Blog

  • Paliwa bez wyjątku w górę. Diesel blisko psychologicznej granicy 9 zł

    Paliwa bez wyjątku w górę. Diesel blisko psychologicznej granicy 9 zł

    Kierowcy w Polsce muszą szykować się na kolejną falę podwyżek na stacjach. Według najnowszej prognozy e-petrol.pl na okres 14–20 września 2026 r. wszystkie gatunki paliw będą drożeć. Analitycy portalu ostrzegają wprost:

    Najnowsza prognoza na okres 14–20 września 2026 r. przynosi kolejne wiadomości dla kierowców. Paliwa bez wyjątku będą drożeć.

    Na razie ceny detaliczne pozostają niższe od prognozowanych. Według zestawienia e-petrol.pl Pb95 kosztuje obecnie 7,89 zł za litr, a Pb98 8,76 zł. Diesel kosztuje 8,75 zł, czyli o 1 grosz mniej niż benzyna 98-oktanowa. Najtańszym paliwem pozostaje autogaz, za który płaci się 2,95 zł za litr.

    Eksperci portalu zwracają też uwagę na szerszy kontekst: w ostatnich dniach ceny wszystkich gatunków paliw rosną, co budzi obawy o poziom cen artykułów przemysłowych i inflację. Ich zdaniem potencjał dalszych wzrostów nie wygasa, ponieważ nie widać perspektyw zakończenia działań wojennych, a globalny sektor rafineryjny wciąż boryka się z problemami.

    Hurt: benzyna w dół, diesel w górę

    Rynek hurtowy w ostatnich dniach pokazał jednak dwa różne kierunki. Z danych z 11 września wynika, że benzyna Pb98 potaniała o 253 zł za metr sześcienny i kosztuje 6845 zł/m sześc. Pb95 jest tańsza o 239 zł i kosztuje 6078 zł/m sześc. W tym samym czasie olej napędowy zdrożał o 134 zł, do 7168 zł/m sześc., a olej opałowy o 118 zł – do 5669 zł/m sześc.

    W notowaniach hurtowych widać więc wyraźne zróżnicowanie: benzyna tanieje, a diesel i olej opałowy mocno drożeją.

    Psychologiczne bariery do przebicia

    Jeszcze ostrzej sytuację widzi Urszula Cieślak, analityczka biura Reflex. W rozmowie z PAP wskazała, że w tym tygodniu ceny benzyny na stacjach przekroczą 8 zł za litr, a oleju napędowego – 9 zł za litr. Dodała jednak, że pułap 10 zł za litr nie zostanie osiągnięty.

    Cieślak wyjaśnia, że wpływ światowych rynków ropy i paliw na krajowy rynek jest negatywny. W poniedziałek po południu cena ropy Brent sięgała ponad 107 dol. za baryłkę, podczas gdy tydzień wcześniej pozostawała poniżej 100 dol. W piątek saudyjskie ministerstwo energii poinformowało o czasowym wstrzymaniu pracy strategicznego ropociągu Wschód–Zachód po atakach w rejonie Rijadu i Medyny. Do tego doszło osłabienie złotego, które dodatkowo podbija ceny paliw.

    Jak mówiła analityczka:

    Wpływ sytuacji na światowych rynkach ropy i paliw będzie dla nas negatywny. Ceny hurtowe rosły przez cały poprzedni tydzień, zwłaszcza ceny diesla.

    Zdaniem Cieślak, aby krajowy rynek nie odczuł skutków unieruchomienia saudyjskiego ropociągu, ceny ropy musiałyby w krótkim czasie wyraźnie spaść – o kilka dolarów – ale to mało prawdopodobne. Bariery psychologiczne w postaci 8 zł za benzynę i 9 zł za olej napędowy zostaną w tym tygodniu pobite – oceniła analityczka.

    Co dalej z cenami?

    Cieślak oceniła, że ceny nie powinny wzrosnąć do 10 zł za litr. Jej zdaniem, jeśli rzeczywiście rynek zmierzałby w tę stronę, pojawiłby się pakiet pomocowy. Presja ze strony opozycji i konsumentów byłaby bowiem na tyle silna, że rząd – mimo deklarowanego braku finansowania – mógłby ustąpić. Analityczka dodała też, że dłużej utrzymujące się wysokie ceny oznaczają wyższe wpływy z VAT.

    Na razie jednak stacje największych sieci w poniedziałek rano utrzymywały ceny na poziomie z poprzedniego tygodnia. Nieco wyższe ceny pojawiły się na stacjach niezależnych, a koncerny nie różnicowały stawek na autostradach. Jak tłumaczyła Cieślak, właściciele stacji celowo unikają bicia rekordów – woleliby utrzymać niższą marżę i sprzedawać więcej paliwa, także po to, by zwiększyć liczbę klientów oferty pozapaliwowej.

  • Rentowność japońskich obligacji najwyżej od 1996 r. Co z carry trade i Bitcoinem?

    Rentowność japońskich obligacji najwyżej od 1996 r. Co z carry trade i Bitcoinem?

    Rentowność 10-letnich japońskich obligacji skarbowych (JGB) sięgnęła 3,00% 1 września – najwyższego poziomu od 1996 roku. Kilkanaście dni później 30-letnie papiery po raz pierwszy w historii przekroczyły 4,18%. Japoński rynek długu, przez dekady kojarzony z niemal zerowymi stopami, znów zwraca uwagę całego globu.

    Skąd ten wzrost rentowności?

    Na japońskie obligacje naciska kilka czynników: utrzymująca się inflacja, słaby jen, oczekiwania na kolejne podwyżki Banku Japonii (BOJ), drożejąca ropa, rosnące zadłużenie publiczne oraz plany stymulacji fiskalnej. Dochodzi do tego premia terminowa, czyli dodatkowy zwrot, jakiego inwestorzy oczekują za trzymanie papierów o dłuższym terminie zapadalności.

    Rosnąca rentowność oznacza spadające ceny obligacji. Gdy japoński dług staje się bardziej atrakcyjny, krajowi inwestorzy mają większy powód, by zostawiać kapitał w domu, zamiast szukać wyższych stóp zwrotu za granicą. To z kolei uderza w strategię carry trade: pożyczanie w tanich jenach i lokowanie środków w aktywach o wyższej rentowności, w tym w amerykańskich obligacjach. Gdy japońskie stopy rosną, a jen się umacnia, opłacalność takiego układu może maleć.

    Japoński kapitał wraca do domu?

