Blog

  • TenderHut S.A. jednogłośnie podejmuje kluczowe uchwały. Nowy Przewodniczący Rady Nadzorczej!

    TenderHut S.A. jednogłośnie podejmuje kluczowe uchwały. Nowy Przewodniczący Rady Nadzorczej!

    Czy spółka giełdowa może działać bez żadnych wewnętrznych tarć? TenderHut S.A. właśnie pokazała, jak to zrobić. Wszystkie uchwały podjęte podczas dzisiejszego Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia przeszły jednogłośnie, bez ani jednego głosu sprzeciwu. To rzadki i imponujący wyraz jednomyślności w świecie korporacyjnych decyzji.

    Historyczny dzień dla TenderHut

    Zgromadzenie, które odbyło się 27 marca 2026 roku, było wydarzeniem bez precedensu. Zarząd spółki poinformował, że NWZ nie odstąpiło od rozpatrzenia żadnego punktu porządku obrad, a do żadnej z podjętych uchwał nie zgłoszono sprzeciwów. Wszystkie głosy były oddane zgodnie z procedurami, a szczegóły dotyczące liczby akcji, procentowego udziału w kapitale zakładowym oraz podziału na głosy „za”, „przeciw” i „wstrzymujące się” zostały ujawnione w oficjalnym raporcie.

    „Treść podjętych uchwał znajduje się w załączniku do raportu” – podał Zarząd TenderHut S.A.

    Ale to nie wszystko, co wydarzyło się tego dnia. Oto prawdziwa wisienka na torcie.

    Nowa twarz na szczycie

    W tym samym dniu, 27 marca 2026 r., Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy podjęło kolejną, niezwykle ważną decyzję. Działając na podstawie Kodeksu spółek handlowych oraz Statutu Spółki, powołało do Rady Nadzorczej Pana Marcina Strzeleckiego i jednocześnie powierzyło mu funkcję jej Przewodniczącego.

    To strategiczny ruch, a spółka od razu rozwiała potencjalne wątpliwości. W komunikacie podkreślono, że Pan Marcin Strzelecki:

    • Nie prowadzi działalności konkurencyjnej,
    • Nie uczestniczy w spółce konkurencyjnej,
    • Nie jest wpisany do rejestru dłużników niewypłacalnych.

    Szczegółowe informacje dotyczące jego wykształcenia i bogatego doświadczenia zawodowego stanowią załącznik do osobnego raportu bieżącego (plik 6/2026).

    Co to oznacza dla spółki?

    Jednogłośne podjęcie wszystkich uchwał to silny sygnał dla rynku. Pokazuje wewnętrzną spójność i jasność co do kierunku, w którym zmierza TenderHut. Brak jakichkolwiek sprzeciwów sugeruje, że proponowane zmiany i decyzje cieszą się pełnym poparciem akcjonariuszy.

    Powierzenie funkcji Przewodniczącego Rady Nadzorczej nowej osobie, która nie ma konfliktów interesów, wskazuje na dbałość o najwyższe standardy ładu korporacyjnego. To kluczowy element budowania zaufania inwestorów, zwłaszcza w dynamicznym sektorze technologicznym.

    Pełna treść uchwał oraz biogram nowego Przewodniczącego są dostępne w załącznikach do oficjalnych raportów opublikowanych przez portal biznes.pap.pl. Wszystko wskazuje na to, że dla TenderHut S.A. dzisiejszy dzień to początek nowego, bardzo zorganizowanego rozdziału.

    Czy ta korporacyjna harmononia przełoży się na wyniki finansowe? Czas pokaże. Jedno jest pewne – start do drugiego kwartału 2026 roku spółka ma wyjątkowo udany.

  • Rewolucja w egzaminach na prawo jazdy! Rząd usuwa plac manewrowy

    Rewolucja w egzaminach na prawo jazdy! Rząd usuwa plac manewrowy

    Czy egzamin na prawo jazdy kategorii B, który stresuje tysiące Polaków, właśnie staje się prostszy? Ministerstwo Infrastruktury ma gotowy plan głębokich zmian, a jedną z nich jest całkowita likwidacja placu manewrowego!

    Plac manewrowy idzie do lamusa

    Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak w rozmowie z RMF FM potwierdził, że projekt ustawy jest już gotowy. Najbardziej przełomową propozycją jest rezygnacja z egzaminu na placu manewrowym dla kandydatów na kierowców kategorii B. To oznacza, że przyszli kierowcy nie będą już musieli „zaliczać” tego etapu.

    — Większość ekspertów uważa, że egzamin na placu manewrowym to relikt przeszłości — podkreślił minister.

    Dodał, że decyzja została poprzedzona analizami resortu, a wiele krajów europejskich odchodzi od tego typu sprawdzianów. Projekt ma trafić do Wykazu Prac Legislacyjnych Rady Ministrów już w przyszłym tygodniu.

    Teoria też do przeglądu

    Ale to nie wszystko! Reforma obejmie również egzamin teoretyczny. Minister Klimczak zauważył, że obecne pytania nie odzwierciedlają rzeczywistości drogowej i są sztuczne.

