Blog

  • ZUS pokazuje brutalną prawdę o emeryturach. Pięć lat różnicy to ponad 2600 zł miesięcznie

    ZUS pokazuje brutalną prawdę o emeryturach. Pięć lat różnicy to ponad 2600 zł miesięcznie

    Wyobraź sobie dwóch kolegów z tej samej firmy, o podobnych zarobkach przez całą karierę. Jeden kończy pracę w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego, drugi zostaje na etacie kolejne pięć lat. Dziś pierwszy dostaje 2477 zł miesięcznie, a drugi 5147 zł. To nie efekt dodatków czy specjalnych programów – to zwykła arytmetyka systemu emerytalnego.

    Jak działa system?

    Polskie emerytury opierają się wyłącznie na zdefiniowanej składce. Liczy się suma pieniędzy zgromadzona na koncie w ZUS przez całe życie zawodowe, a nie staż pracy ani ostatnia pensja. ZUS dzieli ten kapitał przez statystycznie przewidywaną liczbę miesięcy wypłaty świadczenia. Miesięczna kwota to nic innego jak rozłożenie własnych oszczędności na raty.

    Decydując się na dłuższą pracę, uruchamiamy trzy mechanizmy naraz. Każdy dodatkowy miesiąc oznacza nowe składki powiększające kapitał. Dochodzi do tego coroczna waloryzacja – w 2025 roku wyniosła 14,4%. Przy kapitale 300 tys. zł daje to około 43 tys. zł dopisane w ciągu roku, a przy 500 tys. zł – ponad 70 tys. zł. Im wyższy kapitał, tym więcej dodaje waloryzacja, bez dodatkowego wysiłku. Trzeci mechanizm, choć najmniej znany, ma najsilniejsze działanie: emeryturę oblicza się, dzieląc kapitał przez liczbę miesięcy przewidywanego pobierania świadczenia. Opóźniając przejście na emeryturę, skraca się ten dzielnik, przez co każda miesięczna rata staje się wyższa.

    Konkretne przykłady z ZUS

    Analizy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują te mechanizmy w akcji. Mężczyzna, który przepracował zaledwie jeden rok dłużej, otrzymał 4623 zł zamiast 3882 zł. Różnica wyniosła 741 zł miesięcznie, czyli 19,1% więcej. W skali roku daje to blisko 8900 zł.

    Jeszcze wyraźniej widać efekt przy pięciu latach. W tym przypadku świadczenie wzrosło z 2477 zł do 5147 zł, czyli ponad dwukrotnie. Miesięczna różnica to 2670 zł – tyle, ile wielu Polaków dostaje jako całą emeryturę. ZUS wylicza, że w obu przypadkach pieniądze utracone w czasie dodatkowych lat pracy zwracają się w ciągu kilku lat. Później wyższa kwota pozostaje do końca życia, a każda kolejna waloryzacja liczona jest od większej podstawy.

    Coraz więcej osób czeka

    Dane potwierdzają, że Polacy zaczynają to dostrzegać. W pierwszej połowie 2025 roku liczba nowo przyznanych emerytur spadła o 17,9%. Coraz rzadziej składa się wniosek od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego. Średni wiek przejścia na emeryturę podniósł się do 62,7 lat i systematycznie rośnie. Przybywa także pracujących emerytów – osób pobierających świadczenie i dorabiających na umowach o pracę lub zleceniach.

    Głos z ZUS

    Liwiusz Laska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreśla, że priorytetem ZUS jest obecnie informowanie Polaków o tym, jakie skutki niesie wybór momentu przejścia na emeryturę.

    Możemy jasno wskazywać, jak wydłużenie aktywności zawodowej wpływa na wysokość przyszłej emerytury. Każdy dodatkowy rok pracy oznacza wyższe świadczenie, a szczególnie duże znaczenie ma to w przypadku kobiet

    – mówi Laska.

    Według niego społeczeństwo nie jest dziś gotowe na debatę na temat podniesienia wieku emerytalnego. Zauważa jednak, że kobiety coraz częściej dobrowolnie decydują się na dłuższą aktywność zawodową – średni wiek faktycznego przechodzenia na emeryturę wynosi u nich około 61,5 roku, podczas gdy ustawowy wiek to 60 lat. U mężczyzn średnia ta praktycznie pokrywa się z granicznym wiekiem ustawowym. Laska zachęca również do regularnego sprawdzania prognoz emerytalnych oraz rozważenia dodatkowego oszczędzania w ramach PPK czy IKZE. W tym roku ZUS uruchomił program Aktywni 50+, który ma pomóc w zrozumieniu zasad systemu i sposobów na podwyższenie przyszłego świadczenia.

    Mechanizm jest niezmienny – późniejsze rozpoczęcie pobierania emerytury przekłada się na wyższe miesięczne wypłaty. Do samodzielnych kalkulacji ZUS udostępnia kalkulator emerytalny oraz informacje o stanie konta na Platformie Usług Elektronicznych.

  • Huti atakują saudyjskie tankowce. Unia Europejska ostrzega statki, Trump grozi Iranowi

    Huti atakują saudyjskie tankowce. Unia Europejska ostrzega statki, Trump grozi Iranowi

    Napięcie na Bliskim Wschodzie przybiera na sile. Po tym, jak wspierani przez Iran jemeńscy Huti ogłosili blokadę saudyjskich statków w cieśninie Bab al-Mandab, unijna misja morska wydała zalecenie dla jednostek pływających. Następnie rebelianci zaatakowali dwa tankowce, a prezydent USA Donald Trump zapowiedział surowe konsekwencje wobec Teheranu. Cena ropy Brent wzrosła, sięgając poziomu najwyższego od początku czerwca.

    Misja ASPIDES ostrzega przed wysokim ryzykiem

    Unijna misja morska ASPIDES zaleciła, by statki powiązane z Izraelem, Stanami Zjednoczonymi oraz Arabią Saudyjską omijały Morze Czerwone i Zatokę Adeńską w pobliżu Jemenu. Ostrzeżenie objęło także jednostki każdej bandery, które w ostatnim czasie zawijały do saudyjskich portów albo dokonywały w nich załadunku lub wyładunku. Według misji poziom ryzyka dla takich statków i firm przewozowych jest obecnie „wysoki”, ponieważ mogą być postrzegane jako związane z saudyjskimi interesami i potencjalnie stać się celami ataku. Jednostki, które zawinęły do saudyjskich portów, powinny ograniczyć swój ślad elektroniczny poprzez zminimalizowanie liczby aktywnych urządzeń śledzących i transmisji identyfikacyjnych.

