Blog

  • Bruksela przelewa Ukrainie 2,9 mld euro. W pakiecie pierwsza pożyczka na zbrojenia

    Bruksela przelewa Ukrainie 2,9 mld euro. W pakiecie pierwsza pożyczka na zbrojenia

    Komisja Europejska poinformowała w piątek 3 października, że przekazała Ukrainie 2,9 mld euro w ramach ósmej transzy Ukraine Facility. W tej wypłacie po raz pierwszy znalazły się środki z nowego instrumentu Ukraine Support Loan – dokładnie 800 mln euro.

    Przelew nie był automatyczny. Bruksela wskazała, że Kijów musiał wcześniej zrealizować pakiet reform obejmujący m.in. sądownictwo, rynki finansowe, otoczenie biznesu, energetykę, transport i rolnictwo. Mechanizm przypomina polskie KPO: środki trafiają transzami po wykazaniu realizacji konkretnych wskaźników.

    Nowa pożyczka na obronność i budżet

    Ukraine Support Loan to nowy mechanizm o wartości 90 mld euro przewidziany na lata 2026–2027. Ma zastąpić wygasające źródła unijnego finansowania. Z puli 60 mld euro ma być przeznaczone na wzmacnianie zdolności obronnych i rozwój przemysłu zbrojeniowego, a 30 mld euro na wsparcie budżetowe. W bieżącym roku Kijów może otrzymać z tego programu 45 mld euro, z czego 28,3 mld euro zaplanowano na obronność.

    Komisja tłumaczy, że pożyczka łączy dwa uzupełniające się filary: pomoc w budowaniu zdolności obronnych i przemysłu obronnego oraz wsparcie utrzymania funkcjonowania państwa, świadczenia podstawowych usług publicznych i odporności gospodarczej.

    Nowa forma wsparcia oznacza też zmianę podejścia: coraz więcej pieniędzy ma trafiać bezpośrednio do sektora obronnego, w tym na wspólne projekty z firmami z państw członkowskich. Prezydent Wołodymyr Zełenski ocenił przekazane środki jako krytycznie ważne dla stabilności państwa. Od czterech lat ukraiński budżet funkcjonuje dzięki zagranicznemu finansowaniu, ponieważ wpływy z podatków w dużej części pokrywają potrzeby wojska.

    Warunkiem przelewu było także wykonanie dziesięciu wskaźników z pierwszego i drugiego kwartału 2026 r. oraz zaległych kamieni milowych. Premier Ukrainy Serhij Koreckij podkreślił, że piątkowa wypłata była możliwa właśnie dzięki ich realizacji.

    Rekordowe wsparcie od 2022 r.

    Od startu Ukraine Facility z pierwszego filaru programu Ukraina otrzymała już ponad 32 mld euro, czyli około 70 proc. dostępnej koperty. Jeśli chodzi o całe unijne wsparcie od 2022 r., w komunikatach KE pojawiają się różne wartości: 227,4 mld euro oraz 228,7 mld euro. W obu zestawieniach ujęto 3,8 mld euro pochodzące z wpływów z zamrożonych rosyjskich aktywów.

    Nowy instrument pożyczkowy został ustanowiony rozporządzeniem (UE) 2026/467 przyjętym w lutym 2026 r. Po przedłożeniu przez Kijów strategii finansowej w marcu Rada przyjęła w kwietniu decyzję wykonawczą określającą pomoc na ten rok.

    Komisja: każde euro zamienia się w drony i rakiety

    Unijny komisarz ds. obronności i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius w komunikacie podkreślił, że przekazane pieniądze mają konkretny cel:

    Każde euro, które dziś wysłaliśmy na Ukrainę, zamieniane jest w drony, przechwytywacze i rakiety. Pomagamy Ukrainie w obronie i jednoczesnym rozwoju jej przemysłu obronnego. Dzięki pięciu wpłatom obronnym pożyczka wsparcia dla Ukrainy robi dokładnie to, do czego została stworzona: pomaga Ukrainie bronić się przed nielegalną i nieuzasadnioną wojną Rosji.

    To nie pierwszy przelew z obronnego mechanizmu. Wcześniej KE przekazała Ukrainie 1,24 mld euro na drony i amunicję w ramach tej samej pożyczki na lata 2026–2027.

    Co dalej?

    Komisja zapowiedziała kontynuację wypłat w ramach komponentu obronnego na 2026 r. w nadchodzących tygodniach. Do końca roku rząd w Kijowie może jeszcze liczyć na 29,3 mld euro z pożyczki obronnej i 4,4 mld euro z pierwotnego Ukraine Facility.

    Portal bnbn.pl zwraca uwagę, że dla Polski unijny strumień pieniędzy dla Kijowa ma praktyczny wymiar: stabilny finansowo sąsiad to mniejsze ryzyko kolejnej fali migracji i kłopotów handlowych, a środki na odbudowę i zbrojenia otwierają kontrakty dla polskich firm budowlanych, transportowych i obronnych. W tej samej analizie pojawia się też wniosek, że rosnący udział pożyczek w pomocy oznacza, iż o przyszłości programu mocniej zdecyduje zdolność Ukrainy do obsługi długu po wojnie; w Brukseli nadal dyskutowane jest wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów.

  • Padł rekord podatku giełdowych grup. Efektywna stawka sięgnęła 38 proc.

    Padł rekord podatku giełdowych grup. Efektywna stawka sięgnęła 38 proc.

    Podatkowy rekord na GPW

    Efektywna stawka podatkowa, czyli to, ile z wypracowanego zysku faktycznie trafia do budżetu, osiągnęła w przypadku największych grup kapitałowych notowanych na warszawskiej GPW rekordowe 38 proc. w 2025 r. Tak wynika z raportu Grant Thornton „Perspektywy na 2027 r.”. Dla porównania nominalna stawka CIT w Polsce wynosi 19 proc. W ciągu ostatnich czterech lat efektywne obciążenie urosło o 10 pkt proc., a w latach 2012–2018 wynosiło średnio nieco ponad 22 proc.

    W jeszcze trudniejszej sytuacji są mniejsze spółki z indeksu sWIG80. Ich efektywna stawka podatkowa poszła w górę z 36 proc. w 2024 r. do 43 proc. w 2025 r. To najwyższy odczyt w historii badania i o 13 pkt proc. więcej niż w przypadku największych firm. Innymi słowy, mniejsze podmioty oddają fiskusowi niemal połowę wypracowanego zysku.

