Blog

  • Erbud wstrzymuje dywidendę i szykuje gruntowny przegląd. Co z fabryką modułów?

    Erbud wstrzymuje dywidendę i szykuje gruntowny przegląd. Co z fabryką modułów?

    Czy duża, zdywersyfikowana grupa budowlana może pozwolić sobie na wypłatę dywidendy, gdy jeden z jej kluczowych segmentów generuje milionowe straty? Zarząd ERBUD S.A. właśnie udzielił na to pytanie jasnej odpowiedzi, rekomendując zatrzymanie całego zysku w spółce. To jednak tylko część większej układanki, która właśnie się układa.

    Kapitał na przyszłość zamiast wypłat

    W dniu 8 kwietnia 2026 roku zarząd ERBUD S.A. podjął kluczową uchwałę. Zarekomendował, aby cały zysk netto za rok obrotowy 2025, wynoszący 40 101 111,59 zł, został przeznaczony na kapitał zapasowy spółki. Ostateczną decyzję podejmą akcjonariusze na Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu.

    „Przeznaczanie zysku netto Spółki w całości na kapitał zapasowy Spółki ma na celu zbudowanie silnej bazy kapitałowej Grupy Kapitałowej Spółki na nadchodzące lata obrotowe, w tym na potrzeby finansowania działalności operacyjnej Grupy Kapitałowej Spółki i realizowanych przez nią projektów” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

    Decyzja nie wzięła się znikąd. Zarząd wskazuje, że rekomendacja uwzględnia ocenę potrzeb kapitałowych niezbędnych do realizacji celów strategicznych grupy w nadchodzących latach, także w kontekście aktualnych warunków rynkowych.

    Przegląd strategiczny w toku

    Ale to nie wszystko. Okazuje się, że grupa, w której 33% akcji należy do niemieckiego Wolf & Mueller, a 21% do prezesa Dariusza Grzeszczaka, rozpoczęła przegląd opcji strategicznych dla swoich głównych linii biznesowych. Celem jest zapewnienie wzrostu wartości dla akcjonariuszy.

    „Działamy obecnie w bardzo dynamicznie zmieniającym się otoczeniu biznesowym. Tworzy to z jednej strony wiele wyzwań, z drugiej zaś szans rozwojowych dla tak dużej i zdywersyfikowanej organizacji, jak nasza” – skomentował w komunikacie prasowym prezes Dariusz Grzeszczak.

    Wśród potencjalnych opcji wymieniono reorganizację struktury grupy oraz pozyskanie dodatkowego finansowania (dług lub equity) dla spółek zależnych. Autorzy raportu zaznaczają jednak, że „harmonogram, jak i ostateczny rezultat przeglądu są niepewne”. Więcej szczegółów może pojawić się na czwartkowej konferencji wynikowej.

    Mocne nogi i jedna kulawa

    Dlaczego ten przegląd i decyzja o zatrzymaniu zysku są tak istotne? Odpowiedź kryje się w wynikach segmentowych za 2025 rok. Grupa jest mocno zdywersyfikowana: Erbud matka zajmuje się generalnym wykonawstwem, oddzielne spółki w Polsce i Niemczech odpowiadają za usługi serwisowe dla przemysłu, a uruchomiona pod koniec 2021 roku spółka MOD21 – za produkcję drewnianych modułów. W grupie jest też notowana od 2021 roku na GPW firma Onde, budująca instalacje OZE i drogi.

    I tu pojawia się kluczowy problem. Podczas gdy trzy „dojrzałe” linie biznesowe (budownictwo kubaturowe, usługi dla przemysłu w Polsce i za granicą oraz OZE/infrastruktura) wypracowały w sumie ponad 90 mln zł zysku operacyjnego – o prawie 25% więcej niż w 2024 roku – to segment budownictwa modułowego poniósł 69 mln zł straty operacyjnej. Strata pojawiła się już na poziomie brutto ze sprzedaży (23 mln zł), mimo niemal podwojenia przychodów tego segmentu do 174 mln zł.

    Portfel zamówień i plany na 2026 rok

    Mimo wyzwań, grupa nie stoi w miejscu. Na koniec grudnia 2025 roku wartość portfela zamówień wyniosła 2,46 mld zł. W tym na budownictwo kubaturowe przypadało 1,3 mld zł, na Onde 0,69 mld zł, a na usługi dla przemysłu za granicą i w kraju odpowiednio 0,18 mld zł i 0,17 mld zł. Fabryka MOD21 miała w portfelu zlecenia za 115 mln zł. Do realizacji w 2026 roku przypadało 2 mld zł z tego portfela.

    Co ciekawe, podczas gdy Erbud wstrzymuje się z dywidendą, jej spółka zależna Onde planuje wypłatę. Rada nadzorcza Onde zarekomendowała wypłatę 0,31 zł na akcję, co daje łączną kwotę 16,9 mln zł z 27,7 mln zł zysku netto (stopa dywidendy na poziomie 3,3%).

    Czy zatem decyzja o zatrzymaniu zysku i przegląd strategiczny to oznaka kłopotów, czy raczej przemyślany ruch w trudnym czasie? Wszystko wskazuje na to drugie. Jak podkreśla prezes Grzeszczak, „uznaliśmy, że to dobry moment, aby uważnie przyjrzeć się naszemu biznesowi, zidentyfikować obszary najbardziej perspektywiczne i tam się wzmocnić, a zreorganizować się tam, gdzie mamy potrzeby”. Czas pokaże, jakie konkretnie zmiany przyniesie ten proces.