    — Egzamin na prawo jazdy (…) musi odpowiadać rzeczywistości, która funkcjonuje na drodze. To nie mogą być jakieś sztuczne pytania teoretyczne, które bardziej dotyczą silnika albo pracy administracji, niż bezpiecznego poruszania się na drodze — podkreślił szef resortu.

    Planowane jest powołanie nowego organu odpowiedzialnego za przygotowywanie i weryfikację pytań. Dotychczasowa formuła funkcjonowania tej komisji ma zostać całkowicie zmieniona.

    Co się zmieni w praktyce?

    Osoby tworzące bazę pytań mają otrzymać większe wsparcie ze strony państwa, a sama baza zostanie zmodyfikowana — także pod względem liczby pytań. Obecnie pula nie przekracza 4000 pytań.

    Szczegóły projektu mają zostać przedstawione w przyszłym tygodniu przez wiceministra Stanisława Bukowca, który jest odpowiedzialny za ten obszar.

    A co ze szkoleniem?

    Minister zapowiedział, że zmiany będą „głębokie i obejmą zarówno system egzaminowania, jak i szkolenia kierowców”. Dopytywany o zmiany w kursach, przekazał, że resort przygląda się także tej części szkolenia młodych kierowców.

    Zapowiedzi sugerują, że liczba godzin na placu manewrowym podczas szkolenia może zostać znacząco ograniczona na rzecz większej liczby godzin jazdy w ruchu miejskim. To może realnie wpłynąć na lepsze przygotowanie przyszłych kierowców do prawdziwych warunków na drodze.

    Czekamy na szczegóły, które poznamy już niebawem. To może być największa zmiana w systemie egzaminowania od lat!

  • Polska zbrojeniówka na pełnym gazie: W Zielonce powstaną najnowocześniejsze pociski świata

    Polska zbrojeniówka na pełnym gazie: W Zielonce powstaną najnowocześniejsze pociski świata

    Czy Polska jest gotowa, by stać się europejskim centrum produkcji najnowocześniejszej broni przeciwlotniczej? Odpowiedź brzmi: tak, a wszystko dzięki strategicznej inwestycji, która właśnie nabiera realnych kształtów.

    W Zielonce pod Warszawą podpisano umowę, która zmieni oblicze polskiego przemysłu obronnego. Chodzi o budowę nowego Centrum Produkcyjno–Serwisowego, które ma powstać do 2028 roku. To nie tylko hale i magazyny – to milowy krok ku pełnej suwerenności technologicznej.

    Inwestycja, która zmienia reguły gry

    Całość kosztować będzie niemal 130 mln zł. Skąd te środki? 102 mln zł pochodzi z Funduszu Inwestycji Kapitałowych, a około 27,5 mln zł to środki własne Wojskowych Zakładów Elektronicznych. To konkretne liczby, które pokazują skalę zaangażowania.

    Nowe centrum będzie się składać z budynku produkcyjno-magazynowego, magazynów z murami ochronnymi, dróg dojazdowych i całej niezbędnej infrastruktury. Powstanie też specjalna hala produkcyjna, która zrewolucjonizuje organizację procesów związanych z kabinami dowodzenia systemów obrony powietrznej.

    „To krok milowy z punktu widzenia budowania polskich zdolności” – podkreślał wiceszef MON Cezary Tomczyk podczas uroczystości w Zielonce.

    I nie są to puste słowa. Tylko w 2025 roku na inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy przeznaczono około 10 mld zł. Środki te idą na budowę linii produkcyjnych, hal magazynowych i rozwijanie kompetencji w kluczowych obszarach.

    Program Narew przyspiesza: Polska buduje tarczę

    Ta inwestycja to część większej całości – programu modernizacyjnego Narew, mającego na celu budowę systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Jak zaznaczył wiceszef Tomczyk, Polska od lat konsekwentnie buduje swoje zdolności w tym zakresie, realizując programy Wisła, Narew, Pilica i San.

    „Polska na przestrzeni następnych lat stanie się krajem, który będzie miał najnowocześniejszą w Europie tarczę antyrakietową” – deklarował Tomczyk.

    Tarczę zdolną do zwalczania systemów bezzałogowych, rakiet manewrujących, śmigłowców i samolotów. To wizja, która właśnie materializuje się w Zielonce.

    CAMM-ER: Broń przyszłości made in Poland

    O co w tym wszystkim chodzi? O pociski CAMM-ER – przeciwlotnicze rakiety, które są jednymi z najnowocześniejszych na świecie. I to właśnie one będą produkowane i serwisowane w Polsce.

    Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Adam Leszkiewicz nie pozostawia wątpliwości: to pierwszy przykład, kiedy zdolność wyprodukowania całego pocisku rakietowego, od początku do końca, będzie w polskich rękach – w ramach PGZ i Wojskowych Zakładów Elektronicznych w Zielonce.

    „Dziś na wyposażeniu Wojska Polskiego, w zestawach Pilica+, są już rakiety CAMM. Nasza inwestycja pozwoli uzbroić 23 baterie systemu NAREW w ponad 1000 rakiet w wersji CAMM-ER” – zapowiada Leszkiewicz.

    Wersja ER oznacza jeszcze większe możliwości bojowe. To jakościowy skok dla polskiej obrony powietrznej.