    Japonia wciąż jest jednym z najważniejszych wierzycieli świata. Według danych za czerwiec 2026 r. w jej portfelu znajdowały się amerykańskie obligacje skarbowe o wartości około 1,12 bln dolarów, co czyniło z Japonii ich największego zagranicznego posiadacza. Równocześnie japońscy inwestorzy zmniejszyli zagraniczne portfele dłużne: do sierpnia sprzedali papiery warte o około 18,7 mld dolarów więcej, niż kupili.

    Skala tych ruchów może mieć znaczenie dla globalnej płynności. Jeśli japoński kapitał będzie nadal wracał na krajowy rynek, a pozycje finansowane tanim jenem będą zamykane, płynność na świecie może się kurczyć. W dłuższej perspektywie mogłoby to ciążyć na Bitcoinie i innych aktywach wysokiego ryzyka.

    Co istotne, w dniu, gdy 10-letnie JGB osiągnęły 3%, szeroki rynek kryptowalut zyskiwał 1,7%, a jego kapitalizacja sięgała 2,63 bln dolarów. Bitcoin drożał o 1,1% do ok. 78 tys. dolarów, Ethereum pozostawało w okolicach 2,4 tys. dolarów, a XRP zyskiwał 3% do ok. 1,37 dolara.

    „Kanarek w kopalni”

    Rekordowej rentowności 30-letnich JGB towarzyszyła wyprzedaż na tokijskiej giełdzie. Nikkei 225 mocno spadł, a na czele przeceny znalazły się największe spółki technologiczne. Japonia to trzecia gospodarka świata, ale też kraj z długiem publicznym przekraczającym 200% PKB i rynkiem od lat zależnym od działań banku centralnego.

    BOJ przez lata zwiększał podaż pieniądza, skupował obligacje i wspierał rynek akcji, co trzymało rentowności w pobliżu zera. Teraz historyczny poziom 30-latek jest odczytywany jako sygnał, że mechanizm traci skuteczność. Porównania sięgają czasów bańki internetowej, gdy NASDAQ stracił 78%, a dawni liderzy, tacy jak Cisco, Yahoo czy AOL, stracili pozycję. Podobny wzorzec widać dziś w Japonii – zachowanie JGB, jena i Nikkei może być zapowiedzią tego, co czeka amerykański Fed, dolara i S&P.

    Globalny dług i złoto

    Problemy nie kończą się na Tokio. W gospodarkach rozwiniętych oprocentowanie rządowego długu jest najwyższe od dekady, a indeks Bloomberg Global Sovereign Bond Index przekroczył 3,72%. Wyżej oprocentowany dług notują m.in. Australia, Wielka Brytania, Niemcy i Stany Zjednoczone. Równolegle globalna podaż pieniądza M2 osiągnęła w czerwcu 150 bln dolarów, czyli o 50% więcej niż w 2020 r. Dolar od 1971 r. stracił 87% siły nabywczej.

    Większą uwagę przyciąga złoto. Banki centralne w ostatnich latach kupują je w rekordowym tempie, a fizyczne złoto bywa traktowane jako zabezpieczenie, które nie jest zobowiązaniem żadnego rządu ani banku centralnego.

    Nominalne zyski bywają przy tym złudne. Nikkei urósł w pięć lat o 145%, ale po przeliczeniu na złoto daje to stratę netto 31%. NASDAQ 100 zyskał nominalnie 95%, a w złocie oznacza to stratę 23%. Amerykańskie obligacje skarbowe w ostatnich 12 latach, liczone względem złota, wypracowały stratę 90%.

    Tokio jako ostrzeżenie

    W tle pozostają Stany Zjednoczone: dług publiczny przekroczył 40 bln dolarów, a koszty obsługi odsetek sięgają ponad 3 mld dolarów dziennie. Narastające problemy na rynku kredytowym mogą wkrótce uderzyć w private equity, kredyt prywatny oraz wysoko wyceniane spółki związane ze sztuczną inteligencją. Dlatego tokijskie wydarzenia bywają traktowane jako ostrzeżenie zarówno dla NASDAQ, jak i dla dolara.

  • Koniec podwójnej prowizji? Ministerstwo chce rewolucji na rynku pośredników

    Koniec podwójnej prowizji? Ministerstwo chce rewolucji na rynku pośredników

    Ministerstwo Rozwoju i Technologii skierowało do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami. To zestaw propozycji, które – jeśli wejdą w życie – wyraźnie zmienią zasady działania biur nieruchomości. Najbardziej kontrowersyjny pomysł to zakaz pobierania wynagrodzenia jednocześnie od kupującego i sprzedającego w ramach tej samej transakcji.

    Zakaz podwójnej prowizji

    Resort argumentuje, że takie rozwiązanie ma ograniczyć ryzyko konfliktu interesów i wzmocnić rolę pośrednika jako podmiotu działającego w interesie klienta, z którym zawarł umowę. W praktyce agent miałby znacznie bardziej jednoznacznie reprezentować jedną stronę transakcji, zamiast czerpać korzyści od obu.

    Projekt ma też przeciwdziałać sytuacjom, w których osoby niezainteresowane usługą są „wymuszane” do podpisania umowy pośrednictwa.

    Nowe zasady publikowania ofert

    Pośrednik nie będzie mógł zamieścić ogłoszenia bez wcześniejszego zawarcia umowy z właścicielem nieruchomości. Oferta musi być jednoznacznie oznaczona jako pochodząca od pośrednika. Co więcej, prezentacja nieruchomości nie będzie mogła być uzależniona od wcześniejszego podpisania umowy pośrednictwa – klient ma prawo obejrzeć mieszkanie bez zobowiązań.

    Obowiązkowy zakres czynności

    Ustawa ma wprowadzić katalog czynności, za które pośrednik będzie obligatoryjnie odpowiedzialny, niezależnie od zapisów konkretnej umowy. Chodzi o zwiększenie przejrzystości relacji z klientem – ten ma dokładnie wiedzieć, czego może oczekiwać w zamian za wynagrodzenie. Wśród proponowanych obowiązków znalazły się m.in. weryfikacja stanu prawnego i faktycznego nieruchomości, rzetelne informowanie klienta oraz dokumentowanie czynności związanych z prezentacją.

    Większe uprawnienia Inspekcji Handlowej

    Kontrolerzy będą mogli sprawdzać, czy pośrednik rzetelnie informuje o zakresie usług i warunkach umowy, czy realizuje ustawowe minimum czynności oraz czy przestrzega zakazu podwójnego wynagrodzenia. Projekt przewiduje też kary pieniężne oraz możliwość nakazu zaprzestania praktyk naruszających przepisy. W skrajnych przypadkach – nawet zakaz wykonywania działalności gospodarczej w zakresie pośrednictwa.

