Blog

  • Victoria Dom rusza z ofertą obligacji. Cel: 250 mln zł i tańszy dług

    Victoria Dom rusza z ofertą obligacji. Cel: 250 mln zł i tańszy dług

    Startuje nowa oferta obligacji

    Deweloper działający w Warszawie, Krakowie i Gdańsku rozpoczął publiczną ofertę obligacji, w ramach której chce pozyskać od 150 do 250 mln zł. W wariancie bazowym oferta obejmuje 150 tys. papierów o wartości nominalnej 1 tys. zł każdy. Jeśli popyt będzie wystarczająco duży, pula może wzrosnąć o kolejne 100 tys. obligacji, co daje maksymalnie 250 mln zł. Oferta jest skierowana zarówno do inwestorów detalicznych, jak i instytucjonalnych.

    Podstawą emisji jest prospekt zatwierdzony przez KNF w maju, który pozwala na przeprowadzenie emisji o wartości do 500 mln zł. Zapisy będą przyjmowane od 15 do 28 września za pośrednictwem domu maklerskiego Michael/Ström.

    Walka o niższe koszty finansowania

    Marża nowych obligacji zostanie ustalona w procesie book-buildingu, a proponowany przedział to 3,8-4,1 pkt proc. ponad WIBOR 6M. To kontynuacja strategii, w ramach której Victoria Dom zamieniała starszy, droższy dług na tańszy. Jesienią 2025 r. uzyskała marżę 4,1 pkt proc., podczas gdy wcześniejsze serie miały marże rzędu 6-7 pkt proc.

    Środki z emisji mają trafić głównie na refinansowanie istniejącego zadłużenia obligacyjnego. Emisja ma też wspierać dalszy rozwój firmy i uruchamianie kolejnych projektów mieszkaniowych. Spółka dopuszcza również uregulowanie ceny emisyjnej przez potrącenie wierzytelności z trzech serii: P2023C (termin zapadalności sierpień 2027 r., wartość 50 mln zł, marża 4,95 pkt proc.), Z (grudzień 2027 r., 86,3 mln zł, 4,8 pkt proc.) oraz P2024A (styczeń 2028 r., 50 mln zł, 4,8 pkt proc.). Na Catalyst znajduje się obecnie sześć serii obligacji dewelopera o łącznej wartości blisko 590 mln zł.

    Wiceprezes ds. finansowych Waldemar Wasiluk tłumaczy, że emisja wpisuje się w politykę finansową spółki. Pozyskane środki pozwolą zachować stabilną strukturę finansowania i wysoką elastyczność finansową, a obecność na rynku obligacji wspiera dywersyfikację źródeł finansowania i plany rozwoju.

    Wyniki półroczne i cele sprzedażowe

    Victoria Dom opublikowała wstępne dane za I półrocze 2026 r. Sprzedaż mieszkań wyniosła 803 lokale, czyli o 33 proc. więcej niż przed rokiem. W samym II kwartale firma sprzedała 379 mieszkań – to wzrost o 16 proc. rok do roku i spadek o 11 proc. w porównaniu z I kwartałem. Zarząd utrzymuje cel na cały rok: 1600 mieszkań.

    W I półroczu deweloper przekazał klientom 461 lokali, a plan na cały rok zakłada wydanie kluczy do około 1800 mieszkań. Wiceprezes Wasiluk ocenił, że popyt na mieszkania na głównych rynkach pozostaje stabilny, a klienci nadal szukają atrakcyjnych i dostępnych cenowo lokali. Wskazał też, że spółka ma przygotowany portfel projektów, który pozwala z optymizmem patrzeć na II połowę roku, a dysponuje znaczącym bankiem ziemi i odpowiednią bazą projektów.

    Wstępne skonsolidowane przychody wyniosły ponad 297 mln zł, o 9 proc. więcej niż rok wcześniej. Zysk brutto ze sprzedaży sięgnął 97 mln zł, co przekłada się na rentowność prawie 33 proc. W pierwszym półroczu 2025 r. marża wynosiła 45 proc., stąd bieżący zysk brutto jest o 21 proc. niższy. Zysk operacyjny spadł o jedną trzecią, do prawie 55 mln zł, a zysk netto o 57 proc., do 16 mln zł. Dług netto na koniec czerwca to 544 mln zł.

    Pełne sprawozdanie półroczne ukaże się 30 września.

    Kontynuacja strategii

    Dla porównania, w całym 2025 r. Victoria Dom wypracowała 854 mln zł przychodów i 343 mln zł zysku brutto ze sprzedaży przy rentowności 40 proc. Zysk netto za 2025 r. wyniósł 151 mln zł. Zarząd wcześniej podkreślał, że wysokie marże w dużej mierze pochodzą z mieszkań budowanych na gruntach kupionych ze znacznym wyprzedzeniem i w kolejnych okresach powinny się normalizować.

    Zapisy na nowe obligacje potrwają do 28 września, a wyniki półroczne poznamy 30 września.

  • Nowe zasady WZ od 1 września. Które gminy zdążyły z planem ogólnym?

    Nowe zasady WZ od 1 września. Które gminy zdążyły z planem ogólnym?

    Od 1 września 2026 r. obowiązują nowe reguły planowania przestrzennego. Dotychczasowe studia uwarunkowań zastąpiły plany ogólne gmin, które mają status aktów prawa miejscowego. Najważniejsza zmiana dotyczy decyzji o warunkach zabudowy (WZ): nowy wniosek może być rozpatrzony tylko tam, gdzie plan ogólny wszedł w życie. Sama uchwała rady gminy nie wystarczy – dokument musi obowiązywać.

    To nie znaczy, że stare ustalenia przestały działać. Obowiązujące miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, pozwolenia na budowę i wcześniejsze decyzje WZ pozostają w mocy. Postępowania rozpoczęte przed 1 września mogą być kontynuowane, pod warunkiem że wniosek został skutecznie doręczony urzędowi do 31 sierpnia. Ważne jest doręczenie, a nie data wysłania pisma.

    Kto zdążył z planem ogólnym?

    Ministerstwo Rozwoju i Technologii podało sejmowe dane: 946 gmin uchwaliło plan ogólny, czyli około 38% wszystkich samorządów. To więcej niż wymagany kamień milowy Krajowego Planu Odbudowy, który po rewizjach wynosi 30%. Wiceminister Tomasz Lewandowski zapewnił w Sejmie: „Nie ma zagrożenia dla środków, które popłyną do tych gmin, które na czas przyjęły plany ogólne”.

