Blog

  • Złoty pod presją, a oszczędności rosną. TFI sypią funduszami w dolarach i euro

    Złoty pod presją, a oszczędności rosną. TFI sypią funduszami w dolarach i euro

    Polacy trzymają w walutowych rachunkach oszczędnościowych rekordowe kwoty, a krajowe towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) odpowiadają lawiną nowych produktów. W ostatnich miesiącach oferta funduszy obligacji zagranicznych denominowanych w dolarach amerykańskich i euro wyraźnie się poszerzyła. To odpowiedź na zmianę nawyków oszczędnościowych Polaków, którzy po wysokiej inflacji z przeszłości na stałe włączyli twarde waluty do swoich portfeli.

    Rekordowe oszczędności na rachunkach walutowych

    Pamięć o szoku inflacyjnym, który spotęgował wybuch wojny w Ukrainie, jest wciąż żywa. Dlatego wiele gospodarstw domowych zdecydowało się utrzymywać kilkanaście procent swoich oszczędności w euro lub dolarze. Szacunki wskazują, że przed pandemią na rachunkach walutowych znajdowało się od 100 do 120 mld zł. Obecnie kwota ta może sięgać nawet 200 mld zł. Wraz ze wzrostem ogólnego poziomu oszczędności do rekordowych wysokości, rosną również środki trzymane w walutach obcych.

    Nowe fundusze od Erste, ING i Goldman Sachs TFI

    Na ten trend odpowiedziały już krajowe TFI. Erste TFI postawiło na fundusz obligacji w euro. Jak tłumaczyła zarządzająca Marta Stępień, największą zaletą rozwiązania jest to, że „poduszka bezpieczeństwa” w euro może zarabiać. Fundusz ten inwestuje wyłącznie w krótkoterminowe obligacje o ratingu inwestycyjnym, co oznacza niewielką wrażliwość na zmiany rynkowych stóp procentowych.

    ING TFI z kolei wprowadziło dwa fundusze obligacji krótkoterminowych wycenianych w walutach obcych – euro i dolarze. Radosław Sosna, członek zarządu Goldman Sachs TFI, wyjaśniał, że w wyniku wybuchu wojny Polacy trzymają część oszczędności w twardych walutach. Fundusz bardzo niskiego ryzyka, wyceniany w walucie obcej, może być dla tych osób ciekawym rozwiązaniem.

    Dlaczego to może być dobry moment?

    Eksperci zwracają uwagę, że obecna sytuacja makroekonomiczna sprzyja tego typu inwestycjom. Radosław Wołyniec, zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami i doradztwa inwestycyjnego w Ceres DI, uważa, że fundusze obligacji zagranicznych denominowane w walutach obcych są aktualnie warte rozważenia. Rośnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA, co prowadzi do wzrostu rentowności. To sprzyja funduszom opartym na krótkoterminowych papierach rządowych, które cechują się niskim poziomem duration.

    Ponadto, pomimo deeskalacji sytuacji geopolitycznej, obserwujemy aprecjację dolara i napływy do aktywów amerykańskich. – W najbliższych miesiącach spodziewamy się dalszego umocnienia dolara – przewiduje Wołyniec. Jak dodaje, decydując się teraz na zakup funduszu w obcej walucie inwestującego w krótkoterminowe papiery amerykańskie, można liczyć na korzyść zarówno z atrakcyjnej rentowności, jak i wzrostu kursu dolara. Należy jednak pamiętać, że dalszy wzrost dochodowości nie będzie sprzyjał obligacjom długoterminowym, których wycena spada wraz ze wzrostem rentowności.

    Mechanizm działania funduszy walutowych

    Grzegorz Pułkotycki, dyrektor inwestycyjny Starfund, wyjaśnia, że dla funduszy obligacji zagranicznych wzrost rentowności obligacji w portfelu oznacza spadek ich cen – tym głębszy, im wyższy parametr duration. Fundusze inwestujące w instrumenty w USD lub EUR i wyceniające jednostkę w tej samej walucie nie odczują bezpośrednio wpływu zmian wartości walut – jedyną zmienną pozostaje wycena portfela obligacji w walutach bazowych. Inaczej jest w przypadku funduszy, które inwestują np. w obligacje dolarowe, nie zabezpieczają ryzyka walutowego, a jednostka funduszu wyrażona jest w PLN. Wówczas znaczne osłabienie złotego wobec dolara może z nawiązką zrekompensować straty na portfelu obligacji i przynieść zysk posiadaczowi jednostek.

    Presja na złotego i gołębie sygnały z RPP

    Moment na wprowadzanie takich produktów wydaje się trafny, ponieważ polska waluta zachowuje się niepokojąco. Z jednej strony Rada Polityki Pieniężnej wysyła gołębie sygnały, z drugiej główne banki centralne są jastrzębie. Zdaniem analityków cytowanych w Parkiecie, inwestorzy dostosowują się do nowych realiów, w których do podwyżek stóp procentowych w USA jest bliżej niż w Polsce. Historycznie rzecz biorąc, w czerwcu złoty zachowywał się neutralnie, w lipcu częściej się umacniał, ale dopiero sierpień i wrzesień przynosiły jego wyraźną słabość.

    Aktywa z bezpiecznej przystani pod presją

    Warto dodać, że tradycyjne bezpieczne przystanie, takie jak złoto i amerykańskie obligacje rządowe, nie dawały w ostatnich miesiącach inwestorom ochrony. Cena złota, po styczniowym rekordzie 5595,47 USD za uncję, w czerwcu spadła nawet poniżej 4000 USD. Rentowności amerykańskich obligacji rosły w czasie wojny USA z Iranem, a jen japoński był najsłabszy od 40 lat wobec dolara. Analitycy wskazują, że obligacje nie doczekały się napływu kapitału ze względu na oczekiwania inflacyjne i wielkość długu publicznego.

    Podsumowanie

    Rosnąca popularność rachunków walutowych i presja na złotego sprawiają, że oferta funduszy obligacji w dolarach i euro będzie się prawdopodobnie dalej rozszerzać. Fundusze te, oparte głównie o krótkoterminowe papiery dłużne, mają być dla Polaków sposobem na aktywne przechowywanie oszczędności w twardych walutach. Jak podkreślają zarządzający, kluczowe znaczenie ma tu nie tylko ekspozycja walutowa, ale i niski poziom ryzyka stopy procentowej.

