Czy światowa gospodarka stoi na krawędzi nowego kryzysu? Najnowsze raporty i prognozy największych instytucji finansowych nie pozostawiają złudzeń. Utrzymujące się ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw mogą obniżyć globalny wzrost i rozpalić inflację na nowo.
Alarmujący raport z Europy
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) w swoim najnowszym raporcie „Regional Economic Update” stawia jasną diagnozę. Jeśli wysoka cena ropy utrzyma się przez dłuższy czas, globalny wzrost gospodarczy może spaść o co najmniej 0,4 pkt proc., a inflacja może wzrosnąć o ponad 1,5 pkt proc.
„Ponieważ importerzy energii znacznie przewyższają liczebnie eksporterów, globalny wzrost gospodarczy może spaść” – wskazano w raporcie.
Prognoza wzrostu dla regionów objętych działaniem EBOR prawdopodobnie zostanie zrewidowana w dół o maksymalnie 0,4 punktu procentowego już w czerwcu, jeśli ceny energii nie pójdą w dół.
Wall Street też się boi
Ale to nie tylko problem Europy. Za oceanem nastroje również się pogarszają. Rosnące ceny ropy i skutki konfliktu z Iranem skłaniają Wall Street do rewizji oczekiwań. Goldman Sachs ocenił prawdopodobieństwo recesji w USA w ciągu 12 miesięcy na 30%.
Ekonomiści spodziewają się też wzrostu bezrobocia do 4,6% do końca 2026 r. oraz inflacji bliżej 3%, zamiast wcześniej prognozowanych 2%. Nancy Vanden Houten z Oxford Economics podkreśla, że skutki kryzysu widać natychmiast – szczególnie w cenach paliw.
Efekt domina: od gazu po nawozy
Tutaj sytuacja robi się naprawdę poważna. Zapasy gazu w UE są znacznie niższe niż o tej porze roku w poprzednich latach, zbliżone do poziomów z lutego 2022 roku. W rezultacie ceny gazu mogą pozostać wysokie przez dłuższy czas, nawet po zakończeniu konfliktu.
Ale to nie wszystko. EBOR spodziewa się, że ceny nawozów również mogą znacząco wzrosnąć. Dlaczego? Około 25–35% globalnego handlu surowcami do ich produkcji przechodzi przez Cieśninę Ormuz. To bezpośrednio uderzy w kraje importujące, jak Kenia (31% importu) czy Turcja (13%).
Kto ucierpi najbardziej?
Pełny wpływ wojny na gospodarkę zależy od czasu jej trwania i zniszczeń infrastruktury. Ale lista potencjalnych ofiar jest już znana. Biorąc pod uwagę import energii, zapotrzebowanie na nawozy i żywność oraz przekazy pieniężne z Zatoki Perskiej, do najbardziej zagrożonych w regionach EBOR należą:
Liban, Jordania, Irak, Egipt, Ukraina, Mongolia, Senegal, Tunezja, Mołdawia, Kenia, Turcja i Macedonia Północna.
Konsumenci jeszcze trzymają się, ale…
W USA dane JPMorgan i Bank of America nie pokazują na razie mocnego hamowania wydatków. Jednak ekonomiści ostrzegają, że utrzymująca się wysoka cena ropy szybko przełoży się na nastroje konsumentów. Morgan Stanley już obniżył prognozę wzrostu wydatków konsumpcyjnych na 2026 r. z 2% do 1,7%.
Citigroup prognozuje wzrost bezrobocia, co może skłonić Fed do dalszych obniżek stóp procentowych. A wzrost cen energii wpływa na cały łańcuch produkcyjny, co może podnieść ceny żywności.
Długoterminowe konsekwencje
EBOR spodziewa się, że w dłuższej perspektywie konflikt może skutkować większym naciskiem na bezpieczeństwo energetyczne. Rosnąca fragmentacja geopolityczna i niedawne konflikty obnażyły kruchość rynków energetycznych.
Podsumowując, świat stoi przed potężnym wyzwaniem. Wysokie ceny ropy to nie tylko droższe paliwo na stacji. To potencjalny spowalniacz globalnego wzrostu, podwyższona inflacja i realne zagrożenie dla stabilności wielu gospodarek. Czas pokaże, jak głębokie będą te rysy.









