Blog

  • Węgry wstrzymują gaz dla Ukrainy. Czy nowy premier odwróci tę decyzję?

    Węgry wstrzymują gaz dla Ukrainy. Czy nowy premier odwróci tę decyzję?

    Czy węgierski gaz popłynie z powrotem do Ukrainy? To pytanie wisi w powietrzu po dwóch głośnych deklaracjach z Budapesztu, które mogą zmienić mapę energetyczną regionu.

    Wszystko kręci się wokół uszkodzonego rurociągu Przyjaźń i politycznej rozgrywki, w której stawką są miliardy euro unijnej pomocy.

    Szantaż czy ochrona interesów?

    Pod koniec stycznia rurociąg Przyjaźń, którym Rosja dostarcza przez Ukrainę ropę na Węgry i Słowację, został uszkodzony w rosyjskim ataku. Od tego momentu trwa gorący spór.

    Władze w Kijowie zapewniają, że remontują ropociąg, ale rząd Viktora Orbána utrzymuje, że ukraińskie władze celowo wstrzymują wznowienie tranzytu, i nazywa te działania „szantażem”.

    Odpowiedź Orbána była stanowcza. W nagraniu na Facebooku ogłosił: „Węgry wstrzymują dostawy gazu na Ukrainę do czasu wznowienia dostaw ropy naftowej rurociągiem Przyjaźń”.

    Dopóki Ukraina nie będzie dostarczać ropy naftowej, nie będzie też otrzymywać gazu z Węgier. Będziemy chronić bezpieczeństwo energetyczne Węgier – zaznaczył premier.

    Dodał również, że stopniowo wstrzymujemy dostawy gazu, a nadwyżki będziemy magazynować w kraju. To bezpośrednia odpowiedź na brak rosyjskiej ropy płynącej przez Ukrainę.

    Nowa karta na stole: Peter Magyar i wielka obietnica

    Ale tuż po wyborach parlamentarnych na scenę wkroczył zwycięzca – lider opozycji Peter Magyar. I postawił sprawę zupełnie inaczej.

    Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej skierował bezpośredni apel do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, domagając się sprawnej reakcji na kryzys.

    Jeśli po stronie ukraińskiej rurociąg Przyjaźń jest gotowy do transportu ropy, to powinni go uprzejmie ponownie otworzyć, zgodnie z obietnicą – oświadczył Magyar.

    Dodał również, że oczekujemy też, że Rosja zacznie dostarczać ropę (do rurociągu) zgodnie z umowami. To wyraźne wskazanie, że odpowiedzialność leży po obu stronach konfliktu.

    Ale to nie wszystko. Magyar zagrał o wiele wyższą stawkę.

    90 miliardów euro w zamian za ropę

    Najważniejszą deklaracją Magyara jest propozycja „nowego otwarcia” w relacjach z Ukrainą i Brukselą. Zapowiedział on, że jako nowy premier wycofa weto nałożone przez Viktora Orbána na gigantyczną pożyczkę unijną dla Kijowa w wysokości 90 mld euro.

    Warunek jest jeden: ropa musi płynąć.

    Taki ruch oznaczałby fundamentalną zmianę w węgierskiej polityce zagranicznej, która do tej pory opierała się na blokowaniu inicjatyw wspierających Ukrainę. To oferta, której Kijów nie może zignorować.

    Prezydent Zełenski zapowiedział już, że przesył powinien ruszyć do końca kwietnia, korzystając ze wsparcia finansowego UE. Czy to realny termin?

    Bruksela milczy, sprawa się komplikuje

    W tym samym czasie Komisja Europejska zachowuje powściągliwość. Rzecznik KE, Olof Gill, odmówił odpowiedzi na pytanie, czy Bruksela sfinansuje naprawę rurociągu.

    Na tym etapie nie będziemy udzielać informacji – stwierdził krótko, zapewniając jedynie o stałym kontakcie ze wszystkimi stronami sporu.

    To milczenie Brukseli dodaje niepewności całej sytuacji. Bez jasnego finansowania naprawy, deklaracje o wznowieniu przesyłu do końca kwietnia mogą pozostać tylko obietnicami.

    Co dalej z gazem dla Ukrainy?

    Na razie gaz z Węgier nie płynie. Decyzja Orbána jest jasna: brak ropy = brak gazu. Ale pojawiła się potężna polityczna oferta wymiany: unijne miliardy za otwarcie rurociągu.

    Czy nowy rząd pod przywództwem Petera Magyara zrealizuje tę obietnicę? Czy Zełenski dotrzyma słowa i przesył ruszy do końca kwietnia? I najważniejsze – czy Bruksela sypnie pieniędzmi na naprawę?

    Odpowiedzi na te pytania zadecydują nie tylko o dostawach energii, ale też o kształcie relacji w całym regionie. Gra toczy się o bardzo wysoką stawkę.

  • USA znów otwierają kran z rosyjską ropą. Co na to Bruksela?

    USA znów otwierają kran z rosyjską ropą. Co na to Bruksela?

    Czy Waszyngton łagodzi kurs wobec Kremla? Wbrew własnym zapowiedziom, amerykański Departament Skarbu wydał właśnie drugą z rzędu licencję, która zawiesza sankcje na rosyjską ropę. To decyzja, która może przynieść Moskwie miliardy dolarów.

    Decyzja wbrew zapowiedziom

    Licencja została wydana w piątek przez Urząd ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC). Zgodnie z dokumentem, transakcje związane z rosyjską ropą załadowaną na statki przed 17 kwietnia będą zwolnione z sankcji do 16 maja.

    To już drugi taki przypadek od początku wojny z Iranem. I to pomimo tego, że jeszcze w środę sekretarz skarbu Scott Bessent zapewniał, że poprzednia licencja, która wygasła 11 kwietnia, nie zostanie przedłużona. Departament Skarbu USA nie podał żadnego uzasadnienia dla tej nowej decyzji.

    Co to oznacza dla rynku?