    Resort szacuje, że do końca 2026 r. plany będzie miało około 75% gmin, czyli ponad 1,8 tys. samorządów. Wiele z nich jest już na zaawansowanym etapie prac, obejmującym uzgodnienia i opiniowanie. Do 31 sierpnia do ministerstwa wpłynęło 1290 wniosków o dofinansowanie przygotowania planów ogólnych; urzędnicy zakładają, że ostatecznie dokumenty może mieć 1,1–1,2 tys. gmin.

    Nierówny obraz przed wejściem w życie

    Wcześniejszy monitoring pokazywał, jak szybko zmieniała się sytuacja. Na 13 sierpnia plany miało 547 gmin, a tydzień później – 620 z 2479, czyli mniej więcej jedną czwartą. W ostatnich dniach sierpnia wiele rad gmin zwoływało nadzwyczajne sesje, by zdążyć przed terminem.

    Różnice regionalne były duże. W województwie lubuskim plan ogólny uchwaliło 45,1% gmin, w pomorskim 39,8%, a w wielkopolskim 32,7%. Najsłabiej wypadły podkarpackie (4,4%), świętokrzyskie (4,9%) i małopolskie (12%). Z dużych miast tylko Poznań zdążył przed 26 sierpnia, gdy plan przyjął Wrocław.

    Działki bez planu w centrum uwagi

    Eksperci zwracają uwagę, że reforma nie zablokuje od razu placów budowy. Ryzyko dotyczy nowych projektów opartych na WZ w gminach bez obowiązującego planu ogólnego. To właśnie tam dopływ nowych inwestycji może być najsilniej ograniczony.

    Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl uważa, że największy efekt reformy pojawi się nie w budownictwie, lecz w wycenach gruntów.

    „Największy skutek reformy może być widoczny nie 1 września na placach budowy, lecz w kolejnych miesiącach w cenach gruntów”.

    Działka, która wcześniej była atrakcyjna ze względu na możliwość uzyskania WZ, może być teraz oceniana przez pryzmat tego, co faktycznie pozwoli zrealizować plan ogólny. Jeśli nieruchomość znajdzie się poza strefą, w której WZ będzie możliwa, jej inwestycyjny potencjał może spaść. To może wywierać presję na ceny części gruntów.

    Co dalej?

    Około 95 gmin, czyli 4%, nie rozpoczęło jeszcze prac nad planem ogólnym. W 79 z nich sytuacja jest mniej napięta, bo są niemal w całości pokryte miejscowymi planami. Pozostałe samorządy będą musiały nadgonić.

    Ministerstwo zapowiedziało rozmowy z klubami parlamentarnymi o możliwych zmianach w reformie, w tym o zwiększeniu powierzchni terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową. To od tych ustaleń zależy, gdzie w przyszłości łatwiej będzie uzyskać zgodę na nowe inwestycje.

  • Sąd przypieczętował fuzję. cyber_Folks i Shoper tworzą jednorożca

    Sąd przypieczętował fuzję. cyber_Folks i Shoper tworzą jednorożca

    Wpis do KRS przypieczętował fuzję. Sąd zarejestrował 1 września 2026 roku połączenie cyberFolks i Shopera. Od tego dnia obie spółki działają jako jeden podmiot, co kończy formalny etap integracji rozpoczętej na początku 2025 roku, gdy cyberFolks wszedł do akcjonariatu Shopera. Połączona grupa ma kapitalizację blisko 1 mld USD, czyli status tzw. jednorożca.

    Transakcja została przeprowadzona poprzez przeniesienie całego majątku Shopera na cyber_Folks. W zamian dotychczasowi akcjonariusze Shopera otrzymają 3 215 165 nowych akcji serii F. Wprowadzenie ich do obrotu na GPW zaplanowano na 15 września 2026 roku. Wcześniej, od 23 lipca, GPW zawiesiła obrót akcjami Shopera do dnia ich wykluczenia z obrotu.

    Jak mówi Jakub Dwernicki, prezes cyber_Folks:

    Od teraz tworzymy jeden podmiot o większej skali i prostszej strukturze. Shoper wnosi silny produkt i kompetencje e-commerce, a naszym celem jest wykorzystanie ich w całym ekosystemie cyber_Folks i coraz skuteczniejsze konkurowanie na rynku europejskim. Jednocześnie stajemy się jednym, większym i bardziej przejrzystym podmiotem, łatwiejszym do analizy także dla międzynarodowych inwestorów.

    Co oznacza połączenie dla grupy?

    Zarząd liczy na uproszczenie struktury właścicielskiej i organizacyjnej, co ma usprawnić procesy decyzyjne, przepływ informacji i współpracę między zespołami. Bezpośrednie oszczędności wynikające z ograniczenia kosztów wspólnych i administracyjnych szacowane są na ponad 1 mln zł rocznie. Do tego dochodzą synergie produktowe i technologiczne oraz wzrost skali jako spółki publicznej, co ma wspierać płynność akcji i elastyczność w pozyskiwaniu finansowania.

    Marka Shoper nie zniknie. Jak podkreśla zarząd, pozostanie jedną z kluczowych marek produktowych grupy i będzie nadal rozwijana jako platforma dla przedsiębiorców prowadzących sprzedaż internetową.

    Wyniki i rekordowy e-commerce

    Raport za II kwartał 2026 roku pokazuje, że grupa przyspiesza. Przychody wzrosły o 27% r/r, do 269 mln zł, a skorygowana EBITDA o 23%, do 88,3 mln zł. Zysk operacyjny spadł z 50,9 mln zł do 40,5 mln zł, ale i tak był wyższy, niż zakładali analitycy (36,4 mln zł). Wynik netto jednostki dominującej był ujemny – strata 5,7 mln zł wobec 12,1 mln zł zysku rok wcześniej – m.in. przez rozliczenie podatku od sprzedaży akcji Vercom. Łączny podatek z tej transakcji wyniósł 96,71 mln zł; 73,6 mln zł odniesiono na kapitały własne, a 23,1 mln zł obciążyło rachunek zysków i strat.

    Po sześciu miesiącach 2026 roku przychody grupy sięgnęły 512,04 mln zł wobec 402,6 mln zł przed rokiem, a skorygowana EBITDA wzrosła o 28%, do 171,4 mln zł.