    Źródło: parkiet.com

  • Gigant AI kontra górnicy Bitcoina: walka o gigawaty mocy i przyszłość rynku

    Gigant AI kontra górnicy Bitcoina: walka o gigawaty mocy i przyszłość rynku

    Czy sztuczna inteligencja właśnie stała się największym konkurentem dla wydobycia Bitcoina? Wszystko wskazuje na to, że tak, a na linii frontu tej bitwy o zasoby stoi firma Anthropic, która ogłosiła właśnie swoją największą w historii umowę.

    Nowy gracz w walce o tanią energię

    Firma Anthropic ogłosiła nawiązanie współpracy z Google i Broadcom w zakresie zapewnienia mocy obliczeniowej TPU nowej generacji o wartości „kilku gigawatów”. Umowa ma zostać wdrożona w 2027 roku, a sama firma określiła ją jako swoje najważniejsze dotychczasowe osiągnięcie. To nie wszystko – przychody Anthropic wzrosły z 9 mld dolarów na koniec 2025 roku do imponujących 30 mld dolarów w ujęciu rocznym.

    Podpisaliśmy umowę z Google i Broadcomem na dostawy gigawatów mocy obliczeniowej opartej na TPU nowej generacji, która zostanie uruchomiona w 2027 roku i będzie służyć do szkolenia oraz obsługi zaawansowanych modeli Claude — Anthropic (@AnthropicAI) 6 kwietnia 2026 r.

    Według serwisu Cambridge Tracker wydobycie Bitcoinów zużywa na całym świecie około 13–25 gigawatów mocy w trybie ciągłym. Fakt, że jedna firma AI zapewnia sobie dostęp do wielu gigawatów w ramach jednej umowy, pokazuje, jak szybko ta branża staje się równorzędnym konkurentem o tę samą infrastrukturę energetyczną.

    Dlaczego górnicy Bitcoina zmieniają front?

    Decyzja górników zmierza coraz wyraźniej w jednym kierunku. Firma Core Scientific przekierowała znaczną część mocy z kopania kryptowalut na infrastrukturę do hostingu sztucznej inteligencji w ramach umowy z CoreWeave. Firmy Iris Energy i Hut 8 zwiększyły swoje przychody z działalności w zakresie AI i wysokowydajnych obliczeń.

    Riot Platforms, MARA Holdings i Genius Group poinformowały w zeszłym tygodniu o sprzedaży ponad 19 000 BTC ze swoich zasobów. To sugeruje, że kopanie przestaje się opłacać przy obecnych cenach i poziomie trudności.

    Górnik Bitcoina dysponujący mocą obliczeniową rzędu jednego gigawata osiąga przychody, które zależą od ceny Bitcoina i trudności sieci. Ten sam gigawat wynajęty firmie zajmującej się AI zapewnia stałą stawkę z przewidywalnymi przepływami pieniężnymi.

    Przy cenie Bitcoina wynoszącej 69 000$, trudności w wydobywaniu na rekordowo wysokim poziomie oraz rosnących kosztach energii, wynajem rozwiązań AI często okazuje się bardziej opłacalny.

    Sukces, który staje się wyzwaniem

    Anthropic w połowie lutego informował, że osiągnął 14 mld dol. przychodów w ujęciu rocznym. Niespełna dwa miesiące później ta liczba wzrosła do ponad 30 mld dol. Jeśli uda się utrzymać to tempo, firma odnotuje czwarty rok z rzędu ponad dziesięciokrotny wzrost przychodów.

    Ale ten sukces ma swoją cenę. W ramach rozszerzonej współpracy z Google i Broadcomem Anthropic ma uzyskać dostęp do ok. 3,5 GW mocy opartej na TPU od 2027 r., choć Broadcom zastrzega, że skala wykorzystania tej infrastruktury zależy od dalszego sukcesu komercyjnego spółki.

    Brak dostępu do mocy obliczeniowej jest największym wyzwaniem stojącym przed twórcami modeli Claude. Firma w pewnym sensie stała się ofiarą swojego sukcesu – modele stały się tak popularne, że nie jest ona w stanie zapewnić użytkownikom nieprzerwanego dostępu.

    Koszt szybkiego wzrostu

    W ubiegłym tygodniu Anthropic ogłosił dwie niepopularne zmiany. Pierwszą było obniżenie limitów konsumpcji tokenów w godzinach szczytu dla zasubskrybowanych użytkowników. Drugą – finalne odcięcie użytkowników planów Pro i Max od finansowania OpenClaw limitami wbudowanymi w subskrypcję.

    Wiele osób, widząc, jak to ostatnio działa w praktyce, postanowiło przenieść swoje projekty do konkurencji. Niektórzy klienci zaczęli zwracać uwagę na jeszcze jeden problem: według nich Claude Code w marcu stał się „głupszy”.

    Według raportu opublikowanego na platformie Github, nowsze wersje tego narzędzia gorzej radzą sobie ze skomplikowanymi, wieloetapowymi zadaniami. Anthropic twierdzi, że to najprawdopodobniej błąd, a nie ukryta optymalizacja.

    Co dalej z wydobyciem Bitcoina?

    Nie oznacza to jednak, że wydobywanie Bitcoina wymiera. Moc obliczeniowa sieci nadal osiąga rekordowe poziomy powyżej 1 zetahasha na sekundę.

    Górnicy, którzy przetrwają obecny cykl, mogą jednak mniej przypominać przedsiębiorstwa energetyczne zajmujące się wydobywaniem Bitcoina, a bardziej firmy infrastrukturalne, które przy okazji wydobywają Bitcoina, udostępniając swoje rzeczywiste aktywa w postaci taniej energii na dużą skalę dla branży AI.