    Mowa o zawieszeniu limitu ceny, jaki państwa G7 (w tym USA i UE) wprowadziły wobec rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską. Nowa licencja umożliwia więc sprzedaż tego surowca po cenach rynkowych, bez kar wynikających z sankcji USA.

    Według rosyjskiego wysłannika, Kiriłła Dmitrijewa, decyzja amerykańskich władz obejmie ponad 100 milionów baryłek rosyjskiej ropy, która jest obecnie w transporcie. To ogromna ilość surowca, która znów popłynie na światowe rynki.

    Komisja Europejska: „Rosja nie powinna czerpać korzyści”

    Jak zareagowała na to Bruksela? Rzecznik Komisji Europejskiej skomentował decyzję USA, zauważając, że wyjątek jest ograniczony czasowo i dotyczy statków, które już znajdują się na morzu.

    — Jesteśmy przekonani, że pułap ceny na ropę naftową i sankcje wobec Rosji pozostają uzasadnione i aktualne — zaznaczył rzecznik KE. — Pułap cen ropy naftowej skutecznie ograniczył rosyjskie dochody z eksportu ropy, jednocześnie utrzymując stabilność rynków — dodał.

    Kluczowe było jednak inne stwierdzenie: — Rosja nie powinna czerpać korzyści z wojny z Iranem, co wielokrotnie już mówiliśmy.

    Miliony dolarów dla Moskwy

    Dlaczego ta kwestia jest tak istotna? Według szacunków, od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie Rosja zarabia średnio 150 milionów dolarów dziennie na dodatkowych przychodach ze sprzedaży ropy. Łączne dochody z tego tytułu miały wynieść ponad 4 miliardy dolarów.

    To czyni ją prawdopodobnie największym beneficjentem wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi. Wcześniej wydanie podobnej licencji tłumaczono próbą obniżenia cen ropy w reakcji na blokadę cieśniny Ormuz.

    Co dalej z sankcjami UE?

    Komisja Europejska nie zamierza jednak rezygnować z dalszego nacisku. Zaproponowała, by w ramach 20. pakietu sankcji Unia Europejska wprowadziła całkowity zakaz transportu rosyjskiej ropy drogą morską.

    Taki środek miałby zastąpić stosowany obecnie pułap cenowy. Do prac nad tym pakietem ministrowie spraw zagranicznych państw UE wrócą we wtorek na posiedzeniu w Luksemburgu. Do tej pory blokowały go Węgry.

    Pod znakiem zapytania stoi jednak to, czy UE wprowadzi taki zakaz sama, bez partnerów z grupy G7, w tym Stanów Zjednoczonych. Tymczasem rosyjska ropa, dzięki amerykańskiej licencji, może płynąć dalej.

  • Uwaga na fałszywe maile od „KAS”! Oszuści polują na Twoje dane w sezonie rozliczeń

    Uwaga na fałszywe maile od „KAS”! Oszuści polują na Twoje dane w sezonie rozliczeń

    Czy właśnie dostałeś „pilną notyfikację” z urzędu skarbowego? Zanim klikniesz w link, przeczytaj to. W szczycie sezonu podatkowego cyberprzestępcy rozpętali prawdziwą burzę phishingową, celując w miliony Polaków.

    Atak w idealnym momencie

    Trudno o lepszy moment na atak niż teraz. Miliony osób składają właśnie PIT za 2025 rok – termin mija 30 kwietnia. Przedsiębiorcy mają jeszcze mniej czasu, bo deklaracje CIT trzeba złożyć do 31 marca. Kontakt z urzędem skarbowym jest teraz na porządku dziennym – i właśnie na to liczą oszuści.

    Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa wydał oficjalne ostrzeżenie przed nasilonymi atakami, w których przestępcy podszywają się pod Krajową Administrację Skarbową (KAS) i Ministerstwo Finansów. Skala kampanii jest tak poważna, że zdecydowano się na publiczny komunikat.

    Jak działa pułapka?

    Mechanizm jest prosty, a przez to skuteczny. Oszuści rozsyłają wiadomości o rzekomej „nowej notyfikacji” z KAS. W środku znajduje się link prowadzący do strony łudząco podobnej do panelu logowania do Profilu Zaufanego.

    Kto wpisze tam login i hasło – oddaje je prosto w ręce przestępców.

    A Profil Zaufany to nie zwykłe konto – to cyfrowy klucz do urzędów, deklaracji podatkowych i danych osobowych. W połączeniu z okresem masowego logowania do e-Urzędu Skarbowego, ryzyko wpadki gwałtownie rośnie.

    WAŻNE: Ani KAS, ani Ministerstwo Finansów nie wysyłają linków do logowania w mailach czy SMS-ach. Jeśli taka wiadomość trafi do Twojej skrzynki – to niemal na pewno próba wyłudzenia.

    Konkretne adresy, na które trzeba uważać

    KAS podała nawet przykłady adresów e-mail, z których rozsyłane są fałszywe wiadomości. Wśród nich znalazły się między innymi:

    • KrajowaAdministracja@abnovo.eu
    • KrajowaAdministracja@zato-bungee.de
    • KrajowaAdministracja@rurmet.olsztyn.pl
    • KrajowaAdministracja@umb.pl
    • KrajowaAdministracja@24hoursshopping.com.ua

    Urzędnicy apelują, by dokładnie sprawdzać adresy nadawców oraz linki w takich wiadomościach. Przestępcy wysyłają rzekome wezwania, powiadomienia lub pilne informacje podatkowe, aby wyłudzić dane.

    Trzy kroki, zanim klikniesz

    Pełnomocnik Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa radzi, co zrobić, zanim podejmiemy jakąkolwiek akcję:

    1. Sprawdź adres nadawcy. Fałszywe maile często pochodzą z adresów łudząco podobnych do prawdziwych, ale z literówkami lub nietypowymi domenami.
    2. Samodzielnie wyszukaj prawdziwy adres strony instytucji i zweryfikuj, czy link z wiadomości tam prowadzi. Nie klikaj odruchowo!
    3. W razie wątpliwości skontaktuj się bezpośrednio z instytucją, która rzekomo wysłała wiadomość. Lepiej stracić pięć minut na telefon niż dane do Profilu Zaufanego.

