Blog

  • Wielton w trybie oszczędności. Kolejna wielka inwestycja odłożona na później

    Wielton w trybie oszczędności. Kolejna wielka inwestycja odłożona na później

    Czy największy polski producent naczep i przyczep musi radykalnie zmienić kurs? W obliczu spowolnienia w transporcie, Grupa Wielton kolejny raz wstrzymuje kluczowe wydatki, stawiając na przetrwanie.

    Ministerstwo cofa wsparcie

    Spółka-córka, Wielton Reefer, otrzymała decyzję ministra finansów i gospodarki o uchyleniu decyzji zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (ŁSSE) o wsparciu dla budowy nowej fabryki w Bełchatowie. Dlaczego? Jak wyjaśnia firma w komunikacie: „Uchylenie decyzji o wsparciu jest wynikiem dostosowania parametrów realizacji projektu inwestycyjnego do aktualnych uwarunkowań operacyjnych i finansowych Grupy Wielton, w tym w szczególności optymalizacji struktury finansowania oraz zwiększenia elastyczności w zakresie harmonogramu ponoszenia nakładów inwestycyjnych”.

    Dobra wiadomość? Nie poniesiono jeszcze istotnych nakładów, więc decyzja nie wpływa znacząco na sytuację finansową grupy.

    Co miało powstać w Bełchatowie?

    Plan był ambitny. Inwestycja o wartości 80 mln zł miała na celu utworzenie zakładu produkującego naczepy typu chłodnia oraz wybrane komponenty do innych naczep, w szczególności ścian i dachów do naczep typu furgon i zabudowy 3,5 t. Firma zapewnia jednak, że projekt budowy kompetencji w obszarze chłodni pozostaje elementem długoterminowej strategii. Ale…

    „Wielton Reefer kontynuuje działania związane z przygotowaniem i realizacją inwestycji w Bełchatowie, przy czym zakres i tempo realizacji projektu będą dostosowywane do bieżącej sytuacji rynkowej oraz priorytetów w zakresie zarządzania płynnością” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

    To nie pierwszy raz w tym roku

    Tu historia się powtarza. To już druga duża inwestycja, z której Wielton rezygnuje w 2026 roku. W styczniu grupa odstąpiła od planów realizacji projektu cyfryzacji i robotyzacji o wartości 140 mln zł, mimo możliwości sfinansowania połowy nakładów środkami z KPO.

    Przyczyna? Pogorszenie koniunktury w branży transportowej w Europie i spadek popytu. W efekcie, już w maju zeszłego roku zarząd zrewidował plany inwestycyjne na 2025 rok, ograniczając je do około 46 mln zł.

    Ratunek od głównego akcjonariusza

    W ramach walki o utrzymanie płynności, spółka została właśnie dokapitalizowana kwotą 30 mln zł przez głównego akcjonariusza. To już druga taka operacja w ciągu ostatnich 10 miesięcy. Jednak analitycy patrzą na to ostrożnie.

    Adam Zajler, analityk BM Banku Millennium, komentuje: „W kontekście emisji i dokapitalizowania w wysokości 30 mln zł oceniłbym tę kwotę raczej jako bufor wspierający niż rozwiązanie problemu kapitałowego… ta skala dokapitalizowania może okazać się niewystarczająca, jeśli odbudowa EBITDA i dodatnich przepływów w 2026 r. będzie wolniejsza od oczekiwań”.

    Jaka jest perspektywa?

    Pierwsze sygnały poprawy już są – po wynikach za III kwartał 2025 r. spółka mówiła o backlogu odpowiadającym około trzem miesiącom produkcji i lepszych sygnałach z rynku. Ale ostrożność pozostaje.

    Jak zauważa analityk, wszystko zależy od skali i tempa odbicia gospodarczego w Europie Zachodniej. Priorytetami firmy są teraz płynność i powrót do rentowności, a inwestycje ograniczono do niezbędnych projektów.

    Podsumowując, scenariusz na 2026 rok? Analityk zakłada bardziej prawdopodobną powolną poprawę niż mocne odbicie. Wielton zaciska pasa, gotując się na dalsze wyzwania.

    Źródło: Parkiet

  • The Dust S.A. ma nową Radę Nadzorczą! Oto piątka, która przejmuje stery

    The Dust S.A. ma nową Radę Nadzorczą! Oto piątka, która przejmuje stery

    Czy to początek nowej ery w The Dust S.A.? Spółka właśnie dokonała kluczowej zmiany na najwyższym szczeblu nadzoru, a wszystko to podczas jednego, intensywnego dnia.

    Nadzwyczajne Walne w akcji

    8 kwietnia 2026 roku – ta data zapisze się w historii spółki. To właśnie wtedy odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie The Dust S.A. I musimy przyznać, że poszło jak po maśle!

    Według oficjalnego komunikatu opublikowanego przez portal Parkiet.com, podczas zgromadzenia nie odstąpiono od rozpatrzenia żadnego punktu porządku obrad. Co więcej, do protokołu nie zgłoszono żadnych sprzeciwów, a wszystkie planowane uchwały zostały podjęte. To rzadki przykład korporacyjnej harmonii.

    „Podczas NWZ nie odstąpiono od rozpatrzenia któregokolwiek z punktów planowanego porządku obrad, do protokołu nie zgłoszono sprzeciwów oraz nie było uchwał objętych porządkiem obrad, które nie zostały podjęte przez NWZ” – czytamy w raporcie.

