Blog

  • PragmaGO w Chorwacji! Polski fintech przyspiesza ekspansję w Europie

    PragmaGO w Chorwacji! Polski fintech przyspiesza ekspansję w Europie

    Czy polski fintech może podbić europejskie rynki finansowania dla małych firm? PragmaGO S.A. właśnie postawił kolejny, bardzo konkretny krok w swojej międzynarodowej grze, rejestrując spółkę-córkę w samym sercu Chorwacji.

    Nowa baza w Zagrzebiu

    Zarząd PragmaGO S.A. z siedzibą w Katowicach poinformował, że 2 kwietnia 2026 roku w chorwackim rejestrze przedsiębiorców zarejestrowana została spółka PragmaGO d.o.o.. Nowy podmiot ma siedzibę w Zagrzebiu i działa na prawie chorwackim. Polski emitent objął 100% udziałów w jej kapitale zakładowym, którego wartość wynosi 2500 EUR.

    Powołanie zagranicznej spółki zależnej wpisuje się w długoterminową strategię ekspansji zagranicznej polegającej na oferowaniu finansowania w modelu embedded finance na rynkach zagranicznych – czytamy w oficjalnym komunikacie spółki.

    I tu pojawia się klucz do strategii. Lokalna spółka ma umożliwić dostosowanie produktu do wymogów regulacyjnych i rynkowych oraz efektywną współpracę z partnerami biznesowymi. Co ważne, PragmaGO d.o.o. będzie działać w oparciu o technologię i zasoby operacyjne macierzystej spółki z Katowic, co ma ograniczyć nakłady początkowe i przyspieszyć skalowanie przychodów.

    Jak wygląda chorwacki plan?

    Na początek dobra wiadomość dla klientów z Polski – PragmaGO nie planuje otwierać fizycznego biura w Chorwacji. Obsługa ma być prowadzona zdalnie. Na miejscu jest już jednak zarejestrowana lokalna spółka, a finansowanie będzie oferowane poprzez partnerów.

    • Pracujemy nad integracją technologiczną i jeszcze w tym kwartale planujemy uruchomić finansowanie dla chorwackich klientów – mówi Tomasz Boduszek, prezes PragmaGO, w rozmowie z portalem pb.pl.

    Start na nowym rynku ma nastąpić z dwoma operatorami płatności i z pożyczką w formule embedded finance. To model, w którym usługi finansowe są wbudowywane bezpośrednio w aplikacje i platformy niefinansowe, z których już korzystają przedsiębiorcy.

    Hiszpania, Rumunia i dalsze plany

    Chorwacja to nie jedyny nowy kierunek. W kwietniu operacyjnie ma ruszyć sprzedaż w Hiszpanii. Tam PragmaGO na start ma dwóch partnerów: francuski hub finansowy Qonto oraz dużą, nieujawnioną jeszcze platformę zamówieniową.

    • Pracujemy też nad otwarciem kolejnych rynków – mówi Tomasz Boduszek. – Jednak o ile Chorwacja i Hiszpania nie wymagają licencji, o tyle w kolejnych krajach, do których chcemy wyjść, musimy je uzyskać.

    Fintech pracuje nad wejściem na jeden rynek Europy Wschodniej oraz kolejne w zachodniej części kontynentu. W grę wchodzą m.in. Portugalia, Francja, Niemcy i państwa Beneluksu.

    A co z Rumunią i Polską?

    Pierwsza zagraniczna przygoda PragmaGO – przejęcie rumuńskiego fintechu Telecredit (Omnicredit) – przyniosła mieszane uczucia. Wartość sfinansowanych faktur w I kwartale 2026 roku wyniosła tam 29 mln zł, co oznacza spadek o 63 proc. w porównaniu z rekordowym pierwszym kwartałem 2025 roku. Spadek ten był spowodowany niższą podażą należności z robót budowlanych finansowanych w ramach rządowych programów.

    • Teraz ten biznes wygląda nieco inaczej, a my przestawiamy rumuński model biznesowy na nieco inne tory – tłumaczy prezes Boduszek, dodając, że rynek ten nadal ma duży potencjał.

    Głównym rynkiem pozostaje jednak Polska. W I kwartale 2026 roku wartość nominalna sfinansowanych należności w całej grupie PragmaGO wyniosła 782,2 mln zł, co oznacza wzrost o 9 proc. r/r. W samej Polsce osiągnęła 753,2 mln zł (wzrost o 18 proc.). Pożyczki w formule embedded finance B2B wygenerowały 248,3 mln zł (wzrost o 35 proc.), a z usług grupy skorzystało prawie 15,3 tys. przedsiębiorców.

    Faktoring nowej generacji już w tym roku

    Oprócz ekspansji, PragmaGO szykuje nowość dla polskich klientów. Jeszcze w tym roku ma zaproponować produkt łączący pożyczkę w formule embedded finance z faktoringiem.

    • Chcemy stworzyć faktoring nowej generacji, dzięki któremu zamiast finansować jedynie faktury, będziemy w stanie sfinansować także przyszłe przychody firm oferujących swoje produkty B2B – zapowiada Tomasz Boduszek.

    To oznacza, że firmy prowadzące sprzedaż B2B będą mogły liczyć na finansowanie nie tylko na podstawie wystawionych faktur, ale także przyszłych, przewidywanych przychodów.

    Ekspansja trwa w najlepsze. Z polskiego Katowicach, przez Zagrzeb, aż po kolejne europejskie stolice – PragmaGO konsekwentnie realizuje swoją międzynarodową strategię.

  • Kryzys konstytucyjny w pełnym rozkwicie: Sędziowie TK składają ślubowanie w Sejmie, policja gotowa do działań

    Kryzys konstytucyjny w pełnym rozkwicie: Sędziowie TK składają ślubowanie w Sejmie, policja gotowa do działań

    Czy prezydent może jednostronnie zablokować pracę Trybunału Konstytucyjnego? To pytanie, które wisi w powietrzu, gdy czworo nowo wybranych sędziów postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i złożyć ślubowanie… ale nie w Pałacu Prezydenckim.

