Polska ma jeden z najniższych ustawowych wieków emerytalnych w Europie – 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Ekspert emerytalny Oskar Sobolewski zwraca uwagę, że polskie kobiety kończą aktywność zawodową najwcześniej spośród wszystkich państw Unii Europejskiej. Jego zdaniem obecne rozwiązanie szkodzi przede wszystkim samym zainteresowanym, a system wymaga gruntownej reformy.
Dlaczego wcześniejsza emerytura oznacza niższe świadczenie?
Sobolewski wyjaśnił w programie telewizyjnym, że konstrukcja polskiego systemu emerytalnego opiera się na prostym mechanizmie: im wcześniej ktoś odchodzi z rynku pracy, tym krócej gromadzi kapitał, a jednocześnie zgromadzone środki są rozkładane na statystycznie dłuższy okres życia. To bezpośrednio obniża miesięczne świadczenie. Kobiety nie tylko pracują krócej, ale też żyją przeciętnie dłużej niż mężczyźni, co dodatkowo pogłębia różnicę w wysokości emerytur. W efekcie system emerytalny działa na niekorzyść pań i skutkuje niższymi świadczeniami.
Propozycja: wyrównanie w górę, a nie w dół
Ekspert opowiada się za zrównaniem wieku emerytalnego dla obu płci – i to poprzez podnoszenie, a nie obniżanie granicy. W debacie publicznej pojawiają się bowiem propozycje wyrównania w dół, ale Sobolewski ostrzega, że to doprowadziłoby do jeszcze niższych emerytur.
Powinniśmy dążyć do tego, żeby wyrównywać wiek emerytalny w górę, a nie w dół – stwierdził.
Jako punkt wyjścia proponuje ustalenie granicy na poziomie 65 lat dla kobiet i mężczyzn. Przyznaje jednak, że ostateczna liczba powinna być poprzedzona szeroką dyskusją społeczną. Dopuszcza też rozwiązanie tymczasowe: podniesienie wieku kobiet do 63 lat, przy pozostawieniu 65 lat dla mężczyzn. Taki krok – zdaniem eksperta – choć częściowo poprawiłby sytuację finansową emerytek.
Zmieniające się realia demograficzne
W debacie często pada argument, że niższy wiek emerytalny rekompensuje kobietom większe zaangażowanie w opiekę nad dziećmi i prowadzenie domu. Sobolewski przypomina jednak, że Polska mierzy się z kryzysem demograficznym – rodzi się coraz mniej dzieci, więc społeczne modele ulegają przeobrażeniu. W jego ocenie sytuacja wygląda dziś inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w polityce emerytalnej.
Jak wypadamy na tle Europy?
Polskie progi – 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn – należą do najniższych w Europie. Dla porównania, jak podaje serwis Rynekonline.pl, najwyższy ustawowy wiek emerytalny w Europie to obecnie 67 lat – m.in. w Danii, Norwegii i Niemczech. W Wielkiej Brytanii i Irlandii wynosi on 68 lat. Dania planuje dalsze podwyżki, wiążąc wiek emerytalny z długością życia – w debacie pojawia się nawet 74 lata dla osób przechodzących na emeryturę w 2060 roku.
Absolutne minimum na Starym Kontynencie stanowi Mołdawia, gdzie kobiety mogą przechodzić na emeryturę w wieku 57 lat, a mężczyźni w 62 latach. Większość krajów utrzymuje jednak widełki 60–65 lat. Przykładowo we Francji wiek podniesiono do 64 lat, w Niemczech dochodzi do 67 lat. Poza Europą systemy wyglądają różnie: w Arabii Saudyjskiej mężczyźni przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, a kobiety w 55. W Turcji wiek zrównano i wynosi od 58 lat. W Rosji granice ustalono na poziomie 62 lat dla mężczyzn i 57 dla kobiet. Z kolei w Chinach wiek emerytalny dla mężczyzn to 60 lat, a dla kobiet – 55 lub 50 lat, w zależności od sektora. W USA można pobierać świadczenie już od 62 lat, ale z obniżką, a Japonia zachęca do pracy nawet po 65. roku życia.
Co dalej?
Oskar Sobolewski podkreśla, że reforma wieku emerytalnego to proces wymagający przemyślanej strategii i dalekosiężnych prognoz demograficznych. Zanim jednak zapadną decyzje, konieczna jest szeroka debata publiczna, która – jak ocenia – powinna rozpocząć się od wyrównania progu do 65 lat zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.









