między Peterem Schiffem a Michaelem Saylorem na platformie X to idealny przykład, jak te same liczby mogą prowadzić do skrajnych wniosków. Schiff wskazał, że w ciągu ostatnich pięciu lat cena Bitcoina wzrosła jedynie o 12%. Dla porównania, indeks NASDAQ zyskał 57,4%, S&P 500 59,4%, a złoto i srebro odpowiednio 163% i 181%.

    Over the past five years, the price of Bitcoin is up by just 12%. Over the same time period, the NASDAQ is up 57.4%, the S&P 500 is up 59.4%, gold is up 163%, and silver is up 181%. If the appeal of Bitcoin is its superior long-term performance, why should anyone keep HODLing it?
    — Peter Schiff (@PeterSchiff) April 5, 2026

    Ale to nie koniec historii. Gdy za punkt wyjścia przyjmie się rynkowy dołek sprzed kilku lat, Bitcoin osiąga znacznie wyższe średnie roczne stopy zwrotu niż wiele innych aktywów. To pokazuje, że nawet małe przesunięcie daty początkowej może zmienić całą narrację.

    Złoto w korekcie, ale fundamenty mocne

    Mimo że wojna i inflacja tradycyjnie napędzają złoto, jego cena w ostatnich miesiącach spadła o około 16%. Emily Avioli z Merrill Lynch tłumaczy to krótkoterminowymi siłami rynkowymi: realizacją zysków po rajdzie, wyczerpaniem płynności i zmianą oczekiwań co do polityki monetarnej.

    Umocnienie dolara tymczasowo osłabiło atrakcyjność złota jako „bezpiecznej przystani”. Jednak strategia Merrill Lynch podkreśla, że krótkoterminowa zmienność nie zmienia długoterminowej roli złota jako dywersyfikatora i zabezpieczenia przed inflacją. Przecena to korekta w silnym trendzie.

    Platyna: cichy zwycięzca, który przegonił wszystkich

    Tu mamy prawdziwego rekordzistę! W ciągu ostatniego roku platyna osiągnęła wzrost wartości o ponad 120%, bijąc na głowę zarówno złoto, jak i srebro. Eksperci wskazują na ekstremalną rzadkość tego metalu i silne uzależnienie podaży od RPA i Rosji, co czyni rynek bardzo wrażliwym.

    Hossa to nie tylko brak podaży, ale i rosnący popyt. Nowe giełdy kontraktów w Chinach, strategiczne zakupy państw oraz kluczowa rola w motoryzacji (hybrydy, normy emisji) i energetyce przyszłości (zielony wodór) napędzają kurs. Analitycy wskazują, że rynek platyny może wejść w długotrwały deficyt utrzymujący się do 2029 roku.

    Bitcoin 2.0: nie tylko magazyn wartości, ale i quasi-waluta?

    A teraz coś, co może zmienić grę. Matt Hougan, dyrektor inwestycyjny Bitwise, wskazuje, że napięcia geopolityczne (w tym sytuacja z Iranem) pokazują znacznie szerszy potencjał Bitcoina. Chodzi o propozycję Iranu, by pobierać opłaty tranzytowe w Cieśninie Ormuz w kryptowalutach.

    „W świecie, w którym państwa uzbroiły swoje systemy finansowe, Bitcoin wyłania się jako apolityczna alternatywa”.

    To sugeruje, że Bitcoin mógłby pełnić funkcję „quasi-waluty” w handlu międzynarodowym. Jeśli do tej roli dodać funkcję magazynu wartości, całkowity rynek adresowalny Bitcoina mógłby być ogromny. Bitwise szacuje, że przy szerokiej adopcji rynek BTC może przekroczyć wartość globalnego rynku złota, szacowanego na około 34 bln USD.

    Dla porównania: Bitcoin kosztuje około 74 500 USD (kapitalizacja ~1,4 bln USD), a złoto 4 854 USD za uncję (wartość rynkowa >33,7 bln USD). Hougan wcześniej wskazywał, że przejęcie 17% rynku „store of value” w ciągu dekady mogłoby podnieść cenę BTC do 1 mln USD.

    Bitcoin w praktyce: jak na nim zarobić bez sprzedaży?

    Bitcoin ewoluuje w kierunku stabilnego, długoterminowego aktywa, traktowanego jako cyfrowy odpowiednik złota. Inwestorzy coraz częściej szukają sposobów na generowanie dochodu bez pozbywania się kryptowaluty. Popularne stają się pożyczki zabezpieczone BTC oraz korzystanie z protokołów DeFi do stakingu i dostarczania płynności.

    Warto jednak pamiętać o ryzyku związanym z platformami trzecimi i smart kontraktami. Eksperci rekomendują edukację i podejście długoterminowe, traktując Bitcoina jako element zdywersyfikowanego portfela.

    Bonus: Niemcy masowo tankują w Polsce

    I na koniec ciekawostka z zupełnie innego podwórka. Wprowadzenie maksymalnych cen paliw w Polsce spowodowało prawdziwy najazd kierowców z Niemiec na stacje przygraniczne. Różnica w cenie sięga nawet 60 centów na litrze.

    Minister Energii Miłosz Motyka zapowiedział możliwość wprowadzenia limitów tankowania dla obcokrajowców, jeśli napływ zagranicznych kierowców zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Koncern Orlen monitoruje sytuację, a rząd utrzymuje strategiczne rezerwy w gotowości. To pokazuje, jak globalne kryzysy cenowe przekładają się na lokalne, przygraniczne realia.

    Materiały na podstawie analiz opublikowanych na Comparic.pl.

  • Członek rady nadzorczej Ekopolu Górnośląskiego Holding S.A. kupuje akcje spółki. To już trzecia transakcja w tym miesiącu!

    Członek rady nadzorczej Ekopolu Górnośląskiego Holding S.A. kupuje akcje spółki. To już trzecia transakcja w tym miesiącu!

