Blog

  • Przełom w Mordarce! Najdłuższy tunel kolejowy w Polsce właśnie przebity

    Przełom w Mordarce! Najdłuższy tunel kolejowy w Polsce właśnie przebity

    Czy polska kolejowa inżynieria właśnie ustanowiła nowy rekord? We wtorek wieczorem, 12 kwietnia, w miejscowości Mordarka w Małopolsce nastąpił kluczowy moment największej inwestycji kolejowej w kraju.

    Tarcza „Jadwiga” dokonała przełomu

    Po nieco ponad roku pracy, ważąca ponad 2,5 tys. ton tarcza TBM „Jadwiga” przebiła się na drugą stronę góry, kończąc drążenie głównego tunelu kolejowego na odcinku Limanowa – bocznica Klęczany. To szybsze tempo niż pierwotnie zakładano – jeszcze zimą mówiono o połowie roku.

    „Trzy tygodnie temu został przebity mniejszy tunel ewakuacyjny, teraz także ten większy – dla pociągów. Za tym sukcesem stoi ciężka praca inżynierów, kolejarzy i górników, którzy uporali się z zadaniem wydrążenia głównego tunelu w zaledwie 10 miesięcy” – mówi Dariusz Klimczak, Minister Infrastruktury.

    Tunel pod Pisarzową ma około 3750 metrów długości, a w najgłębszym punkcie prowadzony jest pod ok. 120 metrami górotworu. W rekordowym dniu maszyna pokonała pod ziemią dokładnie 46 metrów, co wykonawcy – konsorcjum Budimex-Gulermak – określili jako „jeden z najlepszych wyników na tego typu inwestycjach w Europie”.

    Dwa tunele, jeden cel

    W górze pracowały dwie maszyny: „Kinga”, która w marcu wydrążyła węższy tunel ewakuacyjny o średnicy 5 m, oraz „Jadwiga”, odpowiedzialna za tunel główny o średnicy niemal 11 metrów. Oba obiekty stanowią kluczowy element podziemnej infrastruktury nowej linii kolejowej.

    Ale to dopiero początek. Po przebiciu głównego tunelu kolejnymi etapami będzie wykonanie przejść między oboma tunelami, roboty wykończeniowe oraz instalacja wyposażenia i systemów bezpieczeństwa.

    Gigantyczna inwestycja Podłęże–Piekiełko

    Ten tunel to część projektu Podłęże–Piekiełko, który należy do największych inwestycji kolejowych w Polsce. Jego łączna wartość szacowana jest na około 14-17 mld zł.

    „– To pierwszy wydrążony tunel kolejowy dla projektu 'Podłęże-Piekiełko’. Równolegle budujemy dziesiątki mostów, wiaduktów i innych ważnych obiektów inżynieryjnych. Sprawne tempo realizacji tej największej inwestycji kolejowej w kraju to dobra wiadomość” – mówi Marcin Mochocki, członek Zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych SA.

    Projekt obejmuje modernizację i elektryfikację 75 km istniejącej linii kolejowej nr 104 na odcinku Chabówka–Nowy Sącz oraz budowę 58 km nowej trasy z Podłęża przez Gdów do Szczyrzyca, z rozgałęzieniem w stronę Tymbarku i Mszany Dolnej.

    13 tuneli i 11 mostów

    W ramach całego przedsięwzięcia powstanie łącznie 13 tuneli kolejowych i ewakuacyjnych. Najdłuższy, dwunawowy, osiągnie 3820 metrów. Kolejny będzie miał 1970 m, a trzy następne przekroczą długość jednego kilometra. Równolegle powstanie 11 mostów i wiaduktów – w tym najdłuższy o długości ponad 2 km oraz dwa obiekty przekraczające 1,3 km.

    Kiedy skrócimy podróż w góry?

    Pociągi pojadą nowym tunelem za kilka lat, po ukończeniu całej inwestycji. Będą mogły rozwijać prędkość do 160 km/h.

    Po ukończeniu wszystkich prac czas podróży z Krakowa do Zakopanego skróci się do 90 minut (obecnie ok. 2 godz.), a do Nowego Sącza do 60 minut. Kolejarze liczą, że budowa potrwa jeszcze cztery lata.

    „W ciągu najbliższych kilku tygodni będziemy ogłaszać dwa ostatnie przetargi między Gdowem, Fornalami i Szczyrzycami. Zakładamy, że w rozkładzie jazdy na 2030 rok będziemy mogli w pełni eksploatować tę linię” – powiedział w połowie marca Piotr Wyborski, prezes PKP PLK.

    Co ciekawe, trasa „Podłęże – Piekiełko” będzie przeznaczona do obsługi ruchu międzynarodowego. Pojadą tędy pociągi na Słowację i Węgry, które obecnie jeżdżą przez Czechy.

    Inwestycja realizowana jest w znacznej części w terenie górskim, co wpływa na skalę oraz stopień skomplikowania prac. Ale jak widać po rekordowym tempie drążenia – polscy specjaliści radzą sobie znakomicie.

  • Asbis w szalonym rajdzie: 10 dni w górę, rekordowe wyniki i ekspansja w Afryce!

    Asbis w szalonym rajdzie: 10 dni w górę, rekordowe wyniki i ekspansja w Afryce!

    Czy to możliwe, aby akcje jednej spółki na GPW rosły przez 10 sesji z rzędu, bijąc przy tym historyczne rekordy? Okazuje się, że tak! Grupa Asbis przeżywa właśnie jeden z najgorętszych okresów w swojej historii, a inwestorzy nie mogą oderwać od niej wzroku.

