Blog

  • The Dust S.A. w ogniu notyfikacji: Kolejne zmiany w strukturze głosów

    The Dust S.A. w ogniu notyfikacji: Kolejne zmiany w strukturze głosów

    Czy w spółce The Dust S.A. trwa właśnie cicha rewolucja akcjonariatu? W ciągu zaledwie trzech dni na warszawskim parkiecie pojawiły się dwa raporty bieżące, które mogą wskazywać na istotne ruchy wśród udziałowców.

    Co się dzieje we Wrocławskiej spółce?

    Zarówno 10 kwietnia, jak i 13 kwietnia 2026 roku, zarząd The Dust S.A. z siedzibą we Wrocławiu opublikował raporty bieżące dotyczące zawiadomień otrzymanych w trybie art. 69 Ustawy o ofercie publicznej. To nie są zwykłe komunikaty – dotyczą one zmian w udziale w ogólnej liczbie głosów na walnym zgromadzeniu spółki.

    Pierwszy raport, oznaczony numerem 11/2026, dotyczył zawiadomienia od spółki Me & My Friends S.A.. Dokument został sporządzony w trybie art. 69 ust. 1 pkt. 2 wspomnianej ustawy. Spółka dołączyła do raportu załącznik w formie Formularza A.

    „Zarząd The Dust S.A. z siedzibą we Wrocławiu, dalej: Emitent, Spółka informuje, iż do Spółki wpłynęło zawiadomienie sporządzone w trybie art. 69 ust. 1 pkt. 2 Ustawy […] dotyczące zmiany udziału w ogólnej liczbie głosów na walnym zgromadzeniu Spółki przez Me & My Friends S.A.”

    Ale to nie koniec historii!

    Trzy dni później, 13 kwietnia 2026 roku, pojawił się kolejny raport – tym razem z numerem 13/2026. I tu zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

    Okazuje się, że do spółki wpłynęły kolejne zawiadomienia, tym razem sporządzone w trybie art. 69 ust. 1 pkt 1 i art. 69a ust. 1 pkt 3 tej samej ustawy. Co ważne, raport wskazuje, że również dotyczą one zmiany udziału w ogólnej liczbie głosów na walnym zgromadzeniu.

    Co wiemy na pewno?

    Podstawą prawną obu raportów był art. 70 pkt 1 Ustawy o ofercie, który reguluje kwestie nabycia lub zbycia znacznego pakietu akcji. To kluczowa informacja dla inwestorów śledzących sytuację spółki.

    W obu przypadkach raporty zostały podpisane przez tę samą osobę: Jakuba Wolffa, prezesa zarządu The Dust S.A. Dokumenty trafiły oczywiście do Komisji Nadzoru Finansowego, co jest standardową procedurą dla spółek publicznych.

    Załączniki mówią więcej

    Jeśli chodzi o dokumentację, sytuacja wygląda następująco:

    • W raporcie z 10 kwietnia dołączono jeden załącznik: FormularzA.pdf
    • W raporcie z 13 kwietnia załączników było już trzy: FormularzA-6.pdf, FormularzA-7.pdf i FormularzA-8.pdf

    To wyraźnie pokazuje, że skala notyfikacji wzrosła w ciągu tych trzech dni. Więcej załączników zwykle oznacza więcej podmiotów lub bardziej złożone zmiany w strukturze akcjonariatu.

    Co to oznacza dla inwestorów?

    Dwa raporty w tak krótkim czasie zawsze wzbudzają zainteresowanie rynku. Fakt, że dotyczą one zmian w udziale głosów na walnym zgromadzeniu, sugeruje, że w spółce mogą zachodzić istotne zmiany w strukturze własności.

    Warto zwrócić uwagę, że pierwsza notyfikacja pochodziła od konkretnego podmiotu – Me & My Friends S.A. Druga seria zawiadomień nie precyzuje już nadawców, co może oznaczać, że zmiany dotyczą większej liczby akcjonariuszy.

    Podsumowanie

    The Dust S.A. znajduje się obecnie pod lupą inwestorów. Kolejne raporty bieżące wskazują na dynamiczne zmiany w strukturze głosów na walnym zgromadzeniu spółki. Podczas gdy pierwsza zmiana dotyczyła konkretnego podmiotu, druga seria zawiadomień sugeruje szersze ruchy w akcjonariacie.

    Dla inwestorów śledzących spółkę z Wrocławia to wyraźny sygnał, aby przyjrzeć się sytuacji bliżej. Kolejne dni mogą przynieść więcej informacji, zwłaszcza że raporty odnoszą się do zmian, które już nastąpiły.

    Źródło: parkiet.com

  • Miliardy z KPO już w drodze! Co dalej z unijnymi funduszami dla Polski?

    Miliardy z KPO już w drodze! Co dalej z unijnymi funduszami dla Polski?

    Czy w tym roku do Polski napłynie 100 miliardów złotych z unijnego Krajowego Planu Odbudowy? Wszystko wskazuje na to, że tak, a pierwsze przelewy mają dotrzeć już za kilka tygodni. To nie są już mgliste obietnice, ale konkretne daty i kwoty potwierdzone przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

    Zielone światło z Brukseli

    Klucz do wypłaty środków został właśnie znaleziony. Zgoda na wypłatę funduszy stała się możliwa dzięki reformie Państwowej Inspekcji Pracy, która jest jednym z kluczowych tzw. kamieni milowych wpisanych w polski KPO. Ustawa reformująca PIP została podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego i to właśnie to działanie otworzyło drogę do dalszych procedur.

    Dlaczego to takie ważne? Ponieważ Komisja Europejska najprawdopodobniej już w kwietniu zatwierdzi wniosek Polski o wypłatę ok. 7,2 mld euro unijnych środków. Wniosek w tej sprawie polski rząd złożył jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Po pozytywnej decyzji Komisji, dokument trafi do państw członkowskich Unii Europejskiej, które muszą go zatwierdzić na forum Rady UE. To ostatni formalny krok przed przelewem.

    Polski plan na odbudowę w liczbach

    O co właściwie walczymy? Polski Krajowy Plan Odbudowy to monumentalny projekt. Obejmuje on 57 inwestycji i 54 reformy. Łączna kwota środków, jakie Polska może uzyskać w ramach KPO, wynosi około 232 mld zł (54,71 mld euro). To ogromny zastrzyk finansowy dla gospodarki.