    Czy to sygnał głębokiego przekonania o przyszłości spółki? Członek rady nadzorczej Ekopolu Górnośląskiego Holding S.A. nie tylko kupił akcje, ale zrobił to trzykrotnie w ciągu zaledwie dwóch tygodni. To nie przypadek, a zgodna z prawem deklaracja.

    Co dokładnie się wydarzyło?

    Jakub Szymański, członek Rady Nadzorczej spółki, dokonał serii transakcji zakupu akcji Ekopolu Górnośląskiego Holding S.A. w kwietniu 2026 roku. Spółka z siedzibą w Piekarach Śląskich poinformowała o tym w oficjalnych raportach bieżących.

    Pierwsza transakcja miała miejsce 2 kwietnia 2026 roku. Spółka otrzymała zawiadomienie o tej operacji 7 kwietnia 2026 roku.

    Ale to nie koniec historii! Tutaj pojawia się prawdziwa ciekawostka.

    Kolejne transakcje w drugim tygodniu kwietnia

    Okazuje się, że Jakub Szymański nie poprzestał na jednym zakupie. W kolejnym tygodniu dokonał dwóch kolejnych transakcji nabycia akcji.

    Dokładne daty to 10 kwietnia 2026 roku oraz 13 kwietnia 2026 roku. Spółka poinformowała, że otrzymała zawiadomienia o tych transakcjach 14 kwietnia 2026 roku.

    Wszystkie te działania zostały zgłoszone zgodnie z obowiązującymi przepisami. Mowa konkretnie o Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r., zwanym rozporządzeniem w sprawie nadużyć na rynku (MAR).

    Zarząd Ekopolu Górnośląskiego Holding S.A. informuje o otrzymaniu zawiadomień o dokonanych transakcjach nabycia akcji Emitenta przez Jakuba Szymańskiego – członka Rady Nadzorczej, tj. osobę pełniącą obowiązki nadzorcze Emitenta.

    Dlaczego to takie ważne?

    Transakcje dokonywane przez osoby pełniące funkcje zarządcze lub nadzorcze w spółkach publicznych podlegają ścisłej kontroli i obowiązkowi ujawniania. Ma to na celu zapewnienie przejrzystości rynku i przeciwdziałanie nadużyciom.

    W obu przypadkach podstawą prawną raportów był Art. 19 ust. 3 Rozporządzenia MAR – dotyczący informacji o transakcjach wykonywanych przez osoby pełniące obowiązki zarządcze.

    Spółka dołączyła do swoich komunikatów skany otrzymanych zawiadomień, co jest standardową procedurą.

    Kto podpisał raporty?

    Oba raporty bieżące (nr 9/2026 i nr 10/2026) zostały podpisane przez tę samą osobę. Andrzej Piecuch, Prezes Zarządu Ekopolu Górnośląskiego Holding S.A., jest sygnatariuszem obydwu dokumentów, datowanych odpowiednio na 7 i 15 kwietnia 2026 roku.

    Trzy transakcje w tak krótkim czasie z pewnością zwracają uwagę inwestorów śledzących notowania spółki. To konkretny ruch osoby mającej wgląd w wewnętrzne sprawy firmy. Co o tym sądzicie? Dajcie znać w komentarzach!

    Informacje pochodzą z oficjalnych raportów bieżących spółki opublikowanych przez portal Parkiet.com.

  • GPW w grze: Które studia mają potencjał, a które właśnie rozczarowały?

    GPW w grze: Które studia mają potencjał, a które właśnie rozczarowały?

    Warszawska Giełda Papierów Wartościowych świętuje 35-lecie, a indeks WIG przebił właśnie 130 tys. punktów, bijąc rekordy. Ale czy wszyscy gracze na parkiecie cieszą się z tej hossy? Okazuje się, że nie. Branża producentów gier to jeden z sektorów, który na obecny trend wzrostowy się nie załapał.

    Na rynku głównym jest ich ponad 20, a na NewConnect trzykrotnie więcej. Niestety, częściej słyszymy o porażkach niż sukcesach. Ostatnio rozczarowała premiera „Cooking Simulator 2” od Big Cheese Studio, która zebrała zaledwie 45% pozytywnych opinii na Steamie. Prawdziwym szokiem była jednak sytuacja The Farm 51, które obiecywało rozwój, a nawet wejście w sektor obronny. Tymczasem spółka właśnie utraciła płynność i złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości.

    CD Projekt: Lider z przestrzenią do wzrostu

    Ale nie wszędzie jest tak ponuro. Wśród kilkudziesięciu notowanych studiów, analitycy regularnie biorą pod lupę tylko kilku. I tu pojawia się światełko w tunelu. Dla siedmiu z ośmiu spółek, dla których znaleziono aktualne rekomendacje, implikują one potencjał wzrostowy.

    Na czele stoi niewątpliwy lider – CD Projekt. Jego akcje są obecnie wyceniane na 252 zł, podczas gdy średnia cena docelowa z raportów to 282 zł. To daje 12% przestrzeni do zwyżki! Jak to możliwe, skoro od lat nie wypuszczał dużych premier? Spółka skutecznie monetyzuje dotychczasowe hity.

    W 2025 roku rentowność netto z działalności kontynuowanej wyniosła 60,1%, a zysk netto sięgnął 595 mln zł. Przychody wzrosły o 9% do 867 mln zł, napędzane wysoką sprzedażą „Cyberpunka” z dodatkiem „Widmo Wolności” oraz „Wiedźmina 3”. Kluczowe dla przyszłej wyceny będą wieści o nowym „Wiedźminie”, którego marketing ma w najbliższych miesiącach przybrać na sile.

    Kto jeszcze ma w co grać?

    Lista niedowartościowanych spółek jest dłuższa. Analitycy widzą potencjał w: Bloober Team, Huuuge, 11 bit studios, PlayWay i Creepy Jar.