    Co robić, jeśli padłeś ofiarą?

    Jeśli podejrzewasz, że mogłeś paść ofiarą oszustwa, działaj szybko. Incydent należy zgłosić do zespołu CSIRT NASK – jednostki odpowiedzialnej za reagowanie na incydenty bezpieczeństwa komputerowego. Zgłoszenie można złożyć przez formularz na stronie CSIRT lub przez usługę „Bezpiecznie w sieci” w aplikacji mObywatel. Podejrzane SMS-y z linkami można przesyłać na bezpłatny numer 8080.

    KAS zaleca również natychmiastowy kontakt z infolinią pod numerem 22 330 03 30 lub z najbliższym urzędem skarbowym, jeśli wiadomość budzi wątpliwości. Administracja zachęca też do korzystania z platformy CERT Polska do zgłaszania incydentów cyberbezpieczeństwa.

    Jeśli istnieje podejrzenie przestępstwa – kradzieży danych, przejęcia konta czy wyłudzenia pieniędzy – sprawę trzeba zgłosić na Policji lub w Prokuraturze. Im szybciej, tym lepiej.

    Jak się chronić? Podstawy bezpieczeństwa

    Oprócz czujności warto wdrożyć kilka praktyk, które utrudnią życie oszustom:

    • Zastrzeż numer PESEL w aplikacji mObywatel – to bariera przed zaciągnięciem kredytu na skradzione dane.
    • Regularnie sprawdzaj, czy Twoje dane nie wyciekły – służy do tego portal BezpieczneDane.gov.pl.
    • Włącz dwuskładnikowe uwierzytelnianie wszędzie, gdzie to możliwe.
    • Używaj silnych i unikalnych haseł.
    • Ustaw niskie limity płatności na kartach i w BLIK-u – nawet jeśli ktoś przejmie dostęp, nie wyprowadzi dużych kwot.

    To nie są nowe porady. Ale w okresie, gdy cyberprzestępcy celowo nasilają ataki, warto je sobie odświeżyć – zanim zrobi to za Ciebie mail z „pilną notyfikacją z urzędu skarbowego”.

    Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji / Krajowa Administracja Skarbowa

  • PGG zwalnia 5 tys. górników. Na horyzoncie gigantyczne odprawy i urlopy górnicze

    PGG zwalnia 5 tys. górników. Na horyzoncie gigantyczne odprawy i urlopy górnicze

    Czy polskie górnictwo stoi przed największą transformacją w historii? Właśnie rusza proces, który zmieni oblicze całej branży. Polska Grupa Górnicza (PGG) rozpoczyna redukcję zatrudnienia na niespotykaną skalę.

    Ogromna fala odejść

    Do 2026 roku z PGG odejdzie około 5 tysięcy pracowników. To aż 14 procent obecnej załogi największej spółki węglowej w kraju. Cały proces to efekt realizacji planu wygaszania polskich kopalń i koniecznej restrukturyzacji przedsiębiorstwa.

    Pierwsza grupa górników pożegna się z pracą już w ostatnim tygodniu kwietnia. Wtedy też ruszają pierwsze wypłaty. Ale to dopiero początek długiej drogi.

    Pakiet osłonowy: urlopy i gigantyczne odprawy

    Większość odchodzących pracowników skorzysta z instrumentów osłonowych. Tu mamy dwie główne ścieżki.

    Po pierwsze, urlopy górnicze. To rozwiązanie umożliwiające wcześniejsze odejście z pracy przed uzyskaniem uprawnień emerytalnych, z zachowaniem 80 procent wynagrodzenia przez określony czas. Według planów, do końca 2026 roku z tej formy ma skorzystać około 2,7 tysiąca osób, a z urlopów przeróbkarskich około 200 pracowników.

    Po drugie, mamy prawdziwą gwiazdę programu – jednorazowe odprawy pieniężne. I tu liczby robią wrażenie.

    „Odprawa przysługuje pracownikom, którzy nie mają uprawnień do urlopu górniczego ani urlopu dla pracowników zakładów przeróbki mechanicznej węgla, są zatrudnieni pod ziemią lub na powierzchni kopalni, mają co najmniej 3-letni staż pracy w przedsiębiorstwie objętym ustawą, a do nabycia uprawnień emerytalnych pozostało im więcej niż 12 miesięcy” – informuje PGG.

    Kwota? Aż 170 tysięcy złotych na osobę. Na razie ZUS zweryfikował pozytywnie pierwszą grupę – 500 osób. Oni otrzymają pieniądze już pod koniec kwietnia. Jak podawała spółka na początku kwietnia, z programu skorzystało już 586 osób.

    „Pozostali sukcesywnie będą przechodzili na pakiety osłonowe” – przekazała Polska Grupa Górnicza w informacji cytowanej przez „Dziennik Zachodni”.

    Dlaczego to konieczne? Twarde liczby

    Zmiany kadrowe nie są kaprysem zarządu, a odpowiedzią na twarde realia rynkowe. To konsekwencja spadającego wydobycia i słabszego popytu na węgiel.

    Na koniec ubiegłego roku spółki górnicze notowały łącznie około 8 miliardów złotych strat. Według raportu „Kryzys polskiego górnictwa węgla kamiennego” aż 65 procent wydatków związanych z produkcją węgla w Polsce stanowią koszty pracy. To sprawia, że wydobycie krajowego surowca jest dwukrotnie droższe niż jego import.

    Prezes PGG Łukasz Deja zapewnia, że proces będzie przeprowadzony odpowiedzialnie: „Chcemy spowodować, aby ta redukcja zatrudnienia, która musi nastąpić w związku z mniejszym zapotrzebowaniem na węgiel, była przeprowadzona w sposób bardzo dobry, to jest odpowiedzialny społecznie i zgodnie z ustawą”.

    Władze spółki podkreślają, że proces redukcji etatów będzie przebiegał bez zwolnień grupowych.

