Blog

  • Sądowe trzęsienie ziemi w Farm 51! Zastawy na „Chernobylite” uchylone

    Sądowe trzęsienie ziemi w Farm 51! Zastawy na „Chernobylite” uchylone

    Czy polski gigant gier wideo właśnie odzyskał pełnię kontroli nad swoim flagowym tytułem? Sprawa prawna wokół praw do „Chernobylite 1” i „Chernobylite 2” nabiera tempa, a sąd wydał właśnie pierwsze, kluczowe postanowienia.

    Kluczowe aktywa pod ostrzałem

    Zarząd THE FARM 51 GROUP S.A., spółki w restrukturyzacji z siedzibą w Gliwicach, nie próżnuje. Już 27 marca 2026 roku złożył pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie przeciwko FINGAMES LENDING sp. z o.o. oraz FINGAMES FUND I sp. z o.o.. O co chodzi? Spółka zażądała ustalenia nieistnienia praw z zastawów rejestrowych i cywilnych ustanowionych na autorskich prawach majątkowych do gier z serii „Chernobylite”.

    „Spółka kwestionuje istnienie i skuteczność wskazywanych praw zastawniczych oraz podejmuje wszelkie, prawem dopuszczalne, działania zmierzające do ochrony jej interesów” – czytamy w oficjalnym raporcie.

    Sprawa jest delikatna. Sam zarząd przyznał, że informacja o pozwie jest poufna, bo dotyczy kluczowych aktywów emitenta i może mieć poważny wpływ na jego sytuację prawną, operacyjną i finansową.

    Pierwsza wygrana bitwa?

    Ale tu jest dopiero prawdziwa sensacja! Właśnie nadeszła odpowiedź sądu. 9 kwietnia 2026 roku Farm 51 otrzymało dwa postanowienia Sądu Rejonowego Katowice-Wschód w Katowicach, oba wydane 7 kwietnia 2026 roku.

    I co one mówią? Sąd uchylił wcześniejsze postanowienia o wpisie do rejestru zastawów z 6 i 4 lutego 2026 roku oraz umorzył oba postępowania. To bezpośredni cios w roszczenia firm z grupy FINGAMES.

    To jeszcze nie koniec walki

    Jednak miłośnicy dramatu prawniczego nie powinni jeszcze odkładać popcornu. Postanowienia nie są prawomocne. Strony mają tylko tydzień od doręczenia na wniesienie skargi. Farm 51 informuje, że analizuje dalsze kroki prawne.

    Dlaczego to takie ważne? Bo stawką są prawa do gier „Chernobylite 1” oraz „Chernobylite 2”, które, jak sam zarząd podkreśla, stanowią istotne aktywa Spółki. To nie tylko kod źródłowy, to przyszłość finansowa i wizerunkowa studia.

    Spółka zapowiada, że będzie informować o dalszych etapach sprawy w kolejnych raportach. Jedno jest pewne – batalia o dusze „Chernobylite” właśnie weszła w decydującą fazę. Kto wyjdzie z niej zwycięsko? Śledźcie dalsze komunikaty.

    Informacje pochodzą z oficjalnych raportów ESPI opublikowanych przez PAP Biznes i Parkiet.

  • Miedź w rozkroku: Goldman Sachs tnie prognozy na 2026, ale eksperci widzą „okazję pokolenia”

    Miedź w rozkroku: Goldman Sachs tnie prognozy na 2026, ale eksperci widzą „okazję pokolenia”

    Czy miedź, metal kluczowy dla zielonej transformacji, właśnie przeżywa największy paradoks rynkowy? Z jednej strony potężny bank inwestycyjny obniża tegoroczne prognozy, a z drugiej górnicy i inwestorzy szykują się na nowy supercykl. Gdzie leży prawda o „czerwonym złocie”?

    Goldman Sachs: rewizja w dół, ale nie panika

    Goldman Sachs zdecydował się na wyraźną korektę. Bank obniżył swoją prognozę średniej ceny miedzi na 2026 rok do poziomu 12 650 USD za tonę. To spadek z wcześniejszych szacunków wynoszących 12 850 USD.

    Zdaniem analityków banku, pracujących pod kierownictwem Aurelii Waltham, głównym motorem napędowym są słabsze niż wcześniej zakładano oczekiwania dotyczące popytu.

    Co stoi za tą rewizją? Ekonomiści Goldman Sachs wskazują na wolniejszy globalny wzrost gospodarczy, spowodowany szokiem cenowym na rynku energii wynikającym z zakłóceń na Bliskim Wschodzie. Przewidują spadek globalnego wzrostu PKB o 0,4 punktu procentowego.

    Twarde liczby: większa nadwyżka, mniejszy popyt

    Zmiana prognoz ma swoje konkretne odzwierciedlenie w liczbach. Bank obniżył prognozę wzrostu globalnego popytu na rafinowaną miedź do 1,6% rok do roku (z wcześniejszych 2%).

    Ale to nie wszystko. Goldman Sachs przewiduje teraz, że globalny rynek miedzi odnotuje w tym roku nadwyżkę w wysokości 490 000 ton. To istotny wzrost w porównaniu do wcześniejszego szacunku wynoszącego 380 000 ton. Taka nadpodaż naturalnie wywiera presję spadkową na ceny.