    Przyjrzyjmy się Blooberowi. Akcje kosztują 24,5 zł, a średnia cena docelowa to 35 zł. To 43% przestrzeni do zwyżki! Spółka zapowiada intensywny rozwój i ma ambitne plany. Niedawno ogłosiła plan motywacyjny, którego jeden komponent wejdzie w życie, jeśli spółka osiągnie w latach 2026-2029 500 mln zł EBITDA. Drugi – jeśli do końca 2028 r. kapitalizacja osiągnie 1,2 mld zł, co oznacza cenę 62 zł za akcję.

    Co ciekawe, według portalu Comparic.pl, Bloober Team wchodzi w nowy etap, zapowiadając siedem projektów horrorów w produkcji i ofensywę informacyjną. Prezes Piotr Babieno deklaruje:

    „Bloober Team wchodzi w nowy rozdział!… Od lat nasza ambicja była jasna: zbudować jeden z czołowych horror house na świecie.”

    Notowania spółki od około 5 miesięcy utrzymują się powyżej kluczowego poziomu 23 zł, a ostatnia korekta rzędu 35% wpisuje się w historyczne schematy, które w przeszłości poprzedzały dalsze wzrosty.

    Huuuge to kolejny kandydat. Akcje kosztują niespełna 23 zł, a cel analityków to 30 zł (ponad 30% potencjału). To wciąż dużo mniej niż cena podczas IPO w 2021 roku, która wynosiła 50 zł. Spółka przeprowadziła największą ofertę publiczną w sektorze gier w historii GPW, a po restrukturyzacji deklaruje dalszy rozwój.

    Wysoki, dwucyfrowy potencjał implikują też wyceny dla PlayWaya (+27%), 11 bit studios (+29%) oraz Creepy Jar (+37%).

    A co z dywidendami?

    Nie wszystkie spółki są niedowartościowane. Walory Ten Square Games notowane są powyżej średniej ceny docelowej, ale to nie znaczy, że należy je ignorować. Jej wielkim atutem jest wysoka dywidenda.

    Grupa zamknęła 2025 rok z zyskiem netto 77 mln zł i proponuje wypłatę 63,7 mln zł, czyli 10 zł na akcję. Przy obecnej cenie daje to stopę dywidendy na poziomie ponad 9%!

    Podsumowując, choć cała branża nie dogania giełdowej hossy, wśród producentów gier na GPW wciąż można znaleźć prawdziwe perełki z konkretnym potencjałem wzrostu. Kluczowe, by trzymać się faktów i twardych danych, które – jak widać – wcale nie muszą być ponure.

  • Auto Partner publikuje wyniki za 2025 rok. Sprzedaż rośnie, ale zyski spadają

    Auto Partner publikuje wyniki za 2025 rok. Sprzedaż rośnie, ale zyski spadają

    Czy rok 2025 był dla Auto Partner SA kolejnym rokiem sukcesu? Spółka właśnie opublikowała skonsolidowany i jednostkowy raport roczny, odsłaniając wszystkie karty finansowe.

    I choć przychody poszły wyraźnie w górę, to w niektórych kluczowych obszarach widać spadki. Przyjrzyjmy się twardym danym.

    Wzrost sprzedaży, ale co z dołkiem?

    Zacznijmy od dobrej wiadomości. Przychody ze sprzedaży w ujęciu skonsolidowanym wyniosły w 2025 roku 4,42 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 312 mln zł w porównaniu z 4,11 mld zł w roku poprzednim. To solidny, ponad 7-procentowy skok.

    W ujęciu jednostkowym sytuacja wygląda bardzo podobnie – przychody na poziomie 4,42 mld zł wobec 4,11 mld zł w 2024.

    Ale tu pojawia się pierwsze „ale”. Mimo wyższych przychodów, zysk netto grupy kapitałowej spadł. W 2025 roku wyniósł 198,9 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to 208 mln zł. To spadek o około 4,3%.

    Gdzie ukryła się rentowność?

    Spójrzmy na zysk z działalności operacyjnej. Tutaj również widać delikatne osłabienie. W ujęciu skonsolidowanym wyniósł on 280,3 mln zł, co jest wynikiem niższym od 289,3 mln zł z 2024 roku.

    Co ciekawe, w raporcie jednostkowym spadek jest nieco większy – z 273,7 mln zł do 248,4 mln zł. To sugeruje, że część kosztów lub wyzwań operacyjnych mogła dotyczyć bezpośrednio spółki matki.

    Raport powinien zostać przekazany Komisji Nadzoru Finansowego, spółce prowadzącej rynek regulowany oraz do publicznej wiadomości za pośrednictwem agencji informacyjnej zgodnie z przepisami prawa.

    Mocna strona bilansu i gotówka

    Nie wszystkie wskaźniki są jednak w odwrocie. Aktywa razem grupy kapitałowej wzrosły znacząco z 2,03 mld zł do 2,33 mld zł. To potężny wzrost o ponad 300 mln zł, świadczący o dalszej ekspansji i inwestycjach.

    Podobnie kapitał własny poszybował z 1,23 mld zł do 1,41 mld zł. Wartość księgowa na jedną akcję wzrosła dzięki temu z 9,45 zł do 10,82 zł. To dobra informacja dla akcjonariuszy.

    A co z płynnością? Przepływy pieniężne netto z działalności operacyjnej w skonsolidowanym raporcie były na plusie i wyniosły 152 mln zł, co jest wynikiem lepszym niż 124 mln zł rok wcześniej.

    Pełna transparentność

    Oprócz suchych liczb, Auto Partner opublikował cały pakiet dokumentów, które składają się na pełny obraz roku 2025. W załącznikach znalazły się między innymi:

    • Skonsolidowane Sprawozdanie Finanowe
    • Sprawozdanie Zarządu z działalności Spółki i Grupy Kapitałowej za rok 2025
    • Sprawozdanie z badania od firmy audytorskiej
    • Sprawozdanie z atestacji Sprawozdania Zrównoważonego Rozwoju

    To pokazuje, że spółka podchodzi do obowiązków informacyjnych bardzo rzetelnie.