    Transfer technologii i partnerstwo z gigantem

    Kluczem do sukcesu jest współpraca z brytyjską firmą MBDA, światowym liderem w dziedzinie systemów rakietowych. Budowa centrum odbywać się będzie w partnerstwie z tym właśnie podmiotem.

    A co najważniejsze – wiązać się to będzie z transferem technologii. Chodzi o konkretne know-how obejmujące produkcję komponentów, montaż i testowanie elementów wyrzutni, a finalnie wdrożenie pełnej produkcji rakiet CAMM-ER.

    Prezes Wojskowych Zakładów Elektronicznych Damian Gorzelany podsumowuje: podpisanie umowy to nie tylko inwestycja infrastrukturalna. To przede wszystkim strategiczny krok, który wyznacza kolejne kamienie milowe w poszerzeniu kompetencji WZE.

    Polska zbrojeniówka wkracza na zupełnie nowy poziom. Nie tylko kupujemy, ale uczymy się, rozwijamy i – co najważniejsze – zaczynamy samodzielnie produkować broń najwyższej światowej klasy. Zielonka 2028 – to data, która może przejść do historii.

  • Gobarto S.A. w 2025 roku: Wzrost przychodów, ale głęboka strata netto. Co poszło nie tak?

    Gobarto S.A. w 2025 roku: Wzrost przychodów, ale głęboka strata netto. Co poszło nie tak?

    Czy wzrost sprzedaży zawsze oznacza sukces finansowy? Gobarto S.A. właśnie opublikowało swoje raporty za 2025 rok i liczby mówią jasno: przychody poszły w górę, ale wynik netto jest głęboko na minusie. To mocny sygnał dla inwestorów śledzących tę spółkę mięsną.

    Twarde dane z raportów

    Zarówno skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy Gobarto S.A., jak i raport roczny spółki matki pokazują niejednoznaczny obraz. Z jednej strony widzimy wzrost obrotów. Z drugiej – czerwone liczby w kluczowych pozycjach wyniku.

    Przychody netto Grupy Gobarto wyniosły w 2025 roku 3 829 024 tys. PLN, co oznacza wzrost w porównaniu z 3 729 608 tys. PLN rok wcześniej. W przypadku samej spółki akcyjnej przychody sięgnęły 3 535 024 tys. PLN (wobec 3 190 513 tys. PLN w 2024).

    Ale tu zaczyna się problem. Zysk z działalności operacyjnej Grupy to -10 680 tys. PLN, co jest drastycznym spadkiem z dodatnich 68 031 tys. PLN w 2024. Spółka matka również odnotowała stratę operacyjną na poziomie -10 028 tys. PLN (z zyskiem 10 101 tys. PLN rok wcześniej).

    Strata netto bije po kieszeni

    Najbardziej wymowna jest ostateczna liczba. Skonsolidowany zysk (strata) netto Grupy Gobarto S.A. za 2025 rok to -36 460 tys. PLN. Dla porównania, w 2024 roku był to zysk w wysokości 34 714 tys. PLN. To ogromna zmiana.

    Spółka matka (GOBARTO SPÓŁKA AKCYJNA) wypadła nieco lepiej, ale i tak zanotowała stratę netto na poziomie -16 302 tys. PLN (po zysku 10 833 tys. PLN w 2024).

    Raport powinien zostać przekazany Komisji Nadzoru Finansowego, spółce prowadzącej rynek regulowany oraz do publicznej wiadomości za pośrednictwem agencji informacyjnej zgodnie z przepisami prawa.

    Ta oficjalna informacja, zawarta w dokumentach, potwierdza, że mamy do czynienia z pełnymi, prawnie wiążącymi danymi.

    Przepływy pieniężne i bilans

    Analiza przepływów pieniężnych też nie napawa optymizmem. Grupa wygenerowała dodatnie 108 833 tys. PLN z działalności operacyjnej, ale to mniej niż w 2024 (120 581 tys. PLN). Co więcej, działalność inwestycyjna pochłonęła -116 148 tys. PLN, a finansowa dała wynik -10 290 tys. PLN. Łącznie przepływy netto były ujemne i wyniosły -17 605 tys. PLN.

    W bilansie widać wzrost zarówno aktywów, jak i zobowiązań. Aktywa razem Grupy to 1 423 259 tys. PLN, a zobowiązania i rezerwy sięgają 879 198 tys. PLN. Kapitał własny skurczył się do 544 061 tys. PLN (z 582 418 tys. PLN).

    Co to oznacza dla akcjonariuszy?

    Liczby per akcję mówią wszystko. Skonsolidowany zysk (strata) na jedną akcję zwykłą to -1,31 zł (w 2024: 1,25 zł). Dla spółki matki jest to -0,59 zł (w 2024: 0,39 zł). Wartość księgowa na akcję również spadła.

    I tu ważna informacja dla oczekujących dywidendy: w obu raportach, dla roku 2025 i 2024, pozycja „Zadeklarowana lub wypłacona dywidenda na jedną akcję” wynosi 0,00 zł. Żadna dywidenda nie została zadeklarowana ani wypłacona.

    Dokumenty, w tym List prezesa, Sprawozdanie Zarządu z działalności oraz Oświadczenia i Sprawozdania Rady Nadzorczej z 30 marca 2026 roku, zostały podpisane w formacie XAdES, co gwarantuje ich autentyczność.