    Wygaszanie kopalń – harmonogram do 2049 roku

    Restrukturyzacja zatrudnienia idzie w parze z fizycznym zamykaniem zakładów. PGG sukcesywnie wygasza i likwiduje polskie kopalnie węgla kamiennego.

    1 kwietnia rozpoczęła się likwidacja ruchu „Wujek” w kopalni w Katowicach. Od 1 lipca ruszy likwidacja ruchu „Bielszowice” w kopalni „Ruda” w Rudzie Śląskiej. To dopiero początek.

    Kolejne zamknięcia planowane są na 2028 rok („Bolesław Śmiały”), 2029 rok (Sośnica) i następne, aż do 2049 roku, kiedy ma zostać zamknięta ostatnia kopalnia z sześciu zaplanowanych.

    Pod koniec 2025 roku w całej branży wydobywczej zatrudnionych było 71 tysięcy 411 osób, czyli o około 2,7 tysiąca mniej niż rok wcześniej. Teraz tempo zmian wyraźnie przyspiesza.

    Czy gigantyczne odprawy i urlopy górnicze złagodzą społeczny wymiar tej historycznej transformacji? Odpowiedź poznamy w najbliższych latach. Jedno jest pewne – polskie górnictwo już nigdy nie będzie takie samo.

  • ZUS właśnie przeliczył emerytury. Ponad 133 tys. osób zyskało, a dla części kobiet wzrost może być ogromny!

    ZUS właśnie przeliczył emerytury. Ponad 133 tys. osób zyskało, a dla części kobiet wzrost może być ogromny!

    Czy w tym miesiącu na Twoim koncie pojawiła się wyższa emerytura? To możliwe! Zakład Ubezpieczeń Społecznych właśnie zakończył masowe przeliczenia świadczeń, które dotknęły setki tysięcy Polaków.

    Dobra wiadomość jest taka, że dla większości oznaczało to realny wzrost portfela. Ale prawdziwa sensacja czai się w szczegółach dla konkretnej grupy kobiet.

    Wielkie przeliczenie ZUS: konkrety

    ZUS ogłosił zakończenie ponownego ustalania wysokości tzw. emerytur czerwcowych. Akcja objęła świadczenia przyznane lub przeliczone w czerwcu w latach 2009-2019.

    Łącznie przeliczono 219,5 tys. spraw z 220,2 tys. zaplanowanych, co daje realizację na poziomie 99,7 proc.

    I tu pojawia się pierwszy pozytywny szok. W wyniku tego przeliczenia 133,1 tys. osób (61 proc.) otrzymało wyższe świadczenie! Średnia podwyżka to 163,36 zł miesięcznie.

    Dzięki tej operacji łączna wartość wypłat wzrosła o ponad 21,7 mln zł miesięcznie. Najczęściej podwyżki mieściły się w przedziale od 100 do 200 zł.

    Kluczowa informacja: ZUS działał z urzędu. Oznacza to, że beneficjenci nie musieli składać żadnych wniosków – wszystko odbyło się automatycznie, często przy użyciu zautomatyzowanych systemów.

    Kto zyskał najwięcej? Spójrz na te liczby

    Przeliczenie objęło przede wszystkim emerytury, które stanowiły 91 proc. wszystkich spraw. Co ciekawe, większość świadczeniobiorców to kobiety (72 proc.). Najliczniejszą grupą wiekową były osoby w wieku od 70 do 74 lat (55,9 proc.).

    Ale to nie koniec dobrych wiadomości dla pań. Istnieje bowiem druga, osobna ścieżka podwyżek, która może przynieść naprawdę spektakularne efekty.

    Rewelacja dla kobiet z OFE: emerytura może skoczyć o połowę!

    Oto prawdziwa bomba. ZUS przelicza emerytury kobiet, które przeszły na emeryturę w wieku 60 lat i miały środki w OFE. Po ukończeniu 65 lat ich świadczenie jest liczone na nowo.

    I tu uwaga – średni wzrost emerytury może sięgać nawet ponad 50 proc.!

    Sprawa dotyczy konkretnie kobiet urodzonych w latach 1949–1968, które były w OFE. Jak podaje „Gazeta Prawna”, założenia systemu oznaczają, że w 2026 r. przeliczenie obejmie m.in. kobiety z rocznika 1961, które w tym roku skończą 65 lat.

    Przykłady? Po ponownym przeliczeniu emerytura może wzrosnąć np. z 2200 zł do 3200 zł (wzrost o 45 proc.) czy z 2500 zł do 3800 zł (wzrost o 52 proc.). To dzieje się bez pomniejszania o wcześniej wypłacone środki!

    Ważne zastrzeżenie: Kobiety, które nie przystąpiły do OFE, od razu otrzymują świadczenie dożywotnie i nie mają prawa do tego ponownego przeliczenia. To rodzi kontrowersje i… sprawy sądowe.

    Ciemna strona medalu: rosnąca fala pozwów

    Wzrastająca świadomość przepisów powoduje, że część kobiet – których emerytura nie została ponownie przeliczona – decyduje się na drogę sądową.

    Ich argumenty dotyczą nierównego traktowania ubezpieczonych oraz braku uzasadnienia dla podziału na osoby należące do OFE i te nienależące. Eksperci wskazują, że problem ma charakter systemowy, jednak administracja nie zapowiada zmian, które miałyby go naprawić.

    Podsumowując: Jeśli jesteś beneficjentem emerytury czerwcowej, prawdopodobnie już widzisz efekt przeliczenia. Jeśli jesteś kobietą z roczników 1949-1968 i miałeś OFE, po 65. roku życia czeka Cię dodatkowa, potencjalnie bardzo korzystna korekta. A jeśli nie należysz do żadnej z tych grup… no cóż, system emerytalny potrafi być skomplikowany. Na szczęście ZUS tym razem działał sam.

  • Wampiry energetyczne w Twoim domu. Te sprzęty po cichu podnoszą rachunki za prąd

    Wampiry energetyczne w Twoim domu. Te sprzęty po cichu podnoszą rachunki za prąd

    Wysokie rachunki za prąd to problem wielu polskich gospodarstw. Szukasz sposobów na oszczędności? Zanim zaczniesz wyrywać wtyczki ze wszystkich gniazdek, poznaj fakty. Eksperci wyjaśniają, które urządzenia są prawdziwymi „wampirami energetycznymi” i jak mądrze ograniczać zużycie energii.