    Podsumowując, rok 2025 był dla Auto Partner SA rokiem kontrastów. Z jednej strony mocny wzrost sprzedaży i dalsze powiększanie majątku firmy. Z drugiej – wyzwania, które przełożyły się na lekki spadek rentowności. Inwestorzy z pewnością będą teraz analizować, czy ta tendencja jest chwilowa, czy może nowym trendem. Dane są już publicznie dostępne, a decyzje – w ich rękach.

    Źródło: Parkiet.com

  • Front w Ukrainie: Rosja przyspiesza, ale Ukraina zaskakuje nową dynamiką

    Front w Ukrainie: Rosja przyspiesza, ale Ukraina zaskakuje nową dynamiką

    Czy rosyjskie natarcie faktycznie zyskało nowy impet? Najnowsze dane z frontu pokazują alarmujący wzrost tempa, ale jednocześnie ukraińska odpowiedź przynosi niespodziewane rezultaty, jakich nie widziano od lat.

    Alarmujące tempo rosyjskiej ofensywy

    Dane ukraińskiego projektu analitycznego DeepState, opublikowane w komunikatorze Telegram, nie pozostawiają wątpliwości. W marcu rosyjskie wojska zajęły o 27 proc. więcej terytorium niż w lutym – łącznie 160 km². Co ciekawe, ogólna liczba ataków spadła jedynie o 2 proc., co wskazuje na wyraźny wzrost intensywności i jakości prowadzonych operacji.

    Gdzie koncentruje się rosyjska presja? Tradycyjnie najwięcej ataków przypada na odcinek pokrowski (29 proc.), następnie konstantynowski (20 proc.) i hulajpolski (19 proc.). Łącznie te trzy sektory stanowią dwie trzecie wszystkich działań szturmowych sił rosyjskich.

    Największe zdobycze terytorialne Rosjan odnotowano właśnie na odcinku hulajpolskim – to 24 proc. ich marcowych sukcesów. Kolejne są odcinki słowiański (19 proc.) i pokrowski (15 proc.). Analizy wskazują też na problemy na tzw. odcinku kurskim, gdzie odnotowano 13 proc. strat terytorialnych, mimo że ataki stanowiły zaledwie 2 proc. aktywności.

    Matematyka okupacji: Donieck do 2029 roku?

    Analitycy DeepState przedstawiają także długoterminową prognozę, opartą na utrzymaniu obecnego tempa. Jeśli marcowe postępy się utrzymają, Rosjanie będą w stanie zająć obwód doniecki w grudniu 2029 roku.

    „To tylko gra liczbowa, ale jest w tym ziarno prawdy. Na przykład, aby osiągnąć deklarowany przez nich cel zajęcia obwodu w 2026 roku, muszą co miesiąc okupować ponad 600 km kwadratowych obwodu donieckiego. A takie liczby w ostatnich latach pojawiły się tylko raz, i to w najtrudniejszym okresie w listopadzie 2024 roku” – podsumowali eksperci.

    Tymczasem kwestia Donbasu pojawia się także w kontekście dyplomatycznym. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wskazał, że z sygnałów płynących z negocjacji wynika, iż Ukraina może otrzymać gwarancje bezpieczeństwa od USA dopiero po zakończeniu wojny i wycofaniu wojsk z Donbasu. Sekretarz stanu USA Marco Rubio zaprzeczył jednak, jakoby Waszyngton żądał od Kijowa oddania regionu Moskwie, tłumacząc, że gwarancje mogą obowiązywać po zakończeniu konfliktu.

    Nieoczekiwany zwrot: ukraińska kontra

    Podczas gdy Rosja zwiększa tempo, Ukraina demonstruje nową, skuteczną dynamikę obrony. Eksperci ds. wojskowości, z którymi rozmawiał Business Insider, wskazują, że ukraińskie siły nie tylko spowalniają natarcie, ale i odzyskują teren.

    „Co istotne, w lutym Ukraińcy wyzwolili więcej terytorium na teatrze działań, niż Rosjanie zajęli” – mówi George Barros, analityk konfliktów z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW). „To coś nowego” – podkreśla. „Ostatni raz widzieliśmy, by ukraińskie siły zdobyły więcej terenu, niż rosyjskie wojska zajęły, w 2023 r. podczas dużej, lecz ograniczonej kontrofensywy” – przypomina.

    Eksperci wskazują, że ukraińskie ukierunkowane kontrataki napędzają nową dynamikę na polu walki, a w osiąganiu tych sukcesów pomagają nowe technologie.

    Dwie strony medalu

    Obraz, który wyłania się z najnowszych analiz, jest złożony. Z jednej strony Rosja notuje wymierny wzrost tempa ofensywy i zdobyczy terytorialnych w marcu. Z drugiej – Ukraina demonstruje zdolność do skutecznego spowalniania tego natarcia i odzyskiwania inicjatywy w kluczowych obszarach, osiągając rezultaty nie widziane od czasu kontrofensywy w 2023 roku.

    Front pozostaje w ruchu, a każdy miesiąc przynosi nowe dane, które mogą zmieniać strategiczne kalkulacje obu stron tego wyniszczającego konfliktu.

  • Wskaźnik Przyszłej Inflacji znów w górę. Minister finansów wskazuje winnego

    Wskaźnik Przyszłej Inflacji znów w górę. Minister finansów wskazuje winnego

    Czy inflacja w Polsce znów przyspiesza? Wszystko na to wskazuje, a winny jest jeden, dobrze nam znany czynnik.

    Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen, w kwietniu 2026 r. wzrósł do 84,4 pkt. z 83,8 pkt. w marcu. To już drugi z rzędu miesiąc ze wzrostowymi tendencjami — podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych.

    Główny winowajca: konflikt na Bliskim Wschodzie

    Raport BIEC nie pozostawia wątpliwości. Główną przyczyną tej gwałtownej zmiany jest konflikt na Bliskim Wschodzie i zmienność sytuacji w tym regionie. Uczestnicy rynku stali się wyjątkowo wrażliwi na wszelkie wydarzenia związane z konfliktem.