    Powodem zaostrzenia sytuacji jest zapowiedź Huti z początku tygodnia o blokadzie dla saudyjskich jednostek w cieśninie Bab al-Mandab – kluczowym punkcie strategicznym na szlaku morskim. Choć rebelianci nie zdołali lub nie chcieli jeszcze w pełni wyegzekwować blokady, sama groźba sprawiła, że część statków zawróciła. Firma analityczna Kpler odnotowała cztery przypadki faktycznego zawrócenia jednostek zmierzających w kierunku cieśniny.

    Atak na tankowce Encelia i Layla

    W środę Huti poinformowali, że zaatakowali dronami i pociskami dwa saudyjskie tankowce – Encelia i Layla – za naruszenie ich blokady morskiej. Byłby to pierwszy taki incydent od momentu ogłoszenia blokady. Państwowa Saudyjska Agencja Prasowa (SPA) potwierdziła, że Encelia została trafiona podczas rejsu po Morzu Czerwonym, a w wyniku uderzenia na dziobie wybuchł pożar. Załoga jest bezpieczna, a atak uznano za naruszenie prawa międzynarodowego. SPA nie podała informacji na temat tankowca Layla.

    Brytyjska agencja UKMTO (United Kingdom Maritime Trade Operations) poinformowała w środę, że „nieznany pocisk” uderzył w saudyjski tankowiec około 130 km od nadmorskiego miasta Al Shuqaiq. Incydent również doprowadził do pożaru na pokładzie. Nie zgłoszono żadnych ofiar.

    Trump: Iran zostanie ukarany militarnie

    Prezydent Donald Trump zareagował w czwartek w poście na platformie Truth Social. Przypomniał, że USA rok temu „bardzo mocno” zaatakowały Huti za zakłócanie światowego handlu, a ci od tamtej pory zachowywali się odpowiedzialnie. „Niestety, teraz znowu zaczynają, strzelając wczoraj wieczorem do dwóch saudyjskich statków” – napisał Trump.

    Proszę, niech ta PRAWDA posłuży jako sygnał, że jeśli zrobią to ponownie, Stany Zjednoczone pociągną Iran do odpowiedzialności, bo Huti są zastępcą i/lub pełnomocnikiem Iranu, a Iran i oczywiście sami Huti zostaną ukarani surowo, militarnie – dodał Trump.

    Wcześniej Trump ostrzegał, że za każdy statek trafiony przez Iran w cieśninie Ormuz Stany Zjednoczone zbombardują i zniszczą jeden most lub elektrownię, w tym obiekty w pobliżu Teheranu.

    Cena ropy i działania USA

    Cena ropy Brent wzrosła w środę o 4 proc., przekraczając poziom 94 dolarów za baryłkę – najwyższy od 8 czerwca. To efekt eskalacji napięć na linii USA–Iran oraz 11 nocy z rzędu amerykańskich ataków na irańskie obiekty wojskowe.

    W tym miesiącu amerykańskie wojsko przeprowadziło ataki na dziesiątki irańskich baz na lądzie, a jednocześnie przywróciło morską blokadę Iranu. Do czwartkowego wieczoru Centralne Dowództwo USA (Centcom) poinformowało o przekierowaniu dziewięciu statków handlowych i unieruchomieniu jednego, aby uniemożliwić im wpływanie do irańskich portów lub wypływanie z nich.

    Sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził w czwartek, że Teheran wciąż nie jest gotów na zawarcie umowy, przynajmniej takiej, którą USA mogłyby zaakceptować. „Będą nadal płacić cenę, a z każdą nocą cena ta będzie coraz wyższa” – podsumował.

    Dan Pickering, dyrektor ds. inwestycji w Pickering Energy Partners, ocenił, że gdyby Huti zdołali całkowicie zablokować cieśninę Bab al-Mandab, ceny ropy mogłyby ponownie przekroczyć 100 dolarów za baryłkę. Przez tę cieśninę przepływa dziennie około 6,2 mln baryłek ropy, co stanowi mniej więcej 6 proc. światowej podaży. Zdecydowaną większość tego wolumenu stanowi ropa saudyjska.

  • Polska się kurczy: ubyło 156,6 tys. osób. Tylko Małopolska rośnie w siłę

    Polska się kurczy: ubyło 156,6 tys. osób. Tylko Małopolska rośnie w siłę

    Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował najnowsze dane demograficzne i terytorialne, które potwierdzają systematyczny spadek liczby ludności w Polsce. Tylko jedno województwo – małopolskie – zanotowało wzrost. Powierzchnia kraju nieznacznie się zwiększyła.

    Więcej terytorium, mniej ludzi

    W 2025 roku powierzchnia Polski wzrosła o 433 hektary – wynika z danych GUS. To odwrócenie ubiegłorocznego trendu, gdy terytorium skurczyło się o 68 ha. Zmiany te wynikają zarówno z decyzji administracyjnych dotyczących podziału terytorialnego, jak i z aktualizacji rejestrów geodezyjnych. Urbanizacja postępuje: tereny miast powiększyły się o 6486 ha, podczas gdy obszary wiejskie zmniejszyły się o 6040 ha.

    Zmienił się także status miejscowości. Z dniem 1 stycznia 2026 roku status miasta otrzymało sześć wsi: Janów Podlaski, Stanisławów, Małkinia Górna, Staroźreby, Branice oraz Janów. Ponadto zmodyfikowano granice 19 gmin w pięciu województwach, a gmina wiejska Nowe Miasto Lubawskie zmieniła nazwę na Bratian. Według stanu na 1 stycznia 2026 r. w Polsce funkcjonowało 16 województw, 314 powiatów, 66 miast na prawach powiatu oraz 2479 gmin – w tym 302 miejskie, 1453 wiejskie i 724 miejsko-wiejskie.

    Tylko Małopolska idzie pod prąd

    Największe wyzwanie to demografia. Na początku 2026 roku Polska liczyła 37 mln 332,5 tys. mieszkańców – o 156,6 tys. mniej niż rok wcześniej. Spadek odnotowano w 15 z 16 województw, przy czym największe straty poniosły województwa: śląskie, łódzkie i lubelskie.