    Raporty, opublikowane przez Parkiet.com, stawiają przed zarządem Gobarto S.A. poważne wyzwanie. Wzrost sprzedaży nie przełożył się na rentowność. Inwestorzy z pewnością będą szukali odpowiedzi na pytanie o przyczyny tej luki i plany naprawcze na nadchodzący rok.

  • Orlen w wirze cen paliw: trzy dni spadków, potem skok diesla. Co dalej?

    Orlen w wirze cen paliw: trzy dni spadków, potem skok diesla. Co dalej?

    Czy kierowcy w Polsce powinni już teraz tankować do pełna? Tydzień na rynku paliw to prawdziwy rollercoaster, a najnowsze dane od Orlenu pokazują, że emocje wcale nie opadają. Koncern właśnie wprowadził kolejną korektę, ale tym razem z niespodzianką.

    Trzy dni spadków, jeden dzień wzrostu

    To była wyjątkowo ruchliwa końcówka marca. Od wtorku do czwartku Orlen trzykrotnie obniżał hurtowe ceny obu kluczowych paliw. W przypadku diesla były to spadki odpowiednio o 87 zł, 118 zł i 304 zł za metr sześcienny. Benzyna Eurosuper 95 taniała w tych dniach o 45 zł, 30 zł i 32 zł za metr sześcienny.

    Ale w piątek trend się odwrócił. Według najnowszego cennika spółki, cena hurtowa oleju napędowego Ekodiesel poszła w górę o 121 zł za metr sześcienny, osiągając poziom 6 870 zł. Jednocześnie cena benzyny Eurosuper 95 spadła o kolejne 15 zł, do 5 611 zł za metr sześcienny.

    Spółka wyjaśnia, że ponad 30 proc. paliw dostępnych na polskim rynku pochodzi z importu, co oznacza, że ich ceny są silnie uzależnione od notowań na światowych giełdach.

    Dlaczego ceny tańczą jak na linie?

    Orlen podkreśla, że ceny hurtowe w Polsce pozostają w ścisłej korelacji z europejskimi rynkami paliw. Na ich poziom wpływają także warunki kontraktowe oraz koszty logistyczne. Ceny detaliczne są natomiast wynikiem polityki sprzedażowej, poziomu hurtowego oraz konkurencji na lokalnych rynkach.

    Koncern zwraca uwagę, że mechanizmy rynkowe, w tym import paliw, są kluczowe dla zapewnienia ciągłości dostaw. Przypomina, że ich naruszenie jesienią 2023 r. skutkowało czasowym brakiem paliwa na wielu stacjach w kraju.

    Geopolityka dyktuje tempo

    Na poziom cen wpływa również sytuacja geopolityczna, zwłaszcza wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Według Orlenu, w ostatnich tygodniach notowania paliw gotowych na rynku ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) znacząco wzrosły.

    Od 27 lutego do 25 marca indeksy benzyny 95 poszły w górę o 42,4 proc., a diesla o 67,7 proc. Spółka podkreśla, że takie zmiany bezpośrednio przekładają się na poziom cen także na polskim rynku hurtowym.

    A co na stacjach? Granice psychologiczne pękają

    Tymczasem na stacjach benzynowych sytuacja jest napięta. Kierowcy już teraz widzą ceny przekraczające 8 zł za litr diesla. Jeszcze w ubiegłym tygodniu średnia cena oleju napędowego wynosiła około 7,88 zł za litr, a benzyny Pb95 – 6,90 zł.

    Według danych z rafinerii Orlenu, które wyznaczają kierunek dla rynku, ceny hurtowe są na poziomach, które mogą przełożyć się na dalsze, szybkie podwyżki. W przypadku oleju napędowego oznacza to nawet około 8,90 zł za litr, co sugeruje, że na stacjach realny staje się scenariusz 9 zł za litr diesla.

    Również benzyna zbliża się do kolejnej psychologicznej bariery. W hurcie jej cena już przekracza poziom, który wskazuje, że na stacjach może kosztować ponad 7 zł za litr.

    Co napędza tę spiralę?

    Za wzrostami stoi przede wszystkim sytuacja na rynku ropy. Baryłka surowca kosztuje obecnie niemal 110 dolarów, czyli najwięcej od czterech lat. Jeszcze szybciej rosną ceny gotowych paliw – w Londynie tona diesla przekroczyła 1400 dolarów, zbliżając się do rekordów z 2022 roku.

    Kluczowym czynnikiem jest napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw ropy. Ograniczenia transportu i zagrożenie dla produkcji surowców wywołują presję na ceny na całym świecie.

    Eksperci podkreślają, że przy obecnych poziomach hurtowych podwyżki na stacjach są praktycznie nieuniknione. Nawet przy ograniczeniu marż detalicznych ceny paliw i tak będą rosły.

    Na końcową cenę paliwa duży wpływ mają również podatki. Szacuje się, że ponad połowa ceny litra paliwa trafia do budżetu państwa. Bez obciążeń fiskalnych kierowcy mogliby płacić znacznie mniej – nawet poniżej 4 zł za litr benzyny i około 5 zł za diesla.