    „Nawet jeśli dojdzie do stabilizacji, to skutki obecnej sytuacji będą jeszcze przez jakiś czas odczuwalne w wielu gospodarkach świata, w tym również w Polsce” — wskazano w raporcie.

    Ten sam ton słyszymy z najwyższych szczebli władzy. Minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z PAP stwierdził wprost: „Ten wzrost to jest w całości efekt tego, co widzimy na Bliskim Wschodzie”.

    Ceny surowców poszybowały w górę

    Ale co konkretnie napędza ten wzrost? Oczywiście surowce. Największy wpływ na wyższe wartości WPI miał wzrost cen surowców na światowych rynkach.

    Podkreślono, że wskaźnik cen surowców MFW w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wzrósł o blisko 122 proc., głównie za sprawą drożejącej ropy naftowej i gazu. Rosły również ceny miedzi — o blisko 30 proc. — a także nawozów sztucznych (wzrost o 26 proc. w skali roku).

    Minister Domański potwierdza ten mechanizm: „wyższe ceny ropy przekładają się na wyższe ceny paliw”. Zaznacza przy tym, że efekt ten częściowo łagodzi rządowy program paliwowy.

    Oczekiwania inflacyjne rosną w siłę

    I tu dochodzimy do kluczowego zjawiska — psychologii rynku. W marcu znacząco wzrosły oczekiwania inflacyjne konsumentów. W lutym grupa respondentów uważających, że ceny będą rosły szybciej niż dotychczas, wynosiła około 16 proc. W marcowych badaniach wzrosła do 26 proc.

    Ale to nie wszystko. Nasiliły się również oczekiwania inflacyjne przedsiębiorstw. Przewaga firm planujących w najbliższym czasie podwyżki cen nad odsetkiem firm planujących obniżki wzrosła do ponad 12 punktów procentowych wobec około 8 pkt. proc. przed miesiącem.

    Największą skłonność do podnoszenia cen wykazują przedsiębiorstwa przetwórstwa ropy naftowej i przetwórstwa metali. Jedyną branżą, która nie planuje podwyżek, a nawet niewielki spadek cen, jest branża odzieżowa.

    Prognozy: ostrożny optymizm rządu

    Mimo tych niepokojących sygnałów, Ministerstwo Finansów podtrzymuje swoją prognozę inflacji na poziomie 3 proc. Domański zaznacza, że prognozy instytucji rynkowych stopniowo zbliżają się do szacunków resortu.

    „W ministerstwie finansów długo mieliśmy jedną z niższych prognoz wzrostu gospodarczego. Teraz widzimy, że instytucje rynkowe zmierzają ze swoimi prognozami do naszych prognoz, podobnie z inflacją” — wyjaśnił minister.

    Miedzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje, że średnioroczna inflacja CPI w Polsce w 2026 r. ukształtuje się na poziomie 3,3 proc., a w 2027 r. wyniesie 3,3 proc.

    Co dalej? Wszystko zależy od konfliktu

    Klucz do przyszłości leży w geopolityce. Raport MFW prognozuje globalny wzrost na poziomie 3,1 proc. w 2026 r., przy założeniu, że konflikt bliskowschodni okaże się krótkotrwały. Fundusz wskazuje, że średnia cena ropy wyniesie 82 dol. za baryłkę.

    Jednak w scenariuszu przedłużającego się konfliktu cena ropy mogłaby sięgnąć 110 dol., a globalny wzrost spaść do 2,5 proc.

    Eksperci BIEC ostrzegają: „Im dłużej konflikt ten będzie utrzymywał się, tym większe przełożenie będzie miał na wzrost cen”. Rosnąć będą nie tylko ceny samych surowców, ale również koszty ich transportu i przetwarzania.

    Dodatkowo, wraz z destabilizacją sytuacji geopolitycznej wzrosły rentowności obligacji skarbu państwa, co może skutkować podrożeniem pozyskiwania każdej formy pieniądza na rynku, w tym kredytów bankowych.

    Minister Domański uspokaja jednak co do kondycji polskiej gospodarki: „Mamy dobrze zdywersyfikowaną, zróżnicowaną gospodarkę, która jest odporna na zewnętrzne kryzysy”. Jak dodaje, Polska ma wiele silników wzrostu i nie jest oparta tylko na eksporcie lub konsumpcji wewnętrznej.

    Podsumowując, droga inflacji w najbliższych miesiącach będzie w dużej mierze zależała od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wszystkie oczy są zwrócone w tamtą stronę.

    Na podstawie raportu Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych oraz wypowiedzi ministra finansów Andrzeja Domańskiego dla PAP.

  • Przełom w Mordarce! Najdłuższy tunel kolejowy w Polsce właśnie przebity

    Przełom w Mordarce! Najdłuższy tunel kolejowy w Polsce właśnie przebity

    Czy polska kolejowa inżynieria właśnie ustanowiła nowy rekord? We wtorek wieczorem, 12 kwietnia, w miejscowości Mordarka w Małopolsce nastąpił kluczowy moment największej inwestycji kolejowej w kraju.

    Tarcza „Jadwiga” dokonała przełomu

    Po nieco ponad roku pracy, ważąca ponad 2,5 tys. ton tarcza TBM „Jadwiga” przebiła się na drugą stronę góry, kończąc drążenie głównego tunelu kolejowego na odcinku Limanowa – bocznica Klęczany. To szybsze tempo niż pierwotnie zakładano – jeszcze zimą mówiono o połowie roku.

    „Trzy tygodnie temu został przebity mniejszy tunel ewakuacyjny, teraz także ten większy – dla pociągów. Za tym sukcesem stoi ciężka praca inżynierów, kolejarzy i górników, którzy uporali się z zadaniem wydrążenia głównego tunelu w zaledwie 10 miesięcy” – mówi Dariusz Klimczak, Minister Infrastruktury.

    Tunel pod Pisarzową ma około 3750 metrów długości, a w najgłębszym punkcie prowadzony jest pod ok. 120 metrami górotworu. W rekordowym dniu maszyna pokonała pod ziemią dokładnie 46 metrów, co wykonawcy – konsorcjum Budimex-Gulermak – określili jako „jeden z najlepszych wyników na tego typu inwestycjach w Europie”.