  • Polski rynek aut w czerwcu bije rekord. Octavia detronizuje Corollę, a chińskie marki rosną w siłę

    Polski rynek aut w czerwcu bije rekord. Octavia detronizuje Corollę, a chińskie marki rosną w siłę

    Czerwiec 2026 roku przejdzie do historii polskiej motoryzacji. Z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że w ubiegłym miesiącu zarejestrowano w kraju ponad 66,4 tys. nowych samochodów osobowych i dostawczych (o DMC do 3,5 t). To wynik o 19,6% wyższy niż rok wcześniej i jednocześnie najlepszy czerwiec w całym XXI wieku.

    Rekordowa sprzedaż aut osobowych

    Sama kategoria samochodów osobowych zamknęła czerwiec z wynikiem prawie 59 tys. rejestracji – to wzrost o 18,9% r/r. Od początku roku na drogi wyjechało ponad 312 tys. nowych aut osobowych, czyli o 9,4% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Łącznie z pojazdami dostawczymi od stycznia do czerwca zarejestrowano 349,9 tys. pojazdów (+9,9% r/r).

    Za wzrostem stoją głównie klienci instytucjonalni, którzy odpowiadali w czerwcu za 69,5% rejestracji osobowych. To właśnie floty firmowe napędzają popyt i zmieniają układ sił na rynku.

    Koniec ery Corolli – nowym liderem Octavia

    Największą sensacją czerwca jest zmiana na szczycie rankingu modeli. Toyota Corolla, która nieprzerwanie dominowała przez 86 miesięcy (z wyjątkiem października 2025 r.), ustąpiła miejsca Skodzie Octavii. Czeski model rozszedł się w liczbie 2 106 egzemplarzy, podczas gdy Corolla osiągnęła 1 984 sztuki.

    W ujęciu rocznym Corolla wciąż prowadzi wśród modeli (ok. 12 tys. rejestracji), a Toyota jako marka pozostaje liderem z ponad 43,9 tys. rejestracji (choć spadek o 3,1% r/r). Drugą pozycję zajmuje Skoda z ok. 32,9 tys. aut (+8,81%), a trzecią Volkswagen z 22,7 tys. (+10,9%).

    Ranking dziesięciu najchętniej wybieranych modeli w czerwcu przedstawia się następująco: Skoda Octavia (2 106), Toyota Corolla (1 984), Kia Sportage (1 556), MG HS (1 126), Hyundai Tucson (1 125), Toyota Yaris Cross (1 073), Volvo XC60 (950), Toyota Yaris (921), Dacia Duster (914) oraz Volkswagen T‑Roc (813).

    Chiński SUV MG HS, który uplasował się na czwartym miejscu, to największe zaskoczenie miesiąca. Marka MG po raz pierwszy przekroczyła granicę 2 tys. rejestracji miesięcznie, co potwierdza jej szybką ekspansję. Udział chińskich producentów w rynku wzrósł do 14,9%, bijąc kolejny rekord.

    Elektryki odbijają, ale trend nie jest pewny

    W czerwcu wzrósł także udział samochodów elektrycznych – do 5,1% z 4,1% miesiąc wcześniej. – Oznacza to powrót do poziomu z kwietnia i krótkoterminowe odbicie – komentuje Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Samar. Zaznacza, że nie ma jeszcze jednoznacznego trendu wzrostowego w ujęciu liniowym.

    Segment dostawczy rośnie szybciej niż osobowy

    Firmy inwestują również w samochody dostawcze. W czerwcu zarejestrowano ich prawie 7,5 tys., co dało wzrost o 25,5% r/r oraz o 20,4% m/m. Od początku roku to już 37,8 tys. aut dostawczych, czyli o 14,4% więcej niż rok wcześniej.

    – Wzrost w tym segmencie wyraźnie przewyższa dynamikę rynku osobowego, co może wskazywać na rosnącą aktywność inwestycyjną przedsiębiorców – dodaje Drzewiecki. Liderem w kategorii dostawczej jest Renault z wynikiem 7 tys. rejestracji (+43,7%), a najpopularniejszym modelem pozostaje Renault Master, którego liczba rejestracji wzrosła o 53,1% r/r.

    Prognozy na cały rok

    Wojciech Drzewiecki prognozuje, że w całym 2026 roku w Polsce może zostać zarejestrowanych ok. 635 tys. samochodów osobowych oraz 75 tys. dostawczych. Jednocześnie zastrzega, że dynamika wzrostu w ostatnich miesiącach wskazuje na możliwość korekty prognozy w górę.

  • Susza hydrologiczna obejmuje już połowę Polski. Energetyka i rolnictwo na celowniku

    Susza hydrologiczna obejmuje już połowę Polski. Energetyka i rolnictwo na celowniku

    Susza hydrologiczna w Polsce rozlewa się na coraz większym obszarze – według najnowszych danych problem dotyczy już około 50% powierzchni kraju. Po rekordowo ciepłym czerwcu i przy prognozowanej fali upałów w połowie lipca, deficyt wody staje się realnym zagrożeniem nie tylko dla rolnictwa, ale także dla sektora energetycznego i przemysłu.

    Jak reagują najwięksi gracze energetyczni?

    Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW-PIB) ostrzega, że zjawisko będzie narastać z powodu wysokich temperatur, silnego nasłonecznienia i zwiększonej ewapotranspiracji. W dorzeczach Wisły i Odry przepływy w rzekach są już poniżej średnich niskich wartości wieloletnich. Energetyka, która opiera się na chłodzeniu wodnym, czuje to bezpośrednio.

    Grupa Enea zapewnia, że na bieżąco monitoruje sytuację, a obecny stan wód w rejonie jej elektrowni jest stabilny. – Długotrwałe zmiany hydrologiczne mogą w przyszłości oddziaływać na warunki funkcjonowania infrastruktury energetycznej – przyznaje Berenika Ratajczak, rzeczniczka Enei. Firma informuje, że elektrownia w Połańcu może pracować w tzw. obiegu mieszanym, który pozwala zawracać część wody chłodzącej. W przypadku długotrwałej suszy możliwe jest jednak ograniczenie produkcji energii.

    Tauron również nie odnotował dotąd istotnego wpływu suszy na wyniki. Firma podkreśla, że energia wodna stanowi niewielki udział w jej portfelu OZE, a większość opiera się na wietrze i fotowoltaice. Jednym z ważniejszych projektów jest modernizacja zapory w Pilchowicach, która pochłonie około 93 mln zł i potrwa do 2028 roku. Celem jest utrzymanie zdolności retencyjnych zbiornika.

