Blog

  • Ukraina chce wysyłać przez Polskę dwa razy więcej zboża. Rząd studzi emocje

    Ukraina chce wysyłać przez Polskę dwa razy więcej zboża. Rząd studzi emocje

    Ukraina naciska na zwiększenie tranzytu zboża przez Polskę

    Strona ukraińska domaga się zwiększenia miesięcznego tranzytu produktów rolnych przez polskie terytorium z 300 tys. do 600 tys. ton. Sprawa nabiera rumieńców, a polscy rolnicy, pamiętający kryzys sprzed kilku lat, patrzą na te plany z niepokojem. Polski rząd odpowiada ostrożnie.

    „Polskie zboże będzie stało w kolejkach”

    O szczegółach rozmów z Kijowem poinformował wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Jacek Czerniak w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Zaznaczył, że resort analizuje sprawę bardzo uważnie, mając na względzie interesy krajowych producentów. Największym zagrożeniem, jakie dostrzega w intensyfikacji tranzytu, jest paraliż polskiego eksportu.

    „Jeśli przez polskie porty będzie prowadzony intensywny transfer zboża ukraińskiego do państw trzecich, to zboże naszych rolników będzie stało w kolejkach” — ostrzegł wiceminister Czerniak.

    Zakaz importu wciąż obowiązuje, tranzyt jest możliwy

    Przypomnijmy: wjazd ukraińskich produktów rolnych na polski rynek jest zablokowany na mocy rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii z 15 września 2023 r. Ograniczenie ma charakter bezterminowy i dotyczy wybranych towarów. Przepisy dopuszczają jednak tranzyt – zboże może przejeżdżać przez Polskę, jeśli jego celem są porty morskie lub państwa ościenne.

    „Jesteśmy ostrożni co do transportu przez porty, z uwagi na potrzebę eksportu polskiego zboża” – podkreślił Czerniak. Dodał, że tranzyt jest wykonalny, jeśli infrastruktura pozwala na sprawne przeładowanie ładunku z ciężarówek lub wagonów bezpośrednio na jednostki morskie.

    Problemy z infrastrukturą portową

    Wiceszef resortu rolnictwa zwrócił uwagę na skomplikowaną strukturę własnościową polskich portów. Nie wszystkie terminale i nabrzeża są państwowe – część należy do prywatnych podmiotów i operatorów komercyjnych. Oznacza to, że każda decyzja o udostępnieniu przestrzeni przeładunkowej wymaga indywidualnych negocjacji i umów.

    „Negocjujemy z portami, ale nie wszystkie porty są państwowe, terminale i nabrzeża mają różnych właścicieli i operatorów. To jest kwestia umów – kontraktów z eksporterami, tam gdzie mamy możliwości, staramy się, by to było w miarę ostrożnie traktowane, ale tam, gdzie są wolne terminy dla innych dostawców i tranzytów, nie widzimy przeszkód” – wyjaśnił Czerniak.

    Rolnicy boją się powtórki z 2022 roku

    Polscy rolnicy z niepokojem obserwują rozwój sytuacji. W 2022 i 2023 roku doszło do gwałtownego napływu ukraińskiego zboża, w tym tzw. zboża technicznego, co wywołało gwałtowne protesty i spadek cen. Teraz, jak alarmują, podobne zagrożenie może się powtórzyć.

    „Boimy się, że napływ tego zboża jeszcze obniży ceny. To będzie dla naszych rolników katastrofalna sytuacja” – mówi Interii Biznes prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej Ryszard Borys. Dodaje, że rolnicy i tak mają za sobą trudny sezon, z plonami niższymi o 30-40 proc. z powodu anomalii pogodowych.

    Zamknięcie granic nie jest według niego rozwiązaniem – może bowiem uderzyć w polski eksport rolno-spożywczy, który w 2025 roku wyniósł 58,4 mld euro.

    UE powinna zająć się sprawą

    Były minister rolnictwa Jacek Janiszewski podkreśla, że problem importu żywności z Ukrainy powinna rozwiązać Unia Europejska, a nie Polska samodzielnie. Jego zdaniem, najskuteczniejszym narzędziem będzie presja dyplomatyczna i współpraca związków rolniczych na szczeblu unijnym.

    „Zagrożenie zawsze istnieje, ale zagrożenia są po to, żeby je hamować. Mamy potężne narzędzie: kontrolę jakości, sprawdzanie, czy wszystko zostało wyprodukowane według standardów Unii Europejskiej. Jeśli nie – to z powrotem do danego kraju” – powiedział Janiszewski. Aby to działało, konieczne jest wzmocnienie służb granicznych i laboratoriów.

    Zwiększenie limitów eksportowych

    Ukraina stara się nie tylko o rozszerzenie tranzytu, ale i o zwiększenie limitów eksportowych do UE. Komisja Europejska początkowo odmówiła, ale Kijów ponownie próbuje – rozszerzono listę towarów o cukier, sok jabłkowy, bioetanol i etanol. Lista żądań nie ogranicza się już tylko do pszenicy.

    Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapewnia: „Robimy wszystko, żeby zboże do Polski nie wjechało, a tranzyt musi być ustalony na właściwych zasadach – tak jak w tej chwili to się działo pod nadzorem KAS-u – tak, żeby żaden kilogram nie został w Polsce”.

    Podwójne cło na rzepak i rekordy w eksporcie oleju

    Warto dodać, że Ukraina stosuje 10-proc. cła eksportowe na wywóz rzepaku, soi i słonecznika, argumentując to potrzebą wsparcia rodzimego przetwórstwa. Zdaniem Ukraińskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju „Ukroliyaprom”, eksport rzepaku w sezonie 2025/2026 spadł o prawie 39 proc., osiągając 1,9 mln ton – najniższy poziom od 9 lat. Olej rzepakowy może jednak swobodnie trafiać za granicę – jego sprzedaż z Ukrainy do UE na początku sezonu 2026/2027 wyniosła ponad 24 tys. ton, co stanowi 55,7 proc. udziału w unijnym imporcie (dane za okres od 1 lipca do 23 sierpnia).

    Rozmowy między Kijowem a Warszawą trwają. Ostateczna decyzja będzie wymagać uwzględnienia zarówno interesów ukraińskich, jak i ochrony rodzimego rolnictwa.

