Blog

  • Ognisko na działce? Uważaj na sąsiada i mandat do 5000 zł!

    Ognisko na działce? Uważaj na sąsiada i mandat do 5000 zł!

    Planujesz wieczór przy ognisku na własnej działce? Zanim rozpalisz, sprawdź lokalne przepisy – w wielu gminach jest to po prostu zakazane, a za złamanie zasad możesz zapłacić słono. Nawet jeśli myślisz, że to Twoja ziemia i Twoja sprawa, prawo mówi co innego. Oto, na co musisz uważać, by uniknąć nieprzyjemnej niespodzianki w formie wysokiej grzywny.

    Sprawdź, czy Twoja gmina na to pozwala

    Pierwszy krok to zawsze weryfikacja lokalnych przepisów. Okazuje się, że wiele gmin w Polsce zabrania rozpalania ognisk – nawet w celach rekreacyjnych – na prywatnych posesjach. Zamiast tego wyznaczają do tego specjalne miejsca. Taki zakaz może obowiązywać przez cały rok lub tylko sezonowo, na przykład w okresie zwiększonego ryzyka pożarów czy suszy. Jeśli w Twojej gminie nie ma szczególnych ograniczeń, teoretycznie możesz rozpalić. Ale to dopiero początek historii.

    Kluczowe przepisy przeciwpożarowe

    Jeśli lokalne prawo nie zabrania, musisz bezwzględnie przestrzegać przepisów przeciwpożarowych. Wynikają one z rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 7 czerwca 2010 r.. Zgodnie z nim, ogniska nie można rozpalać w trzech kluczowych sytuacjach:

    • W miejscu, gdzie może to spowodować zapalenie się materiałów palnych lub sąsiednich obiektów.
    • W odległości mniejszej niż 10 metrów od miejsca omłotów lub palnych płodów rolnych.
    • W odległości mniejszej niż 100 metrów od granicy lasu.

    To jednak nie wszystko, co może zepsuć Ci imprezę.

    Sąsiad ma prawo się sprzeciwić

    Tu dochodzimy do sedna sprawy. Nawet na swojej działce nie jesteś królem. Przepisy przeciwpożarowe jasno stanowią, że ogniska nie można rozpalać w odległości mniejszej niż 4 metry od granicy sąsiedniej działki. Jeśli je złamiesz i rozpalisz bliżej, sąsiad ma pełne prawo zażądać, abyś je ugasił. Ignorowanie takiego żądania może Cię drogo kosztować – za naruszenie tych przepisów grozi mandat w wysokości 500 zł.

    A co, jeśli dym i tak będzie im przeszkadzał? To prowadzi nas do kolejnego punktu.

    Uwaga na dym – to nie tylko uciążliwość

    Dym z Twojego ogniska może stać się źródłem poważnych problemów prawnych. Jeśli przedostaje się na działkę sąsiada, narusza to przepisy kodeksu cywilnego o tzw. szkodliwych immisjach. Zanieczyszczanie powietrza, a tym bardziej sytuacja, gdy dym dostaje się do czyjegoś domu, może być podstawą do roszczeń.

    Jest jednak sytuacja jeszcze groźniejsza. Jeśli dym z Twojego ogniska przedostanie się na drogę publiczną, stwarzając zagrożenie dla ruchu drogowego przez ograniczenie widoczności, popełniasz wykroczenie. Kara za takie działanie może sięgnąć nawet 1500 zł.

    Największa kara czeka za… sprzątanie ogrodu

    Tu jest prawdziwy haczyk! Wielu z nas pamięta czasy, gdy palenie liści i gałęzi po wiosennych porządkach było normą. Dziś jest to co do zasady zakazane i może skończyć się najwyższymi karami.

    Zakaz wynika wprost z ustawy o odpadach oraz ustawy o utrzymaniu czystości w gminach. Odpady zielone (trawa, liście, gałęzie) są objęte obowiązkiem selektywnego zbierania. Oznacza to, że nie ma możliwości legalnego spalania ich na własnej posesji. Powinny trafić do brązowego pojemnika na bioodpady lub do lokalnego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK).

    I teraz najważniejsze: za spalanie liści w ogrodzie grozi mandat w wysokości 500 zł. Jeśli jednak sprawa trafi do sądu, sędzia może nałożyć grzywnę sięgającą nawet 5000 zł. To cena, za którą można zorganizować niejedną, legalną, imprezę.

    Podsumowując, beztroskie rozpalenie ogniska może okazać się bardzo kosztownym pomysłem. Zanim to zrobisz, sprawdź lokalne zakazy, zmierz odległości, uprzejmie poinformuj sąsiadów i pod żadnym pozorem nie wrzucaj do ogniska zielonych odpadów. Lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza gdy mandat może wynieść pięć tysięcy.

  • Protektor emituje nowe akcje. Kto je wykupił i co to oznacza dla inwestorów?

    Protektor emituje nowe akcje. Kto je wykupił i co to oznacza dla inwestorów?

