Blog

  • Za pensję kupisz dwa razy więcej paliwa niż w 2008 r. Mimo to przy dystrybutorze myślimy: drogo

    Za pensję kupisz dwa razy więcej paliwa niż w 2008 r. Mimo to przy dystrybutorze myślimy: drogo

    Statystycznie paliwo w relacji do zarobków jest dziś znacznie tańsze niż 17 lat temu. Za medianową pensję można kupić około dwa razy więcej benzyny niż w 2008 r. A jednak kierowca stojący przy pylonie z ceną 7 zł za litr zwykle myśli coś wręcz przeciwnego. Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku, tłumaczy ten paradoks na łamach Business Insider Polska.

    Twarde liczby: jest lepiej, niż się wydaje

    Mediana wynagrodzeń w Polsce wzrosła z 2640 zł do 7414 zł między 2008 a 2025 rokiem, czyli niemal trzykrotnie. Ceny paliw rosły w tym czasie znacznie wolniej. W 2008 r. za medianową pensję można było kupić niespełna 620 litrów diesla; 17 lat później to już ponad 1200 litrów. Poprawa objęła właściwie cały rozkład płac. W 2008 r. za pensję z górnego decyla można było kupić czterokrotnie więcej paliwa niż za pensję z dolnego decyla; dziś relacja wynosi mniej więcej trzy do jednego.

    Na tle Unii Europejskiej polskie ceny również nie wyglądają najgorzej. Na początku września litr Pb95 kosztował u nas średnio równowartość 1,52 euro, podczas gdy średnia unijna wyniosła 1,84 euro. Taniej było tylko na Malcie i w Szwecji. Więcej płacą kierowcy na Litwie, Słowacji, w Czechach i w Niemczech, a także w Bułgarii, na Węgrzech czy w Rumunii. Najdrożej tankują Duńczycy – około 2,52 euro za litr.

    Zarobki zmieniają obraz

    Porównywanie samych cen litra nie wystarczy. Według danych mBanku, które przytacza „Rzeczpospolita”, przeciętny Polak może kupić około 766 litrów Pb95, czyli mniej więcej połowę unijnej średniej. Mniej paliwa za swoje zarobki kupią mieszkańcy Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii i Grecji. Estończycy mają do dyspozycji prawie 25 proc. więcej paliwa niż Polacy, Niemcy i Francuzi – około 70 proc. więcej, a Austriacy – aż 150 proc. więcej. W bogatszych krajach wyższe ceny rekompensują wyraźnie wyższe wynagrodzenia.

    Dlaczego więc nie czujemy, że jest taniej?

    Ekonomista mBanku zwraca uwagę, że płace są „lepkie w dół” – rzadko nominalnie spadają. Ceny paliw bywają kapryśne, więc nawet w długim trendzie poprawy zdarzają się okresy, gdy ropa drożeje szybciej niż pensje. Takie epizody zapadają w pamięć mocniej niż lata stabilizacji.

    Liczy się też całkowity koszt mobilności, a nie tylko cena litra. Samochód, jego utrzymanie, ubezpieczenie i opłaty parkingowe sprawiły, że udział transportu w budżecie przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego wzrósł z około 10 proc. ćwierć wieku temu do 17 proc. obecnie. Do tego doszła suburbanizacja: wiele rodzin zamieniło tańsze metry kwadratowe na droższe kilometry do pracy. W miejscowościach bez komunikacji publicznej samochód bywa przymusem – ekonomiści nazywają to „forced car ownership”. Jeśli paliwo drożeje o 10 proc., taka rodzina nie może z dnia na dzień jeździć o 10 proc. mniej.

    Nie mniejszą rolę odgrywa ekonomia behawioralna. Konsumenci oceniają cenę nominalnie, co opisano jako iluzję pieniądza – widzą na pylonie „7,20 zł” i natychmiast klasyfikują to jako tanio albo drogo, bez przeliczania na minuty pracy. Działają też punkty odniesienia: porównujemy cenę z poprzednim tankowaniem, z zeszłego miesiąca czy z wyidealizowanych „normalnych czasów”. Straty bolą psychicznie około dwa razy mocniej niż cieszą zyski. Dochodzi do tego ból płacenia: licznik rośnie na oczach klienta, transakcja jest powtarzalna, a zakup nie daje materialnego przedmiotu.

    Wrażenie podbijają media i polityka. Benzyna to jeden z niewielu produktów, którego cenę konsument zna na pamięć i widzi codziennie na wielkich pylonach. Analiza ponad miliona transkryptów sześciu amerykańskich stacji telewizyjnych pokazała, że liczba relacji o cenach paliw gwałtownie rośnie po przekroczeniu nominalnego progu, który realnie z czasem malał. Politycy mają wpływ na akcyzę, VAT i opłaty, więc narzekania kierowców szybko zamieniają się w temat polityczny.

    Co dalej z cenami?

    Rząd ma ograniczone pole manewru. Ponad połowę ceny Pb95 – około 54 proc. – stanowi koszt zakupu produktu od rafinerii; w przypadku diesla to około 57 proc. Podatki, czyli opłata emisyjna, paliwowa, VAT i akcyza, to łącznie około 43 proc. ceny Pb95, czyli około 3,26 zł z litra. Na ceny wpływają także koszty pracy, energii, lokalne podatki i marże sprzedawców. Tymczasem baryłka Brent przekroczyła 100 dolarów, a eksperci biura Reflex przewidują, że pod koniec września Pb95 może kosztować ponad 8 zł za litr, a olej napędowy może zbliżyć się do 9 zł. Według „Rzeczpospolitej” rząd nie rozważa obecnie ponownego uruchomienia programu CPN, który administracyjnie obniżał ceny paliw w wakacje; pierwsza edycja kosztowała 4,7 mld zł.

  • Renta wdowia 2027: wyższy procent, ale nie dla każdego. Limit wstrzyma podwyżki

    Renta wdowia 2027: wyższy procent, ale nie dla każdego. Limit wstrzyma podwyżki

    Od 1 stycznia 2027 r. osoby pobierające rentę wdowią mają dostać wyraźnie wyższy dodatek. Część z nich nie odczuje jednak żadnej różnicy, bo górny limit łącznej wypłaty pozostanie bez zmian aż do marcowej waloryzacji.

