Blog

  • Sześciu nowych sędziów TK złożyło przysięgę. Ich pensje robią wrażenie!

    Sześciu nowych sędziów TK złożyło przysięgę. Ich pensje robią wrażenie!

    Czy czwartek, 9 kwietnia 2026 roku, przejdzie do historii polskiego wymiaru sprawiedliwości? W Sali Kolumnowej Sejmu odbyło się uroczyste ślubowanie sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ceremonia była jednak pełna kontrowersji i odbyła się w atmosferze sporu o legalność całego procesu.

    Ekspresowa ceremonia bez kamer

    Uroczystość miała miejsce w czwartek, 9 kwietnia br. Co ciekawe, media nie zostały wpuszczone na samą ceremonię. Dziennikarze, fotoreporterzy i kamerzyści musieli czekać na uczestników w holu. Całość była jednak transmitowana i można ją obejrzeć na oficjalnej stronie Sejmu.

    Wśród zaproszonych gości znaleźli się także m.in. byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll oraz prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzia Dorota Markiewicz.

    W wydarzeniu wzięli udział marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, a także wicemarszałkowie Dorota Niedziela, Monika Wielichowska, Szymon Hołownia i Piotr Zgorzelski.

    Kto złożył przysięgę?

    Nowymi sędziami TK, wybranymi w marcu 2026 roku, są: Maciej Taborowski, Dariusz Szostek, Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Marcin Dziurda i Magdalena Bentkowska. Zgodnie z przepisami, w momencie wyboru musieli oni zrezygnować z dotychczasowej zawodowej aktywności. Mogą podjąć jedynie działalność naukowo-dydaktyczną, o ile nie koliduje ona z obowiązkami sędziego TK.

    Nie mogą prowadzić działalności gospodarczej, zasiadać w organach spółek prawa handlowego ani posiadać więcej niż 10 proc. udziałów lub akcji.

    Spór o legalność i przyszłość orzekania

    Tu pojawia się największy problem. Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski, nie uznaje ślubowania czterech sędziów TK. Oznacza to, że pomimo złożenia przysięgi, nowo zaprzysiężeni sędziowie prawdopodobnie nie zostaną dopuszczeni do spraw i nie będą orzekać. To za mało, by nowi sędziowie zostali dopuszczeni do spraw.

    Atrakcyjne wynagrodzenie i emerytura

    A ile zarabiają sędziowie TK? To kwota, która może przyprawić o zawrót głowy. Ich pensja jest bezpośrednio powiązana z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce.

    Wynagrodzenie ma wynosić pięciokrotność średniej płacy ogłaszanej przez GUS. Przy przeciętnym wynagrodzeniu na poziomie 8 748,63 zł, daje to około 43 743 zł brutto miesięcznie, nie licząc dodatku za wysługę lat. To o prawie 3 tys. zł więcej niż wynosiło wynagrodzenie sędziów TK w ubiegłym roku.

    Ale to nie wszystko. Sędziowie TK mogą liczyć na naprawdę bogatą emeryturę. Osoby przechodzące w stan spoczynku mają prawo do jednorazowej odprawy odpowiadającej sześciu miesiącom pensji oraz do dożywotniego uposażenia w wysokości 75 proc. ostatniego wynagrodzenia, z wyłączeniem dodatku funkcyjnego.

    Dla przykładu, Krystyna Pawłowicz po przejściu na emeryturę pod koniec 2025 r. otrzymała jednorazową odprawę przekraczającą 240 tys. zł brutto oraz dożywotnie uposażenie w wysokości około 30 tys. zł miesięcznie.

    Co dalej z Trybunałem?

    Trybunał Konstytucyjny to niezależny organ, który bada zgodność aktów prawnych, głównie ustaw, z konstytucją. Zasiada w nim 15 sędziów, wybieranych na 10-letnią kadencję. Choć sześcioro nowych sędziów formalnie złożyło już przysięgę, ich przyszłość w orzekaniu stoi pod dużym znakiem zapytania z powodu sprzeciwu prezesa TK. Spór instytucjonalny trwa, a jego rozstrzygnięcie będzie kluczowe dla dalszego funkcjonowania tego ważnego organu.

  • XTPL szykuje grunt pod nowe akcje serii Y. Kluczowy krok przed debiutem na GPW

    XTPL szykuje grunt pod nowe akcje serii Y. Kluczowy krok przed debiutem na GPW

    Czy wrocławska spółka technologiczna XTPL właśnie dopełniła formalności przed wprowadzeniem nowej emisji akcji na rynek? Tak! Dwa kluczowe komunikaty z ostatnich dni pokazują, że proces jest już na finiszu.

    Kapitał wzrósł, statut zmieniony

    Zacznijmy od fundamentów. 30 marca 2026 roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu dokonał rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego XTPL S.A. To efekt uchwały Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia z 9 marca 2026 roku. Spółka wyemitowała 300 000 akcji zwykłych na okaziciela serii Y, całkowicie pomijając prawo poboru akcjonariuszy.

    Zarząd XTPL S.A. […] informuje, że […] zarejestrowano zmiany w statucie Spółki wynikające z Uchwały […] w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego Spółki.