    Rozbudowa mocy obliczeniowej AI to dziś jedno z głównych źródeł wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną w Stanach Zjednoczonych. Pojawia się w momencie, gdy górnicy Bitcoina decydują, czy wydobywać Bitcoiny, czy wynająć swoją infrastrukturę firmom zajmującym się AI. Walka o gigawaty właśnie się rozpoczęła na dobre.

  • Skarbówka pod ostrzałem donosów. Ale czy to oznacza, że Polacy masowo oszukują?

    Skarbówka pod ostrzałem donosów. Ale czy to oznacza, że Polacy masowo oszukują?

    Czy Polacy stali się nagle narodem skrupulatnych strażników prawa podatkowego, czy może po prostu… bardziej złośliwych sąsiadów? Dane są jednoznaczne: Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) jest zasypywana zgłoszeniami. Ale prawdziwa historia kryje się w motywacjach tych, którzy je wysyłają.

    Liczby nie kłamią: wzrost jest wyraźny

    W 2025 roku do szesnastu izb administracji skarbowej wpłynęło 84,4 tys. informacji sygnalnych. To solidny skok – o 5,8% więcej niż w 2024 roku (79,8 tys.) i aż o 10,6% w porównaniu z 2023 rokiem (76,3 tys.). Trend wzrostowy jest więc niepodważalny.

    Ale tutaj pojawia się pierwsze „ale”.

    „Sam wzrost liczby informacji sygnalnych nie musi oznaczać pogorszenia poziomu przestrzegania prawa podatkowego. Może on świadczyć raczej o większej aktywności społecznej i zaufaniu do instytucji państwa” – komentuje dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC i była naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej UKS w Gdańsku.

    Mroczna strona donosicielstwa: konflikty osobiste

    Oto kluczowy wątek tej historii. Eksperci i urzędnicy zgodnie wskazują, że nawet do 70% zgłoszeń bywa motywowanych konfliktami osobistymi. Mowa o sąsiedzkich animozjach, napięciach rodzinnych, sporach rozwodowych czy zawodowej zazdrości.

    „Informacje sygnalne bywają niestety wykorzystywane nie tylko w trosce o przestrzeganie prawa, lecz także jako narzędzie rozwiązywania prywatnych konfliktów” – dodaje dr Wojciechowska.

    Przykład? Sygnalista donosi, bo sąsiadka, która „nie pracuje”, nagle jeździ nowym autem. Tymczasem ona po prostu pracuje zdalnie. Nowy dom, samochód czy widoczny dobrobyt bywają postrzegane nie jako sukces, ale jako potencjalne nadużycie.

    Kto najczęściej donosi i jak to robi?

    Portret typowego sygnalisty jest dość wyraźny. Najczęściej autorami doniesień są:

    • Pracownicy,
    • Członkowie rodziny,
    • Sąsiedzi,
    • Kontrahenci.

    A jak donoszą? Zgłoszenia trafiają do urzędów zarówno tradycyjnie (poczta, biuro podawcze), jak i elektronicznie. I tu kolejna ważna cecha: przeważająca większość ma charakter anonimowy. Tylko niewielki odsetek jest podpisany imieniem i nazwiskiem.

    „Fakt, że zgłoszenia mogą być anonimowe, ma duże znaczenie. Z jednej strony zwiększa poczucie bezpieczeństwa (…), z drugiej strony może sprzyjać zgłoszeniom mniej przemyślanym” – analizuje mec. Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.

    Dlaczego w ogóle tyle osób donosi?

    Przyczyn jest kilka. Sebastian Polański z Referatu Komunikacji IAS we Wrocławiu wskazuje na rosnącą świadomość prawną podatników, ułatwioną przez dostępność opracowań w internecie i kampanie edukacyjne KAS.

    Nie bez znaczenia jest też sytuacja gospodarcza. Inflacja sprawia, że obywatele są bardziej wyczuleni na nieuczciwe zarabianie czy unikanie opodatkowania. Do tego dochodzą media, które nagłaśniają sprawy, gdzie donos przyniósł realny skutek, wzmacniając motywację innych.

    Wyzwanie dla skarbówki: selekcja i weryfikacja

    Mimo wzrostu, roczna liczba zgłoszeń w kontekście milionów podatników i skali gospodarki nie jest uznawana za astronomiczną. Mec. Międlar-Adamska określa ją raczej jako „umiarkowaną”.

    Jednak jest na tyle duża, że stanowi poważne wyzwanie logistyczne.

    „Wymaga od administracji skarbowej sprawnego systemu wstępnej selekcji i weryfikacji zgłoszeń” – podkreśla prawniczka. Problem w tym, że wiele zgłoszeń jest bardzo ogólnych, opartych na domysłach i często uniemożliwia jakąkolwiek weryfikację. To pochopne sygnały, które obciążają urzędników, utrudniając wykrywanie prawdziwych naruszeń.

    Kluczowe jest więc wnikliwe weryfikowanie każdego sygnału i oddzielanie tych uzasadnionych od tych, które są jedynie pochodną emocji lub osobistych porachunków.

    Podsumowując, rosnąca fala donosów do skarbówki to zjawisko wielowymiarowe. Z jednej strony może świadczyć o większym zaufaniu do instytucji i aktywności obywatelskiej. Z drugiej – odsłania mniej chlubne oblicze ludzkich relacji, gdzie zazdrość i konflikty znajdują ujście w anonimowym formularzu. Dla KAS oznacza to przede wszystkim konieczność bycia czujnym nie tylko na przestępstwa podatkowe, ale także na ludzkie emocje.