    Wygląda na to, że kierowcy muszą uzbroić się w cierpliwość i portfele. Rynek paliw w Polsce jest w uścisku globalnych trendów i geopolitycznej niepewności, a każdego dnia może przynieść nowe, nie zawsze przyjemne, niespodzianki.

  • Transakcje zarządów w świetle MAR: Benefit Systems i KRUK informują o ruchach akcjonariuszy

    Transakcje zarządów w świetle MAR: Benefit Systems i KRUK informują o ruchach akcjonariuszy

    Czy zarządy spółek giełdowych właśnie wysyłają sygnały o zmianach w swoich portfelach? W ostatnich dniach dwie wiodące firmy z GPW – Benefit Systems i KRUK – opublikowały oficjalne komunikaty dotyczące transakcji swoich osób zarządzających. Wszystko zgodnie z rygorystycznymi przepisami Rozporządzenia MAR.

    Darowizna akcji w Benefit Systems

    Zarząd Benefit Systems S.A. z siedzibą w Warszawie poinformował, że 27 marca 2026 r. otrzymał dwa powiadomienia na mocy art. 19 ust. 1 rozporządzenia MAR. Źródłem pierwszego był Marcin Fojudzki, Członek Zarządu Spółki, który zgłosił dokonanie darowizny w formie 1.650 akcji spółki w dniu 26 marca 2026 r..

    Pełna treść powiadomień znajduje się w załącznikach do niniejszego raportu.

    Drugie powiadomienie nadeszło od podmiotu blisko związanego z Fojudzkim. HuBruNi Fundacja Rodzinna w organizacji poinformowała o otrzymaniu darowizny w formie 1.650 akcji spółki, również w dniu 26 marca 2026 r.. Jak podaje komunikat, fundacja jest osobą blisko związaną z członkiem zarządu.

    Trzech członków zarządu KRUK S.A. w akcji

    Zaledwie trzy dni później, 30 marca 2026 r., podobny komunikat wydał KRUK S.A. Spółka opublikowała raport bieżący nr 10/2026, w którym informuje, że otrzymała powiadomienia od trzech członków swojego zarządu.

    Mowa o Adamie Łodygowskim, Urszuli Okarma oraz Michale Zasępie. Wszyscy oni zgłosili transakcje, o których mowa w art. 19 ust. 1 rozporządzenia MAR. Szczegóły tych transakcji zawarte są w załączonych do raportu plikach PDF.

    KRUK S.A. (Emitent) informuje, że w dniu dzisiejszym otrzymał od Członków Zarządu KRUK S.A. (…) powiadomienia o transakcjach.

    Podobnie jak w przypadku Benefit Systems, podstawą prawną ogłoszenia jest Art. 19 ust. 3 Rozporządzenia MAR, dotyczący informacji o transakcjach wykonywanych przez osoby pełniące obowiązki zarządcze.

    Dlaczego to ważne?

    Rozporządzenie o rynkach instrumentów finansowych (MAR) ma na celu zwiększenie przejrzystości i zaufania na rynku. Wymóg natychmiastowego ujawniania transakcji przez kluczowych menedżerów i osoby z nimi związane pozwala inwestorom na bieżąco śledzić ruchy wewnątrz spółek.

    W obu przypadkach pełne treści powiadomień są załączone do oficjalnych raportów, co daje zainteresowanym stronom możliwość zapoznania się ze wszystkimi szczegółami. To kolejny przykład, jak regulacje prawne kształtują transparentność polskiego rynku kapitałowego.

    Czy to początek szerszego trendu? Na razie wiemy na pewno, że dwie duże spółki w krótkim czasie poinformowały o istotnych, zgodnych z prawem działaniach swoich najwyższych rangą pracowników. Śledzenie takich sygnałów to część skomplikowanej układanki analizy giełdowej.

  • Spyrosoft zmienia kurs: prywatny inwestor zamiast międzynarodowej giełdy. Oto nowa strategia na lata 2026-2028

    Spyrosoft zmienia kurs: prywatny inwestor zamiast międzynarodowej giełdy. Oto nowa strategia na lata 2026-2028

    Czy polska spółka technologiczna właśnie znalazła lepszy sposób na finansowanie swojego dynamicznego rozwoju? Spyrosoft S.A. podjął kluczową decyzję, która może zdefiniować jego przyszłość na najbliższe trzy lata.

    Zarówno parkiet.com, jak i pb.pl donoszą, że 30 marca 2026 roku zarząd Spyrosoft przyjął nową strategię grupy kapitałowej na lata 2026-2028. Co ważniejsze, tego samego dnia oficjalnie zakończono przegląd opcji strategicznych, który trwał od lutego 2025 roku.

    Priorytet: Inwestor, nie giełda

    I tu mamy największą zmianę. Po dogłębnej analizie Spyrosoft uznał, że pozyskanie inwestora strategicznego z rynku prywatnego jest obecnie bardziej atrakcyjne niż planowany wcześniej debiut na dużej, międzynarodowej giełdzie.

    „Pozyskanie inwestora, który będzie wspierać dalszy rozwój spółki, zaplanowane jest w horyzoncie najbliższych trzech lat, czyli w okresie realizacji ogłoszonej właśnie strategii” – czytamy w komunikacie przytoczonym przez pb.pl.