    Krótkoterminowa zmienność, długoterminowy optymizm

    Scenariusz bazowy banku zakłada, że jeśli przepływy energii przez Cieśninę Ormuz zaczną się odbudowywać od połowy kwietnia 2026 roku, to w drugim kwartale miedź będzie kosztować średnio 12 700 USD za tonę. Jednak w drugiej połowie roku przewidywany jest spadek w kierunku szacowanej „wartości godziwej” na poziomie 12 000 USD.

    Analitycy ostrzegają jednak, że mimo marcowej korekty, miedź wciąż jest notowana znacznie powyżej swojej długoterminowej wartości godziwej na 2026 rok, którą Goldman ustalił na poziomie około 11 100 USD. To sprawia, że rynek pozostaje „podatny na kolejny ruch w dół”.

    Ale jest też druga strona medalu. Mimo cięć, miedź jest traktowana przez bank inaczej niż inne metale. Cięcia prognoz popytu dla miedzi są mniejsze niż te zastosowane wobec aluminium. Dlaczego?

    Analitycy podkreślili, że strategiczny charakter miedzi sprawia, iż jest ona „mniej wrażliwa na globalne cykle gospodarcze” niż inne surowce.

    I tu dochodzimy do sedna długoterminowego optymizmu. Goldman Sachs utrzymał swoją prognozę, według której ceny miedzi wzrosną do poziomu 15 000 USD za tonę do 2035 roku. Uzasadnieniem jest nieuchronny proces elektryfikacji świata.

    A tymczasem w kopalniach: „Okazja pokolenia”

    Podczas gdy banki rewidują krótkoterminowe prognozy, w świecie górnictwa panuje zupełnie inna narracja. Craig Parry, dyrektor generalny Vizsla Copper Corp., wieszczy początek nowego cyklu, w którym to miedź, a nie złoto czy srebro, przejmie pałeczkę lidera wzrostów.

    Argumentacja? Podczas gdy złoto karmi się niepokojem geopolitycznym, fundamenty miedzi opierają się na twardej matematyce podaży i popytu. Parry wskazuje na potężną lukę strukturalną.

    W poprzednim supercyklu cena miedzi wzrosła sześciokrotnie – z poziomu 0,70 USD do 4,60 USD za funt. Dziś, jego zdaniem, warunki są jeszcze bardziej sprzyjające, co pozwala wysuwać śmiałe prognozy o miedzi po 20 czy nawet 30 USD za funt do końca dekady.

    Skąd ten optymizm? Elektryfikacja i mur inwestycyjny

    Klucz leży w popycie. W przeciwieństwie do hossy z początku XXI wieku, napędzanej głównie przez chińską urbanizację, dzisiejszy popyt ma charakter globalny i wielowymiarowy. Transformacja energetyczna, rozwój infrastruktury pod OZE oraz powszechna elektryfikacja gospodarek to czynniki, które nie znikną.

    Goldman Sachs szacuje, że do 2030 roku infrastruktura sieciowa oraz energetyka mają odpowiadać za aż 60% globalnego wzrostu popytu na miedź.

    Po drugiej stronie równania stoi podaż. Branża wydobywcza ma ogromne problemy. Szacuje się, że aby zasypać lukę między popytem a podażą, potrzebne są inwestycje rzędu 200 miliardów dolarów. Problem w tym, że na mapie świata brakuje gotowych projektów, które mogłyby taką gotówkę efektywnie przyjąć z powodu wysokich kosztów kapitałowych i barier regulacyjnych.

    Ryzyko, o którym mało kto mówi: łańcuch dostaw siarki

    Goldman Sachs zwraca uwagę na ciekawe ryzyko podażowe. Demokratyczna Republika Konga (DRC), która odpowiada za około 15% światowej produkcji miedzi, jest silnie uzależniona od siarki transportowanej przez Cieśninę Ormuz.

    Siarka jest niezbędna w kluczowym procesie produkcyjnym. Producenci w DRC posiadają zapasy kwasu siarkowego wystarczające na maksymalnie trzy miesiące. Przedłużający się kryzys w Cieśninie Ormuz mógłby więc drastycznie ograniczyć produkcję i zredukować oczekiwaną nadwyżkę miedzi na rynku.

    Podsumowanie: dwa światy, jeden metal

    Obraz, który się wyłania, jest fascynujący. Z jednej strony mamy krótkoterminową ostrożność instytucjonalnych graczy, którzy tną prognozy z powodu spowolnienia gospodarczego i nadpodaży. Z drugiej strony mamy długoterminowy entuzjazm napędzany nieodwracalnymi megatrendami elektryfikacji i zielonej transformacji, oraz mur, przed którym stoi branża wydobywcza.

    Miedź znalazła się w epicentrum najważniejszych przemian gospodarczych naszych czasów. Jej droga w najbliższych latach może być wyboista, ale kierunek wydaje się przesądzony – w górę. Czy to wystarczy, by nazwać ją „nowym złotem”? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: na tym metalu skupiają się oczy całego rynku surowców.

  • Zakończenie subskrypcji na NewConnect i nie tylko. Co ogłosiły spółki?

    Zakończenie subskrypcji na NewConnect i nie tylko. Co ogłosiły spółki?