    Dwa tunele, jeden cel

    W górze pracowały dwie maszyny: „Kinga”, która w marcu wydrążyła węższy tunel ewakuacyjny o średnicy 5 m, oraz „Jadwiga”, odpowiedzialna za tunel główny o średnicy niemal 11 metrów. Oba obiekty stanowią kluczowy element podziemnej infrastruktury nowej linii kolejowej.

    Ale to dopiero początek. Po przebiciu głównego tunelu kolejnymi etapami będzie wykonanie przejść między oboma tunelami, roboty wykończeniowe oraz instalacja wyposażenia i systemów bezpieczeństwa.

    Gigantyczna inwestycja Podłęże–Piekiełko

    Ten tunel to część projektu Podłęże–Piekiełko, który należy do największych inwestycji kolejowych w Polsce. Jego łączna wartość szacowana jest na około 14-17 mld zł.

    „– To pierwszy wydrążony tunel kolejowy dla projektu 'Podłęże-Piekiełko’. Równolegle budujemy dziesiątki mostów, wiaduktów i innych ważnych obiektów inżynieryjnych. Sprawne tempo realizacji tej największej inwestycji kolejowej w kraju to dobra wiadomość” – mówi Marcin Mochocki, członek Zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych SA.

    Projekt obejmuje modernizację i elektryfikację 75 km istniejącej linii kolejowej nr 104 na odcinku Chabówka–Nowy Sącz oraz budowę 58 km nowej trasy z Podłęża przez Gdów do Szczyrzyca, z rozgałęzieniem w stronę Tymbarku i Mszany Dolnej.

    13 tuneli i 11 mostów

    W ramach całego przedsięwzięcia powstanie łącznie 13 tuneli kolejowych i ewakuacyjnych. Najdłuższy, dwunawowy, osiągnie 3820 metrów. Kolejny będzie miał 1970 m, a trzy następne przekroczą długość jednego kilometra. Równolegle powstanie 11 mostów i wiaduktów – w tym najdłuższy o długości ponad 2 km oraz dwa obiekty przekraczające 1,3 km.

    Kiedy skrócimy podróż w góry?

    Pociągi pojadą nowym tunelem za kilka lat, po ukończeniu całej inwestycji. Będą mogły rozwijać prędkość do 160 km/h.

    Po ukończeniu wszystkich prac czas podróży z Krakowa do Zakopanego skróci się do 90 minut (obecnie ok. 2 godz.), a do Nowego Sącza do 60 minut. Kolejarze liczą, że budowa potrwa jeszcze cztery lata.

    „W ciągu najbliższych kilku tygodni będziemy ogłaszać dwa ostatnie przetargi między Gdowem, Fornalami i Szczyrzycami. Zakładamy, że w rozkładzie jazdy na 2030 rok będziemy mogli w pełni eksploatować tę linię” – powiedział w połowie marca Piotr Wyborski, prezes PKP PLK.

    Co ciekawe, trasa „Podłęże – Piekiełko” będzie przeznaczona do obsługi ruchu międzynarodowego. Pojadą tędy pociągi na Słowację i Węgry, które obecnie jeżdżą przez Czechy.

    Inwestycja realizowana jest w znacznej części w terenie górskim, co wpływa na skalę oraz stopień skomplikowania prac. Ale jak widać po rekordowym tempie drążenia – polscy specjaliści radzą sobie znakomicie.

  • Asbis w szalonym rajdzie: 10 dni w górę, rekordowe wyniki i ekspansja w Afryce!

    Asbis w szalonym rajdzie: 10 dni w górę, rekordowe wyniki i ekspansja w Afryce!

    Czy to możliwe, aby akcje jednej spółki na GPW rosły przez 10 sesji z rzędu, bijąc przy tym historyczne rekordy? Okazuje się, że tak! Grupa Asbis przeżywa właśnie jeden z najgorętszych okresów w swojej historii, a inwestorzy nie mogą oderwać od niej wzroku.

    Niepowstrzymany pęd na giełdzie

    Od lokalnego dołka z 5 stycznia 2026 roku notowania ASB wzrosły już o blisko 70%. To jednak nie koniec dobrej passy – tylko w ciągu ostatnich 10 dni akcje zyskały niemal 30%, kontynuując serię wzrostowych sesji. Dziś umacniają się o kolejne 5%.

    Ale to nie tylko krótkoterminowy rajd. Spójrzmy szerzej: od grudnia 2024 roku akcje Asbisu wystrzeliły o spektakularne 220%. To właśnie definicja giełdowej hossy!

    „Asbis to przykład firmy, która znalazła się w odpowiednim miejscu i czasie” – zauważa Comparic.pl.

    Co napędza ten szał?

    Odpowiedź jest wielowątkowa, ale kluczowy jest jeden region: Afryka Zachodnia.

    Głównym katalizatorem ostatnich wzrostów są inwestycje zagraniczne. Asbis właśnie otworzył dwa lokalne centra dystrybucyjne – w Akrze (Ghana) oraz w Abidżanie (Wybrzeże Kości Słoniowej). Każdy z obiektów ma około 400 m² powierzchni, ale plany są jeszcze ambitniejsze – mogą zostać rozbudowane nawet do kilku tysięcy m².

    To strategiczny ruch. Region charakteryzuje się młodą populacją, rosnącą urbanizacją i coraz większym dostępem do technologii. W długim terminie oznacza to rosnący popyt na sprzęt IT i rozwiązania cyfrowe, a Asbis chce być głównym graczem w tym segmencie.

    Rekordowe liczby mówią same za siebie

    Ekspansja to nie wszystko. Podstawą sukcesu są bardzo solidne wyniki finansowe. Spółka od dłuższego czasu pokazuje, że potrafi skutecznie skalować biznes.