    Kto płaci najwięcej

    Grant Thornton zwraca też uwagę na różnice między poszczególnymi grupami właścicielskimi. Państwowe grupy kapitałowe w 2025 r. zapłaciły efektywnie 45 proc., podczas gdy rok wcześniej wskaźnik sięgał 54 proc. Prywatne firmy oddały 37 proc., czyli o 7 pkt proc. więcej niż w 2024 r. Wyższe obciążenia państwowych spółek wynikają w dużej mierze z tego, że Skarb Państwa dominuje w branżach kapitałochłonnych i silnie regulowanych, gdzie częściej pojawiają się różnice między wynikiem księgowym a podatkowym oraz zdarzenia jednorazowe. Do tego dochodzą podatki sektorowe.

    Jeszcze wyraźniej widać podział na kapitał krajowy i zagraniczny. W 2025 r. podmioty krajowe miały efektywną stawkę 39 proc., czyli o 7 pkt proc. wyższą niż firmy zagraniczne. Rok wcześniej różnica wynosiła 3 pkt proc. To odwrócenie wcześniejszej tendencji – jeszcze niedawno wyższe podatki płaciły spółki zagraniczne.

    Nie mniejsze różnice widać w przekroju branżowym. Najwięcej do budżetu oddają energetyka, odzież i obuwie, paliwa i gaz, chemia oraz banki. Z kolei producenci gier notują średnią efektywną stawkę 11 proc., korzystając z preferencji takich jak B+R, IP Box czy ulgi innowacyjne.

    Skąd bierze się różnica

    Nominalna stawka CIT ma coraz mniejsze znaczenie przy ocenie realnych obciążeń. Jak wskazują eksperci, kluczowe są koszty, które obciążają wynik finansowy, ale nie mogą być odliczone podatkowo lub mogą być odliczone z opóźnieniem. Chodzi m.in. o koszty finansowania, odpisy z tytułu utraty wartości aktywów, rezerwy oraz amortyzację rozliczaną według odmiennych zasad.

    Problemy pojawiają się również przy podatku u źródła. Organy podatkowe kwestionują prawo do preferencji, a spór o status rzeczywistego właściciela czy zakres należytej staranności może skończyć się poborem podatku mimo podstaw do zwolnienia lub niższej stawki. W efekcie wiele firm, mierząc się z niejednoznacznymi przepisami i restrykcyjnym podejściem administracji, wybiera konserwatywne stanowisko, by uniknąć ryzyka wieloletniego sporu, odsetek i dodatkowych zobowiązań.

    Piotr Liss z RSM Poland zwraca uwagę, że wzrost efektywnego opodatkowania to nie efekt jednej zmiany przepisów, lecz długotrwały trend. Firmy płacą coraz więcej, nawet gdy nominalna stawka pozostaje bez zmian.

    Co przyniesie 2027 rok

    Perspektywy na przyszły rok eksperci oceniają sceptycznie. Powód to planowana podwyżka podstawowej stawki CIT z 19 proc. do 22 proc. dla podatników osiągających przychody powyżej 50 mln euro rocznie. Efekty mogą być odczuwalne już od 2027 r.

    Biorąc pod uwagę potencjalne wprowadzenie od 2027 r. podwyżki podstawowej stawki CIT z 19 proc. do 22 proc., dla podatników o przychodach powyżej 50 mln euro, trudno liczyć na odwrócenie trendu rosnących obciążeń podatkowych w przyszłym roku – potwierdza Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton.

    Jeszcze dalej idzie Michał Borowski, dyrektor departamentu dialogu regulacyjnego w Business Centre Club. Jego zdaniem działania podejmowane na ostatnią chwilę, mimo wcześniejszych ostrzeżeń o ryzyku przekroczenia konstytucyjnych progów zadłużenia, będą pogarszać sytuację budżetową kraju.

    Mariusz Tkaczyk z GWW Legal & Tax spodziewa się przede wszystkim działań wymierzonych w największe podmioty i wybrane branże, dalszego ograniczania preferencji, poszerzania podstaw opodatkowania i intensyfikacji kontroli wspieranej cyfryzacją rozliczeń. Jego zdaniem podwyżka CIT dla wszystkich firm byłaby politycznie trudniejsza, ale przedsiębiorcy powinni zakładać, że łączne obciążenia podatkowe raczej nie spadną.

    Grant Thornton nie wyklucza, że w związku z planowaną podwyżką CIT obciążenia będą rosnąć dalej.

  • Nvidia wciąż na celowniku analityków. Cel to 350 USD, a prognoza na 2028 rok jest jeszcze ambitniejsza

    Nvidia wciąż na celowniku analityków. Cel to 350 USD, a prognoza na 2028 rok jest jeszcze ambitniejsza

    Nvidia wchodzi w październik jako największa firma na świecie i jedna z najważniejszych spółek technologicznych na Wall Street. W 2026 roku notowania NVDA kilkakrotnie próbowały bezskutecznie przebić się przez strefę oporu w okolicach 230–234 USD, a mimo to analitycy wciąż widzą przestrzeń do nowych rekordów. Najnowszy argument to prognoza Cantor Fitzgerald, która zakłada wzrost o ponad 50% w horyzoncie 12 miesięcy.

    Cel: 350 USD za akcję

    1 października C.J. Muse z Cantor Fitzgerald podtrzymał rekomendację „Przeważaj” (Overweight) dla Nvidii i 12-miesięczną cenę docelową na poziomie 350 USD. Przy kursie 230,86 USD notowanym w czwartek oznaczało to potencjał wzrostu o około 52%. To istotne o tyle, że akcje NVDA w 2026 roku wielokrotnie zatrzymywały się w pobliżu 234 USD.

    Głównymi fundamentami tej oceny są dla analityka silny popyt na infrastrukturę AI oraz pozycja spółki w obszarze agentowej sztucznej inteligencji (agentic AI). Według analityka dzięki temu Nvidia może liczyć na większy udział w budżetach IT hyperskalerów. Jego zdaniem obecna przewaga rynkowa zwiększa też szanse spółki na zrealizowanie – a nawet przekroczenie – własnych celów: ponad 70-procentowego wzrostu przychodów do 2027 roku i wydatków na moc obliczeniową na poziomie 3–4 bln dolarów do 2030 roku.

    Obawy budzą skala wydatków na AI oraz poziom marży brutto. Mimo to w ocenie analityka obecna wycena czyni Nvidię zbyt tanią, by ją lekceważyć. Zwrócił uwagę na wskaźnik ceny do zysku na poziomie 13-krotności zaktualizowanego zysku na akcję za rok kalendarzowy 2028, wynoszącego 26 USD. Dodatkowe argumenty to wyższe oczekiwania samej firmy wobec popytu i łańcucha dostaw.