    Czy spółka Protektor właśnie przeprowadziła znaczącą operację kapitałową? Tak, i to z pominięciem dotychczasowych akcjonariuszy! Zarząd podjął kluczową uchwałę, która zmienia strukturę własności i otwiera nowy rozdział dla firmy z Lublina.

    Co dokładnie postanowił zarząd?

    Na podstawie podjętej uchwały doszło do podwyższenia kapitału zakładowego Protektora. Kwota wzrosła z 15,47 mln złotych do 15,97 mln zł. Skąd ta różnica? Wszystko za sprawą emisji 1 miliona nowych akcji zwykłych na okaziciela serii H. Każda z nich ma wartość nominalną 0,50 zł.

    Ale to nie wszystko. Wskazaną uchwałą – po uzyskaniu zgody rady nadzorczej – zarząd podjął dwie istotne decyzje:

    • Pozbawił dotychczasowych akcjonariuszy w całości prawa poboru akcji serii H.
    • Ustalił cenę emisyjną nowych akcji serii H na poziomie 0,50 zł za każdą akcję.

    Kto jest nowym inwestorem?

    Emisja akcji nie odbyła się na otwartym rynku. Nastąpiła w trybie subskrypcji prywatnej. W jej ramach zarząd złożył ofertę objęcia wszystkich akcji serii H jednej, konkretnej spółce: Luma Holding Limited. Co ważne, do tej transakcji nie ma zastosowania obowiązek sporządzenia, zatwierdzenia i publikacji prospektu emisyjnego.

    I tu pojawia się najnowsza informacja! Jak podał serwis Biznes PAP, Zarząd PROTEKTOR S.A. poinformował, że 27 marca 2026 roku otrzymał od Luma Holding Limited powiadomienie o transakcjach wykonywanych na akcjach Spółki w dniu 25 marca 2026 roku. Treść tego powiadomienia została załączona do raportu.

    Kiedy nowi akcjonariusze zaczną zarabiać?

    To kluczowe pytanie dla każdego, kto śledzi rozwój spółki. Akcje serii H będą miały prawo do dywidendy, ale nie od razu. Zgodnie z uchwałą, będą one uczestniczyć w podziale zysku począwszy od roku obrotowego kończącego się 31 grudnia 2026 roku. To wyraźny sygnał planów na przyszłość.

    Podsumowując, Protektor nie tylko zwiększył swój kapitał, ale także wprowadził do struktury własności nowego, strategicznego inwestora. Wszystko wskazuje na to, że firma szykuje grunt pod kolejne etapy rozwoju, a akcjonariusze serii H będą mogli czerpać z tego korzyści już w niedalekiej przyszłości.

  • Trump daje Iranowi czas do 6 kwietnia. Rynki łapią oddech, ale napięcie pozostaje

    Trump daje Iranowi czas do 6 kwietnia. Rynki łapią oddech, ale napięcie pozostaje

    Czy napięcie na Bliskim Wschodzie wreszcie zacznie się rozładowywać? Inwestorzy na całym świecie z nadzieją wpatrują się w nowy, kluczowy termin: 6 kwietnia. To właśnie do tej daty prezydent USA Donald Trump przedłużył wstrzymanie ataków na irańskie elektrownie.

    „Na prośbę rządu Iranu, proszę potraktować to oświadczenie jako potwierdzenie, że wstrzymuję na 10 dni okres niszczenia instalacji energetycznych, do poniedziałku, 6 kwietnia 2026 r., godz. 20:00 czasu wschodniego” – ogłosił Trump w mediach społecznościowych.

    Co się wydarzyło?

    Sprawa jest prosta, ale jej stawka jest ogromna. 21 marca Trump postawił ultimatum: jeśli kluczowa dla światowego transportu ropy Cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana w ciągu 48 godzin, USA zniszczą irańskie elektrownie. Niedługo potem ataki zostały odroczone o pięć dni z powodu toczących się negocjacji. Teraz ten okres został wydłużony o kolejne 10 dni.

    Dlaczego? Prezydent USA twierdzi, że rozmowy „przebiegają bardzo dobrze”. Jako dowód dobrej woli ze strony Teheranu wskazał konkretny gest.

    Irański „prezent” pod pakistańską banderą

    Podczas czwartkowego posiedzenia gabinetu Trump ujawnił szczegóły. Według niego Iran w tym tygodniu zezwolił 10 tankowcom na przepłynięcie przez Cieśninę Ormuz, nazywając to „prezentem” dla USA.

    „Powiedzieli: 'Aby pokazać wam, że jesteśmy prawdziwi i solidni, pozwolimy wam na osiem statków z ropą…’. Następnie przeprosili za coś, co powiedzieli, i powiedzieli: 'Wyślemy jeszcze dwa statki’. I ostatecznie było ich 10” – relacjonował prezydent.

    Co ciekawe, z jego wypowiedzi wynika, że tankowce pływają pod banderą Pakistanu, który według mediów pełni rolę pośrednika w tych rozmowach.