    Wystarczy spojrzeć na dane za 2025 rok:

    • Skonsolidowane przychody: 3863 mln USD (wzrost o 28,4% r/r)
    • Zysk netto: 60,64 mln USD
    • Zysk operacyjny: 110,99 mln USD
    • EBITDA: 120,81 mln USD

    A to nie koniec! W samym IV kwartale 2025 roku Asbis zanotował 1247,8 mln USD przychodów, co oznacza wzrost o blisko 35% rok do roku, oraz 29,28 mln USD zysku netto.

    „W 2025 r. sprzedaż napędzana była głównie przez smartfony, serwery i bloki serwerowe oraz procesory” – podkreśla spółka w komunikacie.

    Sekret sukcesu: AI i centra danych

    Kluczowym motorem wzrostu okazał się globalny boom technologiczny. Asbis, jako dystrybutor, bezpośrednio korzysta na rosnącym zapotrzebowaniu na infrastrukturę IT.

    Spółka wskazuje, że wzrost przychodów był napędzany boomem na komponenty serwerów AI i moduły do budowy centrów danych. Dodatkowo poprawiły się warunki rynkowe dla sprzedaży smartfonów.

    „W 2025 roku Grupa skupiła się na realizacji dużych kontraktów serwerowych w związku z globalnym boomem na infrastrukturę opartą na sztucznej inteligencji i danych” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu.

    Perspektywy i dywidenda

    Perspektywy dla akcji Asbis pozostają obiecujące, choć wiele zależy od realizacji strategii oraz sytuacji makroekonomicznej. Jeśli spółka utrzyma tempo wzrostu, potencjał do dalszych wzrostów pozostaje znaczący.

    Dodatkowym atutem jest polityka dywidendowa. Obserwujemy już 9. z rzędu nieprzerwaną wypłatę dywidendy, która za 2025 rok może wynieść rekordowe 0,55 USD na akcję. To kolejny argument dla inwestorów poszukujących zarówno wzrostu, jak i dochodu.

    Na co uważać?

    Mimo bardzo pozytywnego obrazu, eksperci wskazują na potencjalne zagrożenia. Jednym z głównych jest cykliczność sektora IT – w okresach spowolnienia firmy często ograniczają wydatki na sprzęt.

    Kolejnym czynnikiem ryzyka są wahania kursów walutowych. Asbis działa na wielu rynkach, co oznacza ekspozycję na różne waluty. Nie można również wykluczyć rosnącej konkurencji na rynku dystrybucji sprzętu IT.

    Wreszcie, po tak dynamicznych wzrostach kursu istnieje ryzyko korekty – część inwestorów może zdecydować się na realizację zysków.

    Podsumowanie

    Asbis przeżywa złoty okres. Połączenie agresywnej ekspansji geograficznej, rekordowych wyników finansowych napędzanych trendami AI oraz stabilnej dywidendy tworzy mieszankę wybuchową, która zachwyca inwestorów.

    Czy hossa utrzyma się przez cały 2026 rok? Tego nie wie nikt. Jedno jest pewne – Asbis udowodnił, że potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie, a teraz zbiera owoce tej strategii. Śledzenie dalszych losów tej spółki z pewnością będzie fascynujące!

  • Drony nad Bałtykiem: Nowe ustalenia rzucają światło na tajemnicze incydenty

    Drony nad Bałtykiem: Nowe ustalenia rzucają światło na tajemnicze incydenty

    Czy ukraińskie drony atakujące rosyjskie porty mogły dolecieć aż do Finlandii? Najnowsze ustalenia fińskich śledczych kompletnie zmieniają obraz sytuacji i wskazują na znacznie bardziej złożony scenariusz.

    Nie te drony, co myśleliśmy

    W ostatnich dwóch tygodniach podczas zintensyfikowanych ataków powietrznych Ukrainy na rosyjską infrastrukturę portową i energetyczną w obwodzie leningradzkim, jej drony zboczyły z kursu i zostały znalezione w Estonii, na Łotwie, Litwie oraz na terenie Finlandii. Jeden z dronów uderzył nawet w komin elektrowni w pobliżu estońskiej Narwy tuż przy granicy z Rosją.

    Ale tu pojawia się pierwszy zwrot akcji. Według Centralnego Biura Policji Kryminalnej (KRP) drony, które wtargnęły w fińską przestrzeń i spadły na przełomie marca i kwietnia, różnią się od tych, o których wcześniej informowały siły powietrzne. Są znacznie mniejszych rozmiarów i wszystkie miały ładunki wybuchowe.

    „Zaleciliśmy Ukraińcom wybór innych korytarzy ataków, tak by ich drony nie wkraczały w przestrzeń powietrzną Estonii, choć i tej sytuacji nie da się całkowicie wykluczyć. Aktywność rosyjskiej obrony powietrznej ma również znaczenie, dlatego drony trafiają m.in. nad Estonię” – powiedział pułkownik Kiviselg, cytowany przez radio ERR.

    Skala ataków jest gigantyczna

    Z informacji przekazanych przez fińskie siły zbrojne wyłania się ogromna skala ukraińskiej operacji. Tylko pod koniec marca, w ciągu zaledwie jednego tygodnia, siły Ukrainy skierowały do ataku na strategiczne rosyjskie cele we wschodniej części Zatoki Fińskiej gigantyczną flotę około 2500 dronów.

    Minister obrony Finlandii Antti Hakkanen potwierdza: „W ostatnich tygodniach Ukraina wystrzeliła 2,5-3 tys. dronów. Trudno powiedzieć, ile z nich zbłądziło. Nie ma pełnego obrazu sytuacji”.

    Ale tutaj pojawia się kluczowe pytanie: jak te mniejsze drony w ogóle tam dotarły?

    Nowa teoria: atak z terytorium wroga?

    Siły powietrzne podawały na początku, że pierwszy znaleziony w Finlandii wrak drona to model bojowego ukraińskiego statku powietrznego AN-196, czyli bezzałogowca wielkości małego samolotu o rozpiętości skrzydeł 6,7 metra i mającego zasięg 1000-2000 km. Obecnie twierdzenia te zostały przez śledczych obalone.