    Orlen zwraca uwagę, że jego zakłady w dużej mierze zlokalizowane są wzdłuż Wisły. Susza najbardziej dotyka segmenty energetyczny, rafineryjny i petrochemiczny. – Woda nie jest głównym surowcem, ale jest niezbędna do chłodzenia, wytwarzania pary technologicznej i utrzymania instalacji – podaje dział prasowy koncernu. Orlen realizuje prace koncepcyjne nad wykorzystaniem wody odzyskanej z oczyszczonych ścieków. W przypadku EC Żerań mogłoby to zmniejszyć pobór wody z Wisły nawet o 80%, a w EC Siekierki o 20%. Koncern zastrzega jednak, że potrzebne są zmiany prawne.

    Przemysł wydobywczy i chemiczny mierzy się z ryzykiem

    KGHM koncentruje się na monitoringu Odry. – Susza potencjalnie dotyczy bezpośredniej działalności operacyjnej, gdzie poziomy wód determinują możliwości bezpiecznego odprowadzania zmineralizowanych wód kopalnianych – mówi Artur Newecki, rzecznik spółki. W ciągu ostatnich czterech lat grupa wydała na gospodarkę wodną kilkaset milionów złotych, a w planach są dalsze inwestycje w iniekcje górotworu i rozwój systemów retencji.

    Grupa Azoty obserwuje obniżenie dostępności wód powierzchniowych w rejonie Tarnowa i Kędzierzyna. Na razie nie ma bezpośredniego wpływu na produkcję, ale spółka wdraża obiegi zamknięte i odzysk wody. JSW twierdzi, że sytuacja w województwie śląskim nie zagraża jej działalności, a poziom wód w rzekach jest zadowalający.

    Eksperci: Bez zmian klimatu i polityki wodnej będzie tylko gorzej

    Dr hab. Zbigniew M. Karaczun, profesor SGGW i ekspert Koalicji Klimatycznej, wskazuje, że susza hydrologiczna staje się nową normalnością. – Od 2011 roku mamy w Polsce permanentną suszę letnią – podkreśla. Jego zdaniem główną przyczyną jest zmiana klimatu, a także zła gospodarka wodna, która polega na osuszaniu i prostowaniu rzek. Wzywa do odtwarzania terenów podmokłych i renaturalizacji cieków.

    Tomasz Czech z Fundacji Instrat dodaje, że susza to jedno z najpoważniejszych ryzyk operacyjnych dla spółek giełdowych. – Woda pozostaje najtańszym, a zarazem najbardziej niedocenianym surowcem w gospodarce – mówi. Przypomina rok 2015, gdy niski poziom wód odebrał krajowym elektrowniom ponad 2 GW mocy, a Polskie Sieci Elektroenergetyczne po raz pierwszy od 1989 roku zastosowały stopnie zasilania.

    Rolnictwo też cierpi – zboża, owoce i truskawki zagrożone

    Według aktualizacji monitoringu suszy rolniczej z 3 lipca 2026 r., najbardziej zagrożone są zboża jare. W województwach kujawsko-pomorskim i mazowieckim susza obejmuje 100% gmin, w lubelskim 98%, a w lubuskim 90%. Problemy dotyczą także krzewów owocowych – w lubelskim 94% gmin, a w kujawsko-pomorskim 79%. Truskawki ucierpiały najmocniej w kujawsko-pomorskim (100% gmin) i lubelskim (97%). Niższe plony mogą przełożyć się na wzrost cen żywności.

    Co dalej?

    Prognozowana fala upałów w połowie lipca może jeszcze pogłębić deficyt wody. Zarówno energetyka, jak i rolnictwo stoją przed koniecznością dostosowania się do nowych warunków klimatycznych. Firmy deklarują dalsze inwestycje w zamknięte obiegi i retencję, ale – jak zaznacza Orlen – część rozwiązań wymaga zmian legislacyjnych.

  • Nowy budżet UE na lata 2028–2034: 2 biliony euro, ale stare zasady gry odchodzą w przeszłość. Co to oznacza dla Polski?

    Nowy budżet UE na lata 2028–2034: 2 biliony euro, ale stare zasady gry odchodzą w przeszłość. Co to oznacza dla Polski?

    Unia Europejska szykuje się do przyjęcia budżetu na lata 2028–2034 o wartości blisko 2 bilionów euro – to niemal 10% więcej niż w obecnej perspektywie. Jednak prawdziwa rewolucja tkwi nie w kwocie, ale w tym, jak pieniądze będą dzielone. Bruksela proponuje odejście od sztywnych krajowych kopert na rzecz centralnie zarządzanych funduszy. Dla Polski, która świetnie radziła sobie z funduszami spójności, to nowa, wymagająca rzeczywistość.

    Koniec z „narodową kopertą”?

    Nowy budżet to już nie tylko polityka spójności i wspólna polityka rolna. Unia stawia na elastyczność, by móc szybko reagować na kryzysy – od geopolitycznych po energetyczne. Aż 90% środków w obecnym budżecie było zablokowanych w sztywnych alokacjach, co – jak podkreślał Grzegorz Radziejewski z gabinetu komisarza Piotra Serafina – niemal uniemożliwiło reakcję na wojnę w Ukrainie czy pandemię. W nowym rozdaniu większość funduszy ma być dzielona centralnie, a nie przydzielana z góry poszczególnym państwom.

    Obronność priorytetem numer jeden

    Absolutną nowością są gigantyczne nakłady na bezpieczeństwo i obronę. Europoseł Michał Szczerba wskazał na niemal dziewięciokrotny wzrost – z niespełna 15 mld euro do 131 mld euro w ramach tzw. okna obrony i przestrzeni kosmicznej. Dla Polski szczególnie ważna jest mobilność wojskowa: budżet na ten cel rośnie z 2 mld do 18 mld euro, a trzy z czterech strategicznych korytarzy w Europie będą przebiegać przez nasz kraj. Oznacza to ogromne inwestycje w drogi, mosty i linie kolejowe o podwójnym zastosowaniu.

    Innowacje i konkurencyjność – nawet 450 mld euro

    Europejski Fundusz Konkurencyjności (EFK) to nowy instrument, który ma zastąpić aż czternaście dotychczasowych programów. Jego budżet to ok. 234,3 mld euro. Wraz z odnowionym Horyzontem Europa (175 mld) i Funduszem Innowacji (41,2 mld) na innowacyjność trafi ponad 450 mld euro – około jednej piątej wszystkich wydatków. Problem w tym, że Polska w programach centralnych (jak Horyzont Europa) była dotąd płatnikiem netto – z każdego euro składki odzyskiwała tylko ok. 28 eurocentów.