    Większy procent od nowego roku

    Renta wdowia to rozwiązanie, które pozwala łączyć własną emeryturę z rentą rodzinną po zmarłym małżonku. Obecnie do świadczenia doliczane jest 15 proc. drugiego świadczenia; od 1 stycznia 2027 r. ten udział wzrośnie do 25 proc. Oznacza to, że od stycznia dopłata ma wyraźnie urosnąć.

    Według danych ZUS, w czerwcu 2026 r. średnia renta rodzinna po zmarłym wynosiła 3949,43 zł brutto, a przeciętna dopłata z tytułu renty wdowiej – 379,10 zł brutto. Po zmianie udział drugiego świadczenia będzie wyższy, o ile nie zablokuje go limit.

    Limit potrafi zatrzymać podwyżkę

    Łączna kwota wypłacana w ramach renty wdowiej nie może przekroczyć trzykrotności minimalnej emerytury. Obecnie limit wynosi 5935,47 zł brutto. Seniorzy, którzy obecnie otrzymują maksymalną możliwą kwotę, po nowym roku nie zobaczą podwyżki – ich wypłata pozostanie na poziomie wyznaczonym przez limit.

    Jak podaje biznesinfo.pl, granica przesunie się dopiero przy marcowej waloryzacji. Przy prognozowanym wskaźniku 3,96 proc. limit wzrośnie w marcu 2027 r. do około 6170 zł brutto.

    Kto nie skorzysta z renty wdowiej

    Uprawnienia nie obejmują osób, które po śmierci małżonka zawarły nowy związek małżeński. Świadczenie nie przysługuje również tym, którzy przed śmiercią małżonka pozostawali w separacji albo byli po rozwodzie. Pozostali mogą liczyć na wypłatę pełnego wyższego świadczenia oraz procentowej części niższego; od stycznia ta druga składowa będzie większa.

    Waloryzacja 2027 r. w budżecie państwa

    Projekt budżetu na 2027 r. zakłada środki na waloryzację świadczeń emerytalno-rentowych oraz na 13. i 14. emeryturę. Na waloryzację ma pójść około 19 mld zł, a na dodatkowe świadczenia łącznie 32,1 mld zł, co daje sumę 51,1 mld zł. Część tej kwoty wróci jednak do budżetu, ponieważ emerytury są opodatkowane i oskładkowane składką zdrowotną.

    Wskaźnik waloryzacji jest wyliczany na podstawie średniorocznej inflacji dla emerytów i rencistów (lub inflacji ogółem, jeśli jest wyższa) oraz co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. W projekcie budżetu inflacja w 2026 r. ma wynieść 3 proc., a realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia – 3,3 proc.; 20 proc. z tego to 0,66 pkt proc. Stąd podstawowy szacunek waloryzacji w 2027 r. to 3,66 proc. Część ekspertów zakłada jednak, że inflacja emerycka będzie wyższa i wyniesie 3,3 proc., co przy tych samych założeniach daje łącznie 3,96 proc.

    Waloryzacja ma nastąpić od 1 marca 2027 r. Przy wskaźniku 3,96 proc. minimalna emerytura wzrośnie – według wyliczeń „Faktu” – z 1978,49 zł do 2056,84 zł brutto, czyli o 68,75 zł miesięcznie.

    Co z 13. i 14. emeryturą

    Trzynastka w 2027 r. ma być wypłacona wszystkim emerytom i rencistom w wysokości najniższej emerytury obowiązującej od 1 marca 2027 r. Standardowo trafi na konta w kwietniu. Jeśli waloryzacja wyniesie 3,96 proc., będzie to prawdopodobnie 2056,84 zł brutto; kwota netto będzie niższa po odjęciu zaliczki na PIT i składki zdrowotnej.

    Czternastka również ma wynieść tyle, ile minimalna emerytura. Pełną kwotę otrzymają osoby, u których podstawa świadczenia nie przekracza 2900 zł brutto. Przy wyższym świadczeniu obowiązuje zasada złotówka za złotówkę, czyli czternastka będzie odpowiednio niższa. Według wyliczeń „Faktu” maksymalna dodatkowa kwota, jaką emeryt może dostać w 2027 r., to 4382,98 zł na waloryzację od marca do grudnia oraz 13. i 14. emeryturę w maksymalnej wysokości.

    Drugiej waloryzacji raczej nie będzie

    Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej umieściło projekt ustawy o drugiej waloryzacji w wykazie prac legislacyjnych rządu i Rada Ministrów nad nim pracuje. Zgodnie z wcześniejszą obietnicą wyborczą Koalicji Obywatelskiej taka waloryzacja miałaby być uruchamiana, gdy inflacja przekroczy 5 proc. W połowie września 2026 r. nic jednak nie wskazuje, aby inflacja miała przekroczyć 5 proc., więc na drugą waloryzację w 2027 r. nie ma co liczyć.

    Dla osób pobierających rentę wdowią najbliższe miesiące przyniosą więc dwie istotne zmiany: wyższy procent drugiego świadczenia wejdzie w życie 1 stycznia 2027 r., a nowy limit łącznej wypłaty – dopiero po waloryzacji, od 1 marca 2027 r.

  • PFR w akcjonariacie OSGE? Prezes Orlenu otwiera drzwi dla nowego partnera

    PFR w akcjonariacie OSGE? Prezes Orlenu otwiera drzwi dla nowego partnera

    Na początku września prezes Orlenu Ireneusz Fąfara w rozmowie z dziennikarzami w kuluarach Baltic Energy Conference powiedział wprost, że chciałby widzieć Polski Fundusz Rozwoju wśród akcjonariuszy Orlen Synthos Green Energy (OSGE). Według niego obecność PFR w tej spółce powinna pomóc projektowi budowy małych reaktorów jądrowych SMR.

    PFR w akcjonariacie OSGE?

    Fąfara mówił, że temat rozszerzenia bazy akcjonariuszy pojawiał się w rozmowach z partnerem od samego początku. Wśród potencjalnych nowych udziałowców wymienił PFR.

    PFR jest godną zaufania, świetną firmą, realizującą strategiczne cele państwa i byłoby miło widzieć ją w gronie akcjonariuszy.

    Prezes dodał, że rozszerzenie wiedzy i zaangażowania ludzi pracujących przy tego typu projektach powinno sprzyjać inwestycji. Jednocześnie studził oczekiwania co do tempa. W jego ocenie skomplikowane procedury sprawiają, że wejście PFR do akcjonariatu to nie kwestia najbliższych tygodni. O szczegóły odsyłał do samego funduszu.