    Jeden, kluczowy problem

    Mimo optymistycznych deklaracji, Trump przyznał, że ciągła zdolność Iranu do blokowania Cieśniny Ormuz pozostaje nierozwiązanym problemem. Jego słowa były dosadne:

    „Uzyskaliśmy 99 proc. 1 proc. jest nie do przyjęcia, ponieważ 1 proc. to pocisk wbijający się w kadłub statku, który kosztował miliard dolarów”.

    Prezydent wyraził nadzieję, że „sytuacja szybko się unormuje” i pochwalił się, że „realizacja misji” w Iranie, planowana na 4-6 tygodni, przebiega szybciej, niż zakładano.

    Rynki: lekki oddech, ale nerwy pozostają

    I tu dochodzimy do sedna sprawy dla inwestorów. Przedłużenie terminu dało rynkom finansowym szansę na złapanie oddechu po bardzo nerwowym okresie. Nastroje jednak wciąż są kruche, a zachowanie inwestorów – pełne niepewności.

    Wszystko wskazuje na to, że piątkowe notowania na świecie będą przebiegać pod wpływem spekulacji związanych z tym właśnie wydłużeniem czasu. Amerykańska groźba zniszczenia infrastruktury energetycznej Iranu w przypadku braku porozumienia wisi w powietrzu.

    Rynki reagują też na świeże, bolesne straty. W czwartek na Wall Street główne indeksy spadły do najniższych poziomów od września ubiegłego roku. Dow Jones stracił 1,01%, S&P 500 spadł o 1,74%, a Nasdaq Composite zniżkował o 2,38%.

    Poranny piątkowy handel w Azji przyniósł próbę wyhamowania wyprzedaży, ale presja utrzymywała się. Nieco lepiej zachowują się kontrakty terminowe na indeksy w Europie i USA. Wspiera je lekko spadająca ropa.

    A co z czarnym złotem?

    Cena ropy Brent spadała w piątek rano o 0,6%, do 101,25 USD. Zmierzała do zakończenia tygodnia spadkiem o prawie 5%. To znacząca zmiana, bo przez poprzednie pięć sesji notowania rosły. Dla porównania: od rozpoczęcia wojny na Bliskim Wschodzie 28 lutego, ropa zdrożała o około 40%.

    Podsumowując: termin 6 kwietnia to nowa granica, która przyniosła rynkom chwilę wytchnienia. Ale spokój jest bardzo delikatny. Wszystko wisi na włosku, a inwestorzy z wytężoną uwagą śledzą każdy gest i każde słowo płynące z rozmów, od których zależy stabilność dostaw energii i spokój na światowych giełdach.

  • Nowa twarz w Radzie Nadzorczej POLMAN S.A. – Kto zasilił grono decydentów?

    Nowa twarz w Radzie Nadzorczej POLMAN S.A. – Kto zasilił grono decydentów?

    Czy właśnie poznaliśmy nowy kluczowy element w strukturze nadzoru jednej z warszawskich spółek? POLMAN S.A. dokonał istotnego ruchu personalnego, który definitywnie kształtuje skład jego organu kontrolnego na najbliższe lata.

    Kto dołączył do grona?

    W czwartek, 27 marca 2026 roku, Rada Nadzorcza POLMAN S.A. podjęła decyzję o powołaniu nowego członka. Tą osobą jest Pani Klaudia Galińska. Co ważne, jej kadencja została ustalona na lata 2025-2030, co oznacza, że będzie współtworzyć kierunek nadzoru nad spółką przez znaczną część obecnej dekady.

    Zarząd Spółki POLMAN S.A. z siedzibą w Warszawie („Spółka”) informuje, iż w dniu 27 marca 2026 r. Rada Nadzorcza Spółki powołała Członka Rady Nadzorczej kadencji 2025-2030 w osobie Pani Klaudii Galińskiej.

    To oficjalna informacja, która trafiła do inwestorów za pośrednictwem raportu bieżącego. Decyzja została podpisana przez Mariusza Nowaka, Prezesa Zarządu spółki.

    Pełny skład Rady Nadzorczej

    Z tą nominacją skład najwyższego organu nadzoru POLMAN S.A. jest już kompletny. Oto pięcioosobowy zespół, który będzie czuwał nad działaniami spółki:

    • Zbigniew Dobrowolski
    • Włodzimierz Napiórkowski
    • Łucja Napiórkowska
    • Sławomir Jarosz
    • Klaudia Galińska

    Jak widać, do grona doświadczonych członków dołączyła nowa osoba. To zawsze ciekawy moment dla obserwatorów rynku – zmiana w radzie nadzorczej może sygnalizować nowe priorytety lub wzmocnienie określonych kompetencji w zarządzaniu ryzykiem i strategią.

    Co wiemy o nowej członkini?

    Spółka, działając transparentnie, dołączyła do komunikatu oficjalny życiorys Pani Klaudii Galińskiej. Niestety, w treści źródłowych materiałów nie znajdziemy szczegółów dotyczących jej dotychczasowej kariery, wykształcenia czy obszarów specjalizacji. Dokument ten został udostępniony inwestorom jako załącznik o nazwie zal01_zyciorys_K_Galinska.pdf.