    A teraz podział tej puli: 107 mld zł (25,27 mld euro) ma być przyznane w formie bezzwrotnych dotacji, a kolejne 124,8 mld zł (29,44 mld euro) w postaci preferencyjnych pożyczek. To oznacza, że ponad połowa środków to pieniądze, które nie obciążą przyszłych budżetów długiem na komercyjnych warunkach.

    Znacząca część tych funduszy została przeznaczona na priorytetowe działania Unii Europejskiej. Na ochronę klimatu przewidziano 40,26% całego budżetu KPO. Z kolei transformacja cyfrowa pochłonie 20,92% środków. To jasny sygnał, w jakim kierunku ma iść modernizacja kraju.

    Harmonogram wypłat: trzy przelewy w 2026 roku

    Ale to nie koniec dobrych wiadomości! Minister funduszy i polityki regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, przedstawiła bardzo konkretny harmonogram. Podczas konferencji prasowej w poniedziałek, 13 kwietnia, minister oznajmiła: „Przed nami jeszcze dwa wnioski o płatność – jeden chcemy złożyć na przełomie maja i czerwca, drugi we wrześniu”.

    I tu jest prawdziwa gratka. Przed Polską są jeszcze trzy płatności z KPO w tym roku. Jak wyjaśniła szefowa MFiPR: „Jeżeli wszystko nam się uda, to w sumie ok. 100 mld zł powinno spłynąć do Polski w tym roku”. To kwota, która może realnie przyspieszyć wiele kluczowych inwestycji.

    Kalendarz wypłat wygląda następująco:

    • Pierwsza płatność – ma nastąpić gdzieś na początku czerwca. Minister potwierdziła, że spodziewana kwota to ok. 20 mld zł.
    • Druga płatność – spodziewana jest w sierpniu.
    • Trzecia płatność – zaplanowana na koniec roku.

    Co dalej? Wyścig z czasem

    Ten napięty harmonogram pokazuje, że prace nad wdrożeniem KPO wchodzą w decydującą fazę. Złożenie dwóch kolejnych wniosków o płatność (maj/czerwiec i wrzesień) oraz sprawne rozliczenie już przyznanych środków będzie kluczowym wyzwaniem dla administracji. Sukces zależy od terminowego realizowania kolejnych „kamieni milowych” – reform i inwestycji zapisanych w planie.

    Każdy dzień ma znaczenie, bo fundusze z KPO to nie tylko liczby w budżecie. To realne projekty infrastrukturalne, modernizacja służby zdrowia, rozwój czystej energii i cyfryzacja państwa. 100 miliardów złotych w ciągu roku to szansa na znaczący skok rozwojowy. Teraz wszystko zależy od sprawnej realizacji. Bruksela dała zielone światło, a ministerstwo wskazało konkretne daty. Czas na działanie.

  • Wydatki na zdrowie rosną, a kolejki puchną. Gdzie znika 250 miliardów złotych?

    Wydatki na zdrowie rosną, a kolejki puchną. Gdzie znika 250 miliardów złotych?

    Czy można wydawać coraz więcej, a jednocześnie otrzymywać coraz mniej? Polski system ochrony zdrowia zdaje się udowadniać, że tak. Mimo rekordowych nakładów, pacjenci czekają coraz dłużej, a szpitale toną w długach. Oto gorzka pigułka do przełknięcia.

    Rekordowe wydatki, które nie spełniają celu

    Zgodnie z ustawą, publiczne wydatki na zdrowie w 2026 roku powinny osiągnąć co najmniej 6,8% PKB. Tymczasem plan finansowy NFZ i prognozy budżetowe mówią o 250,4 mld zł. Brzmi imponująco? To tylko pozory.

    W odniesieniu do prognozowanego PKB, realny udział tych wydatków wyniesie tylko 6,03%. To o 0,77 punktu procentowego poniżej celu ustawowego! Formalny wymóg zostanie spełniony jedynie dzięki… kreatywnej księgowości, porównującej wydatki z PKB sprzed dwóch lat. W ten sposób wskaźnik wskoczy na 6,85% PKB.

    „Obecny poziom finansowania nie nadąża za realnymi potrzebami pacjentów i kosztami placówek medycznych. Luka finansowa do poziomu 7% PKB na zdrowie to nadal 42,6 mld zł” – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

    Polska w środku stawki UE, ale daleko za średnią

    Jak wyglądamy na tle Unii? Według Eurostatu, Polska znalazła się w środku zestawienia z publicznymi nakładami na poziomie 6,27% PKB w 2024 r.. To wciąż jednak znacznie poniżej unijnej średniej wynoszącej 8,03% PKB.

    Jeszcze bardziej wymowna jest różnica w wydatkach na mieszkańca. W Polsce wyniosły one 1 699 euro, podczas gdy średnia dla całej Unii to aż 3 089 euro.

    Dostęp do lekarza? Coraz trudniejszy

    Ale prawdziwy dramat rozgrywa się w kolejkach. Najnowsze dane są druzgocące. W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej w III kwartale 2025 roku zarejestrowano 776,5 tys. pilnych oczekujących. To wzrost o 14,4% w porównaniu z rokiem poprzednim.

    Mediana czasu oczekiwania wydłużyła się do 57,5 dnia, co oznacza skok o 21,4%. Aby zrozumieć skalę problemu: od I kwartału 2022 roku liczba oczekujących wzrosła o ponad 135%, a mediana czasu oczekiwania o ponad 215%.

    Najdłuższe kolejki ustawiają się do:

    • Poradni rehabilitacji leczniczej dziennej (75,1 tys. osób)
    • Chirurgii urazowo-ortopedycznej (73,4 tys.)
    • Neurologii (71,3 tys.)

    W poradniach neurochirurgicznych sytuacja jest krytyczna – połowa z 41 tys. pilnych pacjentów czeka w kolejce ponad 184 dni.