    SMR-y do przyspieszenia

    O pomyśle mówiło się już wcześniej. W pierwszej połowie sierpnia minister energii Miłosz Motyka informował, że trwają rozmowy o wejściu PFR do OSGE, aby przyspieszyć realizację SMR-ów.

    Nowa umowa po uwagach ABW

    Temat wraca w momencie, gdy Orlen i Synthos uzgadniają nową umowę dotyczącą wspólnej budowy SMR-ów. Na początku września serwis bnbn.pl podał, że ABW wcześniej negatywnie oceniła projekt. Zastrzeżenia służb dotyczyły struktury właścicielskiej między Orlenem a Synthosem; konieczne stało się przygotowanie nowej umowy i uporządkowanie układu sił.

    Minister Motyka tłumaczył:

    Mamy polski design, to co zrobiliśmy na poziomie rządowym na budowę tego reaktora. Mamy wyłączność, jeżeli chodzi o Synthos, bo Synthos ją ma na technologię i chcemy, by po uporządkowaniu i nowej umowie pomiędzy Synthosem a Orlenem ruszyły prace nad realizacją tego projektu.

    26 reaktorów i trzy lokalizacje

    OSGE to spółka Orlenu i należącego do Michała Sołowowa koncernu chemicznego Synthos; obie firmy mają po 50 proc. udziałów. W planach jest budowa 26 reaktorów GE-Hitachi BWRX-300 w Polsce. Pierwsze jednostki mają powstać przy należących do Orlenu zakładach Anwil we Włocławku. Kolejne wskazywane lokalizacje to Stawy Monowskie koło zakładów Synthosu w Oświęcimiu oraz Stalowa Wola.

    Orlen to multienergetyczny koncern, który ma rafinerie w Polsce, Czechach i na Litwie oraz sieć stacji paliw m.in. w Niemczech, na Słowacji, Węgrzech i w Austrii. Firma rozwija też wydobycie ropy i gazu, petrochemię oraz energetykę, w tym odnawialne źródła, i planuje energetykę jądrową opartą o SMR.

    Strategia Orlenu zakłada, że do 2035 r. koncern będzie dysponował dwoma blokami BWRX-300. Minister energii Miłosz Motyka ocenił, że uruchomienie pierwszych SMR-ów w 2035 r. jest realne. Według szacunków Ministerstwa Energii komercyjna eksploatacja elektrowni we Włocławku ma rozpocząć się na początku lat 30.

    Dywidendy w tle

    Podczas konferencji Fąfara został też zapytany o wcześniejszą wypowiedź ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna, który spodziewa się zdecydowanie większych wpływów z dywidend od spółek Skarbu Państwa w przyszłym roku. Minister mówił też o znaczącym wzroście wartości spółek i poprawiających się wynikach. Prezes Orlenu mówił o świetnych wynikach finansowych koncernu i naturalnej chęci dzielenia się z akcjonariuszami. Dodał, że wynik finansowy za 2026 r. będzie prawdopodobnie wyższy niż w 2025 r. Balczun zapowiadał aktywną politykę dywidendową, ale z zachowaniem stabilnego funkcjonowania spółek i realizacji ich strategicznych celów. Zadeklarował też dbałość o interes akcjonariuszy, w tym prywatnych.

    Co dalej z projektem?

    Fąfara studził oczekiwania co do terminu: najbliższe tygodnie nie wchodzą w grę, a szczegóły należą do PFR. Potencjalne zaangażowanie funduszu ocenia pozytywnie. W tle pozostaje nowa umowa między Orlenem a Synthosem, która ma uporządkować projekt po uwagach służb.

  • Sierpień ostudził kredytowy boom. Wniosków mniej, ale wciąż więcej niż przed rokiem

    Sierpień ostudził kredytowy boom. Wniosków mniej, ale wciąż więcej niż przed rokiem

    Po sześciu miesiącach wyjątkowo dużej aktywności na rynku kredytów hipotecznych sierpień przyniósł wyraźne miesięczne hamowanie. Z najnowszych szacunków Biura Informacji Kredytowej wynika jednak, że popyt wciąż pozostaje wyższy niż przed rokiem.

    Mniej wniosków niż w lipcu

    W sierpniu wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe była o 9,3 proc. wyższa niż w sierpniu 2025 r. Liczba osób wnioskujących o finansowanie w bankach i SKOK-ach wzrosła rok do roku o 7 proc., ale w porównaniu z lipcem spadła o 14,4 proc.

    BIK od publikacji danych za lipiec nie podaje już bezwzględnej liczby wniosków, a jedynie zmiany procentowe. Na ich podstawie można szacować, że w sierpniu do banków i SKOK-ów trafiło około 36 tys. wniosków. Tym samym po sześciu miesiącach liczba wniosków zeszła poniżej 40 tys.

    Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego sięgnęła w sierpniu 525,7 tys. zł. To o 7,2 proc. więcej niż rok wcześniej, ale o 2,4 proc. mniej niż w lipcu. Mimo miesięcznego spadku popyt w ujęciu rocznym pozostaje więc wyraźnie wyższy.

    Lipcowy rekord i rosnąca rola refinansowania

    Sierpniowy spadek widać szczególnie wyraźnie po gorącym lipcu, który zakończył się nowym nominalnym rekordem. Banki i SKOK-i udzieliły wtedy kredytów mieszkaniowych o wartości 14,78 mld zł, czyli o 11 proc. więcej niż w czerwcu. Rekordowa była też średnia kwota udzielonego kredytu: 487,53 tys. zł.

    Łączna wartość kredytów udzielonych od początku roku do końca lipca sięgnęła 88,9 mld zł, o 57 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 r., czyli jeszcze przed zasadniczą falą obniżek stóp procentowych.

    Główny analityk Grupy BIK Waldemar Rogowski tłumaczył, że za tak dużą aktywnością klientów stoją rosnąca zdolność kredytowa, niższy koszt kredytu w porównaniu z rokiem wcześniejszym oraz dalszy wzrost wynagrodzeń – zarówno nominalny, jak i realny. To – jak mówił – zachęca do zaciągania nowych kredytów na zakup nieruchomości i przyspiesza decyzje o refinansowaniu kredytów zaciągniętych w poprzednich latach. W większości były one oparte na okresowo stałej, wyższej niż obecna, stopie procentowej.