    Niepowstrzymany pęd na giełdzie

    Od lokalnego dołka z 5 stycznia 2026 roku notowania ASB wzrosły już o blisko 70%. To jednak nie koniec dobrej passy – tylko w ciągu ostatnich 10 dni akcje zyskały niemal 30%, kontynuując serię wzrostowych sesji. Dziś umacniają się o kolejne 5%.

    Ale to nie tylko krótkoterminowy rajd. Spójrzmy szerzej: od grudnia 2024 roku akcje Asbisu wystrzeliły o spektakularne 220%. To właśnie definicja giełdowej hossy!

    „Asbis to przykład firmy, która znalazła się w odpowiednim miejscu i czasie” – zauważa Comparic.pl.

    Co napędza ten szał?

    Odpowiedź jest wielowątkowa, ale kluczowy jest jeden region: Afryka Zachodnia.

    Głównym katalizatorem ostatnich wzrostów są inwestycje zagraniczne. Asbis właśnie otworzył dwa lokalne centra dystrybucyjne – w Akrze (Ghana) oraz w Abidżanie (Wybrzeże Kości Słoniowej). Każdy z obiektów ma około 400 m² powierzchni, ale plany są jeszcze ambitniejsze – mogą zostać rozbudowane nawet do kilku tysięcy m².

    To strategiczny ruch. Region charakteryzuje się młodą populacją, rosnącą urbanizacją i coraz większym dostępem do technologii. W długim terminie oznacza to rosnący popyt na sprzęt IT i rozwiązania cyfrowe, a Asbis chce być głównym graczem w tym segmencie.

    Rekordowe liczby mówią same za siebie

    Ekspansja to nie wszystko. Podstawą sukcesu są bardzo solidne wyniki finansowe. Spółka od dłuższego czasu pokazuje, że potrafi skutecznie skalować biznes.

    Wystarczy spojrzeć na dane za 2025 rok:

    • Skonsolidowane przychody: 3863 mln USD (wzrost o 28,4% r/r)
    • Zysk netto: 60,64 mln USD
    • Zysk operacyjny: 110,99 mln USD
    • EBITDA: 120,81 mln USD

    A to nie koniec! W samym IV kwartale 2025 roku Asbis zanotował 1247,8 mln USD przychodów, co oznacza wzrost o blisko 35% rok do roku, oraz 29,28 mln USD zysku netto.

    „W 2025 r. sprzedaż napędzana była głównie przez smartfony, serwery i bloki serwerowe oraz procesory” – podkreśla spółka w komunikacie.

    Sekret sukcesu: AI i centra danych

    Kluczowym motorem wzrostu okazał się globalny boom technologiczny. Asbis, jako dystrybutor, bezpośrednio korzysta na rosnącym zapotrzebowaniu na infrastrukturę IT.

    Spółka wskazuje, że wzrost przychodów był napędzany boomem na komponenty serwerów AI i moduły do budowy centrów danych. Dodatkowo poprawiły się warunki rynkowe dla sprzedaży smartfonów.

    „W 2025 roku Grupa skupiła się na realizacji dużych kontraktów serwerowych w związku z globalnym boomem na infrastrukturę opartą na sztucznej inteligencji i danych” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu.

    Perspektywy i dywidenda

    Perspektywy dla akcji Asbis pozostają obiecujące, choć wiele zależy od realizacji strategii oraz sytuacji makroekonomicznej. Jeśli spółka utrzyma tempo wzrostu, potencjał do dalszych wzrostów pozostaje znaczący.

    Dodatkowym atutem jest polityka dywidendowa. Obserwujemy już 9. z rzędu nieprzerwaną wypłatę dywidendy, która za 2025 rok może wynieść rekordowe 0,55 USD na akcję. To kolejny argument dla inwestorów poszukujących zarówno wzrostu, jak i dochodu.

    Na co uważać?

    Mimo bardzo pozytywnego obrazu, eksperci wskazują na potencjalne zagrożenia. Jednym z głównych jest cykliczność sektora IT – w okresach spowolnienia firmy często ograniczają wydatki na sprzęt.

    Kolejnym czynnikiem ryzyka są wahania kursów walutowych. Asbis działa na wielu rynkach, co oznacza ekspozycję na różne waluty. Nie można również wykluczyć rosnącej konkurencji na rynku dystrybucji sprzętu IT.

    Wreszcie, po tak dynamicznych wzrostach kursu istnieje ryzyko korekty – część inwestorów może zdecydować się na realizację zysków.

    Podsumowanie

    Asbis przeżywa złoty okres. Połączenie agresywnej ekspansji geograficznej, rekordowych wyników finansowych napędzanych trendami AI oraz stabilnej dywidendy tworzy mieszankę wybuchową, która zachwyca inwestorów.

    Czy hossa utrzyma się przez cały 2026 rok? Tego nie wie nikt. Jedno jest pewne – Asbis udowodnił, że potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie, a teraz zbiera owoce tej strategii. Śledzenie dalszych losów tej spółki z pewnością będzie fascynujące!

  • Drony nad Bałtykiem: Nowe ustalenia rzucają światło na tajemnicze incydenty

    Drony nad Bałtykiem: Nowe ustalenia rzucają światło na tajemnicze incydenty

    Czy ukraińskie drony atakujące rosyjskie porty mogły dolecieć aż do Finlandii? Najnowsze ustalenia fińskich śledczych kompletnie zmieniają obraz sytuacji i wskazują na znacznie bardziej złożony scenariusz.