    Ale to nie koniec dobrej passy. Wszystkie podjęte decyzje weszły w życie natychmiast po ich uchwaleniu. Nie ma tu mowy o okresach przejściowych czy opóźnieniach – nowy rozdział zaczyna się tu i teraz.

    Nowa twarz (a właściwie pięć twarzy) nadzoru

    O co tyle szumu? O najważniejszą zmianę personalną w spółce! Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie podjęło kluczowe uchwały dotyczące składu Rady Nadzorczej na nową kadencję.

    I tu mamy prawdziwą bombę informacyjną. Do rady weszło aż pięciu nowych członków:

    1. Bogusław Kisielewski
    2. Dawid Muszkiet
    3. Szymon Kuliński
    4. Radosław Buczyński
    5. Andrii Tsependa

    To nie jest kosmetyczna zmiana, to kompletna wymiana składu najwyższego organu nadzorczego. Każda z tych osób wniesie do spółki swoje unikalne doświadczenie i perspektywę.

    Co ciekawe, spółka nie poprzestała na suchym ogłoszeniu nazwisk. W załącznikach do raportu znalazły się pełne życiorysy wszystkich nowo powołanych członków rady. To przejrzystość, którą inwestorzy doceniają.

    Oficjalne pieczątki i podpisy

    Żadna poważna decyzja korporacyjna nie może się obejść bez formalności. W tym przypadku wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.

    Raport został oficjalnie podpisany przez Jakuba Wolffa, Prezesa Zarządu The Dust S.A., dokładnie 8 kwietnia 2026 roku o godzinie 22:55:50. To on, jako najwyższy przedstawiciel zarządu, potwierdził prawidłowy przebieg całej procedury.

    Warto zwrócić uwagę na samą strukturę komunikatu. Spółka działała z chirurgiczną precyzją, publikując nie tylko streszczenie, ale i pełne dokumenty w załącznikach. Znajdziemy tam między innymi plany podziału i ich suplementy, co sugeruje, że zmiany w radzie nadzorczej mogą być częścią szerszych procesów restrukturyzacyjnych w spółce.

    Co to oznacza dla spółki?

    Zmiana całego składu Rady Nadzorczej to zawsze sygnał wysyłany do rynku. W przypadku The Dust S.A. wygląda to na zaplanowaną, płynną transformację, a nie na reakcję na kryzys.

    Brak sprzeciwów podczas zgromadzenia i pełna realizacja agendy wskazują na wewnętrzny konsensus co do kierunku zmian. Nowa rada, złożona z pięciu osób, zaczyna pracę z czystą kartą i pełnym mandatem od walnego zgromadzenia.

    Kluczowe będzie teraz to, jak nowi członkowie rady wykorzystają swoje doświadczenie, którego ślady znajdziemy w załączonych życiorysach. Czy pchną spółkę w stronę nowych inwestycji? A może skupią się na optymalizacji obecnych działań?

    Jedno jest pewne – w The Dust S.A. zakończył się pewien etap, a rozpoczął się nowy. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie z 8 kwietnia 2026 roku na długo zapisze się w kronikach spółki jako moment przełomowy. Teraz czas obserwować, jak nowa Rada Nadzorcza poprowadzi spółkę przez kolejne kwartały.

  • Medard SA wreszcie poda datę publikacji zaległego raportu. Co dalej?

    Medard SA wreszcie poda datę publikacji zaległego raportu. Co dalej?

    Czy spółka Medard SA w końcu wywiązuje się ze swoich obowiązków informacyjnych? Po długim oczekiwaniu inwestorzy otrzymali konkretną datę. Zarząd spółki ogłosił, że zaległy raport kwartalny za II kwartał 2024 roku ujrzy światło dzienne już 10 kwietnia 2026 roku. To ważny sygnał dla rynku.

    Kluczowa informacja dla inwestorów

    Komunikat jest jasny i pochodzi bezpośrednio od zarządu. W oficjalnym oświadczeniu czytamy:

    „Zarząd spółki MEDARD S.A. informuje, że spółka zamierza opublikować w dniu 10 kwietnia 2026 r. zaległy raport kwartalny za II kwartał 2024 r.”

    To nie jest żaden wstępny harmonogram czy mglista zapowiedź. To konkretny termin, na który teraz wszyscy będą czekać. Decyzja została podpisana przez Arkadiusza Sieradzkiego, prezesa zarządu, co nadaje jej oficjalny i wiążący charakter.

    A co z pozostałymi raportami?

    Tu pojawia się kolejna istotna informacja. Zarząd Medard SA zapowiada, że informacje o dacie publikacji pozostałych raportów okresowych będą przekazywane przed ich publikacją. To oznacza, że spółka prawdopodobnie pracuje nad uporządkowaniem całej zaległej dokumentacji, ale na razie skupia się na tym jednym, konkretnym terminie.

    Ciekawostką jest fakt, że w tym samym dniu, 8 kwietnia 2026 roku, spółka opublikowała również komunikat dotyczący raportu za I kwartał 2024 roku. Ten komunikat, również podpisany przez prezesa Sieradzkiego, wskazywał jednak, że jego treść znajduje się wyłącznie w załącznikach. To pokazuje, że proces publikacji raportów jest w toku.

    Dlaczego to takie ważne?