    Rogowski zwracał uwagę, że część wniosków dotyczy zakupu mieszkania na rynku pierwotnym lub wtórnym, a część osób chce refinansować już posiadany kredyt. Analityk zaznaczył: „Obecnie refinansowania stanowią już ponad 1/3 bieżącej akcji kredytowej i udział ten rośnie”. Wskazywał też na poprawę sytuacji na pierwotnym i wtórnym rynku mieszkaniowym, która dodatkowo sprzyja zainteresowaniu kredytami.

    Rynek pierwotny zaskoczył latem

    Efekt wakacji widać było w sierpniu przede wszystkim w danych kredytowych. Pierwotny rynek mieszkaniowy w największych miastach zaskoczył jednak w tym samym czasie. Według wstępnych szacunków Otodomu deweloperzy sprzedali ponad 4,3 tys. lokali – o 25 proc. więcej niż rok wcześniej i niewiele mniej niż wstępnie raportowane 4,4 tys. w lipcu.

    Od początku roku klienci kupili już ponad 32 tys. mieszkań w największych miastach, czyli o 40 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 r.

    Kolejne miesiące będą trudniejsze do porównań

    Rogowski już teraz zapowiada, że miesięczna dynamika liczby wnioskodawców będzie spadać. Wyjaśniał: „Wynika to z efektu bazy, tzn. w kolejnych miesiącach 2026 r. będziemy porównywać się do miesięcy 2025 r., w których nastąpił już wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe”. Jego zdaniem przełoży się to również na niższe odczyty indeksu BIK.

    Jednocześnie analityk zastrzegł: „Nadal obserwujemy jednak duże zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi, o czym świadczy wyższa o 7 proc. rok do roku liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy”. Miesięczny spadek nie zmienia też faktu, że wartość zapytań w sierpniu była o 9,3 proc. większa niż przed rokiem.

  • Stałe bazy USA w Polsce. „Na wyciągnięcie ręki”, ale kluczowe są najbliższe 48 godzin

    Stałe bazy USA w Polsce. „Na wyciągnięcie ręki”, ale kluczowe są najbliższe 48 godzin

    Najbliższe 48 godzin ma być kluczowe dla polsko-amerykańskich rozmów o stałych bazach wojsk USA w Polsce. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi wiceszefowej MON Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, która mówi wprost o „jasnym warunku” amerykańskiej strony: w grę wchodzi przede wszystkim Polska Zachodnia.

    Prezydencki minister: Rosja szanuje tylko silnych

    O warunkach, jakie musi spełnić polska strona, mówi z kolei szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” przekonywał, że Polska, ze względu na szczególne położenie w Europie, jest narażona na hybrydowe ataki ze strony Rosji. Dlatego konieczne są czujność, odstraszanie i taka polityka rządu, która nie będzie pokazywać słabości ani „pęknięć”.

    „Rosja obawia się i szanuje tylko silnych” – podkreślił polityk. Dodał, że kraj Władimira Putina rozważa „szereg potencjalnych scenariuszy”, które miałyby odwieść Europę i USA od wspierania Ukrainy.

    Jednym z instrumentów odstraszania ma być amerykańska obecność wojskowa w Europie. Choć liczebność żołnierzy USA w Europie ma się zmniejszać, prezydencki minister nie widzi powodu, dla którego miałoby to dotknąć Polskę. Wręcz przeciwnie – żołnierzy może być u nas więcej.

    Trump już zapowiedział dodatkowe wojska

    Przydacz przypomniał, że prezydent USA Donald Trump, dzięki dobrym bezpośrednim kontaktom z prezydentem Nawrockim, opublikował niedawno komunikat o wysłaniu do Polski dodatkowych kilku tysięcy żołnierzy. Jeśli polski rząd będzie współdziałał z ośrodkiem prezydenckim, obecność amerykańską można – jego zdaniem – nie tylko utrzymać, ale rozszerzyć.

    Najlepszym rozwiązaniem byłyby stałe bazy. „Mam absolutną pewność, że posiadanie stałych baz w Polsce jest na wyciągnięcie ręki – trzeba tylko aktywnie działać” – dodał.

    Wskazał też, co jego zdaniem przeszkadza: słabe kontakty polskiego MSZ w amerykańskich ośrodkach decyzyjnych, niewystarczająco intensywne działania MON oraz brak porozumienia między rządem a prezydentem. Polityk chce wiedzieć, czy powołano specjalny zespół negocjacyjny z Amerykanami i czy MON korzysta z instrumentarium, które powinno być używane od wielu miesięcy.

    Amerykańska delegacja przegląda lokalizacje

    Równolegle toczą się już konkretne rozmowy. W środę rano wiceminister obrony Paweł Bejda poinformował w TVP Info, że w czwartek i piątek amerykańska delegacja odwiedzi Polskę, aby dokonać przeglądu potencjalnych lokalizacji pod stałe bazy wojskowe USA.

    O szczegóły pytano później wiceszefową MON Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką. Uczestniczyła ona w podpisaniu kolejnej polsko-amerykańskiej umowy o gwarancji kredytowej na zakup sprzętu od USA w ramach programu Foreign Military Financing.

    Jak przekazała, w Polsce przebywa podsekretarz stanu ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego Thomas DiNanno, który zostanie także w czwartek. „Jutro też spędzamy wspólnie dzień z panem sekretarzem DiNanno. Odwiedzi pewne miejsca w Polsce, ale myślę, że o szczegółach będziemy informować później” – zaznaczyła.

    Sobkowiak-Czarnecka potwierdziła, że przy potencjalnych inwestycjach joint venture oraz kwestii stałych baz „dzisiaj w grę wchodzi Polska Zachodnia”. To jasny warunek amerykańskiej strony, który Polska rozumie. Dodała, że więcej konkretów będzie można podać po zakończeniu „niezwykle ważnej” wizyty.

    „Początek bardzo poważnych rozmów”

    Wcześniej Paweł Bejda określił rekonesans amerykańskiej delegacji mianem „początku bardzo poważnych rozmów”. W Polsce przebywa także szef zespołu, który od strony sekretarza wojny Pete’a Hegsetha rozmawia z polską stroną, przede wszystkim z wiceministrem Pawłem Zalewskim, o potencjalnej lokalizacji stałej amerykańskiej bazy.

    Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, że „najbliższe 48 godzin w tych relacjach polsko-amerykańskich jest kluczowe”.