    Co na to branża?

    Część przedstawicieli rynku popiera kierunek zmian. Agnieszka Dąbrowska, dyrektor operacyjny sieci biur Freedom, mówi: „Publikowanie ofert bez wiedzy właściciela, klonowanie ofert czy podszywanie się pod prywatnych ogłoszeniodawców to praktyki, które wywołują chaos informacyjny i obniżają zaufanie do całego rynku”. Jej zdaniem pośrednik publikujący ofertę powinien mieć do tego umocowanie wynikające z umowy.

    Anton Bubiel z SonarHome.pl również ocenia projekt pozytywnie, ale zwraca uwagę na konieczność precyzyjnych zapisów. „Zakaz publikowania oferty bez bezpośredniej umowy z właścicielem nie powinien uderzać w legalną współpracę między biurami i systemy wymiany ofert” – podkreśla.

    Więcej wątpliwości ma Joanna Lebiedź, ekspertka Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN). Wskazuje, że w praktyce bywają sytuacje wieloosobowych biur sieciowych, w których jedna osoba pozyskuje ofertę, a inna pracuje z kupującym. „Który z tych agentów miałby nie zarobić, pomimo obowiązującej umowy?” – pyta.

    Marta Żółkowska z DH Group (m.in. Metrohouse) zwraca uwagę, że katalog czynności nie może być zamknięty: „Zupełnie inne czynności podejmuje pośrednik przy sprzedaży działki leśnej na Mazurach, inne przy sprzedaży kawalerki w Śródmieściu Warszawy”.

    Brak wymogów kwalifikacyjnych?

    Przedstawiciele Freedom pozytywnie oceniają próbę określenia podstawowych obowiązków, ale wskazują na niespójność: projekt nakłada dodatkowe obowiązki, nie wprowadzając minimalnych wymagań dotyczących kwalifikacji osób, które mają je wykonywać. Agnieszka Rosolińska z Freedom dodaje, że to „największa niewykorzystana szansa” – brakuje też obowiązku dalszego doskonalenia zawodowego.

    Joanna Lebiedź przypomina, że problemy wzięły się z deregulacji zawodu w 2014 r. „Szkoda, że refleksja przychodzi po ponad dekadzie” – mówi. Projekt trafił już do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych – to pierwszy krok w procesie legislacyjnym.

  • Oszust podszył się pod państwową instytucję. Revolut potwierdza wyciek danych klientów

    Oszust podszył się pod państwową instytucję. Revolut potwierdza wyciek danych klientów

    Revolut, jeden z największych fintechów w Europie, poinformował, że poufne informacje ograniczonej liczby klientów zostały ujawnione w wyniku oszustwa. Do naruszenia nie doszło przez włamanie do infrastruktury firmy. Oszust wykorzystał socjotechnikę i wysyłał fałszywe żądania z adresu e-mail należącego do prawdziwej instytucji państwowej. W ten sposób zdobył między innymi kopie paszportów, dane kontaktowe i historię transakcji.

    Revolut zapewnia, że jej systemy oraz środki klientów pozostały bezpieczne, a incydent miał ograniczoną skalę. Firma nie podała jednak, ilu klientów dokładnie dotyczy naruszenie.

    Fałszywe żądania z urzędowej domeny

    Jak podaje serwis biznesinfo.pl, do zdobycia kopii paszportów i historii przelewów nie było potrzebne żadne włamanie. Wystarczył e-mail wysłany z prawdziwej domeny instytucji państwowej. Nieuprawniona osoba wykorzystała adres znajdujący się w tej domenie i za jego pośrednictwem przesyłała do Revoluta fałszywe żądania dotyczące danych klientów. Sprawca posługiwał się przy tym prawidłowymi danymi uwierzytelniającymi, dlatego z perspektywy firmy wnioski wyglądały jak zwykła urzędowa korespondencja.

    To nie był klasyczny atak hakerski na systemy, lecz wyrafinowana socjotechnika. Według informacji biznesinfo.pl atak mógł być wymierzony w zamożniejszych użytkowników platformy.

    Reakcja Revoluta

    Po wykryciu incydentu Revolut zablokował podejrzany adres. Z komunikatu wynika, że adres powiązany z incydentem został zablokowany po wykryciu oszustwa. Firma powiadomiła instytucję, do której należała domena, a także organy ścigania, Urząd Ochrony Danych Osobowych oraz regulatorów rynku. Rzecznik Revoluta mówił przy tym o powiadomieniu „odpowiedniej agencji rządowej”, urzędników ds. ochrony danych oraz organów nadzoru finansowego.

    Revolut skontaktował się również bezpośrednio z osobami, których dane mogły zostać ujawnione, aby poinformować je o sytuacji i zapewnić wsparcie. Publikacja TechCrunch z 12 września informowała już wcześniej o możliwym naruszeniu. Oficjalne potwierdzenie pojawiło się po tych doniesieniach.

    Jakie dane wyciekły?

    Zakres ujawnionych informacji jest szeroki. Firma określa skalę zdarzenia jako ograniczoną i zastrzega, że incydent objął wyłącznie dane przekazane w odpowiedzi na fałszywe żądania. W komunikacie zaznaczono, że ujawnienie nastąpiło w wyniku oszustwa i nie wpłynęło na bezpieczeństwo systemów. Dokładna liczba poszkodowanych nie została podana.

    Według informacji opublikowanych przez ZachXBT na Telegramie wśród ujawnionych danych znalazły się:

    • imiona, nazwiska, daty urodzenia oraz zawody;
    • adresy, adresy e-mail i numery telefonów;
    • kopie dokumentów tożsamości, w tym paszporty i prawa jazdy;
    • fotografie wykonane podczas procesu weryfikacji tożsamości.

    Z ustaleń serwisu biznesinfo.pl wynika, że w ręce oszusta trafiły również wyciągi z rachunków i historia transakcji. U części użytkowników ujawnione zostały numery IBAN, rejestry wypłat oraz historia operacji na bitcoinie. Revolut zastrzega, że biometryczne dane twarzy pozostały bezpieczne. Ujawnione informacje obejmowały zatem zarówno dane osobowe, jak i finansowe.