  • Wielton w trybie oszczędności. Kolejna wielka inwestycja odłożona na później

    Wielton w trybie oszczędności. Kolejna wielka inwestycja odłożona na później

    Czy największy polski producent naczep i przyczep musi radykalnie zmienić kurs? W obliczu spowolnienia w transporcie, Grupa Wielton kolejny raz wstrzymuje kluczowe wydatki, stawiając na przetrwanie.

    Ministerstwo cofa wsparcie

    Spółka-córka, Wielton Reefer, otrzymała decyzję ministra finansów i gospodarki o uchyleniu decyzji zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (ŁSSE) o wsparciu dla budowy nowej fabryki w Bełchatowie. Dlaczego? Jak wyjaśnia firma w komunikacie: „Uchylenie decyzji o wsparciu jest wynikiem dostosowania parametrów realizacji projektu inwestycyjnego do aktualnych uwarunkowań operacyjnych i finansowych Grupy Wielton, w tym w szczególności optymalizacji struktury finansowania oraz zwiększenia elastyczności w zakresie harmonogramu ponoszenia nakładów inwestycyjnych”.

    Dobra wiadomość? Nie poniesiono jeszcze istotnych nakładów, więc decyzja nie wpływa znacząco na sytuację finansową grupy.

    Co miało powstać w Bełchatowie?

    Plan był ambitny. Inwestycja o wartości 80 mln zł miała na celu utworzenie zakładu produkującego naczepy typu chłodnia oraz wybrane komponenty do innych naczep, w szczególności ścian i dachów do naczep typu furgon i zabudowy 3,5 t. Firma zapewnia jednak, że projekt budowy kompetencji w obszarze chłodni pozostaje elementem długoterminowej strategii. Ale…

    „Wielton Reefer kontynuuje działania związane z przygotowaniem i realizacją inwestycji w Bełchatowie, przy czym zakres i tempo realizacji projektu będą dostosowywane do bieżącej sytuacji rynkowej oraz priorytetów w zakresie zarządzania płynnością” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

    To nie pierwszy raz w tym roku

    Tu historia się powtarza. To już druga duża inwestycja, z której Wielton rezygnuje w 2026 roku. W styczniu grupa odstąpiła od planów realizacji projektu cyfryzacji i robotyzacji o wartości 140 mln zł, mimo możliwości sfinansowania połowy nakładów środkami z KPO.

    Przyczyna? Pogorszenie koniunktury w branży transportowej w Europie i spadek popytu. W efekcie, już w maju zeszłego roku zarząd zrewidował plany inwestycyjne na 2025 rok, ograniczając je do około 46 mln zł.

    Ratunek od głównego akcjonariusza

    W ramach walki o utrzymanie płynności, spółka została właśnie dokapitalizowana kwotą 30 mln zł przez głównego akcjonariusza. To już druga taka operacja w ciągu ostatnich 10 miesięcy. Jednak analitycy patrzą na to ostrożnie.

    Adam Zajler, analityk BM Banku Millennium, komentuje: „W kontekście emisji i dokapitalizowania w wysokości 30 mln zł oceniłbym tę kwotę raczej jako bufor wspierający niż rozwiązanie problemu kapitałowego… ta skala dokapitalizowania może okazać się niewystarczająca, jeśli odbudowa EBITDA i dodatnich przepływów w 2026 r. będzie wolniejsza od oczekiwań”.

    Jaka jest perspektywa?

    Pierwsze sygnały poprawy już są – po wynikach za III kwartał 2025 r. spółka mówiła o backlogu odpowiadającym około trzem miesiącom produkcji i lepszych sygnałach z rynku. Ale ostrożność pozostaje.

    Jak zauważa analityk, wszystko zależy od skali i tempa odbicia gospodarczego w Europie Zachodniej. Priorytetami firmy są teraz płynność i powrót do rentowności, a inwestycje ograniczono do niezbędnych projektów.

    Podsumowując, scenariusz na 2026 rok? Analityk zakłada bardziej prawdopodobną powolną poprawę niż mocne odbicie. Wielton zaciska pasa, gotując się na dalsze wyzwania.

    Źródło: Parkiet

  • The Dust S.A. ma nową Radę Nadzorczą! Oto piątka, która przejmuje stery

    The Dust S.A. ma nową Radę Nadzorczą! Oto piątka, która przejmuje stery

    Czy to początek nowej ery w The Dust S.A.? Spółka właśnie dokonała kluczowej zmiany na najwyższym szczeblu nadzoru, a wszystko to podczas jednego, intensywnego dnia.

    Nadzwyczajne Walne w akcji

    8 kwietnia 2026 roku – ta data zapisze się w historii spółki. To właśnie wtedy odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie The Dust S.A. I musimy przyznać, że poszło jak po maśle!

    Według oficjalnego komunikatu opublikowanego przez portal Parkiet.com, podczas zgromadzenia nie odstąpiono od rozpatrzenia żadnego punktu porządku obrad. Co więcej, do protokołu nie zgłoszono żadnych sprzeciwów, a wszystkie planowane uchwały zostały podjęte. To rzadki przykład korporacyjnej harmonii.

    „Podczas NWZ nie odstąpiono od rozpatrzenia któregokolwiek z punktów planowanego porządku obrad, do protokołu nie zgłoszono sprzeciwów oraz nie było uchwał objętych porządkiem obrad, które nie zostały podjęte przez NWZ” – czytamy w raporcie.

    Ale to nie koniec dobrej passy. Wszystkie podjęte decyzje weszły w życie natychmiast po ich uchwaleniu. Nie ma tu mowy o okresach przejściowych czy opóźnieniach – nowy rozdział zaczyna się tu i teraz.