    Terminowość i przejrzystość informacji to podstawa zaufania na rynku kapitałowym. Publikacja zaległego raportu za II kwartał 2024 roku, z ponad półtorarocznym opóźnieniem, jest kluczowym krokiem w przywracaniu standardów komunikacji. Inwestorzy wreszcie otrzymają wgląd w wyniki z tego okresu.

    Wszystkie oczy są teraz zwrócone na 10 kwietnia 2026 roku. To dzień, w którym Medard SA ma szansę zacząć odbudowywać wiarygodność. Czy spółka dotrzyma słowa? Okaże się już bardzo soon.

    Informacja pochodzi z oficjalnego komunikatu giełdowego opublikowanego przez Parkiet.com.

  • Wiceprezydent Vance leci do Islamabadu. USA i Iran siadają do stołu w sobotę

    Wiceprezydent Vance leci do Islamabadu. USA i Iran siadają do stołu w sobotę

    Czy po miesiącach napięć i przerwanych rozmów w Genewie, Waszyngton i Teheran są w końcu gotowi na przełom? Biały Dom ogłosił właśnie konkretny plan działania, a data jest już ustalona.

    Pierwsza runda bezpośrednich rozmów pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem odbędzie się w sobotę w Islamabadzie. To oficjalna zapowiedź rzeczniczki Białego Domu, Karoline Leavitt. I choć walki na Bliskim Wschodzie nadal trwają, amerykańska delegacja pakuje już walizki.

    Kto poleci do Pakistanu?

    Na czele zespołu negocjacyjnego stanie sam wiceprezydent USA J.D. Vance. Leavitt podkreśliła, że Vance, znany ze swoich antyinterwencjonistycznych poglądów, od początku odgrywał czołową rolę w tych rozmowach.

    Dołączy do niego dwóch doświadczonych graczy: specjalny wysłannik Steve Witkoff oraz Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa. To nie jest ich pierwszy raz – obaj brali już udział w negocjacjach z Iranem w Genewie, które zostały przerwane przez atak USA i Izraela na Iran 28 lutego.

    „Mogę ogłosić, że prezydent wysyła swój zespół negocjacyjny pod przewodnictwem wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych J.D. Vance’a, specjalnego wysłannika Witkoffa i pana Kushnera do Islamabadu na rozmowy w ten weekend” – powiedziała rzeczniczka Białego Domu.

    Czerwone linie i „lista życzeń”

    Tło tych rozmów jest niezwykle złożone. Mimo ogłoszonego rozejmu, w regionie wciąż dochodzi do starć, w tym irańskich ataków na państwa Zatoki Perskiej. Co więcej, cieśnina Ormuz pozostaje w dużej mierze zablokowana.

    Ale jest i iskierka nadziei. Leavitt poinformowała, że Iran zgodził się na otwarcie Cieśniny Ormuz, choć publicznie Teheran mówi co innego. Zapowiedziała też, że prezydent Trump będzie pilnował przestrzegania tych ustaleń.

    A co z przedmiotem samych negocjacji? Rzeczniczka ostro skrytykowała media za przedstawianie irańskiej 10-punktowej „listy życzeń” jako podstawy do rozmów. Jej zdaniem pierwotna propozycja Iranu była „śmieszna” i wylądowała w koszu.

    Tu jednak pojawia się kluczowy zwrot. Iran przysłał później poprawioną i „bardziej rozsądną” propozycję, również 10-punktową, którą Trump uznał za punkt wyjścia. Szczegóły nie są znane, ale amerykańskie „czerwone linie” pozostają jasne: Iran nigdy nie może zdobyć broni jądrowej i musi przestać wzbogacać uran. Według Leavitt, Iran miał dać do zrozumienia, że przekaże swoje zapasy wzbogaconego uranu.

    Groźby, które przyniosły efekt?

    Rzeczniczka nie wahała się też bronić ostrej retoryki prezydenta Trumpa, w tym jego wtorkowej groźby, że „w nocy zginie cała cywilizacja Iranu”.

    „Myślę, że to bardzo, bardzo poważna groźba ze strony prezydenta skłoniła irański reżim do klęknięcia i poproszenia o zawieszenia broni. To nie była pusta groźba” – stwierdziła Leavitt.

    Potwierdziła również, że rozejm nie obejmuje izraelskich uderzeń na Hezbollah w Libanie – co zdaniem Iranu jest złamaniem zawieszenia broni. Na pytanie o doniesienia o roli Chin w przełomie, przyznała, że doszło do rozmów „na najwyższym szczeblu” między Waszyngtonem a Pekinem.

    Sobota w Islamabadzie. To data, na którą teraz patrzy cały świat. Czy rozmowy, które raz już zostały przerwane atakiem, tym razem zakończą się sukcesem? Amerykańska delegacja jest w drodze, a stawka jest nieprawdopodobnie wysoka.

  • Bank Millennium szacuje ogromne rezerwy na ryzyko prawne. Kwoty robią wrażenie

    Bank Millennium szacuje ogromne rezerwy na ryzyko prawne. Kwoty robią wrażenie

    Czy banki w Polsce wciąż zmagają się z konsekwencjami kredytów frankowych? Najnowszy komunikat Banku Millennium nie pozostawia złudzeń – ryzyko prawne związane z tym portfelem wciąż jest realne i bardzo kosztowne. Zarząd banku właśnie oszacował, ile będzie musiał odłożyć na ten cel tylko w pierwszym kwartale 2026 roku.

    A kwoty są naprawdę znaczące.