    Co to oznacza? Debiut giełdowy pozostaje w puli opcji, ale przestał być priorytetem. Głównym kierunkiem jest teraz znalezienie inwestora, który mógłby docelowo objąć w spółce nawet pakiet kontrolny. To wyraźny sygnał dostosowania do obecnych warunków rynkowych.

    Wielka transformacja: Od inżynierii do doradztwa napędzanego AI

    Nowa strategia to nie tylko zmiana w finansowaniu. To fundamentalna ewolucja modelu biznesowego.

    Celem jest przekształcenie Spyrosoft z dostawcy usług inżynierii oprogramowania w integratora zorientowanego na doradztwo. Kluczem do tej transformacji ma być sztuczna inteligencja, wykorzystywana na każdym etapie realizacji projektów i operacji.

    „Planując przyszłość Grupy Spyrosoft wyznaczyliśmy nowe kierunki strategiczne właśnie w świetle dynamicznego rozwoju AI” – powiedział prezes Konrad Weiske, cytowany przez pb.pl.

    Prezes wskazuje na rosnące zapotrzebowanie na wyspecjalizowane usługi branżowe, zorientowane na mierzalny wynik, oraz na rosnące znaczenie własnej wartości intelektualnej, w tym agentów AI.

    Sześć filarów wzrostu

    Jak Spyrosoft zamierza osiągnąć ten ambitny cel? Rozwój ma opierać się na sześciu kluczowych obszarach:

    1. Talent-as-a-Service – szybkie dostarczanie na żądanie wysoko wykwalifikowanych pracowników.
    2. Rozwijanie ekosystemów technologicznych.
    3. Dostarczanie dedykowanego oprogramowania na zamówienie.
    4. Wspieranie sektora publicznego.
    5. Licencjonowanie własności intelektualnej.
    6. Wykorzystywanie sztucznej inteligencji, zarówno wewnętrznie, jak i w projektach dla klientów.

    Grupa nie porzuca też swojej dotychczasowej siły. Dalej stawia na dywersyfikację branżową i geograficzną. W momencie publikacji strategii specjalizuje się w 16 różnych branżach i ma biura w 10 krajach na 4 kontynentach.

    Cele finansowe i plany akwizycji

    Na rok 2026 spółka podtrzymuje swoje twarde cele finansowe z poprzedniej strategii. Oczekiwania są wysokie:

    • Marża EBITDA na poziomie 11-14%.
    • Średni roczny wzrost przychodów w przedziale 25-35% (co odpowiada skumulowanemu rocznemu wskaźnikowi wzrostu na poziomie 33%).

    But wait, there’s more! Spyrosoft zapowiada dalsze wartościowe przejęcia, które mają służyć rozwojowi grupy, ze szczególnym uwzględnieniem dywersyfikacji branżowej i geograficznej. Wzrost ma być zarówno organiczny, jak i poprzez akwizycje.

    Co dalej?

    Kalendarz strategiczny jest już ustalony. Plany finansowe na okres po 2026 roku poznamy w 2027 roku, w ramach przewidywanej wtedy aktualizacji strategii. Natomiast konsolidacja udziałów w ramach Grupy Spyrosoft ma nastąpić w 2028 roku, przyjmując za rok referencyjny 2027.

    Podsumowując, Spyrosoft nie zwalnia tempa, ale zmienia bieg. Zamiast gonić za spektakularnym debiutem na międzynarodowej giełdzie, stawia na strategicznego partnera z rynku prywatnego i głęboką transformację w stronę doradztwa technologicznego napędzanego sztuczną inteligencją. Jeśli uda się zrealizować choć część tych założeń, kolejne trzy lata mogą być dla tej polskiej grupy niezwykle owocne.

  • Ropa za 200 dolarów? Makabryczny scenariusz Macquarie dla rynku naftowego

    Ropa za 200 dolarów? Makabryczny scenariusz Macquarie dla rynku naftowego

    Czy świat jest gotowy na baryłkę ropy za 200 dolarów? Analitycy z potężnego Macquarie Group nie wykluczają takiego scenariusza, a wszystko zależy od jednej, krytycznej cieśniny i kalendarza.

    W piątek rano kurs ropy Brent, globalnego benchmarku, spadał o 0,7 proc. do 101,18 USD. Nie dajcie się jednak zwieść tej chwilowej korekcie. Od rozpoczęcia wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego, cena surowca poszybowała w górę o około 40 proc.. A to może być dopiero przedsmak tego, co nadchodzi.

    Makabryczna prognoza: 200 USD za baryłkę

    Oto kluczowy warunek analityków Macquarie: cena ropy może wzrosnąć do rekordowych 200 USD za baryłkę, jeśli konflikt potrwa do czerwca, a Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana do tego czasu. Szacują oni prawdopodobieństwo takiego scenariusza na 40 proc..

    „Gdyby Cieśnina Ormuz pozostała zamknięta przez dłuższy czas, ceny musiałyby wzrosnąć na tyle wysoko, aby „zniszczyć” historycznie wysoki poziom globalnego popytu na ropę” – głosi raport banku.

    Ale jest też bardziej optymistyczna wizja. Scenariusz, w którym zakończenie wojny nastąpi do końca marca, ma 60 proc. szans. W takim przypadku ceny ropy mają gwałtownie spaść w nadchodzących miesiącach, ale nadal utrzymają się na poziomie sprzed wojny.