    Co to oznacza w liczbach? Kapitał zakładowy Spółki wynosi teraz 294 987,70 zł i jest podzielony na 2 949 877 akcji o nominale 0,10 zł każda. To cała menażeria serii od A do Y! Emisja serii Y to kolejny, 22. już rodzaj akcji w strukturze kapitału XTPL.

    Warunkowa rejestracja w KDPW – ostatnia prosta?

    Ale to nie koniec historii. Tuż po weekendzie, 9 kwietnia 2026 roku, nadszedł kolejny ważny komunikat. Zarząd XTPL poinformował, że otrzymał od Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych S.A. (KDPW) oświadczenie nr 366/2026.

    O co chodzi? KDPW zawarło ze Spółką umowę o warunkową rejestrację tych samych 300 000 akcji serii Y w depozycie papierów wartościowych. Akcje mają kod ISIN PLXTPL000018.

    I tu jest haczyk – kluczowy warunek. Rejestracja nastąpi dopiero po wprowadzeniu akcji serii Y do obrotu na rynku regulowanym GPW. To ten sam rynek (rynku równoległego), na którym notowane są pozostałe akcje Spółki o tym samym kodzie ISIN.

    Kiedy akcje trafią do depozytu?

    Kalendarz jest jasno określony. Rejestracja w KDPW nastąpi w ciągu 3 dni od momentu, gdy Depozyt otrzyma decyzję o dopuszczeniu akcji do obrotu. I – co ważne – nie wcześniej niż w dniu wskazanym w tej decyzji jako dzień wprowadzenia.

    Czyli mamy sekwencję: najpierw pozytywna decyzja GPW o dopuszczeniu, potem szybka, maksymalnie trzydniowa rejestracja w KDPW. To ostatni formalny krok, który otwiera drogę do faktycznego obrotu nowymi papierami.

    Co to oznacza dla inwestorów?

    Proces jest zaawansowany. Rejestracja w KRS to kamień milowy, a umowa z KDPW to przygotowanie infrastruktury. Wszystko jest już uzgodnione, czeka tylko na zielone światło od Giełdy. To pokazuje, że Spółka konsekwentnie realizuje plan zatwierdzony przez akcjonariuszy na początku marca.

    Czekamy zatem na decyzję GPW. Gdy tylko zapadnie, akcje serii Y w szybkim tempie zasilą depozyt i – finalnie – rynek. Kolejny rozdział w historii wrocławskiego XTPL jest tuż-tuż.

  • Ceny ropy znów w górę! Co dalej z Cieśniną Ormuz?

    Ceny ropy znów w górę! Co dalej z Cieśniną Ormuz?

    Czy kruchy rozejm w Iranie już pęka? Inwestorzy nie dali się długo zwieść początkowemu spokojowi i w czwartek z powrotem zaczęli się wycofywać, wysyłając ceny surowca w górę. Kierowcy nie powinni więc liczyć na szybkie obniżki na stacjach paliw.

    Ropa Brent znów przekracza 98 dolarów

    Cena ropy Brent wzrosła w czwartek o ponad 3,5 proc., przekraczając poziom 98 dolarów za baryłkę. To samo dotyczyło ropy WTI. Od początku konfliktu, który wybuchł 28 lutego, hurtowe ceny ropy poszły w górę o około 35 proc.! To bezpośrednio uderza w portfele kierowców, bo ropa jest kluczowym składnikiem paliw.

    Ale to nie wszystko. Cena diesla na rynku hurtowym skoczyła dziennie z prawie 1,3 tys. do ponad 1,4 tys. dolarów za tonę. To wzrost o ponad 10 proc. w ciągu jednej sesji!

    Cieśnina Ormuz: epicentrum chaosu

    Kluczem do stabilizacji miało być odblokowanie Cieśniny Ormuz – jednej z najważniejszych arterii dla globalnych dostaw ropy i gazu. Tymczasem sytuacja jest daleka od klarownej.

    Z jednej strony Iran deklaruje gotowość do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi. Z drugiej – ostrzega, że jednostki przepływające bez jego zgody mogą zostać zniszczone. Pojawiają się też doniesienia o możliwym utrzymaniu blokady, co podsyca obawy o długotrwałe zakłócenia.

    A tuż za rogiem czai się kolejne zagrożenie. Iran żąda od armatorów opłat tranzytowych w kryptowalutach, wynoszących 1 dolara od każdej przetransportowanej baryłki ropy. Gdyby takie opłyty były wysokie, mogłyby podnieść koszty transportu bardziej niż opłaty za Kanał Panamski czy Sueski.

    „Wszystkie okręty, samoloty i personel wojskowy […] pozostaną na miejscu i wokół Iranu do czasu, aż prawdziwe porozumienie […] będzie w pełni przestrzegane” – napisał amerykański prezydent Donald Trump w sieci społecznościowej Truth Social, grożąc wznowieniem działań wojennych.

    Transport wciąż sparaliżowany, a to potrwa

    Przed konfliktem przez cieśninę przepływało około 130 statków dziennie. Dziś ruch jest śladowy. Nawet jeśli sytuacja się poprawi, nawet w optymistycznym scenariuszu potrzeba co najmniej 10 dni na rozładowanie zaległości.

    Powrót globalnego handlu do normalnego poziomu może potrwać tygodnie, a nawet miesiące. Przedstawiciele branży żeglugowej w rozmowie z BBC przyznają, że planowanie transportu stało się wyjątkowo trudne, bo warunki zmieniają się z dnia na dzień.