    W lecznictwie szpitalnym w III kwartale 2025 r. liczba pilnych oczekujących wzrosła do 119,1 tys. (+16,1% r/r), a mediana czasu oczekiwania wyniosła 21 dni. W segmencie wybranych świadczeń kolejki sięgnęły 801,9 tys. osób, z czego sama fizjoterapia ambulatoryjna odpowiada za 419,4 tys. oczekujących (mediana: 106,4 dnia).

    Czarna dziura w finansach szpitali

    Podczas gdy pacjenci czekają, szpitale toną w długach. Sytuacja finansowa publicznego sektora szpitalnego gwałtownie się pogarsza.

    Wymagalne zobowiązania SPZOZ rosły przez sześć kolejnych kwartałów. W III kwartale 2025 r. osiągnęły poziom 4,2 mld zł, co stanowi 15,3% wszystkich zobowiązań. To wzrost o niemal 74% w ciągu zaledwie pięciu kwartałów. Całkowite zadłużenie SPZOZ wyniosło 27,7 mld zł.

    Nowe cięcia i groźba braku 23 miliardów

    W odpowiedzi na rosnącą lukę finansową, od 1 kwietnia NFZ wprowadził tzw. stawki degresywne. Oznacza to, że za procedury wykonywane ponad kontraktowe limity, Fundusz płaci mniej: 60% za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50% za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową.

    Resort zdrowia uspokaja, że finansowanie profilaktyki jest zabezpieczone i wymienia dostępne bezpłatne badania: test HPV HR dla kobiet w wieku 25-64 lat oraz kolonoskopię dla osób w wieku 50-65 lat.

    Ale liczby mówią co innego. W 2026 roku przychody NFZ zaplanowano na 217,4 mld zł. Mimo to, w kasie Funduszu może zabraknąć ok. 23 mld zł względem potrzeb. Wprowadzenie stawek degresywnych ma przynieść w 2026 roku oszczędności rzędu ok. 625 mln zł.

    Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiada prace nad zmianą modelu finansowania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS).

    „Musimy tak uporządkować finansowanie, aby pieniądze w pierwszej kolejności przekładały się na szybszą i bardziej skuteczną diagnostykę pacjentów, zwłaszcza tych w najpilniejszej potrzebie” – mówi minister.

    Tymczasem Naczelna Izba Lekarska ostrzega, że kilkanaście przychodni i poradni już zgłosiło, że z powodu nowych stawek ich kontrakty wyczerpią się szybciej, co zmusi je do ograniczenia przyjmowania pacjentów już w kwietniu.

    Nadciąga kolejna fala kosztów

    System czeka kolejne obciążenie. Od 1 lipca 2026 roku ma wejść w życie podwyżka najniższego wynagrodzenia zasadniczego w ochronie zdrowia. Przewidywany wzrost, wynikający z danych GUS, ma wynieść 8,82% i obejmie wszystkie grupy zawodowe.

    Szacunki mówią o dodatkowym koszcie dla NFZ od 6,2 mld zł do nawet 11,2 mld zł rocznie. Koszt realizacji samej ustawy o najniższym wynagrodzeniu systematycznie rośnie – z 6,1% publicznych wydatków na zdrowie w 2022 roku do prognozowanych 29,2% w 2026 roku. W ujęciu wartościowym to skok z 9,3 mld zł do 72,7 mld zł.

    Podsumowując: wydajemy więcej, ale realnie wciąż za mało. Kolejki rosną w zastraszającym tempie, a szpitale mają coraz większe problemy z płynnością. Bez głębokich, systemowych zmian, ta gorzka pigułka może okazać się nie do przełknięcia dla milionów pacjentów.

  • Polska kupuje MQ-9B SkyGuardian za 310 mln dolarów. Amerykański ekspert: „To pomnik instytucjonalnej inercji”

    Polska kupuje MQ-9B SkyGuardian za 310 mln dolarów. Amerykański ekspert: „To pomnik instytucjonalnej inercji”

    Czy Polska właśnie wydała setki milionów dolarów na sprzęt, który w starciu z Rosją może okazać się bezużyteczny? Taką miażdżącą opinię na temat zakupu dronów MQ-9B SkyGuardian wystawia Samuel Nahins, były operator amerykańskich „Żniwiarzy” z ponad 2700 godzinami doświadczenia. Jego krytyka, opublikowana przez prestiżowy Modern Warfare Institute przy West Point, stawia pod znakiem zapytania sens tej miliardowej inwestycji.

    Co właściwie kupujemy?

    W grudniu 2024 roku Polska podpisała umowę na zakup trzech dronów MQ-9B SkyGuardian za 310 milionów dolarów. To duże, rozpoznawczo-uderzeniowe bezzałogowce dalekiego zasięgu produkcji General Atomics. Pakiet obejmuje także naziemne stacje kontroli oraz kompleksowy pakiet szkoleniowy dla operatorów. Dostawy zaplanowano na 2027 rok, choć MON deklaruje, że będzie zabiegał o ich przyspieszenie.

    „MQ-9B to najnowocześniejsza technologia. Inwestujemy w sprzęt najwyższej jakości” – mówił w grudniu 2024 r. szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

    Resort obrony podkreśla, że system znacząco zwiększy zdolności rozpoznawcze wojska, umożliwiając pozyskiwanie danych obrazowych (IMINT) i radioelektronicznych (SIGINT). Maszyny mają zastąpić obecnie leasingowane MQ-9A Reaper.

    Dlaczego ekspert mówi o „pomniku inercji”?

    Samuel Nahins nie kwestionuje technologicznej zaawansowania MQ-9. Jego zarzuty są dużo poważniejsze. Uważa, że zakup to „pomnik instytucjonalnej inercji” – decyzja podjęta w momencie, gdy wojna w Ukrainie całkowicie zmieniła reguły gry.

    Jego zdaniem drony projektowano z myślą o suchym klimacie Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej, przy pełnym panowaniu w powietrzu. Tymczasem w Polsce, zwłaszcza zimą, MQ-9 nie mogą startować przy znacznym zachmurzeniu, które u nas występuje często. To pierwszy poważny problem operacyjny.

    Śmiertelne zagrożenie: Rosyjska obrona

    Tu dochodzimy do sedna sprawy. Nahins wskazuje, że potencjalny przeciwnik Polski – Rosja – dysponuje rozbudowanym arsenałem systemów przeciwlotniczych i zaawansowanymi środkami walki elektronicznej.