    Nie tylko nagłówki. Kluczowa jest długotrwałość

    Priyanka Sachdeva, analityczka w Phillip Nova, podkreśla, że rynek patrzy dalej niż na dzisiejsze wiadomości.

    „Cena ropy naftowej opiera się na długotrwałości wojny, a nie tylko na nagłówkach prasowych. Każde bezpośrednie uszkodzenie infrastruktury naftowej lub przedłużający się konflikt mogą zmusić rynki do szybkiego wzrostu cen” – powiedziała.

    I wojna się przedłuża. Wchodzi właśnie w piąty tydzień, a irański reżim nadal częściowo blokuje Cieśninę Ormuz. Do konfliktu przyłączyli się jemeńscy rebelianci Huti, wystrzeliwując rakiety w kierunku Izraela. Inwestorzy obawiają się, że zaczną oni ostrzeliwać statki w strategicznej cieśninie Bab al-Mandab.

    Rynki w trybie „wyższych przez dłuższy czas”

    Ed Yardeni, prezes Yardeni Research, zauważa, że globalne rynki akcji zaczynają już uwzględniać scenariusz „wyższych przez dłuższy czas” cen ropy i stóp procentowych. Ostrzega, że dalsza blokada Cieśniny Ormuz mogłaby pogłębić spadki na rynkach i zwiększyć ryzyko recesji.

    Niepewność, w tym możliwość większego zaangażowania USA, prawdopodobnie utrzyma wysoką zmienność aż do czasu normalizacji przepływów ropy. A sygnałów eskalacji nie brakuje.

    Geopolityczna beczka prochu

    Prezydent USA Donald Trump w wywiadzie dla „Financial Times” stwierdził, że jego preferowaną opcją wobec Iranu byłoby „odebranie mu ropy”, porównując to do działań w Wenezueli.

    Tymczasem „Washington Post” donosił, że Pentagon przygotowuje się do tygodni operacji lądowych w Iranie, w miarę jak tysiące amerykańskich żołnierzy przybywa na Bliski Wschód.

    David Roche z Quantum Strategy wskazuje, że rynki coraz bardziej uwzględniają możliwość interwencji lądowej oraz przejęcia kluczowego irańskiego hubu eksportowego na wyspie Chark, przez którą płynie około 90 proc. irańskiej ropy. Taki krok odciąłby Iranowi przychody, ale ryzykowałby pełną eskalacją.

    Arabia Saudyjska już działa, a historyczne rekordy blisko

    Po wybuchu wojny Arabia Saudyjska nie czekała. Przekierowała sporą część swojego eksportu ropy do terminali nad Morzem Czerwonym, wysyłając tam nawet 7 mln baryłek surowca dziennie.

    A tymczasem historyczny rekord cenowy z marca 2008 roku, kiedy baryłka kosztowała 145,65 USD, wydaje się coraz bliżej. Wówczas również powodem wzrostu były obawy o zablokowanie Cieśniny Ormuz. W tym roku cena ropy Brent rośnie już o 66 proc..

    Rynki wstrzymują oddech. Każdy kolejny tydzień konfliktu przybliża nas do nieznanych dotąd poziomów cenowych i geopolitycznej niepewności. Decyzje zapadną nie tylko w gabinetach dowódczych, ale także na salach handlowych na całym świecie.

  • Koniec ery 3G w Polsce. Twój stary telefon może już nie działać!

    Koniec ery 3G w Polsce. Twój stary telefon może już nie działać!

    Czy twój telefon komórkowy ma więcej niż dekadę? Jeśli tak, to najwyższy czas na poważną rozmowę o wymianie. Dlaczego? Bo era sieci 3G w Polsce właśnie dobiega końca, a operatorzy konsekwentnie wyłączają ostatnie nadajniki. To nie jest zapowiedź – to już się dzieje.

    Dlaczego operatorzy zabijają 3G?

    Wyłączenie sieci trzeciej generacji to kluczowy element technologicznej transformacji. Sieć 3G jest dziś uznawana za przestarzałą i mało efektywną. Zajmuje cenne pasmo częstotliwości, które operatorzy chcą przeznaczyć na nowocześniejsze i wydajniejsze rozwiązania.

    A te rozwiązania mają konkretne nazwy: 4G/LTE oraz 5G. Oferują one znacznie wyższą przepustowość, szybszy transfer danych, stabilniejsze połączenia i lepszą jakość rozmów. Są również tańsze w utrzymaniu i bardziej energooszczędne. To właśnie dlatego cała branża telekomunikacyjna odchodzi od przestarzałych technologii.

    Operator realizuje szeroką strategię rozwoju, koncentrując się na nowocześniejszych technologiach LTE i 5G – czytamy w serwisie Dziennik.pl.

    Harmonogram jest jasny. Kto już wyłączył?

    Proces wygaszania 3G w Polsce jest w pełnym toku, a harmonogramy operatorów są jednoznaczne. Oto jak to wygląda:

    • T-Mobile zakończył wyłączanie tej technologii w połowie 2023 roku.
    • Orange uporał się z tym z końcem 2025 roku, definitywnie wyłączając ostatnie nadajniki w paśmie 900 MHz.
    • Play rozpoczął wygaszanie wiosną ubiegłego roku.
    • Plus przygotowuje się do zastąpienia usług 3G rozwiązaniami opartymi na 4G/LTE.