    Czy na polskim rynku kapitałowym właśnie zakończyły się ważne procesy subskrypcyjne? Dwie spółki opublikowały w ostatnich dniach kluczowe raporty bieżące, informując o zakończeniu subskrypcji lub sprzedaży związanej z wprowadzeniem ich instrumentów finansowych do obrotu. To konkretne kroki, które inwestorzy powinni śledzić.

    GREEN LANES zamyka rozdział na NewConnect

    Spółka GREEN LANES SA opublikowała raport bieżący nr 6/2026 w dniu 27 marca 2026 roku. Dokument dotyczył zakończenia subskrypcji lub sprzedaży, związanej z wprowadzeniem instrumentów finansowych emitenta do obrotu. Co ważne, raport ten dotyczył rynku NewConnect.

    Podstawa prawna: § 4 ust. 1 Załącznika nr 3 do Regulaminu ASO

    Raport został podpisany przez Jacka Kramarza, który pełni funkcję Wiceprezesa Zarządu spółki. To oficjalne potwierdzenie zamknięcia tego etapu działalności firmy na alternatywnym rynku giełdowym.

    Software Mansion również kończy proces

    Niecałe dwa tygodnie później, 9 kwietnia 2026 roku, podobny komunikat opublikowała spółka Software Mansion SA. Jej raport, oznaczony jako EBI112026_SWM, również informuje o zakończeniu subskrypcji lub sprzedaży. Proces ten jest związany z wprowadzeniem instrumentów finansowych emitenta do obrotu w alternatywnym systemie obrotu.

    Tutaj kluczową postacią jest Bartosz Kijowski, który jako prokurent samoistny reprezentował spółkę i podpisał dokument o godzinie 17:46:27. Pełne, oficjalne szczegóły całego procesu zawarte są w załącznikach do raportu.

    Dlaczego to istotne dla inwestorów?

    Zakończenie subskrypcji to zawsze wyraźny sygnał dla rynku. Oznacza ono zamknięcie pewnego etapu w życiu spółki – często pozyskania kapitału na rozwój lub wejście na nową platformę obrotu. W przypadku GREEN LANES mamy do czynienia z konkretnym rynkiem NewConnect, podczas gdy Software Mansion wskazuje na ogólnie alternatywny system obrotu.

    Oba komunikaty są raportami bieżącymi, co podkreśla ich obowiązkowy i regulaminowy charakter. Inwestorzy, którzy śledzili te procesy, otrzymali teraz oficjalne potwierdzenie ich finalizacji. Jak zawsze, przed podjęciem decyzji inwestycyjnych warto zapoznać się z pełną treścią raportów i wszystkich załączników, co zaleca także sam portal Parkiet.com w swoim streszczeniu.

    To kolejny dowód na to, że polski rynek kapitałowy, w tym segment alternatywny, jest miejscem ciągłej aktywności spółek. Warto mieć oczy szeroko otwarte na takie komunikaty.

  • Develia koryguje raport: sprzedaż w I kwartale 2026 wyniosła 860 lokali, a przekazania 1205

    Develia koryguje raport: sprzedaż w I kwartale 2026 wyniosła 860 lokali, a przekazania 1205

    Czy deweloperzy mają powody do optymizmu? Najnowsze dane od Develia S.A. pokazują dynamiczny obraz pierwszego kwartału 2026 roku. I choć w raporcie pojawił się początkowo błąd, ostateczne liczby są już jasne.

    Korekta, która wszystko wyjaśnia

    Zarząd Develia S.A. opublikował korektę raportu bieżącego nr 17/2026. W pierwotnej wersji omyłkowo wskazano, że dane sprzedaży dotyczą I kwartału 2025 roku. Prawidłowo odnoszą się one do I kwartału 2026. Jak podano w poprawionym dokumencie, sprzedaż lokali w tym okresie wyniosła 860.

    „Zarząd Develia S.A. („Emitent”) niniejszym koryguje raport bieżący nr 17/2026 z dnia 08.04.2026 r., wskazując, że w pierwotnej wersji raportu omyłkowo wskazano, że sprzedaż lokali dotyczyła I kwartału 2025 r., podczas gdy prawidłowo dane odnoszą się do I kwartału 2026 r.” – czytamy w komunikacie.

    Sprzedaż: 860 lokali i 158 rezerwacji

    Pełne dane za pierwsze trzy miesiące 2026 roku prezentują się następująco. Sprzedaż lokali, liczona na podstawie notarialnych umów deweloperskich i przedwstępnych, pomniejszona o umowy rozwiązane, wyniosła 860. Dla porównania, w analogicznym okresie 2025 roku było to 951 lokali.

    Ale to nie wszystko. Spółki z Grupy Develia mają także zawartych 158 umów rezerwacyjnych. Ich przekształcenie w pełnoprawne umowy deweloperskie jest zakładane w następnym okresie. To solidny zapas na kolejne kwartały.

    Przekazania biją rekordy

    Tu pojawia się prawdziwa mocna strona raportu. Przekazania lokali, czyli finalne umowy sprzedaży, które zostaną rozpoznane w wyniku za I kwartał 2026, sięgają 1205. To imponujący skok w porównaniu do zaledwie 523 przekazań w pierwszym kwartale ubiegłego roku.