    Rzecznik: systemy i pieniądze bezpieczne

    Rzecznik Revoluta, cytowany przez Bloomberga, przekazał: „Systemy Revolut i pieniądze klientów nie zostały naruszone”. Dodał: „Skontaktowaliśmy się bezpośrednio z ograniczoną liczbą osób, których dotyczy ta sytuacja, aby je poinformować i zapewnić wsparcie”.

    Czym jest Revolut?

    Revolut to globalna brytyjska firma z branży technologii finansowych, działająca na całym świecie. Jak opisuje Business Insider Polska, ma ponad 80 mln klientów na całym świecie. Platforma oferuje aplikację mobilną oraz powiązane z nią karty płatnicze.

    Aplikacja łączy wiele funkcji: wielowalutowe konta, szybkie przelewy zagraniczne, planowanie domowego budżetu, oszczędzanie z zaokrągleń transakcji oraz inwestycje w akcje i kryptowaluty. Jednym z jej najbardziej znanych narzędzi jest błyskawiczne i tanie przewalutowywanie, które — jak podaje Business Insider Polska — eliminuje wysokie prowizje banków przy płatnościach za granicą lub w sklepach internetowych.

    Obecnie w Europie Revolut działa jako licencjonowany bank. Dzięki temu depozyty klientów są objęte oficjalnym systemem gwarancji bankowych. Firma podkreśla, że jej systemy i środki klientów nie zostały naruszone, a incydent ograniczył się do danych przekazanych w wyniku oszustwa.

  • Deweloperzy znów wierzą w sprzedaż mieszkań. 57,5 proc. firm spodziewa się wzrostu

    Deweloperzy znów wierzą w sprzedaż mieszkań. 57,5 proc. firm spodziewa się wzrostu

    Co zmieniło się w nastawieniu deweloperów? Wystarczyły dwa miesiące.

    Z najnowszego indeksu nastrojów deweloperów portalu Tabelaofert wynika, że 57,5 proc. firm spodziewa się wzrostu sprzedaży mieszkań w najbliższych miesiącach. To ogromny skok w porównaniu z czerwcem, gdy takiego wzrostu oczekiwało jedynie 18,2 proc. badanych. Dane opublikowano 1 września 2026 r., a ich omówienie trafiło m.in. do Parkietu.

    W czerwcu 26,8 proc. deweloperów zakładało spadek sprzedaży. W lipcu nastąpił zwrot, a sierpniowa edycja badania pokazuje już wyraźną dominację optymistów. W najnowszym odczycie wzrost sprzedaży przewiduje 57,5 proc. firm, stabilizację 37,3 proc., a spadek tylko 4,7 proc. W czerwcu więcej firm obawiało się spadku, niż liczyło na wzrost.

    „W ciągu zaledwie dwóch miesięcy udział deweloperów spodziewających się wzrostu sprzedaży wzrósł ponadtrzykrotnie” – wskazują autorzy badań.

    Sierpniowe dane jednoznacznie odwracają te proporcje. Znacząca część firm – 37,3 proc. – stawia jednak na stabilizację, a nie na wyraźne odbicie.

    Dobre półrocze największych firm

    Optymizm w ankietach idzie w parze z wynikami, którymi mogą pochwalić się największe spółki mieszkaniowe. Jak wynika z ustaleń Pulsu Biznesu, pierwsze półrocze było dla nich bardzo dobre. Sprzedaż, przychody i zyski poszły w górę, a część deweloperów podnosi nawet cele na cały rok. To ważny kontekst dla sierpniowych nastrojów, bo mocne wyniki największych graczy wzmacniają wiarę w poprawę koniunktury.

    Warto przy tym pamiętać, że indeks Tabelaofert opisuje oczekiwania na przyszłość, natomiast analiza Pulsu Biznesu dotyczy tego, co wydarzyło się w pierwszej połowie roku. Wyniki największych spółek nie muszą przy tym odzwierciedlać sytuacji całego rynku.

    Jednocześnie analiza, o której pisze Puls Biznesu, studzi oczekiwania co do powrotu do czasów hossy. Choć branża ma powody do optymizmu, na powrót boomu mieszkaniowego na razie się nie zanosi.

    Popyt skupiony na tańszych mieszkaniach

    Z danych towarzyszących publikacji Tabelaofert wynika, że na rynku widać wyraźny wzorzec zakupowy. Najszybciej z oferty znikają tańsze mieszkania, a najlepiej sprzedają się przede wszystkim lokale dwupokojowe. To sugeruje, że popyt nadal jest wybiórczy i wrażliwy na cenę, mimo poprawy nastrojów.

    Liczby, które pokazują zmianę

    Skala zmiany nastrojów robi wrażenie, zwłaszcza po zestawieniu ze sobą trzech letnich odczytów indeksu. W czerwcu odsetek firm spodziewających się wzrostu sprzedaży wynosił 18,2 proc. W lipcu tendencja zaczęła się odwracać, a w sierpniu już 57,5 proc. badanych patrzy w przyszłość z nadzieją na większą sprzedaż. Tymczasem odsetek spodziewających się spadku zmalał z 26,8 proc. do 4,7 proc.

    | Miesiąc | Wzrost sprzedaży | Spadek sprzedaży |
    | Czerwiec | 18,2% | 26,8% |
    | Sierpień | 57,5% | 4,7% |

    Takie zestawienie pokazuje, jak bardzo w ciągu dwóch miesięcy zmieniły się proporcje. W czerwcu pesymiści przeważali, w sierpniu to optymiści są w zdecydowanej większości.

    Warto podkreślić, że indeks pokazuje oczekiwania samych deweloperów, a nie finalne dane o sprzedaży. Niemniej jednak tak silna zmiana w ciągu dwóch miesięcy jest jednym z mocniejszych sygnałów płynących z branży mieszkaniowej. Deweloperzy, którzy na początku lata w większości obawiali się pogorszenia, dziś w większości deklarują poprawę.

    Wyniki i nastroje

    Połączenie solidnych wyników największych spółek z poprawiającymi się nastrojami w ankietach tworzy obraz branży, która dostrzega szansę na lepsze miesiące. Część firm czuje się na tyle komfortowo, że podnosi całoroczne prognozy. Z drugiej strony komentarz do pierwszej połowy roku wskazuje, że hossa w rozumieniu sprzed kilku lat nie wróci szybko. Na powrót boomu mieszkaniowego na razie się nie zanosi.

    Dla rynku najważniejsze będzie teraz to, czy deklarowany optymizm przełoży się na umowy i transakcje. Na razie jednak samo nastawienie firm uległo wyraźnej poprawie, a kolejne miesiące zweryfikują, czy było ono słuszne.