    Polski rząd wynegocjował preferencje

    Warszawa walczyła o zmiany w EFK, które poprawią pozycję polskich firm. I częściowo się udało. W rozporządzeniu zapisano preferencje dla MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw) – osobne konkursy, uproszczony udział w konsorcjach i specjalne instrumenty wsparcia. Do celów funduszu wpisano rozwój łańcuchów wartości obejmujących całą UE, co ma zachęcić do tworzenia międzynarodowych konsorcjów i angażowania podmiotów z krajów słabiej reprezentowanych w unijnych programach.

    Minister finansów Andrzej Domański komentuje:

    Geopolityczna rzeczywistość wymaga od nas zdecydowanych działań. Dzięki polskim postulatom zgłaszanym do rozporządzenia EFK stanie się on instrumentem, który nie tylko zwiększy bezpieczeństwo Europy, ale też da polskim firmom realną szansę na udział w strategicznych, innowacyjnych projektach UE.

    Rząd przeforsował też uwzględnienie specyfiki państw granicy wschodniej – w rozporządzeniu znalazły się odniesienia do zagrożeń wynikających z agresji Rosji przeciwko Ukrainie. Część pieniędzy może być kierowana na obronność, infrastrukturę krytyczną i ochronę granic.

    Co się nie udało? Brak twardych gwarancji geograficznych

    Polska wraz z kilkoma krajami domagała się mechanizmów zapewniających równowagę geograficzną – chodziło o to, by pieniądze nie trafiały głównie do Francji i Niemiec. Udało się jedynie wprowadzić monitoring i obowiązek interwencji KE w przypadku nadmiernej koncentracji, ale bez konkretnych sankcji. Resort Rozwoju i Technologii przyznaje, że brak twardych gwarancji oznacza ryzyko, ale samo uznanie problemu to krok w stronę większej przejrzystości.

    Biznes studzi optymizm

    Podczas debaty w Przedstawicielstwie Komisji Europejskiej w Warszawie przedstawiciele przemysłu wskazywali na potężną lukę inwestycyjną. Aleksandra Karpińska z ORLEN S.A. zwróciła uwagę, że potrzeby sektora w zakresie dekarbonizacji sięgają 38–48 mld euro rocznie, a środki w EFK na ten cel są wielokrotnie niższe. Przedsiębiorcy apelują o neutralność technologiczną i wsparcie dla technologii przejściowych, takich jak gaz ziemny czy CCS, by nie wypchnąć produkcji poza Europę.

    Co z polityką spójności?

    Mimo centralizacji, Polska nie rezygnuje z walki o fundusz spójności. Monika Sikora z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej zapewnia, że 44% środków trafi do regionów – to kwota ok. 35 mld euro. Zmienia się logika wydatkowania: system będzie oparty na rezultatach, na wzór KPO, co budzi obawy samorządów o większą biurokrację i ryzyko centralizacji decyzji.

    Co dalej?

    Negocjacje nad ostatecznym kształtem budżetu powinny zakończyć się w grudniu 2026 roku. Kluczowe rozmowy będą toczyć się w ramach tzw. Negoboxu. Dla Polski stawką jest nie tylko wielkość transferów, ale też utrzymanie tempa nadrabiania zaległości rozwojowych w nowej, bardziej konkurencyjnej architekturze unijnych finansów.

  • 62 tys. zł wyrównania dla emeryta. Sądy przyznają miliony, a rząd wciąż zwleka

    62 tys. zł wyrównania dla emeryta. Sądy przyznają miliony, a rząd wciąż zwleka

    Setki polskich seniorów zamiast czekać na opieszałe prace legislacyjne idą do sądu i wygrywają. W ostatnich miesiącach zapadły wyroki, które przyznają emerytom nie tylko wyższe miesięczne świadczenia, ale i wyrównania sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wszystko przez przepis, który Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjny już w czerwcu 2024 r., a który wciąż nie został zmieniony.

    Wyrok TK jest, ustawy nie ma

    Sprawa dotyczy osób, które pobierały wcześniejszą emeryturę, a po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego złożyły wniosek o nowe świadczenie od 1 stycznia 2013 r. ZUS obniżał im wtedy emeryturę o sumę wcześniej pobranych kwot. Trybunał Konstytucyjny w czerwcu 2024 r. orzekł, że takie pomniejszanie jest niezgodne z konstytucją (sygn. SK 140/20). Problem w tym, że wyrok nie został opublikowany, a więc formalnie nie obowiązuje. Rząd zapowiadał nowelizację na 1 czerwca, ale projekt utknął w konsultacjach.

    Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informuje, że po zakończeniu konsultacji międzyresortowych i publicznych analizuje zgłoszone uwagi i postulaty. Według resortu z podwyżki mogłoby skorzystać 175,2 tys. osób. Projekt ustawy nie został dotąd przyjęty przez rząd. Nowe przepisy miały objąć kobiety urodzone w latach 1954–1959 oraz mężczyzn z roczników 1949–1952 i 1954, którzy skorzystali z wcześniejszej emerytury przed 6 czerwca 2012 r.

    Sędziowie przyznają nawet 62 tys. zł zaległości

    Seniorzy, którzy nie chcą czekać na ustawę, coraz częściej wygrywają w sądach. Przykłady z 2025 i 2026 roku pokazują, że kwoty bywają naprawdę wysokie:

    • Sąd Apelacyjny w Katowicach (22 grudnia 2025 r.) – emerytowany górnik dostał 1229,72 zł podwyżki miesięcznej i 20 905,24 zł wyrównania brutto.
    • Sąd Apelacyjny w Szczecinie (25 marca 2026 r.) – były pracownik kolei uzyskał 883,30 zł więcej do emerytury i 15 899,50 zł wyrównania.
    • Sąd Apelacyjny w Poznaniu (11 marca 2026 r.) – emeryt pracujący w szczególnych warunkach otrzymał 3485,19 zł podwyżki oraz 62 321,63 zł zaległych świadczeń – to najwyższe znane wyrównanie.
    • Sąd Apelacyjny w Białymstoku (16 lipca 2025 r.) – nauczycielowi przyznano 2088,62 zł podwyżki i 29 642,66 zł wyrównania.