    Najszybciej rośnie segment e-commerce: jego przychody w II kwartale wyniosły 89 mln zł, o 63% więcej niż rok wcześniej, a skorygowana EBITDA zwiększyła się z 20 mln zł do 27 mln zł. Wzrost napędzają przejęcia PrestaShop i Syliusa oraz organiczny rozwój platform. Z rozwiązań grupy korzysta już ponad 700 tys. klientów, a łączna skala obsługiwanego handlu przekracza 160 mld zł GMV rocznie.

    Grupa rozwija też narzędzia AI. Autorski robo_Folks obsłużył w II kwartale 23,7 tys. rozmów, czyli ponad połowę wszystkich czatów, podczas gdy liczba rozmów obsługiwanych przez zespoły wsparcia spadła o 25% r/r, z 28,4 tys. do 21,2 tys.

    Ponad 1 mld zł na przejęcia

    Zarząd pracuje równolegle nad kilkoma projektami akwizycyjnymi. Jeden jest bardzo duży, drugi mały – o skali kilkudziesięciu milionów złotych. Prezes nie wyklucza, że uda się zrealizować jedno lub dwa przejęcia jeszcze w 2026 roku. Wiceprezes ds. finansowych Robert Stasik uściślił, że aktualna zdolność grupy do akwizycji przekracza 1 mld zł, a wskaźnik długu netto do skorygowanej EBITDA wynosi 0,31x.

    Elastyczność finansową zwiększyła czerwcowa sprzedaż 4,3 mln akcji Vercom za około 500 mln zł. cyber_Folks pozostał największym akcjonariuszem Vercomu z 31% udziałów.

    Insiderzy kupują akcje

    W ostatnich dniach osoby związane ze spółką dokupowały walory. Wiceprezes Robert Stasik nabył 580 akcji po średniej cenie 184,48 zł (około 107 tys. zł), a Fundacja Rodzinna Jakuba i Magdaleny Dwernickich – 1 609 akcji po około 186,80 zł (około 300 tys. zł).

    Kapitalizacja cyber_Folks przekroczyła już poziom 1 mld USD. Zarząd nie zamierza ograniczać wypłaty dywidendy, a w perspektywie 5-6 lat planuje nabycie co najmniej 500 tys. akcji własnych jako dodatkową formę dystrybucji. Wprowadzenie nowych akcji serii F do obrotu na GPW planowane jest na 15 września.

  • 1,6 mld zł za ropę, której nie było. FT ujawnia kulisy transakcji Orlenu

    1,6 mld zł za ropę, której nie było. FT ujawnia kulisy transakcji Orlenu

    Financial Times ujawnił we wtorek nieznane dotąd szczegóły nieudanego zakupu wenezuelskiej ropy przez szwajcarską spółkę-córkę Orlenu. Brytyjski dziennik odtworzył, jak Orlen Trading Switzerland (OTS) przelała 230 mln dolarów zaliczki na konto dubajskiego pośrednika, a w zamian nie otrzymała ani jednej baryłki. Łączne straty koncernu sięgają około 424 mln dolarów, czyli blisko 1,6 mld zł.

    Kontrakt na jachcie, zaliczka bez zabezpieczeń

    OTS powstała po wybuchu wojny w Ukrainie, aby dywersyfikować dostawy paliw, i otrzymała linię kredytową w wysokości 600 mln dolarów. Operacja zaczęła się pod koniec listopada 2023 roku. Prezes OTS Samer A. spotkał się w Abu Zabi, podczas weekendu Formuły 1, z 25-letnim traderem z Hongkongu Kam Ho „Alexem” Tse, założycielem firmy Hannon International z Dubaju. 29 listopada 2023 spółka Orlenu podpisała z Hannonem kontrakt na 6 mln baryłek wenezuelskiej ropy Merey 16 za 345 mln dolarów.

    Pięć dni po podpisaniu umowy na konto Hannon wpłynęła zaliczka w wysokości 230 mln dolarów. Nie towarzyszyły jej żadne gwarancje ani zabezpieczenia. W samej umowie nie było mowy o kryptowalutach ani pośrednikach.

    Zakup był możliwy dzięki tymczasowemu zawieszeniu amerykańskich sankcji na wenezuelską ropę jesienią 2023 roku. Państwowy koncern PDVSA pozostawał jednak odcięty od globalnego systemu finansowego i żądał płatności w stablecoinie Tether (USDT).

    Kryptowaluty przekazywane na pendrive’ach

    Financial Times ustalił, że między styczniem a marcem 2024 roku pośrednicy w Caracas odebrali portfele z kryptowalutami o wartości ponad 132 mln dolarów. Nośniki z USDT były przekazywane w hotelach i restauracjach. Trader Tse osobiście przyleciał do Wenezueli w styczniu, wynajął samochód pancerny i ochroniarzy w obawie przed porwaniem.

    Z ustaleń FT wynika, że pierwszy transfer 60 mln USDT trafił 5 stycznia do brokera w hotelu El Ávila, a kolejne 50 mln USDT 28 stycznia w restauracji w Caracas. Lutowe i marcowe przekazania po 11 mln USDT miały trafić do innego pośrednika. Żaden z nich nie doprowadził do załadunku ropy.

    Wcześniej Hannon musiał zdobyć kryptowaluty. Część, bo 80 mln USDT, kupił od dubajskiej firmy finansowej za prowizję około 400 tys. dolarów. Kolejne 135 mln dolarów trafiło do spółki Horizon Global, ale Hannon otrzymał z powrotem tylko 85 mln USDT – pozostałe 50 mln dolarów jest przedmiotem sporu sądowego w Dubaju.

    Wenezuelski terminal José czekał na tankowce Olympic Trophy, Hili i FPMC C Melody, wynajęte przez OTS. Statek miał zabrać po 1,9 mln baryłek, ale terminy oznaczono jako „TBN”, czyli do potwierdzenia. Kontakt z pośrednikami urwał się po przejęciu cyfrowych portfeli.

    424 mln dolarów strat

    Po zmianie władzy w Polsce nowy zarząd Orlenu pod kierunkiem Ireneusza Fąfary 28 marca 2024 roku zerwał umowę i nakazał wycofanie floty. Straty OTS na wenezuelskiej operacji FT szacuje na około 424 mln dolarów: utracona przedpłata 230 mln, koszty frachtu 72 mln, opłaty towarzyszące około 100 mln i bezczynny postój tankowców blisko 30 mln dolarów.

    Koncern próbował ratować część środków, zgadzając się na zakup 1 mln baryłek oleju opałowego, ale do Polski dotarła tylko połowa ładunku o wartości 28,8 mln dolarów. Wewnętrzny audyt ocenił szanse odzyskania pieniędzy od Hannon na 10 proc.