    Twarde liczby: 190 milionów złotych od samego Millennium

    Zgodnie z raportem bieżącym nr 11/2026, Zarząd Banku Millennium S.A. poinformował, że szacunkowa wartość rezerw na ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami hipotecznymi udzielonymi przez Bank wynosi 190 milionów złotych. Chodzi o rezerwy, które mają zostać utworzone właśnie w I kwartale 2026 roku.

    To oficjalne dane, które bank był zobowiązany ujawnić na podstawie przepisów o informacjach poufnych (art. 17 ust. 1 Rozporządzenia MAR).

    „Zarząd Banku Millennium S.A. [Bank] informuje, iż szacunkowa wartość rezerw na ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami hipotecznymi udzielonymi przez Bank, utworzonych w I kwartale 2026 r. wynosi 190 milionów złotych.”

    Ale to nie wszystko. Dochodzi spadek po Euro Banku

    Tu pojawia się druga, istotna część układanki. Bank Millennium szacuje bowiem, że konieczne będzie utworzenie dodatkowych rezerw związanych z portfelem kredytów udzielonych niegdyś przez były Euro Bank S.A..

    I tutaj kluczowy szczegół: te dodatkowe 36 milionów złotych rezerw, jak podkreśla bank, mają zostać utworzone bez wpływu na wynik finansowy. Oznacza to, że nie obciążą one zysku lub straty banku w tym okresie, ale są przewidziane jako zabezpieczenie na przyszłość.

    Kiedy poznamy ostateczne liczby?

    Szacunki to jedno, a ostateczne, zatwierdzone liczby w sprawozdaniu finansowym to drugie. Bank Millennium precyzyjnie wskazał datę, kiedy cała finansowa prawda ujrzy światło dzienne.

    Ostateczna wartość rezerw na ryzyko prawne za pierwsze trzy miesiące 2026 roku zostanie podana do publicznej wiadomości w sprawozdaniu finansowym za I kwartał 2026 r.. Jego publikacja jest zaplanowana na konkretny dzień: 28 kwietnia 2026 roku.

    Do tego czasu przedstawione wartości 190 mln zł i 36 mln zł pozostają szacunkami, ale pochodzącymi bezpośrednio od zarządu instytucji. To silny sygnał dla inwestorów i analityków, czego można się spodziewać w nadchodzących wynikach.

    Co to oznacza dla banku?

    Utworzenie rezerw na taką skalę to zawsze znaczący ruch w bilansie. Kwota 190 milionów złotych bezpośrednio związana z własnym portfelem kredytów frankowych Banku Millennium pokazuje, że instytucja nadal bardzo poważnie traktuje ryzyko prawne płynące z tej historycznej ekspozycji.

    Dodatkowe 36 milionów złotych dla portfela po Euro Banku, choć bez wpływu na wynik, również wskazuje na ciągłą potrzebę zarządzania dziedzictwem prawnym po przejętych aktywach. To kompleksowe podejście do problemu.

    Raport został sporządzony i podpisany 8 kwietnia 2026 roku przez wiceprezesa zarządu, Fernando Bicho. To on, reprezentując zarząd banku, oficjalnie przekazał te informacje do Komisji Nadzoru Finansowego i inwestorów.

    Podsumowanie: Czekamy na finał 28 kwietnia

    Bank Millennium nie pozostawia rynku w niepewności. Z wyprzedzeniem, zgodnie z wymogami regulacyjnymi, komunikuje szacunkowe obciążenia na nadchodzący kwartał. Łączna kwota rezerw, o których mowa, sięga 226 milionów złotych, z czego lwia część bezpośrednio wpłynie na księgi banku.

    Czy szacunki się potwierdzą? Odpowiedź poznamy za niecałe trzy tygodnie. 28 kwietnia 2026 roku publikacja sprawozdania finansowego rozstrzygnie wszystko. Do tego czasu liczby 190 mln zł i 36 mln zł będą kluczowymi danymi do analizy perspektyw jednego z ważniejszych graczy na polskim rynku bankowym.

    Śledźcie dalsze komunikaty – temat z pewnością będzie się rozwijał wraz z publikacją pełnych wyników kwartalnych.

  • ONDE i ERBUD publikują raporty za 2025 rok. Oto kluczowe liczby

    ONDE i ERBUD publikują raporty za 2025 rok. Oto kluczowe liczby

    Czy rok 2025 był dla polskich spółek budowlanych czasem wzrostu czy konsolidacji? Odpowiedzi przynoszą właśnie opublikowane skonsolidowane raporty roczne. Dwie wiodące spółki, ONDE S.A. i ERBUD S.A., ujawniły swoje wyniki finansowe, dając inwestorom pełen obraz minionego roku.

    ONDE S.A.: Wzrost przychodów, spadek zysków

    Grupa ONDE odnotowała w 2025 roku przychody netto na poziomie 864,1 mln zł, co oznacza wzrost w porównaniu z 803,9 mln zł z 2024 roku. W euro było to odpowiednio 203,9 mln EUR wobec 186,8 mln EUR.

    Zysk netto z działalności kontynuowanej wyniósł jednak 18,9 mln zł (4,5 mln EUR), co jest wynikiem niższym niż rok wcześniej (30,3 mln zł lub 7,0 mln EUR). Podobny trend widać w zysku operacyjnym, który spadł do 37,6 mln zł z 46,1 mln zł.