  • Bitwa o krypto-ustawę: Sejm przegłosuje weto Nawrockiego, a Kancelaria Prezydenta nie ustępuje

    Bitwa o krypto-ustawę: Sejm przegłosuje weto Nawrockiego, a Kancelaria Prezydenta nie ustępuje

    Sejm szykuje się do decydującego starcia. Marszałek Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że podczas najbliższego posiedzenia (2–4 września) odbędzie się głosowanie nad prezydenckim wetem do ustawy o rynku kryptoaktywów. To trzecia próba przepchnięcia regulacji, którą Karol Nawrocki zawetował już w czerwcu.

    Głosowanie nabiera szczególnego ciężaru w świetle afery wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto, która wstrząsnęła opinią publiczną. Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi od kwietnia śledztwo w sprawie oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy – wpłynęło już kilka tysięcy zawiadomień. Na początku sierpnia sprawę połączono z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej dotyczącym zaginięcia założyciela giełdy, Sylwestra Suszka, który zaginął w 2022 roku.

    Czarzasty: „To odrzucenie działań mafijnych”

    Marszałek Sejmu nie owijał w bawełnę. W piątek poinformował, że decyzja o wprowadzeniu weta pod głosowanie zapadła po konsultacji w ramach koalicji 15 października. Wcześniej z prośbą o to zwrócił się premier Donald Tusk, który ocenił, że sprawa Zondacrypto „nabiera kształtów, które naprawdę budzą w jakimś sensie grozę” i że nikt nie może mieć wątpliwości, iż „musimy mieć ustawę, która reguluje ten rynek”.

    Czarzasty poszedł dalej. W swoim wystąpieniu stwierdził, że odrzucenie weta to „odrzucenie tak naprawdę działań mafijnych z morderstwem w tle” i „odrzucenie łapownictwa w stosunku do partii politycznych i w stosunku do ludzi”. Dodał również: „To jest tak naprawdę odrzucenie matactw, jeżeli chodzi o procedowanie nad tą ustawą. To jest tak naprawdę odrzucenie przyzwolenia na oszukiwanie ludzi”.

    Wprost zwrócił się do prezydenta: „Panie prezydencie, nie wiem, co motywowało pana, że trzy razy pan wetował tę ustawę, ale coraz więcej faktów wskazuje na to, że mógł pan to robić nie przypadkiem”.

    Kancelaria Prezydenta: nie ma mowy o podpisaniu w obecnym kształcie

    Z kolei w poniedziałek w programie „Tłit” Wirtualnej Polski Adam Andruszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, zapowiedział, że Karol Nawrocki nie zmieni zdania. „Prezydent nie podpisze ustawy o kryptowalutach w obecnym kształcie” – powiedział. Jego zdaniem rząd traktuje przepisy jako „narzędzie walki politycznej, a nie realne rozwiązanie problemu”.

    Andruszkiewicz zaznaczył, że jeśli rząd będzie upierał się przy ustawie, którą prezydent uznaje za wadliwą, nie należy oczekiwać zmiany decyzji głowy państwa. „To nie jest tak, że prezydent Karol Nawrocki się wystraszy, bo premier Tusk napisze coś na X, bo to jest jego pasja pisanie na iksie na temat prezydenta Nawrockiego” – dodał.

    Jednocześnie zapewnił, że drzwi do rozmów pozostają otwarte. „Podpiszemy dobre prawo” – zadeklarował, wskazując na gotowość do współpracy, jeśli przepisy będą dobrze przygotowane. Odwołał się przy tym do argumentacji byłego premiera Mateusza Morawieckiego, że ustawa w obecnym kształcie nie uderzałaby przede wszystkim w tzw. scamy kryptowalutowe.

    Drugie weto na stole

    Posłowie będą też głosować nad wetem do innej ustawy – o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Ustawa zakładała możliwość zawarcia przed notariuszem rejestrowanej w urzędzie stanu cywilnego umowy regulującej m.in. wspólność majątkową, obowiązek alimentacyjny, prawo do mieszkania, dostęp do informacji medycznej i formę pochówku. Prezydent Nawrocki zawetował ją w połowie lipca, argumentując, że nie może zaakceptować rozwiązania prowadzącego do „utraty szczególnego statusu małżeństwa”.

    Jak odrzucić weto?

    Aby odrzucić prezydenckie weto, Sejm musi uzyskać większość trzech piątych głosujących posłów, przy czym do ważności głosowania wymagana jest obecność przynajmniej połowy ustawowego składu izby. W praktyce, przy wszystkich 460 posłach, oznacza to konieczność zdobycia co najmniej 276 głosów.

    Głosowanie nad kryptoustawą odbędzie się w dniach 2–4 września.

  • Dług zamiast kapitału? Najmłodsi mają 97,2 mln zł zaległości

    Dług zamiast kapitału? Najmłodsi mają 97,2 mln zł zaległości

    W lipcu polskie gospodarstwa domowe były zadłużone na 869,1 mld zł, czyli o 7,6 mld zł więcej niż w czerwcu. W tym samym czasie na rachunkach i lokatach leżały ogromne oszczędności – łącznie ponad 1,5 bln zł. Najnowsze dane pokazują jednak, że ten kapitał nie należy do najmłodszych: w grupie 18–24 lat niemal 31,7 tys. osób ma już zaległe zobowiązania na 97,2 mln zł. Portal Parkiet opisuje ten obraz jako generację długu zamiast pokolenia kapitału.

    Depozyty i dług rosną równolegle

    Z danych NBP wynika, że w lipcu na bieżących rachunkach Polacy trzymali 1 117,5 mld zł. Na lokatach terminowych do dwóch lat włącznie leżało ponad 406 mld zł. Łącznie gospodarstwa domowe dysponowały więc kwotą rzędu 1523,6 mld zł, czyli ponad 1,5 bln zł. Do tego w obiegu pozostawało blisko 500 mld zł gotówki.

    To ogromne środki, ale – zdaniem Michała Teklińskiego, eksperta rynku złota w Goldsaver i Goldenmark – kapitał jest silnie skoncentrowany i nie należy do najmłodszych. Ekspert zwraca uwagę, że równolegle do wysokich depozytów rośnie skala pożyczanego kapitału.