    Wyjątkiem jest Małopolska, gdzie populacja wzrosła. Na poziomie powiatowym wzrost zanotowano w 37 jednostkach, z wyraźnym liderem – Krakowem. Wśród gmin wiejskich i miejsko-wiejskich przyrost wystąpił w 426 jednostkach. Największe wzrosty zanotowano w gminach stanowiących bezpośrednie zaplecze ośrodków metropolitalnych. Wokół Warszawy szczególnie wyróżniły się Grodzisk Mazowiecki, Lesznowola, Raszyn i Radzymin. W rejonie Trójmiasta wzrost odnotowano w Kosakowie, Żukowie, Szemudzie i Wejherowie. W okolicach Wrocławia przyrost dotyczył Długołęki, Czernicy i Miękini. W strefie poznańskiej wzrosła populacja w Dopiewie, Kórniku, Rokietnicy i Tarnowie Podgórnym, a w okolicach Krakowa – w Wieliczce.

    Największe spadki w miastach na prawach powiatu dotknęły Łodzi, Bydgoszczy, Szczecina, Częstochowy i Sosnowca. Ubytek odnotowano w 343 powiatach (na 380) oraz w 1739 gminach wiejskich i miejsko-wiejskich (na 2177), a w 12 gminach nie zarejestrowano zmian. Wśród gmin miejsko-wiejskich największy ubytek liczby ludności wystąpił w ośmiu jednostkach: Kluczborku, Nysie, Chrzanowie, Olkuszu, Opocznie, Wieluniu, Kozienicach i Końskich.

    Nowe dane za pierwsze półrocze 2026

    W czwartek GUS przedstawił również wstępne szacunki za pierwsze półrocze 2026 roku. Na koniec czerwca populacja kraju wynosiła około 37 mln 243 tys. – to spadek o 159 tys. w ujęciu rocznym i o 90 tys. od początku stycznia. Wskaźnik ubytku rzeczywistego wyniósł minus 0,24 proc., co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców Polski ubyły 24 osoby. Współczynnik urodzeń utrzymał się na poziomie 6,2 promila.

    W okresie styczeń–czerwiec 2026 r. zarejestrowano około 115 tys. urodzeń żywych – o 1 tys. mniej niż w analogicznym okresie 2025 r. Zmarło około 210,5 tys. osób, czyli o 2 tys. więcej. W rezultacie ubytek naturalny sięgnął 95,5 tys., pogłębiając się z 92,6 tys. rok wcześniej. Współczynnik przyrostu naturalnego obniżył się do minus 5,1 promila (z minus 5,0 promila).

    Małżeństwa i rozwody

    Według GUS w pierwszym półroczu 2026 r. zawarto około 50 tys. małżeństw – o 1,5 tys. więcej niż przed rokiem. Niemal 38 proc. z nich stanowiły śluby wyznaniowe. Liczba orzeczonych rozwodów wzrosła o 0,7 tys., sięgając około 31,5 tys. Separację orzeczono wobec około 300 kolejnych małżeństw – tyle samo co rok wcześniej.

    Tempo ubytku rzeczywistego ludności w pierwszym półroczu 2026 r. wyniosło minus 0,24 proc., a ubytek naturalny pogłębił się do 95,5 tys., co potwierdza utrzymujący się negatywny trend demograficzny w Polsce.

  • Niemieckie obligacje na 15-letnim szczycie. Rynek szykuje się na ruch EBC

    Niemieckie obligacje na 15-letnim szczycie. Rynek szykuje się na ruch EBC

    Niemiecki dług z najwyższą rentownością od 2011 roku

    Na rynkach długu w Europie zrobiło się gorąco. Rentowność 10-letnich niemieckich obligacji skarbowych (tzw. bundów) wzrosła do poziomu 3,21%, co jest najwyższym wynikiem od 15 lat i jednocześnie od 2011 roku. W porównaniu z poprzednim dniem oznacza to wzrost o 3 punkty bazowe – wynika z danych Bloomberga i doniesień agencji.

    To nie tylko niemiecki problem. Podobna tendencja widoczna jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie rentowności długoterminowych obligacji utrzymują się powyżej 5%, co stanowi najdłuższy taki okres od 2007 roku. Inwestorzy na nowo zaczęli wyceniać ryzyko utrzymującej się inflacji, którą napędzają gwałtownie drożejące surowce.

    Ceny energii i geopolityka napędzają oczekiwania

    Wzrost dochodowości niemieckiego długu to pokłosie rosnących oczekiwań inflacyjnych, które nasiliły się wraz z dynamicznymi wzrostami cen ropy i gazu. Cena ropy Brent zbliża się do poziomu 100 dolarów za baryłkę, a europejskie ceny gazu zakończyły niedawny tydzień na najwyższym poziomie od 2023 roku. Za wzrostem notowań stoi eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, a konkretnie ponowne zaostrzenie napięć między USA a Iranem.

    Dodatkowym czynnikiem podbijającym nerwowość są doniesienia o atakach bojowników Huti na saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym. W odpowiedzi Arabia Saudyjska skierowała swój eksport ropy przez port Janbu nad Morzem Czerwonym – podają analitycy Deutsche Banku. Jak dodali w swoim komunikacie, nowe doniesienia o działaniach Huti rodzą obawy o podaż. W lipcu cena Brent wzrosła o ponad 30% w związku z załamaniem się 60-dniowego rozejmu między USA a Iranem. Waszyngton przeprowadził w międzyczasie dwunastą z rzędu serię uderzeń wymierzonych w Teheran.

    EBC przed trudną decyzją

    Wszystkie oczy zwrócone są na Europejski Bank Centralny, którego posiedzenie zaplanowano na czwartek. Mimo presji rynkowej większość ekonomistów spodziewa się, że EBC utrzyma stopę depozytową na niezmienionym poziomie 2,25%, dając sobie czas na ocenę skutków geopolitycznego szoku.

    Rynek terminowy jest jednak znacznie bardziej jastrzębi. Kontrakty w pełni wyceniają dwie podwyżki stóp procentowych EBC o 25 punktów bazowych każda jeszcze przed końcem roku. Z kolei w USA rynek swapów sugeruje około 75% prawdopodobieństwa, że Rezerwa Federalna podniesie stopy dwa razy w tym samym okresie.