    W analizie poruszono też ryzyko związane z największymi klientami Nvidii, którzy od lat rozwijają własne układy. Wraz z drożejącymi gotowymi rozwiązaniami rośnie ekonomiczny sens takich wewnętrznych projektów. Własny chip nie musi jednak całkowicie zastępować układów Nvidii. Jeśli będzie wystarczająco dobry i tańszy w konkretnych zastosowaniach, klienci mogą przenieść poza nią przynajmniej część swoich budżetów. Opisany scenariusz nie musi oznaczać końca przewagi Nvidii. Może jedynie sprawić, że utrzymanie pozycji lidera będzie kosztować coraz więcej.

    Wall Street wciąż mówi „kupuj”

    W ankiecie TipRanks przeprowadzonej wśród analityków z Wall Street w ciągu ostatnich trzech miesięcy 31 z nich przyznało akcjom NVDA średnią ocenę „Zdecydowanie kupuj” (Strong Buy). Średnia cena docelowa wyniosła 324,32 USD, co sugeruje możliwość ustanowienia nowego szczytu w horyzoncie 12 miesięcy.

    W tym roku walory Nvidii są już na plusie o 21,22%. W momencie publikacji oznaczało to kapitalizację rynkową na poziomie około 5,5 bln dolarów. W analizie opublikowanej kilka dni później wycena sięgała już około 5,7 bln USD, a przy zwyżce wynoszącej 2,12% spółka znalazła się jeszcze bliżej poziomu 6 bln dolarów. Jeszcze przed końcem roku próg ten pozostaje w zasięgu.

    Czy możliwe jest 10 bln USD?

    Znacznie dalej idzie założenie, że do zamknięcia kolejnego roku obrotowego – czyli do stycznia 2028 r. – kapitalizacja Nvidii przekroczy 10 bln USD. Taki skok oznaczałby przyrost wartości o około 78% w ciągu mniej więcej dwóch i pół roku.

    Fundamentem tej tezy jest realizacja już ogłoszonych planów – Nvidia nie musi zaskakiwać na plus, wystarczy, że wykona własne prognozy. W ostatnim raporcie kwartalnym przychody były ponad dwa razy wyższe rok do roku. Firma zapowiedziała też, że w kolejnym roku obrotowym liczy na ich wzrost o kolejne 70%.

    Jak zauważono w analizie, większe podstawy do obaw o przewartościowanie istniały w 2024 roku. Historyczny wskaźnik C/Z wynosi obecnie 29,5, czyli jest zbliżony do poziomów innych dużych spółek technologicznych, a tempo wzrostu Nvidii pozostaje od nich wyraźnie szybsze. Bardziej istotny może być wskaźnik ceny do prognozowanych zysków, który wynosi niespełna 15. Gdyby rynek zaczął wyceniać przyszłe zyski na poziomie około 30, a nie niespełna 15, i gdyby wyniki faktycznie spełniły oczekiwania, akcje mogłyby być warte dwa razy tyle, ile wynika z obecnej wyceny. To właśnie ten mechanizm napędza scenariusz kapitalizacji powyżej 10 bln USD.

    Co dalej?

    Na razie notowania wciąż mierzą się z oporem w okolicach 230–234 USD. Od połowy maja 2026 r. nie udało im się trwale wyjść ponad ten poziom. Projekcje pozostają jednak jednoznaczne: zarówno cel Cantor Fitzgerald, jak i średnia cena docelowa z ankiety TipRanks zakładają nowy historyczny rekord w horyzoncie 12 miesięcy. W dalszej perspektywie rozwój rynku sztucznej inteligencji do 2030 roku mógłby zostawić przestrzeń do jeszcze wyższej wyceny w dalszej części 2028 roku.

  • Cyberatak na Fakturownię: Deseo ujawnia, jakie dane klientów mogły trafić w ręce hakerów

    Cyberatak na Fakturownię: Deseo ujawnia, jakie dane klientów mogły trafić w ręce hakerów

    Hakerski atak na Fakturownię ujawnia kolejne konsekwencje. Z popularnego systemu do wystawiania faktur korzysta m.in. polska sieć ekskluzywnych cukierni Deseo, która właśnie poinformowała klientów, że podczas włamania do Fakturownia.pl doszło do skopiowania części danych. Firma podała, że nieuprawniony dostęp miał miejsce w dniach 27–28 września 2026 r.

    Fakturownia to jeden z najpopularniejszych w Polsce serwisów do obsługi faktur – obsługuje ponad 600 tys. klientów w kraju i za granicą. Atak potwierdził publicznie wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Z ustaleń cytowanych przez bankier.pl wynika, że sprawca wykorzystał lukę w systemie, a wśród przejętych danych znalazły się starsze faktury sprzed 2023 r., hasła w formie skrótów, numery bankowe, dane o płatnościach oraz klucze i hasła wykorzystywane w systemie.

    Deseo: jakie dane mogły wyciec?

    Sieć cukierni przekazała, że Fakturownia poinformowała ją, iż incydent objął również dane powierzone do przetwarzania. Naruszenie mogło zatem dotyczyć danych klientów Deseo, w tym imion i nazwisk lub nazw firm, adresów, numerów NIP oraz informacji znajdujących się na wystawionych dokumentach sprzedażowych. Chodzi o numery i daty dokumentów, kwoty, terminy i sposoby płatności. Deseo zaznacza, że dane zostały skopiowane, ale nie zmodyfikowane w systemie.

    KSeF poza zasięgiem

    Dla firm rozliczających się elektronicznie kluczowa jest deklaracja Ministerstwa Finansów: nie doszło do naruszenia integracji z Krajowym Systemem e-Faktur. Fakturownia zapewnia też, że incydent nie objął danych pochodzących z integracji, dodatków ani certyfikatów KSeF. Nad wyjaśnieniem zdarzenia pracuje serwis razem z zewnętrznymi specjalistami od bezpieczeństwa.

    Co robić po wycieku?

    Dla przedsiębiorców to ryzyko poważniejsze niż zwykły wyciek adresów e-mail – w rękach przestępców mogły znaleźć się dane pozwalające podszywać się pod firmy i podmieniać rachunki na fakturach. Fakturownia rozesłała klientom instrukcję postępowania. Serwis zaleca natychmiastową zmianę hasła do konta, a także do skrzynki e-mail i innych serwisów, w których używane było to samo hasło. Warto włączyć weryfikację dwustopniową i przejrzeć ustawienia konta. Podejrzane wiadomości można zgłaszać do CERT Polska pod numerem 8080.

    Przedsiębiorcy powinni przede wszystkim weryfikować numery rachunków bankowych na fakturach. Podmiana numeru konta w dokumencie to najprostszy sposób monetyzacji takiego wycieku. Firma przestrzega też przed wiadomościami wyłudzającymi hasła, kody weryfikacyjne, kody BLIK i dane kart.