    „Łączne zadłużenie gospodarstw domowych w lipcu wzrosło do poziomu 869,1 mld zł, czyli o 7,6 mld zł wobec czerwca, co wyraźnie dowodzi, że jako społeczeństwo chętnie finansujemy bieżącą konsumpcję, jak i większe potrzeby oraz inwestycje pożyczonym kapitałem. Ten trend jest najbardziej niszczący dla osób w wieku 18–24 lat” – mówi Michał Tekliński.

    Młodzi i drobne długi

    Według niedawno opublikowanego raportu BIG InfoMonitor, na który powołuje się ekspert, blisko 31,7 tys. osób w wieku 18–24 lata ma zaległe zobowiązania. Ich łączna wartość sięga 97,2 mln zł.

    Przyczyny są zwykle prozaiczne: nieopłacone rachunki za telefon, mandaty za jazdę bez biletu, nieprzemyślane drobne pożyczki. Zamiast odkładać na przyszłość czy tworzyć poduszkę finansową, część młodych popada w kłopoty. To właśnie tę grupę ekspert uznaje za najbardziej dotkniętą przez obecny trend.

    Kredyt to nie tylko przymus

    Nie każde zadłużenie wynika jednak z trudnej sytuacji materialnej. Według danych Biura Informacji Kredytowej, wskaźnik określający odsetek dorosłych Polaków spłacających jakiekolwiek zobowiązanie kredytowe lub pożyczkę sięgał pod koniec 2025 r. poziomu 47,3 proc. Oznacza to, że niemal co druga osoba w wieku dorosłym w kraju ma obecnie aktywny kredyt lub pożyczkę.

    Wskaźnik liczony jest względem wszystkich dorosłych Polaków, a nie tylko tych, którzy już spłacają jakieś zobowiązanie. Pokazuje więc, jak powszechny jest kredyt w całym społeczeństwie.

    Z danych BIK wynika też, że to nieprawda, iż po długi sięgają wyłącznie osoby o niskich dochodach. W przypadku klasy średniej, która zyskuje na znaczeniu, zadłużenie przestaje być tylko ratunkiem, a staje się sposobem na szybsze podnoszenie standardu życia. Instytucje finansowe stawiają w pierwszej kolejności na klientów wiarygodnych, z dobrą historią spłat i dochodami, które pozwalają udźwignąć koszty. Owszem, bywają osoby w finansowych tarapatach, które sięgają po drogie pożyczki pozabankowe albo kredyty gotówkowe.

    Dane BIK pokazują więc, że kredyt bywa narzędziem do poprawy standardu życia. Raport BIG InfoMonitor przypomina z kolei, że dla części młodych osób bywa też pułapką.

    Liczby, które warto zapamiętać

    Mimo wysokich depozytów zadłużenie gospodarstw domowych rośnie: w lipcu wyniosło 869,1 mld zł, czyli o 7,6 mld zł więcej niż w czerwcu. W tym samym czasie BIG InfoMonitor odnotował blisko 31,7 tys. młodych dorosłych z zaległościami na 97,2 mln zł. Najnowsze dostępne dane BIK wskazują zaś, że kredyt spłaca niemal co drugi dorosły Polak. Do tego dochodzi blisko 500 mld zł gotówki w obiegu – to kolejny element układanki o finansach polskich gospodarstw domowych.

  • Polski przemysł hamuje – PMI spada mocniej niż oczekiwano

    Polski przemysł hamuje – PMI spada mocniej niż oczekiwano

    Sierpniowe dane PMI dla Polski przyniosły negatywną niespodziankę. Wskaźnik obrazujący koniunkturę w przemyśle spadł do 48,3 pkt wobec 49,0 pkt w lipcu – podał S&P Global. Oznacza to przyspieszenie tempa pogarszania się warunków w sektorze i to w sytuacji, gdy ekonomiści spodziewali się odbicia do 49,6 pkt.

    16. miesiąc spadków z rzędu

    Wskaźnik PMI (Purchasing Managers’ Index) pozostaje poniżej neutralnego progu 50 pkt już 16. miesiąc z rzędu. Każdy odczyt poniżej tej granicy oznacza spadek aktywności w porównaniu z poprzednim miesiącem. Sierpień przyniósł wyraźniejsze osłabienie niż lipiec, głównie za sprawą szybszego spadku nowych zamówień, niższej produkcji i ponownej redukcji zatrudnienia.

    Indeks PMI to złożony wskaźnik, kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Waha się od 0 do 100, przy czym odczyt powyżej 50 wskazuje na ogólny wzrost, a poniżej 50 na ogólny spadek w porównaniu z poprzednim miesiącem. W sierpniu spadek wyniósł 0,7 pkt w stosunku do lipca.

    Nowe zamówienia zmniejszały się już 17. miesiąc z rzędu, a tempo ich spadku przyspieszyło. Eksperci S&P Global wskazują na słabszy popyt w kluczowych gałęziach, takich jak budownictwo, oraz na rosnącą konkurencję ze strony importu z Chin. Zamówienia eksportowe spadały dziewiąty miesiąc z rzędu, choć tym razem skala była niewielka. Produkcja obniżyła się 14. raz w ciągu ostatnich 16 miesięcy, a zaległości produkcyjne malały, podczas gdy magazyny wypełniały się wyrobami gotowymi. Zatrudnienie spadało, choć tempo redukcji miejsc pracy w sierpniu było słabsze niż w pierwszej połowie 2026 roku.

    Największe opóźnienia dostaw od lat

    Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja w łańcuchach dostaw. Średni czas realizacji zamówień wydłużył się w sierpniu najbardziej od ponad czterech lat. Stało się tak mimo że firmy nadal ograniczały aktywność zakupową. Problemy te, w połączeniu z niedoborami surowców, przełożyły się na wzrost kosztów produkcji.

    Po tym, jak w lipcu pojawiły się oznaki łagodzenia presji w łańcuchach dostaw, w najnowszym badaniu presja ta nasiliła się, a średnie terminy realizacji dostaw wydłużyły się w największym stopniu od ponad czterech lat – komentuje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global.

    Koszty produkcji wzrosły pierwszy raz od czterech miesięcy, a skala podwyżek przewyższyła długoterminową średnią. Jednocześnie firmy starały się chronić sprzedaż. – Widoczna była presja na marże – ceny wyrobów gotowych rosły w wolniejszym tempie, gdyż firmy starały się wspierać sprzedaż pomimo rosnących kosztów – wyjaśnia Balchin.