  • Liga Traderów XV: najstarszy turniej tradingowy w Polsce startuje 26 września. Wstęp wolny

    Liga Traderów XV: najstarszy turniej tradingowy w Polsce startuje 26 września. Wstęp wolny

    W najbliższą sobotę, 26 września, na portalu Comparic.pl rusza XV edycja Ligi Traderów – najdłużej rozgrywanego turnieju traderskiego w Polsce. Udział w rozgrywkach jest całkowicie darmowy, ale zapisy kończą się już 25 września o godzinie 18:00. W poprzedniej edycji zwycięzca zakończył turniej ze skutecznością typowań na poziomie 75%. Teraz uczestnicy sprawdzą, ile w 2026 roku wystarczy do zdobycia tytułu.

    Zasady: grupowa faza i pucharowe dwumecze

    Liga Traderów łączy trading ze sportową rywalizacją. Zawodnicy grają bezpośrednie pojedynki, typując zachowanie wybranego instrumentu finansowego na dwa dni. W tygodniu odbywają się dwie kolejki: środowa oraz weekendowa. Faza grupowa to mecze każdy z każdym w sześcioosobowych grupach; do kolejnej rundy przechodzi od trzech do czterech najlepszych graczy z każdej grupy. Przy pierwszej fazie organizatorzy wezmą pod uwagę tabelę wszech czasów, aby najlepsi zawodnicy z poprzednich edycji nie trafili na siebie na starcie.

    Od 1/8 finału obowiązuje system mecz i rewanż. Oba spotkania są punktowane identycznie jak w fazie grupowej. Finał również składa się z dwóch meczów, a w przypadku równej liczby punktów przewidziano dodatkowe spotkanie. Dogrywki będą rozgrywane tak długo, aż poznamy mistrza.

    Punktacja: zyskowny typ ma znaczenie

    O wyniku pojedynku decyduje punktacja uzależniona od tego, czy dany typ był zyskowny, oraz od porównania z typem rywala. Za zwycięstwo zyskownym typem zawodnik dostaje 3 punkty, za remis 2,5 punktu, a za porażkę 2 punkty. Przy typie stratnym zwycięstwo to 1 punkt, remis 0,5 punktu, porażka 0 punktów. Remis w fazie grupowej jest uznawany, gdy różnica między graczami wynosi nie więcej niż 0,2 punktu procentowego.

    Wyniki są obliczane jako zmiana procentowa z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku na platformie MT4 brokera FxPro. Kolejka weekendowa to różnica między otwarciem tygodniowej świecy a zamknięciem świecy wtorkowej; kolejka środowa opiera się na otwarciu z czwartku i zamknięciu z piątku.

    Walkower, limity i awanse

    Typy oddaje się przez specjalny formularz, więc do udziału nie jest już potrzebne konto na forum. Swoją decyzję trzeba przesłać najpóźniej do godziny 23:00. Nawet sekundowe spóźnienie oznacza walkower, czyli –1 punkt i wynik –3%. Nie można też zmieniać raz oddanego typu: weryfikowana jest pierwsza wersja. Jeśli dwóch graczy wskaże tę samą parę walutową, drugi zawodnik musi wybrać przeciwny kierunek.

    O kolejności w grupie decydują punkty, następnie łączny wynik procentowy, a w razie potrzeby bezpośredni pojedynek. Organizatorzy tworzą też ranking po każdej fazie grupowej, w którym punktacja z kolejnych faz jest mnożona, aby premiować aktualną formę i unikać sytuacji, w której najlepsi gracze trafiają do jednej grupy. Awans nie przysługuje zawodnikowi z mniej niż 1 punktem lub więcej niż 2 walkowerami; wówczas jego miejsce zajmuje najlepszy gracz spośród nieawansowanych z innych grup.

    Nagrody: statuetka, książki i gadżety

    Organizatorzy nagrodzą wszystkich uczestników ostatniej fazy pucharowej, czyli najlepszą szesnastkę. Zwycięzca dostanie szklaną statuetkę z wygrawerowanym imieniem i nazwiskiem. W puli nagród znalazły się również książki o tematyce tradingowej, gadżety elektroniczne, bezprzewodowe ładowarki, podstawki pod telefony oraz kubki termiczne Kambukka Etna.

    W XV edycji sponsor konkursu, firma maklerska.pl, ufundował pięć książek: „Zarządzanie wielkością pozycji” Toma Basso, „Nieznani mistrzowie rynków finansowych” Jacka D. Schwagera, „Sardynki na handel”, „Psychologię spekulacji. Emocje i złudzenia na Wall Street w 1926 roku” Henry’ego Howarda Harpera oraz „O spekulacji, wolumenie i czytaniu z giełdowej taśmy” Richarda D. Wyckoffa. To pozycje o zarządzaniu kapitałem, psychologii inwestowania i klasycznej analizie rynku.

    Jak dołączyć?

    Chętni do gry muszą podać nick, z którego będą korzystać w turnieju, oraz adres e-mail, na który trafią powiadomienia o możliwości typowania. Zapisy trwają do 25 września do godziny 18:00, a pierwsze typy w XV edycji będzie można oddawać po starcie turnieju 26 września.

  • Ponad trzy razy więcej etatów niż sądzono. Sierpień zmienia grę dla Fed

    Ponad trzy razy więcej etatów niż sądzono. Sierpień zmienia grę dla Fed

    Amerykański rynek pracy znów zaskoczył — i to mocno. W sierpniu przybyło aż 162 tys. nowych etatów poza rolnictwem, podczas gdy rynek spodziewał się zaledwie około 55-56 tys. To ponad trzykrotność prognoz i sygnał, że gospodarka USA wcale nie zwalnia tak szybko, jak sądzono.

    Zatrudnienie szerokim frontem

    Dane opublikowane w piątek przez Biuro Statystyki Pracy amerykańskiego Departamentu Pracy rozwiały obawy o gwałtowne schłodzenie rynku pracy. Co więcej, rewizja danych za lipiec również okazała się pozytywna — zamiast spadku o 23 tys. etatów, skorygowano je na wzrost o 21 tys.

    Wzrost zatrudnienia był wyraźnie rozłożony na wiele sektorów. Na czele, jak zwykle, znalazły się restauracje i bary, które dodały 59 tys. miejsc pracy. Edukacja rządowa odnotowała wzrost o 42 tys., a produkcja dołożyła 16 tys. etatów.