    „W warunkach konfliktu, przy dużym zachmurzeniu i intensywnym oddziaływaniu systemów walki elektronicznej Reaper może nie przetrwać. Zostaje zestrzelony” – twierdzi ekspert.

    Przypomina, że USA straciły na Bliskim Wschodzie ponad 20 maszyn MQ-9 o wartości setek milionów dolarów. Koszt jednego egzemplarza to około 30 milionów dolarów, a wersja B może być jeszcze droższa. To cena niektórych myśliwców Eurofighter.

    Nieodrobiona lekcja z Ukrainy

    Według Nahinsa wojna za naszą wschodnią granicą pokazała coś zupełnie innego: liczy się masa, szybkość produkcji i zdolność adaptacji, a nie pojedyncze, superdrogie platformy.

    Ukraina produkuje sprawdzone w boju drony dalekiego zasięgu za od 2 000 do 200 000 dolarów – czyli ułamek procenta kosztu MQ-9. Operatorów takich systemów szkoli się w kilka miesięcy, podczas gdy pełne wyszkolenie pilota MQ-9 zajmuje około 18 miesięcy.

    „Polska wydała 310 milionów dolarów na trzy statki powietrzne, naziemne stacje kontroli i szkolenie operatorów. Ta sama kwota, przeznaczona na rozwój skalowalnej produkcji dronów w Polsce we współpracy z ukraińskim przemysłem obronnym, mogłaby zapewnić tysiące systemów uderzeniowych, wyszkolić setki operatorów i stworzyć bazę umożliwiającą szybkie zwiększenie produkcji w sytuacji kryzysowej” – uważa Nahins.

    Kosztowne zobowiązanie zamiast odstraszania

    Ostateczna ocena amerykańskiego eksperta jest brutalna. Jego zdaniem trzy MQ-9B SkyGuardian nie zwiększają znacząco potencjału odstraszania Polski. To raczej bardzo kosztowne zobowiązanie finansowe.

    „Polska jest pierwszym państwem NATO na wschodniej flance, które pozyskało MQ-9. Powinna być ostatnim, które zrobiło to według tego modelu” – podsumował Nahins.

    Jego zdaniem, w miarę jak wydatki obronne w Europie rosną, pokusa inwestowania w drogie, amerykańskie platformy będzie duża. I tej pokusie – jak twierdzi – należy się stanowczo oprzeć. Czy polskie dowództwo wyciągnie wnioski z tej ostrej lekcji? Czas pokaże.

  • Amica: Zyski rosną, przychody spadają. Czy rynek przegapił wielką okazję?

    Amica: Zyski rosną, przychody spadają. Czy rynek przegapił wielką okazję?

    Czy można być bardziej dochodowym, sprzedając mniej? Największy polski producent AGD właśnie opublikował wyniki za 2025 rok, które są prawdziwą mieszanką wybuchową. Z jednej strony wyższe zyski, z drugiej – niższe przychody. A kurs akcji? Wciąż blisko dna. Co się tu dzieje?

    Mocna końcówka? Nie tym razem

    Zacznijmy od tego, co nie zachwyciło inwestorów. Według wstępnych szacunków, w IV kwartale 2025 roku Grupa Amica zanotowała około 29 mln zł zysku operacyjnego. To spadek o 28% w porównaniu z tym samym kwartałem roku poprzedniego. EBITDA zmniejszyła się rok do roku o 24%, do 43 mln zł. Przychody ze sprzedaży w tym okresie wyniosły 626 mln zł, co oznacza spadek o 8%.

    Reakcja rynku była natychmiastowa. W pierwszej fazie poniedziałkowej sesji kurs akcji spółki zniżkował o ponad 3%. To jasny sygnał, że słabsza końcówka roku zmartwiła inwestorów.

    Cały rok: historia poprawy

    Ale tutaj robi się ciekawie! Gdy spojrzymy na pełne 12 miesięcy, obraz jest zupełnie inny. W całym 2025 roku grupa wypracowała 134,4 mln zł zysku EBITDA i 73,7 mln zł zysku operacyjnego. To oznacza poprawę odpowiednio o 7% i 13% w porównaniu z rokiem 2024. Zysk netto wzrósł do 17,5 mln zł z 13,2 mln zł rok wcześniej.

    I tu jest haczyk. Jednocześnie przychody spółki spadły o ponad 6%, do nieco ponad 2,4 mld zł (dokładnie 2411 mln zł). Jak to możliwe, że zarabia się więcej, sprzedając mniej?

    Sekret w marżach i efektywności

    Klucz leży w poprawie rentowności. Marża EBITDA wzrosła do 5,6%. Spółka znacząco też poprawiła swoją strukturę finansową – wskaźnik dług netto do EBITDA spadł do 0,44, co jest najniższym poziomem od pięciu lat.

    „Liczby te potwierdzają zdolność Grupy Amica do zyskownego działania w każdych uwarunkowaniach rynkowych” – komentuje Michał Rakowski, wiceprezes Grupy Amica ds. finansów, cytowany przez Parkiet.com.

    Spółka wyjaśnia, że poprawa wyników finansowych była efektem efektywności operacyjnej oraz podjętych inicjatyw dostosowawczych. Prezes Robert Stobiński w rozmowie z Comparic.pl podkreśla trwały charakter tych zmian:

    „Te liczby nie są efektem jednorazowych zdarzeń. Są rezultatem setek decyzji operacyjnych, lepszego zarządzania kapitałem obrotowym, redukcji zapasów i konsekwentnej kontroli kosztów”.

    Dlaczego więc przychody spadły?

    Na spadek przychodów złożyło się kilka czynników. Źródła wymieniają:

    • Finalne wygaszenie sprzedaży na rynku rosyjskim.
    • Sprzedaż części aktywów spoza głównej działalności.
    • Umocnienie polskiego złotego.
    • Dekoniunktura na europejskim rynku AGD.

    Mimo międzynarodowej ekspansji – spółka działa w 62 krajach, a 64% sprzedaży realizuje poza Polską – przychody spadły głównie przez osłabienie popytu na kluczowych rynkach Europy Zachodniej, takich jak Niemcy i Francja.