    Nie te drony, co myśleliśmy

    W ostatnich dwóch tygodniach podczas zintensyfikowanych ataków powietrznych Ukrainy na rosyjską infrastrukturę portową i energetyczną w obwodzie leningradzkim, jej drony zboczyły z kursu i zostały znalezione w Estonii, na Łotwie, Litwie oraz na terenie Finlandii. Jeden z dronów uderzył nawet w komin elektrowni w pobliżu estońskiej Narwy tuż przy granicy z Rosją.

    Ale tu pojawia się pierwszy zwrot akcji. Według Centralnego Biura Policji Kryminalnej (KRP) drony, które wtargnęły w fińską przestrzeń i spadły na przełomie marca i kwietnia, różnią się od tych, o których wcześniej informowały siły powietrzne. Są znacznie mniejszych rozmiarów i wszystkie miały ładunki wybuchowe.

    „Zaleciliśmy Ukraińcom wybór innych korytarzy ataków, tak by ich drony nie wkraczały w przestrzeń powietrzną Estonii, choć i tej sytuacji nie da się całkowicie wykluczyć. Aktywność rosyjskiej obrony powietrznej ma również znaczenie, dlatego drony trafiają m.in. nad Estonię” – powiedział pułkownik Kiviselg, cytowany przez radio ERR.

    Skala ataków jest gigantyczna

    Z informacji przekazanych przez fińskie siły zbrojne wyłania się ogromna skala ukraińskiej operacji. Tylko pod koniec marca, w ciągu zaledwie jednego tygodnia, siły Ukrainy skierowały do ataku na strategiczne rosyjskie cele we wschodniej części Zatoki Fińskiej gigantyczną flotę około 2500 dronów.

    Minister obrony Finlandii Antti Hakkanen potwierdza: „W ostatnich tygodniach Ukraina wystrzeliła 2,5-3 tys. dronów. Trudno powiedzieć, ile z nich zbłądziło. Nie ma pełnego obrazu sytuacji”.

    Ale tutaj pojawia się kluczowe pytanie: jak te mniejsze drony w ogóle tam dotarły?

    Nowa teoria: atak z terytorium wroga?

    Siły powietrzne podawały na początku, że pierwszy znaleziony w Finlandii wrak drona to model bojowego ukraińskiego statku powietrznego AN-196, czyli bezzałogowca wielkości małego samolotu o rozpiętości skrzydeł 6,7 metra i mającego zasięg 1000-2000 km. Obecnie twierdzenia te zostały przez śledczych obalone.

    Nowe informacje dotyczące rozmiaru dronów mogą wskazywać, że bezzałogowce o krótszym zasięgu – do 700 km – zostały wystrzelone spoza terytorium Ukrainy.

    „Informacje służb są stale uściślane. Nie będę spekulował na ten temat” – odparł premier Petteri Orpo, cytowany w „Helsingin Sanomat”.

    Według byłego szefa wydziału badawczego w sztabie sił zbrojnych pułkownika Jyriego Kosoli mniejsze i tańsze drony, mające zasięg około 700 km, nie mogły dolecieć do Finlandii z Ukrainy.

    Ekspert, który przekazał swój raport na temat incydentów z dronami siłom zbrojnym, uważa, że Ukraińcom mogło udać się wcześniej np. przemycić drony na terytorium Rosji lub Białorusi, co – jak zauważył na antenie radia Yle – miałoby „największy sens strategiczny”.

    Rosyjskie oskarżenia i zakłócenia GPS

    Po ukraińskich atakach na rosyjskie porty i terminale naftowe Rosja oskarżyła kraje bałtyckie o udostępnienie Ukrainie swoich terytoriów do ataków na Rosję.

    Szefowie dyplomacji państw bałtyckich Estonii, Łotwy i Litwy oświadczyli jednak w piątek 10 kwietnia, że wbrew twierdzeniom rosyjskiego rządu ich kraje nie udzieliły Ukrainie pozwolenia na wykorzystanie bałtyckiej przestrzeni powietrznej do przeprowadzania ataków dronowych na obiekty w Rosji.

    Według ekspertów ukraińskie drony zostały przekierowane w przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich wskutek zakłóceń sygnału GPS przez armię rosyjską. Fińskie służby informowały wcześniej, że Rosja posiada systemy i bazy do prowadzenia walki elektronicznej, zlokalizowane w rejonie Zatoki Fińskiej, m.in. w rejonie Petersburga oraz w południowej części Bałtyku w obwodzie kaliningradzkim.

    Z kolei informacje wywiadowcze służb ukraińskich wskazują, że to Rosja celowo przekierowuje ukraińskie drony na kraje bałtyckie.

    Jedno jest pewne: sytuacja nad Bałtykiem staje się coraz bardziej złożona, a każde nowe ustalenie rodzi kolejne pytania. Śledztwo trwa.

  • cyber_Folks szykuje hojną dywidendę dla akcjonariuszy? Zarząd ma konkretny plan!

    cyber_Folks szykuje hojną dywidendę dla akcjonariuszy? Zarząd ma konkretny plan!

    Czy akcjonariusze cyber_Folks mogą spodziewać się większej wypłaty? Zarząd spółki właśnie przedstawił konkretne propozycje dotyczące podziału zysku za 2025 rok, a wyglądają one bardzo obiecująco.

    Propozycja podziału: dywidenda i kapitał zapasowy

    Zarząd cyber_Folks S.A. podjął uchwałę w sprawie wniosków co do podziału zysku za rok obrotowy 2025. Propozycja jest jasna: z całkowitego zysku w wysokości 52 492 937,01 zł miałoby zostać przeznaczone 38 161 305,00 zł na wypłatę dywidendy. To oznacza, że na jedną akcję przypadłaby kwota 2,50 zł.