    Warto zauważyć, że dane te dotyczą całej Grupy Develia. Informacje zostały oznaczone jako poufne w rozumieniu unijnych przepisów o nadużyciach na rynku (MAR).

    Co to oznacza dla rynku?

    Raport, choć techniczny, maluje wyraźny obraz. Spółka nie tylko sprzedaje nowe lokale, ale też w dynamicznym tempie finalizuje i przekazuje klientom te już sprzedane. Wskaźnik przekazań, będący ponad dwukrotnie wyższy niż rok temu, sugeruje intensywną realizację projektów.

    Dane te, jak zapowiedziała spółka, zostaną wykorzystane do publikacji prasowych. Na razie mamy do czynienia z suchymi, ale bardzo wymownymi liczbami. Rynek nieruchomości w Polsce cały czas żyje, a Develia zdaje się być w samym jego centrum.

    Komunikat został podpisany przez prezesa zarządu, Andrzeja Oślizłę, oraz wiceprezesa, Pawła Ruszczaka. Korekta datowana jest na 9 kwietnia 2026 roku, podczas gdy pierwotny raport sporządzono dzień wcześniej.

  • Dwie firmy, jeden ruch: Aneksy napędzają wartość kontraktów

    Dwie firmy, jeden ruch: Aneksy napędzają wartość kontraktów

    Czy rozbudowa projektu to zawsze zła wiadomość? Dla dwóch spółek giełdowych, które właśnie podpisały aneksy do swoich umów, oznacza to jedno: znaczący wzrost wartości zleceń i nowe terminy realizacji.

    DEKPOL zwiększa zakres i przesuwa deadline

    Zarząd DEKPOL S.A. poinformował, że jego spółka zależna, Dekpol Budownictwo Sp. z o.o., zawarła aneks do umowy na rozbudowę zakładu produkcyjnego w województwie mazowieckim. Kontrahentem jest MARS Polska Sp. z o.o..

    Aneks wprowadza dodatkowe prace instalacyjne. I tu pojawia się pierwsza dobra wiadomość dla inwestorów: wartość wynagrodzenia netto wzrosła o około 43% w stosunku do pierwotnej kwoty. Co więcej, nowa wartość stanowi równowartość ponad 5% szacunkowych przychodów Grupy Kapitałowej Dekpol za 2025 rok.

    Termin zakończenia wszystkich prac został przesunięty z IV kwartału 2026 roku na I kwartał 2027 roku.

    EQUNICO: Więcej pieniędzy dla spółki z Uzbekistanu

    Również EQUNICO SE ma powody do zadowolenia. Jego uzbecka spółka zależna, Elektrqishloqqurilish JSC z siedzibą w Taszkiencie, podpisała aneks do umowy na budowę 9,1 km linii napowietrznej 220 kV.

    Wartość kontraktu poszybowała w górę. Pierwotnie wynosiła 4 953 225 PLN (16,7 mld SUM), a po aneksie to już 6 019 250 PLN (20,177 mld SUM). To solidny zastrzyk gotówki do portfela zamówień.

    Zmianie uległ też termin. Zamiast 3 miesięcy od otrzymania zaliczki, ostateczny deadline to teraz 25 czerwca 2026 roku.

    Dlaczego to takie ważne?

    Zarząd EQUNICO nie pozostawia wątpliwości co do znaczenia tej umowy. W komunikacie podkreślono, że jej realizacja odgrywa istotną rolę w strukturze portfela zamówień całej grupy.

    Co więcej, ma ona wpływ na stabilizację bieżących i zwiększenie przyszłych przychodów oraz wyników finansowych Grupy EQUNICO. To jasny sygnał dla rynku o strategicznym znaczeniu tego kontraktu.

    Dwie różne branże – budowlana i energetyczna – ale wspólny wątek: rozbudowa zakresu prac przekłada się na wyższe przychody. W czasach niepewności gospodarczej takie informacje z rynku zamówień to zawsze mile widziany pozytyw. Inwestorzy z pewnością przyglądają się tym ruchom z uwagą.

    Informacje pochodzą z oficjalnych raportów bieżących opublikowanych przez spółki.

  • GPW w euforii: WIG i WIG20 biją rekordy po rozejmie na Bliskim Wschodzie

    GPW w euforii: WIG i WIG20 biją rekordy po rozejmie na Bliskim Wschodzie

    Czy dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie wystarczyło, by napompować polską giełdę do absolutnych szczytów? Odpowiedź jest jednoznaczna: tak, i to z nawiązką!

    Historyczny dzień na parkiecie

    W czwartek, 9 kwietnia, warszawski parkiet świętował. Indeks WIG20, zbierający największe spółki, wzrósł o 0,52%, zamykając sesję na nowym rekordowym poziomie hossy. To jednak nie wszystko. Już dzień wcześniej rynek oszalał na wieść o rozejmie. Indeks szerokiego rynku WIG wzbił się na historyczne maksimum 129 200,67 punktów, bijąc poprzedni rekord z 4 lutego (około 128 173 pkt).

    „Dzisiaj mamy euforię na rynkach, inwestorzy bardzo optymistycznie reagują na informacje o dwutygodniowej przerwie w działaniach wojennych” – powiedział PAP Biznes Sobiesław Kozłowski z Ipopema Private Investments.

    Co napędzało hossę?