    76-letni emeryt pozwał Skarb Państwa. Usłyszał: nadużycie prawa

    Sprawa emerytów nabiera jeszcze ostrzejszego wymiaru w kontekście odpowiedzi premiera na pozew jednego z poszkodowanych. 76-letni pan Krzysztof (dane zmienione na jego prośbę) domaga się od Skarbu Państwa odszkodowania w wysokości co najmniej 100 tys. zł za lata 2017–2024, gdy jego emerytura była bezprawnie obniżana. W odpowiedzi na pozew pełnomocnik wyznaczony przez premiera Donalda Tuska stwierdził, że rząd nie ponosi odpowiedzialności, bo brak publikacji wyroku TK nie ma znaczenia, a emeryt „nadużywa prawa procesowego” i jest „bierny”.

    — To państwo odpowiada za proces legislacyjny i błędy z niego wynikające. Premier zaś odwraca kota ogonem i zarzuca emerytowi, który postanowił zawalczyć o swoje prawa, nadużycie przepisów – mówi dr Andrzej Hańderek, radca prawny reprezentujący pana Krzysztofa.

    Dr Hańderek zwraca uwagę, że orzecznictwo sądów powszechnych (Sądów Okręgowych i Apelacyjnych) w sprawach po wyroku TK jest w zdecydowanej większości korzystne dla emerytów. Zauważa jednak duże rozbieżności co do sposobu ustalania wyrównania czy zakresu potrąceń. Opracował też internetową wyszukiwarkę, która pozwala sprawdzić, jak poszczególne sądy rozstrzygają tego typu sprawy.

    Sąd Najwyższy też po stronie seniorów

    W ostatnim czasie Sąd Najwyższy w trzech postanowieniach odmówił przyjęcia skarg kasacyjnych ZUS (sygn. I USK 158/25, I USK 742/26 oraz I USK 838/26). Oznacza to, że w tych sprawach ZUS nie ma już możliwości dalszego zaskarżania. Minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk od ponad roku nadzoruje prace nad nowelizacją, która ma przeliczyć świadczenia dla około 175 tys. osób. Dopóki ustawa nie wejdzie w życie, ZUS nie dokonuje przeliczeń, argumentując to brakiem publikacji orzeczenia TK, a jedyną skuteczną drogą dla poszkodowanych pozostaje sąd.

  • Nowi żołnierze USA w Polsce w trzy miesiące. Pentagon niecierpliwy, a stała baza wciąż odległa

    Nowi żołnierze USA w Polsce w trzy miesiące. Pentagon niecierpliwy, a stała baza wciąż odległa

    Nowi żołnierze na wschodniej flance

    Z ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy do Polski przyjedzie około 5 tysięcy dodatkowych amerykańskich żołnierzy. Będzie to obecność rotacyjna, wpisująca się w szerszy plan wzmacniania wschodniej flanki NATO. Rozmowy z administracją USA prowadzone są przez otoczenie prezydenta i ministra obrony narodowej.

    Polska modelowym sojusznikiem?

    Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki niedawno wrócił z rozmów w Pentagonie. W rozmowie z DGP podkreślał, że po amerykańskiej stronie słyszy deklaracje o Polsce jako wzorowym partnerze.

    „Od strony amerykańskiej wielokrotnie słyszałem, że Polska jest modelowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Potwierdziły to moje rozmowy, m.in. spotkanie z głównym strategiem Pentagonu – Elbridgem Colbym (podsekretarz stanu ds. polityki w Departamencie Wojny). Co za tym idzie, amerykańsko-polska współpraca zapowiada się w najbliższych latach obiecująco” – mówi Grodecki, cytowany przez DGP.

    Grodecki wskazał również na szeroką agendę wspólnych działań – od wzmacniania obecności wojsk USA po nowe projekty w ramach NATO, w tym związane ze sztuczną inteligencją.

    Za kulisami sytuacja wygląda jednak mniej optymistycznie. Gazeta donosi, że w USA narasta frustracja tempem prac po polskiej stronie. Jeden z rozmówców wskazał wprost, że Pentagon miał być „wściekły”, iż od jesieni ubiegłego roku do wiosny nie poczyniono realnych postępów w przygotowaniach do budowy stałej bazy. Strona amerykańska deklaruje jednak wolę polityczną i determinację, by zrealizować zarówno rotacyjną obecność, jak i stałą bazę.

    Spór kompetencyjny i półroczne opóźnienie

    Spór o kompetencje i brak decyzji legislacyjnych doprowadziły do kilkumiesięcznego zastoju, co oznacza około półroczne opóźnienie kluczowego projektu. W praktyce projekt, który miał być jednym z filarów polsko-amerykańskiej współpracy obronnej, utknął w miejscu. Nie wszyscy amerykańscy żołnierze chętnie przenosiliby się z Niemiec do Polski, zwracając uwagę na niższy standard życia i słabsze zaplecze infrastrukturalne.

    Decyzja w horyzoncie roku

    Jak nieoficjalnie ustalił DGP, decyzja wojskowa dotycząca budowy stałej bazy amerykańskiej w Polsce może zapaść w ciągu od 6 do 12 miesięcy. To oznacza, że nadchodzący rok będzie decydujący dla przyszłości amerykańskiej obecności w naszym kraju. Rozmowy na ten temat toczyły się już jesienią 2025 roku, ale dopiero teraz nabierają realnej dynamiki.

    Spotkanie Trump–Nawrocki ma nabrać dynamiki

    Kluczową rolę w dalszych rozmowach odegrać mają bezpośrednie kontakty przywódców. W planach jest spotkanie Donalda Trumpa z prezydentem Karolem Nawrockim, które ma się odbyć w nadchodzących miesiącach. Temat stałej bazy ma być jednym z głównych punktów tego spotkania. Część polityków wskazuje, że intensyfikacja tych działań może być również efektem wcześniejszych napięć wokół rotacyjnej obecności wojsk USA.

    Trzy lata budowy – najpierw szczegółowa oferta

    Jeśli ostateczna decyzja zapadnie, budowa stałej bazy potrwa około trzech lat. Wcześniej konieczne będzie ustalenie szczegółów: ilu żołnierzy miałoby stacjonować w bazie, na jakich zasadach mogłyby im towarzyszyć rodziny oraz gdzie dokładnie baza miałaby powstać. Polska będzie musiała przedstawić kompleksową propozycję obejmującą kwestie prawne, finansowe oraz harmonogram realizacji. Bez tego projekt, mimo deklarowanej dobrej atmosfery w relacjach, może nadal grzęznąć w proceduralnych sporach.