    Deseo radzi klientom

    Deseo odradza wykonywanie płatności na zmieniony numer rachunku wyłącznie na podstawie wiadomości e-mail; taką zmianę należy potwierdzić innym, znanym wcześniej kanałem kontaktu. Sieć prosi też, by nie podawać haseł, kodów autoryzacyjnych, kodów BLIK ani danych kart płatniczych w odpowiedzi na niespodziewane wiadomości, a także dokładnie sprawdzać nadawcę, linki i załączniki. Deseo zaleca również szczególną ostrożność wobec e-maili, SMS-ów i telefonów wykorzystujących dane.

    Firma podkreśla, że pozyskane dane mogą zostać wykorzystane do podszywania się pod Deseo, Fakturownię lub inne podmioty, kierowania wiadomości phishingowych oraz prób wyłudzenia dodatkowych informacji albo pieniędzy.

    Śledztwo i kontekst

    Według informacji od Fakturowni udało się odciąć nieuprawniony dostęp, wymienić klucze i zabezpieczenia systemowe, a działanie serwisu przeniesiono na nowe serwery. Incydent został zgłoszony prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych, CERT Polska i policji. Sprawą zajmują się CERT Polska, Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości oraz prezes UODO. Wicepremier Gawkowski zapewnił, że sprawcy są ścigani i poniosą surowe konsekwencje, a wsparcie państwowych instytucji działa całodobowo.

    To kolejny głośny atak na polskie usługi cyfrowe. Bankier.pl zwraca uwagę, że za włamaniem do Fakturowni mogą stać ci sami sprawcy, którzy wcześniej zaatakowali systemy medyczne MyDr i Medyc. W tamtych przypadkach chodziło o dane odpowiednio ok. 19 mln i ok. 5 mln osób.

    Deseo informuje, że analizuje zakres incydentu i ocenia ryzyko dla osób, których dane dotyczą. Firma weryfikuje też informacje przekazane przez Fakturownię i podejmuje działania wymagane przepisami o ochronie danych osobowych.

  • Napływ altcoinów na giełdy najwyższy od szczytu Bitcoina. Eksperci: to nie musi być altseason

    Napływ altcoinów na giełdy najwyższy od szczytu Bitcoina. Eksperci: to nie musi być altseason

    Z danych CryptoQuant wynika, że altcoiny w drugiej połowie września coraz częściej trafiały na giełdy. Między 14 a 28 września 2026 r. tygodniowa liczba transakcji wpłat alternatywnych kryptowalut na monitorowane platformy handlowe podskoczyła z około 29,8 tys. do 78 tys., czyli o blisko 160%. To wynik, jakiego nie widziano od października 2025 r., gdy bitcoin ustanawiał swój szczyt.

    Co dokładnie pokazują dane?

    CryptoQuant opublikowało raport 29 września. Widać w nim również wzrost liczby adresów, z których wysyłano altcoiny na giełdy: z około 17,6 tys. do 51,6 tys., czyli niemal trzykrotnie. Obie wartości są najwyższe od października 2025 r. Jak podkreśla CryptoQuant, fala wpłat jest szeroka i nie wynika jedynie z ruchów pojedynczych wielkich portfeli.

    Przelewy z portfeli prywatnych na giełdy są w metrykach on-chain często traktowane jako sygnał możliwej sprzedaży, bo aktywa na platformie można szybko wymienić na stablecoiny, dolary lub inne kryptowaluty. CryptoQuant zwraca jednak uwagę, że nie każda taka wpłata kończy się sprzedażą. Część środków może być wykorzystana jako zabezpieczenie pozycji albo do arbitrażu czy innych operacji.

    Czy to już zapowiedź altseasonu?

    Wzrost ten pojawia się po okresie wyraźnie większego zainteresowania altcoinami. Wskaźnik Altcoin Cycle Signal od Glassnode, który bazuje na notowaniach 250 największych altcoinów bez stablecoinów, przesunął się na korzyść alternatywnych kryptowalut. Glassnode nie wskazuje jednak, by doszło już do szerokiej rotacji kapitału z bitcoina do mniejszych aktywów.

    Frederik Theissen, analityk Glassnode i autor cyklu „The Week On-chain”, mówił we wrześniu wprost: altcoiny zyskały w dolarach, ale nie wobec Bitcoina. Rozległa rotacja, która sygnalizuje dojrzały szczyt, czyli kapitał spływający w dół krzywej ryzyka szybciej, niż rośnie kapitalizacja samego Bitcoina, jeszcze się nie zaczęła.

    Do tego dochodzi wysoka dominacja bitcoina. Od początku roku udział BTC w łącznej kapitalizacji rynku kryptowalut utrzymywał się w przedziale około 58–61%. Nominalne wzrosty altcoinów to wciąż za mało, by mówić o nadejściu altseasonu.

    Eksperci z Invest Cuffs: 99% altcoinów bez wartości

    Podczas debaty „Bitcoin vs altseason” na Invest Cuffs Poznań 2026 eksperci podeszli do tej narracji sceptycznie. Maciej Tomczyk z KryptoEkipy ocenił, że 99% altcoinów nie ma wartości, a prawdziwego altseasonu w ostatnim czasie nie było, bo bitcoin wypadał znacznie lepiej. Jak przyznał, nigdy nie widział tak negatywnego nastawienia do altcoinów jak w obecnym cyklu.

    Mike Satoshi z KryptoNarodu dodał, że z każdą kolejną hossą rynek altcoinów będzie coraz bardziej wymagający. Tomczyk ujął to samo jeszcze krócej: każda kolejna hossa jest trudniejsza.

    Kamil Predecki z Encyklopedii Kryptowalut wstrzymuje się z zakupem altcoinów. Uzasadnia to rozwojem AI, który obnaża luki w zabezpieczeniach mniejszych projektów. Predecki przypomniał, że w ostatnich tygodniach wiele projektów padło ofiarą kosztownych ataków hakerskich, a ich skala sięgała setek milionów dolarów.

    Arkadiusz Jóźwiak z Comparic.pl przestrzegał z kolei przed sprzedażą bitcoina w oczekiwaniu na głębszy spadek. Część inwestorów sprzedała BTC w okolicach 90 000 USD, licząc na spadek do co najmniej 50 000 USD. Tymczasem mogą odkupić bitcoina ponownie po 90 000 USD pod wpływem FOMO i stracić na prowizjach brokera. Jóźwiak studził też przekonanie o korelacji bitcoina z Nasdaq: jego zdaniem zależność bywa dodatnia lub ujemna, więc nie warto traktować jej jako wyznacznika.

    Tomczyk przyznawał, że bitcoin wciąż jest inwestycją i zyski trzeba realizować. Można sprzedać BTC i odkupić tę samą ilość przed kolejnym cyklem. Jak mówił, nie stać go na to, żeby nie realizować zysków. Wymiana zdań pokazała, że nawet doświadczeni inwestorzy różnią się w zarządzaniu pozycją.

