Cena ropy Brent po raz pierwszy od trzech miesięcy spadła poniżej 80 dolarów za baryłkę. Wtorkowa sesja przyniosła gwałtowną wyprzedaż – benchmark globalny tracił prawie 4% i oscylował w okolicach 79,61 dol., kierując się w stronę najdłuższej serii spadków w tym roku. Załamanie wywołały dwa czynniki: zapowiedź tymczasowego porozumienia między USA a Iranem oraz deklaracja natychmiastowego otwarcia cieśniny Ormuz.
Amerykańsko-irański przełom
W piątek 19 czerwca w Szwajcarii ma dojść do oficjalnego podpisania kilkunastopunktowego memorandum między Waszyngtonem a Teheranem. Prezydent Donald Trump ogłosił, że nakazał natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz i zakończenie blokady irańskich portów. Na platformie Truth Social napisał: „Statki świata, uruchomcie silniki. Niech ropa popłynie!”.
Już w poniedziałek rynek zareagował błyskawicznie – ropa WTI z dostawą na lipiec kosztowała 80,61 dol. (-5,03%), a Brent z dostawą na sierpień 83,33 dol. (-4,58%). To najniższe wyceny od marca.
Banki tną prognozy
Wiodące instytucje z Wall Street obniżyły swoje prognozy. Morgan Stanley spodziewa się, że średnia cena Brent w III kwartale wyniesie 90 dol. (poprzednio 100 dol.), a w IV kwartale spadnie do 80 dol. (obniżka o 15 dol.). Goldman Sachs zakłada, że eksport z Zatoki Perskiej osiągnie poziom sprzed wojny do końca lipca – miesiąc wcześniej niż wcześniej przewidywano. Średnia cena Brent w IV kwartale według Goldman Sachs to 80 dol., czyli o 10 dol. mniej niż poprzednie prognozy.
Analitycy Morgan Stanley piszą: „Wiele kwestii pozostaje do negocjacji, a kluczowe ryzyka nadal istnieją, ale na razie jest to kluczowy krok w kierunku deeskalacji konfliktu i zwiększenia eksportu ropy przez cieśninę Ormuz. Do września przewidujemy powrót 50% produkcji, a do grudnia 80%”.
RBC Capital Markets zachowuje ostrożność – według nich osiągnięcie poziomów dostaw sprzed wojny zajmie miesiące.
Eksperci studzą optymizm
Mimo pozytywnych sygnałów wiele przeszkód pozostaje nierozwiązanych. Cieśnina została zaminowana, co oznacza, że żegluga będzie początkowo możliwa jedynie dwoma wąskimi korytarzami. Usunięcie min może potrwać tygodnie. Do tego dochodzi niedobór tankowców gotowych do załadunku, wysokie koszty ubezpieczeń i obawy przed ponowną eskalacją.
Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego, ocenia, że normalizacja dostaw cieśniną Ormuz to perspektywa nawet początku 2027 roku. „Rynek od tygodni dyskontował perspektywę zbliżającego się końca wojny. Zakładając kontynuację deeskalacji, ropa powinna stopniowo tanieć, lecz potencjał spadkowy się wyczerpuje” – mówi. Bujak widzi realną obniżkę do ok. 75 dol. za baryłkę, ale skalę przeceny będzie ograniczać niepełne wznowienie żeglugi i sezonowy wzrost popytu.
Dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw, studzi emocje: „O trwałej zmianie można będzie mówić dopiero wtedy, gdy porozumienie zostanie wdrożone, a jego skutki dla podaży ropy będą widoczne w praktyce”.
Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB, przypomina, że poprzednie kryzysy z lat 1990 i 2022 pokazują, iż „najgorsze już dawno powinniśmy mieć za sobą i trend pozostaje spadkowy”. Zastrzega jednak, że dopóki fizyczny rynek jest napięty, ceny nie powinny spaść poniżej 78–80 dol.. Jego zdaniem pełne przywrócenie żeglugi w cieśninie Ormuz nie będzie możliwe w najbliższym czasie; w optymistycznym scenariuszu może nastąpić na przełomie 2026 i 2027 roku.
Co dalej?
Ceny ropy są już prawie 30% niższe od tegorocznego szczytu, gdy Brent kosztował 126 dol.. Nadal jednak brakuje konkretów co do wdrożenia umowy – kwestie bezpieczeństwa żeglugi, zasad korzystania z cieśniny oraz odpłatności za przepływ pozostają niejasne. Przedstawiciele sektora energetycznego Zatoki Perskiej przyznają, że zostali zasypani pytaniami od kupujących, ale armatorzy potrzebują większej jasności, zanim podejmą ryzyko. Tymczasem awaryjne dostawy ropy naftowej dla USA osiągnęły właśnie najniższy poziom od 1983 roku – wynika z poniedziałkowych danych.
Jak podkreślają eksperci, nawet przy optymistycznym scenariuszu rynek może wejść w okres nadpodaży. IEA prognozowała jeszcze jesienią 2025 roku, że w 2026 r. nadwyżka może sięgnąć 4 mln baryłek dziennie. Wszystko sprowadza się do jednego: ile potrwa, zanim ropa popłynie szerokim strumieniem. A na to pytanie na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.