  • Giełdowi deweloperzy pukają w 12,4 tys. sprzedanych lokali. Kto rozdaje karty?

    Giełdowi deweloperzy pukają w 12,4 tys. sprzedanych lokali. Kto rozdaje karty?

    Po miesiącach wyczekiwania na pierwszą obniżkę stóp procentowych polski rynek mieszkaniowy wyraźnie ożył. Wstępne dane za drugi kwartał 2026 r. potwierdzają – giełdowi deweloperzy mają powody do zadowolenia.

    Ponad 12 tysięcy lokali w siedmiu miastach

    Z danych zebranych przez Parkiet wynika, że w okresie od kwietnia do czerwca w siedmiu głównych aglomeracjach sprzedano około 12,4 tys. mieszkań. To wynik o ponad połowę wyższy niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Oznacza także wzrost o ponad 5% w porównaniu z pierwszym kwartałem 2026 r., a poziom jest tylko nieznacznie niższy od wyjątkowo udanego IV kwartału 2025 r., który był swoistym „dniem żniw” dla działów sprzedaży.

    Jak podaje Parkiet, szacunki te opierają się na wstępnych danych Otodomu za czerwiec oraz uwzględnieniu historycznego poziomu korekt. Deweloperzy publikują swoje wyniki stopniowo, a raport jest na bieżąco aktualizowany w miarę napływu danych ze spółek. Eksperci zwracają uwagę na niską bazę z ubiegłego roku – dopiero w maju 2026 r. Rada Polityki Pieniężnej dokonała długo oczekiwanej pierwszej obniżki stóp procentowych, co natychmiast przełożyło się na wzrost popytu.

    Atal błyszczy na tle konkurencji

    W gąszczu spółek notowanych na GPW i Catalyst szczególnie mocno wyróżnia się Atal. Deweloper budujący w ośmiu miastach w II kwartale pochwalił się sprzedażą 908 lokali (metodą A, czyli obejmującą umowy deweloperskie i przedwstępne – zawarte od razu lub po konwersji rezerwacji). To aż o 134% więcej niż rok wcześniej i 41% więcej niż w kwartale poprzednim. Dla spółki to najlepszy wynik od IV kwartału 2023 r. i wyraźny powrót do formy po okresie osłabionej sprzedaży – zwłaszcza w obliczu agresywnie rozbudowywanej oferty. W samym czerwcu Atal podpisał umowy na 383 mieszkania.

    Pierwsze półrocze 2026 r. zamknęło się dla spółki sprzedażą 1547 lokali – wzrost o 111% rdr. Na koniec czerwca deweloper miał w portfelu 287 umów rezerwacyjnych, co może świadczyć o utrzymującym się zainteresowaniu w kolejnych miesiącach. Dodatkowo, w ostatnich dniach czerwca Atal sfinalizował przejęcie aktywów Grupy Budner, wzmacniając tym samym swój bank ziemi w Trójmieście – to strategiczny ruch, który może zwiększyć potencjał sprzedażowy w przyszłości.

    Metody raportowania – uwaga na szczegóły

    Przy analizie danych warto pamiętać, że spółki notowane na giełdzie stosują różne podejścia do raportowania sprzedaży. Zdecydowana większość pokazuje tzw. metodę A, czyli liczbę podpisanych umów deweloperskich i przedwstępnych – zarówno tych zawartych od razu, jak i pochodzących z konwersji wcześniejszych rezerwacji. Mniejszość deweloperów publikuje wyniki według metody B, która opiera się na płatnych rezerwacjach oraz takich umowach, które nie były poprzedzone rezerwacją. Ta różnica ma znaczenie przy porównywaniu wyników poszczególnych firm, dlatego Parkiet zaznacza, którą metodę stosuje dana spółka.

    Stabilny popyt i perspektywy na III kwartał

    Jak wynika z danych zebranych przez Parkiet, sprzedaż w siedmiu największych miastach w II kwartale nie odbiegała od dwóch poprzednich kwartałów, co wskazuje na stabilny, choć nieco wyhamowany popyt po bardzo mocnym IV kwartale 2025 r. Parkiet TV zapowiedział rozmowę z Katarzyną Kuniewicz, dyrektorką badań rynku nieruchomości w firmie Otodom. W programie poruszone zostaną kwestie napędzające obecny popyt oraz pytanie, czy wakacyjny III kwartał przyniesie ochłodzenie. Artykuł Parkietu będzie na bieżąco aktualizowany w miarę napływu kolejnych raportów od deweloperów z GPW i Catalyst.

  • Gorące typy na lipiec: analitycy wskazują potencjalne gwiazdy GPW – od CD Projekt po Rainbow Tours

    Gorące typy na lipiec: analitycy wskazują potencjalne gwiazdy GPW – od CD Projekt po Rainbow Tours

    Lipiec na warszawskiej giełdzie startuje po trudnym czerwcu – indeksy straciły od 2 do prawie 5%, a średnia stopa zwrotu z czerwcowego zestawienia Marcina Podlackiego wyniosła –6,01%. Mimo to analitycy nie tracą optymizmu. Z ponad 70 rekomendacji wydanych od początku maja ponad 80% było pozytywnych, a różnica między wycenami docelowymi a aktualnymi kursami implikuje średnio niemal 18-procentowy potencjał wzrostu. Które spółki szczególnie wyróżniają się w lipcowych typach?

    Sektor gamingowy kontratakuje

    Marcin Podlacki, znany analityk, w swoim lipcowym zestawieniu odchodzi od analizy geopolityki na rzecz sygnałów wolumenowych. W centrum uwagi stawia CD Projekt. Kurs spółki spadł ostatnio w okolice 225 zł, głównie z powodu braku dywidendy i rewizji prognoz. Podlacki jednak nie traci wiary:

    „Ja nie tracę mojej wiary w spółkę CD Projekt, sam też zamierzam zwiększać swoje zaangażowanie kapitałowe w ten właśnie podmiot. Już za kilka tygodni bardzo duże targi Gamescom, na których spółka powinna nieco więcej zdradzić na temat postępów prac.”