    Kluczem była ropa. W środę, po ogłoszeniu rozejmu, jej notowania wyraźnie spadły, co zdaniem analityków złagodziło napięcia inflacyjno-kosztowe. To przełożyło się na wzrosty cen akcji i spadki rentowności obligacji. Szczególnie wyraźnie rosły akcje banków, pchane w górę przez zwyżkujący europejski indeks Eurostoxx Banks.

    Ale uwaga, sytuacja jest dynamiczna. W czwartek ceny ropy znów poszły mocno w górę – kontrakt WTI drożał o ponad 6%, a Brent o około 4%. WTI handlowano powyżej psychologicznej bariery 100 dolarów za baryłkę. Powód? Wątpliwości co do trwałości rozejmu, walki w Libanie i ciągle zamknięta Cieśnina Ormuz.

    Giganci w centrum uwagi

    W środowej euforii wśród blue chipów z WIG20 na minusie były tylko dwie spółki: Orlen (-2,84%) i Tauron (-1,90%). Za to prawdziwymi gwiazdami były:

    • KGHM: +10%
    • mBank: +9,4%
    • Alior Bank: +7,3%

    Czwartek należał do innych graczy. Od rana w centrum uwagi była Allegro. Jej akcje spadły na starcie o ponad 3% w kontekście informacji o sprzedaży pakietu po 25,60 zł przy środowym zamknięciu powyżej 27 zł. Finalnie jednak spółka zdrożała o 0,86%, zbierając niemal 439 mln zł obrotu.

    Największy wpływ na indeks WIG20 miał jednak PKN Orlen. Mimo wcześniejszego spadku, w czwartek jego akcje poszły w górę o 3,69% przy obrocie bliskim 325 mln zł, właśnie za sprawą wspomnianych zwyżek cen ropy.

    Siła w porównaniu z otoczeniem

    Polski rynek pokazał klasę. Gdy w czwartek niemiecki DAX spadał o 1,14%, WIG20 i tak ustanawiał nowy rekord. Relatywną siłę rynku warszawskiego można wiązać z umocnieniem złotego.

    „To co było mocne w ostatnich tygodniach zachowuje się słabiej i odwrotnie. Pytanie, czy ten dwutygodniowy rozejm zostanie utrzymany” – dodał Sobiesław Kozłowski.

    Analitycy zwracają jednak uwagę, że odchylanie się od otoczenia niesie ryzyko skokowej korekty, jeśli rynki bazowe nie zdołają kontynuować wzrostów. Na razie jednak technicy mogą z optymizmem spoglądać w rejon 3600 punktów dla WIG20. Euforia ma się dobrze, ale czujność pozostaje wskazana.

    Informacje na podstawie doniesień Business Insider Polska i Parkiet.com.

  • Darmowa ziemia? Uważaj, bo możesz zapłacić nawet milion złotych kary

    Darmowa ziemia? Uważaj, bo możesz zapłacić nawet milion złotych kary

    Chcesz wyrównać teren na swojej działce i ktoś oferuje ci za darmo ziemię lub gruz? To może być pułapka, która kosztuje więcej, niż myślisz. Samorządy w całej Polsce alarmują: przyjmowanie takich materiałów bez sprawdzenia przepisów może skończyć się gigantycznymi karami i obowiązkiem ich usunięcia na własny koszt.

    Darmowa ziemia? Najpierw sprawdź, co naprawdę przyjmujesz

    Urzędy w całym kraju coraz częściej dostają zapytania od mieszkańców, którzy chcą przyjąć ziemię albo gruz na prywatne działki – najczęściej po to, by wyrównać teren albo utwardzić podjazd. Skala wątpliwości dowodzi, że problem przestał być niszowy.

    Do sprawy odniosła się między innymi gmina Kocmyrzów-Luborzyca. Gdzie się kończy sprytne wykorzystanie materiału, a zaczyna ryzyko poważnych konsekwencji prawnych? Wyjaśnienia urzędników przytacza portalsamorzadowy.pl.

    „Nawet jeśli oferta wydaje się korzystna, warto upewnić się, czy planowane działanie jest zgodne z obowiązującymi przepisami. W przypadku wątpliwości zachęcamy do kontaktu z urzędem gminy przed podjęciem decyzji” – radzi gmina.

    To ostrzeżenie nie jest na wyrost, bo w wielu przypadkach problem zaczyna się od błędnego założenia, że „ziemia to nie odpad”.

    Kiedy zwykła ziemia staje się odpadem?

    Polskie przepisy są w tej kwestii zaskakująco jednoznaczne. Zgodnie z ustawą o odpadach z 14 grudnia 2012 r., odpadem jest każda substancja lub przedmiot, których posiadacz się pozbywa, zamierza się pozbyć albo do których pozbycia się jest obowiązany.

    W praktyce oznacza to, że nawet czysta, niezanieczyszczona ziemia może zostać uznana za odpad. Jeśli pochodzi z innej działki albo z budowy i trafia na nasz teren, przepisy co do zasady traktują to jako składowanie odpadów.

    Wyjątek jest bardzo wąski i dotyczy tylko sytuacji, w której niezanieczyszczona gleba wykorzystywana jest w stanie naturalnym dokładnie na tym samym terenie, z którego została wydobyta. Każdy inny scenariusz wchodzi już w obszar regulowany przepisami odpadowymi.