    Opieka zdrowotna — dotychczasowy główny motor amerykańskiego rynku pracy — tym razem wypadła słabiej. Zatrudnienie wzrosło tam zaledwie o 13 tys., podczas gdy średnia z ostatnich 12 miesięcy wynosiła 32 tys. miesięcznie. To może być pierwszy symptom zmiany trendu, ale na razie inne branże skutecznie go rekompensują.

    AI już daje się we znaki?

    Choć ogólny obraz rynku jest silny, w danych pojawiły się też niepokojące sygnały dla sektora technologicznego. Branże związane z IT odnotowały spadek zatrudnienia o 23 tys., co sprawiło, że 12-miesięczna średnia w tej kategorii jest ujemna i wynosi -8 tys. To jeden z pierwszych wyraźnych dowodów w oficjalnych statystykach na to, że sztuczna inteligencja może wpływać na strukturę amerykańskiego rynku pracy.

    Stopa bezrobocia utrzymała się stabilnie na poziomie 4,1 proc., zgodnie z prognozami. Średnia płaca godzinowa wzrosła natomiast o 3,1 proc. rok do roku, nieco poniżej lipcowej dynamiki (3,2 proc.) i minimalnie powyżej konsensusu zakładającego 3,0 proc.

    Stopy procentowe wracają na stół

    Najważniejsze konsekwencje sierpniowego raportu dotyczą polityki pieniężnej Fed. Im silniejszy rynek pracy, tym większa przestrzeń do dalszego zacieśniania monetarnego. Po publikacji danych barometr CME FedWatch wskazywał 60,3 proc. szans na podwyżkę stóp procentowych podczas posiedzenia zaplanowanego na 15-16 września. Jeszcze godzinę wcześniej prawdopodobieństwo to wynosiło 52 proc.

    Ekonomiści podkreślają jednak, że ostateczna decyzja Fed wciąż nie jest przesądzona. Kluczowe znaczenie będą miały przyszłotygodniowe dane o inflacji konsumenckiej i producenckiej.

    Nawet najbardziej zagorzali „gołębie” mieliby trudność ze znalezieniem w sierpniowym raporcie o zatrudnieniu czegokolwiek, co uzasadniałoby utrzymanie stóp procentowych bez zmian — komentuje Stephen Brown, ekonomista z firmy badawczej Capital Economics. — Perspektywa podwyżki stóp w tym miesiącu wciąż zależy w znacznie większym stopniu od sierpniowych danych o inflacji.

    Druga strona medalu: drogie kredyty

    Silny rynek pracy to dobra wiadomość dla pracowników, ale niekoniecznie dla posiadaczy kredytów hipotecznych. Rosnące rentowności obligacji skarbowych, napędzane obawami przed dalszym zacieśnianiem polityki pieniężnej, przełożyły się już na koszty finansowania nieruchomości.

    Z danych agencji Freddie Mac wynika, że oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych o stałej stopie wzrosło do 6,71 proc., osiągając najwyższy poziom od ponad roku. To dodatkowy cios dla amerykańskiego rynku mieszkaniowego, który i tak zmaga się z problemami.

    Uwaga rynków skupia się teraz na danych inflacyjnych za sierpień, które poznamy w przyszłym tygodniu. To właśnie one, wraz z dzisiejszym raportem, dadzą Fed ostateczną podstawę do decyzji o stopach procentowych zaledwie za niespełna dwa tygodnie.

  • Giełdowa tajemnica znów coś znaczy. MAR po nowemu

    Giełdowa tajemnica znów coś znaczy. MAR po nowemu

    Tegoroczne lato zmieniło podejście do informacji poufnych na polskim rynku kapitałowym. Jak zauważa komentarz w Parkiecie, sama nazwa zaczęła wreszcie odpowiadać rzeczywistości. Do tej pory, mimo że mówiło się o „poufności”, chodziło tak naprawdę o dane do jak najszybszego opublikowania. Teraz, przynajmniej w części przypadków, firmy mają je otaczać ochroną zamiast od razu ujawniać.

    Zmiany w rozporządzeniu MAR wchodziły w życie stopniowo w trakcie lata. Najważniejsza nowość to formalna możliwość opóźniania publikacji informacji poufnej. Nowe przepisy zrezygnowały z wymogu raportowania po każdym istotnym etapie wieloetapowego procesu – wystarczy komunikat o wydarzeniu, które go zamyka. Jak tłumaczy komentator Parkietu, wcześniejsza konieczność publikowania kolejnych etapów bywała realnym utrudnieniem, szczególnie podczas negocjacji ważnych kontraktów. Dochodził do tego brak bezpiecznej ścieżki odroczenia publikacji. Nowelizacja miała sprawić, by nadmierne obowiązki informacyjne nie pomniejszały korzyści, jakie mogą osiągnąć inwestorzy, i nie utrudniały notowanym firmom rywalizacji z podmiotami spoza giełdy.

    Od natychmiastowej publikacji do ochrony

    W praktyce firmy niemal zawsze publikowały poufne dane szybko po ich rozpoznaniu. Listy insiderów w praktyce niewiele wnosiły – spółki je prowadziły, bo musiały, a ryzyko wykorzystania poufnej informacji było ograniczone w czasie. Komentator spodziewa się, że teraz będzie to działać odwrotnie: spółki będą chciały utrzymać ważne informacje w tajemnicy jak najdłużej, aby w ten sposób zarobić jak najwięcej dla inwestorów. To z kolei sprawia, że procedury identyfikacji, obiegu i ochrony informacji poufnych nabierają realnego znaczenia.

    Autor tekstu podkreśla jednak, że nawet najlepsze procedury nie usuwają ryzyk, które wiążą się z samym faktem posiadania informacji poufnej. W przestrzeni publicznej mogą się pojawić publikacje dotyczące chronionej informacji – mogą to być plotki, próby sondowania tematu albo rzeczywiste wycieki. Rozróżnienie tych sytuacji bywa niezwykle trudne. Warto sprawdzić, czy dane, które trafiły do opinii publicznej, są na tyle precyzyjne, że mogły wyjść od kogoś z dostępem do chronionych informacji, oraz jak duże jest zaufanie do procedur i osób mających do nich dostęp. Nawet gdy publikowane treści są zbieżne z chronionymi danymi, mogła to być wyłącznie zbieżność wyobraźni i przypadku.