    Co dalej z rynkami? Głosy analityków

    Analitycy są zgodni: kluczowe będą doniesienia z Bliskiego Wschodu, a zwłaszcza to, czy Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana.

    „Biorąc pod uwagę interesy obu stron, uważamy, że niełatwy rozejm się utrzyma. […] Nie widzimy powrotu cen ropy do poziomów sprzed wojny. Uważamy również, że premia za ryzyko geopolityczne powinna być uwzględniana w różnych klasach aktywów” – ocenia Mohit Kumar, analityk Jefferies, cytowany przez Parkiet.com.

    Janiv Shah z Rystad Energy zwraca uwagę na dylemat rafinerii: „Teraz, gdy ropa jest poniżej 100 dol. za baryłkę, rafinerie powinny wykorzystać to okno do wznowienia bardziej oportunistycznych zakupów.” Jednocześnie ostrzega, że jeśli będą zwlekać, niedobory produktów mogą się pogorszyć.

    Podsumowując, rynek ropy i paliw wisi na włosku. Wszystko zależy od tego, co stanie się w wąskiej cieśninie między Iranem a Omanem. A na horyzoncie wciąż widać groźbę nowych opłat i niestabilności politycznej. Kierowcy i inwestorzy muszą uzbroić się w cierpliwość.

  • ZUS doda do Twojej emerytury prawie 370 zł. Sprawdź, czy to już w Twojej wypłacie!

    ZUS doda do Twojej emerytury prawie 370 zł. Sprawdź, czy to już w Twojej wypłacie!

    Czy wiesz, że od marca 2026 roku Twoja emerytura lub renta może być wyższa o prawie 370 złotych miesięcznie? To nie żart! Właśnie ruszyła waloryzacja wszystkich dodatków wypłacanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a najpopularniejszy z nich – dodatek pielęgnacyjny – osiągnął nową, rekordową wysokość.

    To realne wsparcie dla osób starszych i niepełnosprawnych, które często borykają się z rosnącymi kosztami życia. Wyższe świadczenia mają poprawić ich sytuację finansową i zapewnić większe bezpieczeństwo socjalne.

    Nowa kwota dodatku pielęgnacyjnego: 366,68 zł

    Od 1 marca 2026 r. dodatek pielęgnacyjny wynosi 366,68 zł miesięcznie. To wzrost o 18 złotych w porównaniu z poprzednim okresem! Jak podaje Forsal.pl, po marcowej waloryzacji kwota brutto wynosi 366,67 zł.

    Dodatek ten jest nieopodatkowany, wolny od potrąceń i wypłacany jest automatycznie wraz z emeryturą lub rentą. Przysługuje osobom powyżej 75. roku życia, które pobierają świadczenie z ZUS.

    Ale to nie wszystko. Osoby młodsze również mogą go otrzymać, jeśli posiadają orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji. Takie orzeczenie wydaje lekarz i dołącza się je do wniosku.

    Kto dostanie go automatycznie, a kto musi złożyć wniosek?

    Tu jest kluczowa informacja! Gdy senior uprawniony do renty skończy 75 lat, organ rentowy automatycznie wypłaci mu dodatek wraz ze świadczeniem. Nie ma potrzeby składania żadnych dokumentów!

    Wniosek o dodatek pielęgnacyjny muszą złożyć ci, którzy nie ukończyli 75 lat, ale ich stan zdrowia uniemożliwia im podjęcie pracy i samodzielną egzystencję.

    Jest też ważny wyjątek. Dodatek nie przysługuje osobom przebywającym ponad 2 tygodnie w miesiącu w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Nie można też pobierać go jednocześnie z zasiłku pielęgnacyjnego.

    Jeśli senior pobiera już zasiłek pielęgnacyjny z gminy, powinien poinformować organ samorządowy o przyznaniu dodatku pielęgnacyjnego z ZUS.

    I słusznie, bo różnica jest znacząca. Zasiłek pielęgnacyjny nie podlega corocznej waloryzacji i wynosi 215,84 zł, podczas gdy dodatek z ZUS to obecnie 366,67 zł brutto.

    Cała lista dodatków po waloryzacji

    Marcowa waloryzacja objęła nie tylko emerytury i renty, ale całą gamę dodatków. Jak wylicza serwis Infor.pl, obecnie ich wysokość wynosi:

    • dodatek za tajne nauczanie — 366,68 zł,
    • dodatek pielęgnacyjny dla inwalidy wojennego uznanego za całkowicie niezdolnego do pracy — 550,02 zł,
    • dodatek dla sieroty zupełnej — 689,17 zł,
    • dodatek kombatancki — 366,68 zł,
    • dodatek kompensacyjny — 55,00 zł,
    • dodatek pieniężny do renty inwalidy wojennego — 1403,90 zł,
    • świadczenie pieniężne dla byłych żołnierzy górników oraz osób deportowanych — 366,68 zł.

    Każdy z tych dodatków ma inne kryteria przyznania. O dodatek dla sieroty zupełnej, kombatancki czy kompensacyjny trzeba złożyć wniosek i odpowiednie dokumenty.

    Nie zapomnij o ryczałcie energetycznym!