    Polityczna burza

    Sprawa wywołała reakcję premiera Donalda Tuska, który na wtorkowym posiedzeniu rządu nazwał ją jednym z największych skandali w historii Polski. Tusk powiedział: „Wstyd na cały świat”. Dodał, że wszystko, co ostatnio wiąże się z PiS, to „brudne interesy na paliwie oraz kryptowaluty”. Zapowiedział też, że prokurator generalny przedstawi stan śledztw dotyczących nadużyć w Orlenie.

    Były prezes Orlenu Daniel Obajtek zabrał głos w mediach społecznościowych. Odpisał, że FT opisuje ważny aspekt sprawy – po zerwaniu kontraktu przez nowy zarząd ropa została załadowana na statek dla innego odbiorcy, co według niego dowodzi, że realizacja kontraktów była możliwa.

    Spór przed sądem

    Były szef OTS Samer A. został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w styczniu 2025 roku na podstawie noty Interpolu, ale tamtejszy sąd odmówił jego ekstradycji do Polski. Walne zgromadzenie Orlenu zdecydowało o dochodzeniu roszczeń od Daniela Obajtka i Michała Roga z poprzedniego zarządu.

    Spółka wciąż próbuje odzyskać 230 mln dolarów od Hannon International w postępowaniu arbitrażowym. Kontrahent twierdzi, że nie dysponuje nawet zbliżoną kwotą. Zaledwie dwa dni po wycofaniu tankowców wenezuelski terminal załadował ropę dla indyjskiego koncernu Reliance. Waszyngton przedłużył później zwolnienie z sankcji o kolejne 45 dni.

  • Jest konto z 6% bez żadnych warunków. Gdzie jeszcze banki płacą najwięcej?

    Jest konto z 6% bez żadnych warunków. Gdzie jeszcze banki płacą najwięcej?

    Przy 50 tys. zł odłożonych na koncie można dziś w trzy miesiące zarobić 750 zł brutto – bez ryzyka i bez wieloletniego zamrażania pieniędzy. Wrześniowy ranking Bankier.pl pokazuje, że najlepsze konta oszczędnościowe płacą 6 proc. w skali roku, ale niemal każda oferta ma drobny druk.

    Dwie oferty z 6 proc. na czele

    Najwyżej w zestawieniu znalazły się dwie marki: Trade Republic i VeloBank. Obie proponują 6 proc. w skali roku, ale dalej zasady się rozjeżdżają. Trade Republic płaci od środków do 200 tys. zł i nie wymaga żadnych dodatkowych warunków ani transakcji. Depozyty klientów chroni niemiecki system gwarantowania depozytów. VeloBank na Elastycznym Koncie Oszczędnościowym daje 6 proc. tylko przez 3 miesiące i tylko do 50 tys. zł, a klient musi wykonać minimum 5 transakcji kartą lub Blikiem miesięcznie.

    Tuż za liderami: od 5,30 proc. do 5,70 proc.

    Bank Pekao proponuje 5,70 proc. przez 3 miesiące dla środków do 100 tys. zł. Warunek? Pięć operacji kartą lub Blikiem w miesiącu. Nest Bank w zestawieniu kont oszczędnościowych kusi stawką 6,10 proc., ale tylko do 25 tys. zł; od nadwyżki płaci 5,10 proc., więc przy 50 tys. zł średnio wychodzi 5,60 proc. Do tego bank wymaga spełnienia warunków aktywności związanych z miesięcznymi wpływami i płatnościami.

    Stawkę 5,50 proc. deklarują Alior Bank, Credit Agricole i ING Bank Śląski. W ING koniecznych jest aż 15 transakcji kartą lub Blikiem. Alior utrzymuje promocję przez 3 miesiące do 50 tys. zł, a Credit Agricole przez 100 dni do 100 tys. zł. mBank płaci 5,30 proc. przez 180 dni do 100 tys. zł, czyli najdłużej w zestawieniu. Z kolei w rankingu kont osobistych Bankier.pl widać ofertę BOŚ Banku z 7 proc. na koncie oszczędnościowym Cyfrowy Zysk – to najwyższa stawka w tej tabeli. Limit wynosi 30 tys. zł, akcja kończy się 30 września 2026 r., a promocja jest oznaczona jako oferta dla nowych klientów.

    Promocja kończy się szybciej, niż się wydaje

    Prawie wszystkie atrakcyjne stawki są promocyjne. Obowiązują zwykle przez 3 miesiące, potem oprocentowanie spada do standardowego poziomu. Kto chce trzymać wysokie odsetki, musi regularnie przenosić oszczędności tam, gdzie akurat trwa promocja. Przy 50 tys. zł i stawce 6 proc. w skali roku kwartał daje wspomniane 750 zł brutto.

    Rachunki osobiste też grają odsetkami

    Bankier.pl sprawdził również 19 kont osobistych. W tym rankingu pierwszeństwo miały koszty prowadzenia rachunku i karty, a przy remisach decydowało oprocentowanie na koncie oszczędnościowym. Opłaty podstawowe wahają się od bezwarunkowego zera do niemal 20 zł miesięcznie.

    Najtańszą grupę tworzą Nest Bank i Trade Republic. Obok nich z zerowymi podstawowymi opłatami są Raiffeisen Digital Bank, UniCredit i Volkswagen Bank. Oprocentowanie na oszczędnościach w tej czołówce wynosi od 4 proc. do 6,10 proc. W Nest Banku darmowe konto i karta to standard w cenniku, a nie nagroda za spełnianie warunków; nowi klienci muszą jednak wykazać się aktywnością w dwóch okresach rozliczeniowych, by dostać 6,10 proc. Raiffeisen Digital Bank i UniCredit proponują 4 proc. w ramach czasowych promocji – odpowiednio do 200 tys. zł i do 100 tys. zł przez 3 miesiące. Volkswagen Bank ma 4 proc. w standardowym cenniku. Trade Republic wyróżnia się brakiem warunków przy stawce 6 proc. do 200 tys. zł.

    Z analizy Bankier.pl wynika, że wysoki procent na oszczędnościach stał się ważnym narzędziem w walce o nowych klientów. Aż dziewięć banków z zestawienia zastrzega promocyjne oprocentowanie wyłącznie dla nowych klientów, a regulaminy bywają rygorystyczne: potrafią wymagać braku jakichkolwiek relacji z bankiem lub wielomiesięcznej, czasem nawet kilkuletniej karencji po rozwiązaniu poprzednich umów. Ranking kont osobistych został przygotowany według stanu na 8 września 2026 r.