    „Niespodziewanej podwyżki nie można wykluczyć”

    Choć podstawowy scenariusz zakłada stabilizację stóp, nie brakuje głosów ostrzegających przed niespodzianką. Francesco Pesole, strateg w ING Groep NV cytowany przez agencję Bloomberg, stwierdził:

    „Niespodziewanej podwyżki nie można w pełni wykluczyć”.

    Dodał również w swoim komentarzu:

    „Ponowna eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie oraz fakt, że ceny gazu w Europie rosną szybciej niż ceny ropy, powinny sprawić, iż w Radzie Prezesów nadal przeważać będą głosy zwolenników zaostrzania polityki pieniężnej”.

    Bankierzy centralni ostrzegają

    Presja cenowa nie umknęła uwadze samych decydentów. Joachim Nagel z EBC ostrzegał w ubiegłym tygodniu:

    „Kształtowanie się cen energii jest kluczowym czynnikiem determinującym przyszłe perspektywy inflacji. Polityka pieniężna utrzyma czujną postawę”.

    Analitycy podkreślają, że zależność między cenami surowców a rynkiem długu znów stała się wyraźna. Strateg Skylar Montgomery Koning z Bloomberga wskazał, że dalszy wzrost cen ropy będzie negatywnym czynnikiem zarówno dla obligacji, jak i rynku akcji.

    Na razie rynek czeka na czwartkową decyzję EBC, a wysokie rentowności niemieckiego długu wysyłają jasny sygnał: inwestorzy nie wierzą, że fala inflacyjna szybko opadnie.

  • Złoty w dwóch prędkościach: dolar tanieje, euro drożeje, a Bliski Wschód miesza w notowaniach

    Złoty w dwóch prędkościach: dolar tanieje, euro drożeje, a Bliski Wschód miesza w notowaniach

    Czwartek, 23 lipca, przynosi mieszane sygnały na polskim rynku walutowym. Z jednej strony dolar amerykański spada poniżej 3,79 zł, z drugiej euro wraca w rejon 4,33 zł, a złoty odrabia straty po ostatnich turbulencjach. W tle – eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, nowy premier Wielkiej Brytanii i nerwowe wyczekiwanie inwestorów na dalszy rozwój wydarzeń.

    Co mówią oficjalne kursy NBP?

    Narodowy Bank Polski opublikował w południe średnie kursy dla głównych par walutowych. Według tabeli A na 23 lipca 2026 roku, aktualnej na godzinę 12:00:

    • USD/PLN – 3,7946 zł
    • EUR/PLN – 4,3298 zł
    • CHF/PLN – 4,6572 zł
    • GBP/PLN – 5,0744 zł

    Różnice w porannych notowaniach rynkowych (USD poniżej 3,79; EUR w okolicach 4,33) i kursie NBP wynikają z pory aktualizacji – NBP podaje jeden średni kurs, podczas gdy rynek Forex żyje własnym rytmem.

    Dolar pod presją: Bliski Wschód w centrum uwagi

    Kurs dolara amerykańskiego traci dziś na wartości, schodząc poniżej psychologicznej granicy 3,80 zł. Inwestorzy wyceniają przedłużający się kryzys energetyczny związany z działaniami wojennymi w regionie Zatoki Perskiej. USA od 12 dni bombardują cele w Iranie, a ataki rozszerzono na infrastrukturę transportową i logistyczną – mosty, linie kolejowe i obiekty krytyczne.

    Ze strony USA padła groźba, że każdy irański atak na tankowiec w Cieśninie Ormuz będzie skutkował zniszczeniem irackiej infrastruktury, w tym mostów i elektrowni. Irańskie władze odpowiedziały, że w przypadku uderzeń na ich obiekty dokonają odwetu na obiektach energetycznych i mostach w regionie, które są powiązane z amerykańskimi interesami. Gwardia Rewolucyjna ogłosiła Cieśninę Ormuz „całkowicie zamkniętą” i ostrzegła, że żaden tankowiec nie przepłynie bez jej zgody. Houthi z kolei twierdzą, że zaatakowali saudyjskie tankowce Layla i Encelia na Morzu Czerwonym, rozszerzając blokadę. Obawy przed dalszą eskalacją wywindowały ceny ropy na kilkumiesięczne szczyty, osłabiając przy tym dolara.

    Euro stabilne, ale w zawieszeniu

    Notowania EUR/PLN odbiły powyżej 4,32 zł i obecnie poruszają się w przedziale od 4,32 do 4,35 zł. Rynek czeka na impuls do silniejszego ruchu. Jeśli wyprzedaż będzie kontynuowana w kolejnych dniach, euro może spaść do 4,30 zł. Na razie wspólna waluta broni poziomu w okolicach 4,32–4,33 zł.

    Frank i funt: bezpieczna przystań czy polityczne przetasowanie?

    Frank szwajcarski tradycyjnie uchodzi za bezpieczną przystań, ale dziś traci na wartości. Para CHF/PLN spada w okolice 4,65 zł. W rejonie 4,72 zł doszło do wyraźnej realizacji zysków, która może kierować notowania w stronę 50-dniowej średniej kroczącej przy 4,64 zł. Powodzenie tego ruchu zależy od nastrojów rynkowych i dalszej eskalacji konfliktu.

    Funt brytyjski przerywa kilkudniowe wzrosty i dziś wyraźnie tanieje, zbliżając się do 5,06–5,07 zł. Rezygnacja premiera Keira Starmera wywołała początkowy wzrost notowań, ale to paliwo szybko się wyczerpało. W poniedziałek funkcję szefa rządu objął Andy Burnham, wobec którego rynki mają duże oczekiwania związane z zapowiedzią 10-letniego planu dla Wielkiej Brytanii. Na razie jednak funt traci wraz ze wzrostem globalnej niepewności.

    Perspektywy techniczne

    Z technicznego punktu widzenia kurs USD/PLN porusza się w szerokim kanale wzrostowym. Jeśli w najbliższych dniach uda się odzyskać poziom 3,80 zł, celem kupujących mogą być okolice 3,90 zł, gdzie przebiega górne ograniczenie formacji. Z kolei EUR/PLN pozostaje w zawieszeniu między wsparciem 4,32 zł a oporem 4,35 zł.