    Technicznie pierwszym celem wzrostowym jest okolice 250 zł, a w optymistycznym wariancie nawet 280–290 zł. Podobny scenariusz rysuje się dla CI Games – po przesunięciu premiery Lords of the Fallen 2 kurs spadł z 3,60 zł do okolic 2,20 zł. Zdaniem Podlackiego to atrakcyjna strefa akumulacji przed dyskontowaniem nadchodzących premier.

    Wakacyjna hossa i biotechnologiczne ryzyko

    Rainbow Tours wchodzi w lipiec po odcięciu dywidendy 8,60 zł na akcję, co sprowadziło kurs do 138–140 zł. Analityk widzi potencjał do wzrostu dzięki przywróceniu pełnego ruchu lotniczego i uspokojeniu sytuacji na Bliskim Wschodzie. Przełamanie oporu przy 155 zł mogłoby otworzyć drogę do historycznych szczytów w okolicach 170 zł, co oznacza 10–20% potencjału w krótkim terminie. Również w raportach innych biur maklerskich Rainbow Tours jest wymieniany – East Research Value wycenia go na 194,50 zł, co oferuje ponad 30% przestrzeni do zwyżki.

    Dla odważniejszych inwestorów Podlacki wskazuje dwie spółki o podwyższonym ryzyku. Ryvu Therapeutics mimo obniżenia ceny docelowej przez Noble Securities (z ponad 40 zł do 31,40 zł) wciąż ma rekomendację „kupuj” i ogromny potencjał względem obecnego kursu (~14 zł). Kluczowym czynnikiem ma być planowane podpisanie umowy partneringowej dla romacyklibu. Arctic Paper z kolei odbił się z konsolidacji przy 5,80 zł i zaatakował średnią 50-sesyjną w okolicach 6,13 zł. Modele wartości godziwej Investing Pro wyceniają Arctic Paper na aż 77,78 zł, co stoi w kontraście do ostrożniejszej ceny docelowej BM PKO BP na poziomie 6,30 zł.

    PKO BP – short i inne rekomendacje

    Jedną z najbardziej kontrowersyjnych pozycji Podlackiego jest krótka sprzedaż akcji PKO BP. Największy polski bank osiągnął historyczne szczyty w okolicach 108–110 zł, a analityk spodziewa się realizacji zysków przed sierpniową dywidendą. Argumentuje, że inwestorzy, pamiętając przypadek Orlenu, mogą chcieć wyjść z pozycji wcześniej.

    W szerszym zestawieniu rekomendacji biur maklerskich na uwagę zasługują też inne przecenione spółki. Makarony Polskie zdaniem Erste BM mają blisko 45-proc. potencjał po wycenie docelowej 35 zł. Oponeo.pl od BM PKO BP (cena docelowa 126 zł) oferuje prawie 30% przestrzeni do wzrostu, a Artifex Mundi od tego samego biura (cena 28,20 zł) – ponad 25% mimo tegorocznej już 60-proc. zwyżki. Synektik podbił wyceny – Erste BM podniosło cenę docelową do 385 zł, a East Value Research do 381 zł.

    Większość z tych rekomendacji pojawiła się w maju i czerwcu, a optymizm analityków zdaje się nie słabnąć. To, czy lipiec przyniesie realizację obietnic, będzie zależeć od nastrojów na globalnych rynkach i konkretnych katalizatorów – takich jak Gamescom dla CD Projektu czy wakacyjne rezerwacje dla Rainbow Tours.

  • Rekordowy czerwiec na GPW: 63,5 mld zł obrotu, lawina ofert i historyczne szczyty WIG

    Rekordowy czerwiec na GPW: 63,5 mld zł obrotu, lawina ofert i historyczne szczyty WIG

    Czerwiec 2026 roku zapisał się złotymi zgłoskami w historii warszawskiej giełdy. Łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW sięgnęła 63,5 mld zł – to nowy miesięczny rekord, a w stosunku do czerwca 2025 roku oznacza wzrost o 37%. W tle rynek przeżywał prawdziwą gorączkę emisyjną, a indeks WIG wyznaczył kolejne historyczne maksima.

    Rekordowe obroty i średnia dzienna

    Jak poinformowała GPW w komunikacie, średnia dzienna wartość obrotu w arkuszu zleceń wyniosła w czerwcu 2,66 mld zł, co stanowi wzrost o 23,1% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Na tak wysoką aktywność wpłynęły zarówno udane pierwsze półrocze, jak i seria nowych emisji, które przyciągnęły kapitał.

    WIG bije rekordy

    Indeks WIG zakończył pierwszą połowę 2026 roku na poziomie 135 646,96 pkt. – to o 29,6% więcej niż przed rokiem. Od początku roku WIG zyskał 15,7%. Kulminacją był 17 czerwca, gdy indeks zamknął sesję na historycznym maksimum 140 339,70 pkt. Jak podawał Parkiet, w trakcie miesiąca WIG sięgnął jeszcze wyżej, przekraczając 141 tys. punktów.

    Rynek alternatywny: NewConnect w dół, GlobalConnect w górę

    Podczas gdy główny parkiet przeżywał boom, na NewConnect łączna wartość obrotu akcjami spadła aż o 49,2% r./r., osiągając zaledwie 156,9 mln zł. Zupełnie inaczej było na rynku GlobalConnect – tam obroty wzrosły o 149,6%, do 25,4 mln zł. Wyraźnie widać, że kapitał przesuwa się w stronę bardziej płynnych i dojrzałych segmentów.

    ETF-y, kontrakty i obligacje

    Zainteresowanie inwestorów instrumentami ETF, ETC i ETN utrzymało się na bardzo wysokim poziomie – łączny obrót wzrósł o 166,2% r./r., do 505,4 mln zł. Jeszcze bardziej imponująco wypadły instrumenty pochodne: wolumen kontraktów terminowych wyniósł 2,03 mln sztuk (wzrost o 74,2% r./r.). Największą dynamikę zanotowały kontrakty walutowe (+173,5% do 890,9 tys. sztuk), kontrakty na akcje wzrosły o 106,2% (do 389,4 tys. sztuk), a indeksowe o 15,8% (741,2 tys. sztuk).

    Rynek obligacji również dynamicznie rośnie. Wartość notowanych na Catalyst emisji obligacji nieskarbowych na koniec czerwca wyniosła 167,2 mld zł, wobec 135,3 mld zł rok wcześniej. Na rynku Treasury BondSpot Poland obrót obligacjami skarbowymi w czerwcu sięgnął 263,7 mld zł – ponad dwukrotnie więcej niż 107 mld zł przed rokiem.