    Czy odłączanie urządzeń od prądu oszczędza energię?

    Nie jest tajemnicą, że wiele urządzeń pobiera prąd nawet wtedy, gdy są wyłączone, choć pozostają podłączone do gniazdka. To zjawisko nazywane jest trybem czuwania lub „wampiryzmem energetycznym”.

    Jak wskazuje serwis RMF FM, wspominane „wampiry energetyczne” mogą być odpowiedzialne za zauważalną część miesięcznego zużycia energii elektrycznej.

    Z tego względu od dłuższego czasu konsumenci zachęcani są do korzystania z listew zasilających z wyłącznikiem bądź inteligentnych gniazdek. Pozwalają one na całkowite odcięcie zasilania do sprzętów, które nie są w danym momencie wykorzystywane.

    Najwięksi pożeracze prądu w Twoim domu

    Ale uwaga! Nie wszystkie urządzenia warto odłączać. Tutaj trzeba zachować rozsądek.

    Lodówki, systemy alarmowe czy niektóre inteligentne urządzenia muszą być stale podłączone. Ich częste odłączanie może prowadzić do uszkodzeń lub zagrożeń elektrycznych.

    A które sprzęty są największymi winowajcami wysokich rachunków?

    Jak wyliczył serwis Rachuneo.pl, najwięcej energii w domu pochłaniają płyta indukcyjna i bojler elektryczny — ich roczne koszty mogą przekroczyć 1000 zł. Sporo zapłacimy też za korzystanie z piekarnika czy lodówki, która pracuje bez przerwy.

    Na liście „pożeraczy prądu” znajdują się także: pralka, żelazko, suszarka do ubrań, klimatyzacja, ogrzewanie elektryczne oraz komputery i ładowarki. Szczególnie ostatnia pozycja jest cichym generatorem kosztów.

    Te sprzęty pobierają prąd, nawet jeśli są wyłączone

    Wracając do wampirów… Jak wyjaśnia serwis RMF FM, najwięcej prądu w trybie czuwania pobierają komputery, ekspresy do kawy, suszarki do włosów czy ładowarki. Nawet wyłączone, potrafią generować zauważalne koszty.

    Badania australijskiej firmy EES pokazują, że większość urządzeń pobiera prąd w trybie czuwania, choć są wyjątki — np. tylko 2,7 proc. lamp i 3 proc. wentylatorów sufitowych pobierało prąd po wyłączeniu.

    Roczne straty energii z powodu „wampirów energetycznych” mogą sięgać kilkuset złotych na gospodarstwo domowe. Skala oszczędności zależy jednak od liczby i rodzaju urządzeń oraz sposobu ich użytkowania.

    Jak obniżyć rachunki za prąd? Praktyczne wskazówki

    Oto kilka sprawdzonych sposobów, które pomogą Ci płacić mniej:

    1. Sprawdź, ile kosztuje korzystanie z danego sprzętu – pomnóż jego moc (w watach) przez czas pracy, podziel przez 1000 i pomnóż przez cenę 1 kWh. Przykład? Telewizor o mocy 60 W używany 4 godziny dziennie to koszt ok. 88 zł rocznie.

    2. Wybieraj urządzenia z wysoką klasą energetyczną – na sprzętach AGD i RTV znajdziesz etykiety z prostą skalą od A do G. Kupując nowe sprzęty, warto zdecydować się na urządzenia z klasą najbliższą literze A.

    3. Wprowadź dobre nawyki – korzystaj z pełnych załadunków w zmywarce i pralce, unikaj trybu stand-by w sprzęcie RTV, prasuj większe partie ubrań naraz.

    Według ekspertów, nowe urządzenia zużywają mniej energii w trybie czuwania niż starsze modele, ale coraz więcej z nich wymaga stałego połączenia z siecią. To paradoks współczesnej technologii.

    Pamiętaj też, że zmiana dostawcy energii może przynieść dodatkowe oszczędności. Warto skorzystać z porównywarek cen prądu, by znaleźć najlepszą ofertę.

    Walka z wysokimi rachunkami to nie tylko odłączanie wtyczek. To przede wszystkim świadome zarządzanie energią w domu. Małe zmiany mogą przynieść duże oszczędności!

  • Ponad tysiąc kontroli, setki naruszeń. PIP ujawnia szokującą skalę problemów w sieciach handlowych

    Ponad tysiąc kontroli, setki naruszeń. PIP ujawnia szokującą skalę problemów w sieciach handlowych

    Czy twoja ulubiona sieć sklepów dba o bezpieczeństwo swoich pracowników? Wyniki najnowszych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy są tak jednoznaczne, że aż przerażają.

    Od początku stycznia 2025 roku do 9 kwietnia 2026 roku inspektorzy przeprowadzili 1364 kontrole w ogólnopolskich sieciach handlowych. I tu zaczyna się prawdziwy szok – naruszenia przepisów wykryto w aż 1189 z nich. To oznacza, że problemy występowały w ponad 87% skontrolowanych placówek!

    Gdzie tkwi problem?

    Jak poinformowała w Sejmie Ewa Skierska z PIP, zdecydowana większość uchybień dotyczyła technicznego bezpieczeństwa pracy. Chodzi głównie o magazynowanie i składowanie asortymentu oraz niezapewnienie drożnych dróg komunikacyjnych i ewakuacyjnych.

    „Wykazane zostały m.in. przypadki składowania towarów w miejscach do tego niewyznaczonych, bezpośrednio na paletach ustawionych na hali sprzedaży, poza przestrzenią magazynową” – mówiła Skierska.

    Ale to nie wszystko. Sporadycznie stwierdzano też naruszenia przepisów prawnej ochrony pracy. Nieprawidłowości w sporządzaniu rozkładów czasu pracy ujawniono w 2,7% kontroli, a nieprawidłowe prowadzenie ewidencji czasu pracy w 2,3%.