    Czwartkowe notowania pokazują, że złoty odrabia część strat, ale presja geopolityczna i energetyczna wciąż ciąży na wycenie. Inwestorzy pozostają w trybie wyczekiwania na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz pierwsze ruchy nowego premiera Wielkiej Brytanii, Andy’ego Burnhama.

  • Polacy w ogonie Europy. Oto ile lat będziemy pracować

    Polacy w ogonie Europy. Oto ile lat będziemy pracować

    Nowe dane Eurostatu za 2025 rok nie pozostawiają złudzeń – mieszkańcy Unii Europejskiej spędzają w pracy coraz więcej lat, ale Polska wciąż pozostaje poniżej średniej. Przewidywany czas aktywności zawodowej nad Wisłą to 35,9 roku, podczas gdy unijna średnia wynosi 37,5 roku. To oznacza, że Polacy będą pracować o półtora roku krócej niż przeciętny Europejczyk.

    Północ kontra południe – gdzie pracuje się najdłużej?

    Dane Eurostatu wskazują na wyraźne różnice między krajami – najdłuższy przewidywany czas pracy odnotowano głównie w północnej części Europy. W siedmiu krajach średnia oczekiwana długość życia zawodowego przekracza 40 lat. Liderem jest Holandia z wynikiem 44 lata, zaraz za nią plasują się Szwecja (43,4 lata) oraz Dania (42,6 roku). Do grona państw z ponad 40-letnim okresem aktywności zawodowej należą także Estonia (41,5), Irlandia (40,7), Niemcy (40,2) i Finlandia (40,1).

    Najkrócej pracują z kolei mieszkańcy Rumunii – zaledwie 32,7 roku. Niewiele dłużej wypada Bułgaria (34,6 roku) oraz Włochy (33 lata). Włochy, jeden z bogatszych krajów UE, notują wynik wyraźnie poniżej średniej.

    Polska na tle regionu

    Polska z wynikiem 35,9 roku znajduje się poniżej unijnej średniej, ale wyprzedza Rumunię, Bułgarię i Włochy. Gorzej na tym tle wypadamy jednak w porównaniu z sąsiadami – Czechy, Słowacja i Węgry mają wyższy przewidywany czas pracy. W ciągu ostatniej dekady w Polsce nastąpił jednak wyraźny wzrost: w 2016 roku wskaźnik wynosił 33 lata, a w 2025 roku sięgnął już 35,9 roku. To wzrost o 2,9 roku, czyli więcej niż unijna zmiana (2,3 roku). Eurostat podaje także dane dla poszczególnych lat: 2017 – 33,3; 2018 – 33,5; 2019 – 33,6; 2020 – 33,5; 2021 – 34,2; 2022 – 34,8; 2023 – 35,3; 2024 – 35,6.

    Mężczyźni pracują dłużej, ale różnica się zmniejsza

    Tradycyjnie dłuższy przewidywany czas aktywności zawodowej mają mężczyźni. W Polsce mężczyźni będą pracować średnio 37,9 lat, a kobiety – 33,9 roku. Obie wartości są poniżej unijnych średnich, które wynoszą odpowiednio 39,5 roku dla mężczyzn i 35,4 roku dla kobiet.

    Najdłużej w UE pracują mężczyźni w Holandii (45,9 roku), Szwecji i Danii (po 44,5 roku). Z kolei najkrótszy przewidywany czas aktywności dla mężczyzn odnotowano w Bułgarii (35,9 roku) i Rumunii (36,0 roku). Wśród kobiet unijnymi liderkami są Szwecja (42,3 roku), Holandia (41,9 roku) i Estonia (41,8 roku), a najkrócej pracują kobiety we Włoszech (28,4 roku) i Rumunii (29,1 roku).

    Eurostat zwraca uwagę, że różnica między płciami w całej UE stopniowo się kurczy. W 2016 roku wynosiła 5 lat (37,6 roku dla mężczyzn vs 32,6 roku dla kobiet), a w 2025 roku spadła do 4,1 roku. To efekt rosnącej aktywności zawodowej kobiet w wielu krajach.

    Co oznacza ten wskaźnik?

    Warto pamiętać, że Eurostat nie mierzy tu ustawowego wieku emerytalnego. Oczekiwana długość życia zawodowego to szacunkowa liczba lat, jaką osoba w wieku 15 lat pozostanie w zasobach siły roboczej – jako zatrudniona lub bezrobotna. Wskaźnik opiera się na obecnych wzorcach uczestnictwa w rynku pracy oraz prognozowanej długości życia. W całej Unii średnia wzrosła z 37,2 roku w 2024 roku do 37,5 roku w 2025 roku, a od 2016 roku – o 2,3 roku. Eurostat oblicza go na podstawie oczekiwanej długości życia oraz wskaźników aktywności zawodowej w poszczególnych grupach wiekowych.

    Z danych wyłania się obraz Europy, w której czas pracy się wydłuża, ale dystans między poszczególnymi krajami pozostaje znaczący. Polska, choć nadrabia zaległości, wciąż ma sporo do zrobienia, by dogonić unijną czołówkę.

  • Polska uruchamia Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. 23 mld zł z KPO na dwa filary

    Polska uruchamia Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. 23 mld zł z KPO na dwa filary

    Polski rząd ogłosił właśnie nowy mechanizm finansowania bezpieczeństwa – Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności, na który przeznaczono 23 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). To pierwsze tego typu rozwiązanie w Europie, jak podkreślił wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Środki podzielono na dwa komponenty: pożyczkowy i kapitałowy.

    16 mld zł na pożyczki dla samorządów

    Za obsługę części pożyczkowej odpowiada Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Jej wartość to około 16 mld zł. Samorządy będą mogły otrzymać preferencyjne pożyczki z zerowym oprocentowaniem, okresem spłaty nawet do 20 lat i możliwością częściowego umorzenia. Pieniądze trafią na inwestycje zwiększające ochronę ludności – m.in. budowę i modernizację obiektów zbiorowej ochrony, systemów wykrywania i ostrzegania, infrastruktury mobilnościowej oraz projekty z zakresu cyberbezpieczeństwa. Minister finansów Andrzej Domański podkreślił:

    Bezpieczeństwo nie zaczyna się na granicy, ale w naszych miastach.