    Na liście wsparcia jest także ryczałt energetyczny. To stała, comiesięczna dopłata do rachunków za prąd, gaz i ciepło dla kombatantów, wdów/wdowców po nich oraz osób represjonowanych.

    I on również został podniesiony! Od 1 marca 2026 r. jego nowa, wyższa wartość to 336,16 zł.

    Podsumowując, tegoroczna marcowa waloryzacja to solidny zastrzyk gotówki dla wielu grup społecznych. Jeśli spełniasz warunki – sprawdź swoją wypłatę. Te dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie to konkretna pomoc w domowym budżecie.

  • Bank Handlowy wzywa akcjonariuszy: Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie już 8 maja!

    Bank Handlowy wzywa akcjonariuszy: Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie już 8 maja!

    Czy jeden z najważniejszych banków w Polsce szykuje kluczowe decyzje? Właśnie otrzymaliśmy oficjalny sygnał z samego centrum zarządzania. Bank Handlowy w Warszawie S.A. opublikował w środę, 9 kwietnia 2026 roku, dwa istotne raporty bieżące, które nie pozostawiają wątpliwości – nadchodzi czas na ważne głosowanie.

    Data, godzina, miejsce – wszystko jasne

    Zarówno raport nr 13/2026, jak i 14/2026 wskazują tę samą datę. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie (NWZ) odbędzie się w piątek, 8 maja 2026 roku. Spotkanie zaplanowano na godzinę 11:00.

    Gdzie akcjonariusze będą mogli osobiście uczestniczyć w obradach? Bank podał dokładny adres: Warszawa, ulica Senatorska 16. To właśnie tam, w sercu stolicy, zapadną uchwały, które już teraz budzą zainteresowanie rynku.

    Co już wiemy, a co jeszcze przed nami?

    Raporty, opublikowane za pośrednictwem serwisu Parkiet.com, pełnią nieco inną funkcję, ale uzupełniają się. Pierwszy z nich, raport nr 13, zawiera informacje z ogłoszenia o zwołaniu Zgromadzenia. To podstawowe dane logistyczne, które właśnie poznaliśmy.

    Drugi dokument, raport nr 14, jest jeszcze bardziej konkretny. Zarząd Banku przekazał w nim treść projektów uchwał, które będą przedmiotem obrad 8 maja. To oznacza, że kluczowe propozycje zarządu są już formalnie znane – choć na razie ukryte w załącznikach do raportu.

    „Zarząd Banku Handlowego w Warszawie S.A. przekazuje w Załącznikach nr 1 i 2 do niniejszego Raportu treść projektów uchwał, które mają być przedmiotem Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

    Gdzie szukać pełnej dokumentacji?

    Bank zapewnia, że pełny tekst dokumentacji, która ma zostać przedstawiona podczas Zgromadzenia, będzie udostępniony na oficjalnej stronie internetowej. Konkretnie w sekcji „Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Banku 2026 (8 maja 2026 r.).

    Dokumenty pojawią się pod adresem https://www.citibank.pl/poland/homepage/polish/wza.htm – ale dopiero od dnia zwołania Zgromadzenia. To standardowa procedura, zgodna z Kodeksem spółek handlowych, która daje czas na zapoznanie się z materiałami.

    Dlaczego to ważna informacja dla rynku?

    Ogłoszenie o Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu zawsze jest sygnałem dla inwestorów. To moment, w którym akcjonariusze decydują o przyszłości spółki. Fakt, że Bank Handlowy zwołuje NWZ na początek maja, wskazuje na potrzebę podjęcia pilnych lub strategicznych decyzji w określonym terminie.

    Wszystkie formalności zostały dopełnione zgodnie z przepisami. Raporty sporządzono w oparciu o Rozporządzenie Ministra Finansów z 6 czerwca 2025 roku, a podpisał je Tomasz Ośko, pełnomocnik Banku.

    Teraz pozostaje czekać na publikację pełnej dokumentacji na stronie banku. Dopiero wtedy poznamy konkretne tematy, które zarząd chce poddać pod głosowanie. Jedno jest pewne – początek maja w Banku Handlowym zapowiada się bardzo interesująco. Śledźcie uważnie stronę banku, bo lada dzień mogą pojawić się tam kluczowe informacje.

  • NBP z gigantyczną stratą 35,7 mld zł. Ale to nie koniec złych wiadomości?

    NBP z gigantyczną stratą 35,7 mld zł. Ale to nie koniec złych wiadomości?

    Czy Narodowy Bank Polski właśnie przeżywa najgorszy okres w swojej historii finansowej? Po konferencji prezesa Adama Glapińskiego wiemy już, że rok 2025 przyniósł bankowi centralnemu kolosalny deficyt. Ale to tylko część szerszej, złożonej układanki gospodarczej.

    Gigantyczna strata, która ma swoje źródła

    Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes Adam Glapiński poinformował, że wynik finansowy NBP za 2025 rok wyniósł minus 35,7 mld zł. To ogromna kwota, która wymaga wyjaśnienia. Skąd się wzięła?

    Otóż bank centralny wypracował dodatni wynik z zarządzania rezerwami dewizowymi w kwocie 24,7 mld zł. To jasny punkt w całej historii. Niestety, zostało to całkowicie zniwelowane przez dwie inne, ogromne pozycje.