    Raport powinien zostać przekazany Komisji Nadzoru Finansowego, spółce prowadzącej rynek regulowany oraz do publicznej wiadomości za pośrednictwem agencji informacyjnej zgodnie z przepisami prawa.

    Kapitały własne grupy wzrosły nieznacznie do 359,7 mln zł. Warto odnotować, że średnia ważona liczba akcji zwykłych pozostała niezmienna na poziomie 54 512 759 sztuk, a zysk na akcję wyniósł 0,35 zł.

    ERBUD S.A.: Rekordowe przychody, ale straty netto

    Sytuacja w Grupie ERBUD prezentuje się inaczej. Spółka zanotowała imponujący wzrost przychodów netto do 3 258,2 mln zł (768,9 mln EUR) z 2 979,8 mln zł (692,3 mln EUR) w 2024 roku.

    Niestety, pod koniec roku widoczna jest strata. Zysk operacyjny utrzymał się na podobnym poziomie (21,0 mln zł), ale ostatecznie Grupa ERBUD zamknęła rok stratą netto z działalności kontynuowanej na poziomie -28,3 mln zł (-6,7 mln EUR). Dla porównania, w 2024 roku strata netto wyniosła -17,2 mln zł.

    Stratę przypadającą akcjonariuszom jednostki dominującej oszacowano na -35,8 mln zł. Aktywa razem grupy wyniosły 1 987,3 mln zł, a kapitał własny 572,7 mln zł.

    Pełny pakiet dokumentów

    Publikacja to nie tylko suche liczby. Oba podmioty udostępniły komplet dokumentów, w tym skonsolidowane sprawozdania finansowe, sprawozdania zarządów z działalności oraz opinie biegłych rewidentów.

    Co istotne, w zestawie znalazły się również raporty z atestacji sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju za rok 2025. To pokazuje, że ESG (Environmental, Social, Governance) przestaje być tylko modnym hasłem, a staje się standardem raportowania.

    Kursy i przeliczenia

    Wszystkie dane finansowe zostały przeliczone na euro według ściśle określonych zasad. Do przeliczenia aktywów i pasywów na koniec roku użyto średnich kursów NBP z 31 grudnia: 4,2267 zł/EUR za 2025 rok i 4,2730 zł/EUR za 2024 rok.

    Z kolei pozycje rachunku zysków i strat przeliczono przy użyciu średniej arytmetycznej średnich kursów miesięcznych: 4,2372 zł/EUR dla 2025 roku i 4,3042 zł/EUR dla roku 2024.

    Teraz inwestorzy i analitycy mają pełen materiał do szczegółowej analizy. Kluczowe będzie zrozumienie, co stało za spadkiem rentowności ONDE oraz pogłębieniem strat w ERBUDZIE przy jednoczesnym, silnym wzroście przychodów. Odpowiedzi warto szukać w szczegółowych sprawozdaniach zarządów, które są częścią publikacji.

    Dokumenty, podpisane w formacie XAdES, są już dostępne dla wszystkich zainteresowanych. To kolejny krok w stronę transparentności i dostępu do informacji na polskim rynku kapitałowym.

  • ONDE S.A. z kolejną rekomendacją dywidendy. Akcjonariusze znów mogą liczyć na 0,31 zł na akcję?

    ONDE S.A. z kolejną rekomendacją dywidendy. Akcjonariusze znów mogą liczyć na 0,31 zł na akcję?

    Czy polski lider zielonej energii znów podzieli się zyskiem z inwestorami? Zarząd ONDE S.A. właśnie przedstawił swoją propozycję, a wygląda na to, że dla akcjonariuszy może to być miła powtarzalność.

    Stały punkt w kalendarzu inwestora?

    W dniu 8 kwietnia 2026 roku zarząd spółki ONDE S.A. podjął uchwałę w sprawie rekomendacji podziału zysku za rok obrotowy zakończony 31 grudnia 2025 roku. To już trzeci rok z rzędu, gdy zarząd proponuje tę samą wysokość wypłaty na pojedynczą akcję.

    Zgodnie z podjętą uchwałą Zarząd Spółki rekomenduje… podział zysku netto… w kwocie 27.703.568,92 PLN… na wypłatę dywidendy… w wysokości 0,31 PLN na 1 akcję.

    I tu pojawia się kluczowy szczegół. Ta kwota 0,31 zł na akcję jest dokładnie taka sama, jaką spółka wypłacała w latach 2024 i 2025. Wygląda na to, że ONDE konsekwentnie stawia na przewidywalną politykę dywidendową.

    Gdzie trafi ponad 27 milionów złotych zysku?

    Propozycja zarządu jest bardzo konkretna. Z całego zysku netto, który wyniósł 27,7 mln zł, na dywidendę ma zostać przeznaczone 16.898.955,29 zł. To właśnie ta kwota, podzielona przez liczbę akcji, daje nam magiczne 0,31 zł na papier.

    Ale to nie wszystko! Drugą część zysku zarząd chce zabezpieczyć na przyszłość. Kolejne 10.804.613,63 zł ma zostać przeznaczone na kapitał zapasowy spółki. To wyraźny sygnał, że firma myśli zarówno o nagrodzeniu swoich akcjonariuszy, jak i o wzmocnieniu fundamentów finansowych na kolejne inwestycje.

    Kto podejmie ostateczną decyzję?

    Ważne jest, aby pamiętać, że to na razie tylko rekomendacja. Jak podano w komunikacie, ostateczna decyzja w sprawie podziału zysku należy do akcjonariuszy i zostanie podjęta na Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu.