    Panel zgodził się jednak co do najważniejszego wyboru: na kolejny cykl eksperci stawiają na bitcoina, ewentualnie z niewielką domieszką altcoinów. Zmiana liderów na rynku kryptowalut nie jest na razie scenariuszem bazowym.

  • AMD przebija bilion dolarów. Sztuczna inteligencja znów napędza producentów chipów

    AMD przebija bilion dolarów. Sztuczna inteligencja znów napędza producentów chipów

    Rekord na zamknięciu sesji

    Advanced Micro Devices (AMD) dołączyło do elitarnego grona spółek, których wycena rynkowa przekroczyła bilion dolarów. To czwarta amerykańska firma półprzewodnikowa, której się to udało – wcześniej w tym gronie znalazły się Nvidia, Broadcom oraz Micron.

    Na ostatniej sesji notowania AMD wzrosły o 9,6 proc., do rekordowych 613,31 dol. Jak podaje Reuters, to zwieńczenie mocnego rajdu spółki z Santa Clara w Kalifornii, postrzeganej jako najbliższy rywal Nvidii w dziedzinie procesorów graficznych. To efekt ożywienia na rynku producentów chipów, które napędza popyt związany ze sztuczną inteligencją. „Pieniądze ponownie napływają do sektora sztucznej inteligencji” – mówi Thomas Hayes, prezes Great Hill Capital LLC w Nowym Jorku.

    Reuters przypomina, że w ostatnich miesiącach entuzjazm wobec producentów chipów wyraźnie osłabł, a rynki bacznie przyglądały się wydatkom internetowych gigantów na sztuczną inteligencję. Dodatkową presję wywierały wyższe ceny ropy związane z konfliktem między USA a Iranem oraz oczekiwania, że stopy procentowe pozostaną wyższe przez dłuższy czas. Teraz inwestorzy uważają, że AI to jedyna dziedzina, która może przynosić zyski w warunkach spowolnienia gospodarczego wywołanego przez Rezerwę Federalną.

    Na giełdzie widać było szerszy ruch w górę wśród producentów chipów. Akcje Intela, bezpośredniego konkurenta AMD, zyskały około 11,8 proc., a Qualcomm – 4,5 proc.

    AMD gra zespołowo

    AMD przyspieszyło prace nad produktami opartymi na sztucznej inteligencji. Firma nie sprzedaje już wyłącznie pojedynczych chipów, ale kompletne systemy, które łączą procesory, sprzęt sieciowy i powiązane komponenty. To część strategii mającej pozwolić jej rywalizować z Nvidią.

    Rosnący popyt na procesory centralne wykorzystywane razem z procesorami graficznymi w serwerach obsługujących wnioskowanie pomógł natomiast AMD odebrać udziały w rynku Intela.

    Lisa Su: popyt wciąż większy niż podaż

    Prezes AMD Lisa Su ocenia, że bardzo wysoki popyt na układy wykorzystywane w sztucznej inteligencji utrzyma się przez kilka najbliższych lat. Podczas wizyty na Tajwanie, gdzie spotykała się z partnerami, w tym Taiwan Semiconductor Manufacturing Co., mówiła o tym, że firma zwiększyła produkcję i dostawy w 2026 r., ale to wciąż za mało w stosunku do zapotrzebowania.

    „Zwiększyliśmy nasze własne dostawy i moce produkcyjne w 2026, ale mogę powiedzieć, że popyt jest nadal większy niż nasze dostawy” – powiedziała Su.

    Szefowa AMD zapowiedziała jednocześnie znaczące zwiększenie dostaw w 2027 r. Podtrzymała też deklarację z maja, zgodnie z którą firma przeznaczy na inwestycje na Tajwanie ponad 10 mld dol. Tajwan pozostaje ważnym ogniwem łańcucha dostaw półprzewodników.

    Ostatnie miesiące przyniosły też większe zainteresowanie inwestorów akcjami AMD, a impulsem było rosnące znaczenie rozwiązań AI. Perspektywy AMD wpisują się w szerszy, dobry nastrój na rynku. Na dobre nastroje wpływają m.in. prognozy Micron Technology oraz wyniki Hon Hai Precision Industry (Foxconn), jednego z największych producentów i integratorów serwerów. AMD rywalizuje z Intelem na rynku procesorów i z Nvidią w segmencie akceleratorów AI, wykorzystywanych między innymi do trenowania modeli.

    Część rynku zwraca jednak uwagę na ryzyko nadmiernych inwestycji w moce produkcyjne, rosnące zadłużenie oraz wyzwania regulacyjne związane z rozwojem AI.

    Bezpieczeństwo AI według szefowej AMD

    Lisa Su podkreśla, że rozwój sztucznej inteligencji to nie tylko moce obliczeniowe, ale także bezpieczeństwo. Jej zdaniem firmy technologiczne powinny współpracować, by ograniczać potencjalne zagrożenia.

    „Będzie trzeba wykonać pewne prace związane z bezpieczeństwem i innowacji, i myślę, że najważniejszą częścią tego jest to, żebyśmy współpracowali jako ekosystem” – powiedziała.

    Celem – jak wskazała – ma być połączenie wysokiej wydajności systemów AI z ich bezpieczeństwem. „AI jest niezwykle dobra dla świata” – oceniła szefowa AMD, jednocześnie wskazując na potrzebę odpowiedzialnego rozwoju technologii.

  • Prawie 100 proc. w górę na GPW. Zarmen rusza po resztę akcji Remaka

    Prawie 100 proc. w górę na GPW. Zarmen rusza po resztę akcji Remaka

    Poniedziałkowa sesja na GPW należała do Remaka-Energomontaż: notowania spółki urosły o blisko 100 proc. Impulsem była zapowiedź ze strony Zarmenu, głównego akcjonariusza, który chce ogłosić wezwanie na wszystkie pozostałe akcje i oferuje 20,05 zł za walor.

    Zarmen chce mieć całość

    Na ten moment to formalnie zapowiedź, a nie sfinalizowane przejęcie. Z komunikatu Pekao Investment Banking wynika, że wezwanie ma objąć 1 451 406 akcji, czyli 48,38 proc. kapitału. Zarmen miał na koniec czerwca 1 548 594 akcje, którymi dysponował 51,62 proc. kapitału i głosów.

    Przed pojawieniem się informacji walory Remaka kosztowały w okolicach 10 zł, więc oferta oznaczała mniej więcej podwojenie giełdowej wyceny. Cała spółka była wyceniana na około 30 mln zł; po sesji wartość ta wzrosła do ponad 58 mln zł.