    Wybrani w marcu sędziowie TK: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska w czwartek o godz. 12.30 złożą ślubowanie w Sejmie. To bezpośrednia odpowiedź na milczenie ze strony prezydenta Karola Nawrockiego, który nie odpowiedział na ich prośby o wyznaczenie terminu ceremonii.

    Spór prawny zamienia się w operację policyjną

    Ale to nie będzie zwykła uroczystość. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Tomasz Szymański, nie wyklucza działań prewencyjnych policji. Jego słowa nie pozostawiają wątpliwości co do napiętej atmosfery.

    Policja jest zawsze i wszędzie tam, gdzie zadzieje się coś złego w ramach działania prewencyjnego. Nie wykluczamy takiego działania, ponieważ chyba już dosyć szopek związanych z odmową przyjęcia ślubowania przez pana prezydenta, do którego jest zobowiązany – powiedział Szymański w Polskim Radiu 24.

    Scenariusz jest niepewny. Czy sędziowie po ceremonii w Sejmie udadzą się do siedziby TK? Czy na ich drodze stanie zamknięta furta? Na te pytania wiceszef MSWiA odpowiada enigmatycznie: „nie będzie spekulował, co się wydarzy”. Podkreśla jednak, że „na pewno są plany” operacyjne.

    Sejm kontra Prezydent: Bitwa o interpretację konstytucji

    Cały konflikt rozgorzał po tym, jak Sejm 13 marca skutecznie wybrał sześcioro sędziów TK na sześć wakujących stanowisk. Prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwojga z nich, argumentując, że za jego kadencji zwolniły się właśnie dwa mandaty.

    Dla Kancelarii Sejmu to czyste nadużycie władzy. W piątkowym oświadczeniu stwierdzono stanowczo, że „wszystkie osoby, wybrane na sędziów TK 13 marca są sędziami Trybunału Konstytucyjnego i znajdują się w identycznej sytuacji prawnej”.

    Głowa państwa nie posiada kompetencji do oceny prawidłowości dokonanego wyboru. Odmowa odebrania ślubowania od części wybranych sędziów nie znajduje podstawy prawnej i stanowi uzurpację kompetencji przez Prezydenta RP – głosił komunikat Kancelarii Sejmu.

    Kancelaria przypomniała precedensy, gdy Sejm wybierał kilku sędziów na jednym posiedzeniu (np. czterech w 2001 roku) lub gdy uzupełniał stanowiska długo po upływie kadencji poprzednika, jak w przypadku Bogdana Święczkowskiego w 2022 roku. Ich zdaniem, obecne działania prezydenta powodują „oczywistą obstrukcję działania Trybunału”.

    Prezydent grozi: To równa się rezygnacji

    Tymczasem Kancelaria Prezydenta RP (KPRP) podnosi betonowy mur prawny. Jej szef, Zbigniew Bogucki, ogłosił w czwartek, że „jedynym organem, wobec którego może zostać skutecznie złożone ślubowanie (…) jest Prezydent RP”.

    Według niego, jakakolwiek inna forma – jak ta planowana w Sejmie – „nie znajduje podstawy prawnej” i jest „sprzeczna z ustawą”. Idzie nawet dalej, twierdząc, że powinno to być traktowane jako „odmowa złożenia ślubowania”.

    A to, zgodnie z ustawą o statusie sędziów TK, ma drastyczny skutek: „odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.

    Co dalej z Trybunałem?

    Stawką jest funkcjonowanie kluczowej instytucji wymiaru sprawiedliwości. W momencie marcowego wyboru w TK było 9 sędziów na 15 stanowisk. Po ślubowaniu dwóch sędziów przez prezydenta, liczba ta wzrosła do 11, choć rządzący nie uznają za sędziów Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka.

    Czwartkowa ceremonia w Sejmie, z udziałem marszałka Włodzimierza Czarzastego i byłych prezesów TK, ma być próbą przełamania impasu. Czy zakończy się jedynie notarialnym poświadczeniem dokumentów, czy też otwartym starciem o dostęp do gmachu Trybunału?

    Jedno jest pewne: konflikt między najwyższymi organami państwa wszedł w nową, niebezpieczną fazę, a słowa o „kuchni pracy służb” brzmią jak złowieszcza zapowiedź kolejnych aktów tego polityczno-prawnego dramatu.

    Na podstawie informacji z Business Insider Polska i Forsal.pl.

  • Włochy wzywają ambasadora Izraela. Ostrzelano konwój ONZ w Libanie

    Włochy wzywają ambasadora Izraela. Ostrzelano konwój ONZ w Libanie

    Czy eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie właśnie uderzyła w siły pokojowe ONZ? W środę włoski konwój misji UNIFIL w południowym Libanie został trafiony izraelskimi strzałami ostrzegawczymi. I Rzym nie zamierza tego puścić płazem.

    Dyplomatyczny protest w akcji

    Wicepremier i szef włoskiego MSZ, Antonio Tajani, osobiście poinformował parlament o zdarzeniu. Izraelskie strzały uszkodziły jeden z pojazdów konwoju zmierzającego do Bejrutu. Na szczęście nikt nie został ranny. Ale to nie koniec sprawy.

    Włoskich żołnierzy się nie tyka – napisał później Tajani na platformie X.

    I słowa zamieniły się w czyny. Włoskie MSZ wezwało ambasadora Izraela, by na jego ręce złożyć oficjalny protest. To jasny sygnał: Rzym traktuje incydent bardzo poważnie.