    Co wolno bez zezwolenia? Bardzo niewiele!

    Pojawia się więc kluczowe pytanie. Czy w ogóle można wykorzystać ziemię lub gruz bez formalności? Tak, ale tylko w bardzo konkretnych warunkach.

    Jak wskazuje kocmyrzowski urząd, co do zasady zbieranie lub przetwarzanie odpadów wymaga uzyskania odpowiedniego zezwolenia. Przepisy przewidują jednak wyjątek dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, które wykorzystują określone rodzaje odpadów na potrzeby własne. Zasady te określa rozporządzenie Ministra Środowiska z 10 listopada 2015 roku.

    W ramach tego wyjątku można wykorzystać między innymi określone rodzaje gleby i ziemi oraz beton czy gruz ceglany, ale wyłącznie w konkretnym celu, jakim jest utwardzenie powierzchni, na przykład podjazdu czy drogi dojazdowej.

    Ale uwaga! Istnieją też ścisłe limity. Dopuszczalna ilość to 0,2 Mg na metr kwadratowy utwardzanej powierzchni rocznie. W praktyce oznacza to, że przy powierzchni 50 metrów kwadratowych można wykorzystać maksymalnie 10 ton materiału w ciągu roku.

    Na tym jednak nie koniec ograniczeń. Odpady muszą być rzeczywiście wykorzystane do utwardzenia, nie mogą zalegać w formie hałd „na później”, a sposób ich składowania nie może negatywnie wpływać na środowisko. Co równie ważne, przepisy te dotyczą wyłącznie wykonania utwardzonej powierzchni użytkowej. Nie dają one zgody na dowolne podnoszenie poziomu całej działki czy zmianę jej ukształtowania na większą skalę.

    Działka rolna? To dodatkowe komplikacje

    Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy mamy do czynienia z gruntami rolnymi lub leśnymi. W takim przypadku w grę wchodzą nie tylko przepisy dotyczące odpadów, ale również ustawa o ochronie gruntów rolnych i leśnych.

    To oznacza, że działania takie jak zmiana ukształtowania terenu, utwardzenie powierzchni czy trwałe podniesienie poziomu gruntu mogą wymagać dodatkowych decyzji administracyjnych, w tym wyłączenia gruntu z produkcji rolnej.

    Jak podkreślają cytowani przez portalsamorzadowy.pl gminni urzędnicy, w praktyce oznacza to, że nawet dopuszczalne ilości ziemi wykorzystane do utwardzenia mogą wymagać wcześniejszego uregulowania kwestii związanych z przeznaczeniem gruntu.

    Odpowiedzialność spada na właściciela

    Najbardziej problematyczne jest to, że odpowiedzialność za odpady bardzo łatwo „przykleja się” do właściciela działki. Jeśli na terenie nieruchomości zostanie stwierdzone składowanie odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym, gmina może nakazać ich usunięcie.

    Przy czym przepisy zakładają, że to właśnie osoba władająca nieruchomością jest posiadaczem odpadów. Jeśli nie da się ustalić innego podmiotu, obowiązek uprzątnięcia wszystkiego może spaść właśnie na właściciela lub użytkownika działki. A to oznacza konkretne koszty. Transport i zagospodarowanie dużych ilości ziemi potrafią być bardzo drogie.

    Kary mogą sięgać miliona złotych

    Na tym ryzyko się nie kończy. W grę wchodzą również kary administracyjne nakładane przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Za brak ewidencji odpadów, prowadzenie jej nierzetelnie albo za zbieranie czy przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia można zapłacić od 1 tysiąca złotych aż do… 1 miliona złotych.

    Wysokość kary zależy od wielu czynników – rodzaju naruszenia, jego wpływu na środowisko i ludzi, czasu trwania czy skali działalności. W praktyce oznacza to, że pozornie drobne działanie może skończyć się bardzo poważnymi konsekwencjami finansowymi.

    Co istotne, jak wynika ze stanowiska potwierdzonego wyrokami Naczelnego Sądu Administracyjnego, nie ma znaczenia to, że ziemia mogłaby zostać ponownie wykorzystana. Sam fakt jej składowania na działce może być wystarczający, by uznać naruszenie przepisów.

    Choć przyjęcie ziemi czy gruzu może wydawać się sprytnym rozwiązaniem, w praktyce często oznacza wejście w skomplikowany system przepisów, w którym jeden błąd wystarczy, by „tani materiał” zamienił się w bardzo drogi problem. Zanim więc skorzystasz z takiej oferty, upewnij się, że nie wpakujesz się w kłopoty.

  • SUNEX przedłuża finansowanie, ale pogoda uderza w wyniki

    SUNEX przedłuża finansowanie, ale pogoda uderza w wyniki

    Czy spółka z branży OZE szykuje się na nowe inwestycje, czy raczej walczy z przeciwnościami? Ostatnie komunikaty SUNEX S.A. pokazują mieszane sygnały: z jednej strony udana prolongata finansowania, z drugiej – wyraźny spadek przychodów spowodowany kaprysami aury.

    Finansowanie przedłużone do końca kwietnia

    Zarząd SUNEX S.A. poinformował, że udało się uzgodnić kolejną prolongatę istniejącego finansowania. Nowy termin to 30 kwietnia 2026 roku. To ruch, który daje spółce oddech.