    To właśnie Walne Zgromadzenie, jeśli zatwierdzi wypłatę dywidendy, ustali również kluczowe dla inwestorów terminy: dzień dywidendy oraz dzień jej wypłaty. Wszystkie oczy są więc teraz zwrócone na datę tego spotkania.

    Kim jest spółka, która tak chętnie dzieli się zyskiem?

    ONDE S.A. z siedzibą w Toruniu to firma notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie od 2021 roku. Jej działalność jest mocno osadzona w jednym z najgorętszych trendów gospodarczych – zielonej transformacji.

    Spółka specjalizuje się w sektorze odnawialnych źródeł energii (OZE). Jej główne obszary działalności to budowa farm wiatrowych i fotowoltaicznych, realizacja projektów infrastruktury energetycznej oraz świadczenie usług dla sektora zielonej energii.

    Informacja o rekomendacji dywidendowej została opublikowana m.in. przez portal parkiet.com. Czy ta propozycja przejdzie głosowanie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – zarząd ONDE wysyła kolejny, czytelny sygnał o dobrej kondycji finansowej i chęci dzielenia się sukcesem z inwestorami.

  • Pracownik po alkoholu za kierownicą? To może oznaczać natychmiastowe zwolnienie!

    Pracownik po alkoholu za kierownicą? To może oznaczać natychmiastowe zwolnienie!

    Czy wiesz, że zatrzymanie prawa jazdy za jazdę po alkoholu może oznaczać nie tylko mandat, ale i koniec kariery zawodowej? To nie tylko problem dla kierowcy, ale i poważny cios dla pracodawcy. Sprawdzamy, jakie są realne konsekwencje dla obu stron.

    Stan po użyciu alkoholu a stan nietrzeźwości: kluczowa różnica

    Do 0,2 promila alkoholu we krwi kierowca jest traktowany jak osoba trzeźwa. Pomiar wskazujący między 0,2 a 0,5 promila to stan po użyciu alkoholu. To orientacyjnie kieliszek wina lub wódki lub jedno piwo wypite w krótkim czasie.

    Za prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu grozi areszt do 30 dni, grzywna od 2.500,00 do 30.000,00 zł, zakaz prowadzenia pojazdów od 6 miesięcy do 3 lat oraz 15 punktów karnych.

    Stan nietrzeźwości to już przestępstwo – to ponad 0,5 promila alkoholu we krwi. Karą jest nie tylko wysoka grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów (od 3 do 15 lat), ale i pozbawienie wolności.

    Zatrzymanie prawa jazdy: koniec jazdy, dosłownie

    Jeśli Policja stwierdzi, że kierowca znajduje się w stanie po użyciu alkoholu, zatrzymuje prawo jazdy, co powoduje niemożność dalszej jazdy. Zatrzymanie prawa jazdy nie musi mieć charakteru fizycznego, a jedynie odbywać się elektronicznie.

    Uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi ulegają zawieszeniu na okres od dnia zatrzymania prawa jazdy przez Policję do dnia wydania postanowienia przez sąd. Wydane przez policjanta pokwitowanie w przypadku fizycznego zatrzymania dokumentu nie uprawnia do dalszego kontynuowania jazdy.

    Pracodawca musi wiedzieć. A pracownik musi powiedzieć

    Jeśli pracownik jest zatrudniony na stanowisku związanym z prowadzeniem pojazdów, a nie ma wraz z nim innej osoby, która mogłaby usiąść za kółkiem, musi powiadomić pracodawcę o niemożności dalszego świadczenia pracy.

    Prowadzenie pojazdu już w stanie po użyciu alkoholu stanowi ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. W przypadku pracowników, których świadczenie pracy polega przede wszystkim na takich działaniach (np. kierowcy, motorniczy), stanowi to przesłankę do rozwiązania umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia.

    Nie można wykluczyć sytuacji kontroli Policji podczas prowadzenia przez pracownika auta użytkowanego prywatnie, poza godzinami pracy. Dokonane wtedy zatrzymanie prawa jazdy wprost rzutuje na możliwość dalszego świadczenia pracy. Aby przeciwdziałać zatajaniu takiej informacji, istnieje możliwość sprawdzenia online, nieodpłatnie, uprawnień kierowcy po wpisaniu imienia, nazwiska oraz numeru dokumentu.

    Pojazd mechaniczny? To nie tylko samochód!

    Należy pamiętać, że jazda po alkoholu powoduje utratę uprawnień do prowadzenia nie tylko samochodów, ale i innych pojazdów mechanicznych. Za taki uważany jest pojazd zaopatrzony w silnik, nawet gdy jest zasilany z trakcji elektrycznej.

    To oznacza samochód, maszynę rolniczą (traktor, kombajn), motocykl, motorower, skuter, quad, a także tramwaj czy trolejbus. Bez znaczenia jest, czy silnik w danym pojeździe jest włączony – kierowca holowanego samochodu powinien być trzeźwy.

    Co z hulajnogą elektryczną? Decydującą rolę odgrywa jej budowa. Gdy silnik jedynie wspomaga ruch, a możliwe jest eksploatowanie urządzenia w tradycyjny sposób, hulajnoga elektryczna nie jest traktowana jako pojazd mechaniczny. Decyzję o konsekwencjach jazdy po alkoholu podejmie sąd.