    Meloni: To naruszenie rezolucji ONZ

    Premier Giorgia Meloni nie pozostawiła wątpliwości. W ostrym oświadczeniu potępiła atak i zażądała od Izraela wyjaśnień. Podkreśliła, że włoscy żołnierze działają w Libanie na mocy mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ.

    Jest całkowicie niedopuszczalne, aby personel operujący pod flagą ONZ był narażony na ryzyko w wyniku nieodpowiedzialnych działań, takich jak te obecne, które stanowią rażące naruszenie rezolucji ONZ nr 1701 – przekazała premier.

    Ale jej reakcja to nie tylko obrona własnych żołnierzy. Meloni wyraziła też sprzeciw wobec „nieuzasadnionych i nieakceptowalnych ataków, których Liban doświadcza ze strony Izraela”.

    Tło: Najcięższe ataki i spór o rozejm

    Incydent nie wydarzył się w próżni. Doszło do niego w trakcie przeprowadzania przez Izrael najcięższych ataków na Liban od początku konfliktu z Hezbollahem. Libańskie władze podały, że tylko w środę w ostrzałach zginęły co najmniej 254 osoby, a 1165 zostało rannych.

    I tu pojawia się kluczowy kontekst: dwutygodniowy rozejm między USA a Iranem. Władze USA i Izraela utrzymują, że porozumienie nie obejmuje Libanu. Premier Izraela Binjamin Netanjahu wyraźnie to oświadczył. Z kolei irańskie władze przekonują, że wstrzymanie nalotów na Liban było częścią umowy.

    Unia Europejska zabiera głos

    Głos w sprawie zabrała też szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas. Przyznała, że proirański Hezbollah wciągnął Liban w wojnę, ale dodała coś ważnego.

    Prawo Izraela do samoobrony nie usprawiedliwia wyrządzania tak ogromnych zniszczeń – oceniła.

    Kallas wyraziła opinię, że działania Izraela narażają zawieszenie broni między USA a Iranem na poważne ryzyko. Jej zdaniem, rozejm z Iranem powinien objąć również Liban. Podkreśliła też, że Hezbollah musi się rozbroić, a UE wspiera wysiłki Libanu w tym kierunku.

    Co dalej z misją UNIFIL?

    Tymczasem misja UNIFIL (Tymczasowe Siły ONZ w Libanie) nadal stacjonuje na południu kraju. Jej celem jest monitorowanie sytuacji, przywrócenie pokoju i pomoc libańskiemu rządowi. W siłach służy około 7,5 tys. żołnierzy.

    Incydent z włoskim konwojem postawił pod znakiem zapytania ich bezpieczeństwo. A premier Meloni ma nadzieję, że obecne zawieszenie broni to szansa, by zakończyć wojnę w Libanie. Czy tak się stanie? Czas pokaże. Na razie dyplomatyczne napięcia między Rzymem a Jerozolimą są faktem.

  • KRUS odchodzi od papieru! Od kwietnia rewolucja w płaceniu składek dla rolników

    KRUS odchodzi od papieru! Od kwietnia rewolucja w płaceniu składek dla rolników

    Czy płacenie składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne może być proste i nowoczesne? Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego właśnie udowadnia, że tak! Od 1 kwietnia 2026 roku wchodzą w życie nowe, wygodniejsze zasady informowania o składkach. Koniec z papierową biurokracją, czas na cyfrową wygodę.

    Koniec z kwartalnymi drukami

    Zamiast dotychczasowych przekazów kwartalnych, rolnicy otrzymają raz w roku czytelną informację o wysokości składek. To duża zmiana, która ma uprościć cały proces. Nowy system obejmie składki za okres od II kwartału 2026 r. do I kwartału 2027 r.. To oznacza mniej dokumentów w skrzynce i większą przejrzystość.

    Ale to nie wszystko. Jeśli wysokość składek ulegnie zmianie, ubezpieczony automatycznie otrzyma zaktualizowaną informację. KRUS zadba o to, byś zawsze miał aktualne dane.

    Płać smartfonem w kilka sekund

    Oto prawdziwy game-changer. Każda informacja od KRUS będzie zawierała kod QR. Dzięki niemu opłacenie składki stanie się błyskawiczne. Wystarczy zeskanować kod bezpośrednio w aplikacji bankowej w telefonie. Żadnego ręcznego wpisywania danych, żadnych przelewów tradycyjnych. Szybko, wygodnie i bezpiecznie.

    Przedstawiciele Kasy podkreślają, że każda taka wiadomość będzie zawierać kod QR, który umożliwi szybkie i wygodne opłacenie składek za pomocą aplikacji mobilnej banku.

    To rozwiązanie, na które wielu czekało. W dobie cyfryzacji, KRUS idzie z duchem czasu, oferując rolnikom narzędzia znane z nowoczesnych usług finansowych.

    Klucz do nowych funkcji: aktualny numer i eKRUS

    Aby w pełni korzystać z nowych udogodnień, trzeba wykonać dwa proste kroki. Po pierwsze, należy zaktualizować w KRUS swój numer telefonu. To na niego będą przychodzić powiadomienia SMS o ważnych sprawach, w tym o składkach.

    Po drugie, KRUS mocno zachęca do korzystania z portalu eKRUS. To tam można na bieżąco sprawdzać aktualne kwoty składek oraz terminy ich płatności. Portal jest Twoim centrum dowodzenia.

    Portal eKRUS jest przeznaczony dla wszystkich ubezpieczonych w KRUS: rolników, ich małżonków, domowników oraz członków rodzin zgłoszonych za pośrednictwem KRUS do ubezpieczenia zdrowotnego. To kompleksowe narzędzie dla całego gospodarstwa.