    Nowa twarz (a właściwie pięć twarzy) nadzoru

    O co tyle szumu? O najważniejszą zmianę personalną w spółce! Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie podjęło kluczowe uchwały dotyczące składu Rady Nadzorczej na nową kadencję.

    I tu mamy prawdziwą bombę informacyjną. Do rady weszło aż pięciu nowych członków:

    1. Bogusław Kisielewski
    2. Dawid Muszkiet
    3. Szymon Kuliński
    4. Radosław Buczyński
    5. Andrii Tsependa

    To nie jest kosmetyczna zmiana, to kompletna wymiana składu najwyższego organu nadzorczego. Każda z tych osób wniesie do spółki swoje unikalne doświadczenie i perspektywę.

    Co ciekawe, spółka nie poprzestała na suchym ogłoszeniu nazwisk. W załącznikach do raportu znalazły się pełne życiorysy wszystkich nowo powołanych członków rady. To przejrzystość, którą inwestorzy doceniają.

    Oficjalne pieczątki i podpisy

    Żadna poważna decyzja korporacyjna nie może się obejść bez formalności. W tym przypadku wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.

    Raport został oficjalnie podpisany przez Jakuba Wolffa, Prezesa Zarządu The Dust S.A., dokładnie 8 kwietnia 2026 roku o godzinie 22:55:50. To on, jako najwyższy przedstawiciel zarządu, potwierdził prawidłowy przebieg całej procedury.

    Warto zwrócić uwagę na samą strukturę komunikatu. Spółka działała z chirurgiczną precyzją, publikując nie tylko streszczenie, ale i pełne dokumenty w załącznikach. Znajdziemy tam między innymi plany podziału i ich suplementy, co sugeruje, że zmiany w radzie nadzorczej mogą być częścią szerszych procesów restrukturyzacyjnych w spółce.

    Co to oznacza dla spółki?

    Zmiana całego składu Rady Nadzorczej to zawsze sygnał wysyłany do rynku. W przypadku The Dust S.A. wygląda to na zaplanowaną, płynną transformację, a nie na reakcję na kryzys.

    Brak sprzeciwów podczas zgromadzenia i pełna realizacja agendy wskazują na wewnętrzny konsensus co do kierunku zmian. Nowa rada, złożona z pięciu osób, zaczyna pracę z czystą kartą i pełnym mandatem od walnego zgromadzenia.

    Kluczowe będzie teraz to, jak nowi członkowie rady wykorzystają swoje doświadczenie, którego ślady znajdziemy w załączonych życiorysach. Czy pchną spółkę w stronę nowych inwestycji? A może skupią się na optymalizacji obecnych działań?

    Jedno jest pewne – w The Dust S.A. zakończył się pewien etap, a rozpoczął się nowy. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie z 8 kwietnia 2026 roku na długo zapisze się w kronikach spółki jako moment przełomowy. Teraz czas obserwować, jak nowa Rada Nadzorcza poprowadzi spółkę przez kolejne kwartały.

  • Medard SA wreszcie poda datę publikacji zaległego raportu. Co dalej?

    Medard SA wreszcie poda datę publikacji zaległego raportu. Co dalej?

    Czy spółka Medard SA w końcu wywiązuje się ze swoich obowiązków informacyjnych? Po długim oczekiwaniu inwestorzy otrzymali konkretną datę. Zarząd spółki ogłosił, że zaległy raport kwartalny za II kwartał 2024 roku ujrzy światło dzienne już 10 kwietnia 2026 roku. To ważny sygnał dla rynku.

    Kluczowa informacja dla inwestorów

    Komunikat jest jasny i pochodzi bezpośrednio od zarządu. W oficjalnym oświadczeniu czytamy:

    „Zarząd spółki MEDARD S.A. informuje, że spółka zamierza opublikować w dniu 10 kwietnia 2026 r. zaległy raport kwartalny za II kwartał 2024 r.”

    To nie jest żaden wstępny harmonogram czy mglista zapowiedź. To konkretny termin, na który teraz wszyscy będą czekać. Decyzja została podpisana przez Arkadiusza Sieradzkiego, prezesa zarządu, co nadaje jej oficjalny i wiążący charakter.

    A co z pozostałymi raportami?

    Tu pojawia się kolejna istotna informacja. Zarząd Medard SA zapowiada, że informacje o dacie publikacji pozostałych raportów okresowych będą przekazywane przed ich publikacją. To oznacza, że spółka prawdopodobnie pracuje nad uporządkowaniem całej zaległej dokumentacji, ale na razie skupia się na tym jednym, konkretnym terminie.

    Ciekawostką jest fakt, że w tym samym dniu, 8 kwietnia 2026 roku, spółka opublikowała również komunikat dotyczący raportu za I kwartał 2024 roku. Ten komunikat, również podpisany przez prezesa Sieradzkiego, wskazywał jednak, że jego treść znajduje się wyłącznie w załącznikach. To pokazuje, że proces publikacji raportów jest w toku.

    Dlaczego to takie ważne?

    Terminowość i przejrzystość informacji to podstawa zaufania na rynku kapitałowym. Publikacja zaległego raportu za II kwartał 2024 roku, z ponad półtorarocznym opóźnieniem, jest kluczowym krokiem w przywracaniu standardów komunikacji. Inwestorzy wreszcie otrzymają wgląd w wyniki z tego okresu.

    Wszystkie oczy są teraz zwrócone na 10 kwietnia 2026 roku. To dzień, w którym Medard SA ma szansę zacząć odbudowywać wiarygodność. Czy spółka dotrzyma słowa? Okaże się już bardzo soon.

    Informacja pochodzi z oficjalnego komunikatu giełdowego opublikowanego przez Parkiet.com.