    7 mld zł na kapitał i technologie strategiczne

    Drugim filarem funduszu jest instrument kapitałowy o wartości około 7 mld zł, realizowany przez specjalnie powołaną spółkę Chrobry S.A. Stanowi on około 30 proc. środków całego Funduszu. Chrobry będzie inwestować w szerokie spektrum podmiotów – od innowacyjnych startupów technologicznych, przez firmy w fazie skalowania, po dojrzałe przedsiębiorstwa i projekty infrastrukturalne. Minister Domański wyjaśnił mechanizm:

    Spółka Chrobry inwestuje, obejmuje udziały w firmie, wspiera rozwój jej mocy produkcyjnych, a po osiągnięciu założonych celów inwestycyjnych wychodzi z inwestycji.

    Obaj ministrowie podkreślali, że zwiększenie bezpieczeństwa przy jednoczesnym wzroście gospodarki jest absolutnym priorytetem rządu.

    Dodatkowe wsparcie dla technologii dual‑use i obronnych

    Dzięki najnowszym zmianom w harmonogramie naborów z programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) przedsiębiorcy mogą ubiegać się o środki z puli 1,4 mld zł przeznaczonej na technologie obronne i podwójnego zastosowania.

    Kredyt na wytwarzanie produktów podwójnego zastosowania – nowy instrument łączący dotację z finansowaniem dłużnym – uruchomił BGK. W puli jest 400 mln zł. Wsparcie ma formę premii wypłacanej po prawidłowej realizacji projektu, która pokrywa część kapitału kredytu inwestycyjnego. Warunkiem jest, aby produkty były gotowe do wdrożenia, miały udokumentowane zastosowanie cywilne i wojskowe, a zdolność projektu potwierdzona promesą kredytową. Kredyt może sfinansować 100 proc. kosztów kwalifikowanych. Minimalna wartość wydatków kwalifikowalnych wynosi 2 mln zł, a maksymalna wysokość premii – 70 proc., w zależności od lokalizacji i wielkości firmy. Prof. Marta Postuła, pierwsza wiceprezes BGK, skomentowała:

    W obecnych uwarunkowaniach geopolitycznych inwestycje w produkty podwójnego zastosowania stają się nie tylko szansą biznesową, ale także istotnym elementem budowania odporności gospodarki i bezpieczeństwa państwa.

    Wnioski będzie można składać od 29 października do 28 stycznia przyszłego roku.

    Trzy konkursy STEP na technologie obronne

    Aktualizacja FENG przewiduje również trzy nowe konkursy dotacyjne w ramach programu STEP (Platforma Technologii Strategicznych dla Europy). Łączny budżet dwóch naborów prowadzonych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) wynosi 500 mln zł, a jeden konkurs ogłoszony przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) dysponuje budżetem w wysokości 500 mln zł. NCBR sfinansuje projekty badawczo-rozwojowe w sektorze defence oraz projekty ograniczające strategiczną zależność UE od technologii zewnętrznych. PARP wesprze z kolei przedsięwzięcia inwestycyjne w branży defence. Terminy składania wniosków zaplanowano od listopada do stycznia przyszłego roku.

    Jak zaznacza Alicja Szumiec-Jurasińska, starszy menedżer w PwC:

    Rośnie rola technologii obronnych i dual use, które z obszaru dotychczas marginalnie obecnego w systemie wsparcia innowacji stają się jednym z priorytetów polityki przemysłowej Polski i Unii Europejskiej.

    Wnioski o kredyt dual‑use ruszą jeszcze jesienią, a o dotacje STEP – w listopadzie.

  • Polacy boją się bezrobocia, a gospodarka dzieli się na dwa światy. Lipcowe dane GUS

    Polacy boją się bezrobocia, a gospodarka dzieli się na dwa światy. Lipcowe dane GUS

    Lipiec przyniósł nam pogodowy miks – deszcz i słońce. Podobnie wyglądają najnowsze odczyty GUS dotyczące nastrojów Polaków i kondycji firm. Z jednej strony rośnie obawa o bezrobocie i przyszłość gospodarki, a z drugiej – branża turystyczna bije rekordy, a handel detaliczny pierwszy raz od lat widzi dodatnie wskaźniki. Oto, co mówią dane.

    Pogorszenie nastrojów konsumenckich

    Comiesięczne badanie GUS pokazuje, że w lipcu Polacy ocenili zarówno swoją sytuację finansową, jak i stan gospodarki gorzej niż w czerwcu. Co prawda nieco więcej osób (16,9%) twierdzi, że ich finanse się poprawiły (wobec 16,05% w czerwcu), ale aż 25,3% deklaruje pogorszenie – to wzrost o prawie punkt procentowy. Jeszcze wyraźniejszy zwrot widać w ocenie perspektyw na kolejne 12 miesięcy: odsetek optymistów spadł z 18,3% do 17%, a tych, którzy liczą na znaczącą poprawę – z 1,8% do zaledwie 0,8%. Pesymistów przybyło z 19,2% do 19,6%.

    Krytyka dotyczy przede wszystkim całej gospodarki. Aż 47,5% Polaków uważa, że w ostatnim roku sytuacja gospodarcza się pogorszyła (w czerwcu 46,5%), a 14,4% widzi w tym znaczące pogorszenie. Tylko 13,9% dostrzega poprawę – to spadek o prawie 3 pkt proc. w porównaniu z czerwcem. Patrząc w przyszłość, 40,5% spodziewa się dalszego pogorszenia, a optymistów jest zaledwie 14,5%.

    Strach przed bezrobociem, ale nie przed zakupami

    Największym zmartwieniem okazuje się rynek pracy. 43,2% respondentów przewiduje, że bezrobocie w ciągu najbliższego roku wzrośnie, w tym prawie 15% – że znacząco. Tylko 6,9% liczy na spadek.

    Paradoksalnie te obawy nie paraliżują portfeli. 21,9% Polaków uważa, że to odpowiedni czas na duże zakupy, takie jak meble czy AGD – to o 3,5 pkt proc. więcej niż w czerwcu i o 6 pkt proc. więcej niż rok temu. Co więcej, 16,5% spodziewa się, że w ciągu 12 miesięcy wyda na takie cele więcej niż dotychczas (w czerwcu było to 13,3%). Udział osób planujących mniejsze wydatki spadł z 43% do 37,9%.

    Rośnie też deklarowana zdolność do oszczędzania: 65,2% (64,4% w czerwcu). Jednocześnie nieco więcej osób popada w długi – 1,7% wobec 1,1% w poprzednim miesiącu.