    Pamiętaj o swoich obowiązkach

    Nowe udogodnienia nie zwalniają z obowiązków. KRUS wyraźnie przypomina o kluczowej zasadzie:

    Pamiętaj, że masz 14 dni na zgłoszenie do ubezpieczenia oraz poinformowanie KRUS o zmianach mających wpływ na ubezpieczenie i wymiar składek (np. podjęcie zatrudnienia, nabycie praw do świadczeń z ubezpieczeń społecznych, zmiana powierzchni gruntów).

    To bardzo ważne. Każda taka zmiana może wpłynąć na wysokość Twoich składek. Dzięki nowemu systemowi, w przypadku jakiejkolwiek korekty, od razu otrzymasz zaktualizowaną informację z kodem QR do zapłaty.

    Rewolucja dla wygody rolnika

    Nowe rozwiązania mają jeden, jasny cel: uproszczenie formalności i zwiększenie wygody. Od kwietnia rolnicy zyskują możliwość szybszego i łatwiejszego zarządzania swoimi składkami na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. To odejście od papierowej ery w kierunku cyfrowej sprawności.

    Czy to koniec problemów z ZUS-em dla rolników? Czas pokaże, ale pierwszy krok został wykonany. KRUS pokazuje, że nawet w tak tradycyjnych obszarach jak rolnicze ubezpieczenia, nowoczesność jest możliwa. Aktualizuj numer, loguj się do eKRUS i ciesz się prostszym życiem. Twoja składka nigdy nie była tak blisko.

  • Ruchy w strukturach własności: Mezzo Capital i Sławomir Jarosz zgłaszają zmiany w spółkach giełdowych

    Ruchy w strukturach własności: Mezzo Capital i Sławomir Jarosz zgłaszają zmiany w spółkach giełdowych

    Czy w polskich spółkach publicznych szykują się zmiany w układzie sił? W ciągu zaledwie kilku dni na rynku pojawiły się dwa oficjalne komunikaty, które mogą być tego pierwszym sygnałem. Zarówno VR Factory Games S.A., jak i Verbicom S.A. poinformowały o otrzymaniu ważnych zawiadomień od swoich akcjonariuszy. Co to oznacza dla inwestorów?

    Co się dzieje w VR Factory Games?

    Sprawa nabrała tempa 1 kwietnia 2026 roku. Właśnie wtedy zarząd VR Factory Games S.A. z siedzibą w Warszawie opublikował raport bieżący numer 6/2026. Jego treść jest konkretna: spółka otrzymała formalne zawiadomienie od Mezzo Capital sp. z o.o.

    Zarząd VR Factory Games S.A. z siedzibą w Warszawie („Spółka”) informuje, że do Spółki wpłynęło zawiadomienie sporządzone w trybie art. 69 ustawy o ofercie od Mezzo Capital sp. z o.o., o zmianie udziału w głosach na walnym zgromadzeniu Spółki.

    Kluczowy jest tutaj zapis o art. 69 ustawy o ofercie. To właśnie ta regulacja zobowiązuje inwestorów do informowania spółki, gdy dojdzie do zmiany ich znaczącego pakietu akcji i związanych z nim praw głosu. Całe zawiadomienie od Mezzo Capital zostało załączone do raportu jako plik FormularzA – Mezzo Capital.pdf. Dokument podpisał Michał Butscher, prezes zarządu VR Factory Games.

    Verbicom S.A. nie pozostaje w tyle

    Zaledwie tydzień później, 9 kwietnia 2026 roku, podobny komunikat wydał zarząd Verbicom S.A. Tutaj również mamy do czynienia z procedurą wynikającą z prawa. Spółka z Poznania opublikowała swój raport bieżący nr 2/2026 (KNF).

    Tym razem zawiadomienie wpłynęło od osoby fizycznej – Pana Sławomira Jarosza. Verbicom precyzyjnie wskazuje podstawę prawną: art. 69 ust. 1 ustawy o ofercie publicznej. Komunikat nie pozostawia wątpliwości co do intencji akcjonariusza.

    Zarząd Spółki Verbicom S.A. z siedzibą w Poznaniu [„Spółka”, „Emitent”] niniejszym przekazuje do publicznej wiadomości informację, że w dniu 9 kwietnia 2026 r. (…) wpłynęło zawiadomienie (…) od Pana Sławomira Jarosz. Treść przedmiotowego zawiadomienia przedstawiono w załączeniu.

    Załącznik nosi wymowną nazwę: „S.JAROSZ zawiadomienie o zwiekszeniu udziału w liczbie głosów.pdf”. Jego opis jest jeszcze bardziej bezpośredni: „zawiadomienie o zwiększeniu udziału w liczbie głosów”. Raport dla Verbicom podpisał Bolesław Zając, prezes zarządu tej spółki.

    Dlaczego to takie ważne?

    Oba zdarzenia łączy wspólny mianownik: art. 70 pkt 1 Ustawy o ofercie. To kluczowy przepis, który stanowi podstawę prawną do publikacji takich raportów. Mówi on o obowiązku informowania w przypadku „nabycia lub zbycia znacznego pakietu akcji”. Innymi słowy, gdy akcjonariusz przekroczy lub zejdzie poniżej określonych progów udziałowych, musi o tym poinformować.

    Co ciekawe, obie spółki skorzystały z tego samego kanału komunikacji – systemu ESPI, a ich komunikaty zostały opublikowane przez portal parkiet.com. To standardowa procedura dla spółek notowanych na GPW, zapewniająca równy i szybki dostęp do informacji dla wszystkich inwestorów.

    Co dalej? Analiza załączników

    Prawdziwe szczegóły tych ruchów kapitałowych ukryte są w załącznikach. Niestety, raporty same w sobie nie ujawniają, czy chodzi o zwiększenie, czy zmniejszenie pakietu, ani o jaką konkretnie skalę zmian chodzi. To właśnie pliki PDF – zarówno od Mezzo Capital, jak i od Sławomira Jarosza – zawierają newralgiczne dane: dokładny procentowy udział przed i po zmianie oraz liczbę posiadanych akcji.