    S&P Global zauważa, że inflacja kosztów produkcji wzrosła w sierpniu po raz pierwszy od czterech miesięcy i znalazła się powyżej średniej długoterminowej. Wzrost kosztów wynikał częściowo z zakłóceń w łańcuchach dostaw i niedoborów surowców, pomimo dalszego spadku aktywności zakupowej.

    Jedyny promyk nadziei

    Pomimo dominującej w danych negatywnej tendencji, w najnowszym badaniu pojawił się jeden pozytywny sygnał. Prognozy produkcji na najbliższe 12 miesięcy uległy dalszej poprawie, kontynuując wzrost zapoczątkowany w poprzednich dwóch miesiącach. Eksperci S&P Global studzą jednak optymizm – oczekiwania pozostają słabe w porównaniu z długookresowym trendem.

    Sierpniowy odczyt potwierdza, że polski przemysł wciąż zmaga się z przeciwnościami: słabnącym popytem krajowym i zagranicznym, narastającymi problemami logistycznymi oraz rosnącą presją kosztową, która ściska marże producentów. Poprawa nastrojów na horyzoncie 12 miesięcy daje pewną nadzieję, jednak na razie dane z przemysłu wskazują, że okres spowolnienia jeszcze się nie zakończył.

  • Trzy świadczenia, nawet 1200 zł na dziecko. Oto co rodzice mogą dostać we wrześniu

    Trzy świadczenia, nawet 1200 zł na dziecko. Oto co rodzice mogą dostać we wrześniu

    Trzy świadczenia, jedno dziecko: we wrześniu na konto rodziny może trafić nawet 1200 zł. Na kwotę składają się jednorazowe 300 zł z programu Dobry Start, dodatek szkolny w wysokości 100 zł oraz comiesięczne 800 zł z Rodziny 800 plus. Świadczenia można pobierać równocześnie, a terminy składania wniosków jeszcze obowiązują.

    Jak przypomina biznesinfo.pl, nie każdy może liczyć na całą pulę. Dodatkowe 100 zł przysługuje tylko rodzinom, które mieszczą się w dochodowym limicie. Pozostali uprawnieni otrzymają w sumie 1100 zł na dziecko.

    Dobry Start: 300 zł na ucznia

    Program przeznaczony jest dla rodziców i opiekunów uczniów do ukończenia 20. roku życia. W przypadku dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności granicą jest 24 lata. Kryterium dochodowego nie ma. Wniosek można złożyć od 1 lipca do 30 listopada 2026 r. i to wyłącznie elektronicznie: przez PUE ZUS, aplikację mZUS, bankowość internetową albo portal Emp@tia. Obsługą zajmuje się ZUS – przyjmuje wnioski, rozpatruje je, przyznaje i wypłaca pieniądze. Od rodziców nie są wymagane paragony. Program działa od 2018 r.

    Rodzina 800 plus: comiesięczny zastrzyk

    Drugim źródłem pieniędzy jest Rodzina 800 plus. To 800 zł miesięcznie na każde dziecko, niezależnie od dochodów rodziny. Obecny okres świadczeniowy obejmuje czas od 1 czerwca 2026 r. do 31 maja 2027 r. Jeśli rodzice sprawują opiekę naprzemienną, każde z nich otrzymuje po 400 zł. Wnioski złożone po terminie nie przepadają – wypłata rusza od miesiąca złożenia dokumentów.

    Dodatek szkolny: 100 zł dla rodzin w limicie

    Trzecie świadczenie to dodatek z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego, wypłacany w ramach zasiłku rodzinnego. Wynosi 100 zł jednorazowo. Obowiązuje kryterium dochodowe: 674 zł miesięcznie na osobę w rodzinie albo 764 zł, gdy w rodzinie jest dziecko z niepełnosprawnością. Dokumenty składa się razem z wnioskiem o zasiłek rodzinny w urzędzie gminy lub ośrodku pomocy społecznej. Termin upływa 31 października 2026 r.

    | Świadczenie | Kwota | Komu przysługuje |
    |—|—|—|
    | Dobry Start | 300 zł jednorazowo | uczniowi do 20 lat (24 lata przy orzeczeniu) |
    | Rodzina 800 plus | 800 zł miesięcznie | każdemu dziecku, bez kryterium |
    | Dodatek szkolny | 100 zł jednorazowo | rodzinom w limicie dochodowym 674/764 zł |

    Rodzina uprawniona do wszystkich trzech świadczeń może we wrześniu uzyskać 1200 zł na dziecko. Bez dodatku szkolnego pula wynosi 1100 zł.

    Warto zapamiętać kluczowe daty: 30 listopada to koniec naboru wniosków o Dobry Start, 31 października to termin dodatku szkolnego, a 30 września to maksymalny termin wypłaty dla wniosków złożonych w lipcu i sierpniu.

    PiS chce podnieść Dobry Start do 800 zł

    Tymczasem w polityce pojawił się pomysł podwyżki. Prawo i Sprawiedliwość proponuje, żeby wyprawka wynosiła 800 zł zamiast 300 zł. Partia opublikowała w serwisie X wpis z hasłem „Dobry Start 800 plus” i zapewnieniami o większym wsparciu dla rodzin.

    „Dobry Start 800 plus. Podniesiemy wyprawkę szkolną z 300 do 800 zł, bo ceny poszły w górę, a 300 zł od lat stoi w miejscu” – mówi Przemysław Czarnek.

    Szybko pojawiły się komentarze. Sławomir Mentzen napisał: „To chyba w koalicji z Razem i Lewicą”. Radosław Fogiel z PiS odpowiedział: „Z kimś, kto nie uważa wsparcia polskich rodzin za obciążenie. Zapytaj kolegów z Ruchu Narodowego”.

    Czarnek przedstawił też inne pomysły programowe partii: obronę małych szkół, bezpieczeństwo w szkołach oraz „szkołę technologiczną 2.0”. Ta ostatnia ma oznaczać dostęp do AI, robotyki i nowoczesnych pracowni dla uczniów w całej Polsce, także w szkołach ponadpodstawowych.

    Na razie to propozycja programowa, a nie nowe prawo – obecne zasady pozostają bez zmian. Wnioski o Dobry Start w wysokości 300 zł można składać do 30 listopada.