    „Pomimo że NBP za 2025 rok wypracował dodatni wynik z zarządzania rezerwami dewizowymi (…) to umocnienie złotego, skutkujące ujemnym wynikiem z różnic kursowych w łącznej kwocie minus 36,7 miliarda złotych oraz ujemny wynik prowadzenia polityki pieniężnej (…) w kwocie 21 miliardów złotych, spowodowały, że wynik finansowy NBP za 2025 rok był ujemny” – wyliczył prezes Glapiński.

    Warto dodać, że roczne sprawozdanie finansowe NBP zostało zbadane przez niezależnego biegłego rewidenta i uzyskało pozytywną opinię. To nie jest historia o błędach w księgowości, ale o realnych kosztach polityki gospodarczej.

    Czarny scenariusz od lat

    Tu dochodzimy do smutnej konstatacji. Od 2022 roku NBP osiąga ujemny wynik finansowy. Wówczas strata przekroczyła 16,9 mld zł, w roku 2023 wyniosła -20,8 mld zł, zaś w roku 2024 – ponad 13,3 mld zł. Rok 2025 z kwotą 35,7 mld zł jest więc kulminacją tej niekorzystnej tendencji.

    Ale prezes Glapiński nie skupiał się tylko na przeszłości. Wskazał też na obecne wyzwania, zwłaszcza w kontekście inflacji.

    Inflacja pod kontrolą? Prezes uspokaja

    Adam Glapiński podkreślił, że wzrost cen paliw wywołany jest przez zewnętrzne czynniki podażowe. – Choć konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynął na sytuację na rynku paliw, to ryzyko tak silnego wzrostu inflacji jak w kryzysie energetycznym sprzed lat jest bardzo ograniczone. Sytuacja gospodarcza jest zupełnie inna, skala wzrostu cen surowców energetycznych jest nieporównywalnie mniejsza – powiedział prezes.

    Wskazał na pozytywne sygnały: ceny węgla nie wzrosły tak silnie, a ceny energii elektrycznej są stabilne. Ponadto teraz ceny surowców rolnych są niższe niż rok temu. Dodał, że sytuacja na polskim rynku pracy jest inna – dynamika płac wyraźnie wyhamowała – a stopy procentowe są istotnie wyższe.

    NBP na zakupach: cel 700 ton złota

    A teraz coś, co może zaskoczyć. Pomimo gigantycznych strat, NBP konsekwentnie realizuje swoją strategię dywersyfikacji rezerw. Prezes poinformował, że w rezerwach NBP znajduje się już 580 ton złota.

    „Naszym celem, zgodnie z uchwałą zarządu NBP, jest osiągnięcie 700 ton. Kupujemy złoto, nic się tu nie zmienia, postanowiliśmy skorzystać ze spadku cen złota” – zaznaczył Glapiński.

    Szef NBP wyjaśnił, że bank wykorzystał spadek cen złota na rynkach po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i dokupił kruszec. – Nie mogliśmy przegapić takiej okazji – dodał, zauważając, że złoto już drożeje.

    Co ciekawe, Glapiński ocenił, że sprowadzanie całego złota do Polski jest złym pomysłem. Jego zdaniem złoto powinno być gromadzone w kilku lokalizacjach, a dwie najważniejsze i najbezpieczniejsze to Nowy Jork i Londyn.

    – Jesteśmy w trakcie budowy naszego budynku. On niedługo będzie ukończony i będzie tam ogromny skarbiec i musi być bezpieczny. Nie dlatego, żeby jakaś katastrofa nam groziła, ale żeby pokazywać światu, jak jesteśmy bezpieczni – powiedział prezes NBP.

    Podsumowanie: kosztowna walka o stabilność

    Rok 2025 zapisze się w historii NBP jako okres gigantycznej straty finansowej, sięgającej 35,7 miliarda złotych. Jej źródłem były przede wszystkim koszty prowadzenia polityki pieniężnej i niekorzystne różnice kursowe, pomimo dobrego zarządzania rezerwami dewizowymi.

    Jednocześnie bank centralny kontynuuje długofalową strategię zwiększania rezerw złota, dążąc do posiadania 700 ton tego kruszcu. Prezes Glapiński uspokaja też, że obecna sytuacja inflacyjna, napędzana zewnętrznymi szokami podażowymi, różni się od poprzednich kryzysów i ryzyko jej wymknięcia się spod kontroli jest ograniczone.

    Czy zatem gigantyczna strata NBP to cena, jaką płacimy za stabilność? Odpowiedź na to pytanie z pewnością będzie tematem gorących debat ekonomicznych w nadchodzących tygodniach.

  • PolTREG finalizuje emisję akcji serii O. Kapitał zakładowy rośnie o ponad 125 tys. zł!

    PolTREG finalizuje emisję akcji serii O. Kapitał zakładowy rośnie o ponad 125 tys. zł!

    Czy to właśnie ten moment, na który czekali inwestorzy PolTREG? Spółka właśnie zamknęła kluczowy etap procesu inwestycyjnego, a liczby mówią same za siebie.

    Formalne dopełnienie emisji

    Zarząd PolTREG S.A. poinformował, że 9 kwietnia 2026 r. zawarto umowy objęcia akcji nowej emisji serii O. To bezpośrednia kontynuacja procesu, o którym spółka raportowała pod koniec marca, dotyczącego przyspieszonej budowy księgi popytu i ustalenia ceny emisyjnej.