    Kluczowe staje się więc monitorowanie rynkowego otoczenia spółki, by ocenić skalę potencjalnych szkód dla inwestorów i emitenta. Gdy publikacje poważnie wpływają na kurs i obroty, trzeba zacząć działać. Zdaniem komentatora oznacza to, że racjonalny inwestor uznał pojawiające się informacje za wystarczająco precyzyjne, by podjąć decyzję inwestycyjną. Duża skala transakcji może przy tym przełożyć się na niezadowolenie: jeśli informacja się potwierdzi, inwestorzy będą mieć pretensje, że spółka pozwoliła na wykorzystanie poufnych danych; jeśli się nie potwierdzi – że dopuściła do manipulowania kursem.

    Mniej formalności, lżejszy rynek

    W innym tekście Parkietu, zatytułowanym „Przyszłość finansów”, mowa o szerszych zmianach w otoczeniu regulacyjnym. Kolejne emisje zostały zwolnione z wymogu prospektu na mocy Listing Act, a zakres raportów okresowych ma być ograniczany. Regulator tłumaczy to mniejszym ciężarem i kosztami dla firm.

    Elżbieta Bujniewicz-Belka, przewodnicząca rady nadzorczej SEG, członek zarządu i CFO Wirtualnej Polski Holding, ocenia w tym materiale, że na zmianach korzysta również inwestor. „Dziś płaci dwa razy: raz za wytworzenie danych, których nie potrzebuje, a drugi raz tym, co spółka traci wskutek nadmiernej otwartości wobec konkurencji” – ocenia Bujniewicz-Belka.

    Parkiet zwraca uwagę, że mniejsza liczba formalności nie musi przekładać się na większą pewność: liczby trafiające do dokumentów powstają w kilku narzędziach naraz, a człowiek przelicza ich coraz mniej. W tym samym tekście Energa posłużyła jako przykład skali zmian: podwyższenie kapitału o 67 proc. wymagało w tym roku dokumentacji liczącej kilkanaście stron zamiast kilkuset. Według Parkietu pięć lat wcześniej ta sama operacja oznaczałaby pół roku pracy.

  • Wolnych magazynów najmniej od trzech lat. Najemcy ruszyli, deweloperzy hamują

    Wolnych magazynów najmniej od trzech lat. Najemcy ruszyli, deweloperzy hamują

    Po okresie wyczekiwania na polski rynek magazynowo-przemysłowy wrócili najemcy. W I połowie 2026 r. wynajęli ponad 3,51 mln mkw. powierzchni, o 21,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Pustostany spadły do 6,6 proc., czyli najniższego poziomu od trzech lat. Za danymi stoi raport Newmark Polska.

    Już sam II kwartał wypadł mocno: najemcy podpisali umowy na ponad 1,93 mln mkw., a to wzrost o 22,4 proc. kwartał do kwartału i o 6,3 proc. rok do roku. Newmark Polska podkreśla, że to najlepszy II kwartał od 2022 r.

    Zmiana struktury popytu

    W I półroczu wyraźnie wzrósł udział nowych umów. Odpowiadały one za 52,1 proc. popytu, czyli ok. 1,83 mln mkw. Renegocjacje stanowiły 34,4 proc. (ok. 1,21 mln mkw.), ekspansje 7,8 proc., a transakcje sprzedaży i najmu zwrotnego 5,7 proc. Rok wcześniej nowe umowy i renegocjacje miały po ok. 40 proc. i prawie 54 proc. Najemcy częściej wybierają też umowy krótkoterminowe: w pierwszym półroczu objęły one ok. 172,7 tys. mkw., o niemal 35 proc. więcej niż rok wcześniej.

    Duże umowy i e-commerce

    Wśród największych transakcji znalazł się najem zwrotny magazynu o powierzchni 125,8 tys. mkw. dla Raben w Poznaniu oraz wynajem ponad 107,8 tys. mkw. przez poufnego najemcę w EQT Exeter Poznań Żerniki I. Castorama renegocjowała ok. 101,5 tys. mkw. w Panattoni BTS Castorama w Strykowie, a Latex Opony podpisały nową umowę na ok. 100 tys. mkw. w Panattoni Park Bytom.

    Napędem jest e-commerce. Firmy z tego sektora wynajęły ponad 800 tys. mkw., czyli niemal 23 proc. całego popytu. Newmark Polska wymienia wśród najaktywniejszych graczy Shein i Temu. Liczba transakcji powyżej 50 tys. mkw. wzrosła do 11 z siedmiu rok wcześniej.

    Deweloperzy hamują

    Zasoby nowoczesnej powierzchni przekroczyły 38 mln mkw., o ok. 5,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Od stycznia do czerwca deweloperzy oddali 1,23 mln mkw., o 7,3 proc. więcej niż w I połowie 2025 r. W budowie pozostaje ok. 1,3 mln mkw., o 11,2 proc. mniej niż przed rokiem.

    Liczba nowych inwestycji spadła o ok. 25 proc. rok do roku. Jak mówi Jakub Kurek z Newmark Polska, to może ograniczyć nową podaż w kolejnych kwartałach. Ponad połowa budowanej powierzchni (53,9 proc.) przypada na Mazowieckie i Śląskie.

    Pustostany i czynsze

    Wolna powierzchnia w istniejących magazynach to ponad 2,5 mln mkw., o ponad 15 proc. mniej niż rok wcześniej. Wskaźnik pustostanów spadł z 8,2 proc. do 6,6 proc. i pierwszy raz od II kwartału 2023 r. jest poniżej 7 proc.

    Najwięcej pustostanów jest w województwach świętokrzyskim (17,9 proc.) i podkarpackim (14 proc.), najmniej w opolskim (1,1 proc.) i warmińsko-mazurskim (2,1 proc.). Na głównych rynkach odsetek wolnych hal to zwykle 5–8 proc., z wyraźnym spadkiem m.in. na Dolnym Śląsku, w Polsce centralnej i Wielkopolsce.

    Czynsze za najlepsze powierzchnie pozostają stabilne. Agnieszka Giermakowska z Newmark Polska zwraca uwagę na polaryzację: w segmencie prime presja na obniżki jest mniejsza, za to właściciele starszych obiektów lub hal w regionach z większą dostępnością powierzchni częściej oferują zachęty. Najwyższe czynsze utrzymują się w Warszawie i w pomorskiem.

    Coraz ciaśniej o duże hale

    SQM Advisory wskazuje, że deficyt dotyczy magazynów powyżej 15 tys. mkw., których szukają operatorzy logistyczni, sieci handlowe i firmy produkcyjne. Moduły średniej wielkości są najmniej dostępne od lat. „Do niedawna takie sytuacje należały do wyjątków, dziś stają się codziennością” – mówi Tomasz Arent, partner w SQM Advisory, o konkurencji przed negocjacjami.