  • Zagraniczni inwestorzy z rekordem na GPW. Główny Rynek w ich rękach

    Zagraniczni inwestorzy z rekordem na GPW. Główny Rynek w ich rękach

    Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie opublikowała szczegółowe dane dotyczące struktury obrotów w pierwszym półroczu 2026 roku. Wyniki ujawniają wyraźną specjalizację poszczególnych segmentów rynku, a przede wszystkim rekordowe zaangażowanie kapitału zagranicznego na Głównym Rynku.

    Rekordowy udział zagranicy – 73% obrotów akcjami

    Na Głównym Rynku GPW inwestorzy spoza Polski odpowiadali za 73% obrotów akcjami, co w ujęciu wartościowym przełożyło się na blisko 453 mld zł – poinformowała GPW. To najwyższy odsetek w historii, co potwierdza niezmiennie wysokie zainteresowanie polskim rynkiem akcji ze strony międzynarodowego kapitału.

    Krajowi inwestorzy z 27-procentowym udziałem

    Krajowi uczestnicy rynku również odnotowali wzrost aktywności. Inwestorzy indywidualni zwiększyli wartość obrotów do 78 mld zł, utrzymując 13-procentowy udział, z kolei krajowe instytucje wypracowały około 87 mld zł, jednak ich udział spadł do 14%. Łącznie polskie podmioty odpowiadały za 27% obrotów na głównym parkiecie. W porównaniu do analogicznego okresu 2025 roku krajowe instytucje finansowe wzmacniają swoją pozycję na rynku instrumentów pochodnych i obligacji – wynika z danych GPW.

    NewConnect – rynek detaliczny w rękach indywidualnych

    Alternatywny system obrotu NewConnect pozostaje domeną drobnych graczy. Indywidualni inwestorzy zrealizowali tam około 1,93 mld zł obrotów, co dało im aż 84% udziału. Udział zagranicy wzrósł do 163 mln zł (7%), a krajowych instytucji do 219 mln zł (9%). Dane te potwierdzają detaliczny charakter tego rynku, gdzie dominują pojedynczy inwestorzy.

    Pochodne: instytucje prowadzą na futures, indywidualni na opcjach

    Na rynku kontraktów terminowych najaktywniejsze były instytucje – zrealizowały około 6 mln kontraktów, co stanowiło 41% obrotów. Zagraniczni inwestorzy odpowiadali za blisko 4,6 mln kontraktów (31%), a indywidualni za 4,1 mln (28%). Oznacza to, że instytucje, choć nie mają absolutnej większości, są największą pojedynczą grupą na tym rynku.

    Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na rynku opcji. Tutaj palmę pierwszeństwa dzierżyli inwestorzy indywidualni – zawarli prawie 111 tys. kontraktów, czyli 56% obrotów. Zagranica zrealizowała 45 tys. kontraktów (23%), a instytucje ok. 41 tys. (21%). Tym samym drobni gracze przejęli kontrolę nad tym segmentem.

    Produkty strukturyzowane – podział prawie po równo

    Segment produktów strukturyzowanych został podzielony niemal symetrycznie. Inwestorzy zagraniczni osiągnęli obroty rzędu 2,24 mld zł (50% rynku), a indywidualni 2,17 mld zł (48%). Udział instytucji był marginalny – niespełna 73 mln zł (2%). Rynek ten jest więc zdominowany przez dwa typy podmiotów, z pominięciem dużych krajowych graczy.

    Catalyst pod dominacją instytucji

    Na rynku obligacji Catalyst, podobnie jak w poprzednich okresach, dominowały instytucje. Wygenerowały one około 6,4 mld zł obrotów, co stanowiło 68% rynku. Krajowi inwestorzy indywidualni odpowiadali za 2,9 mld zł (31%), natomiast udział zagranicy był symboliczny – 36 mln zł (1%). Potwierdza to, że Catalyst jest domeną polskich instytucji finansowych.

    Rekordowa liczba rachunków maklerskich

    Równolegle rośnie liczba Polaków posiadających rachunki maklerskie. Na koniec pierwszej połowy 2026 roku ich łączna liczba przekroczyła 2,91 mln, a aktywnych rachunków było ponad 444 tys. – to jeden z najwyższych poziomów w historii. Świadczy to o rosnącym zainteresowaniu inwestycjami giełdowymi wśród krajowych inwestorów.

    GPW: rynek coraz bardziej wyspecjalizowany

    Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie podkreśla narastającą specjalizację krajowego rynku kapitałowego.

    „Dane za pierwsze półrocze 2026 roku potwierdzają utrzymującą się rosnącą specjalizację rynku kapitałowego w Polsce. Główny Rynek GPW pozostaje w coraz większym stopniu domeną inwestorów zagranicznych, NewConnect pełni funkcję rynku detalicznego, a Catalyst jest zdominowany przez inwestorów instytucjonalnych” – czytamy w komunikacie GPW.

    GPW zaznaczyła, że aktualne informacje pochodzą ze zleceń maklerskich przekazywanych do systemu transakcyjnego giełdy.

  • Korepetytorzy na celowniku AI. Popyt runął, ceny spadają, a uczniowie tracą wiedzę

    Korepetytorzy na celowniku AI. Popyt runął, ceny spadają, a uczniowie tracą wiedzę

    Rynek pozaszkolnych kursów i korepetycji przeżywa prawdziwy wstrząs. Sztuczna inteligencja, zamiast być tylko pomocą, zabiera pracę nauczycielom i zmienia sposób, w jaki młodzi ludzie się uczą – choć nie zawsze na lepsze.

    Lawinowy spadek popytu

    Dane platformy Oferteo nie pozostawiają złudzeń. Od debiutu ChatGPT w 2022 r. liczba zapytań o korepetycje z języków obcych spadła o 66 proc., a w przypadku kursów IT – o aż 80 proc. Trend przyspiesza: tylko w 2026 r. popyt na zajęcia językowe zmniejszył się o 42 proc., a na informatyczne o 55 proc.

    Marta Kaleta-Domaradzka, ekspertka Oferteo.pl, tłumaczy, że rok po premierze ChatGPT zainteresowanie kursami IT jeszcze wzrosło o 36 proc. – ludzie chcieli uczyć się kodowania. Szybko jednak okazało się, że chatboty mogą zastąpić wielu nauczycieli. – Darmowe narzędzia zaczęły wystarczać do samodzielnej nauki. Od 2024 r. kategoria szkoleń IT zapada się szybciej niż jakakolwiek inna grupa – mówi.