  • Wiceprezydent Vance leci do Islamabadu. USA i Iran siadają do stołu w sobotę

    Wiceprezydent Vance leci do Islamabadu. USA i Iran siadają do stołu w sobotę

    Czy po miesiącach napięć i przerwanych rozmów w Genewie, Waszyngton i Teheran są w końcu gotowi na przełom? Biały Dom ogłosił właśnie konkretny plan działania, a data jest już ustalona.

    Pierwsza runda bezpośrednich rozmów pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem odbędzie się w sobotę w Islamabadzie. To oficjalna zapowiedź rzeczniczki Białego Domu, Karoline Leavitt. I choć walki na Bliskim Wschodzie nadal trwają, amerykańska delegacja pakuje już walizki.

    Kto poleci do Pakistanu?

    Na czele zespołu negocjacyjnego stanie sam wiceprezydent USA J.D. Vance. Leavitt podkreśliła, że Vance, znany ze swoich antyinterwencjonistycznych poglądów, od początku odgrywał czołową rolę w tych rozmowach.

    Dołączy do niego dwóch doświadczonych graczy: specjalny wysłannik Steve Witkoff oraz Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa. To nie jest ich pierwszy raz – obaj brali już udział w negocjacjach z Iranem w Genewie, które zostały przerwane przez atak USA i Izraela na Iran 28 lutego.

    „Mogę ogłosić, że prezydent wysyła swój zespół negocjacyjny pod przewodnictwem wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych J.D. Vance’a, specjalnego wysłannika Witkoffa i pana Kushnera do Islamabadu na rozmowy w ten weekend” – powiedziała rzeczniczka Białego Domu.

    Czerwone linie i „lista życzeń”

    Tło tych rozmów jest niezwykle złożone. Mimo ogłoszonego rozejmu, w regionie wciąż dochodzi do starć, w tym irańskich ataków na państwa Zatoki Perskiej. Co więcej, cieśnina Ormuz pozostaje w dużej mierze zablokowana.

    Ale jest i iskierka nadziei. Leavitt poinformowała, że Iran zgodził się na otwarcie Cieśniny Ormuz, choć publicznie Teheran mówi co innego. Zapowiedziała też, że prezydent Trump będzie pilnował przestrzegania tych ustaleń.

    A co z przedmiotem samych negocjacji? Rzeczniczka ostro skrytykowała media za przedstawianie irańskiej 10-punktowej „listy życzeń” jako podstawy do rozmów. Jej zdaniem pierwotna propozycja Iranu była „śmieszna” i wylądowała w koszu.

    Tu jednak pojawia się kluczowy zwrot. Iran przysłał później poprawioną i „bardziej rozsądną” propozycję, również 10-punktową, którą Trump uznał za punkt wyjścia. Szczegóły nie są znane, ale amerykańskie „czerwone linie” pozostają jasne: Iran nigdy nie może zdobyć broni jądrowej i musi przestać wzbogacać uran. Według Leavitt, Iran miał dać do zrozumienia, że przekaże swoje zapasy wzbogaconego uranu.

    Groźby, które przyniosły efekt?

    Rzeczniczka nie wahała się też bronić ostrej retoryki prezydenta Trumpa, w tym jego wtorkowej groźby, że „w nocy zginie cała cywilizacja Iranu”.

    „Myślę, że to bardzo, bardzo poważna groźba ze strony prezydenta skłoniła irański reżim do klęknięcia i poproszenia o zawieszenia broni. To nie była pusta groźba” – stwierdziła Leavitt.

    Potwierdziła również, że rozejm nie obejmuje izraelskich uderzeń na Hezbollah w Libanie – co zdaniem Iranu jest złamaniem zawieszenia broni. Na pytanie o doniesienia o roli Chin w przełomie, przyznała, że doszło do rozmów „na najwyższym szczeblu” między Waszyngtonem a Pekinem.

    Sobota w Islamabadzie. To data, na którą teraz patrzy cały świat. Czy rozmowy, które raz już zostały przerwane atakiem, tym razem zakończą się sukcesem? Amerykańska delegacja jest w drodze, a stawka jest nieprawdopodobnie wysoka.

  • Bank Millennium szacuje ogromne rezerwy na ryzyko prawne. Kwoty robią wrażenie

    Bank Millennium szacuje ogromne rezerwy na ryzyko prawne. Kwoty robią wrażenie

    Czy banki w Polsce wciąż zmagają się z konsekwencjami kredytów frankowych? Najnowszy komunikat Banku Millennium nie pozostawia złudzeń – ryzyko prawne związane z tym portfelem wciąż jest realne i bardzo kosztowne. Zarząd banku właśnie oszacował, ile będzie musiał odłożyć na ten cel tylko w pierwszym kwartale 2026 roku.

    A kwoty są naprawdę znaczące.

    Twarde liczby: 190 milionów złotych od samego Millennium

    Zgodnie z raportem bieżącym nr 11/2026, Zarząd Banku Millennium S.A. poinformował, że szacunkowa wartość rezerw na ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami hipotecznymi udzielonymi przez Bank wynosi 190 milionów złotych. Chodzi o rezerwy, które mają zostać utworzone właśnie w I kwartale 2026 roku.

    To oficjalne dane, które bank był zobowiązany ujawnić na podstawie przepisów o informacjach poufnych (art. 17 ust. 1 Rozporządzenia MAR).

    „Zarząd Banku Millennium S.A. [Bank] informuje, iż szacunkowa wartość rezerw na ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami hipotecznymi udzielonymi przez Bank, utworzonych w I kwartale 2026 r. wynosi 190 milionów złotych.”