    Nowe informacje dotyczące rozmiaru dronów mogą wskazywać, że bezzałogowce o krótszym zasięgu – do 700 km – zostały wystrzelone spoza terytorium Ukrainy.

    „Informacje służb są stale uściślane. Nie będę spekulował na ten temat” – odparł premier Petteri Orpo, cytowany w „Helsingin Sanomat”.

    Według byłego szefa wydziału badawczego w sztabie sił zbrojnych pułkownika Jyriego Kosoli mniejsze i tańsze drony, mające zasięg około 700 km, nie mogły dolecieć do Finlandii z Ukrainy.

    Ekspert, który przekazał swój raport na temat incydentów z dronami siłom zbrojnym, uważa, że Ukraińcom mogło udać się wcześniej np. przemycić drony na terytorium Rosji lub Białorusi, co – jak zauważył na antenie radia Yle – miałoby „największy sens strategiczny”.

    Rosyjskie oskarżenia i zakłócenia GPS

    Po ukraińskich atakach na rosyjskie porty i terminale naftowe Rosja oskarżyła kraje bałtyckie o udostępnienie Ukrainie swoich terytoriów do ataków na Rosję.

    Szefowie dyplomacji państw bałtyckich Estonii, Łotwy i Litwy oświadczyli jednak w piątek 10 kwietnia, że wbrew twierdzeniom rosyjskiego rządu ich kraje nie udzieliły Ukrainie pozwolenia na wykorzystanie bałtyckiej przestrzeni powietrznej do przeprowadzania ataków dronowych na obiekty w Rosji.

    Według ekspertów ukraińskie drony zostały przekierowane w przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich wskutek zakłóceń sygnału GPS przez armię rosyjską. Fińskie służby informowały wcześniej, że Rosja posiada systemy i bazy do prowadzenia walki elektronicznej, zlokalizowane w rejonie Zatoki Fińskiej, m.in. w rejonie Petersburga oraz w południowej części Bałtyku w obwodzie kaliningradzkim.

    Z kolei informacje wywiadowcze służb ukraińskich wskazują, że to Rosja celowo przekierowuje ukraińskie drony na kraje bałtyckie.

    Jedno jest pewne: sytuacja nad Bałtykiem staje się coraz bardziej złożona, a każde nowe ustalenie rodzi kolejne pytania. Śledztwo trwa.

  • cyber_Folks szykuje hojną dywidendę dla akcjonariuszy? Zarząd ma konkretny plan!

    cyber_Folks szykuje hojną dywidendę dla akcjonariuszy? Zarząd ma konkretny plan!

    Czy akcjonariusze cyber_Folks mogą spodziewać się większej wypłaty? Zarząd spółki właśnie przedstawił konkretne propozycje dotyczące podziału zysku za 2025 rok, a wyglądają one bardzo obiecująco.

    Propozycja podziału: dywidenda i kapitał zapasowy

    Zarząd cyber_Folks S.A. podjął uchwałę w sprawie wniosków co do podziału zysku za rok obrotowy 2025. Propozycja jest jasna: z całkowitego zysku w wysokości 52 492 937,01 zł miałoby zostać przeznaczone 38 161 305,00 zł na wypłatę dywidendy. To oznacza, że na jedną akcję przypadłaby kwota 2,50 zł.

    Ale to nie wszystko! Pozostała część zysku, czyli 14 331 632,01 zł, miałaby zasilić kapitał zapasowy spółki. To klasyczne podejście, które łączy nagrodę dla inwestorów z wzmocnieniem fundamentów firmy.

    Zarząd Spółki proponuje, aby zysk Spółki za rok obrotowy 2025 roku… podzielony został w następujący sposób: a] kwotę 38.161.305,00 złotych przeznaczyć na wypłatę dywidendy… b] pozostałą kwotę 14.331.632,01 złotych przeznaczyć na kapitał zapasowy Spółki.

    Rada Nadzorcza mówi „tak”

    I tu dobra wiadomość dla wszystkich, którzy liczą na dywidendę. Rada Nadzorcza Spółki już zapoznała się z wnioskami zarządu i… oceniła je pozytywnie! Decyzja zapadła tego samego dnia, 14 kwietnia 2026 roku. To ważny krok naprzód, ale nie ostatni.

    Ostateczne słowo należy do Walnego Zgromadzenia

    Pamiętajmy, że to na razie tylko propozycja. Jak podkreślono w komunikacie, ostateczną decyzję dotyczącą wypłaty dywidendy podejmie Zwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki. To zgromadzenie akcjonariuszy będzie miało ostatnie słowo w tej sprawie.

    Więcej niż rok temu

    Jeśli spojrzymy na rekomendowaną kwotę na akcję, widać wyraźny wzrost. Jak zauważa portal pb.pl, proponowane 2,5 zł na akcję to o 50 groszy więcej niż wypłacono za rok 2024. To solidna podwyżka, która z pewnością ucieszy inwestorów.

    Co więcej, kwota 38,2 mln zł przeznaczona na dywidendę stanowi niemal 73% ubiegłorocznego zysku netto spółki. To pokazuje, jak dużą część swoich profitów firma chce przekazać bezpośrednio swoim właścicielom.

    Długa tradycja dzielenia się zyskiem

    Dla cyber_Folks wypłata dywidendy nie jest niczym nowym. Jak przypomina pb.pl, spółka regularnie dzieli się zyskiem od wejścia na giełdę. Za 2024 rok akcjonariusze otrzymali już 2 zł na każdą posiadaną akcję. Propozycja na 2025 rok wpisuje się w tę kontynuację, jednocześnie podnosząc poprzeczkę.

    Czy Walne Zgromadzenie zatwierdzi tak hojny plan? Wszystko wskazuje na to, że szanse są duże, biorąc pod uwagę pozytywną opinię Rady Nadzorczej. Akcjonariusze z niecierpliwością będą czekać na ostateczną decyzję.