    Ale to nie wszystko! Pozostała część zysku, czyli 14 331 632,01 zł, miałaby zasilić kapitał zapasowy spółki. To klasyczne podejście, które łączy nagrodę dla inwestorów z wzmocnieniem fundamentów firmy.

    Zarząd Spółki proponuje, aby zysk Spółki za rok obrotowy 2025 roku… podzielony został w następujący sposób: a] kwotę 38.161.305,00 złotych przeznaczyć na wypłatę dywidendy… b] pozostałą kwotę 14.331.632,01 złotych przeznaczyć na kapitał zapasowy Spółki.

    Rada Nadzorcza mówi „tak”

    I tu dobra wiadomość dla wszystkich, którzy liczą na dywidendę. Rada Nadzorcza Spółki już zapoznała się z wnioskami zarządu i… oceniła je pozytywnie! Decyzja zapadła tego samego dnia, 14 kwietnia 2026 roku. To ważny krok naprzód, ale nie ostatni.

    Ostateczne słowo należy do Walnego Zgromadzenia

    Pamiętajmy, że to na razie tylko propozycja. Jak podkreślono w komunikacie, ostateczną decyzję dotyczącą wypłaty dywidendy podejmie Zwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki. To zgromadzenie akcjonariuszy będzie miało ostatnie słowo w tej sprawie.

    Więcej niż rok temu

    Jeśli spojrzymy na rekomendowaną kwotę na akcję, widać wyraźny wzrost. Jak zauważa portal pb.pl, proponowane 2,5 zł na akcję to o 50 groszy więcej niż wypłacono za rok 2024. To solidna podwyżka, która z pewnością ucieszy inwestorów.

    Co więcej, kwota 38,2 mln zł przeznaczona na dywidendę stanowi niemal 73% ubiegłorocznego zysku netto spółki. To pokazuje, jak dużą część swoich profitów firma chce przekazać bezpośrednio swoim właścicielom.

    Długa tradycja dzielenia się zyskiem

    Dla cyber_Folks wypłata dywidendy nie jest niczym nowym. Jak przypomina pb.pl, spółka regularnie dzieli się zyskiem od wejścia na giełdę. Za 2024 rok akcjonariusze otrzymali już 2 zł na każdą posiadaną akcję. Propozycja na 2025 rok wpisuje się w tę kontynuację, jednocześnie podnosząc poprzeczkę.

    Czy Walne Zgromadzenie zatwierdzi tak hojny plan? Wszystko wskazuje na to, że szanse są duże, biorąc pod uwagę pozytywną opinię Rady Nadzorczej. Akcjonariusze z niecierpliwością będą czekać na ostateczną decyzję.

  • Estonia w ogniu hybrydowym: Rosja werbuje nawet nieletnich do sabotażu

    Estonia w ogniu hybrydowym: Rosja werbuje nawet nieletnich do sabotażu

    Czy główne uderzenie Rosji na Europę już trwa? Według najnowszego raportu estońskiego kontrwywiadu, to właśnie ten bałtycki kraj jest celem numer jeden Kremla. I metody są coraz bardziej niepokojące.

    Alarmujący raport Kapo

    W opublikowanym w poniedziałek corocznym raporcie Estońskiej Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Kapo) podkreślono jednoznacznie: Rosja pozostaje największym długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju. To mocne oświadczenie zbiega się z 35-leciem odzyskania przez Estonię niepodległości.

    Ale to nie są tylko ogólne stwierdzenia. Szef Kapo wskazuje na konkretne, niebezpieczne działania. Na granicy estońsko-rosyjskiej obserwujemy próby werbowania „jednorazówek” – współpracowników pozyskiwanych do pojedynczych zadań, takich jak dewastacja pomników czy innych miejsc o znaczeniu symbolicznym.

    I tu jest szokujący szczegół: w 2025 roku do przeprowadzania sabotaży rosyjskie służby werbowały też nieletnich. To pokazuje, jak daleko sięga agresywna taktyka.

    Nowa twarz propagandy

    Rosja zmienia fronty. Coraz częściej do szerzenia swoich narracji korzysta z mediów społecznościowych, gdzie propaganda jest wzmacniana przez sztuczną inteligencję. Na co kładziony jest nacisk? Na twierdzenia o rzekomych prześladowaniach Rosjan w Estonii oraz przekaz, że celem zbrojenia się Zachodu jest atak na Rosję.

    Rosyjskie służby nie mogą działać swobodnie na terytorium Estonii, dlatego szukają alternatywnych sposobów. Ten rekordowy rok pokazuje jednak, że ich działania nie są skuteczne – podkreśliła rzeczniczka Kapo Marta Tuul w rozmowie z estońskim nadawcą ERR.

    I faktycznie, Estonia nie pozostaje bierna. W ostatnich miesiącach podjęto konkretne działania wobec osób uznanych za zagrożenie. W marcu wydalono obywatela Rosji Kiryła Kudriawcewa, w lutym deportowano Andrieja Żurawlewa podejrzanego o działalność wywiadowczą, a w styczniu Dawida Arutiuniana.

    Cel: „Ludowa Republika Narwy”?

    Raport zbiega się z kolejnymi groźbami. Tym razem na celowniku znalazło się estońskie miasto Narwa. W mediach społecznościowych pojawiają się wezwania do utworzenia „Ludowej Republiki Narwy”.