    Ale to nie wszystko. W związku z zawarciem tych umów, Zarząd złożył oficjalne oświadczenie, które precyzyjnie określa nową wysokość kapitału.

    Nowe liczby na tapecie

    Efekt jest konkretny i mierzalny. Kapitał zakładowy PolTREG został podwyższony o 125 300,80 zł. Oznacza to, że całkowita jego wartość wzrosła z 466 344,80 zł do imponujących 591 645,60 zł.

    To przełożyło się również na liczbę akcji w obrocie. Całkowita pula akcji spółki dzieli się teraz na 5 916 456 papierów wartościowych, każdy o wartości nominalnej 0,10 zł. Nowa emisja serii O to dokładnie 1 253 008 akcji na okaziciela.

    Zmiana Statutu Spółki wymaga rejestracji przez właściwy sąd rejestrowy i staje się skuteczna z chwilą rejestracji zmiany Statutu Spółki w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego.

    Co było, a co jest

    Dla pełnego obrazu warto spojrzeć na skalę zmiany. Dotychczasowy statut wskazywał na 4 663 448 akcji podzielonych na serie od A do M. Nowy zapis §8 ust. 1 oficjalnie dodaje do tego grona serię O, dopełniając listę.

    Co istotne, Zarząd złoży do sądu rejestrowego wniosek o rejestrację tej zmiany łącznie z innymi poprawkami do Statutu, które zostały przyjęte przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie 19 marca 2026 roku.

    Tło wydarzeń

    Cała operacja nie wydarzyła się w próżni. Kilka dni wcześniej, 30 marca, PolTREG otrzymał od PAAN Capital II powiadomienie notyfikacyjne sporządzone w trybie art. 19 ust. 1 rozporządzenia MAR. Dokument ten był bezpośrednio związany z umową objęcia akcji z nowej emisji.

    To pokazuje, że proces inwestycyjny był zaplanowany krok po kroku: od powiadomienia regulacyjnego, przez finalizację umów, po konkretne zwiększenie kapitału i zmianę statutu.

    Podsumowanie ruchu

    Podpisy pod komunikatem złożyli Prezes Zarządu Piotr Trzonkowski oraz Członek Zarządu Mariusz Jabłoński. To oni oficjalnie potwierdzili te istotne dla struktury własnościowej spółki decyzje.

    Dla rynku to jasny sygnał. PolTREG nie tylko pozyskał nowe środki, ale też sformalizował cały proces, wpisując wzrost kapitału w swój statut. Teraz pozostaje czekać na finalną rejestrację sądową, która nada tym zmianom pełną moc prawną. Obserwujmy dalsze ruchy tej ambitnej spółki.

  • Inflacja w USA stabilna w lutym, ale to tylko spokój przed burzą?

    Inflacja w USA stabilna w lutym, ale to tylko spokój przed burzą?

    Czy najnowsze dane o inflacji w USA to powód do optymizmu, czy tylko złudny spokój przed nadchodzącym sztormem? Luty przyniósł amerykańskiej gospodarce stabilne odczyty, ale w ich cieniu kryje się już początek konfliktu, który może wszystko zmienić.

    Kluczowe wskaźniki zgodne z oczekiwaniami

    Inflacja PCE w USA w lutym 2026 r. wyniosła 2,8 proc. rok do roku – podało w czwartek Biuro Analiz Ekonomicznych Departamentu Handlu. To wynik zgodny z oczekiwaniami, utrzymujący stabilizację na poziomie ze stycznia.

    Ale to nie wszystko. Bazowy wskaźnik PCE, który nie uwzględnia cen żywności, paliw i energii, wyniósł w lutym 3 proc. rok do roku wobec 3,1 proc. w styczniu. Choć spadł, to wciąż przewyższa cel Fedu, który wynosi 2 proc.

    PCE (Personal Consumption Expenditures) jest preferowanym przez Rezerwę Federalną wskaźnikiem dla monitorowania inflacji, ponieważ uważa się, że lepiej odzwierciedla rzeczywistą inflację i presje cenowe w gospodarce.

    Miesięczna dynamika bez niespodzianek

    W ujęciu miesięcznym sytuacja również wygląda stabilnie. Bazowy wskaźnik inflacji PCE w lutym wyniósł 0,4 proc., czyli był taki sam jak w styczniu i zgodny z prognozami. Główny wskaźnik PCE podskoczył do 0,4 proc. z 0,3 proc. w styczniu.

    Tutaj pojawia się jednak ważny kontekst. Wydatki Amerykanów wzrosły w lutym o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca – wynika z danych Biura Analiz Ekonomicznych USA. Odczyt ten okazał się zgodny z prognozami, a dane za styczeń zostały skorygowane w górę z 0,3 do 0,4 proc.

    Cisza przed burzą na Bliskim Wschodzie

    I tu dochodzimy do sedna sprawy. Choć inflacja PCE to kluczowa dla Rezerwy Federalnej miara, tym razem dane te mają ograniczone znaczenie, ponieważ nie uchwyciły jeszcze wpływu wojny w Iranie.

    Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie – wskutek ataku USA i Izraela na Iran z 27 lutego – oczy świata skierowały się na notowania cen ropy naftowej, które wystrzeliły. Marzec kończyły na poziomie około 102 dol. za baryłkę w porównaniu do 65 dol. pod koniec lutego.