  • Banki przestają naliczać odsetki od kredytowanych kosztów. Kto może liczyć na zwrot?

    Banki przestają naliczać odsetki od kredytowanych kosztów. Kto może liczyć na zwrot?

    Polskie banki zaprzestaną naliczania odsetek od kredytowanych pozaodsetkowych kosztów kredytów konsumenckich – czyli między innymi prowizji i składek ubezpieczeniowych. To oficjalna deklaracja Związku Banków Polskich, która pojawiła się po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

    Co dokładnie się zmienia?

    ZBP przedstawił rekomendacje dla całego sektora. W przypadku nowych umów o kredyt konsumencki część kwoty pokrywająca pozaodsetkowe koszty ma być nieoprocentowana. W umowach wykonywanych 23 kwietnia 2026 r., czyli w dniu wyroku TSUE, banki powinny natomiast przestać pobierać odsetki od tej części i oddać klientom odsetki naliczone po tym dniu.

    „W związku z wyrokiem oraz mając na względzie interes klientów sektora bankowego, a także potrzebę utrzymania wysokiej jakości relacji z klientami, ZBP uznaje za zasadne wprowadzenie następujących mechanizmów polegających na zaprzestaniu naliczania odsetek z tytułu kredytowania pozaodsetkowych kosztów kredytu w nowych umowach oraz w umowach wykonywanych w dniu wydania wyroku” – przekazał w oświadczeniu Związek Banków Polskich.

    Zastrzegł przy tym, że to stanowisko organizacji, a nie gotowy plan dla wszystkich banków. Szczegóły operacyjne mają zostać opracowane indywidualnie przez każdą instytucję.

    „Każdy z banków samodzielnie wdroży rozwiązania operacyjne dotyczące wykonania wyroku oraz komunikacji z klientami. Harmonogram i zakres tych działań zależy od indywidualnej sytuacji każdego banku” – dodał ZBP.

    Skąd wzięła się decyzja?

    Wyrok TSUE zapadł 23 kwietnia 2026 r. w sprawie o sygnaturze C-744/24. Unijny trybunał orzekł, że w umowach o kredyt konsumencki niedopuszczalne jest pobieranie odsetek od kwot przeznaczonych na pokrycie pozaodsetkowych kosztów kredytu, takich jak prowizje czy składki ubezpieczeń.

    Trybunał wyjaśnił, że „całkowita kwota kredytu” nie może obejmować środków, którymi konsument wywiązuje się z zobowiązań uzgodnionych w ramach umowy, na przykład kosztów ubezpieczenia i innych opłat. Dodał jednak, że takie koszty wciąż mogą zostać nałożone na konsumenta, na przykład przez proporcjonalnie wyższe oprocentowanie. Wyrok nie zakazuje więc pobierania prowizji i ubezpieczeń – zmienia jedynie zasady naliczania od nich odsetek.

    Kogo obejmą nowe zasady?

    Rekomendacja ZBP dotyczy zarówno umów nowo zawieranych, jak i tych, które nadal obowiązywały w dniu wyroku. Oznacza to, że klienci z aktywnymi kredytami konsumenckimi mogą otrzymać zwrot odsetek pobranych po 23 kwietnia 2026 r. od części kredytu pokrywającej koszty dodatkowe. Ostateczny zakres zależy od tego, jak dany bank wdroży zalecenia.

    W tle całej sprawy pozostaje spór o tzw. sankcję kredytu darmowego (SKD). Jak wcześniej nieoficjalnie informował Business Insider Polska, banki po wyroku TSUE zaczęły rozliczać się z kredytobiorcami, aby uniknąć tej sankcji. Oficjalna deklaracja ZBP jest potwierdzeniem tych doniesień.

    Co dalej?

    Zanim doszło do wyroku, polski sąd skierował do TSUE pytania prejudycjalne. Chodziło między innymi o to, czy bank może naliczać odsetki nie tylko od kwoty faktycznie wypłaconej konsumentowi, ale także od dodatkowych kosztów kredytu, takich jak składka ubezpieczeniowa. Pytanie dotyczyło również obowiązku informacyjnego – czy klient musi być jasno poinformowany, że odsetki są liczone od kwoty wyższej niż faktycznie wypłacony kredyt. TSUE odpowiedział, że naliczanie odsetek od dodatkowych kosztów kredytu konsumenckiego jest sprzeczne z unijnym prawem.

    Teraz szczegóły wdrożenia pozostają w gestii banków. ZBP podkreśla, że harmonogram, zakres działań i sposób komunikacji z klientami będą zależeć od indywidualnej sytuacji każdej instytucji.

  • 157 osób na jedno biurowe ogłoszenie. Dwa raporty o rynku pracy w sierpniu

    157 osób na jedno biurowe ogłoszenie. Dwa raporty o rynku pracy w sierpniu

    Na jedno ogłoszenie o pracę w Polsce przypadało w sierpniu średnio 40 chętnych. Najnowsze dane OLX Praca pokazują, że to o 3 proc. więcej niż przed rokiem, choć sama liczba ofert spadła o 2 proc. Rynek wciąż jest jednak nierówny: w części zawodów o etat jest bardzo trudno, a w innych kandydatów wciąż brakuje.

    Biuro: 157 osób na jedną ofertę

    Najbardziej zatłoczone były ogłoszenia z kategorii zawodów biurowych. Na jedną ofertę przypadało tam średnio 157 zgłoszeń. W administracji biurowej było to 136, a w handlu internetowym 115. Dla porównania w sprzedaży o jedno miejsce ubiegało się 69 osób, a w HR 60.

    Na drugim biegunie znalazła się inżynieria, gdzie na jedno ogłoszenie przypadało średnio 11 aplikacji – mimo że liczba ofert dla inżynierów wzrosła w rok o 65 proc.

    Rekordowe zainteresowanie wzbudziły też konkretne ogłoszenia. Na zdalną pomoc w sklepie internetowym odpowiedziało 3975 osób, na transkrypcję nagrań 2946, a na proste prace w Canvie i Inkscape’ie 2636. Tłok nie ominął pracy stacjonarnej: o posadę sprzedawcy w sklepie New Yorker w Lublinie starało się 1308 osób, ponad 1000 kandydatów odpowiedziało na ofertę pakowania leków na łódzkim Widzewie, a 997 osób zgłosiło się do magazynu we Wrocławiu.