    Prorosyjscy propagandyści nie ograniczają się do słów. Udostępniają fikcyjne mapy, na których widnieje „Ludowa Republika Narwy”, jej symbole graficzne i flagi. W postach namawiają odbiorców do rozdawania ulotek, działań sabotażowych, prywatnych zbrojeń i wsparcia dla rosyjskiego wojska.

    Dlaczego akurat Narwa? To trzecie co do wielkości miasto Estonii, zamieszkałe przez nieco ponad 50 tys. osób, gdzie niemal 90 proc. mieszkańców posługuje się językiem rosyjskim. Graniczny most nad Narwą łączy je z rosyjskim Iwangorodem. Nie bez powodu w analizach geopolitycznych Narwa często jest wymieniana jako jeden z najsłabszych punktów NATO w ewentualnej konfrontacji z Rosją.

    Estonia stoi na pierwszej linii hybrydowej wojny. Raport Kapo to nie teoria, lecz dokumentacja realnych, nasilających się zagrożeń tuż przy granicy z sojuszem NATO. Czas na czujność.

  • 10 zł za litr paliwa? Prezes Unimotu ostrzega przed realnym scenariuszem

    10 zł za litr paliwa? Prezes Unimotu ostrzega przed realnym scenariuszem

    Czy cena paliwa w Polsce może wkrótce przekroczyć magiczną barierę 10 złotych za litr? Według Adama Sikorskiego, prezesa Grupy Unimot, scenariusz ten jest jak najbardziej realny, jeśli cena ropy naftowej na rynkach światowych dobije do 150 dolarów za baryłkę.

    Cena ropy skoczyła o ponad 70%

    Wojna na Bliskim Wschodzie mocno zachwiała rynkami paliw. Cena ropy naftowej od początku roku wzrosła o ponad 70 procent. Dzięki rządowej tarczy, pakietowi „Ceny Paliw Niżej”, za litr diesla płacimy blisko 8 złotych, ale bez tego wsparcia ceny mogłyby dobić do 9 złotych.

    Sikorski przypomina, że granica 10 złotych była testowana już w 2022 roku. Wówczas część operatorów stacji musiała wymieniać pylony, bo brakowało miejsca na wyświetlenie ceny powyżej 9,99 zł.

    To jest jak z mąką. Możemy mieć więcej mąki, ale jak nie mamy piekarni, a piekarnią jest rafineria, to i tak chleba nie będzie – tłumaczy prezes Unimotu.

    Rafinerie to kluczowy problem

    Według gościa programu „Biznes Klasa” money.pl, problemem nie jest dziś wyłącznie sama ropa, ale zdolność jej przerobu. O tym świadczą rekordowe marże rafineryjne. Europa w ostatnich latach zamknęła ponad 20 rafinerii.

    To właśnie dlatego napięcie wokół dostaw z Zatoki Perskiej tak mocno odbija się na rynku diesla, paliwa lotniczego i cenach hurtowych.

    Czy elektryki na tym zyskają?

    Prezes Unimotu uważa, że obecny kryzys może przyspieszyć elektryfikację transportu. Wyliczył, że jeśli auto spalinowe zużywa 10 litrów paliwa, to samochód elektryczny do pokonania podobnego dystansu potrzebuje około 20 kWh.

    Przy taryfie 0,80 zł za 1 kWh ładowanie w domu oznacza koszt 16–20 zł, podczas gdy zatankowanie 10 litrów paliwa to wydatek około 70 zł. Dlatego największym wygranym przyszłości mogą być samochody elektryczne.

    Ale jest jeden haczyk. Sikorski zastrzega, że wraz z elektryfikacją wcześniej czy później pojawi się nowy model opodatkowania energii do ładowania. Mówił wprost o „dwóch licznikach w domu” lub innym mechanizmie, który pozwoli państwu odzyskać część wpływów dziś pobieranych z paliw.

    Kto zyskał, a kto stracił?

    Zdaniem prezesa Sikorskiego, największym przegranym energetycznie jest Katar, który stracił reputację niezawodnego dostawcy. W przypadku Rosji mówił o krótkoterminowym bonusie z wyższych wpływów, ale długoterminowo nie jest przekonany o jej powrocie do gry.

    Największym wygranym stają się Stany Zjednoczone, bo mogą zaproponować alternatywne dostawy gazu i ropy, co już ma miejsce w negocjacjach.

    Czy Polsce grożą braki paliwa?

    Według dr. Leszka Wiwały, prezesa Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), problemy z dostępnością paliw na stacjach prędzej czy później mogą dotrzeć też do Polski.

    Znaczenie regionu Zatoki Perskiej jest tak duże, że bezpieczny pod względem dostępności ropy, gazu i paliw nie jest już nikt na świecie. Nawet Chiny nie są bezpieczne, mimo że znacząco zwiększyły swoje rezerwy.

    W Polsce brakuje pojemności magazynowych. Mamy tylko dwie rafinerie – w Gdańsku i Płocku – które nie są w stanie wyprodukować wystarczającej ilości gotowych paliw na nasze potrzeby.

    Co z pakietem „Ceny Paliw Niżej”?

    Zdaniem branży, mechanizm cen maksymalnych budzi kontrowersje, ponieważ jest głęboką ingerencją w rynek. Dziś każdy litr paliwa sprzedany na stacjach przy autostradach generuje straty dla sprzedawców.

    Problem dotyczy też paliw premium, które mają unikalne receptury i importowane dodatki, a muszą być sprzedawane po takiej samej cenie maksymalnej jak zwykłe paliwa. Branża chce, aby zostały one wyłączone z tego systemu.