    Dla inwestorów śledzących te spółki to moment na uważną analizę. Zmiana w strukturze głosów często poprzedza szersze strategiczne ruchy. Czy Mezzo Capital umacnia swoją pozycję w VR Factory Games? W jakim celu Sławomir Jarosz zwiększa swój głos w Verbicom? Odpowiedzi na te pytania są kluczowe dla zrozumienia przyszłych kierunków rozwoju tych firm.

    Podsumowując, pierwsze dni kwietnia 2026 roku przyniosły wyraźny sygnał: w dwóch polskich spółkach akcyjnych trwa rekonfiguracja sił. Podczas gdy VR Factory Games mierzy się ze zmianą ze strony funduszu inwestycyjnego, Verbicom odnotowuje zwiększenie zaangażowania indywidualnego inwestora. Oba przypadki pokazują, że rynek kapitałowy w Polsce żyje, a inwestorzy aktywnie kształtują przyszłość spółek, w które inwestują. Kolejne kroki zależą już od treści owych tajemniczych załączników.

  • RPP mówi: stop! Stopy procentowe zostają na poziomie 3,75%. Co to oznacza dla Twojego portfela?

    RPP mówi: stop! Stopy procentowe zostają na poziomie 3,75%. Co to oznacza dla Twojego portfela?

    Czekaliście na kolejną obniżkę? Możecie zapomnieć. Rada Polityki Pieniężnej po swoim kwietniowym posiedzeniu pozostawiła stopy procentowe bez zmian. To decyzja, której spodziewał się cały rynek, ale jej konsekwencje mogą być odczuwalne przez długie miesiące.

    Decyzja bez niespodzianki

    Referencyjna stopa procentowa NBP pozostaje na poziomie 3,75%. To najniższy poziom od czterech lat. W ostatnich 11 miesiącach Rada obniżyła ją łącznie o 200 punktów bazowych, w tym o 25 pb w marcu tego roku. Decyzja nie jest zaskoczeniem – spodziewał się jej rynek, oczekiwały też wszystkie zespoły analityczne.

    Formalne przesłanki poznamy podczas konferencji prasowej prezesa NBP Adama Glapińskiego. Ale już teraz wiadomo, co zaważyło na decyzji.

    Co zatrzymało RPP? Inflacja i geopolityka

    Kluczowy był istotny wzrost inflacji – z 2,1% r/r w styczniu i lutym do 3% w marcu według szybkiego szacunku GUS. To efekt przede wszystkim dużo droższych paliw.

    „W wypowiedziach członków RPP wyraźnie wybrzmiewało, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i związane z nią ryzyko wzrostu cen surowców energetycznych ograniczają przestrzeń do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej” – ocenili ekonomiści Credit Agriole.

    Konflikt w Zatoce Perskiej zmienił wszystko. Rada komunikuje, że weszła w tryb „wait-and-see”. Dwutygodniowe zawieszenie broni z zapowiedzią udrożnienia Cieśniny Ormuz sytuacji nie zmienia istotnie – porozumienie jest kruche, a sytuacja niepewna.

    Ceny ropy spadły, ale pozostają wyraźnie wyższe niż przed atakiem USA i Izraela na Iran. Zdaniem ekonomistów ING Banku Śląskiego, ze względu na długi czas odbudowy infrastruktury i premię geopolityczną, ceny surowców nie wrócą szybko do poziomów sprzed konfliktu.

    Na co szykować się w najbliższych miesiącach?

    Okno dla kolejnej obniżki stóp jest zamknięte. Ale możliwa deeskalacja obniża oczekiwania rynków finansowych na podwyżki. Jeszcze we wtorek kontrakty FRA sugerowały dwie podwyżki o 25 pb do końca roku. Po ogłoszeniu zawieszenia broni oczekiwania spadły w kierunku jednej podwyżki.

    Najbliższe miesiące miną raczej pod znakiem stabilizacji. Ekonomiści PKO Banku Polskiego komentują: „Szok energetyczny będzie miał pośredni wpływ na ceny, ale uważamy, że efekty drugiej rundy będą ograniczone ze względu na brak presji popytowej w gospodarce i słabszą pozycję płacową pracowników”.

    Ale uwaga! W Panelu Ekonomistów „Rzeczpospolitej” dziewięcioro badaczy oceniło, że wyjście inflacji poza przedział celu inflacyjnego NBP (pow. 3,5% r/r) może zmusić RPP do podwyżki stóp. Przeciwnego zdania było siedmioro respondentów.

    A co z Twoim kredytem? Tu jest haczyk!

    To najciekawsza część. Choć poziom stóp się nie zmienił, zarówno raty, jak i dostępna kwota kredytów hipotecznych będą inne.

    Jak zauważa Jarosław Sadowski z Rankomat.pl, w przypadku kredytu na 500 000 zł na 30 lat, jeśli oprocentowanie jest oparte o WIBOR 6M, rata może spaść o 221 zł. Przy WIBOR 3M spadek wyniesie 42 zł.

    Ale jest też zła wiadomość dla nowych kredytobiorców. Jeśli w lutym czy na początku marca sprawdzaliście wysokość raty i zdolność kredytową, to dziś te wartości są nieaktualne. W niektórych przypadkach zdolność kredytowa spadła o ponad 100 000 zł!

    Dodatkowo, ze względu na aktualizację stawek WIBOR co 3 lub 6 miesięcy, część kredytobiorców nie odczuła jeszcze marcowej obniżki stóp, a niektórzy wciąż czekają na uwzględnienie zmian z listopada i grudnia ubiegłego roku.

    Długie zamrożenie?