    Woda i powietrze też są niebezpieczne

    Do pojazdów mechanicznych poruszających się po wodzie należy statek, skuter wodny, motorówka, żaglówka oraz łódź (jeśli nie jest poruszana siłą mięśni) i prom. Prowadzenie samochodu po alkoholu powoduje utratę uprawnień koniecznych do poruszania się tymi pojazdami. Zasada działa w obie strony – sternik kierujący statkiem pod wpływem może stracić prawo jazdy.

    Przez pojazdy mechaniczne w ruchu powietrznym są traktowane nie tylko samoloty, ale i motolotnie oraz drony. Osoba po alkoholu kierująca dronem może stracić prawo jazdy, a konsekwencją może być utrata licencji pilota.

    Osoby zawodowo kierujące pojazdami w ruchu wodnym lub powietrznym po zatrzymaniu prawa jazdy nie mogą wrócić do dotychczasowego zatrudnienia. Jest to podstawa do rozwiązania umowy o pracę z uwagi na utratę uprawnień koniecznych do pracy.

    Przepadek pojazdu: ostateczna kara

    Sąd obowiązkowo orzeka o przepadku pojazdu, którym poruszał się kierowca, jeśli:

    • miał powyżej 1,5 promila alkoholu we krwi,
    • prowadził w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) w okresie obowiązywania już istniejącego zakazu albo gdy był już wcześniej prawomocnie skazany za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego.

    Jeśli kierujący nie jest właścicielem samochodu, sąd orzeka przepadek jego równowartości. Natomiast gdy jest to pojazd służbowy, dolegliwością finansową nałożoną na pracownika stanowi nawiązka w wysokości od 5.000,00 do 100.000,00 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

    Podsumowując, jazda po alkoholu to nie tylko ryzyko mandatu i zatrzymania prawa jazdy. To realne zagrożenie dla zatrudnienia i poważne konsekwencje finansowe, które mogą dotknąć zarówno pracownika, jak i pracodawcę. Warto o tym pamiętać nie tylko po świętach.

  • Rynki oszalały! Rozejm z Iranem wywołał historyczne zwyżki w Europie

    Rynki oszalały! Rozejm z Iranem wywołał historyczne zwyżki w Europie

    Co się dzieje, gdy napięcia geopolityczne nagle słabną? Europejskie giełdy odpowiedziały w środę spektakularnym, historycznym rajdem, a wszystko za sprawą ogłoszenia dwutygodniowego rozejmu między USA a Iranem oraz odblokowania Cieśniny Ormuz. To była prawdziwa burza na rynkach finansowych, a my mamy dla was wszystkie kluczowe dane.

    Historyczny skok europejskich indeksów

    Główny barometr Starego Kontynentu, wskaźnik Stoxx 600 Europe, wzrósł o 3,67 proc., a według danych z portalu PB.pl, jego wzrost na zamknięciu wyniósł nawet 3,9 proc., co było najsilniejszym jednodniowym skokiem od marca 2022 roku. Indeks osiągnął najwyższą wartość od 2 marca, czyli od czasu ataku na Iran, który wywołał kryzys naftowy.

    Nie pozostawały w tyle główne parkiety. Niemiecki DAX poszybował w górę o 4,85 proc. (a na zamknięciu nawet o 5,06 proc.), francuski CAC 40 zyskał 3,61 proc., a brytyjski FTSE 100 dodał 2,50 proc.. Ale prawdziwą perełką była Warszawa! WIG20 wzrósł o 3,4 proc., osiągając najwyższą wartość zamknięcia od 2007 roku. Szerszy indeks WIG zyskał 3,3 proc., kończąc sesję na historycznym maksimum.

    Ropa i gaz w głębokiej przecenie

    Tu jest sedno sprawy. Wiadomość o rozejmie natychmiast uderzyła w ceny surowców energetycznych. Baryłka ropy WTI na NYMEX spadła o 14,79 proc., do 96,25 dol., a Brent na ICE staniała o 13,43 proc., do 94,59 dol.. To nie wszystko – ceny gazu w Europie runęły o 18 proc., do 43,70 euro za MWh.

    Taka przecena musiała odbić się na wycenach gigantów energetycznych. Wskaźnik Stoxx Europe 600 Energy spadł o 4,1 proc. Akcje BP i Shella straciły odpowiednio 9,7 proc. i 8,9 proc., co, jak podaje Business Insider, było ich największym spadkiem od sześciu lat. W Polsce również odczuł to Orlen.

    Kto zyskał na odprężeniu? Prawie wszyscy!

    Spadek cen paliw to muzyka dla uszu branży transportowej i turystycznej. Popyt przeważył w 18 z 19 głównych segmentów rynku! Najlepiej radziły sobie spółki podróży i wypoczynku (wzrost o 7,0 proc.), dóbr przemysłowych (6,8 proc.) oraz technologiczne (6,3 proc.).

    Konkretne przykłady? W lotnictwie easyJet zyskał 13 proc., Lufthansa 12 proc., a TUI 11 proc. Wśród blue chipów w Londynie mocno drożał też Ryanair Holdings (10,6 proc.). W sektorze technologicznym ASML i STMicro wzrosły odpowiednio o 7 proc. i 8 proc., a w przemyśle świetnie poradziły sobie ArcelorMittal (12,8 proc.) i Siemens Energy (11,9 proc.). W hotelarstwie InterContinental Hotels Group zyskał 9,6 proc., osiągając najlepszy wynik od pięciu lat.