    Rekordowa sesja na debiucie WATS

    Poniedziałek był pierwszym dniem działania nowego systemu transakcyjnego GPW, WATS. Dla Remaka to jednocześnie powrót do handlu po piątku, gdy sesja nie ruszyła z powodu ogromnej przewagi zleceń kupna. Notowania wznowiono około godziny 10:00. Na starcie transakcje zawierano po 19,45 zł, a to poziom o 93,53 proc. wyższy od poprzedniego kursu odniesienia. W ciągu dnia kurs dotarł do 19,55 zł.

    Handlowi towarzyszyła wyjątkowa jak na tę spółkę aktywność. Od rana wartość transakcji przekraczała 1 mln zł, czyli więcej niż na dużych spółkach, takich jak Grupa Azoty, Bogdanka, ZE PAK czy Agora. Przez większość dnia kurs utrzymywał się bardzo blisko ceny oferowanej przez Zarmenu.

    Kim jest Remak

    Remak to jedna z najdłużej notowanych spółek na warszawskim parkiecie. Firma rozpoczęła działalność w 1970 r. jako przedsiębiorstwo państwowe, w 1993 r. została sprywatyzowana, a od 23 listopada 1994 r. jej akcje są obecne na GPW. Spółka ma zakład w Niemczech i pracuje dla energetyki, przemysłu chemicznego i petrochemicznego. Świadczy głównie usługi montażowe, remontowe i modernizacyjne turbin, kotłów parowych i wodnych; montuje też urządzenia energetyczne, instalacje odazotowania i odsiarczania spalin, instalacje przemysłowe oraz rurociągi.

    Na koniec czerwca 2026 r. zatrudnienie wynosiło 429 osób. Wyniki finansowe były jednak słabe: pierwsze półrocze zamknęło się stratą netto 11,679 mln zł, a przychody były o 35,3 proc. niższe niż rok wcześniej. Kapitał własny spadł z 64,38 mln zł na koniec 2025 r. do 52,70 mln zł na koniec czerwca. Wartość księgowa jednej akcji obniżyła się z 25,28 zł do 17,57 zł w ujęciu rok do roku.

    Głównym problemem pozostaje kontrakt na rozbudowę instalacji Olefiny, realizowany dla konsorcjum Hyundai Engineering Poland i Tecnicas Reunidas. Pierwotnie projekt miał się zakończyć na początku 2025 r.; według spółki pozostałe prace będą możliwe do wykonania dopiero w 2027 r.

    „Założenia przyjęte do realizacji kontraktu uległy niestety znaczącej zmianie, ze względu na wydłużenie się realizacji całego projektu, za które spółka nie ponosi odpowiedzialności. Pierwotnie planowany termin zakończenia projektu przypadał na początek 2025 r., a według aktualnej wiedzy prace pozostałe do wykonania możliwe do realizacji będą dopiero w 2027 r.” – napisano w raporcie.

    Kto stoi za wezwaniem

    Zarmen nie jest nowym graczem w Remaku. To wykonawca inwestycji przemysłowych działający m.in. w energetyce, górnictwie, hutnictwie, metalurgii, chemii i rafineriach. W grupie znajdują się także Elektrobudowa, Koksownia Częstochowa Nowa, Zarmen FPA i Kofama Koźle.

    W akcjonariacie Remaka obok Zarmenu największe pakiety mają PTE PZU „Złota Jesień” – 13,4 proc. – oraz Allianz Polska OFE – 7,89 proc. Pozostali akcjonariusze kontrolują łącznie 27,09 proc.

    Pod koniec września Remak podpisał z Veolia Energia Łódź porozumienie o starcie prac nad przebudową kotła w Elektrociepłowni nr 3. Maksymalna wartość prac objętych porozumieniem to 8,76 mln zł netto. Jeżeli strony zawrą docelową umowę, wykonane prace zostaną zaliczone na jej poczet.

    W oficjalnych komunikatach nie pojawił się plan delistingu; na razie jest mowa tylko o zamiarze ogłoszenia wezwania. Zarmen wskazał jednak cenę 20,05 zł i liczbę 1 451 406 akcji, które chce kupić, aby przejąć 100 proc. kapitału Remaka.

  • ZUS ma nową strategię. 9 na 10 kontroli z nieprawidłowościami

    ZUS ma nową strategię. 9 na 10 kontroli z nieprawidłowościami

    Kontrole ZUS coraz rzadziej są dziełem przypadku. Od stycznia do sierpnia 2026 r. inspektorzy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przeprowadzili 20 529 kontroli płatników składek, a nieprawidłowości wykryli w 90,1 proc. z nich. Łączny wynik finansowy tych ustaleń to 373,3 mln zł.

    Zakład nie ukrywa, że to zasługa zmiany podejścia. Zamiast masowo kontrolować jak najwięcej firm, ZUS wybiera podmioty do audytu na podstawie analizy danych i modeli ryzyka.

    Skuteczność w liczbach

    Nieprawidłowości stwierdzono w 18 495 kontrolach. W 15 697 z nich miały one wymiar finansowy. Pozostałe kontrole zakończyły się ustaleniami bez wymiaru finansowego. Tak wynika z danych ZUS. Zdecydowaną część kwoty — 369,6 mln zł — stanowiły ustalenia dotyczące nieprawidłowego naliczania składek na ubezpieczenia społeczne. Pozostałe 12,7 mln zł dotyczyło naliczania lub rozliczania świadczeń z ubezpieczeń społecznych.

    Główny inspektor kontroli ZUS Szymon Kasprowski tak komentuje dane:

    Dane za osiem miesięcy 2026 r. pokazują, że skuteczna analiza ryzyka pozwala ograniczać liczbę kontroli przy jednoczesnym zwiększaniu ich skuteczności.

    Najważniejsze liczby w skrócie:

    • 20 529 – kontrole płatników składek od stycznia do sierpnia 2026 r.
    • 90,1 proc. – odsetek kontroli z nieprawidłowościami
    • 373,3 mln zł – łączny wynik finansowy kontroli
    • 369,6 mln zł – ustalenia dotyczące składek na ubezpieczenia społeczne
    • 12,7 mln zł – nieprawidłowości w naliczaniu lub rozliczaniu świadczeń

    Mniej kontroli, lepsze wyniki

    Porównanie z poprzednimi latami pokazuje, jak duża to zmiana. W 2017 r. ZUS przeprowadził ponad 60,8 tys. kontroli, a w 2018 r. blisko 59 tys. W tamtym czasie nieprawidłowości wykrywano w około 65 proc. przypadków. Dziś odsetek przekracza 90 proc. — i to przy znacznie mniejszej liczbie samych kontroli.

    Jeszcze dobitniej wyglądają statystyki finansowe. W 2017 r. średni wynik finansowy przypadający na jedną kontrolę wynosił około 6 tys. zł. Obecnie to ponad 18 tys. zł, czyli mniej więcej trzy razy więcej niż dziewięć lat temu.