    Debiuty na GPW i NewConnect

    W czerwcu na głównym rynku GPW zadebiutowała kanadyjska spółka górnicza Lumina Metals, notowana równolegle na Toronto Stock Exchange. Środki z emisji mają zostać przeznaczone na projekty poszukiwawczo-wydobywcze i prace geologiczne w Polsce. Z kolei na NewConnect pojawiły się dwie nowe spółki: Internetowy Fundusz Leasingowy oraz Liftero.

    Lawina ofert – ponad 8 mld zł w jeden miesiąc

    Według analityków Parkietu, w ciągu zaledwie jednego miesiąca inwestorzy wzięli udział w kilkunastu ofertach ABB, SPO i IPO o łącznej wartości przekraczającej 8 mld zł. Tak wysokiej aktywności emisyjnej nie widziano od lat. Druga połowa czerwca przyniosła większą zmienność – spadki cen ropy, umocnienie dolara i realizację zysków po bardzo mocnym I półroczu – ale apetyt inwestorów na nowe transakcje nie osłabł.

    Kosmiczny kontekst

    Globalną uwagę przyciągał w czerwcu rekordowy debiut SpaceX, co skierowało zainteresowanie inwestorów w stronę sektora kosmicznego. Jak zauważono, trend ten był widoczny również na warszawskiej giełdzie, choć szczegóły dotyczące konkretnych spółek nie zostały ujawnione.

    Kapitalizacja na koniec miesiąca

    Na koniec czerwca kapitalizacja 383 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku GPW wyniosła 1,27 bln zł. Łączna kapitalizacja wszystkich 402 spółek (krajowych i zagranicznych) sięgnęła 2,75 bln zł. Czerwiec pozostawił po sobie wyraźny ślad – rekordowe obroty, historyczne szczyty WIG i niesłabnący popyt na nowe emisje pokazują, że gorący okres na warszawskim parkiecie może potrwać dłużej.

  • Rekordowy popyt na kredyty hipoteczne przeciąża banki. Czas oczekiwania na decyzję podwoił się do 30 dni

    Rekordowy popyt na kredyty hipoteczne przeciąża banki. Czas oczekiwania na decyzję podwoił się do 30 dni

    W marcu i kwietniu 2026 roku polskie banki udzieliły blisko 60 tysięcy kredytów hipotecznych o łącznej wartości 25 miliardów złotych. To historyczny rekord popytu, ale mało kto przewidział, że tak wielka liczba wniosków przeciąży system bankowy. Średni czas oczekiwania na decyzję kredytową wydłużył się z 14 do 30 dni.

    Dlaczego banki nie nadążają?

    Tak duża liczba wniosków w krótkim czasie doprowadziła do przeciążenia infrastruktury banków. Przedstawiciele instytucji przyznają, że sytuacja jest trudna i wymaga ogromnego zaangażowania. Banki starają się radzić sobie z wyzwaniem, uruchamiając dodatkowe zasoby i usprawniając wewnętrzne procesy. Również pośrednicy kredytowi zmagają się z dużym obciążeniem i nie nadążają za tempem pracy. Zdaniem analityków wysoki popyt na kredyty hipoteczne utrzyma się w nadchodzących miesiącach, co może nadal przeciążać banki.

    Strach przed cenami napędza popyt

    Co stoi za takim zainteresowaniem? Najnowszy raport Business Growth Review przygotowany na zlecenie serwisu Otodom wskazuje, że głównym motywem jest obawa przed dalszym wzrostem cen mieszkań. Ponad 62% kredytobiorców wchodzi w proces kredytowy z przekonaniem „jeśli nie teraz, to już nigdy”. Presja czasu wygrywa z kalkulacją – na koniec maja na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych status „zarezerwowane” miało rekordowe 7,1 tys. lokali. W przeciwieństwie do boomu w 2023 roku napędzanego programem Bezpieczny Kredyt 2%, obecny popyt ma charakter organiczny.

    Kto rezygnuje z kredytu?

    Nie każdy może spełnić marzenia o własnym mieszkaniu. Raport wymienia cztery główne finansowe powody rezygnacji z kredytu, które łącznie odpowiadają za ponad 80% przypadków: zbyt wysokie raty względem dochodów (25%), zbyt niska zdolność kredytowa (23%), brak wystarczającego wkładu własnego (22%) oraz wzrost cen ponad możliwości (13%). Wśród osób rezygnujących 41% zarabia do 6 000 zł netto miesięcznie.

    – Rynek hipoteczny coraz wyraźniej obsługuje lepiej zarabiającą część społeczeństwa, a gospodarstwa o przeciętnych dochodach są z niego stopniowo wypychane – ocenia Grzegorz Kubera, założyciel i redaktor naczelny Business Growth Review.

    Regionalne zróżnicowanie cen

    Mediana ceny finansowanej nieruchomości wynosi około 400 tys. zł na wsi, 600 tys. zł w miastach liczących od 200 do 500 tys. mieszkańców i aż 870 tys. zł na największych rynkach. W samej Warszawie sięga okolic 1 mln zł – ponad dwukrotnie więcej niż na wsi.

    Coraz więcej kredytów ze stałym oprocentowaniem

    Badanie ujawnia wyraźną zmianę preferencji. Aż 52% kredytobiorców decyduje się na oprocentowanie okresowo stałe, rezygnując ze zmiennej stopy jako domyślnego rozwiązania. To efekt doświadczeń z gwałtownymi podwyżkami stóp procentowych i napięć wokół kredytów walutowych. Co ciekawe, pamięć o frankowej lekcji zaczyna się zacierać – 27% osób w wieku 18–24 lat przyznaje, że nie wie, czym były kredyty frankowe.

    Proces kredytowy przesuwa się do internetu

    Coraz rzadziej zaczyna się on w oddziale banku. Na początku ponad 79% badanych korzysta z wyszukiwarek, a 71% z porównywarek ofert. Dopiero później kontaktują się z doradcą. Już co czwarty respondent (25,6%) poświęca od 16 do 40 godzin na samodzielną analizę i porównywanie ofert.

    Co dalej?

    Zdaniem analityków wysoki popyt na kredyty mieszkaniowe utrzyma się w nadchodzących miesiącach, co może oznaczać dalsze obciążenie systemu bankowego. Z raportu wynika, że w cyfrowym procesie kredytowym kluczowe jest szybkie dostarczenie klientom rzetelnych i praktycznych narzędzi.