    Ceny w dół po raz pierwszy od lat

    Spadek popytu pociąga za sobą obniżki cen. Według „Raportu cen korepetycji 2026” serwisu e-korepetycje.net, średnia stawka za godzinę matematyki wynosi dziś 66,59 zł – to o 2,99 zł mniej niż rok temu. To pierwszy spadek ceny tego przedmiotu od 2017 r., kiedy wynosiła 35,48 zł. Potaniały również chemia, biologia i fizyka. Raport oparto na blisko 141 tys. ogłoszeń przeanalizowanych w lipcu.

    Firmy znikają, nowych prawie nie ma

    Wywiadownia Dun & Bradstreet (D&B) pokazuje, że do 2025 r. liczba nowych firm w sektorze rosła o 5-6 proc. rocznie, a dynamiki nie zatrzymała nawet pandemia. W pierwszej połowie 2026 r. przyrost nowych podmiotów to zaledwie ułamek procenta.

    Tomasz Starzyk, ekspert D&B, przewiduje, że jeśli tendencja się utrzyma, w całym 2026 r. przyrost firm może być mniejszy o 70-80 proc. w stosunku do 2025 r. – Realny jest scenariusz, że na koniec roku, po raz pierwszy od 2010 r., liczba firm z tej branży będzie mniejsza niż rok wcześniej – dodaje. Co roku w sektorze zawieszanych jest od 4 do 5 tys. przedsiębiorstw.

    AI pomaga w domu, ale szkodzi na egzaminach

    Paradoksalnie, popularność chatbotów w nauce ma swoją ciemną stronę. Badanie RCT wykazało, że uczniowie korzystający z ChatGPT uzyskali na egzaminach wyniki gorsze o około 17 proc.

    Jeszcze bardziej wymowne są wnioski z eksperymentu przeprowadzonego przez Davida Stromberga (Uniwersytet w Sztokholmie) oraz Victora Lei i Wu Yanhui (Uniwersytet w Hongkongu). Objęto nim 27 tys. chińskich uczniów w wieku 12-18 lat. Po sześciu miesiącach średnie oceny z prac domowych użytkowników AI wzrosły o 18 proc., a czas spędzany na zadaniach skrócił się o 30 proc. Jednak na egzaminach – gdzie nie mogli liczyć na wsparcie bota – wyniki były niższe o 20 proc. (w przypadku comiesięcznych testów) oraz od 18 do 24 proc. w przypadku egzaminów wstępnych.

    Beniamin Szczepankiewicz, analityk cyberzagrożeń ESET, zwraca uwagę na sedno problemu: – AI może wyglądać jak korepetytor idealny: dostępny o każdej porze, nie traci cierpliwości i nie wystawia rachunku. To jednak nie oznacza, że można zostawić z nim dziecko bez nadzoru. Dobry cyfrowy korepetytor powinien prowadzić ucznia do odpowiedzi, a nie wykonywać za niego całą pracę.

    Rozwiązanie? Tutor, który nie podaje gotowek

    Nadziei dostarcza turecki eksperyment z prawie tysiącem licealistów. Zwykły chatbot poprawiał wyniki podczas ćwiczeń, ale po odebraniu dostępu do AI uczniowie wypadli na egzaminie o 17 proc. gorzej od grupy kontrolnej. Zupełnie inaczej zadziałał GPT Tutor, który nie podawał gotowych odpowiedzi, a jedynie wskazówki. Korzystający z niego licealiści osiągali podczas ćwiczeń wyniki lepsze o 127 proc., a na późniejszym egzaminie nie odnotowano kary.

    Rynek korepetycji zmienia się nieodwracalnie. Wyzwaniem dla nauczycieli i systemu edukacji będzie adaptacja narzędzi AI tak, by wspierały prawdziwą naukę, a nie tylko dostarczały gotowych rozwiązań.

  • Asseco bije rekordy: portfel zamówień na 13,4 mld zł, a zysk skacze o 52%

    Asseco bije rekordy: portfel zamówień na 13,4 mld zł, a zysk skacze o 52%

    Asseco Poland, największa rodzima firma informatyczna, ma za sobą wyjątkowo udane pierwsze półrocze 2026 roku. Spółka nie tylko pochwaliła się wynikami finansowymi wyraźnie lepszymi od rynkowych oczekiwań, ale także ujawniła solidny portfel zamówień i sfinalizowała nową akwizycję.

    Lepsze wyniki niż zakładał rynek

    W drugim kwartale grupa wypracowała 201,2 mln zł zysku netto, podczas gdy analitycy ankietowani przez PAP Biznes spodziewali się średnio 185,2 mln zł. EBITDA sięgnęła 769,9 mln zł, ponownie przebijając konsensus na poziomie 731,4 mln zł. Wyższy od prognoz okazał się również zysk operacyjny (570 mln zł wobec oczekiwanych 536 mln zł) oraz przychody, które wyniosły 4,85 mld zł (prognoza: 4,57 mld zł).

    W ujęciu całego pierwszego półrocza przychody grupy sięgnęły 9,3 mld zł. Co ważne, ponad 7,1 mld zł z tej kwoty pochodziło ze sprzedaży własnych produktów i usług IT. Zysk operacyjny za sześć miesięcy wyniósł 1,1 mld zł, co oznacza wzrost o 38 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2025 roku. Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej poszybował w górę o 52 proc., do 430 mln zł.

    Portfel zamówień wart 13,4 mld zł

    Kluczowym wskaźnikiem przyszłych przychodów jest skonsolidowany portfel zamówień na oprogramowanie i usługi własne, który na 2026 rok opiewa na 13,4 mld zł. Jak podała spółka, w kursach zmiennych jest on o 18 proc. wyższy niż przed rokiem, a po wyeliminowaniu wpływu wahań walutowych – o 12 proc.

    Polska i zagranica napędzają wzrost

    Wyniki grupy są silnie zdywersyfikowane geograficznie. Aż 86 proc. sprzedaży pochodzi z rynków zagranicznych, reprezentowanych głównie przez segmenty Formula Systems oraz Asseco International.