    Skargi płyną strumieniem

    W omawianym okresie PIP zarejestrowała 705 skarg na ogólnopolskie sieci handlowe. Dotyczyły one zarówno BHP, jak i prawnej ochrony pracy. Co ciekawe, ponad 48% z nich oceniono jako bezzasadne, ale jedną czwartą uznano za zasadne.

    I tu dochodzimy do konkretnego przypadku, który wywołał szeroką akcję kontrolną.

    Zimno jak w lodówce – akcja w sieci Dino

    Pracownicy skarżyli się na warunki, a kontrolerzy sprawdzili znaną sieć. Po doniesieniach o skrajnie niskich temperaturach – w jednym ze sklepów w Skierniewicach odnotowano zaledwie 3,2°C na stanowisku kasowym – ruszyła szeroka akcja.

    W sieci Dino przeprowadzono 461 kontroli. W 367 z nich wydano środki prawne, łącznie 1316 decyzji nakazowych. Specjalna infolinia dla pracowników zebrała 31 zgłoszeń.

    A jakie konkretnie problemy wykryto? Oto lista:

    • 136 decyzji dotyczących zbyt niskiej temperatury w pomieszczeniach pracy
    • 24 decyzje dotyczące niezabezpieczenia stanowisk kasowych przed zimnem z zewnątrz
    • 7 decyzji dotyczących braku ogrzewania w pomieszczeniach sanitarnych
    • 6 decyzji dotyczących niezapewnienia pracownikom odzieży chroniącej przed zimnem

    Do PIP wpłynęło też 30 indywidualnych skarg na niskie temperatury w Dino, z czego w 11 przypadkach zasadność skarg potwierdzono.

    Mandaty, które nikogo nie straszą?

    Podczas kontroli w całym sektorze ujawniono 182 wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Na 26 osób nałożono grzywny w drodze mandatów karnych na łączną kwotę 31 tys. zł. Skierowano też 8 wniosków do sądu.

    Ale czy to wystarczy? Przewodnicząca „Solidarności” w sklepach sieci Biedronka i Dino, Gabriela Kaim, nie ma wątpliwości.

    „Mandaty nakładane na pracodawców sieci handlowych są bardzo niskie. Pracodawcy śmieją się nam w twarz” – stwierdziła podczas dyskusji w Sejmie.

    Z kolei Karol Tyszka z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji podkreśla, że patologie trzeba piętnować, ale też „trzymać proporcje i nazywać rzeczy po imieniu”.

    Nadchodzą zmiany

    Czy sytuacja się poprawi? Już 8 lipca wchodzi w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Nowe przepisy dadzą inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę.

    I tu ważna zmiana: maksymalna wysokość grzywny, jaką PIP może nałożyć w postępowaniu mandatowym, wzrośnie z 2 tys. do 5 tys. zł, a w przypadku ponownego naruszenia – z 5 tys. do 10 tys. zł.

    Czy wyższe kary zmuszą sieci handlowe do większej dbałości o warunki pracy swoich pracowników? Czas pokaże. Na razie skala wykrytych naruszeń mówi sama za siebie.

  • Ceny gazu w Europie na huśtawce. Czy otwarcie Ormuz to koniec problemów?

    Ceny gazu w Europie na huśtawce. Czy otwarcie Ormuz to koniec problemów?

    Czy spokój na rynku gazu to tylko chwilowa iluzja? W ciągu kilku dni ceny na europejskim hubie TTF przeżyły gwałtowny zjazd, ale analitycy ostrzegają, że nad głowami konsumentów wisi wciąż „znaczne ryzyko wzrostu”. Co naprawdę dzieje się z cenami tego kluczowego surowca?

    Nagły spadek po deklaracji Trumpa

    Rynek zareagował gwałtownie na doniesienia o otwarciu kluczowego szlaku transportowego. Najbardziej płynny kontrakt gazowy na holenderskim hubie TTF zniżkował do poziomu 38,27 euro za MWh na giełdzie ICE Endex. To spadek o niemal 10 proc. względem poprzedniego rozliczenia i najniższy poziom od 2 marca.

    Taki ruch nastąpił po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił na platformie Truth Social, że „Cieśnina Ormuz jest całkowicie otwarta i gotowa do prowadzenia działalności oraz pełnego przepływu”. To była odpowiedź na wcześniejsze napięcia – konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził bowiem do niemal całkowitego zamknięcia tej cieśniny, co odcięło około 1/5 globalnych dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG).

    Ale czy to już koniec zmartwień?

    Nie tak szybko. Eksperci zachowują ostrożność. Yahdian Falah z firmy handlowej Trianel określił otwarcie Ormuz jako „najbardziej oczekiwaną wiadomość”, ale dodał: „Choć jest to rozwiązanie tymczasowe, dodatkowo zmniejsza ryzyko eskalacji. Teraz kluczowe będzie to, kiedy przez cieśninę przepłynie pierwszy statek z LNG”.

    Alex Froley z agencji ICIS zwraca uwagę, że w cieśninie czeka około 14 załadowanych ładunków LNG, ale na razie nie wyruszyły w drogę. Faktyczne przywrócenie eksportu może potrwać. Fabio Reale z Clarksons wskazuje, że ponowne uruchomienie pełnych dostaw z Kataru może zająć kilka tygodni i wykraczać poza obecny, dwutygodniowy rozejm ogłoszony 7 kwietnia.

    W tle wciąż wisi miecz Damoklesa

    Tu dochodzimy do sedna sprawy. Kilka dni wcześniej, gdy benchmarkowe kontrakty w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) stały na poziomie 45,49 euro za MWh, analityk Bloomberg Intelligence Patricio Alvarez wydał jasne ostrzeżenie.

    „Nadal istnieje ryzyko eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, a ceny gazu w Europie stoją w obliczu znacznego ryzyka wzrostu” – napisał Alvarez w rynkowej nocie.