    ZUS podkreśla, że to potwierdzenie skuteczności nowej strategii. Inspektorzy korzystają z informacji zgromadzonych w systemach ZUS, danych z rejestrów publicznych oraz modeli ryzyka. Dzięki temu trafiają przede wszystkim do firm, w których prawdopodobieństwo nieprawidłowości jest największe.

    Z danych wynika, że mniejszej liczbie kontroli towarzyszy obecnie wyraźnie wyższy efekt finansowy. Zakład tłumaczy to odchodzeniem od szeroko zakrojonych działań kontrolnych na rzecz precyzyjnego typowania podmiotów.

    Na co ZUS patrzy

    Wśród wykrywanych problemów dominują zbiegi tytułów do ubezpieczeń społecznych, zaniżanie podstaw wymiaru składek, nieprawidłowe rozliczanie osób pracujących dla własnego pracodawcy oraz wykorzystywanie różnych form zatrudnienia do zmniejszania obciążeń składkowych.

    Zakład szczególną uwagę zwraca na pracę platformową, gdzie pojawiają się skomplikowane modele zatrudnienia. W ostatnim czasie błędy częściej niż przeciętnie wychodziły na jaw w transporcie międzynarodowym, działalności związanej z zatrudnieniem i pośrednictwem pracy oraz w usługach ochroniarskich. To sektory z dużą rotacją pracowników i dużym wykorzystaniem umów cywilnoprawnych.

    ZUS zaznacza przy tym, że nie każda firma z tych branż będzie automatycznie kontrolowana. O wyborze decyduje analiza ryzyka.

    Nie wszystko to celowe działania

    Większość nieprawidłowości wynika z błędów przy zgłaszaniu do ubezpieczeń lub ustalaniu podstaw wymiaru składek. Chodzi m.in. o spóźnione zgłoszenia, pomyłki rachunkowe czy błędy w dokumentacji.

    ZUS podkreśla, że tego typu problemy można zwykle szybko naprawić: wystarczy złożyć dokumenty korygujące i uregulować należności.

    Jak zauważa portal Interia Biznes, dla przedsiębiorców nowa strategia oznacza mniej przypadkowych kontroli, ale większe znaczenie prawidłowych rozliczeń. Portal przypomina przy tym, że wysokość opłaconych składek wpływa też na przyszłe świadczenia pracowników.

  • Solorzowie chcą zdjąć ZE PAK z giełdy. Tyle zapłacą za akcje

    Solorzowie chcą zdjąć ZE PAK z giełdy. Tyle zapłacą za akcje

    Rodzina Solorzów-Żaków chce wycofać ZE PAK z warszawskiej giełdy. Wehikuł inwestycyjny rodziny, cypryjska spółka Argumenol Investment Company, zapowiedział dobrowolne wezwanie na wszystkie akcje konińskiej grupy energetycznej, których jeszcze nie posiada. Po transakcji zamierza zwiększyć swój udział do 100 proc., a po przekroczeniu 95 proc. głosów – przeprowadzić przymusowy wykup i zdjąć spółkę z obrotu na GPW.

    Informację przekazała kancelaria Baker McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy; sprawę potwierdza też komunikat giełdowy ZE PAK.

    Cena 18 zł za akcję

    Argumenol to obecnie większościowy akcjonariusz z 65,96 proc. akcji. W ramach wezwania chce nabyć 17.299.636 walorów, czyli ok. 34,04 proc. kapitału zakładowego i ogólnej liczby głosów. Akcjonariuszom mniejszościowym zaproponowano 18 zł za papier.

    To około 4 proc. więcej niż piątkowe zamknięcie notowań, gdy kurs wyniósł 17,28 zł. Na tym poziomie kapitalizacja ZE PAK sięga 880 mln zł, a pakiet, który chce przejąć Argumenol, jest wart niecałe 300 mln zł.

    Ostateczna skala transakcji będzie zależeć od liczby zapisów. Jeśli Argumenol osiągnie co najmniej 95 proc. ogólnej liczby głosów, planuje squeeze-out oraz wycofanie akcji z warszawskiej giełdy. W zapowiedzi wskazano, że zapisy mogą ruszyć około 3 listopada, po zakończeniu weryfikacji dokumentu wezwania przez KNF.

    Najpierw umowa o współpracy

    Warunkiem ogłoszenia wezwania jest zawarcie umowy o współpracy strategicznej między ZE PAK a Argumenol. Ma ona określić zasady doradztwa finansowego i strategicznego, współpracę przy transformacji modelu działalności, działania związane z planowanym wycofaniem akcji oraz obieg informacji, w tym poufnych. W obsłudze transakcji pośredniczyć będzie Trigon Dom Maklerski, a UniCredit został wyłącznym doradcą finansowym Argumenolu.

    Koniec węglowej przeszłości

    Argumenol wskazuje na zaawansowaną transformację grupy. Od debiutu giełdowego ZE PAK wygasił zdecydowaną większość historycznych aktywów konwencjonalnych, w tym elektrownie Adamów i Konin oraz większość jednostek w Pątnowie. Obecnie eksploatowany jest jedynie blok Pątnów II o mocy 474 MW, który opiera się na przychodach z rynku mocy do końca 2027 r.

    Do końca tego roku ma się zakończyć wydobycie węgla brunatnego. Do końca czerwca 2026 r. grupa zredukowała 504 etaty, a łączną skalę redukcji zatrudnienia w 2026 r. szacuje się na ok. 700 etatów. Równolegle w Turku powstaje blok CCGT, którego uruchomienie planowane jest na koniec 2027 r. Zanim zacznie on realnie wspierać wyniki, przepływy z działalności węglowej będą jednak stopniowo gasnąć.

    Argumenol zapowiada wysokie wydatki inwestycyjne, m.in. na rekultywację i zagospodarowanie terenów pogórniczych, przyszłość pozostałej infrastruktury konwencjonalnej oraz nowe źródła wytwarzania. W komunikacie zastrzeżono, że w średnim terminie utrzymująca się baza kosztowa, rosnące zadłużenie i potrzeby inwestycyjne będą istotnie ograniczać zdolność grupy do dystrybucji nadwyżek finansowych do akcjonariuszy.

    Wiatr, biomasa, wodór

    Grupa mierzy się też z wyzwaniami w nowych obszarach. Planowany projekt farm wiatrowych w województwie opolskim o łącznej mocy ok. 500 MW wciąż jest na wczesnym etapie; status ready-to-build ma zostać osiągnięty w latach 2028-2029, a uruchomienie planowane jest na 2031 r. Z kolei projekty fotowoltaiczne i magazyny energii wymagają dalszej oceny.