    Fizyczni i magazyny na fali, IT w odwrocie

    W ujęciu rocznym najszybciej przybywało ofert dla pracowników fizycznych. W wykładaniu towaru liczba ogłoszeń wzrosła o 35 proc., w pracach magazynowych o 14 proc., w HR o 12 proc., a w sklepach o 8 proc. Zmniejszyła się natomiast liczba ofert w IT – o 13 proc. – przy jednoczesnym spadku aplikacji w tej branży o 25 proc. O 34 proc. mniej chętnych zgłaszało się do pracy w PR i marketingu.

    Mediana 6700 zł i coraz częstsze widełki

    OLX Praca podaje, że mediana wynagrodzeń w sierpniowych ogłoszeniach wyniosła 6700 zł, czyli o 3 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnia spadła o 2 proc., do 11253 zł. Najwyższe mediany stawek widoczne są w ofertach franczyzowych (30 tys. zł), pracy za granicą (14859 zł) i w nieruchomościach (12501 zł). Najniższe dotyczą służb mundurowych (4953 zł), sprzątania (5040 zł) i ochrony (5057 zł).

    Jawne widełki płacowe podaje już 58 proc. pracodawców, o 3 pkt proc. więcej niż przed rokiem. Najmocniej, bo o 55 proc., wzrosły stawki w hotelarstwie. Rośnie też zainteresowanie elastycznymi formami zatrudnienia: na niepełny etat przypada 14,2 proc. wszystkich aplikacji, a na pracę dodatkową 8,6 proc.

    Drugi raport: sierpień przerywa passę wzrostów

    Z kolei raport WSIiZ i BIEC pokazuje sierpień jako miesiąc, w którym po czterech miesiącach wzrostu liczba ofert pracy spadła. Po wyłączeniu ofert sezonowych spadek objął wszystkie województwa. Największe miesięczne redukcje odnotowano w województwach wielkopolskim, mazowieckim i świętokrzyskim, a najmniejsze w podkarpackim, zachodniopomorskim i opolskim.

    Autorzy raportu wskazują, że negatywną presję na pracodawców wywierają szok podażowy na rynku surowców energetycznych, utrzymująca się presja inflacyjna oraz wyższe koszty finansowania inwestycji i obsługi zadłużenia. Mimo to sektor usług pozostaje w dobrej kondycji – liczba ofert zbliżyła się do historycznych maksimów. W zawodach fizycznych utrzymuje się tendencja spadkowa, choć wakatów wciąż jest relatywnie dużo.

    W porównaniu miesięcznym najwięcej ubyło ogłoszeń dla grafików, finansistów i pracowników biurowych. Przybyło za to ofert w działach zakupów, bankowości i nieruchomości. Wśród ogłoszeń dla absolwentów nauk ścisłych i inżynieryjnych najszybciej przybywało propozycji z obszaru BHP, badań i rozwoju oraz handlu internetowego. W IT uwagę zwraca pogłębiająca się korekta w kategorii administratorów systemów informatycznych, podczas gdy liczba ofert dla programistów pozostała bez zmian. Analitycy dodają, że w większości kategorii społecznych liczba ogłoszeń albo się kurczy, albo nie zmienia się istotnie, a nieśmiałe ożywienie widać na stanowiskach prawniczych.

  • Rosyjski dron wyłowiony z Bałtyku. MON: to sprzęt wojskowy

    Rosyjski dron wyłowiony z Bałtyku. MON: to sprzęt wojskowy

    Polskie wojsko wydobyło z Morza Bałtyckiego bezzałogowca, który – według wstępnych oględzin – jest rosyjskim sprzętem wojskowym. Maszynę zlokalizowano i podjęto z wody w rejonie Rusinowa koło Jarosławca w województwie zachodniopomorskim. Informację w poniedziałek po południu przekazał wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

    Co wiadomo o dronie?

    Szef MON poinformował na platformie X, że dron został najpierw zlokalizowany, a następnie podjęty z morza przez wojsko. Jak zaznaczył, czynności na miejscu wciąż trwają. „Na miejscu służby realizują czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i podjętego sprzętu” – napisał. Oznacza to, że zarówno miejsce zdarzenia, jak i wydobyta maszyna są obecnie zabezpieczane przez odpowiednie służby.

    Z dotychczasowych oględzin, o których poinformował szef MON, wynika, że wydobyty bezzałogowiec to wojskowy dron pochodzący z Rosji. Na razie są to wstępne ustalenia – służby wciąż pracują na miejscu. Według przekazanych informacji konstrukcja maszyny wskazuje na funkcje bardziej zwiadowcze niż bojowe. Wstępnie zakłada się, że rosyjskie wojsko utraciło drona podczas prób manewrów nad Morzem Bałtyckim. W poszukiwaniach i wyłowieniu uczestniczyli żołnierze oraz służby hydrograficzne.

    Nocny incydent nad Litwą

    To nie jedyne tego typu zdarzenie w regionie. Po północy we wtorek litewskie Narodowe Centrum Zarządzania Kryzysowego poinformowało, że myśliwce NATO zestrzeliły bezzałogowca, który w nocy wtargnął w przestrzeń powietrzną Litwy od strony Białorusi, na wschód od Kowna. Według litewskich służb przechwycenia dokonały włoskie myśliwce NATO. Ich jednostka stacjonuje w Szawlach, w centralnej części Litwy. Zestrzelenie miało miejsce w rejonie elektrowni szczytowo-pompowej w Kroniach. Litewskie służby nie przekazywały informacji o ofiarach lub zniszczeniach.

    Wspólne działania Polski i Litwy

    Litewski minister obrony Robertas Kaunas przekazał litewskiej telewizji publicznej LRT, że natychmiast po incydencie skontaktował się z szefem MON Polski. „W nocy skontaktowałem się z ministrem obrony Polski, skontaktowaliśmy się natychmiast po incydencie” – powiedział. „Uzgodniliśmy, że wspólnie wyjaśnimy okoliczności, skoncentrujemy siły, aby ustalić wszystkie szczegóły” – dodał. Rozmowa dotyczyła wspólnego wyjaśnienia okoliczności ostatnich incydentów z dronami w obu krajach.