    Choć USA są eksporterem energii netto, to i ta największa gospodarka świata może odczuć wpływ drożejących surowców energetycznych na inflację. Na razie poznaliśmy dane z ostatniego miesiąca przed atakiem.

    Co przyniesie marzec?

    To mogło się już przełożyć na marcową inflację konsumencką CPI. Dane w tym zakresie poznamy jutro o godz. 14.30 polskiego czasu. Według prognoz inflacja CPI w USA w marcu przyśpieszyła do 3,3 proc. rok do roku z 2,4 proc. w lutym, a bazowa do 2,7 proc. rok do roku z 2,5 proc.

    W ujęciu miesięcznym główny wskaźnik CPI mógł przyśpieszyć do 0,9 proc. z 0,3 proc. w lutym, a bazowy do 0,3 proc. z 0,2 proc.

    Co dalej z polityką Fed?

    Ostatnia obniżka stóp przez Fed nastąpiła w grudniu 2025 r. Wcześniej cięto stopy także w październiku i wrześniu, stopy procentowe w największej gospodarce świata były obniżane wtedy po 25 pb (punktów bazowych) za każdym razem. Łącznie więc koszt pieniądza w USA w tym czasie spadł o 75 pb. Pod koniec stycznia Fed utrzymał stopy procentowe bez zmian w przedziale 3,50–3,75 proc.

    Teraz wszystko zależy od tego, jak wojna na Bliskim Wschodzie i skok cen ropy przełożą się na rzeczywiste dane inflacyjne. Lutowe odczyty to już historia – prawdziwe wyzwania dopiero przed nami.

  • Polskie F-16 w akcji nad Bałtykiem. Rosyjski samolot rozpoznawczy przechwycony

    Polskie F-16 w akcji nad Bałtykiem. Rosyjski samolot rozpoznawczy przechwycony

    Czy rosyjskie lotnictwo znów testuje granice NATO? W środę nad Morzem Bałtyckim rozegrała się kolejna odsłona tego strategicznego teatru. Para dyżurna polskich myśliwców F-16 przeprowadziła skuteczne przechwycenie rosyjskiego samolotu rozpoznawczego. To nie był odosobniony incydent, ale część szerszego wzorca aktywności.

    Akcja przechwycenia w międzynarodowej przestrzeni

    Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poinformowało na platformie X, że polskie myśliwce przechwyciły samolot Ił-20 realizujący misję rozpoznawczą. Kluczowy szczegół? Maszyna poruszała się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, bez złożonego planu lotu i z wyłączonym transponderem. Na szczęście, jak podkreślono, nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

    Ale to nie koniec historii. Tuż wcześniej, 3 kwietnia, polskie siły zbrojne zostały postawione w stan najwyższej gotowości z zupełnie innego powodu.

    Najwyższa gotowość w odpowiedzi na uderzenia na Ukrainę

    W piątek, 3 kwietnia, DORSZ wydało alarmujący komunikat. Powód? Aktywność lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy. W odpowiedzi rozpoczęło się operowanie wojskowego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej.

    Zgodnie z obowiązującymi procedurami poderwane zostały dyżurne myśliwce, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan najwyższej gotowości. Jak podkreślono w oficjalnym komunikacie:

    Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie oraz ochronę przestrzeni powietrznej, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.

    Dowództwo Operacyjne RSZ zapewniło, że sytuacja jest stale monitorowana, a podległe siły pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji.

    Standardowa procedura czy demonstracja siły?

    Wracając do środowego przechwycenia, DORSZ wyjaśniło istotny niuans. Przechwycenia statków powietrznych „nie stanowią demonstracji siły”. Są jednym z podstawowych narzędzi zapewnienia realnej kontroli nad przestrzenią powietrzną państwa.

    Ich celem jest szybka identyfikacja obiektów, które nie odpowiadają na wezwania służb ruchu lotniczego, poruszają się bez wymaganego planu lotu lub naruszają obowiązujące zasady – czytamy w komunikacie.

    Dzięki procedurze przechwycenia możliwe jest natychmiastowe ustalenie charakteru lotu, ocena potencjalnego zagrożenia oraz – w razie potrzeby – podjęcie działań korygujących. Działania te pozwalają ograniczyć ryzyko incydentów oraz zapewnić bezpieczeństwo zarówno ruchu cywilnego, jak i infrastruktury krytycznej.

    Szerszy kontekst: Rosyjska aktywność w regionie

    To nie pierwsza taka akcja w ostatnim czasie. Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing. W jej ramach samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem.

    Co więcej, Rosja od miesięcy regularnie narusza przestrzeń powietrzną państw NATO, w tym także Polski. W zeszłym tygodniu ten sam Ił-20, wykorzystywany przez rosyjskie siły zbrojne do prowadzenia rozpoznania i zwiadu elektronicznego, był aktywny na północy Norwegii.

    Tamtejsze F-35 dwukrotnie przechwytywały tę maszynę, która prowadziła działania w sąsiedztwie trwających manewrów NATO Cold Response. Jak informowały norweskie siły zbrojne: „Rosyjski samolot został zidentyfikowany i był śledzony wzdłuż norweskiego wybrzeża, aż zawrócił na północ w rejonie archipelagu Vesteraalen”.