    Ale to nie wszystko. Dochodzi spadek po Euro Banku

    Tu pojawia się druga, istotna część układanki. Bank Millennium szacuje bowiem, że konieczne będzie utworzenie dodatkowych rezerw związanych z portfelem kredytów udzielonych niegdyś przez były Euro Bank S.A..

    I tutaj kluczowy szczegół: te dodatkowe 36 milionów złotych rezerw, jak podkreśla bank, mają zostać utworzone bez wpływu na wynik finansowy. Oznacza to, że nie obciążą one zysku lub straty banku w tym okresie, ale są przewidziane jako zabezpieczenie na przyszłość.

    Kiedy poznamy ostateczne liczby?

    Szacunki to jedno, a ostateczne, zatwierdzone liczby w sprawozdaniu finansowym to drugie. Bank Millennium precyzyjnie wskazał datę, kiedy cała finansowa prawda ujrzy światło dzienne.

    Ostateczna wartość rezerw na ryzyko prawne za pierwsze trzy miesiące 2026 roku zostanie podana do publicznej wiadomości w sprawozdaniu finansowym za I kwartał 2026 r.. Jego publikacja jest zaplanowana na konkretny dzień: 28 kwietnia 2026 roku.

    Do tego czasu przedstawione wartości 190 mln zł i 36 mln zł pozostają szacunkami, ale pochodzącymi bezpośrednio od zarządu instytucji. To silny sygnał dla inwestorów i analityków, czego można się spodziewać w nadchodzących wynikach.

    Co to oznacza dla banku?

    Utworzenie rezerw na taką skalę to zawsze znaczący ruch w bilansie. Kwota 190 milionów złotych bezpośrednio związana z własnym portfelem kredytów frankowych Banku Millennium pokazuje, że instytucja nadal bardzo poważnie traktuje ryzyko prawne płynące z tej historycznej ekspozycji.

    Dodatkowe 36 milionów złotych dla portfela po Euro Banku, choć bez wpływu na wynik, również wskazuje na ciągłą potrzebę zarządzania dziedzictwem prawnym po przejętych aktywach. To kompleksowe podejście do problemu.

    Raport został sporządzony i podpisany 8 kwietnia 2026 roku przez wiceprezesa zarządu, Fernando Bicho. To on, reprezentując zarząd banku, oficjalnie przekazał te informacje do Komisji Nadzoru Finansowego i inwestorów.

    Podsumowanie: Czekamy na finał 28 kwietnia

    Bank Millennium nie pozostawia rynku w niepewności. Z wyprzedzeniem, zgodnie z wymogami regulacyjnymi, komunikuje szacunkowe obciążenia na nadchodzący kwartał. Łączna kwota rezerw, o których mowa, sięga 226 milionów złotych, z czego lwia część bezpośrednio wpłynie na księgi banku.

    Czy szacunki się potwierdzą? Odpowiedź poznamy za niecałe trzy tygodnie. 28 kwietnia 2026 roku publikacja sprawozdania finansowego rozstrzygnie wszystko. Do tego czasu liczby 190 mln zł i 36 mln zł będą kluczowymi danymi do analizy perspektyw jednego z ważniejszych graczy na polskim rynku bankowym.

    Śledźcie dalsze komunikaty – temat z pewnością będzie się rozwijał wraz z publikacją pełnych wyników kwartalnych.

  • ONDE i ERBUD publikują raporty za 2025 rok. Oto kluczowe liczby

    ONDE i ERBUD publikują raporty za 2025 rok. Oto kluczowe liczby

    Czy rok 2025 był dla polskich spółek budowlanych czasem wzrostu czy konsolidacji? Odpowiedzi przynoszą właśnie opublikowane skonsolidowane raporty roczne. Dwie wiodące spółki, ONDE S.A. i ERBUD S.A., ujawniły swoje wyniki finansowe, dając inwestorom pełen obraz minionego roku.

    ONDE S.A.: Wzrost przychodów, spadek zysków

    Grupa ONDE odnotowała w 2025 roku przychody netto na poziomie 864,1 mln zł, co oznacza wzrost w porównaniu z 803,9 mln zł z 2024 roku. W euro było to odpowiednio 203,9 mln EUR wobec 186,8 mln EUR.

    Zysk netto z działalności kontynuowanej wyniósł jednak 18,9 mln zł (4,5 mln EUR), co jest wynikiem niższym niż rok wcześniej (30,3 mln zł lub 7,0 mln EUR). Podobny trend widać w zysku operacyjnym, który spadł do 37,6 mln zł z 46,1 mln zł.

    Raport powinien zostać przekazany Komisji Nadzoru Finansowego, spółce prowadzącej rynek regulowany oraz do publicznej wiadomości za pośrednictwem agencji informacyjnej zgodnie z przepisami prawa.

    Kapitały własne grupy wzrosły nieznacznie do 359,7 mln zł. Warto odnotować, że średnia ważona liczba akcji zwykłych pozostała niezmienna na poziomie 54 512 759 sztuk, a zysk na akcję wyniósł 0,35 zł.

    ERBUD S.A.: Rekordowe przychody, ale straty netto

    Sytuacja w Grupie ERBUD prezentuje się inaczej. Spółka zanotowała imponujący wzrost przychodów netto do 3 258,2 mln zł (768,9 mln EUR) z 2 979,8 mln zł (692,3 mln EUR) w 2024 roku.

    Niestety, pod koniec roku widoczna jest strata. Zysk operacyjny utrzymał się na podobnym poziomie (21,0 mln zł), ale ostatecznie Grupa ERBUD zamknęła rok stratą netto z działalności kontynuowanej na poziomie -28,3 mln zł (-6,7 mln EUR). Dla porównania, w 2024 roku strata netto wyniosła -17,2 mln zł.