    Potrzebne pilne inwestycje

    Zdaniem ekspertów, zamiast budowy trzeciej rafinerii, Polska powinna inwestować w paliwa syntetyczne, biorafinerie czy biometanownie. Aktualne inwestycje w zrównoważone paliwa syntetyczne i biopaliwa muszą zwiększyć nasze bezpieczeństwo energetyczne.

    Kierunek jest jasny – za co najmniej 60 dni zapasów powinno odpowiadać państwo poprzez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych. W Polsce w latach 2015-2025 konsumpcja diesla i benzyn wzrosła o ok. 70%, a pojemności magazynowe odpowiednio tylko o 15% i 10%.

    Czy uda nam się uniknąć najczarniejszych scenariuszy? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – rynek paliw nigdy już nie będzie taki sam.

  • LPG za 4 zł? Koniec taniej jazdy na gazie w Polsce

    LPG za 4 zł? Koniec taniej jazdy na gazie w Polsce

    Czy jazda na LPG wciąż ma sens? To pytanie zadaje sobie coraz więcej kierowców, gdy cena litra gazu zbliża się do magicznej granicy 4 złotych. Ostatnie tygodnie przyniosły gwałtowny wzrost cen autogazu, który nie został objęty rządowymi obniżkami podatków. Co to oznacza dla Twojego portfela?

    Gaz pędzi w górę, a rząd „zapomniał”

    Według najnowszych danych, obecnie 1 litr LPG kosztuje średnio 3,84 zł. To ciągle mniej niż benzyna, ale tempo wzrostu jest alarmujące. Dla porównania, na początku marca litr gazu kosztował ledwie 2,85 zł. Oznacza to skok o ponad złotówkę w niecałe dwa miesiące!

    Minister energii Miłosz Motyka tłumaczył w RMF, że „kryzys mamy przede wszystkim, jeśli chodzi o ropę, paliwa i produkty naftowe, nie bezpośrednio LPG”.

    Ale tu pojawia się problem. Gaz nie został ujęty w pakiecie rządowych obniżek podatków na paliwa, tzw. „pakiecie CPN”. Polska Izba Gazu Płynnego przeciw temu protestuje, podkreślając, że z tego paliwa korzysta nad Wisłą nawet 2,5-3 mln kierowców.

    Gdzie LPG jest najdroższe, a gdzie najtaniej?

    Ceny nie są jednakowe w całym kraju. Z najnowszych badań wynika, że najwięcej za LPG płacą zmotoryzowani w województwie świętokrzyskim — 1 litr kosztuje tam średnio 3,89 zł. Najtaniej jest z kolei na Śląsku — tam stawka wynosi 3,75 zł.

    Ale to nie koniec złych wiadomości. BM Reflex podaje, że od 26 lutego bieżącego roku 1 litr gazu LPG podrożał średnio o 1,05 zł. To dużo więcej niż w przypadku benzyny 95 (wzrost o niecałe 50 gr), ale też wyraźnie mniej niż w przypadku oleju napędowego (wzrost o 1,73 zł).

    Matematyka oszczędzania się nie zgadza

    Na pierwszy rzut oka gaz wciąż wydaje się tańszy od benzyny o około 30%. Benzyna 95 kosztuje obecnie średnio 6,63 zł za litr. Jednak realna oszczędność zależy od zużycia samochodu.

    W większości aut na LPG zużywa się więcej paliwa niż na benzynie. W przypadku samochodów używanych, z instalacją montowaną nie w fabryce, różnica w spalaniu wynosi średnio 30%. To bliższe rzeczywistości niż często podawane w internecie optymistyczne 20%.

    Weźmy przykład samochodu spalającego 10 litrów benzyny na 100 km. Koszt przejazdu 100 km wynosi około 61,70 zł. Tankując LPG po 4 zł za litr, przejazd tego samego dystansu kosztuje 52 zł. Różnica wynosi niespełna 10 zł na 100 km.

    Krótkie trasy? Oszczędność prawie znika

    A teraz uwaga! W praktyce, na krótkich trasach miejskich, oszczędność jest jeszcze mniejsza. Dlaczego? Ponieważ silnik zużywa więcej benzyny w fazie rozruchu i przełączania na gaz.

    Przy cenach bliskich 4 zł za litr gazu oszczędności wynikające z jazdy na LPG są minimalne. Na krótkich trasach miejskich różnica w kosztach przejazdu niemal znika.

    Adrian Sinkowski, dyrektor Polskiej Izby Gazu Płynnego, podkreśla, że spadek różnicy cen LPG i benzyny zmniejsza atrakcyjność jazdy na gazie. Liczba użytkowników autogazu w Polsce może wkrótce spaść poniżej trzech milionów.

    Montaż instalacji? Inwestycja, która się nie zwraca

    Fabryczne instalacje LPG mają największy sens, ponieważ samochód jest przystosowany do gazu. Jednak montaż instalacji w warsztacie to wydatek, który z powodu obecnych niewielkich różnic w cenie paliwa, zwraca się bardzo wolno, jeśli w ogóle.

    Obecne ceny LPG w połączeniu z kosztami serwisu i potencjalnymi usterkami sprawiają, że inwestycja w instalację może być po prostu nieopłacalna. Dla wielu kierowców lepszym rozwiązaniem może być pozostanie przy benzynie.

    Polska Izba Gazu Płynnego uważa, że pominięcie tego paliwa w pakiecie oznacza „nierówne traktowanie użytkowników różnych rodzajów paliw”. Według Izby szczególnie dotknięte mogą być osoby o niższych dochodach oraz mieszkańcy mniejszych miejscowości, którzy najczęściej korzystają z autogazu.