    Polska oficjalnie zgłosiła gotowość do utworzenia na swoim terytorium stałej bazy wojsk amerykańskich w maju tego roku. 18 czerwca, po spotkaniu szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z sekretarzem obrony USA Pete’em Hegsethem, strona amerykańska oficjalnie odpowiedziała na polską propozycję. Kosiniak-Kamysz mówił wówczas, że USA odniosły się do niej pozytywnie, choć zastrzegał, że nie oznacza to jeszcze ostatecznej decyzji.

  • Energa zgarnia prawie 165 mln zł na rynku mocy. 2027 rok zabezpieczony

    Energa zgarnia prawie 165 mln zł na rynku mocy. 2027 rok zabezpieczony

    Grupa Energa, kontrolowana przez Orlen, ma już zapewnione miliony za gotowość do stabilizowania sieci w 2027 roku. W czwartkowej aukcji uzupełniającej na rynku mocy spółka zakontraktowała co najmniej 505,958 MW obowiązku mocowego, a szacowane przychody z tych kontraktów mogą sięgnąć co najmniej 164,71 mln zł. To kolejny sygnał, że polski system energetyczny coraz bardziej potrzebuje „stabilizatorów” – elektrowni, które mogą błyskawicznie zwiększyć lub zmniejszyć produkcję, gdy odnawialne źródła nie dają rady.

    165 mln zł za gotowość

    Aukcja uzupełniająca na rok dostaw 2027 zakończyła się w piątej rundzie. Energa poinformowała, że jej kontrakty objęły zarówno istniejące źródła wytwórcze, jak i jednostki redukcji zapotrzebowania. Szacowany przychód opiera się na cenie zamknięcia aukcji, która – według komunikatu spółki – zawiera się w przedziale od 325,56 do 372,04 zł za kW na rok. Przy takim poziomie cenowym Energa wylicza, że łączna wartość jej kontraktów wyniesie w 2027 roku co najmniej 164,71 mln zł.

    Ostateczna cena zamknięcia nie jest jeszcze znana. Jak podkreśliła Energa w swoim komunikacie:

    „W ciągu trzech dni roboczych od zakończenia aukcji uzupełniającej Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłoszą ostateczną cenę zamknięcia. Następnie, najpóźniej w pierwszym dniu roboczym po upływie terminu 21 dni od ogłoszenia wyników, Prezes Urzędu Regulacji Energetyki powinien zatwierdzić przebieg całej aukcji”.

    Do tego czasu wszystkie umowy sprzedaży obowiązków mocowych są warunkowe.

    Dlaczego rynek mocy jest teraz tak ważny?

    Rynek mocy to system, który płaci elektrowniom za gotowość do pracy, nawet jeśli nie produkują prądu przez cały czas. W dobie rosnącego udziału OZE, które są zależne od pogody, takie elektrownie pełnią rolę stabilizatorów. Gdy wiatru i słońca jest mało, muszą być w stanie natychmiast dostarczyć energię. W tym roku 7 lutego OZE dały tylko 4,8% energii w systemie, a 8 lipca – 50,3% energii w systemie. Bez takich stabilizatorów system nie mógłby działać bezpiecznie.

    Energa, jako jedna z czterech największych grup energetycznych w Polsce, odgrywa w tym systemie kluczową rolę. Jej sieć dystrybucyjna liczy 200 tys. km i obejmuje około jednej czwartej powierzchni kraju, zasilając 3,4 mln klientów.

    Kto jeszcze zarobił na aukcji?

    Energa nie była jedyną spółką, która ogłosiła wyniki. Swoje sukcesy w czwartek podały również Tauron, Enea i ZE PAK. Wszystkie one podały podobny przedział ceny zamknięcia: od 325,55 do 372,04 zł/kW/rok.

    • Tauron za 1394,66 MW mocy węglowej otrzyma od 454 do 519 mln zł. Dodatkowo za magazyny energii (14,155 MW) spółka dostanie od 4,61 do 5,27 mln zł, a za instalacje hybrydowe (1,4 MW) jeszcze od 0,46 do 0,52 mln zł.
    • Enea uzupełniła portfel o co najmniej 1595 MW w kontraktach rocznych, co oznacza przychód od 519 do 593 mln zł. Łącznie na 2027 rok Enea ma już nie mniej niż 3547 MW obowiązków mocowych.
    • ZE PAK za 409 MW mocy stabilizującej dostanie od 133 do 152 mln zł.

    Pierwsza aukcja na 2027 rok odbyła się w grudniu 2022 r. i zakontraktowano wtedy moce po 406 zł/kW/rok za łącznie 2,19 mld zł. Obecna aukcja to aukcja uzupełniająca. Kolejne, marcowe aukcje dodatkowe przyniosły ceny od 64,35 zł/kW na IV kwartał 2027 r. (1,5 GW) i 186 zł/kW na I kwartał (1,86 GW) – łącznie 440 mln zł.

    Dla porównania, na cały rok 2026 zakontraktowano obowiązki rynku mocy na 18,8 GW o łącznej wartości około 7,5 mld zł.

    Co dalej?

    Ostateczna cena zamknięcia zostanie ogłoszona przez PSE w ciągu trzech dni roboczych. Następnie, po upływie 21 dni od ogłoszenia wyników, Prezes URE powinien zatwierdzić przebieg aukcji. Do tego czasu wszystkie umowy sprzedaży obowiązków mocowych są warunkowe.

  • Branża odpadowa na zakręcie: koszty rosną, ale widać światełko w tunelu

    Branża odpadowa na zakręcie: koszty rosną, ale widać światełko w tunelu

    Rok 2026 dla firm zajmujących się zagospodarowaniem odpadów i recyklingiem nie należy do łatwych. Opublikowane właśnie raporty za II kwartał pokazują presję na przychody i zyski, ale wśród menedżerów nie brakuje optymizmu – zwłaszcza gdy mowa o nowych produktach i rosnącym popycie na surowce wtórne.

    Wyniki finansowe pod presją

    Geotrans – specjalizujący się w odbiorze i przetwarzaniu osadów ściekowych – zanotował w II kwartale 38,1 mln zł skonsolidowanych przychodów (spadek o 1,9% r/r) oraz 3,4 mln zł zysku netto (niżej o 26,1%). Firma winę zrzuca na niższe wolumeny i ceny usług recyklingu oraz kurczący się rynek rekultywacji składowisk.