    Segment krajowy, Asseco Poland, odnotował wzrost przychodów o 17 proc., do 1,3 mld zł. Jego udział w skonsolidowanej sprzedaży grupy wyniósł 14 proc., a zysk operacyjny wzrósł z 214,7 mln zł do 318,7 mln zł. Spółka kontynuowała prace nad cyfryzacją usług publicznych, w szczególności w ochronie zdrowia, co było wspierane środkami z Krajowego Planu Odbudowy. Jednocześnie umacniała swoją pozycję w sektorze bankowo-finansowym, opierając się na długoterminowych kontraktach i stabilnych przychodach z usług serwisowych.

    Segment Asseco International zanotował sprzedaż na poziomie 2,4 mld zł, czyli o 9,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Głównym motorem wzrostu były rozwiązania ERP oferowane przez Asseco Enterprise Solutions. Bardzo dobre wyniki wypracowały spółki z Czech i Słowacji, realizujące projekty dla administracji publicznej, opieki zdrowotnej i bankowości. Wzrost sprzedaży odnotowano także w Asseco South Eastern Europe.

    Segment Formula Systems, obejmujący m.in. działalność w Izraelu, wypracował 5,6 mld zł przychodów, co stanowi wzrost o 18 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

    Nowa akwizycja w sektorze detalicznym

    Asseco nie zwalnia tempa również na froncie przejęć. Spółka ogłosiła zakup większościowego pakietu akcji Mc Comp za kwotę 47,2 mln zł. Mc Comp to wiodący producent oprogramowania dla sektora detalicznego, specjalizujący się m.in. w rozwiązaniach dla stacji paliw.

    Wraz z publikacją wyników giełdowa wycena Asseco Poland w czwartek, 28 sierpnia, przekroczyła 20 mld zł.

  • Zondacrypto upada. Estoński sąd ogłosił bankructwo operatora giełdy

    Zondacrypto upada. Estoński sąd ogłosił bankructwo operatora giełdy

    W środę 27 sierpnia 2026 r. o godz. 11.00 estoński Sąd Rejonowy Harju w Tallinie formalnie stwierdził niewypłacalność BB Trade Estonia OU, operatora giełdy kryptowalut Zondacrypto, znanej wcześniej na polskim rynku jako BitBay. Jak podał portal Bankier.pl, sprawa cywilna toczyła się pod numerem 2-26-14436/10. Tysiące klientów od miesięcy z niepokojem czekało na taką decyzję, bo nie mogli wypłacić swoich depozytów.

    Syndyk ma ustalić, co zostało z majątku

    Sąd wyznaczył syndyka masy upadłościowej. Został nim Margus Lentsius, adwokat z tallińskiej kancelarii Advokaadiburoo Lentsius&CASUS. Syndyk będzie teraz ustalał, co faktycznie zostało z majątku spółki, oraz przyjmował zgłoszenia wierzytelności od klientów. Z informacji podawanych przez Bankier.pl wynika, że weryfikacja nie będzie prosta – struktura holdingowa giełdy obejmowała podmioty w Estonii, Szwajcarii i na Bahamach, co od początku utrudniało ocenę rzeczywistego stanu finansów.

    Jeszcze przed upadłością BB Trade Estonia mierzyła się z problemami płynnościowymi. Estoński nadzór finansowy FIU nałożył na spółkę ograniczenia, a klienci masowo skarżyli się, że nie mogą wypłacić środków z giełdy. To właśnie kłopoty z wypłatami opisywali klienci w skargach.

    Najbliższy formalny krok w postępowaniu to pierwsze zgromadzenie wierzycieli. Zaplanowano je na 17 września 2026 r. o godz. 11.00 w sali 3005 Sądu Rejonowego Harju. To będzie pierwsze takie spotkanie wierzycieli w tej sprawie.

    Klienci są wierzycielami nieuprzywilejowanymi

    Dla osób, które trzymały pieniądze na Zondacrypto, kluczowa jest ich pozycja prawna. Klienci giełdy mają status wierzycieli nieuprzywilejowanych. Oznacza to, że ich roszczenia mogą zostać zaspokojone dopiero po pokryciu kosztów postępowania i spłacie zobowiązań uprzywilejowanych. Majątek upadłej spółki zostanie najpierw rozdysponowany na koszty i zobowiązania uprzywilejowane, a dopiero ewentualna pozostałość może trafić do klientów. Pełny zwrot depozytów może okazać się bardzo trudny.

    Portal Interia wskazuje, że polscy poszkodowani będą musieli ubiegać się o zwrot środków na podstawie estońskiego prawa upadłościowego. Dla nich oznacza to m.in. wyższe koszty obsługi prawnej. Ogłoszenie upadłości wprowadza też ramy czasowe i prawne dla wszystkich osób poszkodowanych.

    Dwa miesiące na zgłoszenie roszczeń

    Wierzyciele mają dwa miesiące od publikacji obwieszczenia w wydawnictwie Ametlikud Teadaanded, aby przekazać syndykowi wszystkie wierzytelności wobec dłużnika powstałe przed ogłoszeniem upadłości. Jak wskazano w obwieszczeniu:

    Wierzyciele są zobowiązani – najpóźniej w terminie dwóch miesięcy od dnia ukazania się obwieszczenia o upadłości w wydawnictwie Ametlikud Teadaanded – zgłosić syndykowi wszystkie swoje wierzytelności wobec dłużnika powstałe przed ogłoszeniem upadłości, niezależnie od podstawy powstania wierzytelności oraz terminu jej wymagalności.

    Dwumiesięczny termin jest więc wyznaczany przez datę publikacji obwieszczenia. Roszczenia zgłoszone po terminie nie zostaną odrzucone, ale ich zaspokojenie przesunięto na końcowy etap postępowania. Kto spóźni się z formalnościami, może trafić na sam koniec listy wierzycieli. Formalnie roszczenie nie przepada, ale jego realizacja zostaje odsunięta w czasie. Zgłoszenia roszczeń należy kierować do syndyka, który przejął wyłączną kontrolę nad masą upadłości.

    | Termin | Wydarzenie |
    |—|—|
    | 27 sierpnia 2026 r., godz. 11.00 | Sąd Rejonowy Harju stwierdza niewypłacalność BB Trade Estonia |
    | 17 września 2026 r., godz. 11.00 | Pierwsze zgromadzenie wierzycieli w sali 3005 |
    | 2 miesiące od publikacji obwieszczenia | Termin zgłaszania roszczeń przez wierzycieli |

    Od momentu ogłoszenia upadłości to syndyk jako jedyny może przyjmować świadczenia i wykonywać prawa związane z majątkiem objętym masą. Zanim dojdzie do zgromadzenia wierzycieli, syndyk będzie ustalał, co wchodzi w skład masy upadłości, i będzie przyjmował zgłoszenia wierzytelności. Najbliższym terminem w tej sprawie pozostaje wrześniowe zgromadzenie wierzycieli w Tallinie.