    Dla inwestorów indywidualnych i analityków to właśnie ten dokument będzie kluczowy do zrozumienia, jakie konkretnie doświadczenie i wiedza wnosi nowa członkini rady. Czy jej profil jest ukierunkowany na finanse, prawo, czy może operacje? Odpowiedzi należy szukać w załączonym CV.

    Formalności i zgodność z prawem

    Cała procedura została przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Jak wskazano w raporcie, podstawą prawną ogłoszenia informacji był § 3 ust. 1 pkt 7) Załącznika nr 3 do Regulaminu ASO. To ważny drobiazg, który potwierdza, że spółka skrupulatnie przestrzega regulacji obowiązujących na rynku NewConnect, na którym jest notowana.

    Parkiet.com w swoim streszczeniu raportu słusznie przypomina: „Poniższe streszczenie ma charakter wyłącznie informacyjny… Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych należy zapoznać się z pełną treścią raportu i wszystkich załączników.” To dobra rada dla każdego, kto śledzi ruchy spółek giełdowych.

    Dlaczego to ma znaczenie?

    Rada Nadzorcza nie jest tylko formalnym ciałem. To organ, który ocenia pracę Zarządu, zatwierdza sprawozdania finansowe i ma realny wpływ na kluczowe, strategiczne decyzje. Każda zmiana w jej składzie jest więc analizowana pod kątem potencjalnego wpływu na kulturę korporacyjną, podejście do ryzyka i długoterminowe cele firmy.

    Dołączenie Klaudii Galińskiej do grona Zbigniewa Dobrowolskiego, Włodzimierza Napiórkowskiego, Łucji Napiórkowskiej i Sławomira Jarosza zamyka proces formowania się Rady na obecną kadencję. Teraz pięcioosobowy zespół może w pełni skupić się na swoich nadzorczych obowiązkach.

    Co dalej?

    Inwestorzy i obserwatorzy POLMAN S.A. z pewnością będą teraz z uwagą przyglądać się działaniom uzupełnionej Rady Nadzorczej. Kolejne raporty, zwłaszcza kwartalne i roczne, oraz uchwały będą pierwszymi oznakami, jak nowy skład rady funkcjonuje w praktyce.

    Powołanie nowej osoby zawsze wiąże się z pewnymi oczekiwaniami. Czy Klaudia Galińska wniesie do rady świeże, zewnętrzne spojrzenie? Czy jej doświadczenie uzupełni luki kompetencyjne? Na te pytania czas przyniesie odpowiedzi. Na razie wiemy na pewno, że nadzór nad POLMAN S.A. ma od 27 marca 2026 roku nową, oficjalnie potwierdzoną strukturę.

  • Cherrypick Games S.A. w ogniu zmian: Dwa raporty, dwie zmiany w strukturze głosów w jeden dzień

    Cherrypick Games S.A. w ogniu zmian: Dwa raporty, dwie zmiany w strukturze głosów w jeden dzień

    Czy to początek większych ruchów w warszawskiej spółce gamingowej? Cherrypick Games S.A. właśnie opublikowała dwa raporty bieżące w ciągu jednego dnia, informując o zmianach w strukturze głosów. To nie przypadek, a oficjalne zawiadomienia, które trafiły do zarządu spółki 30 marca 2026 roku.

    Co dokładnie się wydarzyło?

    Zarząd spółki z siedzibą w Warszawie otrzymał w tym samym dniu zawiadomienia od dwóch różnych podmiotów. Wszystko zgodnie z wymogami art. 69 ustawy o ofercie publicznej. To standardowa procedura, gdy dochodzi do nabycia lub zbycia znacznego pakietu akcji, ale fakt, że przyszły dwa osobne komunikaty tego samego dnia, zwraca uwagę.

    Zarząd Cherrypick Games S.A. z siedzibą w Warszawie („Spółka”) informuje, że w dniu 30 marca 2026 r. otrzymał dwa zawiadomienia od Loft Capital Limited sporządzone na podstawie art. 69 ustawy…

    Pierwszy raport, oznaczony numerem 8/2026, dotyczył zawiadomienia od Michała Sroczyńskiego. Dokument został załączony do raportu jako plik FormularzA (2).pdf.

    Ale to nie koniec historii!

    Tego samego dnia spółka opublikowała kolejny raport, oznaczony już numerem 10/2026. I tu pojawia się nowy gracz.

    Okazuje się, że Loft Capital Limited również zgłosił zmianę. Co ciekawe, firma ta wysłała nie jedno, a dwa osobne zawiadomienia. Zarząd Cherrypick Games załączył je do raportu jako pliki FormularzA_loft.pdf oraz FormularzA_loft2.pdf.

    Oba raporty zostały podpisane przez Marcina Kwaśnicę, Prezesa Zarządu spółki, i sporządzone 30 marca 2026 roku. Podstawa prawna jest identyczna: Art. 70 pkt 1 Ustawy o ofercie – nabycie lub zbycie znacznego pakietu akcji.

    Dlaczego to ważne?

