Czy można posiadać ponad 330 milionów dolarów w Bitcoinie i jednocześnie nie mieć do nich dostępu? Jak się okazuje, w świecie kryptowalut – tak. Prezes największej polskiej giełdy właśnie wyjawił szokujące szczegóły, które wyjaśniają wiele, ale budzą jeszcze więcej pytań.
Publiczne wyznanie prezesa
W czwartek, 16 kwietnia 2026 roku, Przemysław Kral, prezes Zondacrypto, opublikował na platformie X nagranie, które wstrząsnęło polskim rynkiem krypto. Jego głównym punktem było ujawnienie adresu portfela kryptowalutowego należącego do spółki.
„Podjąłem decyzję o upublicznieniu adresu portfela zawierającego 4500 bitcoinów o wartości 330 milionów dolarów, by uciąć bezpodstawne oskarżenia o rzekome przywłaszczenie środków” – napisał Kral.
Adres to 16aEn4p6hK4FMpLtJGpoQZMZ946sDg1Z6n. Według prezesa, portfel zawierający 4 500 BTC figuruje we wszystkich audytach spółki od lat, a środki na nim są nienaruszone i widoczne dla każdego w publicznym rejestrze blockchain.
Kluczowa postać, która zniknęła
I tu pojawia się sedno całej afery. Przemysław Kral przyznał, że klucz prywatny do tego portfela miał Sylwester Suszek, założyciel i wieloletni prezes giełdy BitBay, której następcą jest Zondacrypto.
Według Krala, dysponuje on dokumentem podpisanym przez Suszka w momencie sprzedaży spółki, który wskazuje, że portfel z 4 500 BTC jest jej aktywem. Problem w tym, że Sylwester Suszek zaginął w marcu 2022 roku i nigdy nie przekazał kluczy prywatnych nowemu kierownictwu.
„Kiedy Sylwester ma zgodnie z tymi dokumentami przekazać klucze prywatne do tego adresu, zamiast to zrobić, znika. (…) Apeluję do niego, żeby wykonał umowę i żeby przekazał klucze prywatne” – mówił prezes Zondacrypto w nagraniu.
Run na giełdę i odpowiedź na zarzuty
Wystąpienie prezesa było odpowiedzią na medialne doniesienia, które – według niego – wywołały panikę wśród klientów i próbę „runu na giełdę”.
Kral poinformował, że w ciągu trzech dni (w tym w wielkanocny poniedziałek) klienci zlecili około 25 000 wypłat. To wolumen, który w normalnych warunkach giełda obsługiwała przez kwartał. Prezes podkreślił, że mimo tej skali operacji, Zondacrypto utrzymała płynność.
Zarzuty mediów były poważne. Portal money.pl, powołując się na analityków firmy Recoveris, informował o spadku rezerw bitcoinów giełdy o 99% oraz problemach użytkowników z wypłatą środków, szczególnie BTC i Ethereum.
Giełda w ogniu polityki i śledztwa
Sprawa Zondacrypto wykracza daleko poza rynek kryptowalut. Prokuratura Krajowa poinformowała, że z inicjatywy Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka prokuratorzy zbadają pojawiające się w mediach informacje o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu giełdy. Czynności te będą realizowane w ramach śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka.
Premier Donald Tusk oświadczył też, że z informacji od ABW wynika, iż na przełomie października i listopada 2025 roku Przemysław Kral dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji związanych z politykami prawicy. Miało to miejsce miesiąc przed głosowaniem w Sejmie nad pierwszym wetem prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów.
Co dalej z „zablokowanymi” milionami?
Przemysław Kral zapewnia, że spółka pozostaje rentowna – według przedstawionych danych w ostatnich latach wypracowała ponad 260 mln zł czystego zysku. Zapowiedział też podjęcie kroków prawnych wobec portali money.pl i Wirtualna Polska.
Jednak komentarz przedsiębiorcy Tomasza Mentzena na X podsumowuje nastrój: „Zonda utraciła dostęp do swojego cold walletu z setkami milionów PLN lata temu wraz ze zniknięciem Sylwestra Suszka. (…) Jest to tragiczna informacja dla wszystkich klientów”.
Sprawa pokazuje kruchość zaufania w świecie, gdzie miliardy mogą być zamrożone przez zaginięcie jednej osoby i brak jednego klucza. Na razie 4 500 Bitcoinów czeka w limbo, a klienci Zondacrypto – na dalszy rozwój wydarzeń.