  • Sierpniowa gospodarka: banki i IT świętują, przemysł i turystyka w odwrocie

    Sierpniowa gospodarka: banki i IT świętują, przemysł i turystyka w odwrocie

    Polska gospodarka w sierpniu 2026 roku pokazała dwa oblicza. Z jednej strony sektor finansowy i firmy IT notują świetne nastroje, a z drugiej – przemysł i turystyka borykają się z problemami. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego oraz Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) rysują obraz gospodarki, w której ożywienie jest nierównomierne.

    Sektor finansowy: optymizm i plany zatrudnienia

    Aż 29,9% firm z branży finansowej i ubezpieczeniowej zgłosiło w sierpniu poprawę swojej sytuacji – to o 0,1 pkt proc. więcej niż w lipcu i o 2,1 pkt proc. więcej niż rok temu. Tylko 2% przedsiębiorstw odnotowało pogorszenie. Co więcej, 13,7% firm planuje zwiększenie zatrudnienia, a jedynie 8,9% rozważa redukcje. Zaledwie 0,5% badanych spodziewa się pogorszenia w najbliższym czasie, a 12,3% oczekuje poprawy – to najwyższy odsetek od maja.

    Przemysł: wciąż pod presją

    Na drugim biegunie znajduje się przemysł. 18,2% firm ocenia swoją bieżącą sytuację jako złą, podczas gdy dobrze mówi o niej tylko 10,3%. 17,1% przedsiębiorstw informuje o pogorszeniu portfela zamówień, a poprawę widzi 10,5%. W efekcie 10,5% firm myśli o cięciu zatrudnienia – o 0,6 pkt proc. więcej niż rok temu. Najgorsze nastroje panują w branży meblarskiej (koniunktura -23,3 pkt.), odzieżowej (-21,8 pkt.) i metalowej (-14,1 pkt.). Z kolei producenci sprzętu komputerowego i elektronicznego (+11,8 pkt.) oraz transportowego (+8,1 pkt.) mogą pochwalić się dobrymi wynikami. Niepokojący wzrost zapasów odnotowują branże koksowo-paliwowa (-32,8 pkt.), metalowa (-14,4 pkt.) i odzieżowa (-11,4 pkt.).

    Jest jednak iskierka nadziei: odsetek firm przewidujących pogorszenie swojej sytuacji finansowej spadł do 12,6% z 13,2% miesiąc wcześniej i 14,7% rok temu. Poprawy oczekuje 8,9% – najwięcej od marca 2024 roku.

    Budownictwo i handel: bez fajerwerków

    W budownictwie zdania są podzielone. Odsetek firm oceniających sytuację dobrze wzrósł do 13,3% (z 10,4% rok temu), a źle – spadł do 13% (z 15,2% rok temu). Jednak tylko 4,1% przedsiębiorstw planuje wzrost zatrudnienia, podczas gdy 7,4% chce je ograniczyć. Podobnie w handlu detalicznym: o zwiększeniu zatrudnienia myśli 4,9% firm, a o zmniejszeniu – 7,3%. Pracownicy mogą mniej obawiać się zwolnień, ale nie powinni liczyć na podwyżki – poprawy sytuacji finansowej spodziewa się tylko 7,5% firm, a pogorszenia – 9,4%.

    Turystyka: sezonowy spadek koniunktury

    Branża zakwaterowania i gastronomii odczuwa koniec sezonu wakacyjnego. Poprawy oczekuje w sierpniu 19,2% firm, czyli o 12,3 pkt proc. mniej niż w lipcu, a pogorszenia – 12,2% (o 1,9 pkt proc. więcej). W ujęciu rocznym widać jednak poprawę: o 3,7 pkt proc. więcej firm niż przed rokiem widzi poprawę. Zwolnienia planuje 18,4% przedsiębiorstw, a tylko 7% chce zwiększać zatrudnienie.

    Informacja i komunikacja: drugi biegun wzrostu

    Poza sektorem finansowym najlepsze nastroje panują w branży informacji i komunikacji. 23,6% firm ocenia swoją bieżącą sytuację jako dobrą, a jedynie 6,7% jako złą. 11,1% przedsiębiorstw myśli o zwiększeniu zatrudnienia, a 6% o jego redukcji. To drugi najlepszy wynik po sektorze finansowym.

    Wskaźnik wyprzedzający: lekka korekta, ale trend wzrostowy

    Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) podało, że Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury w sierpniu obniżył się do 176,5 pkt z 177 pkt w lipcu. „Ta niewielka korekta nie zaburza dominującej w ostatnim czasie tendencji wzrostowej i dobrych perspektyw dla polskiej gospodarki” – czytamy w raporcie BIEC. Spośród ośmiu składowych wskaźnika dwie poprawiły się, trzy nie zmieniły, a trzy uległy pogorszeniu. Przedsiębiorcy oceniają napływ nowych zamówień nieco gorzej niż miesiąc temu, ale lepiej niż rok temu. Częściowo to efekt słabej koniunktury w Europie oraz sezonowego spowolnienia urlopowego. Najlepiej radzą sobie producenci sprzętu elektronicznego i transportowego, najgorzej – mebli i odzieży.

    Brak poprawy w zamówieniach przekłada się na oceny ogólnej sytuacji i finansów firm. Jednak statystyki GUS za pierwsze półrocze, obejmujące firmy zatrudniające co najmniej 50 osób, pokazują zdecydowanie lepszy obraz – szczególnie w usługach, które rozwijają się znacznie szybciej niż przetwórstwo przemysłowe. To może tłumaczyć rozbieżność między nastrojami w przemyśle a ogólnymi wynikami gospodarki.