    „Na rynku krajowym, mimo spadku wolumenów całej branży AGD, utrzymaliśmy pozycję lidera i zwiększyliśmy udział rynkowy” – dodaje prezes Stobiński.

    Spółka wskazuje też na pozytywy: udaną restrukturyzację w Wielkiej Brytanii oraz rosnące znaczenie rynków Azji Centralnej, zwłaszcza Kazachstanu.

    Paradoks giełdowy: wyniki rosną, kurs leży

    I tu dochodzimy do największej zagadki. Mimo wyraźnej poprawy kluczowych wskaźników finansowych, akcje Amica od 2021 roku spadły o ponad 70%. Kurs utrzymuje się na najniższych poziomach od ponad 13 lat. Wskaźnik C/WK wynosi zaledwie 0,39, co często interpretowane jest jako sygnał głębokiego niedowartościowania.

    Dodatkowo spółka regularnie wypłaca dywidendy na poziomie 3-4%, co teoretycznie powinno przyciągać inwestorów długoterminowych. Rynek pozostaje jednak ostrożny, a kurs od styczniowego maksimum 2025 roku spadł o niemal 30%.

    Czy to oznacza, że rynek przegapił okazję? Warto zauważyć rosnące obroty od końca listopada, co może sugerować zwiększone zainteresowanie inwestorów tym paradoksalnym przypadkiem.

    Spółka konsekwentnie realizuje strategię „Back to Profitability”. Czy to wystarczy, aby przekonać sceptyczny rynek i odwrócić wieloletni trend spadkowy? Odpowiedź poznamy w nadchodzących kwartałach.

  • Port Polska startuje! Kluczowe prace budowlane już tej jesieni

    Port Polska startuje! Kluczowe prace budowlane już tej jesieni

    Czy to już ten moment? Po latach planów i projektów, największa inwestycja infrastrukturalna w Polsce wreszcie rusza z miejsca. I to z impetem!

    Padła jasna deklaracja: jesienią tego roku w Baranowie, 30 km od Warszawy, rozpoczną się prawdziwe prace budowlane Centralnego Portu Komunikacyjnego. To nie są już tylko plany – to konkretne działania na gruncie.

    Fundamenty pod wielką inwestycję

    Co dokładnie się wydarzy? Do końca 2027 roku potrwa intensywne przygotowywanie terenu. W ziemię zostanie wbitych ponad osiem tysięcy pali i kolumn, które posłużą za fundament pod przyszły terminal lotniczy oraz dworzec kolejowy. Powstaną też głębokie wykopy pod konstrukcję.

    W tym roku rozpoczynamy prawdziwe prace budowlane. Przechodzimy z fazy projektowania do fazy realizacji. Wrzesień to prawdopodobny termin rozpoczęcia prac fundamentowych oraz wzmacniania terenu pod terminal i dworzec lotniczy – powiedział Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK.

    Kontrakt na te kluczowe roboty, tzw. wykonanie fundamentów głębokich, wygrał Budimex. Wartość umowy to 145 mln zł.

    „To będzie gorące lato”

    Prezes spółki CPK, Filip Czernicki, nie ma wątpliwości co do tempa nadchodzących miesięcy.

    • To będzie gorące lato, jeżeli chodzi o przygotowanie placu budowy. Chcemy w tym roku rozpocząć prace na terenie lotniska i na terenie inwestycji kolejowej. Za chwilę zostanie też zainstalowana tarcza, która będzie drążyć tunel pod Łodzią – zapowiedział.

    Ale żeby to wszystko mogło się zacząć, potrzebne są jeszcze dwa kluczowe dokumenty. Pierwszy to prawomocna decyzja lokalizacyjna, która pozwoli na finalizację procesu przejmowania terenów. Drugi to podpisanie umowy z Budimeksem, co ma nastąpić w czerwcu.

    • Wciąż z niepokojem czekamy na prawomocną decyzję lokalizacyjną. Spodziewamy się jej w najbliższych tygodniach – dodał prezes Czernicki.

    Spółka już nabyła większość terenów w programie dobrowolnych nabyć. Wywłaszczenia rozpoczną się tuż po uprawomocnieniu decyzji.

    Potężny impuls dla polskiej gospodarki

    I tu dochodzimy do drugiej, równie ważnej wiadomości. Projekt Port Polska to nie tylko beton i stal, to gigantyczny zastrzyk energii dla krajowej przedsiębiorczości. CPK właśnie podpisał listy intencyjne o współpracy z Polską Agencją Inwestycji i Handlu (PAIH) oraz Agencją Rozwoju Przemysłu (ARP).

    Cel jest jasny: maksymalne wsparcie polskich firm i pracowników.

    – Dzięki podpisanym listom zyskujemy ważnych partnerów. Chcielibyśmy, aby ten projekt był przedsięwzięciem, które zmieni Polskę i da szanse rozwojowe dla wielu przedsiębiorstw – podkreślił Filip Czernicki.

    Porozumienie ma wzmacniać odporność krajowej gospodarki, rozwijać rynek pracy i zwiększać możliwości produkcyjne w Polsce.

    35 tysięcy miejsc pracy i dominacja polskich firm

    Skala oddziaływania jest oszałamiająca. Według wiceministra infrastruktury Macieja Laska, inwestycja ma stworzyć nawet 35 tysięcy nowych miejsc pracy. I to nie tylko wokół samego lotniska, ale też w firmach budujących infrastrukturę kolejową, w tym kolei dużych prędkości.

    Co ważne, polskie firmy już teraz dominują w przetargach. W postępowaniach dotyczących budowy terminala i dworca w pięciu konsorcjach uczestniczy 16 firm, z czego 14 to przedsiębiorstwa krajowe.

    – Realizując inwestycję Port Polska, stawiamy na polską gospodarkę i firmy – mówił Maciej Lasek. – Wpływ na polską gospodarkę, dzięki zainwestowaniu wielu miliardów złotych w wielki projekt, będzie nie do przecenienia.

    Przypomniał również, że w ubiegłym roku ogłoszono przetargi o łącznej wartości ok. 40 mld zł.