    Polska pozostaje jednym z najbardziej konkurencyjnych kosztowo rynków logistycznych w Europie. Bazowe czynsze za nowoczesne magazyny to zwykle 4–5 euro za mkw. miesięcznie, przed negocjacją zachęt. Dla porównania SQM Advisory podaje, że w Niemczech wskaźnik pustostanów dla dużych obiektów to ok. 4,7 proc., a czynsze prime przekraczają 9 euro, w Czechach pustostany sięgają 5,8 proc., a stawki w Pradze 8–10 euro.

    Najemcy stają się bardziej pragmatyczni i coraz częściej biorą pod uwagę starsze obiekty, jeśli mają dobrą lokalizację, parametry i są dostępne od zaraz.

    Eksperci Axi Immo przewidują, że w II połowie 2026 r. utrzyma się duża aktywność, pustostany będą dalej spadać, a na części rynków czynsze będą stopniowo rosnąć. Firmy szukające dużych powierzchni mogą częściej wybierać najem w formule pre-let.

  • Digital Network z GPW stawia na dywidendy: minimum 30 mln zł i do 100% zysku dla akcjonariuszy

    Digital Network z GPW stawia na dywidendy: minimum 30 mln zł i do 100% zysku dla akcjonariuszy

    Digital Network, spółka z GPW działająca na rynku reklamy zewnętrznej, ogłosiła politykę dywidendową na lata 2026–2030. Zapisano w niej minimum 30 mln zł dywidendy z zysku za 2026 rok oraz plan rekomendowania wypłat od 60% do 100% jednostkowego zysku w latach 2027–2030. Komunikat zbiega się z publikacją wyników, które pokazują skok przychodów o prawie 200%.

    Co zakłada nowa polityka dywidendowa?

    Zarząd chce utrzymać coroczne wypłaty. Za 2026 rok minimum to 30 mln zł, jednak ostateczna kwota będzie zależeć od rocznego, zaudytowanego i zatwierdzonego przez walne zgromadzenie akcjonariuszy jednostkowego zysku netto Digital Network. Wypłata za ten rok nie będzie mogła przekroczyć 100% tego zysku. Decyzję o wysokości i terminach podejmie walne zgromadzenie, po uwzględnieniu rekomendacji zarządu i rady nadzorczej.

    W latach 2027–2030 zarząd będzie rekomendował radzie nadzorczej wypłatę od 60% do 100% jednostkowego zysku za dany rok obrotowy. Dywidenda może zostać powiększona o niepodzielone zyski z poprzednich lat albo środki przeniesione z kapitałów zapasowych i rezerwowych. Zastrzeżenie jest takie, że łączna kwota dla akcjonariuszy nie może przekroczyć 100% skonsolidowanego zysku netto grupy wypracowanego w danym roku.

    Wyniki: 198% wzrostu w II kwartale

    W II kwartale 2026 roku skonsolidowane przychody grupy sięgnęły 60,9 mln zł wobec 20,5 mln zł rok wcześniej. To wzrost o 198% r/r. Po pierwszych sześciu miesiącach przychody wyniosły 103,9 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to 35,9 mln zł – dynamika sięgnęła 190% r/r.

    Firma tłumaczy taki skok połączeniem trzech elementów: wzrostu organicznego, postępującej digitalizacji rynku reklamy outdoorowej w Polsce oraz przejęcia Braughman Group Media Outdoor. Akwizycję zrealizowano w IV kwartale 2025 roku. Według spółki trzykrotnie zwiększyła ona potencjał sprzedażowy grupy.

    Przejęcie i perspektywy na II półrocze

    Prezes Agnieszka Godlewska tak skomentowała pierwsze półrocze:

    Pierwsze półrocze jest dla nas wymierną weryfikacją efektów akwizycji oraz przyjętej strategii. Dynamika przychodów pierwszego półrocza 2026 jest najlepszym potwierdzeniem, że integracja przebiega zgodnie z planem i generuje konkretne efekty sprzedażowe.

    Firma wskazuje, że osiągnięte wyniki są bardzo dobrym prognostykiem na kolejne miesiące, bo w tej branży druga część roku zwykle wypada znacznie lepiej niż pierwsza. Zdaniem spółki transakcja trwale zmieniła układ sił na polskim rynku reklamy zewnętrznej, a jej efekty są już widoczne w danych finansowych.

    Kurs: ponad 6000% od 2021 roku

    Historia notowań Digital Network należy do najbardziej spektakularnych na GPW w ostatnich latach. Od 2021 roku akcje zyskały ponad 6000%. Od początku 2026 roku zwyżka przekroczyła 120%. Kurs jest obecnie w rejonie 300 zł; jeszcze kilka lat temu walory wyceniano w okolicach 30–40 zł.

    Po takim rajdzie przyszła jednak korekta. Od historycznego szczytu kurs cofnął się o około 13%. Korekta ma płaski charakter i trwa ponad 30 sesji, co może wskazywać na ograniczoną siłę podaży. W ostatnich 30 dniach pojawiły się dwa cofnięcia po około 12–13%. Wcześniej okrągłe poziomy 100 zł i 200 zł były miejscami, w których przez 30–40 sesji równoważyły się siły kupujących i sprzedających, zanim kurs wybijał na nowe maksima. Obecnie podobny układ widać w okolicach 300 zł.

    Co może wpłynąć na przyszłe wypłaty?

    Nowa polityka nie oznacza automatycznej wypłaty maksymalnej kwoty co roku. Zarząd ma analizować sytuację finansową i płynnościową spółki, ryzyka biznesowe oraz warunki rynkowe i makroekonomiczne. Pod uwagę będą brane zdarzenia jednorazowe, ewentualne zmiany przepisów prawa oraz dywidendy otrzymywane i oczekiwane od spółek zależnych. Liczyć się będą też planowane nakłady inwestycyjne na rok wypłaty oraz potrzeby związane z finansowaniem kolejnych akwizycji.

    Spółka chce jednocześnie zachować środki na zobowiązania publicznoprawne, zobowiązania wynikające z umów handlowych i utrzymanie płynności. Polityka będzie okresowo przeglądana przez zarząd, zwłaszcza gdy istotne okoliczności negatywnie wpłyną na realizację planów sprzedażowych lub pojawią się inne czynniki utrudniające wypłatę. Ostateczna decyzja o dywidendzie za 2026 rok należy do walnego zgromadzenia.