    Analitycy Credit Agriole dokonali rewizji prognozy i nie oczekują wznowienia obniżek stóp przed końcem 2027 roku. Eksperci Citi Handlowy dodają, że w przypadku przedłużenia się konfliktu i utrzymania cen ropy na podwyższonych poziomach, w dalszej perspektywie mogłoby to wymusić dostosowanie stóp w górę.

    Kluczowe znaczenie będzie miał rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, los tarczy antyinflacyjnej CPN oraz skala efektów drugiej rundy wzrostu cen. RPP obserwuje, a my wszyscy – czekamy.

  • Cave Crave na Meta Quest zaskakuje graczy! Multiplayer już jest, a wraz z nim… płatne DLC

    Cave Crave na Meta Quest zaskakuje graczy! Multiplayer już jest, a wraz z nim… płatne DLC

    Czy to właśnie dzisiaj gra Cave Crave na Meta Quest zmienia się nie do poznania? Zarząd 3R Games S.A. trzymał słowo i 9 kwietnia 2026 roku wprowadził długo wyczekiwany tryb multiplayer. Ale to nie wszystko! Okazuje się, że firma przygotowała dla graczy dodatkową niespodziankę.

    Multiplayer za darmo? Tak, to oficjalne!

    Zgodnie z zapowiedzią z końca marca, tryb multiplayer dla Cave Crave na platformie Meta Quest jest już dostępny. I tu świetna wiadomość dla wszystkich obecnych właścicieli gry: to nieodpłatne rozszerzenie. Zarząd spółki podkreśla, że wprowadzenie tej funkcjonalności ma wzbogacić istniejącą rozgrywkę, zwiększyć jej atrakcyjność i potencjalny czas zaangażowania użytkowników.

    Zarząd wskazuje, że rozwój funkcjonalności multiplayer wpisuje się w aktualne trendy na rynku gier VR oraz realizowaną przez Spółkę strategię polegającą na długoterminowym rozwijaniu i monetyzacji istniejących tytułów.

    Decyzja o ewentualnej premierze tego dodatku na innych platformach ma zapaść w późniejszym czasie. Na razie zabawa w grupie zarezerwowana jest dla posiadaczy gogli Meta Quest.

    Ale zaraz… Co to za nowe paczki?

    Tu pojawia się prawdziwa informacja z ostatniej chwili! Równolegle z wdrożeniem trybu multiplayer, 3R Games wypuściło na rynek trzy płatne dodatki (DLC) zmieniające wygląd gracza. Są to: Sweetland Pack, Reptile Pack oraz Cartograph Pack.

    Każdy z tych zestawów kosztuje 6,99 USD. Co ważne, nowe skórki będą działać zarówno w trybie Single Player, jak i w świeżo dodanym Multiplayerze. To wyraźny sygnał, że spółka konsekwentnie realizuje swoją strategię.

    Strategia monetyzacji w akcji

    Wprowadzenie płatnych dodatków nie jest przypadkowe. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie firmy, to element strategii monetyzacji gry Cave Crave. Polega ona na rozwijaniu istniejących tytułów poprzez wprowadzanie dodatkowych treści, które mają zwiększać zaangażowanie użytkowników i generować przychody po premierze produktu bazowego.

    Spółka zdecydowała się na publikację tych informacji, uznając, że mogą one mieć wpływ na kształtowanie się jej sytuacji finansowej i majątkowej oraz na wycenę jej instrumentów finansowych. To poważne traktowanie społeczności graczy i transparentność wobec inwestorów.

    Co dalej z Cave Crave?

    Dzisiejszy dzień to prawdziwy festiwal nowości dla fanów tej gry VR. Darmowy, wzbogacający rozgrywkę tryb multiplayer to prezent dla społeczności. Trzy nowe, płatne pakiety wizualne to zaś oferta dla tych, którzy chcą jeszcze bardziej spersonalizować swoje doświadczenie.

    Wszystkie nowości są już dostępne na platformie Meta Quest. Czy to początek nowego rozdziału dla Cave Crave? Patrząc na strategię 3R Games, która skupia się na długoterminowym rozwijaniu tytułów, wszystko na to wskazuje. Będziemy obserwować dalsze ruchy spółki, o których poinformujemy na łamach MarketPulse.pl.

  • Sygnity S.A. kontynuuje skup akcji własnych. Ile już mają w skarbcu?

    Sygnity S.A. kontynuuje skup akcji własnych. Ile już mają w skarbcu?

    Czy polski gigant IT konsekwentnie realizuje plan wzmocnienia pozycji? Najnowsze komunikaty spółki nie pozostawiają wątpliwości – Sygnity S.A. aktywnie skupuje swoje akcje, a liczba papierów w skarbcu rośnie z tygodnia na tydzień.

    Nowy tydzień, nowe transakcje

    Zarząd Sygnity S.A. poinformował właśnie o kolejnych zakupach akcji własnych. W dniach 2-8 kwietnia 2026 roku na zlecenie spółki, Trigon Dom Maklerski S.A. nabył łącznie 7 224 akcje.

    But wait, there’s more… Transakcje rozłożyły się na trzy dni:

    • 2 kwietnia: Zakupiono 1 724 akcji za średnią cenę 69,26 zł, łączny koszt to 119 402,80 zł.
    • 7 kwietnia: Do skarbca trafiło 2 800 akcji po średnio 69,45 zł, za łączną kwotę 194 473,30 zł.
    • 8 kwietnia: Nabyto 2 700 akcji po średniej cenie 69,74 zł, wydając 188 295,80 zł.

    Akcje własne nabywane są przez Spółkę na podstawie Uchwały w celu wykonania zobowiązań wynikających z programów motywacyjnych obowiązujących w Spółce i grupie kapitałowej Spółki.