    Takie raporty to nie tylko formalność. Są one kluczowym elementem transparentności na rynku kapitałowym. Inwestorzy i analitycy śledzą każdą zmianę w strukturze akcjonariatu, szczególnie w przypadku spółek notowanych na giełdzie.

    Fakt, że w ciągu kilku godzin pojawiły się komunikaty dotyczące różnych podmiotów, może wskazywać na zwiększoną aktywność inwestycyjną wokół Cherrypick Games. To sygnał dla rynku, który z pewnością będzie obserwowany w najbliższych dniach.

    Dokładne dane liczbowe, czyli o ile procent zmienił się udział w głosach, powinny znajdować się w załączonych formularzach. Na ich podstawie będzie można ocenić skalę i kierunek tych zmian.

    Na razie wiemy, że zarząd spółki działa zgodnie z prawem i na bieżąco informuje inwestorów. A to w dzisiejszych czasach jest bezcenne. Śledźcie dalsze komunikaty! Informacja pochodzi z serwisu parkiet.com.

  • EUROHOLD Bulgaria AD składa ważne zawiadomzenie. Co to oznacza dla inwestorów?

    EUROHOLD Bulgaria AD składa ważne zawiadomzenie. Co to oznacza dla inwestorów?

    Czy bułgarska grupa EUROHOLD właśnie wysłała ważny sygnał rynkowy? Właśnie opublikowała zawiadomienie, które może zwrócić uwagę inwestorów śledzących regulowany rynek finansowy.

    Co dokładnie zrobiła spółka?

    EUROHOLD BULGARIA AD złożyła oficjalne zawiadomienie zgodnie z art. 19 (3) Rozporządzenia (UE) nr 596/2014 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 16 kwietnia 2014 roku. To nie byle jaki dokument – to komunikat zgodny z unijnymi regulacjami rynku finansowego.

    Dokument został sporządzony 30 marca 2026 roku i oznaczony jako Raport bieżący nr 29/2026 oraz Raport bieżący nr 30/2026. Ciekawe, prawda? Dwa raporty z tego samego dnia wskazują na formalną, dwuetapową procedurę.

    Podstawa prawna działania została określona jako „Inne uregulowania”.

    Kto za tym stoi?

    Tu pojawia się kluczowa postać. Zawiadomienie zostało podpisane przez Galya Georgieva, która w spółce pełni funkcję IR MANAGER (Kierownika ds. Relacji Inwestorskich). To jej podpis i stanowisko gwarantują autentyczność dokumentu.

    But wait, there’s more…

    Co zawiera załącznik?

    Do raportu dołączono oficjalny plik o nazwie 1UvedomlenieR596Eurohold30-03-2026-ENG.pdf. Jego opis jest jednoznaczny: „Notification under Art. 19 (3) of Regulation (EU) № 596/2014 of the European Parliament and of the Council of 16 April 2014”.

    To właśnie w tym dokumencie powinny znajdować się szczegóły, które interesują rynek. Niestety, źródła nie ujawniają jego konkretnej treści.

    Dlaczego to ważne?

    Rozporządzenie 596/2014 to nic innego jak słynny MAR (Market Abuse Regulation) – unijne rozporządzenie o nadużyciach rynkowych. Artykuł 19 dotyczy obowiązków informacyjnych osób mających dostęp do informacji poufnych.

    Złożenie takiego zawiadomienia to czysty, regulaminowy ruch. EUROHOLD pokazuje, że gra zgodnie z unijnymi zasadami transparentności. Dla inwestorów to zawsze dobry znak – świadczy o profesjonalizmie zarządzania.

    Podsumowując: Bułgarska grupa właśnie dopełniła ważnej formalności. Choć szczegóły zawiadomienia pozostają w załączniku, sam fakt jego złożenia w Komisji Nadzoru Finansowego mówi wiele o standardach korporacyjnych spółki. Warto śledzić dalsze komunikaty – zwłaszcza że podpisała je osoba bezpośrednio odpowiedzialna za kontakt z inwestorami.

    Informacja na podstawie raportów opublikowanych przez parkiet.com.

  • TenderHut S.A. jednogłośnie podejmuje kluczowe uchwały. Nowy Przewodniczący Rady Nadzorczej!

    TenderHut S.A. jednogłośnie podejmuje kluczowe uchwały. Nowy Przewodniczący Rady Nadzorczej!

    Czy spółka giełdowa może działać bez żadnych wewnętrznych tarć? TenderHut S.A. właśnie pokazała, jak to zrobić. Wszystkie uchwały podjęte podczas dzisiejszego Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia przeszły jednogłośnie, bez ani jednego głosu sprzeciwu. To rzadki i imponujący wyraz jednomyślności w świecie korporacyjnych decyzji.