    Obecne realia cen paliw pokazują jedno: oszczędzanie pieniędzy na gazie staje się coraz trudniejsze, a dla przeciętnego kierowcy różnice w kosztach są naprawdę niewielkie. Era taniej jazdy na LPG dobiega końca.

  • Elektrotim: Rekordowe przychody, ale zysk spada. Co kryje raport za 2025 rok?

    Elektrotim: Rekordowe przychody, ale zysk spada. Co kryje raport za 2025 rok?

    Czy firma może świętować wzrost sprzedaży, jednocześnie mierząc się z malejącą rentownością? Takie właśnie mieszane sygnały płyną z opublikowanego właśnie rocznego raportu ELEKTROTIM S.A. za 2025 rok. Spółka po raz trzeci z rzędu przekroczyła magiczną barierę pół miliarda złotych przychodów, ale jednocześnie odnotowała spadek zysku netto. To historia o dwóch obliczach jednej firmy.

    Liczby mówią same za siebie

    Przyjrzyjmy się twardym danym, które spółka opublikowała w swoim audytowanym sprawozdaniu. Przychody ze sprzedaży wzrosły do imponujących 579 462 tys. zł z 524 651 tys. zł w roku poprzednim. To solidny, ponad 10-procentowy skok.

    Ale jest i druga strona medalu. Zysk netto spadł do 28 763 tys. zł z 37 566 tys. zł w 2024 roku. To wyraźny spadek, który każe się przyjrzeć bliżej kosztom i efektywności operacyjnej.

    „Czwarty kwartał 2025 r. był jednym z najlepszych okresów w historii grupy i zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami potwierdził nasz powrót na ścieżkę wyższej rentowności” – wskazuje Maciej Posadzy, prezes Elektrotimu, w komentarzu dla Parkiet.com.

    Gdzie uciekła gotówka?

    Tu raport przynosi prawdopodobnie najbardziej niepokojące dane. Przepływy pieniężne netto z działalności operacyjnej były ujemne i wyniosły -944 tys. zł. Dla porównania, rok wcześniej firma generowała z operacji dodatnie przepływy na poziomie 45 438 tys. zł.

    Całkowite przepływy pieniężne netto również wypadły na minusie: -35 854 tys. zł. To znacząca zmiana wobec dodatniego wyniku 15 350 tys. zł w 2024 roku. Wskazuje to na intensywną aktywność inwestycyjną i finansową, która w tym okresie pochłonęła więcej środków, niż firma była w stanie wygenerować z bieżącej działalności.

    Mocny finisz roku i perspektywy na przyszłość

    Mimo wyzwań widocznych w rocznych danych, kierownictwo spółki podkreśla niezwykle udaną końcówkę roku. Jak podaje Parkiet.com, czwarty kwartał miał być jednym z najlepszych w historii grupy.

    „Już trzeci rok z rzędu w skali całego roku przekraczamy poziom pół miliarda złotych przychodów ze sprzedaży, mimo wymagającego otoczenia rynkowego, silnej konkurencji oraz dynamicznych zmian gospodarczych i politycznych” – dodaje prezes Posadzy.

    Ten optymizm znajduje odzwierciedlenie w reakcji rynku. W dniu publikacji doniesień o rekordowym portfelu zamówień, akcje Elektrotimu odnotowały zwyżki sięgające nawet 5% przy wysokim obrocie.

    Co jeszcze zawiera raport?

    Pełny dokument, zgodnie z wymogami, składa się z szeregu załączników. Znajdziemy wśród nich List Prezesa do Akcjonariuszy, szczegółowe Sprawozdanie finansowe, Sprawozdanie Zarządu z działalności Spółki i Grupy, a także oceny i oświadczenia Rady Nadzorczej oraz opinię biegłego rewidenta.

    Warto odnotować, że zadeklarowana lub wypłacona dywidenda na jedną akcję wyniosła 2,00 zł, co oznacza spadek w stosunku do 2,50 zł wypłaconych za rok 2024.

    Podsumowując, rok 2025 był dla Elektrotimu okresem kontrastów. Z jednej strony mocny wzrost sprzedaży i rekordowy portfel zamówień dający nadzieję na przyszłość. Z drugiej – wyzwania w postaci obniżonej rentowności i ujemnych przepływów pieniężnych. Inwestorzy z pewnością będą bacznie obserwować, czy obiecany „powrót na ścieżkę wyższej rentowności” ziści się w nadchodzących kwartałach.

  • Giełdowy rollercoaster: Debiuty, dywidendy i dane makro w centrum uwagi

    Giełdowy rollercoaster: Debiuty, dywidendy i dane makro w centrum uwagi

    Czy jest lepszy dzień na giełdzie niż taki, w którym wszystko się dzieje? 15 kwietnia 2026 roku zapowiada się jako prawdziwa uczta dla inwestorów. Od długo wyczekiwanego debiutu, przez kluczowe wyniki finansowe gigantów, aż po gorące dane makroekonomiczne – kalendarz jest wypełniony po brzegi.

    Kraj: Od debiutu do dywidendy

    Dziś na parkiecie GPW zadebiutuje SYN2BIO. To moment, na który wielu czekało z zapartym tchem. Ale to dopiero początek!

    Wyniki za 2025 rok opublikuje cała plejada spółek. Wśród nich energetyczny kolos PGE, a także AUTO PARTNER, COMP, CREOTECH INSTRUMENTS i KOGENERACJA. To będzie dzień weryfikacji strategii i kondycji polskich firm.

    A co z gotówką dla akcjonariuszy? Santander Bank Polska ma dziś Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy w sprawie podziału zysku. I jest o co walczyć – zarząd rekomenduje wypłatę 49,98 zł dywidendy na akcję!