    ZE PAK posiada 49,5 proc. udziałów w PAK-Polska Czysta Energia, ale – jak podano – nie sprawuje nad nią kontroli i nie ma pełnej możliwości kształtowania jej strategii. Wyniki tej spółki pozostawały ostatnio poniżej oczekiwań, m.in. przez gorsze warunki meteorologiczne i nierynkowe redysponowanie OZE. Segment biomasy pozostaje narażony na zmienność rynku i cen energii, a segment wodorowy rozwija się wolniej, niż zakładano, przy jednoczesnym zaangażowaniu znacznych nakładów i istnieniu zobowiązań pozaoperacyjnych wobec podmiotów trzecich.

    Poza giełdą ma być łatwiej

    W ocenie Argumenolu realizacja szerokiego, wieloletniego programu transformacji poza rynkiem publicznym powinna zapewnić ZE PAK większą elastyczność strategiczną i operacyjną. Wezwanie ma jednocześnie umożliwić akcjonariuszom mniejszościowym wyjście z inwestycji.

    Warto dodać, że ZE PAK niedawno zaciągnął w UniCredit kredyt w wysokości 340 mln zł, przeznaczony na finansowanie lub refinansowanie wydatków związanych z opolskimi farmami wiatrowymi, ogólne cele korporacyjne i kapitał obrotowy. W piątek Cyfrowy Polsat, większościowy akcjonariusz PAK-Polska Czysta Energia, zapowiedział konferencję prasową o strategii na 29 października. Piotr Żak jest prezesem zarówno ZE PAK, jak i Cyfrowego Polsatu.

    Zanim jednak ruszą zapisy w wezwaniu, KNF musi zweryfikować dokument, a ZE PAK i Argumenol muszą podpisać umowę o współpracy strategicznej.

  • Obligacje korporacyjne rozdają karty. Rekordowy popyt, niższe marże

    Obligacje korporacyjne rozdają karty. Rekordowy popyt, niższe marże

    Za pierwsze trzy kwartały 2026 r. wartość publicznych ofert obligacji w Polsce jest już o 55 proc. wyższa niż w całym rekordowym 2025 r. Rynek wyraźnie przyspieszył, ale zainteresowanie inwestorów jest bardzo nierówne: korporacyjne papiery rozchodzą się w tłumie, a listy zastawne banków hipotecznych mają słabsze pokrycie.

    Skarbówki kontra korporacje

    Przebicie rentowności 6 proc. na polskich dziesięciolatkach sprawiło, że coraz większa część rynku i ekspertów zaczęła postrzegać skarbowe papiery jako potencjalną okazję. W tym okresie obligacje skarbowe dawały rentowności 5,5–6,4 proc., podczas gdy listy zastawne oferowały ok. 4 proc. W takim otoczeniu nie wszystkie emisje sprzedały się w całości.

    mBank Hipoteczny dopuścił w warunkach emisji możliwość uplasowania nawet 1 mld zł, ale ostatecznie pozyskał 106 mln zł. Wrześniowa oferta listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego również spotkała się z mniejszym zainteresowaniem niż dwie wcześniejsze emisje tych papierów. Inwestorzy chętnie wybierali przy tym detaliczne obligacje skarbowe: w sierpniu sprzedaż rocznych papierów o oprocentowaniu równym stopie referencyjnej NBP przekroczyła 3 mld zł.

    Korporacje w natarciu

    Inaczej wyglądało zainteresowanie obligacjami korporacyjnymi. Średnia marża w tegorocznych emisjach, z wyłączeniem listów zastawnych, spadła do 3,3 pkt proc. z 4,0 pkt proc. w ub.r. i 4,35 pkt proc. w 2024 r. Dla porównania w drugiej połowie 2025 r. odbyło się osiem emisji, a w pierwszym półroczu 2026 r. siedem. Teraz w każdej z emisji zapisy składa zwykle ponad tysiąc inwestorów; styczniowa oferta Marvipolu przyciągnęła ich 2,5 tys. Zainteresowanie często przewyższało wartość oferowanych obligacji.

    Przykładem jest Victoria Dom. Warszawski deweloper pozyskał rekordowe 250 mln zł przy popycie przekraczającym 400 mln zł. Marża wyniosła 3,8 pkt proc. ponad WIBOR6M, podczas gdy kilka lat temu spółka oferowała papiery z marżą 6,5–7 pkt proc.

    Co istotne, wysoka rentowność skarbówek nie skłoniła inwestorów do odwrotu od długu korporacyjnego. Przy dochodowości długoterminowych skarbówek sięgającej 6,5 proc. rentowność obligacji Victorii Dom, wynosząca ok. 7,7 proc., jest tylko nieznacznie wyższa. Ta oferta pokazała też, że inwestorzy indywidualni i instytucje nadal bardzo cenią wiarygodnych emitentów i nie chcą brać na siebie dużego ryzyka zmiany ceny, które niosą długie skarbówki.

    Małe emisje wróciły

    Do rynku wróciły też tzw. małe emisje publiczne, przeprowadzane na podstawie memorandum inwestycyjnego, a nie prospektu. Ich limit to równowartość 5 mln EUR w okresie 12 miesięcy. W tej grupie prawie wszystkie oferty zostały w pełni objęte; wyjątkiem była nietypowa emisja Value Properies.

    Co przyniesie czwarty kwartał

    Czwarty kwartał zapowiada się jako kontynuacja ożywienia w ofertach opartych na prospektach. Świeże dokumenty mają 7R i Vehis Finanse; obie spółki zapowiedziały w nich emisje w IV kwartale. Na zatwierdzenie prospektów przez UKNF czekają Olivia Fin, PragmaGo i Resi Capital, które kilka tygodni temu uchwaliły programy publicznych emisji. Olivia Fin i PragmaGo, jako weterani rynku, mogą liczyć na zgodę nieco szybciej.

    PragmaGo nie musi się spieszyć: do spłacenia pozostają obligacje warte łącznie 65 mln zł, zapadające w czerwcu i lipcu przyszłego roku, oraz kolejne 30 mln zł we wrześniu przyszłego roku. Olivia Fin musi wykupić papiery na 16,5 mln zł w październiku i 27 mln zł w grudniu, a dwie kolejne serie o łącznej wartości 40 mln zł przypadają na styczeń i luty 2027 r. Resi Capital przygotowuje się natomiast do dużego projektu i refinansowania pożyczek.

    W lutym wygasną prospekty Marvipolu i Bestu. Marvipol nie wykorzystał dotąd żadnej emisji, a Best przeprowadził już trzy i nie wyklucza kolejnej. W marcu wygaśnie prospekt Cavatiny Holding, która w przyszłym roku ma wykupić sześć serii obligacji. Dekpol na koniec półrocza miał 442 mln zł gotówki.