    Prezes Grupy Recykl Maciej Jasiewicz wskazuje na wzrost cen paliw i energii wywołany sytuacją wojenną na Bliskim Wschodzie, a także na suszę w Polsce. Dochodzą koszty dostosowania litewskiej spółki APG i wydatki na ochronę mienia. Mimo to zarząd widzi pozytywny wpływ wzrostu gospodarczego w Polsce na popyt na usługi.

    Orzeł odnotował spadek rentowności netto, ale – jak tłumaczy wiceprezes Michał Stachyra – rok wcześniej wynik zawierał zdarzenia jednorazowe. „W roku bieżącym wykazaliśmy wzrost rentowności podstawowej działalności operacyjnej” – mówi Stachyra, dodając, że wzrosły moce produkcyjne i wolumen przetworzonych opon. Największym wyzwaniem pozostaje znalezienie wykwalifikowanych pracowników.

    Nowe linie i nadzieje na drugą połowę roku

    Grupa Recykl podpisała w II kwartale umowę na dostawę do Szwecji pierwszej linii Smapol, na której będzie produkowany dodatek do mieszanek mineralno-asfaltowych ze zużytych opon. Uruchomienie zaplanowano do końca 2026 r. Zarząd liczy na stabilizację kosztów energii dzięki rozbudowie farm fotowoltaicznych.

    Orzeł obserwuje ożywienie popytu na granulat gumowy z recyklingu opon po słabych pierwszych czterech miesiącach, a w połowie roku odnotował wzrost ceny rynkowej tego produktu. Firma planuje modernizację parku maszynowego i zakup linii do wytłaczania tworzyw sztucznych.

    Mo-Bruk – który opublikuje wyniki za I półrocze 27 sierpnia – chwali się pełną konsolidacją firmy Eco Point (odpady niebezpieczne i przemysłowe). Prezes Henryk Siodmok informuje, że w I połowie roku zrealizowano sześć projektów neutralizacji „bomb ekologicznych”. Zarząd z optymizmem patrzy na II połowę, licząc na finalizację procesów akwizycyjnych.

    FBSerwis z grupy Budimex zakończył modernizację linii mechanicznego przetwarzania odpadów w Zakładzie Zagospodarowania Odpadów w Krynicznie. Firma podpisała umowę na zagospodarowanie odpadów komunalnych z Łodzi – usługa ruszy w lutym 2027 r. i potrwa dwa lata. Planuje budowę automatycznej linii sortowania oraz alternatywnej drogi dojazdowej. Wartość projektu to około 100 mln zł.

    Chemia też stawia na recykling

    Grupa Azoty poprzez spółkę GA Compounding produkuje linie Tarnoprop PIR i Tarnamid PIR – modyfikowane polipropylen i poliamid 6 zawierające minimum 30% materiałów z recyklingu poindustrialnego. Rzecznik Grzegorz Kulik podaje, że Tarnamid PIR wykorzystano w pierwszych na świecie krzesełkach stadionowych dla Eintrachtu Frankfurt. Azoty posiadają certyfikat ISCC Plus, co pozwala oferować produkty z surowców bio i cyrkularnych.

    Orlen stawia na recyklaty polimerowe rPP i rPE wytwarzane przez Orlen Unipetrol oraz Remaq, a także na bioglikol propylenowy z gliceryny. Koncern podkreśla, że o rozwoju rynku decydują regulacje UE oraz dostępność stabilnych strumieni odpadów dobrej jakości.

    PCC Rokita i PCC Exol przyznają, że recykling to na razie margines ich oferty. Wskazują na złożone procedury administracyjne i ograniczoną konkurencyjność cenową recyklatów wobec surowców pierwotnych.

    Bariery administracyjne i koszty transportu

    Wiceprezes FBSerwis Hanna Zajączkowska zwraca uwagę na rosnące koszty transportu oraz zbyt długie procedury notyfikacji transgranicznego przemieszczania odpadów. Jej zdaniem perspektywy na II połowę roku zależą głównie od cen paliw i od sytuacji w branży cementowej – kluczowego odbiorcy paliw alternatywnych z odpadów.

    Prezes FBSerwis Álvaro García Martínez zapowiada kontynuację inwestycji w Krynicznie. Firma pracuje też nad instalacją do przetwarzania zmieszanych odpadów budowlanych i rozbudową sieci logistycznej.

  • JSW znowu z tarczą ZUS. Składki rozłożone na raty – tym razem na drugą połowę roku

    JSW znowu z tarczą ZUS. Składki rozłożone na raty – tym razem na drugą połowę roku

    Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) po raz kolejny otrzymała od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zgodę na rozłożenie na raty składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Fundusz Emerytur Pomostowych. Tym razem ulga dotyczy okresu od lipca do grudnia 2026 r.

    Nowe warunki spłaty

    Zgodnie z informacją przekazaną w środowym raporcie bieżącym, ZUS po przeanalizowaniu sytuacji finansowej spółki zgodził się na rozłożenie na raty:

    • 50% należności za okres od lipca do września 2026 r.,
    • 30% należności za okres od października do grudnia 2026 r.

    Szacowana miesięczna kwota składek to około 100 mln zł. Warunkiem skorzystania z ulgi jest terminowe regulowanie zobowiązań – wpłacanie 50% składek za lipiec–wrzesień i 70% za październik–grudzień, a od stycznia 2027 r. pełnych kwot bieżących składek oraz rat z zawartych umów. JSW musi też złożyć deklaracje DRA za miesiące od lipca do grudnia 2026 r.

    Zmiana warunków ośmiu wcześniejszych umów ratalnych

    ZUS wyraził także zgodę na zmianę warunków dla ośmiu umów ratalnych obejmujących składki za okres od listopada 2025 r. do czerwca 2026 r. Spółka będzie mogła dalej spłacać to zadłużenie w pięciu miesięcznych ratach: czterech po 20 mln zł oraz jednej obejmującej pozostałe zadłużenie w wysokości około 358 mln zł. Do należności zostanie doliczona opłata prolongacyjna.

    W obu przypadkach JSW ma możliwość złożenia wniosku o zmianę warunków spłaty najpóźniej do 20 stycznia 2027 r.