    Ale to nie wszystko. Gamivo również zwołało WZA w sprawie przeznaczenia zysku, a zarząd stawia akcjonariuszom wybór: wypłata dywidendy lub skup akcji własnych. Podobne decyzje czekają akcjonariuszy MM Conferences.

    Nie tylko pieniądze: Nowe akcje i polityka

    Na rynku przybędzie też nowych papierów. Polimex-Mostostal wprowadza do obrotu giełdowego 1 500 000 akcji serii S. Na NewConnect z kolei odbędzie się pierwsze notowanie akcji Noobz From Poland – w sumie 48 500 akcji serii I i 193 500 serii J.

    Ciekawie zapowiada się też Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Puław. Spółka ma podjąć decyzję w sprawie przyjęcia polityki równowagi płci.

    Makroekonomia: Inflacja pod lupą

    Dziś poznamy oficjalne dane GUS o inflacji w marcu. To jeden z najważniejszych wskaźników dla całej gospodarki i polityki pieniężnej NBP. Równolegle GUS opublikuje też dane o obrotach handlu zagranicznego za styczeń-luty.

    Na rynku długu również się dzieje. Ministerstwo Finansów zapowiada przetarg obligacji o wartości nominalnej od 6 do 12 mld zł.

    Świat: Od Beżowej Księgi po produkcję w strefie euro

    Za oceanem dziś również będzie gorąco. Z USA napłyną dane o cenach importu i eksportu w marcu, indeksie rynku nieruchomości NAHB oraz napływie kapitału w lutym. Ale prawdziwym hitem będzie publikacja Beżowej Księgi Fedu – kluczowego raportu obrazującego kondycję amerykańskiej gospodarki z perspektywy regionalnych banków centralnych.

    Z Japonii dowiemy się, jak kształtowały się zamówienia na sprzęt, maszyny i urządzenia w lutym. Ze Strefy Euro poznamy zaś dane o produkcji przemysłowej za luty, a z Francji – inflację producencką w marcu.

    Jak widać, 15 kwietnia to dzień, w którym na rynkach finansowych nie będzie czasu na nudę. Od polskiego parkietu po globalne rynki – każdy inwestor znajdzie coś dla siebie. Warto śledzić doniesienia, bo dzisiejsze decyzje i dane mogą zdefiniować trendy na najbliższe tygodnie.

  • Raporty kwartalne w ruchu: OT Logistics i cyber_Folks przesuwają terminy publikacji

    Raporty kwartalne w ruchu: OT Logistics i cyber_Folks przesuwają terminy publikacji

    Czy maj 2026 będzie miesiącem korekt w kalendarzach spółek? Okazuje się, że przynajmniej dwie firmy właśnie dokonały drobnych, ale istotnych zmian w harmonogramach publikacji wyników.

    Co się stało z raportem OT Logistics?

    Zarząd OT Logistics S.A. poinformował o zmianie terminu publikacji swojego rozszerzonego skonsolidowanego raportu kwartalnego za I kwartał 2026 roku. Informację tę przekazano do Komisji Nadzoru Finansowego w raporcie bieżącym nr 17/2026.

    „Pierwotny termin publikacji ww. raportu przypadał na 26.05.2026 r. Nowy termin publikacji został ustalony na 29.05.2026 r.”

    To oznacza przesunięcie o zaledwie trzy dni. Komunikat został podpisany przez prezesa zarządu, Kamila Jedynaka, oraz członka zarządu, Katarzynę Mielec.

    A co z cyber_Folks?

    Tego samego dnia, 14 kwietnia 2026 roku, podobną decyzję ogłosił zarząd cyber_Folks S.A.. W swoim raporcie bieżącym nr 6/2026 firma poinformowała o zmianie terminu publikacji skonsolidowanego raportu kwartalnego za I kwartał roku obrotowego 2026.

    Raport, który obejmuje okres od 01.01.2026 r. do 31.03.2026 r., zostanie opublikowany 20 maja 2026 roku. Pierwotnie planowano go na dzień 19 maja 2026 roku.

    „Pozostałe warunki i terminy publikacji przez Spółkę raportów okresowych w roku obrotowym 2026 zawarte w raporcie bieżącym nr 1/2026 pozostają bez zmian.”

    Komunikat w imieniu spółki podpisał prezes zarządu, Jakub Dwernicki.

    Dlaczego to ważne?

    Obie spółki działają w zupełnie innych sektorach – logistyka i technologia – ale łączy je obowiązek transparentności wobec rynku. Przesunięcia terminów, choć niewielkie, są formalnie zgłaszane do organu nadzoru, którym jest Komisja Nadzoru Finansowego.

    Podstawą prawną dla obu komunikatów jest ten sam artykuł: Art. 56 ust. 1 pkt 2 Ustawy o ofercie – informacje bieżące i okresowe. To standardowa procedura, która zapewnia, że wszyscy inwestorzy otrzymują kluczowe informacje w tym samym czasie.

    Na co czekamy?

    Inwestorzy i obserwatorzy rynku będą teraz wyczekiwać końca maja. 29 maja poznamy wyniki OT Logistics za pierwsze trzy miesiące 2026 roku. Dzień wcześniej, 20 maja, swoje podsumowanie kwartału opublikuje cyber_Folks.

    To dobry moment, aby przypomnieć, że terminowość i przejrzystość w komunikacji finansowej to fundament zaufania na rynku kapitałowym. Nawet małe przesunięcia są odnotowywane, co świadczy o dbałości o procedury.

    Będziemy śledzić dalsze komunikaty!