    Cel na horyzoncie: koniec 2032 roku

    Wszystkie działania zmierzają do jednego, historycznego momentu. Zgodnie z harmonogramem, nowe lotnisko ma zostać uruchomione pod koniec 2032 roku. Wtedy też ma być gotowy pierwszy odcinek kolei dużych prędkości związany z Portem Polska.

    Jesień 2026 roku zapisze się więc jako początek końca wielkiego marzenia. Marzenia o porcie, który ma połączyć Polskę ze światem i stać się lokomotywą rozwoju dla całej gospodarki. Gorące lato? Dopiero się rozkręcamy.

  • Ruszyła sezonowa wymiana w radach nadzorczych. Dwie spółki z nowymi kandydatami

    Ruszyła sezonowa wymiana w radach nadzorczych. Dwie spółki z nowymi kandydatami

    Czy to początek wiosennych zmian w zarządach polskich spółek? W ciągu ostatnich dwóch tygodni doszło do dwóch istotnych zgłoszeń kandydatów do rad nadzorczych. To może być sygnał aktywizacji akcjonariuszy przed sezonem walnych zgromadzeń.

    Nowa kandydatka w Esotiq & Henderson

    Sprawa nabrała tempa pod koniec marca. Zarząd Esotiq & Henderson S.A. poinformował, że 30 marca 2026 r. otrzymał od akcjonariusza spółki – Patronado Limited – kandydaturę Pani Magdaleny Kowalskiej na Członka Rady Nadzorczej.

    Kandydatka złożyła oświadczenie o wyrażeniu zgody na powołanie do pełnienia funkcji Członka Rady Nadzorczej oraz spełnianiu kryteriów niezależności.

    To nie wszystko. Kowalska złożyła również oficjalne oświadczenie o nieprowadzeniu działalności konkurencyjnej wobec Esotiq & Henderson oraz o niefigurowaniu w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych. Jej życiorys zawodowy został dołączony do raportu.

    I już jest projekt uchwały

    Tutaj robi się ciekawie. Akcjonariusz nie tylko zgłosił kandydaturę, ale od razu przygotował całą procedurę. Zgłoszono projekt uchwały do punktu 4 porządku obrad Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, które zostało zwołane na dzień 2 kwietnia 2026 r.

    Projekt jest konkretny: „Uchwała w sprawie powołania Magdaleny Kowalskiej na członka Rady Nadzorczej Spółki”. Ma wejść w życie z dniem podjęcia. Sprawa jest więc zaawansowana i gotowa do głosowania.

    A tymczasem w Wawelu…

    Niecałe dwa tygodnie później podobny ruch obserwujemy w zupełnie innej branży. Zarząd Wawel S.A. opublikował raport dotyczący kandydata na członka swojej Rady Nadzorczej.

    Chodzi o Pana Michaela Opferkucha, którego kandydaturę ma zamiar zgłosić akcjonariusz WIK spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Krakowie. Zgłoszenie planowane jest na ZWZA Emitenta w dniu 28.04.2026 r.

    Kim jest kandydat do rady nadzorczej Wawela?

    Jego ścieżka zawodowa jest bardzo techniczna i międzynarodowa. Zaczął od montażu układów napędowych w niemieckiej firmie Kessler & Co. (2008-2009), przez produkcję narzędzi w Magna IHV, aż po długoletnią pracę jako operator maszyn i planista zmian w Valeo (2011-2022).

    Od 2023 roku jest związany z branżą… czekolady! Pełni funkcje kierownika projektu i konsultanta technicznego, a od marca 2026 roku także kierownika działu badań i rozwoju inżynierii procesowej w Hosta – Werk für Schokolade & Spezialitäten GmbH & Co. KG.

    Od 2025 roku jest członkiem zarządu Hosta International AG.

    Jego wykształcenie to technik mechatroniki samochodowej oraz licencjat z zarządzania technicznego (IHK). Posiada również certyfikat instruktora (AEVO), zna język angielski i swobodnie posługuje się MS Office oraz 3D CAD.

    Co to oznacza dla spółek?

    Dwa zgłoszenia w krótkim czasie pokazują, że akcjonariusze nie śpią. W przypadku Esotiq & Henderson mamy do czynienia z pełną, gotową procedurą z projektem uchwały na już zaplanowane Walne Zgromadzenie. To działanie precyzyjne i szybkie.

    W Wawelu proces jest na wcześniejszym etapie – zarząd dopiero informuje o zamiarze zgłoszenia kandydatury przez akcjonariusza na zaplanowane na koniec kwietnia ZWZA.

    W obu przypadkach kluczowe są deklaracje kandydatów. Zgodnie na pełnienie funkcji, spełnianie kryteriów niezależności i – co ważne – brak konfliktu interesów. To standard, ale jego publiczne podkreślenie w raportach jest istotnym sygnałem dla rynku.

    Czy to początek szerszego trendu? Czas pokaże. Na pewno warto śledzić wyniki głosowań na nadchodzących zgromadzeniach. Sezon zmian w organach nadzorczych właśnie się rozpoczął.

    Informacje pochodzą z oficjalnych raportów bieżących spółek opublikowanych przez Parkiet.com.

  • Rekordowe miliardy w sieci: jak oszuści kradną nasze pieniądze?

    Rekordowe miliardy w sieci: jak oszuści kradną nasze pieniądze?

    Czy wiesz, że tylko w ubiegłym roku cyberprzestępcy wyłudzili od Amerykanów ponad 20,9 miliarda dolarów? A to nie wszystko – w Polsce straty sięgnęły setek milionów złotych. Najnowsze raporty FBI i CERT Polska malują niepokojący obraz rosnącej fali oszustw, gdzie królują kryptowaluty i wyrafinowane metody psychomanipulacji.

    Alarmujące liczby zza oceanu

    Centrum Zgłoszeń Przestępstw Internetowych (IC3) FBI w 2025 roku po raz pierwszy w swojej 25-letniej historii przyjęło ponad milion skarg – to wzrost o 16% względem poprzedniego roku. Łączne straty zgłoszone przez obywateli przekroczyły 17,7 miliarda dolarów.