    Historyczny dzień dla TenderHut

    Zgromadzenie, które odbyło się 27 marca 2026 roku, było wydarzeniem bez precedensu. Zarząd spółki poinformował, że NWZ nie odstąpiło od rozpatrzenia żadnego punktu porządku obrad, a do żadnej z podjętych uchwał nie zgłoszono sprzeciwów. Wszystkie głosy były oddane zgodnie z procedurami, a szczegóły dotyczące liczby akcji, procentowego udziału w kapitale zakładowym oraz podziału na głosy „za”, „przeciw” i „wstrzymujące się” zostały ujawnione w oficjalnym raporcie.

    „Treść podjętych uchwał znajduje się w załączniku do raportu” – podał Zarząd TenderHut S.A.

    Ale to nie wszystko, co wydarzyło się tego dnia. Oto prawdziwa wisienka na torcie.

    Nowa twarz na szczycie

    W tym samym dniu, 27 marca 2026 r., Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy podjęło kolejną, niezwykle ważną decyzję. Działając na podstawie Kodeksu spółek handlowych oraz Statutu Spółki, powołało do Rady Nadzorczej Pana Marcina Strzeleckiego i jednocześnie powierzyło mu funkcję jej Przewodniczącego.

    To strategiczny ruch, a spółka od razu rozwiała potencjalne wątpliwości. W komunikacie podkreślono, że Pan Marcin Strzelecki:

    • Nie prowadzi działalności konkurencyjnej,
    • Nie uczestniczy w spółce konkurencyjnej,
    • Nie jest wpisany do rejestru dłużników niewypłacalnych.

    Szczegółowe informacje dotyczące jego wykształcenia i bogatego doświadczenia zawodowego stanowią załącznik do osobnego raportu bieżącego (plik 6/2026).

    Co to oznacza dla spółki?

    Jednogłośne podjęcie wszystkich uchwał to silny sygnał dla rynku. Pokazuje wewnętrzną spójność i jasność co do kierunku, w którym zmierza TenderHut. Brak jakichkolwiek sprzeciwów sugeruje, że proponowane zmiany i decyzje cieszą się pełnym poparciem akcjonariuszy.

    Powierzenie funkcji Przewodniczącego Rady Nadzorczej nowej osobie, która nie ma konfliktów interesów, wskazuje na dbałość o najwyższe standardy ładu korporacyjnego. To kluczowy element budowania zaufania inwestorów, zwłaszcza w dynamicznym sektorze technologicznym.

    Pełna treść uchwał oraz biogram nowego Przewodniczącego są dostępne w załącznikach do oficjalnych raportów opublikowanych przez portal biznes.pap.pl. Wszystko wskazuje na to, że dla TenderHut S.A. dzisiejszy dzień to początek nowego, bardzo zorganizowanego rozdziału.

    Czy ta korporacyjna harmononia przełoży się na wyniki finansowe? Czas pokaże. Jedno jest pewne – start do drugiego kwartału 2026 roku spółka ma wyjątkowo udany.

  • Rewolucja w egzaminach na prawo jazdy! Rząd usuwa plac manewrowy

    Rewolucja w egzaminach na prawo jazdy! Rząd usuwa plac manewrowy

    Czy egzamin na prawo jazdy kategorii B, który stresuje tysiące Polaków, właśnie staje się prostszy? Ministerstwo Infrastruktury ma gotowy plan głębokich zmian, a jedną z nich jest całkowita likwidacja placu manewrowego!

    Plac manewrowy idzie do lamusa

    Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak w rozmowie z RMF FM potwierdził, że projekt ustawy jest już gotowy. Najbardziej przełomową propozycją jest rezygnacja z egzaminu na placu manewrowym dla kandydatów na kierowców kategorii B. To oznacza, że przyszli kierowcy nie będą już musieli „zaliczać” tego etapu.

    — Większość ekspertów uważa, że egzamin na placu manewrowym to relikt przeszłości — podkreślił minister.

    Dodał, że decyzja została poprzedzona analizami resortu, a wiele krajów europejskich odchodzi od tego typu sprawdzianów. Projekt ma trafić do Wykazu Prac Legislacyjnych Rady Ministrów już w przyszłym tygodniu.

    Teoria też do przeglądu

    Ale to nie wszystko! Reforma obejmie również egzamin teoretyczny. Minister Klimczak zauważył, że obecne pytania nie odzwierciedlają rzeczywistości drogowej i są sztuczne.

    — Egzamin na prawo jazdy (…) musi odpowiadać rzeczywistości, która funkcjonuje na drodze. To nie mogą być jakieś sztuczne pytania teoretyczne, które bardziej dotyczą silnika albo pracy administracji, niż bezpiecznego poruszania się na drodze — podkreślił szef resortu.

    Planowane jest powołanie nowego organu odpowiedzialnego za przygotowywanie i weryfikację pytań. Dotychczasowa formuła funkcjonowania tej komisji ma zostać całkowicie zmieniona.

    Co się zmieni w praktyce?

    Osoby tworzące bazę pytań mają otrzymać większe wsparcie ze strony państwa, a sama baza zostanie zmodyfikowana — także pod względem liczby pytań. Obecnie pula nie przekracza 4000 pytań.

    Szczegóły projektu mają zostać przedstawione w przyszłym tygodniu przez wiceministra Stanisława Bukowca, który jest odpowiedzialny za ten obszar.