    Sieć 3G działała w Polsce przez dwie dekady, umożliwiając pierwszy mobilny transfer danych z prędkościami mierzonymi w megabitach na sekundę. Teraz jej czas się skończył.

    Kto jest najbardziej zagrożony? Sprawdź swój telefon!

    Największe problemy czekają użytkowników starszych modeli telefonów, zwłaszcza wyprodukowanych przed 2012 rokiem. Konkretnie chodzi o:

    • Pierwsze smartfony z systemem Android w wersji 4.0 i starszych.
    • Wczesne modele iPhone’a – do iPhone’a 4 włącznie.
    • Klasyczne telefony komórkowe oraz starsze tablety wyposażone wyłącznie w modem 3G.

    Kłopot może dotyczyć również części urządzeń sprzed 2016 roku, które nie obsługują technologii 4G/LTE. W ich przypadku po wyłączeniu 3G zniknie dostęp do mobilnego internetu. A to oznacza brak możliwości korzystania z aplikacji wymagających sieci, komunikatorów, mobilnej bankowości, serwisów społecznościowych czy nawigacji online.

    Co musisz zrobić? Czas na upgrade

    Dla posiadaczy starszych urządzeń jedynym rozwiązaniem będzie wymiana telefonu na model obsługujący LTE (4G). Tylko takie smartfony pozwolą korzystać z szybkiego internetu i lepszej jakości połączeń głosowych (VoLTE). Orange podaje, że obecnie ponad 85% całego ruchu głosowego odbywa się już przez technologię VoLTE.

    Wymiana karty SIM na nowszą jest zazwyczaj bezpłatna, ale koszt samego telefonu spadnie na użytkownika. Najtańsze smartfony obsługujące sieć 4G kosztują obecnie około 400 do 500 złotych. Urządzenia ze wsparciem dla technologii 5G to wydatek rzędu od 1000 do nawet 1500 złotych.

    I tu ważna wiadomość: operatorzy nie przewidują systemowych dopłat ani rekompensat dla osób zmuszonych do wymiany sprzętu. Transformacja technologiczna postępuje, a użytkownicy muszą dostosować się do nowych realiów. Jeśli twój telefon nie ma LTE, to najwyższy czas rozejrzeć się za nowym modelem. Era 3G w Polsce właśnie się skończyła.

  • REGNON S.A. w ogniu powiadomień: trzy raporty w jeden dzień

    REGNON S.A. w ogniu powiadomień: trzy raporty w jeden dzień

    Czy w strukturach akcjonariatu REGNON S.A. właśnie trwa cicha rewolucja? Spółka z Katowic opublikowała w ciągu jednego dnia aż trzy raporty bieżące, wszystkie podpisane 29 marca 2026 roku przez prezesa Jerzego Rychlewskiego. To nie przypadek, a odpowiedź na konkretne, prawne powiadomienia od podmiotów zewnętrznych.

    Co się wydarzyło 19 marca?

    Tego dnia Zarząd REGNON S.A. otrzymał nie jedno, a dwa odrębne powiadomienia. Pierwsze przyszło od Capitaladvice OU, a drugie od Westcoast Invest OU. Oba dotyczyły nabycia lub zbycia znacznego pakietu akcji i zostały złożone w trybie ustawy o ofercie publicznej z 29 lipca 2005 roku.

    Zarząd Regnon S.A. z/s w Katowicach informuje, że w dniu 19 marca 2026 r. Spółka otrzymała powiadomienie od Capitaladvice OU… które przekazuje w załączeniu.

    Spółka do każdego raportu załączyła podpisane dokumenty zgłoszeniowe. To standardowa procedura, ale skala zdarzeń w jednym dniu zwraca uwagę.

    A potem nadeszło trzecie powiadomienie

    Ale to nie koniec komunikatów. Okazuje się, że 28 marca 2026 roku spółka otrzymała kolejne pismo, tym razem od Maryi Tsitovej. Temat? Wykaz akcjonariuszy posiadających co najmniej 5% liczby głosów na walnym zgromadzeniu.

    Ten raport został sporządzony na podstawie innego artykułu ustawy, ale cel jest jasny: transparentność struktury własnościowej. I znowu, załącznikiem był podpisany formularz.

    Dlaczego to ważne?

    Trzy raporty w tak krótkim czasie to wyraźny sygnał, że wokół REGNON S.A. jest ruch. Ustawa o ofercie publicznej nakłada na spółki obowiązek natychmiastowego informowania o takich zdarzeniach, co REGNON skrupulatnie wypełnił.

    Wszystkie komunikaty zostały opublikowane na parkiet.com, co zapewnia dostęp do informacji wszystkim inwestorom. Prezes Jerzy Rychlewski osobiście podpisał każdy z dokumentów, co podkreśla wagę tych zgłoszeń.

    Czy to początek większych zmian? Na razie wiemy tylko, że prawo działa, a spółka jest transparentna. Kolejne kroki pokaże czas i ewentualne kolejne raporty. Na pewno warto obserwować notowania!