    Stratę przypadającą akcjonariuszom jednostki dominującej oszacowano na -35,8 mln zł. Aktywa razem grupy wyniosły 1 987,3 mln zł, a kapitał własny 572,7 mln zł.

    Pełny pakiet dokumentów

    Publikacja to nie tylko suche liczby. Oba podmioty udostępniły komplet dokumentów, w tym skonsolidowane sprawozdania finansowe, sprawozdania zarządów z działalności oraz opinie biegłych rewidentów.

    Co istotne, w zestawie znalazły się również raporty z atestacji sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju za rok 2025. To pokazuje, że ESG (Environmental, Social, Governance) przestaje być tylko modnym hasłem, a staje się standardem raportowania.

    Kursy i przeliczenia

    Wszystkie dane finansowe zostały przeliczone na euro według ściśle określonych zasad. Do przeliczenia aktywów i pasywów na koniec roku użyto średnich kursów NBP z 31 grudnia: 4,2267 zł/EUR za 2025 rok i 4,2730 zł/EUR za 2024 rok.

    Z kolei pozycje rachunku zysków i strat przeliczono przy użyciu średniej arytmetycznej średnich kursów miesięcznych: 4,2372 zł/EUR dla 2025 roku i 4,3042 zł/EUR dla roku 2024.

    Teraz inwestorzy i analitycy mają pełen materiał do szczegółowej analizy. Kluczowe będzie zrozumienie, co stało za spadkiem rentowności ONDE oraz pogłębieniem strat w ERBUDZIE przy jednoczesnym, silnym wzroście przychodów. Odpowiedzi warto szukać w szczegółowych sprawozdaniach zarządów, które są częścią publikacji.

    Dokumenty, podpisane w formacie XAdES, są już dostępne dla wszystkich zainteresowanych. To kolejny krok w stronę transparentności i dostępu do informacji na polskim rynku kapitałowym.

  • ONDE S.A. z kolejną rekomendacją dywidendy. Akcjonariusze znów mogą liczyć na 0,31 zł na akcję?

    ONDE S.A. z kolejną rekomendacją dywidendy. Akcjonariusze znów mogą liczyć na 0,31 zł na akcję?

    Czy polski lider zielonej energii znów podzieli się zyskiem z inwestorami? Zarząd ONDE S.A. właśnie przedstawił swoją propozycję, a wygląda na to, że dla akcjonariuszy może to być miła powtarzalność.

    Stały punkt w kalendarzu inwestora?

    W dniu 8 kwietnia 2026 roku zarząd spółki ONDE S.A. podjął uchwałę w sprawie rekomendacji podziału zysku za rok obrotowy zakończony 31 grudnia 2025 roku. To już trzeci rok z rzędu, gdy zarząd proponuje tę samą wysokość wypłaty na pojedynczą akcję.

    Zgodnie z podjętą uchwałą Zarząd Spółki rekomenduje… podział zysku netto… w kwocie 27.703.568,92 PLN… na wypłatę dywidendy… w wysokości 0,31 PLN na 1 akcję.

    I tu pojawia się kluczowy szczegół. Ta kwota 0,31 zł na akcję jest dokładnie taka sama, jaką spółka wypłacała w latach 2024 i 2025. Wygląda na to, że ONDE konsekwentnie stawia na przewidywalną politykę dywidendową.

    Gdzie trafi ponad 27 milionów złotych zysku?

    Propozycja zarządu jest bardzo konkretna. Z całego zysku netto, który wyniósł 27,7 mln zł, na dywidendę ma zostać przeznaczone 16.898.955,29 zł. To właśnie ta kwota, podzielona przez liczbę akcji, daje nam magiczne 0,31 zł na papier.

    Ale to nie wszystko! Drugą część zysku zarząd chce zabezpieczyć na przyszłość. Kolejne 10.804.613,63 zł ma zostać przeznaczone na kapitał zapasowy spółki. To wyraźny sygnał, że firma myśli zarówno o nagrodzeniu swoich akcjonariuszy, jak i o wzmocnieniu fundamentów finansowych na kolejne inwestycje.

    Kto podejmie ostateczną decyzję?

    Ważne jest, aby pamiętać, że to na razie tylko rekomendacja. Jak podano w komunikacie, ostateczna decyzja w sprawie podziału zysku należy do akcjonariuszy i zostanie podjęta na Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu.

    To właśnie Walne Zgromadzenie, jeśli zatwierdzi wypłatę dywidendy, ustali również kluczowe dla inwestorów terminy: dzień dywidendy oraz dzień jej wypłaty. Wszystkie oczy są więc teraz zwrócone na datę tego spotkania.

    Kim jest spółka, która tak chętnie dzieli się zyskiem?

    ONDE S.A. z siedzibą w Toruniu to firma notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie od 2021 roku. Jej działalność jest mocno osadzona w jednym z najgorętszych trendów gospodarczych – zielonej transformacji.

    Spółka specjalizuje się w sektorze odnawialnych źródeł energii (OZE). Jej główne obszary działalności to budowa farm wiatrowych i fotowoltaicznych, realizacja projektów infrastruktury energetycznej oraz świadczenie usług dla sektora zielonej energii.

    Informacja o rekomendacji dywidendowej została opublikowana m.in. przez portal parkiet.com. Czy ta propozycja przejdzie głosowanie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – zarząd ONDE wysyła kolejny, czytelny sygnał o dobrej kondycji finansowej i chęci dzielenia się sukcesem z inwestorami.