    Ale prawdziwym gigantem strat okazały się kryptowaluty. Zgłoszeń dotyczących oszustw kryptowalutowych było 181 565, a łączna wartość utraconych środków sięgnęła niewyobrażalnych 11,366 miliarda dolarów. To ponad połowa wszystkich strat z cyberprzestępczości! Średnia strata na ofiarę wyniosła 62 604 dolary.

    „Oszustwa inwestycyjne pozostają głównym czynnikiem generującym prawie 49 proc. wszystkich strat” – podaje FBI.

    Kto pada ofiarą najczęściej?

    Tutaj dane są szczególnie przejmujące. Największe finansowe obciążenie poniosły osoby starsze. Amerykanie powyżej 60. roku życia zgłosili straty w wysokości około 7,7 miliarda dolarów we wszystkich kategoriach, co stanowi wzrost o 37% rok do roku. W samych oszustwach kryptowalutowych seniorzy stracili 4,4 miliarda dolarów.

    Nowa broń w arsenale oszustów: Sztuczna Inteligencja

    Po raz pierwszy w historii raportu IC3 wyodrębniono osobną kategorię dla zagrożeń związanych z AI. W 2025 roku odnotowano 22 364 skargi dotyczące wykorzystania sztucznej inteligencji, a zgłoszone straty sięgnęły 893 milionów dolarów.

    „Oszuści stosują techniki nacisku, aby oszukać Amerykanów, wykorzystując fałszywe profile społecznościowe, klony głosu, dokumenty tożsamości i wiarygodne filmy przedstawiające osoby publiczne lub bliskich” – wylicza FBI.

    A jak wygląda sytuacja nad Wisłą?

    W Polsce, według danych Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości za 2025 rok, suma strat w prowadzonych sprawach została określona na 537 milionów złotych. Dla porównania, w 2024 roku było to niecałe 115 mln zł, a w 2023 – prawie 411 mln zł. Odzyskano mienie o wartości niecałych 25 milionów złotych.

    CERT Polska, największy z państwowych zespołów reagowania, w swoim raporcie również bije na alarm.

    „Oszustwa inwestycyjne należą do najbardziej dotkliwych finansowo zagrożeń w polskiej cyberprzestrzeni” – ocenia CERT Polska.

    W 2025 roku na liście ostrzeżeń przed phishingiem wpisano prawie 99 tysięcy domen o charakterze oszustw inwestycyjnych. To o ponad 100% więcej niż rok wcześniej!

    Skokowy przyrost incydentów i ulubione cele phisherów

    W minionym roku CERT Polska otrzymał 658,32 tysiąca zgłoszeń cyberprzestępstw (wzrost o 10%), na podstawie których zarejestrowano 260,78 tysiąca unikalnych incydentów bezpieczeństwa. To wzrost o zawrotne 152% w porównaniu z 2024 rokiem.

    Najliczniejszą kategorią były oszustwa komputerowe (253,24 tys. zdarzeń), a wśród nich – podobnie jak w USA – próby wyłudzania poufnych danych (phishing). Odnotowano ich 78,38 tysięcy.

    A jakie kampanie phishingowe były najpopularniejsze? Na celowniku znalazły się polskie giganty e-commerce:

    • Nieuprawnione użycie wizerunku OLX28,46 tys. zdarzeń.
    • Nieuprawnione użycie wizerunku Allegro22,51 tys. zdarzeń.

    Czy jest jakaś dobra wiadomość?

    Tak! FBI chwali się skutecznością niektórych swoich działań. Dzięki akcji Level Up, mającej na celu identyfikację i powiadamianie ofiar oszustw kryptowalutowych, ograniczono straty o ponad 500 milionów dolarów. Zespół IC3 Recovery Asset Team w ramach tzw. Financial Fraud Kill Chain zamroził 679 milionów dolarów z 1,164 miliarda objętego działaniami, osiągając skuteczność na poziomie 58%.

    W Polsce odnotowano też spadek liczby tzw. incydentów poważnych, zagrażających kluczowej infrastrukturze państwa. W 2025 roku było ich 27 (o 53% mniej niż w 2024), głównie w sektorze bankowości, ochrony zdrowia i transportu. Spadek ten łączony jest z wdrożeniem unijnego rozporządzenia DORA.

    Mimo tych pozytywnych sygnałów, raporty jednoznacznie pokazują, że skala i wyrafinowanie cyberprzestępczości wciąż rosną. Czujność i edukacja wydają się być naszą najskuteczniejszą tarczą.

  • Węgry w rosyjskiej objętości. Czy nowy rząd zdoła uwolnić się od surowcowej zależności?

    Węgry w rosyjskiej objętości. Czy nowy rząd zdoła uwolnić się od surowcowej zależności?

    Czy można w ciągu kilku lat odwrócić politykę energetyczną, która przez ponad dekadę uzależniała kraj od jednego dostawcy? Węgry stoją przed tym właśnie wyzwaniem po historycznej zmianie władzy. Dane są bezlitosne: w 2025 roku aż 93% importowanej ropy i 95% gazu ziemnego pochodziło z Rosji. To nie jest przypadek, a efekt przemyślanej strategii.

    Szokujące liczby zależności

    Podczas gdy Unia Europejska konsekwentnie zmniejszała swoją zależność od rosyjskich surowców, Węgry szły pod prąd. Raport Centrum Studiów nad Demokracją pokazuje, że w latach 2021-2025 węgierska zależność od rosyjskiej ropy wzrosła z 61% do 93%. W przypadku gazu fundamentem jest piętnastoletni kontrakt z Gazpromem z 2021 roku.

    „Węgry są jednym z nielicznych państw UE, które wciąż utrzymują stabilny, a nawet czasami rosnący wolumen dostaw tego surowca z kierunku rosyjskiego” – stwierdza Michał Paszkowski z Instytutu Europy Środkowej.

    Dla porównania: cała UE w tym samym okresie zmniejszyła zależność od importu ropy z Rosji z 25,8% do 2,2%, a gazu z 45% do 12%. Tymczasem na Węgrzech ropa i gaz odpowiadają za ponad 60% całkowitego zużycia energii.

    Trzy filary uzależnienia

    Dlaczego Węgry tak głęboko zanurzyły się w rosyjskich surowcach? Eksperci wskazują na trzy kluczowe przyczyny.