    Bezpieczne przystanie i waluty

    Na rynku walutowym dolar amerykański osłabił się wobec jena i euro, tracąc po 0,9 proc. do obu tych walut. Inwestorzy sięgnęli też po tradycyjne aktywa bezpieczne. Złoto wzrosło o 2,8 proc., osiągając 4 839 dol. za uncję. Nie zawiódł też król kryptowalut – Bitcoin zyskał 3,6 proc., sięgając 71 796 dol. za token.

    Podsumowując, środowa sesja to był prawdziwy oddech ulgi dla europejskich rynków. Historyczne zwyżki indeksów, gwałtowny odwrót cen ropy i gazu oraz hossa w sektorach wrażliwych na koszty paliw – wszystko to pokazuje, jak bardzo globalna polityka wpływa na nasze portfele. Czas pokaże, czy ten optymizm się utrzyma.

  • Tunel pod Łodzią: Restart budowy i cztery kamienice na celowniku

    Tunel pod Łodzią: Restart budowy i cztery kamienice na celowniku

    Czy gigantyczna inwestycja kolejowa w sercu Łodzi wreszcie ruszy z martwego punktu? Po miesiącach problemów i przestoju, PKP Polskie Linie Kolejowe szykują się do wznowienia prac nad tunelem średnicowym. Ale jest jeden, dość poważny, haczyk.

    Restart po katastrofie budowlanej

    PKP PLK chce wrócić do budowy tunelu pod Łodzią. Przypomnijmy, że inwestycja warta ponad 2 mld zł została przerwana w listopadzie 2024 roku, chwilę po zawaleniu się jednej z kamienic, nad którą prowadzono prace. Na początku lutego PKP PLK zerwała umowę z dotychczasowym wykonawcą, wskazując na całą listę problemów: od zmian dokumentacji technicznej, przez groźne osuwiska, aż po wspomnianą katastrofę budowlaną.

    Spółka zarzuciła byłemu wykonawcy błędy technologiczne, bardzo niską efektywność oraz brak realnego planu dalszych działań. Firma odpowiedzialna wcześniej za inwestycję zapowiedziała podjęcie kroków prawnych, a według PKP PLK faktycznie rozważa dochodzenie roszczeń na drodze sądowej.

    Nowy wykonawca i nowe decyzje

    Do składania ofert na dokończenie inwestycji zaproszono już pięć firm. Zwycięzca ma zostać wybrany niedługo i wejść na budowę jeszcze w tym roku. Równolegle trwa kluczowy proces: inwentaryzacja dotychczas wykonanych prac oraz weryfikacja dokumentacji. Ma to pozwolić na określenie rzeczywistego zaawansowania projektu i przygotowanie planu jego kontynuacji.

    Ale to nie wszystko. PLK chce złożyć wniosek o zmianę decyzji lokalizacyjnej dla tunelu średnicowego w Łodzi. I tu robi się naprawdę ciekawie.

    Jesteśmy na etapie składania wniosku o zmianę decyzji lokalizacyjnej. Wniosek obejmuje szereg zagadnień, w tym m.in. wywłaszczenie 4 kamienic – przy ul. Próchnika 44 oraz Al. 1 Maja 19, 21, 23, znajdujących się nad trasą przejścia tarczy TBM. Na obecnym etapie nie ma decyzji o wyburzeniach tych obiektów – powiedział Rafał Wilgusiak z biura prasowego PLK, cytowany przez PAP.

    Co z mieszkańcami? Odszkodowania i ekspertyzy

    PKP PLK deklaruje, że wywłaszczeni właściciele nieruchomości otrzymają odszkodowanie. Jego wysokość będzie ustalana indywidualnie, na podstawie wartości odtworzeniowej ustalonej przez rzeczoznawcę wskazanego przez wojewodę łódzkiego. Co ważne, spółka zapowiada, że wycena nie będzie uwzględniała stopnia zużycia budynków.

    Równolegle planowane są dodatkowe ekspertyzy techniczne budynków na dalszym przebiegu tunelu. Mają one określić, czy poszczególne obiekty będą wymagały wywłaszczenia lub rozbiórki.

    Na tym etapie nie ma listy nieruchomości przeznaczonych do tych działań – dodał Wilgusiak.

    Gigantyczne ryzyko i uwięziona maszyna

    Kluczową zagadką jest los tarczy drążącej TBM „Katarzyna”, która od września 2024 roku tkwi unieruchomiona pod ziemią. Specjaliści analizują jej stan techniczny i możliwość dalszego wykorzystania.

    Eksperci zwracają uwagę, że powrót do drążenia po ponad 16 miesiącach przerwy wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Powodem jest pogorszenie warunków gruntowych w strefie oddziaływania. Jak wskazał przedstawiciel PLK, wznowienie prac „wiąże się z podwyższonym poziomem ryzyka wpływu na istniejącą zabudowę”.

    W skrajnym scenariuszu, o którym pisze Business Insider, konieczne może być nawet odkrycie fragmentów instalacji od powierzchni.

    Cel inwestycji

    Mimo wszystkich trudności, cel pozostaje niezmienny. Tunel średnicowy pod Łodzią ma mieć 7,5 km długości. Jego zadaniem jest połączenie stacji Łódź Fabryczna z Łodzią Kaliską i Żabieńcem.

    Czy uda się zrealizować ten ambitny plan bez dalszych komplikacji? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jedno jest pewne – nad łódzkim tunelem znów zawisły wielkie pytania.