    W rozmowie z LRT Kaunas zaznaczył, że ostatnie zdarzenia dowodzą, iż rosyjska inwazja na Ukrainę wciąż cechuje się dużą intensywnością i oddziałuje szeroko na region. Podkreślił przy tym, że linia frontu znajduje się ponad tysiąc kilometrów od litewskich granic. „Niechęć Rosji do podjęcia negocjacji pokojowych wpływa na bezpieczeństwo również naszego regionu Morza Bałtyckiego” – dodał minister.

    Eskalacja przy polskiej granicy

    Do znalezienia drona w Bałtyku doszło dzień po rosyjskich atakach dronowych w zachodniej Ukrainie, w bezpośredniej bliskości polskiej granicy. Sprawa pojawiła się w okresie zwiększonej uwagi polskich służb na działania Rosji. W niedzielę wieczorem Donald Tusk zwołał specjalną odprawę służb. Premier mówił wtedy, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej polskiej granicy. Dzień po odprawie, w poniedziałek, w związku z eskalacją w ostatnich dniach, szef rządu zwołał kolejną naradę z udziałem ministrów i dowódców. W spotkaniu uczestniczyli szefowie MON, MSZ, MSWiA i ministerstwa finansów, minister-koordynator służb specjalnych oraz dowódcy Wojska Polskiego i służb mundurowych. Rozmowy dotyczyły kolejnych działań na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa polskich granic.

    Odpowiedź Warszawy i kontekst regionalny

    Po zakończeniu narady głos zabrał szef MSZ Radosław Sikorski. Zapowiedział, że Warszawa odpowie na rosyjską eskalację, i jako przykład podał niedzielny ostrzał pociągu w Ukrainie przy polskiej granicy. „Polska będzie miała nieprowokującą, ale poważną odpowiedź, która wzmocni bezpieczeństwo” – powiedział Sikorski.

    Z informacji przekazanych przez litewską agencję BNS wynika, że po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę litewskie instytucje kilkakrotnie publikowały ostrzeżenia o możliwych zagrożeniach z powietrza. Jednak, jak podaje BNS, to pierwszy przypadek zestrzelenia drona nad litewskim terytorium. Wcześniej do podobnych zdarzeń dochodziło na Łotwie i w Estonii.

  • Unibep: zysk w górę, dług w dół i portfel blisko 4,5 mld zł

    Unibep: zysk w górę, dług w dół i portfel blisko 4,5 mld zł

    Unibep ma za sobą kwartał, w którym spadły przychody i zysk operacyjny, ale netto wyraźnie urosło. Grupa zmniejszyła też zadłużenie, zwiększyła gotówkę i dysponuje portfelem zamówień szacowanym na niemal 4,5 mld zł.

    Wyniki: niższe przychody, wyższy zysk

    W II kwartale 2026 r. skonsolidowane przychody Unibepu wyniosły 527,58 mln zł wobec 605,66 mln zł rok wcześniej (-12,9% r/r). Zysk operacyjny spadł z 31,44 mln zł do 17,36 mln zł, czyli o ok. 44,8%. Mimo to zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej wzrósł do 8,56 mln zł z 5,98 mln zł, co daje zwyżkę o ok. 43%.

    W całym pierwszym półroczu przychody wyniosły 856,58 mln zł wobec 1,035 mld zł rok wcześniej (spadek o 17,3%). EBITDA skurczyła się z 51,5 mln zł do 34,75 mln zł, ale zysk netto przypisany akcjonariuszom zwiększył się z 0,35 mln zł do 3,1 mln zł. W ujęciu jednostkowym Unibep wypracował 2,91 mln zł zysku wobec 0,53 mln zł przed rokiem.

    Spadek sprzedaży nie zniszczył rentowności. Zysk brutto na sprzedaży w I półroczu sięgnął ok. 81 mln zł, wobec 81,7 mln zł rok wcześniej, a marża wzrosła z 7,9% do 9,4%. Zarząd tłumaczy niższe przychody m.in. wymagającymi warunkami zimowymi oraz przesunięciami prac budowlanych wynikającymi z przyczyn leżących po stronie zamawiających.

    Bilans i segmenty: Unihouse w grze

    Na koniec czerwca zadłużenie netto spadło do 73 mln zł z 199 mln zł rok wcześniej, a gotówka wzrosła do 259 mln zł z 144 mln zł. Środki z działalności operacyjnej były jednak ujemne: minus 201 mln zł wobec minus 55,5 mln zł rok wcześniej.

    Budownictwo ogólne, infrastrukturalne i energetyczne wypracowały łącznie 648 mln zł przychodów, o 28% mniej niż rok wcześniej. Zysk brutto na sprzedaży tych segmentów wzrósł jednak o 6% do 66 mln zł, a marża poprawiła się z 6,9% do 10%. Najmocniej rentowność wzrosła w infrastrukturze – z 3,3% do 12%.

    Gwiazdą okazał się modułowy Unihouse. Przychody segmentu wzrosły o 161%, do ok. 182 mln zł, a wynik poprawił się z 0,1 mln zł straty do 8,8 mln zł zysku. Z kolei deweloper Unidevelopment miał 54 mln zł przychodów, o 41% mniej niż rok wcześniej; zysk brutto na sprzedaży spadł z 22,5 mln zł do 9,9 mln zł. Liczba wydanych lokali zmniejszyła się o 7% do 90, a sprzedaż wzrosła o 49% – do 164 mieszkań. W ofercie było 610 lokali.

    Portfel: blisko 4,5 mld zł i „poczekalnia” za 2 mld zł

    Na koniec czerwca portfel zamówień grupy w segmencie budowlanym wynosił 3,21 mld zł (1,33 mld zł budownictwo ogólne, 1,16 mld zł infrastrukturalne i 0,73 mld zł energetyczne). Łączny portfel Unibepu i Unihouse’u sięgał 3,7 mld zł. Uwzględniając umowy zawarte po 30 czerwca, o łącznej wartości blisko 1,54 mld zł, spółka szacuje, że portfel jest już blisko 4,5 mld zł.

    W przetargowej „poczekalni”, czyli tam, gdzie oferty Unibepu mają najlepszą cenę lub firma jest wskazywana jako potencjalny zwycięzca, znajdują się kontrakty o wartości niemal 2 mld zł. Część postępowań może być jeszcze przedmiotem odwołań.

    Do portfela ma też trafić oczekujący na rozstrzygnięcie odcinek Rail Baltica E75 Ełk–Białystok; przypadająca na Unibep część to ok. 1,06 mld zł. W maju Unihouse zdobył z kolei rekordowy kontrakt za 260 mln zł na infrastrukturę dla budowniczych elektrowni atomowej w Choczewie. W komunikacie prezes dodał, że grupa – wraz z konsorcjantami, na czele z Track Tec Construction – jest gotowa do natychmiastowego startu prac na tej trasie.