    Jego „Scenariusz B”, czyli rozszerzonego konfliktu, jest przerażający: cena gazu w Europie może wzrosnąć 2-krotnie, a nawet 3-krotnie w stosunku do poziomów sprzed otwarcia Ormuz. W Azji ryzyko gwałtownych wzrostów jest jeszcze większe, zwłaszcza że import LNG przez kraje tego regionu spadł do najniższego poziomu od niemal 6 lat.

    Jakie są prognozy na resztę roku?

    Wszystko zależy od tempa przywracania dostaw. Analitycy snują różne scenariusze:

    • Scenariusz optymistyczny: Jeśli cieśnina otworzy się już w przyszłym miesiącu, a produkcja LNG w Katarze wznowi się latem, średnia cena gazu w 2026 roku może wynieść około 45 euro za MWh (Montel News).
    • Scenariusz bazowy: Pełne otwarcie Ormuz w drugiej połowie maja i stopniowy powrót mocy produkcyjnych do końca sierpnia. W tym wariancie cena utrzymywałaby się nieco powyżej 40 euro za MWh do końca roku (Wood Mackenzie).
    • Szacunki instytucji: Energy Aspects prognozuje średnią na poziomie 42 euro, ABN Amro około 45 euro, a bardziej ostrożny bank SEB nawet 55 euro za MWh.

    Tom Marzec Manser z Wood Mackenzie podsumowuje: „Gdy tylko zobaczymy ruch uwięzionych ładunków LNG (…), na rynku TTF może pojawić się dalsza presja spadkowa”. Inwestorzy i konsumenci wstrzymują więc oddech, czekając na pierwszy statek, który przepłynie przez odblokowaną, ale wciąż niepewną, Cieśninę Ormuz.

    Podsumowując: chwilowa ulga na rynku jest faktem, ale fundamenty wciąż są kruche. Geopolityka dyktuje tu warunki, a każde zaostrzenie sytuacji na Bliskim Wschodzie może w mgnieniu oka cofnąć cały cenowy postęp. Bądźmy czujni.

  • Bankowe miliardy topnieją. Co naprawdę dzieje się z zyskami polskich kredytodawców?

    Bankowe miliardy topnieją. Co naprawdę dzieje się z zyskami polskich kredytodawców?

    Czy złote lata polskiej bankowości dobiegły końca? Najnowsze dane Narodowego Banku Polskiego przynoszą szokującą informację: zysk netto sektora po dwóch miesiącach 2026 r. wyniósł niecałe 6,1 mld zł, spadając o 25 proc. rok do roku. To jednocześnie o 17 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2024 r. i 1 proc. mniej niż w 2023 r.

    Ale spokojnie, to niekoniecznie oznacza katastrofę. Aby zrozumieć tę zagadkę, trzeba zajrzeć głębiej w strukturę wyników. Oto, co naprawdę dzieje się za kulisami bankowych ksiąg.

    Podatkowa pięść rządu

    Pierwszy i największy cios przyszedł ze strony państwa. Od stycznia 2026 r. stawka CIT dla banków wzrosła do 30 proc. (z 19 proc.). W kolejnych latach ma stopniowo spadać, ale nadal będzie wyższa niż przed podwyżką. Skutki? Efektywna stopa podatkowa po dwóch miesiącach wynosi około 39 proc., podczas gdy rok temu było to 25 proc.

    Rząd szacował, że w pierwszym roku podwyżka CIT dla kredytodawców zapewni budżetowi państwa dodatkowe 6,5 mld zł.

    To jednak nie wszystko. Koszty administracyjne poszły w górę o 8,5 proc., do 11,1 mld zł, głównie przez podwyżki dla pracowników. Do tego doszła specyficzna struktura składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, która w tym roku w całości obciąża wyniki I kwartału. Analitycy szacują, że gdyby skorygować wynik netto o ten efekt, spadek wyniósłby 17 proc., a nie raportowane 25 proc.

    Kluczowy wynik odsetkowy pod lupą

    Tu sytuacja jest bardziej złożona. Wynik odsetkowy, który stanowi 78 proc. dochodów banków, po dwóch miesiącach 2026 r. wyniósł 17,9 mld zł, co oznacza spadek o 4,2 proc. rok do roku. W samym lutym widać było pogorszenie o 10 proc. w stosunku do stycznia.

    Ale jest haczyk! Po korekcie o różną liczbę dni w miesiącach, lutowy wynik był już tylko nieznacznie (0,4 proc.) gorszy niż w styczniu. W ujęciu rocznym spadł o niespełna 5 proc., co pokazuje wciąż dużą odporność na spadek stóp procentowych.

    Co pomaga bankom? Przyrost wolumenów – kredyty i depozyty rosną po około 7 proc. rok do roku. Pomaga też większy udział kredytów o stałym oprocentowaniu, transakcje hedgingowe i duży udział obligacji w portfelu.

    „Czynnikiem pomagającym wynikowi odsetkowemu jest przyrost wolumenów” – mówi Łukasz Jańczak, analityk Erste Securities, cytowany przez Business Insider Polska.

    Marża odsetkowa netto (NIM) jednak spada. Jej szczyt przypadł na końcówkę 2024 r. (3,75 proc.), a na koniec stycznia 2026 r. było to około 3,46 proc., czyli o 0,27 pkt proc. mniej niż rok temu.

    Polskie banki vs. europejscy giganci

    Tu pojawia się ciekawa perspektywa. Gdy polski sektor mierzy się z wyzwaniami, europejscy giganci w 2025 r. świętowali rekordy. Piętnaście największych grup bankowych wypracowało łącznie zysk netto na poziomie 135 mld euro (ok. 570 mld zł), czyli o 11 proc. więcej rok do roku.

    Liderem jest brytyjski HSBC z zyskiem 21 mld euro. Dla porównania, cały polski sektor bankowy zarobił w 2025 r. ok. 11,2 mld euro (48 mld zł). Nawet rekordowy wynik PKO BP (10,7 mld zł) stanowi zaledwie jedną ósmą zysku HSBC.