    Co to oznacza dla bezpieczeństwa Polski?

    Te dwa zdarzenia – alarm z 3 kwietnia i środowe przechwycenie – pokazują dwie strony tej samej monety. Z jednej strony bezpośrednia reakcja na rosyjskie uderzenia na Ukrainę, z drugiej – rutynę patrolową w odpowiedzi na rosyjskie loty rozpoznawcze.

    Polskie siły zbrojne demonstrują gotowość i zdolność do reagowania na oba scenariusze. Jak podkreśla DORSZ, wszystkie działania mają charakter prewencyjny i służą zabezpieczeniu polskiej przestrzeni powietrznej. W regionie, gdzie napięcia nie maleją, taka czujność pozostaje niezbędna.

  • Polacy rzucili się na mieszkania! Sprzedaż deweloperska eksplodowała o 40% w marcu

    Polacy rzucili się na mieszkania! Sprzedaż deweloperska eksplodowała o 40% w marcu

    Czy to początek nowej gorączki na rynku nieruchomości? Marzec przyniósł prawdziwy szok: sprzedaż mieszkań deweloperskich w Polsce wystrzeliła w górę o 40% rok do roku, osiągając poziom 5,1 tysiąca lokali. I to wszystko w czasie, gdy ceny wciąż rosną, a koszty kredytów nie zachęcają do zakupów. Co napędza tę niespodziewaną eksplozję popytu?

    Sprzedaż bije rekordy mimo trudnego otoczenia

    Według danych Otodom Analytics, w marcu sprzedaż mieszkań w siedmiu największych miastach wzrosła o 19% miesiąc do miesiąca. To potężny skok, który potwierdza, że rynek nieruchomości w Polsce wciąż jest dynamiczny i podatny na zmiany.

    Jak podkreśla Katarzyna Kuniewicz z Otodom Analytics, wzrost sprzedaży nastąpił pomimo pogorszenia warunków makroekonomicznych, w tym wzrostu inflacji CPI oraz wskaźnika WIBOR 6M.

    I tu jest największa zagadka: kupujący nie zniechęcają się ani rosnącymi cenami, ani wyższymi kosztami finansowania. Wręcz przeciwnie – podejmują decyzje szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

    Ceny w górę, a popyt nie słabnie

    Warszawa bije rekordy: średnia cena metra kwadratowego osiągnęła już 19,3 tys. zł, co oznacza wzrost o +8,8% r/r oraz +2,3% m/m. Podobne tendencje widoczne są w innych dużych ośrodkach:

    • Wrocław
    • Poznań
    • Trójmiasto

    Ale to nie koniec dobrych wiadomości dla deweloperów. W marcu rozpoczęli oni sprzedaż 3,6 tys. mieszkań w ramach 102 nowych inwestycji. Co ciekawe, średnia cena mieszkań wprowadzanych do sprzedaży wynosi około 17 tys. zł/m² i jest wyższa niż w przypadku lokali już dostępnych na rynku (średnio 15,7 tys. zł/m²).

    Deweloperzy celują w zamożniejszych klientów

    To nie przypadek. Deweloperzy coraz wyraźniej kierują swoją ofertę do bardziej zamożnych klientów, którzy są mniej wrażliwi na zmiany cen. Widoczny jest wyraźny trend podnoszenia standardu oferowanych lokali, co przekłada się na wyższe ceny nowych projektów.

    Ale tu pojawia się problem: podaż nie nadąża za popytem. Różnica między sprzedażą a nowymi wprowadzeniami wyniosła około 1,5 tys. mieszkań. Efekt? Łączna liczba dostępnych mieszkań na siedmiu największych rynkach spadła poniżej 59 tys. i wyniosła około 58,9 tys. lokali.

    Dlaczego Polacy wciąż kupują?

    Odpowiedź jest złożona, ale kluczowe wydają się trzy czynniki:

    1. Strach przed inflacją – Wysoka inflacja w ostatnich latach była ściśle powiązana ze wzrostem cen nieruchomości. Wielu nabywców uznaje, że odkładanie zakupu może oznaczać jeszcze wyższe koszty w przyszłości.
    2. Polska jako bezpieczna przystań – Geopolityczne napięcia, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, skłaniają część inwestorów do rezygnacji z inwestowania kapitału za granicą. Polska zaczyna być postrzegana jako relatywnie stabilny i przewidywalny rynek.
    3. Efekt końca kwartału – To klasyczny mechanizm w branży nieruchomości. Deweloperzy intensyfikują działania sprzedażowe, aby zrealizować założone cele, a kupujący częściej decydują się na finalizację transakcji.

    Co dalej z rynkiem?

    Obecna dynamika pokazuje, że rynek kieruje się dziś zupełnie inną logiką niż jeszcze kilka kwartałów temu. Mieszkania nie są już tylko inwestycją w zysk, ale również formą zabezpieczenia przyszłości – zarówno własnej, jak i najbliższych członków rodziny.

    Presja cenowa pozostaje widoczna szczególnie tam, gdzie rynek jest najbardziej konkurencyjny i gdzie koncentruje się największa liczba kupujących. Jedno jest pewne: marzec 2026 roku zapisze się w historii polskiego rynku nieruchomości jako miesiąc, w którym popyt pokonał wszystkie przeciwności.