    GUS, jak co kwartał, zapytał też o konkretne plany. Kupno nowego samochodu w najbliższym roku rozważa 9,4% (wzrost z 9,1% w kwietniu i 8% w lipcu 2025). Mieszkanie lub dom planuje kupić lub budować 4% (3,8% w kwietniu, 3,7% rok wcześniej). Remont mieszkania zamierza przeprowadzić 21% – to więcej niż 20,3% przed rokiem.

    Turystyka i finanse na fali, przemysł wciąż pod kreską

    Lipcowe badanie koniunktury w firmach maluje odmienny obraz w zależności od sektora. Zakwaterowanie i gastronomia osiągnęły najwyższy od co najmniej 2021 roku wskaźnik ogólnego klimatu – 13,2 pkt. To zasługa wyjątkowo optymistycznych prognoz (wskaźnik prognostyczny aż 33 pkt). Rok do roku poprawa wynosi 9,6 pkt.

    Przełom nastąpił w handlu detalicznym. Wyrównany sezonowo wskaźnik po raz pierwszy od co najmniej 2021 r. znalazł się na plusie – +0,8 pkt. To o 5 pkt więcej niż rok temu i o 3,1 pkt więcej niż w czerwcu. Poprawę widać głównie w ocenie bieżącej działalności (+3,7 pkt), prognozy pozostają jeszcze ujemne (-1 pkt).

    Trzy filary zatrudnienia – przemysł, budownictwo i transport – wciąż są pod kreską, ale dają sygnały poprawy. Przemysł notuje -6,1 pkt (wzrost o 1,1 pkt mdm i 2,5 rdr). Budownictwo: -3,1 pkt (lekki spadek o 0,1 pkt mdm, ale poprawa o 3 pkt rdr). Transport: -1,5 pkt (wzrost o 0,8 pkt mdm i 1,3 rdr).

    Niezmiennie entuzjastyczne pozostaje sektor finansowy. Wskaźnik ogólnego klimatu (niewyrównany sezonowo) wyniósł 27,4 pkt wobec 24,4 pkt w czerwcu i 24,6 pkt przed rokiem. Składowa diagnostyczna, czyli ocena bieżącej sytuacji, osiągnęła aż 48,7 pkt, co oznacza, że tylko 25,6% odpowiedzi było negatywnych. Horyzont jednak nieco się chmurzy – składowa prognostyczna jest słabsza.

    Na koniec informacja i komunikacja: wskaźnik ogólny wyrównany sezonowo wyniósł 9,9 pkt, z przewagą optymizmu w ocenie teraźniejszości (17,2 pkt) i minimalną w prognozach (2,5 pkt).

    Lipcowe dane GUS pokazują wyraźny podział: konsumenci obawiają się o rynek pracy i stan gospodarki, ale jednocześnie chętniej sięgają po kredyty i planują większe wydatki. Firmy z kolei – w zależności od branży – albo świętują rekordy, albo ostrożnie wychodzą na prostą.

  • 100 mld zł na tory. Polska ma mieć najnowocześniejszą sieć kolejową w Europie

    100 mld zł na tory. Polska ma mieć najnowocześniejszą sieć kolejową w Europie

    Premier Donald Tusk wraz z ministrem infrastruktury Dariuszem Klimczakiem i podsekretarzem stanu Piotrem Malepszakiem ogłosił 22 lipca na zmodernizowanym dworcu Warszawa Zachodnia przełomowy program inwestycyjny dla polskiej kolei. Zintegrowana Sieć Kolejowa (ZSK) to plan, który ma wynieść krajową infrastrukturę na europejski szczyt. „I nie ma w tym słowa przesady” – zapewnił szef rządu.

    Rekordowe pieniądze i gigantyczne plany budowlane

    Program opiewa na około 100 mld zł, co – jak podkreślił minister Klimczak – jest rekordową kwotą w historii polskiej kolei. Środki zostaną przeznaczone nie tylko na budowę nowych linii, ale też na modernizację istniejących, elektryfikację, cyfryzację, budowę nowych przystanków oraz parkingów przy dworcach. „Konieczna jest synchronizacja wielu działań” – zaznaczył szef resortu infrastruktury.

    W ramach ZSK powstanie 4,7 tys. km nowych linii kolejowych, z czego 2,7 tys. km to trasy Kolei Dużych Prędkości (KDP). Pociągi na tych odcinkach będą mogły rozpędzić się do 350 km/h. „Będziemy przemieszczać się tak szybko jak robią to Japończycy czy Chińczycy” – porównywał Tusk. Oprócz nowych odcinków zmodernizowanych zostanie 5,6 tys. km istniejących szlaków.

    Każdy powiat połączony, 800 mln pasażerów rocznie

    Kluczowym założeniem programu jest włączenie każdego powiatu w Polsce w sieć połączeń dalekobieżnych. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na 1 stycznia 2025 roku w kraju były 314 powiaty i 66 miast na prawach powiatu. Zdaniem premiera po zakończeniu inwestycji podróż koleją ma stać się najchętniej wybieranym środkiem transportu przez Polaków.

    Efektem ma być gwałtowny wzrost liczby pasażerów. W 2025 roku z usług kolei skorzystało 438 mln osób – o 7,7 proc. więcej niż rok wcześniej i najwięcej od ponad trzech dekad. Docelowy pułap ZSK to 800 mln pasażerów rocznie. „Kiedy zakończymy ten wielki projekt ZSK, to w ciągu roku powinniśmy przewieźć blisko 800 milionów pasażerów tu w Polsce” – podkreślił premier. Dodał, że przejazd przez całą Polskę ma zająć maksymalnie 3 godziny.

    Nowoczesny tabor i 100 minut między miastami

    Minister Klimczak przypomniał o zakupie najnowocześniejszych pociągów hybrydowych, które obecnie przechodzą testy. W przyszłym roku pojadą m.in. do Łomży, Jeleniej Góry i Hrubieszowa – miejscowości, które latami czekały na nowy tabor. W planach jest też synchronizacja rozkładów tak, by ważne miasta były połączone w około 100 minut.

    Pełnomocnik rządu ds. CPK Piotr Malepszak uczestniczył w konferencji, co wskazuje na koordynację działań z projektem Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dotychczasowa koncepcja „szprych” prowadzących do jednego węzła ma zostać zastąpiona siecią 19 przecinających się magistrali – wynika z wpisu Kancelarii Premiera.