    „Polskie banki, opierające się głównie na wzroście organicznym w jednym kraju, nie mają realnych szans na dogonienie europejskich gigantów pod względem sumy bilansowej czy nominalnych zysków. Za to mogą pochwalić się najwyższymi marżami i wskaźnikami rentowności” – komentuje Łukasz Jańczak dla Parkiet.com.

    Co dalej w 2026 roku?

    Perspektywy? W Polsce pewne jest, że zyski netto banków będą mniejsze niż w 2025 r. z powodu wyższego CIT. Jeśli chodzi o wyniki operacyjne, dominuje scenariusz niepewności.

    Przed zawirowaniami geopolitycznymi rynek zakładał dalsze obniżki stóp. Obecnie ta perspektywa się oddala, co niekoniecznie jest dla banków jednoznacznie dobrą wiadomością.

    „Jednocześnie bowiem w gospodarce rośnie ryzyko stagflacji, czyli wysokiej inflacji przy niskim wzroście PKB, co negatywnie może odbić się na popycie na kredyty i jakości portfela” – ostrzega Łukasz Jańczak.

    Podsumowując: polskie banki wchodzą w 2026 rok z wyraźnie obciążonym przez podatki wynikiem netto, ale z wciąż odpornym rdzeniem operacyjnym. Na horyzoncie widać jednak nowe chmury – nie tylko podatkowe, ale i makroekonomiczne. Gra o utrzymanie wysokiej rentowności w nowych warunkach właśnie się rozpoczęła.

  • Wall Street bije rekordy! Co napędza tę hossę?

    Wall Street bije rekordy! Co napędza tę hossę?

    Czy to już koniec geopolitycznych zmartwień dla inwestorów? Amerykańskie giełdy nie zwalniają tempa, a klucz do sukcesu leży w doniesieniach z Bliskiego Wschodu. Piątkowa sesja na Wall Street zapowiada się w zielonych barwach, kontynuując imponujący trend z całego tygodnia.

    Optymizm płynie z Bliskiego Wschodu

    Kluczowym czynnikiem poprawy nastrojów jest sytuacja geopolityczna. Prezydent USA Donald Trump poinformował, że wojna z Iranem jest „bardzo bliska zakończenia”, a konflikt określił jako przebiegający pomyślnie. To jednak nie wszystko!

    Ogłoszono 10-dniowe zawieszenie broni między Izraelem a Libanem, które ma się rozpocząć o godzinie 17.00 czasu wschodniego. Według przewodniczącego irańskiego parlamentu, wstrzymanie ataków Izraela na Liban było kluczowym warunkiem rozpoczęcia negocjacji między USA a Iranem.

    „W przypadku USA i Iranu kolejna runda rozmów osobistych może odbyć się prawdopodobnie, być może, w przyszły weekend” – powiedział Donald Trump w czwartek.

    Rynek interpretuje te sygnały jako potencjalny punkt zwrotny. Analitycy wskazują, że nawet częściowa deeskalacja może podtrzymać trend wzrostowy.

    Rekord za rekordem

    Czwartkowa sesja przyniosła kolejne historyczne maksima. Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł o 0,24 proc. do 48 578,72 pkt. S&P 500 zyskał 0,26 proc., kończąc dzień na poziomie 7 041,28 pkt. Nasdaq Composite zwyżkował o 0,36 proc. do 24 102,70 pkt.

    Ale to nie są odosobnione sukcesy! W środę indeksy S&P 500 i Nasdaq osiągnęły kluczowe kamienie milowe – pierwszy po raz pierwszy zamknął się powyżej 7000 pkt, a drugi po raz pierwszy powyżej 24000 pkt. Co więcej, Nasdaq odnotował 11 z rzędu dzień wzrostów – najdłuższą serię od 8 listopada 2021 roku.

    W ujęciu tygodniowym wzrosty są jeszcze bardziej imponujące. Dow Jones zyskał 1,4 proc., S&P 500 wzrósł o 3,3 proc., a Nasdaq aż o 5,2 proc. Indeksy nie tylko odrobiły wcześniejsze straty, ale i ustanawiały nowe maksima.

    Inwestorzy łączą nadzieję z ostrożnością

    Akcje rosły w ostatnich dniach w nadziei na ostateczne zawarcie pokoju. Indeks S&P 500 rozpoczął tydzień od zniwelowania wszystkich strat poniesionych od początku wojny z Iranem. Rynek zdaje się wierzyć w happy end.

    Jednakże, część strategów apeluje o rozwagę. Zwracają uwagę, że szybki powrót indeksów do rekordów w ciągu zaledwie 11 dni nie musi oznaczać trwałości trendu. Inwestorzy wciąż zachowują ostrożność przed weekendowymi negocjacjami.

    „Historia kryzysów geopolitycznych pokazuje, że okazują się one świetnymi okazjami do zakupów. Właściwie znajdujemy się teraz w takiej sytuacji” – powiedział Ed Yardeni, założyciel Yardeni Research, w rozmowie z Business Insider.

    Ewentualne załamanie rozmów lub eskalacja napięć mogłyby szybko odwrócić sentyment. Przepływ przez strategiczną Cieśninę Ormuz nadal jest zakłócony, a ceny ropy pozostają około 36 proc. powyżej poziomów sprzed konfliktu.

    Co dalej? Wyniki i Fed w tle

    W centrum uwagi pozostaje sezon wyników spółek. Przed piątkowym otwarciem raporty publikują m.in. State Street, Truist Financial czy Ally Financial. Negatywnie wyróżnił się Netflix, którego akcje spadły o ponad 9 proc. po rozczarowującej prognozie.

    Ponadto, piątek nie przyniesie istotnych publikacji makroekonomicznych. Dlatego inwestorzy skupią się na wystąpieniach przedstawicieli Rezerwy Federalnej, w tym Mary Daly, Toma Barkina oraz Christophera Wallera.

    Mimo optymizmu, rynek wciąż stoi przed wieloma niewiadomymi. Eksperci radzą, by inwestorzy koncentrowali się na dywersyfikacji portfela i wykorzystywali zmienność do stopniowego dostosowywania ekspozycji. Hossa jest faktem, ale trwałość trendu – jak na razie – pozostaje pytaniem.