    A co ze szkoleniem?

    Minister zapowiedział, że zmiany będą „głębokie i obejmą zarówno system egzaminowania, jak i szkolenia kierowców”. Dopytywany o zmiany w kursach, przekazał, że resort przygląda się także tej części szkolenia młodych kierowców.

    Zapowiedzi sugerują, że liczba godzin na placu manewrowym podczas szkolenia może zostać znacząco ograniczona na rzecz większej liczby godzin jazdy w ruchu miejskim. To może realnie wpłynąć na lepsze przygotowanie przyszłych kierowców do prawdziwych warunków na drodze.

    Czekamy na szczegóły, które poznamy już niebawem. To może być największa zmiana w systemie egzaminowania od lat!

  • Polska zbrojeniówka na pełnym gazie: W Zielonce powstaną najnowocześniejsze pociski świata

    Polska zbrojeniówka na pełnym gazie: W Zielonce powstaną najnowocześniejsze pociski świata

    Czy Polska jest gotowa, by stać się europejskim centrum produkcji najnowocześniejszej broni przeciwlotniczej? Odpowiedź brzmi: tak, a wszystko dzięki strategicznej inwestycji, która właśnie nabiera realnych kształtów.

    W Zielonce pod Warszawą podpisano umowę, która zmieni oblicze polskiego przemysłu obronnego. Chodzi o budowę nowego Centrum Produkcyjno–Serwisowego, które ma powstać do 2028 roku. To nie tylko hale i magazyny – to milowy krok ku pełnej suwerenności technologicznej.

    Inwestycja, która zmienia reguły gry

    Całość kosztować będzie niemal 130 mln zł. Skąd te środki? 102 mln zł pochodzi z Funduszu Inwestycji Kapitałowych, a około 27,5 mln zł to środki własne Wojskowych Zakładów Elektronicznych. To konkretne liczby, które pokazują skalę zaangażowania.

    Nowe centrum będzie się składać z budynku produkcyjno-magazynowego, magazynów z murami ochronnymi, dróg dojazdowych i całej niezbędnej infrastruktury. Powstanie też specjalna hala produkcyjna, która zrewolucjonizuje organizację procesów związanych z kabinami dowodzenia systemów obrony powietrznej.

    „To krok milowy z punktu widzenia budowania polskich zdolności” – podkreślał wiceszef MON Cezary Tomczyk podczas uroczystości w Zielonce.

    I nie są to puste słowa. Tylko w 2025 roku na inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy przeznaczono około 10 mld zł. Środki te idą na budowę linii produkcyjnych, hal magazynowych i rozwijanie kompetencji w kluczowych obszarach.

    Program Narew przyspiesza: Polska buduje tarczę

    Ta inwestycja to część większej całości – programu modernizacyjnego Narew, mającego na celu budowę systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Jak zaznaczył wiceszef Tomczyk, Polska od lat konsekwentnie buduje swoje zdolności w tym zakresie, realizując programy Wisła, Narew, Pilica i San.

    „Polska na przestrzeni następnych lat stanie się krajem, który będzie miał najnowocześniejszą w Europie tarczę antyrakietową” – deklarował Tomczyk.

    Tarczę zdolną do zwalczania systemów bezzałogowych, rakiet manewrujących, śmigłowców i samolotów. To wizja, która właśnie materializuje się w Zielonce.

    CAMM-ER: Broń przyszłości made in Poland

    O co w tym wszystkim chodzi? O pociski CAMM-ER – przeciwlotnicze rakiety, które są jednymi z najnowocześniejszych na świecie. I to właśnie one będą produkowane i serwisowane w Polsce.

    Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Adam Leszkiewicz nie pozostawia wątpliwości: to pierwszy przykład, kiedy zdolność wyprodukowania całego pocisku rakietowego, od początku do końca, będzie w polskich rękach – w ramach PGZ i Wojskowych Zakładów Elektronicznych w Zielonce.

    „Dziś na wyposażeniu Wojska Polskiego, w zestawach Pilica+, są już rakiety CAMM. Nasza inwestycja pozwoli uzbroić 23 baterie systemu NAREW w ponad 1000 rakiet w wersji CAMM-ER” – zapowiada Leszkiewicz.

    Wersja ER oznacza jeszcze większe możliwości bojowe. To jakościowy skok dla polskiej obrony powietrznej.

    Transfer technologii i partnerstwo z gigantem

    Kluczem do sukcesu jest współpraca z brytyjską firmą MBDA, światowym liderem w dziedzinie systemów rakietowych. Budowa centrum odbywać się będzie w partnerstwie z tym właśnie podmiotem.

    A co najważniejsze – wiązać się to będzie z transferem technologii. Chodzi o konkretne know-how obejmujące produkcję komponentów, montaż i testowanie elementów wyrzutni, a finalnie wdrożenie pełnej produkcji rakiet CAMM-ER.