    Skarbiec pęka w szwach

    Po tych operacjach łączny stan akcji własnych Sygnity wzrósł do imponującej liczby. Spółka posiada teraz 109 055 akcji własnych. To nie jest tylko sucha liczba – przekłada się to na realny wpływ. Te papiery stanowią już 0,4792% udziału w kapitale zakładowym Emitenta i dają prawo do identycznego odsetka głosów na Walnym Zgromadzeniu.

    To nie jest jednorazowa akcja

    Kluczowe jest zrozumienie, że to kontynuacja procesu, który obserwowaliśmy tydzień wcześniej. Jak donosił Parkiet, w poprzednim tygodniu (26 marca – 1 kwietnia) Sygnity zakupiła aż 12 556 akcji. Wtedy średnie ceny wahały się między 68,45 zł a 69,55 zł.

    Po tamtych zakupach stan skarbca wynosił 101 831 akcji, czyli 0,4474% kapitału. Porównując te dwie liczby, widać wyraźnie, jak w ciągu zaledwie kilku dni portfel akcji własnych powiększył się o kolejne 7 224 sztuki.

    Podstawa prawna i cel

    Cały program skupu opiera się na solidnych fundamentach. Działa on na podstawie Uchwały nr 23 Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Sygnity S.A. z dnia 25 czerwca 2024 roku. Jak podkreśla zarząd, głównym celem jest realizacja zobowiązań z programów motywacyjnych dla pracowników spółki i całej grupy kapitałowej.

    To strategiczny ruch, który ma na celu nie tylko zarządzanie strukturą kapitałową, ale także bezpośrednie nagradzanie i motywowanie zespołu, który napędza rozwój firmy.

    Co to oznacza dla spółki?

    Systematyczny skup akcji własnych to zawsze mocny sygnał dla rynku. Sygnity nie tylko konsekwentnie realizuje przyjęty plan, ale także angażuje znaczące środki finansowe – w ciągu ostatnich dwóch tygodni na ten cel przeznaczono ponad milion złotych.

    Działania te pokazują dyscyplinę finansową i długoterminowe myślenie zarządu. Wszystko odbywa się transparentnie, z pełnym poszanowaniem regulacji, w tym Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 (MAR).

    Śledźmy dalsze ruchy Sygnity na parkiecie – jeśli utrzymają ten tempo, skarbiec spółki wkrótce może być jeszcze bardziej zasobny.

  • Paradoks wojny: Jak konflikt z Iranem pompuje miliardy do rosyjskiego budżetu

    Paradoks wojny: Jak konflikt z Iranem pompuje miliardy do rosyjskiego budżetu

    Kto tak naprawdę wygrywa na wojnie z Iranem? Okazuje się, że nie tylko strony bezpośredniego konfliktu, ale także… rosyjska gospodarka, która właśnie dostała potężny zastrzyk gotówki.

    Konflikt w regionie Zatoki Perskiej doprowadził do gwałtownego wzrostu cen ropy na światowych rynkach. Obawy o bezpieczeństwo dostaw oraz ryzyko dalszych zakłóceń błyskawicznie odbiły się na notowaniach surowca. A to była muzyka dla uszu Kremla.

    Rosyjski skok przychodów

    Dla Rosji, jednego z największych eksporterów ropy na świecie, oznaczało to natychmiastowy wzrost przychodów. I to nie byle jaki! Z wyliczeń Reutersa wynika, że dochody Rosji z eksportu ropy w kwietniu sięgnęły około 9 mld dol., co oznacza ponad dwukrotny wzrost miesiąc do miesiąca. Dla porównania, jeszcze w marcu wpływy szacowano na 4–4,5 mld dol.

    — Największym wygranym konfliktu (z Iranem) jest Rosja — powiedział w rozmowie z CNN Ben Cahill z Center for Strategic and International Studies (CSIS).

    Jak zauważył ekspert, Kreml może teraz sprzedawać wcześniej przecenioną rosyjską ropę „po pełnych cenach rynkowych”, co oznacza „dość duży zwrot” dla gospodarki. Wyższe notowania surowca z nawiązką zrekompensowały Rosji rabaty oferowane części odbiorców.

    Wojna, która „kupiła czas”

    CNN zwraca uwagę, że nagły przypływ pieniędzy do rosyjskich finansów publicznych pojawia się w kluczowym momencie. — Przed wojną z Iranem Rosja zmierzała w stronę prawdziwego kryzysu budżetowego — powiedziała Alexandra Prokopenko z Carnegie Russia Eurasia Center.

    Chociaż najnowszy konflikt na Bliskim Wschodzie nie zmienił zasadniczo perspektyw gospodarki strukturalnie osłabionej przez przedłużającą się wojnę, to jednak „kupił czas” — dodała. I to czas, który ma konkretną datę!

    Ministerstwo finansów Rosji sygnalizowało, że cięcia wydatków, które wcześniej przewidywano na ten rok, zostaną teraz przesunięte na 2027 r. Ile dokładnie czasu to da, zależy od tego, jak długo potrwa wojna w Iranie.

    Paradoks globalnej polityki

    Eksperci cytowani przez Reuters zwracają uwagę, że obecna sytuacja unaocznia paradoks globalnej polityki energetycznej: konflikty zbrojne, które destabilizują rynki, jednocześnie wzmacniają finansowo państwa posiadające znaczące zasoby surowców.

    Choć Rosja od lat funkcjonuje w warunkach sankcji energetycznych, realia globalnego rynku ponownie pokazały ich ograniczoną skuteczność w sytuacji gwałtownych kryzysów geopolitycznych. W efekcie, mimo formalnych ograniczeń handlowych, rosyjski sektor naftowy zdołał zwiększyć realne wpływy gotówkowe.

    Więcej niż ropa

    Ale tu nie chodzi tylko o ropę! Globalny wyścig o dostawy gazu ziemnego i nawozów — również ograniczone przez konflikt z Iranem — może dodatkowo zwiększyć finansowe zyski Rosji. To podwójny cios dla Zachodu, który stara się izolować rosyjską gospodarkę.