    Trudna sytuacja finansowa i restrukturyzacja

    JSW od ubiegłego roku prowadzi restrukturyzację, po tym jak zarząd zasygnalizował ryzyko utraty płynności finansowej. W lutym 2026 r. spółka zawarła ze związkami zawodowymi porozumienie dotyczące ograniczenia kosztów pracy. W czerwcu walne zgromadzenie JSW zgodziło się na ustanowienie zabezpieczeń pod kątem zaciągnięcia 850 mln zł pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). W sierpniu spółka poinformowała, że zamierza wnioskować do ARP o pożyczkę w wysokości do 1,066 mld zł. JSW korzysta również z ustawowych osłon dla załogi: jednorazowych odpraw oraz urlopów górniczych i przeróbkarskich.

    Kolejne odroczenia – to już czwarta zgoda w 2026 r.

    Środowa informacja to kolejna zgoda ZUS na odroczenie składek JSW. W lutym 2026 r. Zakład wyraził zgodę na rozłożenie na raty 70% należności za listopad 2025 r. oraz 50% za okres od grudnia 2025 r. do czerwca 2026 r. Wcześniej, w lutym, JSW informowała o zgodzie na 11 rat za okres od maja do października 2025 r. – cztery pierwsze raty po 10 mln zł miały być płatne od marca do czerwca 2026 r., sześć kolejnych po 27 mln zł od lipca do grudnia 2026 r., a ostatnia, 11. rata, płatna w styczniu 2027 r., podlegała dalszym negocjacjom.

    Kim jest JSW?

    JSW to największy producent węgla koksowego w Unii Europejskiej i jeden z producentów koksu wykorzystywanego do wytopu stali. Spółka prowadzi wydobycie w kopalniach: Borynia-Zofiówka, Budryk, Knurów-Szczygłowice i Pniówek. Akcje JSW notowane są na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

    Wyniki finansowe pod presją

    Grupa JSW w 2025 r. odnotowała skonsolidowaną stratę netto w wysokości 6,25 mld zł oraz stratę EBITDA na poziomie 4,99 mld zł. W pierwszym kwartale 2026 r. strata netto wyniosła około 615,9 mln zł. Na koniec 2025 r. zatrudnienie w JSW sięgało 20 488 osób.

    Spółka ma przed sobą jeszcze kilka miesięcy na wykazanie, że dzięki ulgom i restrukturyzacji uda się ustabilizować finanse. Kolejnym kamieniem milowym będzie możliwość złożenia wniosku o zmianę warunków spłaty – JSW może to zrobić do 20 stycznia 2027 r.

  • Cła Trumpa miały rozruszać amerykański przemysł. Dane Fedu studzą optymizm

    Cła Trumpa miały rozruszać amerykański przemysł. Dane Fedu studzą optymizm

    Donald Trump rozpętał wojny celne, by odbudować amerykański przemysł. Po półtora roku protekcjonistycznych działań efekty są jednak dalekie od spektakularnych. Najnowsze dane Rezerwy Federalnej pokazują, że produkcja przemysłowa w USA w lipcu rosła, ale coraz wolniej.

    Produkcja zwalnia, choć wciąż rośnie

    Sprzedana produkcja przemysłu amerykańskiego zwiększyła się w lipcu o 1,08% rok do roku – podał we wtorek Fed. To spadek tempa w porównaniu z czerwcowym wzrostem o 1,14% i jeszcze wyraźniejszy wobec 1,67% odnotowanych dwa miesiące wcześniej. Dynamika pozostaje dodatnia, ale optymistów ubywa.

    W podziale na sektory: przetwórstwo przemysłowe urosło o 1,2% rdr, górnictwo o 1%, a usługi komunalne (energetyka, ciepłownictwo) o 0,7% rdr.

    Cła – wielkie nadzieje, wielkie zwroty

    Trump zapowiadał, że cła ochronią rodzimą produkcję przed tanią konkurencją z Azji. Administracja zebrała do tej pory 166 mld dol. z tytułu nowych ceł. Jednak po negatywnej ocenie Sądu Najwyższego musiała zwrócić już 100 mld dol.. Od tamtej pory Biały Dom nie nakłada ceł „na wszystko”, ale wybiórczo – na poszczególne towary. Pytanie, czy to przynosi zamierzony skutek.

    Kto zyskuje, a kto traci?

    Lipcowe dane pokazują wyraźnych zwycięzców i przegranych. Elektronika użytkowa – komputery i telefony komórkowe – odnotowała wzrost o 9,3% rdr. Wyraźnie w górę poszła też produkcja sprzętu obronnego i kosmicznego (+6,8% rdr, głównie za sprawą SpaceX) oraz sprzętu transportowego dla biznesu (+10,9% rdr).

    Z drugiej strony, sektor motoryzacyjny, który miał być chroniony cłami, zanotował spadek o 3,4% rdr. Fed wskazuje jednak, że produkcja pojazdów silnikowych ogółem wzrosła o 2,1% rdr, co oznacza, że spadek dotknął głównie samochodów elektrycznych. Mocno w dół poszły też branże AGD i mebli (-6,3% rdr) oraz produktów papierniczych (-6,3% rdr). Produkcja żywności obniżyła się o 1,6% rdr.

    Produkcja energii elektrycznej wzrosła o 1,3% rdr, a gazu ziemnego spadła o 3% rdr.

    Wykorzystanie mocy – wciąż poniżej normy

    Fed podał także, że wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych w przetwórstwie przemysłowym wzrósł w lipcu do 76,0%. To jednak o 2,2 pkt proc. mniej niż średnia długoterminowa dla lat 1972–2025. W górnictwie wskaźnik wyniósł 86,1% (wzrost o 0,1 pkt proc.), a w przedsiębiorstwach użyteczności publicznej 70,0% (wzrost o 0,2 pkt proc.).

    Zamówienia – promyk nadziei?

    Optymistyczniejszy sygnał płynie z danych o nowych zamówieniach. Według odrębnego raportu, w lipcu zamówienia na towary przemysłowe wzrosły o 0,9% miesiąc do miesiąca, do 663,6 mld USD. Analitycy spodziewali się wzrostu o 0,6%, a w czerwcu zamówienia spadły o 0,2%.

    Głównym motorem napędowym był sprzęt transportowy, który odnotował wzrost o 2,3% m/m. W tej kategorii prym wiodły samoloty cywilne i części do nich (+12,7%), a także samoloty i części dla obronności (+4,9%), statki i łodzie (+5,3%) oraz pojazdy silnikowe (+0,4%).