    Prezes Wojskowych Zakładów Elektronicznych Damian Gorzelany podsumowuje: podpisanie umowy to nie tylko inwestycja infrastrukturalna. To przede wszystkim strategiczny krok, który wyznacza kolejne kamienie milowe w poszerzeniu kompetencji WZE.

    Polska zbrojeniówka wkracza na zupełnie nowy poziom. Nie tylko kupujemy, ale uczymy się, rozwijamy i – co najważniejsze – zaczynamy samodzielnie produkować broń najwyższej światowej klasy. Zielonka 2028 – to data, która może przejść do historii.

  • Gobarto S.A. w 2025 roku: Wzrost przychodów, ale głęboka strata netto. Co poszło nie tak?

    Gobarto S.A. w 2025 roku: Wzrost przychodów, ale głęboka strata netto. Co poszło nie tak?

    Czy wzrost sprzedaży zawsze oznacza sukces finansowy? Gobarto S.A. właśnie opublikowało swoje raporty za 2025 rok i liczby mówią jasno: przychody poszły w górę, ale wynik netto jest głęboko na minusie. To mocny sygnał dla inwestorów śledzących tę spółkę mięsną.

    Twarde dane z raportów

    Zarówno skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy Gobarto S.A., jak i raport roczny spółki matki pokazują niejednoznaczny obraz. Z jednej strony widzimy wzrost obrotów. Z drugiej – czerwone liczby w kluczowych pozycjach wyniku.

    Przychody netto Grupy Gobarto wyniosły w 2025 roku 3 829 024 tys. PLN, co oznacza wzrost w porównaniu z 3 729 608 tys. PLN rok wcześniej. W przypadku samej spółki akcyjnej przychody sięgnęły 3 535 024 tys. PLN (wobec 3 190 513 tys. PLN w 2024).

    Ale tu zaczyna się problem. Zysk z działalności operacyjnej Grupy to -10 680 tys. PLN, co jest drastycznym spadkiem z dodatnich 68 031 tys. PLN w 2024. Spółka matka również odnotowała stratę operacyjną na poziomie -10 028 tys. PLN (z zyskiem 10 101 tys. PLN rok wcześniej).

    Strata netto bije po kieszeni

    Najbardziej wymowna jest ostateczna liczba. Skonsolidowany zysk (strata) netto Grupy Gobarto S.A. za 2025 rok to -36 460 tys. PLN. Dla porównania, w 2024 roku był to zysk w wysokości 34 714 tys. PLN. To ogromna zmiana.

    Spółka matka (GOBARTO SPÓŁKA AKCYJNA) wypadła nieco lepiej, ale i tak zanotowała stratę netto na poziomie -16 302 tys. PLN (po zysku 10 833 tys. PLN w 2024).

    Raport powinien zostać przekazany Komisji Nadzoru Finansowego, spółce prowadzącej rynek regulowany oraz do publicznej wiadomości za pośrednictwem agencji informacyjnej zgodnie z przepisami prawa.

    Ta oficjalna informacja, zawarta w dokumentach, potwierdza, że mamy do czynienia z pełnymi, prawnie wiążącymi danymi.

    Przepływy pieniężne i bilans

    Analiza przepływów pieniężnych też nie napawa optymizmem. Grupa wygenerowała dodatnie 108 833 tys. PLN z działalności operacyjnej, ale to mniej niż w 2024 (120 581 tys. PLN). Co więcej, działalność inwestycyjna pochłonęła -116 148 tys. PLN, a finansowa dała wynik -10 290 tys. PLN. Łącznie przepływy netto były ujemne i wyniosły -17 605 tys. PLN.

    W bilansie widać wzrost zarówno aktywów, jak i zobowiązań. Aktywa razem Grupy to 1 423 259 tys. PLN, a zobowiązania i rezerwy sięgają 879 198 tys. PLN. Kapitał własny skurczył się do 544 061 tys. PLN (z 582 418 tys. PLN).

    Co to oznacza dla akcjonariuszy?

    Liczby per akcję mówią wszystko. Skonsolidowany zysk (strata) na jedną akcję zwykłą to -1,31 zł (w 2024: 1,25 zł). Dla spółki matki jest to -0,59 zł (w 2024: 0,39 zł). Wartość księgowa na akcję również spadła.

    I tu ważna informacja dla oczekujących dywidendy: w obu raportach, dla roku 2025 i 2024, pozycja „Zadeklarowana lub wypłacona dywidenda na jedną akcję” wynosi 0,00 zł. Żadna dywidenda nie została zadeklarowana ani wypłacona.

    Dokumenty, w tym List prezesa, Sprawozdanie Zarządu z działalności oraz Oświadczenia i Sprawozdania Rady Nadzorczej z 30 marca 2026 roku, zostały podpisane w formacie XAdES, co gwarantuje ich autentyczność.

    Raporty, opublikowane przez Parkiet.com, stawiają przed zarządem Gobarto S.A. poważne wyzwanie. Wzrost sprzedaży nie przełożył się na rentowność. Inwestorzy z pewnością będą szukali odpowiedzi na pytanie o przyczyny tej luki i plany naprawcze na nadchodzący rok.