    Dla Rosji oznacza to większą przestrzeń fiskalną do finansowania wydatków publicznych – w tym także kosztów związanych z własnymi działaniami militarnymi oraz wsparciem dla strategicznych sektorów gospodarki.

    Ryzyko dla Zachodu

    Rosnące dochody Moskwy z eksportu ropy ponownie rodzą pytania o skuteczność dotychczasowej strategii Zachodu wobec Rosji. Jeśli wysokie ceny surowców utrzymają się dłużej, presja ekonomiczna na Kreml może ulec osłabieniu, mimo formalnych ograniczeń handlowych.

    Jednocześnie państwa importujące energię, szczególnie w Europie, muszą mierzyć się z wyższymi kosztami paliw, co przekłada się na inflację i spowolnienie gospodarcze. Paradoksalnie, wojna na Bliskim Wschodzie może okazać się finansowym kołem ratunkowym dla rosyjskiej machiny wojennej – i to na dłużej, niż ktokolwiek się spodziewał.

  • Bitcoin na Ormuzie. Iran żąda kryptowaluty za każdą baryłkę ropy

    Bitcoin na Ormuzie. Iran żąda kryptowaluty za każdą baryłkę ropy

    Czy globalny handel ropą naftową właśnie zyskał nową, cyfrową walutę rozliczeniową? Zaledwie kilkadziesiąt godzin po ogłoszeniu dwutygodniowego zawieszenia broni między USA a Iranem, Teheran postawił świat żeglugi przed bezprecedensowym dylematem: opłaty w Bitcoinie za przejście przez strategiczną Cieśninę Ormuz.

    Przez ten kluczowy szlak przepływa około 20 procent światowych dostaw ropy. Teraz Iran chce za to pobierać haracz, ale w formie, która omija zachodnie sankcje.

    Jak działa nowy mechanizm?

    Hamid Hosseini, rzecznik irańskiego Związku Eksporterów Produktów Naftowych, wyjaśnił mechanizm w rozmowie z Financial Times. Każdy tankowiec musi przesłać e-mail ze szczegółami ładunku. W odpowiedzi Iran określa wysokość opłaty: 1 dolara za baryłkę ropy do zapłacenia w kryptowalutach.

    „Gdy e-mail dotrze, a Iran zakończy ocenę, jednostki otrzymują kilka sekund na zapłacenie w Bitcoinach, co gwarantuje, że transakcje nie zostaną namierzone ani skonfiskowane z powodu sankcji” – tłumaczył Hosseini.

    Puste tankowce mogą przepływać swobodnie. Logika jest przejrzysta: Bitcoin jest zdecentralizowany, trudny do śledzenia i odporny na zamrożenie. To narzędzie idealne dla kraju objętego sankcjami.

    Pierwsze statki ruszyły. Ale co z resztą?

    Jako pierwsze przez Ormuz przeszły dwa statki towarowe. Liberyjski Daytona Beach i grecki NJ Earth pokonały cieśninę po ogłoszeniu rozejmu. Nie jest jednak jasne, czy uiściły nową opłatę.

    To tylko kropla w morzu potrzeb. Według doniesień, w bezpośrednim sąsiedztwie cieśniny uwięzionych jest nie mniej niż 800 jednostek. Na 187 zakotwiczonych tankowcach spoczywa około 175 milionów baryłek ropy.

    Martin Kelly z grupy wywiadu morskiego EOS Risk studzi oczekiwania. Jego zdaniem, przez cieśninę może teraz przepływać 10-15 statków dziennie, podczas gdy przed kryzysem było to 135 jednostek. Rozładowanie kolejki 800 statków w ciągu dwóch tygodni rozejmu jest, według niego, niemożliwe.

    Sprzeciw sąsiadów i armatorów

    Decyzja Iranu spotkała się z natychmiastowym sprzeciwem. Dla państw Zatoki – Arabii Saudyjskiej, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich – perspektywa trwałej irańskiej kontroli nad cieśniną jest nie do zaakceptowania.

    Ali Shihabi, komentator bliski saudyjskiemu dworowi, stwierdził jasno: „Pozwolenie Iranowi na jakąkolwiek formę kontroli nad cieśniną byłoby przekroczeniem czerwonej linii”.

    Oman, którego linia brzegowa sięga cieśniny, podniósł argument prawny: minister transportu przypomniał, że Ormuz jako naturalne przejście nie może podlegać jednostronnym opłatom.

    Również zachodni armatorzy są ostrożni. Maersk, druga co do wielkości linia żeglugowa świata, oświadczył, że pracuje nad wyjaśnieniem warunków i na razie nie wprowadza zmian w usługach. „Zawieszenie broni może stworzyć możliwości tranzytu, ale nie zapewnia jeszcze pełnej pewności na morzu” – poinformowała firma.

    Szersze konsekwencje: OPEC+ i zaskakujący scenariusz z USA

    Analitycy patrzą dalej. Gdyby Iran utrzymał faktyczną kontrolę nad Ormuz, zyskałby potencjalne prawo weta wobec eksportu konkurencyjnych członków OPEC+. To zdolność, która fundamentalnie zmieniłaby układ sił w kartelu.

    Co ciekawe, pojawił się też zupełnie nieoczekiwany scenariusz. Donald Trump, rozmawiając z CBS, nie wykluczył wspólnego amerykańsko-irańskiego przedsięwzięcia dotyczącego pobierania opłat w cieśninie.

    Czy Bitcoin, stworzony jako narzędzie wolności finansowej, stanie się oficjalnym instrumentem rozliczeniowym na jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata? Odpowiedź może nadejść szybciej, niż się spodziewamy.

    Informacje pochodzą z doniesień Comparic.pl, powołujących się m.in. na Financial Times.