    Po pierwsze, geografia. Jako państwo śródlądowe, Węgry mają naturalnie ograniczone możliwości importu w porównaniu z krajami z dostępem do morza.

    Po drugie, technologia. Obie rafinerie koncernu MOL – w Százhalombatta pod Budapesztem i na Słowacji – są przystosowane niemal wyłącznie do przetwarzania bardziej zasiarczonej ropy typu Urals, kupowanej w Rosji.

    Ale tu dochodzimy do trzeciego, najważniejszego czynnika: świadomego wyboru politycznego. Od 2010 roku obowiązuje doktryna „otwarcia na Wschód”, która sprzyjała sprowadzaniu surowców przede wszystkim z Rosji.

    Atomowy uścisk Kremla

    Tu nie chodzi tylko o ropę i gaz. Elektrownia jądrowa Paks dostarcza nawet 40% energii kraju i jest uzależniona od rosyjskiego paliwa. Co więcej, rozbudowa tej elektrownia – Paks II – prowadzona jest przez rosyjski koncern Rosatom.

    „W ten sposób Węgry włączają kluczowy element swojego systemu energetycznego w ekosystem technologiczny, który będzie funkcjonował przez co najmniej sześćdziesiąt lat” – przestrzegają eksperci Centrum Studiów nad Demokracją.

    Wartość tej inwestycji szacowano nawet na 12 mld euro, a Budapeszt pożyczył na ten cel pieniądze z Rosji. Wyjście z tej współpracy będzie niezwykle trudne.

    Czy jest alternatywa?

    Nowy premier Peter Magyar zapowiedział dążenie do pełnej niezależności od rosyjskich surowców do 2035 roku. Ale droga do tego celu będzie wyboista.

    Dla ropy istnieje potencjalna alternatywa – chorwacki rurociąg Adria. Ten 600-kilometrowy szlak, wybudowany w 1989 roku, mógłby teoretycznie zaopatrywać kluczową rafinerię MOL. Według POLITICO mógłby dostarczać nawet dwie trzecie z 14-15 mln ton ropy przetwarzanej w węgierskich rafineriach.

    Z gazem będzie trudniej. Węgry są związane wieloletnimi kontraktami z Gazpromem. Nawet rząd Orbana zaczął szukać alternatyw – podpisano umowy z Turcją i Azerbejdżanem, ale te dostawy zaspokajają jedynie ułamek zapotrzebowania.

    Realistyczne perspektywy

    Eksperci doradzają ostrożny optymizm. Prof. Robert Rajczyk z Instytutu Europy Środkowej zauważa: „Europa wiele sobie obiecuje po ewentualnej zmianie władzy w Budapeszcie, ale z czysto pragmatycznych względów odejście od importu paliw kopalnych ze Wschodu nie wydarzy się z dnia na dzień”.

    Nowy rząd ma jednak mocny mandat polityczny i wsparcie Brukseli. Fiasko „Orbanomiki” – systemu opartego na autorytarnej władzy i uzależnieniu od rosyjskich surowców – pokazało, że ten model nie zapewnia rozwoju. Węgry zaczęły odstawać od innych krajów regionu, takich jak Polska czy Rumunia.

    Czy uda się odwrócić tę tendencję? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: energetyczna emancypacja Węgier będzie jednym z najtrudniejszych wyzwań nowej władzy.

  • KRUK S.A. z hojną rekomendacją: 20 zł dywidendy na akcję!

    KRUK S.A. z hojną rekomendacją: 20 zł dywidendy na akcję!

    Czy akcjonariusze KRUK S.A. mogą już zacierać ręce? Wszystko wskazuje na to, że tak! Spółka właśnie zrobiła ogromny krok w stronę wypłaty solidnej dywidendy za ubiegły rok.

    Zarząd stawia na hojność

    Wszystko zaczęło się 8 kwietnia 2026 roku. To właśnie wtedy Zarząd KRUK S.A. podjął kluczową uchwałę. Jaka była jej treść? Rekomendacja dla Rady Nadzorczej i Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia dotycząca podziału zysku netto za 2025 rok.

    A konkretnie? Wypłata dywidendy w wysokości 20,00 zł na jedną akcję. To nie wszystko! Pozostałą część zysku netto za miniony rok Zarząd zaproponował przeznaczyć na kapitał zapasowy.

    „Rekomendacja co do wypłaty oraz wysokości dywidendy jest zgodna z przyjętą przez Zarząd 16 stycznia 2025 r. Polityką Dywidendową…” – czytamy w oficjalnym komunikacie spółki.

    Rada Nadzorcza mówi „tak!”

    Ale to nie koniec dobrych wiadomości. Wczoraj, 13 kwietnia 2026 roku, sprawa nabrała jeszcze większego rozpędu. Rada Nadzorcza KRUK S.A. zajęła stanowisko w tej sprawie.

    I jakie to stanowisko? Pozytywne! Rada Nadzorcza podjęła uchwałę, w której pozytywnie oceniła wniosek Zarządu. Oznacza to, że rekomendacja trafi teraz pod obrady Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia.

    Propozycja podziału zysku netto za 2025 rok jest jasna:

    1. Wypłata dywidendy: 20,00 zł na akcję.
    2. Pozostała część: przeznaczenie na kapitał zapasowy.

    Co to oznacza dla inwestorów?

    To bardzo konkretny sygnał ze strony zarządzających spółką. Rekomendacja wypłaty dywidendy na poziomie 20 złotych na akcję pokazuje, że firma ma silną pozycję finansową i chce się dzielić zyskiem z akcjonariuszami.

    Kluczowe jest też to, że cały proces przebiega zgodnie z wcześniej ustaloną i zakomunikowaną Polityką Dywidendową. To buduje przewidywalność i zaufanie na rynku.

    Ostatnie słowo należy oczywiście do Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy. To oni ostatecznie zatwierdzą (lub nie) proponowany podział zysku. Jednak pozytywna opinia Rady Nadzorczej to mocny argument i wyraźny znak, w którą stronę zmierza decyzja.

    Śledźcie dalsze komunikaty! Decyzja Walnego Zgromadzenia będzie finałem tej historii. Na razie wszystko zmierza w bardzo dobrym dla akcjonariuszy kierunku.