    Popyt rósł również na metale podstawowe (+2,0%), maszyny (+0,8%) i wyroby metalowe (+0,6%). Z kolei zamówienia na komputery i produkty elektroniczne spadły o 1,1%, a na sprzęt elektryczny o 0,3%.

    Dostawy z fabryk wzrosły o 0,8% m/m, a liczba niezrealizowanych zamówień zwiększyła się o 0,6% – to już 24. wzrost w ostatnich 25 miesiącach. Po wyłączeniu transportu zamówienia wzrosły o 0,6%, a bez sektora obronnego – o 1,0%.

    Bilans: mieszane sygnały

    Lipcowe dane rysują obraz niejednoznaczny. Produkcja przemysłowa rośnie, ale coraz wolniej, a wykorzystanie mocy produkcyjnych pozostaje poniżej historycznej normy. Zamówienia – choć w czerwcu spadały – w lipcu wyraźnie odbiły, co może sugerować, że popyt jeszcze nie wygasł. Jednocześnie wielkie refundacje ceł (100 mld dol. z 166 mld) pokazują, że protekcjonistyczna strategia Białego Domu wciąż napotyka poważne przeszkody prawne i administracyjne. Wykorzystanie mocy produkcyjnych w przetwórstwie wyniosło 76,0%, czyli o 2,2 pkt proc. poniżej średniej długoterminowej z lat 1972–2025.

  • Rekordowe napływy do XRP ETF-ów. Goldman Sachs miliarderem rynku?

    Rekordowe napływy do XRP ETF-ów. Goldman Sachs miliarderem rynku?

    Instytucje znów stawiają na XRP

    Amerykańskie fundusze ETF oparte na XRP przeżywają prawdziwy renesans. W tygodniu rozpoczynającym się 24 sierpnia 2026 roku przyciągnęły one ponad 100 mln USD nowych środków netto, co jest najlepszym wynikiem od dziewięciu miesięcy. To nie jedyny sygnał rosnącego zainteresowania instytucji. Z najnowszych dokumentów wynika, że Goldman Sachs stał się największym instytucjonalnym posiadaczem tych funduszy na rynku amerykańskim.

    Złoty tydzień dla XRP ETF-ów

    Dane platformy SoSoValue wskazują, że łączny tygodniowy napływ netto do amerykańskich ETF-ów na XRP sięgnął 110,49 mln USD. To największy tygodniowy przypływ kapitału od początku roku i najlepszy wynik od tygodnia rozpoczynającego się 5 grudnia 2025 roku – czyli niemal 9 miesięcy temu.

    Łączne aktywa netto wszystkich amerykańskich ETF-ów na XRP wyniosły około 1,44 mld USD. Największy napływ odnotował Bitwise XRP ETF – do funduszu trafiło 59,95 mln USD, co podniosło jego aktywa netto do około 502,75 mln USD. Franklin XRP ETF zebrał w tym samym czasie 28,70 mln USD, osiągając aktywa rzędu 367,43 mln USD.

    Siodmy z rzędu tydzień dodatnich przepływów oznacza, że od początku tej serii do ETF-ów na XRP wpłynęło łącznie 183,32 mln USD. Popyt na XRP za pośrednictwem funduszy wrócił tym samym do najwyższego poziomu od początku roku.

    Goldman Sachs na czele wyścigu

    Dodatkowym impulsem dla rynku są najnowsze dokumenty 13F za drugi kwartał 2026 roku, złożone amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Wynika z nich, że Goldman Sachs zajmuje obecnie pierwsze miejsce wśród instytucji raportujących swoje pozycje w amerykańskich ETF-ach na XRP. Bank wykazał ekspozycję na te fundusze o wartości 87,45 mln dolarów, co odpowiada udziałom powiązanym z ponad 84 mln XRP.

    W ciągu kwartału bank zwiększył swoje zaangażowanie o równowartość 83,15 mln XRP. To jeden z największych ruchów akumulacyjnych wśród inwestorów instytucjonalnych na tym rynku w ostatnim czasie. Goldman Sachs odbudował tym samym swoją pozycję po tym, jak w pierwszym kwartale 2026 roku wycofał się z inwestycji w te produkty.

    Przewaga nad konkurencją

    Różnica między Goldman Sachs a pozostałymi inwestorami instytucjonalnymi jest znacząca. Do grona największych posiadaczy ETF-ów na XRP należą także Intesa Sanpaolo, Jane Street Group, Millennium Management oraz Marex UK Holdings – ich łączna ekspozycja wyniosła 55,4 mln dolarów, wciąż znacznie mniej niż pojedyncza pozycja banku z Wall Street.

    Dane Bloomberg Intelligence potwierdzają, że Goldman Sachs ma zdecydowaną przewagę nad innymi ujawnionymi inwestorami. Bank zbudował swoją pozycję poprzez alokacje w kilku funduszach, inwestując m.in. w Bitwise XRP ETF, Franklin XRP ETF, a także produkty takich emitentów jak Canary Capital, 21Shares oraz Grayscale.

    Blisko 1,8 mld dolarów w ETF-ach

    Cały rynek amerykańskich ETF-ów na XRP, które zadebiutowały pod koniec 2025 roku, zebrał od tego czasu około 1,8 mld dolarów skumulowanych napływów netto. Łączna wartość aktywów pod zarządzaniem w całym segmencie jest szacowana na 1,4–1,5 mld dolarów, w zależności od bieżącej wyceny tokena. Bitwise XRP ETF niedawno przekroczył poziom 500 mln dolarów aktywów, co potwierdza utrzymujący się popyt na regulowane produkty oparte na XRP.

    Rosnący popyt na fundusze nie przełożył się jednak dotychczas na wyraźną reakcję samej kryptowaluty. W ciągu siedmiu dni XRP stracił około 8,5%, a w momencie publikacji danych kurs oscylował nieco poniżej 1,32 dolara. Wcześniej, w ciągu tygodnia, XRP/USD poruszał się w rejonie 1,3650 USD po odbiciu od oporu 1,40 USD. Kapitalizacja rynkowa XRP wynosiła około 86,31 mld USD, co oznaczało wzrost o ponad 19% w ujęciu 30-dniowym. Wolumen obrotu w ciągu ostatnich 24 godzin wzrósł o ponad 117%, do 2,76 mld USD. Niektórzy analitycy są zdania, że rynek zdążył już zdyskontować zatwierdzenie ETF-ów, dlatego XRP podąża teraz za ogólnymi trendami na rynku kryptowalut.