    „Wygodniej, szybciej i więcej”

    Premier podsumował program hasłem: „Polska kolej to wygodniej, szybciej i więcej”. Wygodniej – dzięki nowoczesnemu taborowi, szybciej – bo pociągi KDP osiągną europejskie prędkości, a więcej – bo połączeń będzie „zdecydowanie więcej w całym kraju”.

    Program ZSK to odpowiedź na wieloletnie zaniedbania i likwidację tras. Teraz rząd stawia na odbudowę i rozwój. Minister infrastruktury podkreślił, że celem jest „kolej, która dotrze do każdego powiatu, połączy ważne miasta w ok. 100 minut”. Ostateczny harmonogram i szczegóły finansowania mają być doprecyzowane w nadchodzących miesiącach, ale już dziś wiadomo, że budowa najnowocześniejszej sieci kolejowej w Europie właśnie ruszyła.

  • Polacy ruszyli do sklepów. Sprzedaż detaliczna w czerwcu przebiła prognozy

    Polacy ruszyli do sklepów. Sprzedaż detaliczna w czerwcu przebiła prognozy

    Rekordowy czerwiec w polskim handlu

    Sprzedaż detaliczna w czerwcu 2026 r. zaskoczyła na plus. Główny Urząd Statystyczny poinformował, że w cenach stałych wyniosła o 6,2 proc. więcej niż przed rokiem – to najlepszy wynik od września 2025 r. Ekonomiści spodziewali się wzrostu w przedziale 4,8–5,2 proc., więc rzeczywistość okazała się wyraźnie lepsza od prognoz.

    Co kupowaliśmy najchętniej?

    Wzrost sprzedaży był szeroki, ale kilka kategorii wyraźnie się wyróżniało. Największy skok, bo aż o 14,8 proc. rok do roku, odnotowały sklepy z meblami i sprzętem RTV/AGD. Duże wzrosty zanotowały też stacje benzynowe (+9 proc.), apteki i drogerie (+10,2 proc.) oraz salony samochodowe (+9,6 proc.). Nawet sprzedaż żywności, która w poprzednich miesiącach spadała, odbiła w górę o 1,7 proc. rdr.

    Analitycy ING Banku Śląskiego wskazują, że wzrost popytu na dobra trwałe i półtrwałe to efekt odbudowy nastrojów konsumenckich oraz wyraźnego spadku cen paliw w czerwcu. Z kolei ekonomiści Pekao zwracają uwagę na czynniki techniczne, takie jak liczba dni handlowych, wysoka temperatura czy zakończenie programu CPN, które mogło skłonić kierowców do uzupełniania zapasów.

    Więcej wydaliśmy, ale nie wszystko drożeje

    W ujęciu wartościowym (w cenach bieżących) sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,8 proc. rdr. Różnica między tempem wzrostu w cenach stałych a bieżących wynika z lekkiego odbicia inflacji w handlu – deflator sięgnął 0,6 proc. Głównym winowajcą są paliwa, które zdrożały w detalu o ponad 6,3 proc. W innych kategoriach ceny rosły znacznie wolniej (żywność +0,8 proc.) lub wręcz spadały – odzież i obuwie były tańsze o 3,1 proc., a samochody o 6,4 proc. w porównaniu z czerwcem 2025 r.

    E-commerce wciąż przyspiesza

    Sprzedaż przez internet rosła w czerwcu jeszcze szybciej niż ogółem – dynamika sięgnęła 12,3 proc. rdr, co jest najlepszym wynikiem od marca. Najbardziej imponująco wyglądały zakupy online w drogeriach i aptekach (+50,9 proc. rdr) oraz w sklepach z AGD i meblami (+27,2 proc.). Zakupy spożywcze w sieci wzrosły o 18,7 proc., a książek i prasy o 12,7 proc. Wyraźnie słabiej wypadły e-sklepy z odzieżą i obuwiem (-1,2 proc.) oraz internetowe salony samochodowe (-26,8 proc. rdr).

    Sebastian Błaszkiewicz, doradca strategiczny w Univio, komentuje, że czerwiec tradycyjnie hamuje po wiosennym przyspieszeniu, a udział e-commerce w handlu detalicznym ustabilizował się w okolicach 10 proc. – wciąż jednak rośnie szybciej niż sprzedaż ogółem, bo coraz więcej codziennych zakupów przenosi się do kanału cyfrowego.

    Konsumpcja trzyma się mocno

    Mimo spowalniającego wzrostu płac Polacy nie zamierzają zaciskać pasa. Adrian Domitrz, ekonomista Erste Bank Polska, zwraca uwagę, że gospodarstwa domowe utrzymują oszczędności na poziomie 9 proc. dochodów – o połowę wyższym niż w latach przed pandemią. Część tych oszczędności może być w najbliższych kwartałach wykorzystana do podtrzymania konsumpcji.

    Nastroje konsumenckie w lipcu nieznacznie się pogorszyły (Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej spadł o 0,3 pkt do -10,2 pkt), ale oczekiwania na przyszłość lekko wzrosły (Wyprzedzający Wskaźnik Ufności Konsumenckiej +0,4 pkt do -7,3 pkt). Ekonomiści Pekao podsumowują: „Pogłoski o śmierci polskiego konsumenta okazały się (jak na razie) przesadzone”.

    Wzrost PKB przyspiesza

    Dane o sprzedaży detalicznej dopełniają obrazu polskiej gospodarki w drugim kwartale. Wcześniej GUS poinformował, że produkcja przemysłowa w czerwcu urosła o 7,6 proc. rdr, a budowlano-montażowa – o 5,2 proc. Łącznie statystyki układają się w scenariusz, w którym PKB w pierwszym półroczu wzrósł o około 3,5 proc. rdr, a w drugim kwartale tempo mogło przyspieszyć do około 3,8 proc. – ocenia Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK.

    Benecki podkreśla, że mimo wyzwań związanych z kryzysem paliwowym na Bliskim Wschodzie, koniunktura w Polsce okazała się zaskakująco odporna. W całym roku ING prognozuje wzrost PKB na poziomie 3,4 proc., ale bilans ryzyk jest obecnie przechylony w kierunku wyższego tempa. Jednocześnie sytuacja w Zatoce Perskiej wciąż generuje poważne ryzyka dla stabilności cen i globalnej gospodarki.