    Prezes Andrzej Sterczyński podkreśla, że rekordowy portfel jest dowodem zaufania rynku:

    Najlepszym dowodem na zaufanie rynku i nasze perspektywy jest rekordowy portfel zamówień. Na koniec czerwca nasz łączny portfel zamówień Unibepu i Unihouse’u wynosił 3,7 mld zł. Obecnie, po uwzględnieniu nowych kontraktów, portfel zamówień Unibepu – według naszych szacunków – wynosi niemal 4,5 mld zł.

    Kurs wraca do wzrostów

    Od czerwca notowania Unibepu zyskały ponad 35%, choć w drugim kwartale przeszły ok. 30% korektę. We wrześniu dynamika wzrostu przyspieszyła. Historyczny szczyt z marca znajduje się powyżej 17 zł.

    Zarząd ma przedstawić więcej szczegółów podczas poniedziałkowej konferencji wynikowej.

  • Orlen odpowiada Kaczyńskiemu i bije rekordy. Co naprawdę decyduje o cenie paliwa?

    Orlen odpowiada Kaczyńskiemu i bije rekordy. Co naprawdę decyduje o cenie paliwa?

    Jarosław Kaczyński uderzył w polski rząd, a Orlen odpowiedział filmem. Od 1 września benzyna i olej napędowy zdrożały o ok. 1 zł na litrze po wygaśnięciu programu CPN 2.0 z końcem sierpnia. Podczas wtorkowej konferencji prasowej prezes PiS mówił, że „Polska dzisiaj żyje cenami paliw, bo one w ciągu jednego dnia wzrosły o złotówkę, a bywa, że więcej niż o złotówkę” i ocenił, że „są wszelkie przesłanki do tego, by paliwo było dziś tańsze, niż było za czasów końcówki naszych rządów”. Jego zdaniem paliwo mogłoby być tańsze, biorąc pod uwagę ceny ropy i kurs dolara. Dodał, że to „sytuacja ogromnie obciążająca”, która uderza w interesy Polaków – i że drożyzna to dowód na to, iż rząd, który doprowadził do „ciężkiego kryzysu finansów publicznych”, ratuje się kosztem obywateli.

    Orlen odpowiedział na X nagraniem. „Panie Pośle, załączamy film, który pomoże Panu zrozumieć, dlaczego to nie cena baryłki ropy decyduje o cenie paliwa na stacji” – napisał koncern. W nagraniu tłumaczy, że hurtowa cena paliw w Polsce nie wynika wyłącznie ze światowych cen ropy ani z kursu walut. To wypadkowa wielu czynników; koszt surowca to tylko jeden z elementów wpływających na cenę na pylonie. Koncern zwraca uwagę, że polskie rafinerie pokrywają tylko część krajowego zapotrzebowania, więc liczą się też pozostałe elementy rynku.

    Ropa po 110 USD, kurs na historycznych szczytach

    Na polityczno-paliwową burzę nakłada się wyjątkowy okres dla notowań Orlenu. Według danych z 14 września Brent kosztuje niemal 110 USD za baryłkę, a WTI ponad 104 USD. W tym środowisku kurs koncernu testuje nowe szczyty w okolicach 164 zł, choć na rynku nie widać euforii. Od stycznia akcje podrożały z ok. 95 zł do 162 zł, co daje mniej więcej 70-proc. rajd.

    Droższa ropa nie znaczy automatycznie wyższe zyski

    Orlen to równocześnie spółka wydobywcza, rafineryjna, energetyczna i detaliczna – znacznie bardziej zdywersyfikowana niż klasyczny koncern rafineryjny. Dlatego droższa baryłka nie działa na nią w jeden prosty sposób. W segmencie Upstream & Supply wyższa cena ropy może przełożyć się na większą wartość sprzedawanych węglowodorów; w I kwartale 2026 r. spółka wprost wskazywała, że wzrost cen ropy pozytywnie wpłynął na przychody ze sprzedaży węglowodorów i wynik operacyjny upstream. W II kwartale średnia dzienna produkcja węglowodorów wyniosła ok. 196 tys. baryłek ekwiwalentu ropy.

    Z drugiej strony rafinerie kupują ropę jako surowiec, więc wyższa cena podbija koszty downstream. Dla rynku istotniejsza od samej ceny ropy jest relacja między surowcem a cenami gotowych produktów oraz wysokość marży rafineryjnej. W I kwartale wskaźnik marży rafineryjnej CEE wzrósł o 8,1 USD na baryłce rok do roku, do 17 USD. Mimo wyższych kosztów surowca poprawa marż pomogła wtedy zwiększyć wynik segmentu Downstream. Jeśli ropa drożeje przez rosnący globalny popyt i jednocześnie rosną marże, Orlen może zyskiwać; jeśli to szok podażowy, a marże nie nadążają, efekt może być odwrotny.

    Rekordowe wyniki i konsensus

    Grupa Orlen w II kwartale 2026 r. wypracowała 76,5 mld zł przychodów, 13,9 mld zł zysku operacyjnego LIFO oraz 7,7 mld zł zysku netto. Spółka podawała też, że zagraniczna sieć stacji paliw miała rekordowe wyniki. Konsensus analityków na cały 2026 r. zakłada ok. 50,4 mld zł EBITDA LIFO przy przychodach na poziomie 317,8 mld zł.

    Wysokie ceny ropy to dla Orlenu jednocześnie szansa i zagrożenie. Gdy drożeje surowiec, ale marże rafineryjne pozostają atrakcyjne, zarówno upstream, jak i downstream mogą wspierać wyniki. Gdyby jednak koszty ropy rosły gwałtownie, a marże się ściskały, wyższa cena surowca mogłaby zyski ograniczać. Kluczowa pozostaje też sytuacja geopolityczna.

    ORLEN w Portfelu w nowej formule

    Zmiana ważna dla inwestorów indywidualnych: od 8 września program ORLEN w Portfelu działa w prostszej formule. Dołączyć mogą posiadacze minimum 50 akcji, niezależnie od domu maklerskiego, przez formularz internetowy. W programie są m.in. rabaty paliwowe – 15 groszy na litrze VERVA oraz 10 groszy na litrze EFECTA i LPG – a także 10 proc. rabatu na wybrane produkty pozapaliwowe na stacjach ORLEN.