    Ustalenie przybrało formę aneksu do umowy zmieniającej umowy finansowania zawartej w dniu 27 października 2025 r.

    Umowa została zawarta pomiędzy SUNEX S.A., spółką Polska Ekologia sp. z o.o. oraz Polska Ekologia Przetargi sp. z o.o. a bankami finansującymi: ING Bank Śląski SA, Bank Millennium SA oraz Bank PKO BP SA. Poprzednia prolongata miała obowiązywać do 31 marca 2026 r.

    Pogoda psuje szyki w Niemczech i Austrii

    Ale to nie wszystko. Kilka dni później SUNEX opublikował szacunkowe wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku. I tu pojawia się zgrzyt.

    Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły 42 210,5 tys. PLN. To wynik niższy o 8,4% w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Co poszło nie tak?

    Głównym winowajcą okazała się pogoda. Warunki atmosferyczne w pierwszych dwóch miesiącach roku uniemożliwiały prowadzenie prac montażowych w kluczowych spółkach zagranicznych grupy.

    Spadek obrotów skonsolidowanych spowodowany był przede wszystkim warunkami atmosferycznymi (…) które uniemożliwiały prowadzenie prac związanych z montażami pomp ciepła i instalacji PV w spółkach niemieckiej i austriackiej.

    Mowa tu oczywiście o instalacjach fotowoltaicznych (PV) i pompach ciepła – sercu biznesu SUNEX. Niemcy i Austria to dla grupy istotne rynki, a przestój w montażach bezpośrednio przełożył się na wyniki finansowe.

    Szczegóły liczbowe i małe zastrzeżenie

    Na poziomie jednostkowym (czyli samej spółki macierzystej SUNEX S.A.) przychody w I kwartale 2026 wyniosły 24 282 tys. PLN. To spadek o 2,16% rok do roku.

    Warto dodać, że ostateczna wartość przychodu za ten kwartał może ulec jeszcze nieznacznej korekcie. Wszystko przez rozliczenie rabatów za terminowe płatności za dostarczone towary. To standardowa procedura, ale firma woli o tym uprzedzić inwestorów.

    Co dalej z SUNEX?

    Przedłużone finansowanie daje spółce czas i płynność. To dobry znak, pokazujący, że banki wciąż wierzą w partnerstwo. Jednak wyniki za pierwsze trzy miesiące roku wyraźnie przypominają, jak bardzo biznes oparty na instalacjach zewnętrznych jest uzależniony od pogody.

    Kluczowe będzie to, jak spółka nadrobi zaległości montażowe w kolejnych, (oby) bardziej sprzyjających miesiącach. Niemiecki i austriacki rynek OZE wciąż jest głodny rozwiązań, a SUNEX ma tam swoją pozycję. Teraz liczy się tempo realizacji.

    Informacje pochodzą z oficjalnych komunikatów ESPI opublikowanych przez portal Parkiet.

  • Sześciu nowych sędziów TK złożyło przysięgę. Ich pensje robią wrażenie!

    Sześciu nowych sędziów TK złożyło przysięgę. Ich pensje robią wrażenie!

    Czy czwartek, 9 kwietnia 2026 roku, przejdzie do historii polskiego wymiaru sprawiedliwości? W Sali Kolumnowej Sejmu odbyło się uroczyste ślubowanie sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ceremonia była jednak pełna kontrowersji i odbyła się w atmosferze sporu o legalność całego procesu.

    Ekspresowa ceremonia bez kamer

    Uroczystość miała miejsce w czwartek, 9 kwietnia br. Co ciekawe, media nie zostały wpuszczone na samą ceremonię. Dziennikarze, fotoreporterzy i kamerzyści musieli czekać na uczestników w holu. Całość była jednak transmitowana i można ją obejrzeć na oficjalnej stronie Sejmu.

    Wśród zaproszonych gości znaleźli się także m.in. byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll oraz prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzia Dorota Markiewicz.

    W wydarzeniu wzięli udział marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, a także wicemarszałkowie Dorota Niedziela, Monika Wielichowska, Szymon Hołownia i Piotr Zgorzelski.

    Kto złożył przysięgę?

    Nowymi sędziami TK, wybranymi w marcu 2026 roku, są: Maciej Taborowski, Dariusz Szostek, Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Marcin Dziurda i Magdalena Bentkowska. Zgodnie z przepisami, w momencie wyboru musieli oni zrezygnować z dotychczasowej zawodowej aktywności. Mogą podjąć jedynie działalność naukowo-dydaktyczną, o ile nie koliduje ona z obowiązkami sędziego TK.

    Nie mogą prowadzić działalności gospodarczej, zasiadać w organach spółek prawa handlowego ani posiadać więcej niż 10 proc. udziałów lub akcji.

    Spór o legalność i przyszłość orzekania

    Tu pojawia się największy problem. Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie uznaje ślubowania czterech sędziów TK. Oznacza to, że pomimo złożenia przysięgi, nowo zaprzysiężeni sędziowie prawdopodobnie nie zostaną dopuszczeni do spraw i nie będą orzekać. To za mało, by nowi sędziowie zostali dopuszczeni do spraw.

    Atrakcyjne wynagrodzenie i emerytura

    A ile zarabiają sędziowie TK? To kwota, która może przyprawić o zawrót głowy. Ich pensja jest bezpośrednio powiązana z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce.

    Wynagrodzenie ma wynosić pięciokrotność średniej płacy ogłaszanej przez GUS. Przy przeciętnym wynagrodzeniu na poziomie 8 748,63 zł, daje to około 43 743 zł brutto miesięcznie, nie licząc dodatku za wysługę lat. To o prawie 3 tys. zł więcej niż wynosiło wynagrodzenie sędziów TK w ubiegłym roku.

    Ale to nie wszystko. Sędziowie TK mogą liczyć na naprawdę bogatą emeryturę. Osoby przechodzące w stan spoczynku mają prawo do jednorazowej odprawy odpowiadającej sześciu miesiącom pensji oraz do dożywotniego uposażenia w wysokości 75 proc. ostatniego wynagrodzenia, z wyłączeniem dodatku funkcyjnego.

    Dla przykładu, Krystyna Pawłowicz po przejściu na emeryturę pod koniec 2025 r. otrzymała jednorazową odprawę przekraczającą 240 tys. zł brutto oraz dożywotnie uposażenie w wysokości około 30 tys. zł miesięcznie.

    Co dalej z Trybunałem?

    Trybunał Konstytucyjny to niezależny organ, który bada zgodność aktów prawnych, głównie ustaw, z konstytucją. Zasiada w nim 15 sędziów, wybieranych na 10-letnią kadencję. Choć sześcioro nowych sędziów formalnie złożyło już przysięgę, ich przyszłość w orzekaniu stoi pod dużym znakiem zapytania z powodu sprzeciwu prezesa TK. Spór instytucjonalny trwa, a jego rozstrzygnięcie będzie kluczowe dla dalszego funkcjonowania tego ważnego organu.

  • XTPL szykuje grunt pod nowe akcje serii Y. Kluczowy krok przed debiutem na GPW

    XTPL szykuje grunt pod nowe akcje serii Y. Kluczowy krok przed debiutem na GPW

    Czy wrocławska spółka technologiczna XTPL właśnie dopełniła formalności przed wprowadzeniem nowej emisji akcji na rynek? Tak! Dwa kluczowe komunikaty z ostatnich dni pokazują, że proces jest już na finiszu.

    Kapitał wzrósł, statut zmieniony

    Zacznijmy od fundamentów. 30 marca 2026 roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu dokonał rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego XTPL S.A. To efekt uchwały Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia z 9 marca 2026 roku. Spółka wyemitowała 300 000 akcji zwykłych na okaziciela serii Y, całkowicie pomijając prawo poboru akcjonariuszy.

    Zarząd XTPL S.A. […] informuje, że […] zarejestrowano zmiany w statucie Spółki wynikające z Uchwały […] w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego Spółki.

    Co to oznacza w liczbach? Kapitał zakładowy Spółki wynosi teraz 294 987,70 zł i jest podzielony na 2 949 877 akcji o nominale 0,10 zł każda. To cała menażeria serii od A do Y! Emisja serii Y to kolejny, 22. już rodzaj akcji w strukturze kapitału XTPL.

    Warunkowa rejestracja w KDPW – ostatnia prosta?

    Ale to nie koniec historii. Tuż po weekendzie, 9 kwietnia 2026 roku, nadszedł kolejny ważny komunikat. Zarząd XTPL poinformował, że otrzymał od Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych S.A. (KDPW) oświadczenie nr 366/2026.

    O co chodzi? KDPW zawarło ze Spółką umowę o warunkową rejestrację tych samych 300 000 akcji serii Y w depozycie papierów wartościowych. Akcje mają kod ISIN PLXTPL000018.

    I tu jest haczyk – kluczowy warunek. Rejestracja nastąpi dopiero po wprowadzeniu akcji serii Y do obrotu na rynku regulowanym GPW. To ten sam rynek (rynku równoległego), na którym notowane są pozostałe akcje Spółki o tym samym kodzie ISIN.

    Kiedy akcje trafią do depozytu?

    Kalendarz jest jasno określony. Rejestracja w KDPW nastąpi w ciągu 3 dni od momentu, gdy Depozyt otrzyma decyzję o dopuszczeniu akcji do obrotu. I – co ważne – nie wcześniej niż w dniu wskazanym w tej decyzji jako dzień wprowadzenia.

    Czyli mamy sekwencję: najpierw pozytywna decyzja GPW o dopuszczeniu, potem szybka, maksymalnie trzydniowa rejestracja w KDPW. To ostatni formalny krok, który otwiera drogę do faktycznego obrotu nowymi papierami.

    Co to oznacza dla inwestorów?

    Proces jest zaawansowany. Rejestracja w KRS to kamień milowy, a umowa z KDPW to przygotowanie infrastruktury. Wszystko jest już uzgodnione, czeka tylko na zielone światło od Giełdy. To pokazuje, że Spółka konsekwentnie realizuje plan zatwierdzony przez akcjonariuszy na początku marca.

    Czekamy zatem na decyzję GPW. Gdy tylko zapadnie, akcje serii Y w szybkim tempie zasilą depozyt i – finalnie – rynek. Kolejny rozdział w historii wrocławskiego XTPL jest tuż-tuż.